Wpisy oznaczone tagiem "tuśkowe rozkminy" (698)  

insomniaa
 
Nie przykładałam specjalnej wagi do astrologii, dopóki nie przekonałam się, że układ ciał niebieskich faktycznie ma wpływ na to, co się dzieje w moim życiu. To nie jest przypadek, bo nigdy nie wierzyłam w przypadki. Wszystko składa się w logiczną (choć metafizyczną) całość.

W związku z retrogradacją Merkurego obkładam się kryształami, piję koporski czaj (więcej o tym w najbliższym wpisie szamańskim) i odkurzyłam moją talię tarota. Taki mój "witchy chill". Muszę coś zrobić, żeby nie zwariować. Ostatnio czuję się tak, jakbym non stop była pod ostrzałem, a w plecach mam tyle noży, że mogłabym udawać jeża.

Wszystko się pieprzy, nic nie idzie tak jak powinno, co chwilę pojawiają się nowe problemy. Ludzie są nieobliczalni, wkurwiają się, warczą na siebie. Ciągle same kłótnie, fochy, nieporozumienia. Rzeczy się psują, hajs się dupy nie trzyma, nic nie chce współpracować. Cały czas pod górkę.
Całe to kosmiczne pokurwienie będzie trwać do końca miesiąca.
Jak się przed tym bronić?
Primum non nocere - czyli nie dolewać oliwy do ognia. Nie panikować. Nie przejmować się tym, na co nie mamy wpływu. Być wyrozumiałym dla wkurwionych ludzi, ustępować głupszym, schodzić im z drogi. Najpierw myśleć, potem mówić, a najlepiej częściej gryźć się w język. Nic nie planować. Nie zaczynać nowych projektów, a trwające w miare możliwości zapauzować. Słuchać swojej intuicji. A przede wszystkim: oczekiwać nieoczekiwanego.

Retrogradacja Merkurego, pełnia Księżyca, wczorajsze częściowe zaćmienie (a u mnie prywatnie bloody moon) - nie ma chyba lepszej okazji do pozbycia się negatywnej energii ze swojego życia. Czas odciąć sznurki, odczepić pijawki, ściągnąć z ramion ciężkie brzemię.
Pamiętacie legendę o Bazyliszku? Jak zginął? Zamienił się w kamień patrząc w lustro. Lustro to karma. Tym lustrem będę ja.
Choć serducho podpowiada, że powinnam odpuścić, to rozum mówi, że tak będzie lepiej. Czuję się rozdarta i zawieszona między tym, co chcę a tym co powinnam zrobić.

Dasiek powiedział mi kiedyś tak: "Dla ludzi twoją wartością nie jest twoje złote serce. Dla niektórych jesteś warta tyle, ile mogą na tobie zyskać".
I to mądre słowa były. A teraz na każdym kroku przekonuję się o ich prawdziwości.


Clean up how you feel about others. Release those heavy feelings. Walk away from "friendships" that makes you feel small and insecure, and seek out people who inspire you and support you. Never chase anyone. A person who appreciates you will walk with you. The biggest mistake one can make, is losing yourself in the process of valuing someone too much, and forgetting you are special too. Delete the people that make you feel bad about yourself or your life, unfollow them, delete their numbers, erase their texts. You attract the energy you focus on. Take no shit.
If you walked away from a toxic, negative, abusive, one-sided, dead-end, low vibrational friendship - you won. Be thankfull for closed doors, bad vibes and stuff that falls apart. It'll protect you from things not meant for you.

_________________________________________________________
Zeszłej nocy miałam sen, a wierzę, że sny mają drugie dno i ten nie był przypadkowy.
Śnił mi się ktoś, kogo aktualnie raczej nie chciałabym widzieć.
Śniło mi się, że byłam z przyjaciółmi w hotelu. Ujrzałam tego kogoś w tłumie, byłam pewna, że mnie rozpoznał. Chciałam pójść do pokoju, tylko nie pamiętałam numeru. Spotkałam go na korytarzu, na mój widok wzruszył się i uśmiechnął. Chciał przytulić mnie na powitanie, a ja zrobiłam krok w tył. Więcej nie pamiętam...

