Wpisy oznaczone tagiem "tuśkowe rozkminy" (682)  

insomniaa
 
Co robi silna i niezależna kobieta w Dzień Kobiet?
Przykleja kafelki w kuchni ;D
To się po to kobiety wyzwalały tyle lat, wymyślały bikini, szpilki i push-upy, żebym teraz w kuchni siedziała jak jakiś zasrany Kopciuszek.

Nie no, spoko, lubię taką robotę. Serio.
Bo jestem raczej nietypową kobietą. Zawsze byłam chłopczycą i miałam męskie hobby: urbex, ASG, wykopki z wykrywaczem, granie na konsoli (w MW3). Lubię sprośne żarty, umiem po chamsku dogryźć i nawet w ryj dać jeśli jest taka potrzeba. Potrafię wymienić kontakt, naprawić lodówkę, a żeby się odstresować rąbię drewno ;D
Nawet mój Misiek nabija się ze mnie, bo normalnej kobiecie kupuje się na prezent ciuchy, kosmetyki itp., a ja bym się cieszyła z saperki albo noża taktycznego ;D

Mimo tego, że na co dzień chodzę w jeansach i glanach, to mogę też założyć sukienkę i szpilki i wyglądać jak milion dolarów. To nic, że w eleganckiej sukience czuję się jak gówno w kryształowej misce. To nic, że połowa facetów z youtuba potrafi się malować lepiej niż ja - chuj w to, ja za to umiem szpachlować ściany.

Mój kochany Vater powiedział mi kiedyś taką mądrość życiową: "Masz umieć gotować, cerować, rower naprawić i kibel przetkać, bo człowiek jest tyle wart, ile potrafi sam zrobić". Trzymam się tego kurczowo.

Kobiety nie definiuje czerwona szminka i kusa sukienka. Kobiecość to pewność siebie, poczucie własnej wartości, podejście do świata i ludzi.


...ale babskie sprawy to temat-rzeka na dłuższą rozkminę (na którą kuźwa nie mam czasu!!!!!11)

Trzeba zbierać siły na jutrzejsze melooo u mojej kochanej Kromeczki! <3

_________________________________________________________
"See, it's always the same
Come on hear my whisper
And call out my name
And I'll see into the insanity
I will never say, this is fate
Whenever you need me
Just call out my name
And I'll be there with your insanity"
(Amaranthe - "Call out my name")

I'll be there for you. Always on your side. Remember.
 

insomniaa
 
"So look me in the eyes, tell me what you see
Perfect paradise, tearin' at the seams
I wish I could escape, I don't wanna fake it
Wish I could erase it, make your heart believe
But I'm a bad liar"
(Imagine Dragons - "Bad liar")


Czasem bywa tak, że w jednej chwili leżysz na łóżku i nie masz siły ruszyć nawet palcem, a kilka minut później dzwoni telefon i dostajesz zastrzyk pozytywnej energii, by latać pół nocy ;D
Bąbel przyjechał na nocne manewry, po drodze zgarnęliśmy Miśka, a potem koczowaliśmy pod Orlenem, spacerowaliśmy po murach obronnych, szukaliśmy świnki na katedrze, brzdękaliśmy na bruku, szeptaliśmy przez portal i prowadziliśmy zażarte dyskusje.
Faaajnie było ^^ Wysyłam friendsowe loffki na linii Wylęgarnia-Zielona <3

Potrzebuję takiego resetu, bo pomimo wolnej niedzieli nadal nie mogę się pozbierać po przeprowadzce. Nie wiem, kiedy odpocznę, bo póki co piętrzą się coraz to nowe obowiązki, w tym tourne po urzędach.

A propos urzędów: kwita jeszcze nie ma, więc ja zgodnie z obietnicą nie schodzę z bani ;D Wczoraj popijaliśmy whisky z Miśkiem oraz "panem zwierzem", który rezyduje u nas do weekendu. Przyznam, że ubaw mieliśmy przedni ;D


Chyba zacznę pisać własny sennik...
Bo np. jeśli śni ci się jakiś chuj, to przepowiada to nadchodzącą chujnię. A kiedy śni ci się sajko-patologia, wróży to niezły gibos xD
(pozdro dla kumatych! Madafakaaaa bum!)


PS: Bardzo nie lubię być komuś coś dłużna, a wszystko wskazuje na to, że zadłużę się po uszy. Nie wiem, czy dobrze robię... Może jednak faktycznie warto?


PS2: Zabawne, że ludzie, którzy zawsze mijając mnie odwracali wzrok, nagle zagadują, bo mają w tym interes. A spierdalaj stara prukwo. Najchętniej bym ci napluła w ten wyszpachlowany ryj, ale nie wolno mi się wtrącać.
 

insomniaa
 
"And it feels right this time
On this crash course with the big time
Pay no mind to the distant thunder
Beauty fills his head with wonder, boy...
Says it feels right this time
Turn it 'round, and found the right line
Good day to be alive Sir
Good day to be alive, he says...
Then it comes to be that
the soothing light at the end of your tunnel
was just a freight train coming your way"
(Metallica - "No leaf clover")


Znowu mam bałagan dookoła siebie, w życiu i w głowie, i nie mam siły, żeby go posprzątać... Jestem już zmęczona tym wszystkim, czuję się i wyglądam jak wrak.

Nie wiem skąd wziąć siłę, by stawić czoła wyzwaniom. Nie mam za grosz pewności siebie. Na każdą jedną osobę, która podnosi mnie na duchu, znajdzie się kilka osób, które mnie dobijają. Jedni mówią, że mam się nie poddawać, inni sugerują, żeby odpuścić. Ludzie to najgorsza trucizna. Dlaczego bardziej trafiają do mnie te negatywne słowa? Niską samooceną buduję coś w rodzaju tarczy. Jeżeli ktoś powie mi coś przykrego wtedy nie cierpię aż tak, ponieważ już to wiem.
Jak się pozbierać?
Może pora odwiedzić psycho-terapeutę.

Próbuję leczyć duszę przywołując "zieloną wróżkę". Po pierwszym kieliszku widzisz rzeczy takimi, jakimi chciałbyś je zobaczyć. Po drugim widzisz rzeczy jakimi nie są. Na końcu widzisz rzeczy takimi jakimi naprawdę są i to jest najstraszniejsza rzecz na świecie. Może właśnie dlatego nigdy nie wypiłam więcej niż jednego kieliszka Absyntu w jeden wieczór.


Dobrze, że jest ktoś, kto wmawia mi, że dam sobie radę, podnosi mnie na duchu, nie pozwala mi się poddać i przytuli, gdy mam łzy w oczach.



PS: Właśnie minęły moje imieniny (których przecież nie obchodzę, ale mimo to dwie osoby o nich pamiętały ^^).
Życzę sobie z tej okazji trochę więcej szczęścia, pewności siebie, a gdy wszystko pójdzie tak jak powinno, to jeszcze spokoju, bo już zapomniałam, co to znaczy.


