Wpisy oznaczone tagiem "tose proeski" (3)  

wampirzyca
 
Sąsiadka: Praca wrze :) Muszę się ze wszystkim wyrobić w ciągu tego weekendu. Jutro i pojutrze będzie dopiero robocze. Eh, ale za to referat będzie z tego co lubię :D Wampiry w popkulturze :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

aden
 
W nocy śnił mi się Tose. No, może nie do końca on, ale ludzie, którzy o nim mówili. Wspominali go, na zasadzie "a słyszałeś o tym?...", jakby był czymś w rodzaju atrakcji turystycznej. A ja, no cóż, jak to ja, wtrąciłam:
- Przecież on nie żyje!
Zamilkli.

No, tak.

Bo to było dla mnie takie dziwne. Gdy pierwszy raz słuchałam "Pratim te", wiedziałam, że go pokocham, że będzie pierwszym takim stricte bałkańskim gościem, którego kocham. I przeczytałam wtedy jego biografię na last.fm i zamarłam - obok daty urodzenia była data śmierci...

Wiem, że powinnam o nim wcześniej pisać, ale dopiero ten dzisiejszy sen uświadomił mi, jak bardzo Tose wrył się w moją podświadomość. Z jakim szacunkiem słucham tej jednej z dwóch jego płyt, jakie posiadam, to nie macie pojęcia.
Tej drugiej na razie nie ruszam. Wyciągnę ją ze stojaka, jak będę mieć dołka. Albo na I rocznicę jego śmierci - 16 X 2008...
  • awatar ksx4system: muzyka z dawnej jugosławii jest naprawde dobra :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

aden
 
Tak powinno być. Po meczu emocje powinny opaść, życie powinno wrócić do normy.
Ech... to tylko piłka, na miłość boską.
Ale tak, jestem dziewczyną, mogę tego nie rozumieć.


A o nastrojach po ostatnim weekendzie muszę napisać gdzieś indziej. Zbyt wiele rzeczy wydarzyło się, by wrzucać je na bloga z muzyką.

W każdym bądź razie - panowie z Yarabi mają nową piosenkę, która nawet miała premierę w jakimś ichnim programie w TV. Uwaga, standardzik - dowiedziałam się tydzień po fakcie. I od piątku poluję na wersję mp3, nikt się zlitować nie chce. Trudno. Będę oglądać na Youtube.
To jest tak, jakby u nich się nic nie działo. Jakby nie jeździli po naszych polskich małych miasteczkach (czy wsiach?). Brzmi to tak, jakby ta piosenka po prostu nie trafiła na debiutancki album, bo cośtam, ale wciąż jest utrzymana w takiej konwencji.
Także nic, czekam na resztę piosenek. Bo Adrian, kupę czasu temu obiecał, że będzie wolna piosenka (no, uznajmy za taką Colors, niech będzie) i jakaś jedna w stylu reggae. Będzie brzmiało ciekawie.

A moich zamówionych niemieckich płyt nie ma. I znów będę latać po różnych serwisach w poszukiwaniu dwóch albumów Sakisa Rouvasa, dwóch Tose Proeskiego i jednego Taxi.
Albo zjeżdżę pół Europy.
 

 

Kategorie blogów