Ten sen był tak realistyczny, ciągle mam go przed oczami, a w głowie kołacze mi się przesąd, że jak ktoś ci się śni, to znaczy, że za tobą tęskni.
Co mam o tym myśleć?
Hmmm...
Nie pozostaje mi nic jak tylko czekać na kolejny sen...
 

insomniaa
 
"So save your breath, I will not care
I think I made it very clear
(...)
*I only wish you weren't my friend*
*Then I could hurt you in the end*
I never claimed to be a saint
Ooh, my own was banished long ago
It took the death of hope to let you go
So break yourself against my stones
And spit your pity in my soul
*You never needed any help*
*You sold me out to save yourself*
*And I won't listen to your shame*
*You ran away, you're all the same* "
(Slipknot - "Snuff")

[wałkuję tę piosenkę od kilku dni... nuta z przesłaniem...]


Nerwówka...
Czas ucieka, a nic nie rusza się do przodu. Wszyscy burczą i ciskają gromami, a ja muszę robić za piorunochron... Już mam tego dość. Niech się wszystko ułoży albo niech jebnie wpizdu - przynajmniej będę wiedziała na czym stoję.

Z tego stresu coraz więcej palę. W zeszłą środę tak mną telepało, że wypaliłam całą paczkę fajek. Myślałam, że się porzygam, nie wiem tylko czy od papierosów czy z nerwów...

Wiecie jak wiele można nauczyć się w 5 sekund?
1. jeśli myślisz, że zdążysz - nie zdążysz;
2. jeśli myślisz, że się zmieścisz - nie zmieścisz się;
3. nie wolno jeździć dwa razy szybciej niż dopuszczalna prędkość, bo kto szybko jeździ tego wolno niosą (w tym przypadku na szczęście tylko do warsztatu).

Wszystko przeciwko mnie, wszystko na "nie", kłótnie, nieporozumienia, ogólne nieogarnięcie, bezsenność, koszmary. I niech mi ktoś powie, że retrogradacja Merkurego to bujda.
(podając w oryginale za Insta: "Get ready as Mercury goes into retrograde. Arguments will flare up for no reason and misunderstandings will occur. Electronic equipment will break and go crazy. Your mind will feel a little cloudy. Things will go missing. You will have trouble sleeping. Dreams will be weird and nightmarish. All sorts of bizarre things will happen.")

_________________________________________________
Ja się nie zmieniłam, wciąż jestem taka sama, ale nie chodzę już tam, gdzie mnie nie chcą, nie dzwonię do tych, którzy nie odbierają, nie piszę do tych, którzy mi nie odpowiadają i odchodzę z miejsc, gdzie nie jestem mile widziana...

Jeżeli ktoś traktuje cię źle pamiętaj, że coś jest nie tak z nim a nie z tobą. Normalni ludzie nie niszczą innych ludzi.

Don't let people treat you like a cigarette, they only use you when they're bored and step on you when they're done. Be like drugs, let them die for you.

If some relationship can be destroyed by the truth it deserves to be destroyed by the truth.
NO MORE LIES!
 

insomniaa
 
"So you wanna play games with my head
But you make me fall apart, and wish that I was dead
Can't believe I fell for such a blackened heart
You played me for a fool and just used me from the start"
(BFMV - "Pretty on the outside")

I have this stupid fucking desire to fix broken people, because I understand them and I wish that someone like me would come along and fix me, so I feel like maybe I could be that person for them.
I was always doubting, belittling myself for the sake of others. I have spent too much time chasing toxic people, looking for harmony within the midst of chaos. They've unfairly convinced me I wasn't good enough. I guess this is the price I pay for carrying a big heart in a little world.
I learned... who doesn't look for you, doesn't miss you; who doesn't miss you, doesn't care for you. Destiny determines who enters your life, but you get to decide who stays. The truth hurts only once, and a lie every time you remember it. That there are three things in life that leave and never return: words, time and opportunities. Value whoever values you and don't treat as a priority whoever treats you as an option. I have to stop giving loyality to people who show time and time again they don't care that much. I can't prove to someone I'm worth it.

Remember what you must do
when they undervalue you,
when they think
your softness is your weakness,
when they treat your kindness
like it is their advantage.
You awaken
every dragon,
every wolf,
every monster
that sleeps inside you
and you remind them
what hell looks like
when it wears the skin
of a gentle human.

It is ok to lose your shit sometimes because if you keep your shit, you'll end up full of shit and then you'll explode and there'll be shit everywhere. A shit storm. And nobody wants that.