PS2: Śffinka! ;D <pdk>
 

insomniaa
 
W ten weekend ominęły mnie cztery imprezy: koncert Tabu, koncert Gurala, Czarny Karnawał i Kabareton. Co prawda niedzielę spędziłam miło z moim Miśkiem - najpierw gotując, potem spacerując, a później oglądając AHS, ale ciągle wisiało nade mną widmo wtorkowego egzaminu.
Zakuwałam pół nocy, a czuję się po tym jeszcze głupsza ;/

Do matury podeszłam z biegu, zupełnie bez stresu. Do egzaminu zawodowego tak samo. A teraz stresuję się jak cholera. Boję się, że zawiodę wszystkich, a najbardziej siebie.


Już nie wiem co mam robić: uczyć się, spać z książką pod poduszką czy odprawić czarną mszę?


Jak już zdam, to chyba z moją dynamiką jazdy zatrudnię się jako kierowca karawanu - pasażer cichy, spokojny, a i uśmiechać się do nikogo nie trzeba. Jedynym miejscem gdzie ludzie nie mają problemów jest cmentarz.


Jutro wrócę z tarczą, albo na tarczy.

"Będzie co będzie, stanie się co ma się stać
I tak kurwa mać przedstawienie musi trwać!"

_________________________________________________________

Nie rozumiem skąd w ludziach tyle bezinteresownego skurwysyństwa. Z zazdrości? Z zawiści? A może z chęci podbudowania swojego ego poprzez pastwienie się nad kimś.
Bo jeśli sam nie potrafisz wziąć życia w swoje ręce i spełniać swoich marzeń, to najlepiej robić pod górkę tym, którzy mają na to odwagę. Nic nie umiesz? Wmawiaj innym, że też nic nie potrafią. Jesteś głupi? Wmawiaj im, że są głupsi. Jesteś nieudacznikiem? Trzymaj kciuki, żeby innym też się nic nie udało. Najłatwiej wbijać komuś szpile, deprecjonować to co dla niego najdroższe. Po co? Tylko po to, żeby w swoim chujowym życiu poczuć się chociaż odrobinę lepiej.

Zastanów się nad sobą i uświadom sobie, że całe zło które cię w życiu spotyka, to tylko echo krzywd jakie wyrządziłeś innym ludziom. Więc kiedy następnym razem stanie ci się coś złego, to pomyśl o mnie. To właśnie jest karma.
Nie rób drugiemu co tobie niemiłe.
Chuju.


"To moje stilo, wjeżdżam jak kany kilo
W paradę debilom wjeżdżam jak w skałę kilof
Stawiam na jakość, nie ilość
A ty jakoś tak budzisz litość
Zżera cię zazdrość, i po chuj ci to? Cipo!"
(DGE - "5 Element")
 

insomniaa
 
Jutro (a właściwie to już dzisiaj, bo jest po północy) Walentynki.
Na fejsie ludzie popadają od skrajności w skrajność. Ci, którzy są singlami i ci, którzy akurat pokłócili się ze swoją drugą połówką, głośno i dobitnie pierdolą Walentynki. Inni na siłę pokazują światu jak to wyjątkowo obchodzą ten dzień i jak to się mocno kochają. Wyścig, kto komu kupi lepszy prezent, większego misia, ładniejsze kwiaty. Spam zaręczyn czas start. Miód i cukier, serduszka, czekoladki, patetyczne wyznania, rymowanki jak z podstawówki, aż do porzygu. Wszystko na pokaz.

A przecież kochać się trzeba codziennie, a nie tylko od święta (w sensie fizycznym jak i metafizycznym)!

Jak będą wyglądać moje Walentynki?
Uświęcę je dopiero po pracy. Miś zrobi kolację, ja zrobię deser. Po kolacji komedia romantyczna i przytulanie? Niee, wolę horror i seks ;D Pewnie dokończymy ostatni sezon AHS. Tak wygląda większość naszych wspólnych wieczorów, więc mogę powiedzieć, że Walentynki mam częściej niż raz w roku. Zresztą z takim cudownym mężczyzną u boku każdy dzień to święto.
Z tą różnicą, że w Walentynki przynajmniej mam pretekst, żeby zrobić prezent mojemu Miśkowi. Niby mogę Mu też robić prezenty bez okazji, ale wtedy mi marudzi, że niepotrzebnie wydaję pieniądze ;P


Najfajniej i tak jest po Walentynkach, bo w markecie jest przecena na czekoladki!!! ^^


----------------------------------------------------------------------------------------------------
Nocne Polaków rozmowy i konkluzje z nich wynikające:

1. Jak kraść to miliony, jak ruchać to księżniczki.
A kto drobne kradnie, rucha co popadnie xD

2. Za każdym razem, gdy jakiś facet rani kobietę, Bóg powiększa jego zakola o centymetr. Dlatego nie warto ufać łysemu, łysiejącemu oraz temu, co ma włosy rzadkie i zęby jak włosy xD

Pozdrawiam mojego Best-Bro-Ever i upraszam go o nie rycie mi głowy ;D

_________________________________________________________
Some people create their own storms and then get mad when it rains. People who create their own drama deserve their own karma.
 

insomniaa
 
[miał być mocny tekst w tytule, ale jak znam ludzi, to zaraz ktoś by sobie coś głupiego pomyślał i po swojemu poskładał fakty. zatem milczenie jest złotem]


Kolejna wolna niedziela minęła nam na siedzeniu w domu.
Nie narzekam ;D ^^
Pół dnia spędziliśmy w kuchni. Drugie pół na oglądaniu "AHS: Apocalypse" i graniu w makao (wygrałam co chciałam ^^).
Po tych leniwych niedzielach tak ciężko jest wrócić do pracy...

...a wrócić na Wylęgarnię jest jeszcze ciężej. Czuję się jak kula u nogi ;<

Do egzaminu został tydzień... Stres mnie zżera. Trza się uczyć, a mi się jakoś nie bardzo chce (właśnie dlatego siedzę tutaj a nie nad testami xD).
A jeśli zdam to będę latać! ^^
Chyba będę miała ciężką nogę ;D
Dialog z ostatniej lekcji:
-Marta, powiedz mi jakie tu jest ograniczenie?
-Do 40.
-A ile my jedziemy?
-80 ;D
Deeemon prędkości xD
Nie powiem kto mi daje taki dobry przykład ;P

Jedynym pocieszeniem przed egzaminem jest to, że jadę tam z kimś, kto we mnie wierzy i pewnie przez całą drogę będzie mi wmawiał, że zdam. A kłamstwo powtarzane sto razy staje się prawdą. Może jakimś cudem zarazi mnie tą swoją pewnością siebie.

_________________________________________________________
You made flowers grow in my lungs and although they are beautiful, I can't breathe.

Niektórzy twierdzą, że otaczam się toksycznymi ludźmi. Cóż, nawet jeśli, to lubię ten mój mały Czarnobyl. A jak komuś nie pasuje, to niech założy maskę gazową.  


PS: I promise...
 

insomniaa
 
Ten blog chyba jest moim przekleństwem. Mam wrażenie, że ludzie, którzy go czytają, nie mają już potrzeby ze mną rozmawiać, bo mają tu podane na tacy wszystko, co chcieliby wiedzieć. Przecież kiedy coś się dzieje w moim życiu, to produkuję tu więcej tekstu niż Polska Agencja Prasowa.
Czasem myślę, że każdy powinien pisać bloga. Chociaż z drugiej strony... Tak wchodzić komuś do głowy? Trochu niezręczne.
Osiągnięciem i chlubą jednych jest to, że piszą dobrze. Zasługą innych - że nie piszą wcale.

Czytasz? Hmm... To dobrze.
Ale czy ze zrozumieniem?
Cytując mądre słowa: "nie każdy potrafi czytać puste kartki książki i słuchać ciszy."


Czy można zatracić zdolność do komunikacji z drugim człowiekiem, bo wyszło się z wprawy? Chyba można. Często mam tak, że coś mnie blokuje. Mnóstwo myśli biegnie przez głowę, ale biegną donikąd. To uczucie, kiedy powinieneś otworzyć ryj, a zamiast tego siedzisz i stukasz palcami w blat...
To przykre, bo jednak lubię rozmawiać. Trzeba rozmawiać i warto rozmawiać. Tylko ważne, żeby te rozmowy były o czymś.
Wiecie co mnie wkurza? Rozmowy konia z dyszlem, takie pierdolenie kota w bambus, żeby tylko kłapać dziobem.

I fucking hate small talks. I wanna talk about science, death, aliens, sex, the meaning of life, the lies you've told, your flaws, childhood, your insecurities, your fears. I like people with depth, who speak with emotion from a twisted mind. I don't wanna know "what's up".

Najcenniejsze rozmowy to te przeprowadzane nocą, bo wtedy człowiek zmęczony całym dniem nie ma już siły, żeby kłamać. Nocne rozmowy są głębokie i szczere. To godzinne terapie na gorącej linii psychiatrycznej, gawędy w kuchni przy kawie, rozkminianie życia patrząc w gwiazdy, czy pogaduchy siedząc na podłodze. Najbardziej wartościowe to chyba te, gdy można spojrzeć rozmówcy prosto w oczy. Rozmowy pozornie o niczym a tak bardzo podszyte wszystkim. Tylko jakoś ostatnio nocą mogę conajwyżej pogadać sama ze sobą.

“Zrozumcie, że język może ukryć prawdę, ale oczy - nigdy! Ktoś wam zadaje niespodziewane pytanie, nie zdradzacie się nawet drgnieniem, błyskawicznie bierzecie się w garść i wiecie, co należy powiedzieć, żeby ukryć prawdę, i wygłaszacie to niezmiernie przekonywająco, i nie drgnie na waszej twarzy żaden muskuł, ale - niestety - spłoszona pytaniem prawda na okamgnienie skacze z dna duszy w oczy i już wszystko stracone.”


(Michaił Bułhakow, "Mistrz i Małgorzata")

_________________________________________________________

"I used to roll the dice
Feel the fear in my enemy's eyes
Listen as the crowd would sing
Now the old king is dead! Long live the king!
One minute I held the key
Next the walls were closed on me
And I discovered that my castles stand
Upon pillars of salt and pillars of sand"
(Coldplay - "Viva la vida")


"All the wants you waste
All the things you've chased
Then it all crashes down
And you break your crown
And you point your finger
but there's no one around
Just want one thing
Just to play the King
But the castle's crumbled
and you're left with just a name
Where's your crown, King Nothing?"
(Metallica - "King Nothing")


Just a puppet on a lonely string...
 

insomniaa
 
Dzień... dobry?
Dla mnie chyba tak.
Nie mówię ludziom "dzień dobry", bo to od nich zależy, czy dzień będzie dobry czy zły. Nie chcę nikomu tego narzucać i nie mam zamiaru brać za to odpowiedzialności.

O 9 nad ranem obudziło mnie słońce, później telefonem dobudził mnie Braciak. I tak zwlekłam się z łóżka dopiero przed 12, bo ciężko mi było zostawić mojego Miśka samego.
O 12 spotkałam się z moją Kromeczką i poszłyśmy na konsultacje. Na wiosnę będzie dziabaneeee! ^^
Później dołączyła do nas O. i poszłyśmy na ploty i żarełko do Deliszys.

Niestety musiałam się szybko zwinąć do domu, bo trzeba było zakuwać. Dopiero przed chwilą odeszłam od książki. Tyle tematów przerobiłam, a czuję się głupsza niż przed tym zakuwaniem.
Może lepiej to olać i w piątek iść na żywioł?
Ale co jeśli nie zdam?
Nie chcę zawieść ludzi, którzy we mnie wierzą...

Gapię się w starego screena z Messengera z rozmowy z kimś, kogo mogłabym nazwać ojcem chrzestnym mojego prawa jazdy.
Dwa słowa: "Jestem dumny", które stały się dla mnie dobrą motywacją. Mimo, że od tamtego czasu trochę się popieprzyło w naszej relacji, to nie chcę Cię rozczarować, bo Ty pierwszy we mnie uwierzyłeś...

_________________________________________________________
"I go to sleep with my demons
Creep in my head every night
They come to shred all my dreams
And I bled on my bed why is this my life
Take my demons away"
(Fight the Fury - "My demons")


People are poison. Beware of the human-shaped drugs. The detox is a painful one.

Detoks od pewnych ludzi trwa już dość długo. Czuję się trochę jak świr w kaftanie bezpieczeństwa. Niby to dla mojego dobra, a jeszcze bardziej przez to cierpię. Chciałabym się ruszyć, ale kaftan nie pozwala. Stoję i czekam, aż mnie ktoś rozwiąże.


Czy nie zrobiło się tu ostatnio trochę monotematycznie?
Może Bąbel miał rację?
Na pewno. Jeśli chodzi o puentowanie relacji międzyludzkich to Bąbel zawsze ma racje.
 

insomniaa
 
Człowiek zmienia się z dwóch powodów. Dlatego, że otworzył oczy, lub dlatego, że zamknął swoje serce.
Dla niektórych ludzi nie potrafię zamknąć serca, chociaż zarzucają mi, że już dawno to zrobiłam. Ale nie potrafię przymknąć oczu na pewne sprawy. Może jestem głupia, ale na pewno nie jestem ślepa.

Kiedyś przyjdzie taki moment, że już będę miała dość. Zamknę oczy. Wtedy ty swoje zdziwione szeroko otworzysz...

Ileż można odbijać piłeczkę i ciągnąć gówno przez morze.
Trzeba wstać. Wydorośleć. Wypić piwo, którego się nawarzyło. Wyciągnąć wnioski i być dobrym człowiekiem.

Kurwa, czego ja wgl wymagam... ;/

Jeśli do tej pory nic się nie zmieniło, to i w środę się nie zmieni.