_________________________________________________________
W ciągu dnia myślałam, że ten wpis będzie wyglądał zupełnie inaczej: wiadro pomyj i szpila za szpilą. Wbiłam jedną i wystarczy, bo aż mnie samą zabolało. Nie potrafię być suką bez uczuć, chociaż wszyscy mówią mi, że powinnam... To, że ktoś mnie krzywdzi nie daje mi przyzwolenia, by też krzywdzić. To tak nie działa. Bezsensowne odbijanie piłeczki. Oko za oko aż wszyscy oślepną. Sumienie gryzie mnie i nie daje mi spać... W dzień warczę przez zaciśnięte zęby, a gdy przychodzi noc, to wyję w poduszkę. Nie wiem, czy bardziej się wkurwiam, czy bardziej boli mnie serducho...
Dobra, koniec tego marudzenia...
 

insomniaa
 

Dałam się zrobić w trąbę. Nie pierwszy raz. Który? Już nawet nie liczę. Za każdym razem powtarzałam sobie, że to już ostatni, że będę mądrzejsza, że nie dam się wykorzystywać.

Czas przestać wierzyć w bajery, bajeczki, poskładane tylko po to, by coś nimi osiągnąć. Człowiek może powiedzieć ci miliony pięknych słów, ale kiedy patrzysz na jego zachowanie, to dostajesz wszystkie odpowiedzi. Nie potrzeba słów tam, gdzie czyny świadczą same za siebie. Nie pomogą kłamstwa, obiecanki i mydlenie oczu.

Kiedy widząc osobę w potrzebie zawsze się zatrzymam by podać jej rękę, to co dostaję w zamian? Po dupie. I gdy nie jestem już potrzebna idę w odstawkę.
Ratowanie czy naprawianie ludzi to nie jest mój obowiązek. Muszę nauczyć się mówić "nie" i pozbyć się poczucia winy z tego powodu.

Trzeba sobie w końcu uświadomić, że jak ktoś raz cię wydymał, zrobi to ponownie. Trzeba zrozumieć, że niektórzy ludzie są tylko gównem opakowanym w piękny papierek.

Za dużo tego było we mnie, przelało się. Rzece nikt się nie dziwi, gdy wylewa, a człowiek jest słabszy od rzeki.
Żałuję tylko jednego w swoim życiu: dawałam zbyt wiele szans osobom, które nie były warte nawet jednej. Marnowałam czas. I po chuj...


"Y no se me pasa, no te supero
Solo en mi casa siento que muero
Tengo la plata y tengo el dinero
Pero no el corazón de acero..."

_________________________________________________________
Na 99% byłam pewna, że trafię właśnie w ten 1%.
Margines błędu, wcale mnie to nie dziwi.
 

insomniaa
 
"Banalnie kończy się ten dzień, nudnawy film i coś na sen
Nie czekam na nic, dawno już do mnie nawet nie dzwonisz
I nagle puka ktoś do drzwi, otwieram, widzę, że to ty
I chociaż wiem że kłamiesz, znów nie mam sił, by się bronić
To twoja wina, twoja wina
Bez happy endu, smutny finał
Wciągasz jak video gra, kradniesz mój najlepszy czas i znów
To twoja wina
Nabrałem się na tani chwyt, uciekłaś, nie mówiłaś nic
Za każdym razem, kiedy uwierzę, ty znów odchodzisz
Dobiłaś mnie kolejny raz, to ze mną jest coś nie tak
Bo ledwie się pozbieram, znów czekam kiedy to zrobisz"
(Video - "Bella")

[piosenka z przesłaniem. tylko po co wysyłać sygnały podprogowe do ludzi, którzy nie potrafią ich odebrać lub udają, że to nie do nich. a jak na nich naplujesz, to mówią, że deszcz pada.]


Wiem, że za każdym razem lecę jak ćma do ognia.
Wystarczy, że ktoś odpali zapalniczkę.
Pstryk pstryk!

Za każdym razem, gdy stoję nad przepaścią i wiem, że spadnę, i tak robię krok do przodu z nadzieją, że tym razem uda mi się pofrunąć.



Ostatnio ciągle słyszę/czytam te same epitety, tak jakbyście się wszyscy uwzięli. Wszyscy wmawiacie mi jaka to jestem naiwna, jak daję się wykorzystywać i jak wyhodowałam sobie pijawkę tudzież wrzoda na dupie.