"It's not like you to say sorry
I was waiting on a different story
This time I'm mistaken
For handing you
A heart worth breaking
And I've been wrong
I've been down
Into the bottom of every bottle
These five words in my head
Scream
Are we having fun yet?"
(Nickelback - "How you remind me")


Czasem obojętność staje się jedynym ratunkiem przed utratą zmysłów. Ludzie nie wiedzą naprawdę, ile obojętności jest w nich i jak bardzo obojętne może się wszystko stać pewnego dnia.
I pomyśleć, że kiedyś mi cholernie zależało...
 

insomniaa
 
[w tytule zastrzyk pozytywnej energii na niebieski poniedziałek]

Weekend minął całkiem przyjemnie. W niedzielę przyjechał do mnie Miś. Po południu wpadł Brat na głupawki i wspominki przy tej mojej przegranej halbie.
Łach dnia:
-Z czego robi się gibos?
-Z pakusty ;D

Podobno dzisiaj był ten cały "Blue Monday", czyli najbardziej depresyjny dzień w roku. No nie dla mnie, ja blue monday mam najczęściej w listopadzie i to everyday.

Chyba mogę powiedzieć, że to był pozytywny poniedziałek. Spacer po mroźnej Wylęgarni Smoków z Miśkiem, gotowanie obiadu, a później jazdy, na których nieźle mi szło.

Wyjeździłam już ponad połowę godzin, wszystko wychodzi mi bezbłędnie, a z dynamiką jazdy nadal dupa ;<
Przydałoby się pouczyć zaocznie, ale nie ma z kim. No cóż, pozostaje mi zakuwać teorię (nie przerobiłam nawet połowy materiału O_O)

_________________________________________________________
O tym, co jest nie tak, należy sobie mówić na bieżąco i wprost. Nie czekać, aż przeleje się czara goryczy, bo później można nie nadążyć z wycieraniem.

Czy naprawdę tak ciężko jest zamienić kilka słów twarzą w twarz? Czy by porozmawiać po ludzku potrzeba nadludzkiej siły?

Nie potrzebujemy tabletek czy psychiatrów, ale ludzi z którymi można porozmawiać.

Ale... szkoda gadać...

Pisać też szkoda.
Idę spać.
 

insomniaa
 
"If you only knew
How many times I counted
All the words that went wrong
If you only knew
How I refuse to let you go,
Even when you're gone
I don't regret any days I
Spent, nights we shared,
Or letters that I sent
It's 4:03 and I can't sleep
Without you next to me I
Toss and turn like the sea
If I drown tonight, bring me
Back to life
Breathe your breath in me
The only thing that I still believe
In is you, if you only knew"
(Shinedown - "If you only knew")



Bardzo chciałam coś napisać, ale przecież "nie znam jeszcze życia i ludzi". No tak, przecież głupia ze mnie gówniara, nie?
Postąpię więc według mojej ulubionej internetowej zasady: nie znam się, to się wypowiem.


Wszyscy popełniamy błędy. Ranimy innych ludzi. Ale czasem wystarczy jedno słowo, by runął mur. No właśnie - słowo. Trzeba rozmawiać, bo to właśnie cisza, niedopowiedzenia i domysły tworzą między ludźmi największy dystans. Niektórzy są zdania, że lepiej olać temat niż próbować coś naprawić. Przecież nie ma o czym gadać...

To dziwne usłyszeć "musimy kiedyś pogadać" od kogoś, z kim kiedyś rozmawiałeś codziennie...

Wczoraj przez pół nocy nie mogłam spać, a jak już zasnęłam, to śniły mi się dziwne rzeczy. Mnóstwo myśli kotłuje mi się w głowie. Może to ja popełniłam błąd? A może ktoś tu odwraca kota ogonem?
Mam ochotę przelać trochę swoich odczuć na klawiaturę, jednak stwierdzam, że nie warto uzewnętrzniać się publicznie. Każdy i tak zinterpretuje po swojemu, dlatego lepiej zostawić to dla siebie.

_________________________________________________________
To uczucie, kiedy ktoś na kim ci zależy uważa, że go skreśliłeś...
Ała...
:(
Myśl sobie co chcesz.
Mi jest już tylko cholernie przykro...
...ale kogo to obchodzi.
 

insomniaa
 
Prawdziwi przyjaciele się nie obrażają. Prawdziwi przyjaciele się kłócą, złoszczą i czasem mają siebie serdecznie dość, ale nigdy się nie odwracają i nie odchodzą. Nie ma co ukrywać - jeśli komuś na nas zależy wcale nie jest tak łatwo zerwać znajomość i po prostu odejść na zawsze. Życie bez kogoś, kto był nam bliski, nie będzie takie same. Nie będzie też wcale łatwiejsze. W dzisiejszych czasach ludzie zbyt szybko nazywają siebie "przyjaciółmi" i zbyt szybko przestają siebie tak nimi nazywać. Kim jest dla mnie "prawdziwy przyjaciel"? To osoba, która jest ze mną, nawet wtedy, kiedy ja odchodzę od zmysłów. To ktoś, kto wie kim jestem i przypomina mi o tym za każdym razem, kiedy sama mam wątpliwości. To osoba, która trzyma mnie mocno swoimi ramionami albo swoimi słowami, za każdym razem kiedy obijam się o własne myśli. To ktoś, kto zrobi wiele, żeby ciągnąć mnie w górę, kiedy spadam w dół.

Już sama nie wiem kogo mogę nazwać przyjacielem...

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Zawsze wierzyłam, że ludzie w głębi serca są dobrzy. Wierzyłam w ich szczere intencje i bezinteresowność. Wierzyłam w przyjaźń damsko-męską (i w kilku szczególnych przypadkach nadal wierzę). Wszyscy mi mówili, że to głupie i naiwne, a ja nie chciałam słuchać. Nie słuchałam do czasu pewnej rozmowy, która zadziałała na mnie jak kubeł zimnej wody, a echo tych słów do tej pory kołacze mi się w głowie.

“-Żaden facet bezinteresownie nie zapyta co tam u ciebie, chyba że będzie chciał pożyczyć od ciebie pieniądze albo cię przelecieć”


“-Tuśka, ty naprawdę żyjesz w takiej szklanej kuli czy sobie jaja robisz?”


Tak, żyłam w szklanej kuli, która już dawno popękała, a jej kawałki walą mi się teraz na łeb i ranią za każdym razem coraz głębiej. Bo nic nie boli tak, jak rozczarowanie, że świat jest taki jaki jest, a ludzie to kurwy.

Prawda jest taka, że przez wszystkich prędzej czy później będziesz cierpieć. Musisz tylko mądrze wybrać tych, którzy są warci twojego cierpienia.

_________________________________________________________

"I'm comin' at ya
'Cause I know you got a bad reputation
Doesn't matter, cause you give me temptation
And we don't gotta think 'bout nothin'
These friends keep talkin' way too much
Say I should give you up
Can't hear them no, 'cause I... (...)
And boy I got ya
Cause tonight I'm making deals with the devil
And I know it's gonna get me in trouble
Just as long as you know you got me"
(Ariana Grande - "Side to side")


Nie chodzi o to, by złapać króliczka, ale by go gonić.
A głupi króliczek setny raz daje się złapać w te same wnyki...
 

insomniaa
 
To będzie długi wpis, zacznę go od tych milszych rzeczy...


W niedzielę mój najukochańszy Miś miał urodziny <3

Uczciliśmy to już w sobotę na piwie z ZGK. Trochę szkoda, że na te imprezy zawsze docieram ostatnia. Za to zawsze mogę liczyć na ciepłe przyjęcie - to miłe, kiedy cały lokal wita cię uśmiechami i przytulasami ^^ Uwielbiam tych ludzi <3

Niedziela minęła nam leniwie. Ja większość czasu spędziłam w kuchni, bo obiecałam mojemu Pyszczkowi all-inclusive ;D Śniadanie do łóżka, dwudaniowy obiad i deser - fotorelację wrzucę w najbliższym wpisie foodpornowym. Najważniejsze, że Miś był szczęśliwy ^^

Wieczorem oglądaliśmy "AHS: Cult". Wkręciłam się. Coś czuję, że ten sezon będzie inspiracją do wielu wpisów.

_________________________________________________________
Lat mam tyle, ile WOŚP. Odkąd pamiętam wrzucałam pieniądze do puszki. W tym roku postanowiłam zagrać z Orkiestrą nie tylko jako Tuśka, ale też jako Insomniaa, przeznaczając miesięczny dochód z reklam na blogu na pomoc dzieciom.
Te pieniądze to pomoc od Was, moi drodzy Czytacze, bo to właśnie Wy czytając bloga generujecie zyski z reklam.

Byliśmy z Miśkiem w MDK na lokalnym finale WOŚP. Tej cudownej atmosfery otwartych serc nie da się opisać słowami. Do domu wróciliśmy przemoknięci, ale szczęśliwi, że zrobiliśmy coś ważnego i dołożyliśmy swoją cegiełkę.

Potem włączyliśmy tv i wszystko runęło...
Jedno serce zgasło, drugie zrezygnowało, a miliony innych pękły na pół...

Spirala ciągle się nakręca. Jak w tym kraju ma być dobrze, gdy ludzie tylko czekają, by skoczyć sobie do gardeł. Wydarzenie, które miało łączyć ludzi, podzieliło ich na dwa obozy - tych, którzy wrzucają do puszki Owsiakowi i tych, którzy chcą wrzucić do puszki Owsiaka.

Mowa nienawiści, hejt - znam to bardzo dobrze, doświadczam tego na każdym kroku. Teraz internet aż kipi od wylewanego jadu, a w komentarzach hipokryzja prima sort: "Stop mowie nienawiści, mordy zdradzieckie!".

“O jedno was tylko błagam: nie odpowiadajcie nigdy agresją na agresję, ponieważ jest to takie samo zło, jak każde inne”


(Robert Brylewski)
 

insomniaa
 
"I close the door
Like so many times, so many times before
Filmed like a scene on the cutting room floor
I wanna let you walk away tonight without a word
I try to sleep, yeah
But the clock is stuck on thoughts of you and me
A thousand more regrets unraveling
Oh, if you were here right now,
I swear I'd tell you this..."
(Backstreet Boys - "Inconsolable")


Wpis gościnny z miśkowego centrum dowodzenia.
Nie mogę zasnąć. Gryzie mnie sumienie (aż dziwne, że wgl coś takiego mam).
Kiedyś coś obiecałam. Nie wiem czy bardziej komuś, czy bardziej sobie samej. A od wczoraj mam wyrzuty sumienia, bo myślę, że postąpiłam źle.

“I feel something so right doing the wrong thing. I feel something so wrong doing the right thing...”



Jestem między młotem a kowadłem i nie wiem, co mam zrobić. Postąpić według ogólnych zasad, posłuchać co mówią inni, by w ich oczach nie wyjść na frajerkę? Czy pozostać lojalną wobec samej siebie by nie wstydzić się spojrzeć w lustro? Gdy się to czyta, to wybór jest prosty. Szkoda tylko, że w rzeczywistości nie jest to takie łatwe.

Mam poczucie, że kogoś zawiodłam i że chujowa ze mnie przyjaciółka...


"I tried to go on like I never knew you
I'm awake but my world is half asleep
I pray for this heart to be unbroken
But without you all I'm going to be is incomplete..."
(Backstreet Boys - "Incomplete")


PS: no i kurwa przegrałam tę flaszkę! ;P
 

insomniaa
 

“Nowy Rok - nowa ja”


O Bożu, ile tego już widziałam na fejsbukach. Do porzygu.

Jak co roku o tej porze uprzejmie przypominam, że nowy rok budujemy na podstawie roku poprzedniego, a złoty dom nie ustoi na fundamencie z gówna i klocków lego. W tym miejscu pozdrawiam również tych, którzy budowę zaczęli od dymu z komina.


Nowy początek? Przecież to tylko kolejna kartka z kalendarza. Tak naprawdę nic się nie resetuje. Zamiast zaczynać nowe życie spróbuj być mniej pojebany w tym, które już masz.


Moim postanowieniem na rok 2019 jest nie mieć postanowień. Przecież człowiek i tak się tego nie trzyma. Nie działa na mnie motywująco to, że wszyscy coś sobie ustalają. Jak będę chciała zmienić swoje życie, to zmienię. Nie ważne, czy pierwszego stycznia, czy w środku roku w piątek trzynastego.

Jest jednak coś, co mi się przyda na ten rok: przestanę się zastanawiać, czy jestem wystarczająco dobra dla ludzi i zacznę zwracać uwagę na to, czy oni są wystarczająco dobrzy dla mojego zdrowia psychicznego (którego już dawno nie mam, but whatever).

Życzę sobie w roku 2019 jak najwięcej drobnych sukcesów. Nie jakichś spektakularnych osiągnięć, tylko właśnie takich drobnostek, które powoli budują poczucie własnej wartości.


A jedyny ból jaki chcę czuć w 2019 roku to igła do tatuażu ;D


PS: łatwo pieprzyć pseudomotywacyjne mądrości, gdy ma się dobre życie. Normalnie Pałlo Koełlo dla głupich cip.
Czym jest to "dobre życie"? Teatrzykiem odgrywanym w internecie. Tylko tam możesz udawać, że wszystko jest perfekcyjnie.
Pozdro. Powodzenia.
 

insomniaa
 
Na początek dowcip-zagadka:
Na jakie słowa najlepiej reagują zwierzęta?

“Zapraszamy do kasy obok”




Tłok, szał, hałas, z każdej strony ktoś cię popycha, słychać wrzaski, płacz dzieci...
Wojna?
Niee.
Przedświąteczne zakupy w markecie. Siedlisko zła i głupoty w najczystszej postaci. Właśnie wtedy wychodzą z ludzi najgorsze zwierzęce instynkty.

Szynki ze stoiska wymiecione, by dwa regały dalej pierdolnąć je do kosza z kapciami. Syf, wszystko rozjebane. Chleb wymacany, pomidory poobijane, ogórków to strach dotykać, bo nie wiadomo, co ci ludzie z nimi robili. To nie banany z Kolumbii, żeby ryć jak dziki. Nieopodal z zamrażarki machają jakieś nogi - babka nurkuje w poszukiwaniu fileta (mmm, filet - moja ulubiona ryba xD), a wygląda jakby szukała Titanica. A potem zostawia te zamrażarki pootwierane! Następna otwiera kartony z ryżem, jakby złotego pociągu szukała. Nie wiesz babo jak ryż wygląda?!