Kiedy cztery osoby nie będące w żadnej zmowie (mam nadzieję) powtarzają ci dosłownie to samo, to czy warto im uwierzyć?
Kiedy cztery osoby mówią ci, że masz zakończyć znajomość z kimś, bo tobą manipuluje - czy właśnie to nie jest manipulacja z ich strony?


“Tunia uwolnij się”



Ok.

Tylko od kogo?
 

insomniaa
 
Chciałam ostatnio plażing i smażing? No chciałam. A teraz sobie za to pluję w brodę...

W Boże Ciało pojechaliśmy "rodzinnie" na lokalne Pamukkale opalać nasze boskie ciała. Plan wycieczki jak zawsze ten sam: wylegiwanie na słońcu, browarki, maseczki z glinki i dżakuzja pod rurą xD
Chciałabym ogłosić wszem i wobec, że przyspieszacz opalania z Ziaji działa, bo zjarałam się momentalnie. Jestem teraz słodkim RÓŻOWIUTKIM PROSIACZKIEM i wszystko mnie tak boli, że aż kwiczę.
Jak ja się teraz ludziom pokażę??

Weekend zapowiada się przecież imprezowo: w sobotę "We love 90's" na plaży, a w niedzielę Video ^^
Na "We love 90's" można wejść za darmo pod warunkiem, że założy się coś neonowego. Nah, już wolę zapłacić, bo najbliższy memu sercu outfit lat 90-ych to Cher w teledysku "Love and understanding".

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Niby jest tak pięknie, słonecznie, kolorowo...
...ale nad moją głową ciągle wiszą chmury burzowe.

Co mnie nie zabije, to mnie wkurwi albo wpędzi w depresję.

Utraciłam jedyną stabilizację jaką kiedykolwiek miałam. Jestem pod kreską, a wszystko przez to, że za wszelką cenę chciałam wszystkim pomóc.
KONIEC.
Najwyższy czas pomóc samej sobie, bo na nikogo innego nie mogę liczyć.

_________________________________________________________
Na jedno się nie godzę. Na swój powrót tam. Przywilej obecności - rezygnuję z niego. Na tyle cię przeżyłam i tylko na tyle, żeby myśleć z daleka.

We both lost something. You lost me and lost time.

I'm gonna leave you drowning until you reach for my hand.
Not yet. I want to hear you beg.
 

insomniaa
 
Niedzielna poranna aura zjebała nam trochę plażing i smażing (i po co ja kremy z filtrem kupowałam??!). Czy to nie jest złośliwość natury, kiedy zaczyna padać, gdy rozkładasz koc, a przestaje padać, gdy już wyjeżdżasz autem z miejscówki?
No ale co jagód się nażarłam to moje xD (taa, wpuśćcie Tuśkę do lasu, to się druid załączy xD).
Chillout dokończyliśmy na balkonie.

Po południu spacer i pogaduchy nad Nysą, rozkminy, pies-czubek, a na koniec bardzo nieporządane spotkanie (pozdro dla kumatych!).


Od trzech dni się wyspać nie mogę. W sobotę musiałam umyć i odkurzyć zatrolonego Smoka.
W niedzielę wstałam wcześnie, żeby się naszykować na plażing, wybrałam bikini, a potem dopiero sprawdziłam pogodę za oknem, by koniec końców stwierdzić, że najlepszym bikini na taki ziąb będą jeansy i sweter ofiarny.
A w poniedziałek na 10 byłam umówiona z kimś, kto rujnuje Insomnii życie i jeszcze bierze za to pieniądze (ale o tym w innym wpisie).

Teraz też się nie wybieram do spania, bo po pierwsze: służba nie drużba i pisać trzeba. Po drugie: jest pełnia. A po trzecie: noce są jasne i po zachodzie słońca widać na północnym niebie obłoki srebrzyste. Zrobiłam zdjęcie, ale jakość taka, jakby było robione maszynką do mięsa.
obloki1.jpg

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Pisałam ostatnio o moich dziwnych (nomen omen) konotacjach pato-rodzinnych. Wczoraj wszystko wróciło do normy, bo z "siostry" zostałam zdegradowana z powrotem na "przyjaciółkę".

Tylko jedno zdanie daje mi do myślenia i będzie tematem przewodnim tej rozkminy (bo jeśli chodzi o natchnienie do wpisu, to niektórzy ludzie są bezdenną studnią inspiracji).