Typowy wąsaty cebulak w przepoconym swetrze z kontenera dla bezdomnych krzyczy do swojej żony: "-GIENKAA! CHLYBA WINCYJ WEŚ! I WUTKI BO MOŻE ŚFAGIER PRZYJEDZIE!!!"
Dobra, wódkę rozumiem, to się nie zmarnuje. Ale chlebek to trzeba szanować, nie wolno wyrzucać. A potem widzę, jak nad Nysą babka karmi kaczki rzucając im całe bochenki chleba (sic!).
Nie samym chlebem żyje człowiek. Z głodu się jeszcze nikt nie zesrał (o rly? o tym za chwilę), ważniejsze żeby się nie odwodnić.

Po markecie łażą 5 godzin, a w kolejce nie mogą wystać pięciu minut. Pomstują na te biedne kasjerki, sapią jak pedofil w sierocińcu. Właśnie w kolejce czuć prawdziwą polską atmosferę świąteczną, gdy wszyscy patrzą na siebie wilkiem, a jakby mogli, to by się pozagryzali. Jazdaaa po trupach do kasy!

Baba ostatkiem sił pcha dwa pełne kosze zakupów. Po świętach i tak się wszystko wypirdoli i kupi nowe, a co tam, stać ją.
Patrząc na te przepełnione koszyki można pomyśleć, że życie większości ludzi wypełnione jest treścią jedynie żołądkową.

A propos tejże treści, której z czasem trzeba się pozbyć, grozą wieją nawet opowieści z marketowej toalety. Kolejki długie jak tasiemiec w psiej dupie, w jednej kabinie nasrane na podłogę, w drugiej na ścianę. Widok mrożący krew w żylakach.


Market czynny w Wigilię do 13. Godzina 13.05: tłumy krzyczą pod drzwiami "-No jak to kurwa zamknięte?? To gdzie ja zakupy zrobię?!"
Właśnie przez takich ludzi Chrystus musiał się rodzić w stodole.


Sama też robię zakupy w markecie. Stoję po środku tego chaosu, bo muszę. Bo robię zakupy służbowe albo kupuję śniadanie do pracy, bo to jedyny sklep jaki mam po drodze. Ale gdybym była mobilna, to już wolałabym nadrobić kilka kilometrów, byle tylko się nie pchać w ten kocioł.
Chociaż z drugiej strony... Dla mnie jako niskociśnieniowca takie zakupy to nawet prozdrowotne, bo potem do końca roku kawy pić nie trzeba.
Zobaczcie: święta w pełni, a ja dopiero jad wylewam, tak mnie trzyma.


Dla pracowników marketów i galerii handlowych okres przedświąteczny to prawdziwa gehenna. Bo oprócz nawału pracy, po całym dniu użerania się z roszczeniowymi klientami, my też mamy dom do ogarnięcia i potrawy świąteczne do przygotowania. A po takich ciężkich bojach jedyne o czym myślimy po pracy to paść bezwładnie na łóżko.
Ubolewam nad zakazem wnoszenia do pracy broni palnej. Po pierwszym tygodniu takiej jazdy nie byłoby kogo obsługiwać.
Owszem, można to wszystko olać i kręcić loki na dziale mięsnym, jak to miało miejsce w jednym z lokalnych marketów (pozdro dla kumatych). Pomijając kwestię obleśności takiego zachowania, jest to taki poziom wyjebania na klienta, jaki chciałabym kiedyś osiągnąć xD

Ludzie! Dajcie na luz! Jak ktoś wykupi przed wami ostatniego karpia, to świat się nie zawali. Przecież święta to coś więcej niż tony żarcia, których i tak nie przeżrecie...
 

insomniaa
 
[tytułowy cytat nieprzypadkowo z tej piosenki, którą w okresie przedświątecznym już wszyscy rzygają]

Przygotowania do świąt w toku, a oprócz tego milion innych spraw do załatwienia. Rok się kończy, trzeba pozamykać wszystkie sprawy, oddać długi, powyjaśniać pewne rzeczy z niektórymi osobami, żeby w Nowy Rok wejść z czystą kartą.

Nienawidzę tego zapierdolu przed świętami. Sajgon w pracy, milion obowiązków w chałupie, a do tego jeszcze prozaiczne sprawy których już i tak na co dzień jest za dużo.
Środa - dzień wolny tylko z nazwy. Ogarniałam chatę, wędziłam szynki, dekorowałam pierniczki, a chwilę wytchnienia miałam dopiero o 2 w nocy, kiedy urządziliśmy sobie z Bąblem nocne Polaków rozmowy.
Czwartek aktywny od 7 nad ranem. Koło południa wizyta u "psycho-terapeuty" ;D A później kolejna część "Szybkich i wściekłych", czyli "Fast & Tuśka" xD

Przeraża mnie weekend. Oczyma wyobraźni już widzę te dantejskie sceny. Ludzie przed świętami to złooo. Ale to już temat na osobny wpis.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
"Święta: czas pojednania, przebaczenia" - co za pierdolenie. Niektórych relacji nie warto ratować za wszelką cenę. Nie można zginać karku kiedy nie jest się winnym.

PS: Jak tu nie wierzyć w prorocze sny, skoro dzisiaj sprawdziło mi się wszystko o czym śniłam... No kurwa -.-

PS2: komuś chyba się coś mocno pojebało. Nie lubię jak ktoś się bawi moim kosztem.

_________________________________________________________
If this is just a game for you, let's play, but on my rules. Now it's your turn.
 

insomniaa
 
"Now I will tell you what I've done for you
50 thousand tears I've cried
Screaming, deceiving and bleeding for you
And you still won't hear me
(Going under)
*Don't want your hand this time I'll save myself*
Maybe I'll wake up for once
Not tormented daily defeated by you
Just when I thought I'd reached the bottom
I'm dying again"
(Evanescence - "Going under")

[it's the last song I waste on you]



Kojarzycie ten moment w grach, kiedy włącza się muzyka do walki, ale nie widzicie żadnego wroga? Tak wygląda życie ludzi z zaburzeniami lękowymi.
Dziś był dzień pokonywania lęków. Lęku przed podejmowaniem wyzwań, przed bólem i przed kontaktem z ludźmi.
Strach ma wielkie oczy.

Zrobiłam kolejny krok do przodu. Nowe rzeczy przerażają tylko na początku, później wydziela się adrenalina i jest jazda z bananem na pysku ;D Złapałam zajawkę, radziłam sobie chyba nieźle i już nie mogę się doczekać czwartku ^^ (Ech, szkoda, że nie widziałeś mnie w akcji - wtedy naprawdę miałbyś powód do dumy...).

Podobno miejsca ojojane bolą mniej, a ja dzisiaj jakoś nie jojczyłam. Może to dlatego, że już wiedziałam co mnie czeka. Do wszystkiego można się przyzwyczaić.
Nowa metoda terapii: leczenie bólu psychicznego bólem fizycznym.

W poprzednim wpisie wspomniałam, że nie umiem rozmawiać z ludźmi, bo ciężko mi się otworzyć. Okazało się jednak, że i to nie jest wcale takie trudne, wystarczy tylko znaleźć odpowiedniego rozmówcę. Czułam się trochę jak na kozetce u psychoterapeuty. Analiza godna doktora Freuda.

Po południu zaliczyłam szkolenie. Historia zatoczyła koło i znowu znalazłam się w jednej szkole z moją Łajzą xD
Dobrze, że to już koniec tego latania.

Plec mnie boli ;/ Starość nie radość. Jak człowiek jest młody, to może się nabawić urazu w wyniku wypadku. Ja nabawiłam się przez to, że krzywo usiadłam ;/

----------------------------------------------------------------------------------------------------

“Tak, tak, proszę sobie wyobrazić, że w zasadzie niechętnie zbliżam się z ludźmi, takim już jestem dziwakiem, że bliższy kontakt z człowiekiem nawiązuję opornie, jestem nieufny, podejrzliwy. I proszę sobie wyobrazić, że przy tym wszystkim nieuchronnie zawsze przypadnie mi do serca ktoś nieprzewidziany, zaskakujący, diabli wiedzą do czego podobny i ktoś taki spodoba mi się zgoła wyjątkowo.”


(Michaił Bułhakow, "Mistrz i Małgorzata")


Nienawidzę ludzi. Od zawsze od nich stroniłam. Rozmowa? Tylko grzecznościowe frazesy, żadnej głębszej treści. Unikałam rozmów z kimś innym poza mną samą. Ostatnio unikam nawet rozmów ze sobą, bo co ja będę z debilem dyskutować ;P

A dzisiaj... Sama siebie zaskoczyłam, bo jednak potrafię rozmawiać. Ba! Potrafię patrzeć w oczy rozmówcy. Może zobaczyłam w tych oczach trochę zrozumienia. To dziwne uczucie, kiedy rozmawiasz z kimś, kto mówi tak, jakby czytał ci w myślach. Nie, to za mało obrazowe porównanie. To tak jakby ten ktoś wyciągał ci z głowy pewne rzeczy i pokazywał ci je na nowo w innym świetle.

Wiecie dlaczego warto porozmawiać z kimś o swoich problemach? Problemy w twojej głowie wydają się ogromne, piętrzą się jeden na drugim i cię przygniatają. Jednak gdy próbujesz ubrać je w słowa, to okazuje się, że to tylko nic nie znaczące drobiazgi.


Ten wpis to dopiero początek rozkminy...

Wcale nie trzeba krzyczeć żeby wywołać lawinę.
Czasem wystarczy tylko szept.
 

insomniaa
 
"А в моем сердце цунами,
где выжила только я.
Мне похуй что между нами,
я не доверяю
я ранена в душу
В моем сердце цунами
и ты не спасёшь меня.
Там истоптали ногами,
там нечего рушить, нечего рушить..."
(Rita Dakota - "Цунами")


Są takie dni, że nie ma co przykrywać tego co się czuje sztucznym uśmiechem... Chciałabym, żeby było normalnie, ale wydaje mi się, że im bardziej się staram tym bardziej coś się pieprzy... Jestem naprawdę beznadziejna...

Uśmiecham się kiedy trzeba, mówię to co trzeba, to co ludzie chcą usłyszeć. Przez cały dzień wmawiam sobie, że wszystko jest dobrze. Do czasu, gdy nie nadejdzie niepokój i wszechogarniające mnie przeświadczenie, że coś jest nie tak. To dziwne uczucie noszę w sercu, w spojrzeniu, w tych wiecznie smutnych oczach. W tych drobnych przerwach w rozmowie, gdy zdarzy mi się na moment odpłynąć. Towarzyszy mi szczególnie w nocy, gdy wszyscy pójdą już spać. Przykleja się do gardła i mocno je zaciska. Łzy płyną po policzkach, do rana przecież zdążą wyschnąć. Prześladują mnie koszmary, budzę się po nich z krzykiem, po czym długo nie mogę zasnąć. A nazajutrz po wyjściu z domu, skutecznie omijam wzrokiem tych, którzy tak jak ja nie spali tej nocy...


Są takie tematy, których nie wolno odkładać na później. Owszem, łatwiej jest odrzucić wszystko na bok i udawać, że tego nie ma, ale w pewnym momencie sterta urośnie do takich rozmiarów, że przesłoni wszystko inne. Z większością problemów jest jak ze spacerowaniem w butach, do których powpadały raniące kamyki. Możesz siąść, wysypać część kamieni, a te, które powbijały ci się w stopy, wyjąć tak szybko jak możesz, nawet jeśli będzie to boleć. Możesz też tego nie robić, a zamiast tego uprzyjemnić sobie życie - posmarować bolące miejsca maścią i zakleić je plastrami z Myszką Miki. Zła wiadomość jest jednak taka, że to działa na chwilę, a przyklepane problemy nie znikają. Następnego dnia znów założysz buty, w których są te same ostre kamienie. Nie pozbywając się ich, każdego wieczoru będziesz naklejać na stopy coraz więcej plastrów, a w końcu zamienisz się w jedną wielką, otwartą ranę. Zrozumiesz wtedy, że nie pozbyłeś się bólu, tylko rozłożyłeś go na wysoko oprocentowane raty. O ile łatwiej byłoby załatwić sprawę od razu.


Porozmawiaj ze mną. Odłóż na chwilę wszystkie inne sprawy. Chyba nie wymagam wiele. Powiedzmy sobie co nam leży na sercach.
Niech w końcu będzie jak dawniej...

Nie odkładaj mnie na później.
 

insomniaa
 
"You used to captivate me,
By your resonating light,
But now I'm bound by the life you left behind.
Your face it haunts my once pleasant dreams,
Your voice it chased away all the sanity in me.
These wounds won't seem to heal,
This pain is just too real,
There's just too much that time cannot erase
When you cried I'd wipe away all of your tears,
When you'd scream I'd fight away all of your fears,
And I've held your hand through all of these years,
But you still have all of me"
(Evanescence - "My Immortal")


Są piosenki, które wyciskają serce jak gąbkę...
Kap... Kap... Kap...

Wszystko we mnie krzyczy, a gdy siadam nad klawiaturą, to brakuje mi słów. A przecież podobno na blogu "wszystko jest takie mądre i przemyślane i trafia celowo osobę do której ma trafić". Chyba jednak nie. Mam wrażenie, że wszystko co piszę trafia w próżnię...

Nie tak to miało wyglądać...

Co więcej mogę napisać...?