“-Ty jesteś moją przyjaciółką i tobie nigdy bym nie powiedział czegoś, co by mogło cię urazić”



Ok. Szanuję. Doceniam. I też do Ciebie mam takie podejście. Tylko nie wiem, czy jest ono dobre, bo prawdziwa przyjaźń chyba nie na tym polega, by sobie wiecznie słodzić i po głowie głaskać. Miód i cukier i klepanie po ramionach, taa...

Zawsze myślałam, że przyjaźń to przede wszystkim szczerość. Że jeśli twój przyjaciel jest zjebany, to mu to mówisz, bez obawy, że się obrazi. Że jak wygląda jak gówno, to mu mówisz, że wygląda jak gówno. Bez kurtuazji, bez owijania w bawełnę, bez cackania i obchodzenia się jak z jajkiem. Mówisz to co myślisz, zamiast zastanawiać się po dziesięć razy nad każdym słowem. Bo po to właśnie jest przyjaciel - żeby rozmawiać z nim dosłownie o wszystkim, raz mu się wyżalić, innym razem go pocieszyć, wspierać go gdy tego potrzebuje, cieszyć się z jego sukcesów, ale też i do dupy nakopać jeśli sytuacja tego wymaga.

Mam swoje zdanie i nie zawsze jest ono najlepsze, ale nie wpierdalam się, żebyś się nie obraził, żebyś nie mówił, że wjeżdżam Ci na głowę, bo jednak naszą relację cenię sobie bardziej niż swoją rację.

Która przyjaźń jest prawdziwsza i szczersza? Ta, w której trzeba ważyć słowa i mówić tylko dobre rzeczy? Czy taka, w której przyjaciel drze na ciebie pałę i mówi do ciebie per "ty chuju"? (w tym miejscu pozdrawiam mojego Białego Brata na linii Poland-Dojczland, bo chyba nikt mi w życiu nie naubliżał więcej niż on xD)

To zostawiam już do Waszej oceny.
Dobranoc ;)
 

insomniaa
 
"Zobacz ile mogło być takich chwil
Naiwne dziecko jestem i tęsknię dziś
Do Ciebie, bez Ciebie miało być mi lżej
Zobacz ile mogło być takich chwil"
(Sarsa - "Tęskno mi")


Kolejny raz umiejętnie dobrane słowa składają się na piękną psychomanipulację...

Zadziwiające jak z minuty na minutę ludzie potrafią diametralnie zmienić swoje zdanie. Mówią, że pójdą w lewo, a idą w prawo, bo akurat tak wiatr zawiał i było im wygodniej.
To tak jak z głupią babą za kierownicą - to, że daje kierunek w prawo, równie dobrze może oznaczać, że pojedzie w lewo albo prosto.


Abstrahując od tych metafor, pozostając jednak w temacie motoryzacyjnym: wczoraj posadziłam Pyszczka za kierownicą Smoka i chyba złapał zajawkę, bo już pyta kiedy następna lekcja. Cieszę się, że się w końcu odważył i jestem z niego dumna. Bożuuuu, mam już dość bycia kierowcą i tyle bym dała, żeby ktoś mi dupę powoził! ;P

Jazda przez DC to udręka. Check się znowu zapalił, oprócz tego zawieszenie mnie boli - Smokiem jeździ się jak nygową taczką (tą słynną z kwadratowym kółkiem, którą mnie woził na mojej osiemnastce xD).
Echh, kiedy ja go odstawię na warsztat? Nie mam na nic czasu, nawet nie mam kiedy go umyć i posprzątać. Wstyd ludzi wozić ;P
Trzeba jutro posprzątać bagande, bo może przyjdzie mi jakieś zwłoki wywieźć. (Sesese! No chciałabym, nie powiem, że nie xD)

Potrzebuję resetu.
W niedzielne południe planujemy się zresetować z Misiołkiem, A. i M. - będzie plażing i smażing ^^
Szkoda tylko, że w bikini wyglądam jak gówno w kryształowej misce, czyli wizerunkowo słabo, a czuję się też podobnie. Patrzę na te wszystkie laski na fejsbukach i instagramach, i stwierdzam, że ja chyba po prostu nie umiem być ładna. Cóż, dobrze, że na świecie są jeszcze turpiści ;D


PS: Szykuje się "spotkanie rodzinne" ;)
Nareszcie! Tak bardzo tęskłam!