"My heart is just too dark to care
I can't destroy what isn't there (...)
Ooh, my smile was taken long ago
If I can change I hope I never know (...)
I only wish you weren't my friend
Then I could hurt you in the end
I never claimed to be a saint
Ooh, my own was banished long ago
It took the death of hope to let you go
So break yourself against my stones
And spit your pity in my soul
You never needed any help
You sold me out to save yourself
And I won't listen to your shame
You ran away, you're all the same"
(Slipknot - "Snuff")


Cholernie boli...


“Przejdzie. Wszystko przechodzi. Nie ma gorszego snu jak życie. I też przechodzi.”

 

insomniaa
 
[Przed chwilą chciałam wrzucić długi wpis, ale serwery się zawiesiły i wszystko poszło się jebać... Może to znak żebym jednak nie pisała publicznie tego co myślę? Coraz częściej zastanawiam się nad tym, żeby wgl usunąć tego bloga wpizdu...]


Cердце говорит "да", разум говорит "нет"...


"Ночной звонок. Где-то там,
Я знаю, в облаках высоко.
Ночной звонок. *Слышишь, я скучаю*
Знаешь, мне не легко без тебя..."
(Влад Соколовский - "Ночной звонок")


Вчера я была должна сказать "да"...
 

insomniaa
 
Dużo chciałabym napisać, ale nie chcę jak zwykle potem wysłuchiwać, że piszę zbyt dosadnie. Zaciskam więc zęby i gryzę się w język, podczas gdy w środku wrzeszczę. Ile jeszcze??

"Błędne koło" - Ty zawsze potrafisz wszystko tak celnie podsumować, mój Ty mały psychologu.
Jeśli to faktycznie błędne koło, to ja chyba jestem chomikiem, który lubi biegać w kołowrotku. Masochizm psychiczny, sto razy w tę samą rzekę bez grama tlenu. Wiem, że znowu będzie tak samo, wiem, że znowu się sparzę, a dalej lecę jak ćma do żarówki. Tzn. jeszcze nie lecę, ale wystarczy by on włączył światło.

Pstryk pstryk!

Głupia Tuśka, głupia i naiwna...



Mam wrażenie, że niektórzy ubierają swoje złe intencje w ładne słowa, by uśpić czujność innych. To niezwykły dar umieć tak pięknie łgać i mówić ludziom to, co chcą usłyszeć. Kłamać patrząc przy tym prosto w oczy. W te oczy, które tak zawzięcie wypatrywały prawdy...

Ale przecież to wszyscy wkoło są źli, nieprawdaż?

Na puentę idealnie pasuje mój ulubiony cytat Puszkina:

"Молчи ж, кума: и ты, как я, грешна,
А всякого словами разобидишь;
В чужой пизде соломинку ты видишь,
А у себя не видишь и бревна."
 

insomniaa
 
"Why do we stay
Here in the pouring rain
We didn’t make it to the last train
And now it’s up to you
I might be a tough call
We play the game to reach it all
And I don’t know
The right tracks for this train
This is something I can’t explain
Could you say something?
And I don’t know
The right words I should say
I never felt anything this way
Can’t you say something?
And break the goddamn silence"
(Sunrise Avenue - "Damn silence")


Przyszłam się tak trochę nad sobą poużalać, bo ojojane miejsca bolą mniej. Ojojoj boli mnie oko, noga spuchła i swędzi, grypa mnie dopadła i w dodatku mam okres. Piękna kumulacja, a dodajmy jeszcze do tego jesienny Weltschmerz. Przysłowie mówi, że nieszczęścia chodzą parami, a u mnie jak widać całymi stadami -_-

Myślałam, że listopad zakończy tą czarną serię, ale widzę, że na światełko w tunelu trzeba będzie poczekać do Nowego Roku. Ale jak znam życie, to w styczniu okaże się, że to światełko w tunelu to jadący pociąg...

Jeśli chodzi o szkołę, to jestem skazana na samokształcenie. Wałkuję tę książkę i za chuja nic nie rozumiem. Przydałby się ktoś, kto by mi po ludzku wytłumaczył z czego składa się samochód i pokazał co gdzie jest pod maską.

Ądżejki spędziłam zamulając. Gdy inni na imprezy zakładają kreacje, ja zakładam, że nigdzie nie idę. Czyżbym robiła się jeszcze bardziej aspołeczna? (A to jeszcze można??)

Jednak jak na wiedźmę przystało postawiłam sobie tarota. Coś wisi w powietrzu. Nie wiem jak powinnam zinterpretować tę wróżbę.

Przez cały dzień mam jakieś takie dziwne przeczucie...
Jutro okaże się, czy wczorajszy sen był proroczy.

__________________________________________________________
Nie można ludzi przyzwyczajać, że jest się dla nich zawsze. Że zawsze rzuci się dla nich wszystko i poda siebie na tacy z dodatkiem słodkich słów i gestów. Nie można. Ludzie wtedy zaczynają myśleć, że to im się należy i zwyczajnie przestają doceniać. Relacja staje się jednokierunkowa, a później pusta i prowadzi donikąd. Przyzwyczajenia są złe i "zrobię dla ciebie wszystko" też jest złe. Bycie dla kogoś na każde zawołanie nigdy nie wyszło mi na dobre. Nie chcę, żeby ludzie myśleli, że moją obecność dostali od życia gratis.

The worst feeling is when someone makes you feel special, then suddenly leaves you hanging, and you have to act like you don't care at all. When ignored by someone whose attention means the most to you, the reaction in the brain is similar to physical pain. That's why life hurts.
 

insomniaa
 
Wczoraj był naprawdę ciężki dzień...
3,5h leżenia na stole. Bólu już nawet nie pamiętam.
Kostka mi spuchła. Od teraz możecie na mnie mówić "Wielka Stopa" xD

Mnie boli noga, inni mają ból dupy. Takie życie. Wszystkim na raz nie dogodzisz, za to wkurwić wszystkich jednocześnie to już żaden problem.

Przez moment w życiu wydaje ci się, że możesz wszystko. A tak naprawdę gówno możesz. I to właśnie jest rzeczywistość.

“Czasem tak mnie to wszystko męczy, że nawet nie mam siły źle się czuć”


(Charles Bukowski)

_________________________________________________________
"Once more you tell those lies to me
Why can't you just be straight up with honesty?
When you say these things in my ear,
why do you always tell me what you wanna hear?
Wear your heart on your sleeve make things hard to believe,
I'm not feeling this situation
Run away try to find that safe place you can hide
It's the best place to be when you're feeling like..."
(BFMV - "All these things I hate")


Ten, kto pierwszy wyciąga rękę wcale nie jest stracony, on po prostu nie chce stracić. Tylko ile razy można wyciągać rękę poniżając się dla jakiejś idei. Po kilku rozczarowaniach nie widać już sensu w tym geście. Można się bronić. Zapierać. Zdzierać sobie serce do krwi. I chuj. Jak coś ma być, to będzie, a jak nie, to się nie stanie.

Ludzie się nie zmieniają. Jeśli myślisz, że ktoś zmieni się ze względu na ciebie, to jesteś głęboko w błędzie. Może założyć tylko maskę, w której chcesz go zobaczyć. I uwierz mi, prędzej czy później ją zdejmie.
 

 

Kategorie blogów