PS2: W pewnych momentach czuję się zbędna, jak piąte koło u wozu, albo raczej trzecie od roweru... Najchętniej odsunęłabym się w cień, żeby zrobić miejsce dla kogoś lepszego... ;/
Potrzebuję jednego z tych długich przytuleń, podczas których zapominasz o tym, co dzieje się wokół ciebie choćby przez chwilę...

PS3: Weganizm to narzędzie do eksterminacji ludzkości, co potwierdzają internety oraz Bąbla doświadczenia życiowe.
BTW łach tygodnia: "-Szynka mi się gotuje w tej temperaturze" xD

PS4: Mam za mały łeb na te wszystkie dramy o.O
Halo, Bożu, proszę wysłać ostatnie namaszczenie na fejsbuka o.O
Gr8 b8.

_________________________________________________________
Mówisz, że gra jest ustawiona?
To nie ma znaczenia jeśli dalej chcesz siedzieć przy stole i grać.

Możesz mieć wszystko.
Tylko najpierw zastanów się dobrze czego tak naprawdę chcesz.

Running back to the same hands that broke you will not heal you.
 

insomniaa
 
"Nah, you don't know me
Lightning above and a fire below me
You cannot catch me, cannot hold me
You cannot stop, much less control me
When it rains, it pours, when the floodgates open brace your shores
That pressure don't care when it breaks your doors
Say it's all you can take, better take some more
'Cause I know what it's like to test fate
Had my shoulders pressed with that weight
Stood up strong in spite of that hate
Night gets darkest right before dawn
What don't kill you makes you more strong
And I been waiting for it so long"
(Steve Aoki & Linkin Park - "A light that never comes")


Tak modliłam się o burzę, więc mam to, co chciałam.
Zdecydowanie tego mi było trzeba. Dzisiaj poczułam się tak, jakby z serca spadł mi ogromny głaz. Wszak po każdej burzy wychodzi słońce, a ukazująca się przy tym tęcza pokazuje, że aby doczekać czegoś pięknego trzeba przeżyć sztormy i gradobicia (albo, że przechodzi ci pod chatą Parada Równości, no ale ja teraz nie o tym ;P)

Zajebiste uczucie: kiedy wracasz autem z pracy, z głośników leci dobra nuta, a na niebie błyska stroboskop w rytm muzyki ^^

Łowca burz ze mnie marny, za to zrobiłam kilka zdjęć w oczekiwaniu na burze:
burze.jpg

64322295_457242561732709_7947621932235489280_n.jpg

63624842_389332691789977_4342663315843973120_n.jpg


To już cisza po burzy czy dopiero przed?
Mogę odetchnąć czy muszę zbroić się na następną?

Mam jakieś dziwne przeczucie, że ktoś będzie chciał mnie utopić.
A przeczuciom warto czasem zaufać.

Więc jeśli ciało daje ci sygnały jak gdyby coś było nie tak, to najprawdopodobniej faktycznie coś jest nie tak.
TRUST THE VIBES YOU GET. ENERGY DOESN'T LIE.
 

insomniaa
 
"I feel numb
I can't come to life
I feel like I'm frozen in time
Living in a world so cold, wasting away
Living in a shell with no soul, since you've gone away
Living in a world so cold, counting the days
Since you've gone away
You've gone away
Do you ever feel me?
Do you ever look deep down inside
Staring at yourself, paralyzed?"
(Three Days Grace - "World so cold")


Zbytnia empatia może być bardzo destrukcyjna i toksyczna, zwłaszcza wtedy, kiedy chcesz brać cudze troski na swoje barki.
Coraz bardziej wierzę w to współodczuwanie bólu...

Zaniedbałam siebie i bloga...
Bo nie mam ostatnio siły na nic. Bo miałam na głowie ważniejsze sprawy. Bo trzeba było trochę polatać i coś pozałatwiać. Bo zawsze ktoś jest ważniejszy niż ja. Bo coś tam.

Nadal jakoś mi nie po drodze do urzędu, ale obiecuję, że po niedzieli wypełnię chociaż te dokumenty.
Smok ukurwiony, zatrolony, check się świeci, paliwa ledwo ponad rezerwę. Jutro muszę go posprzątać i zatankować. Warsztat musi poczekać.
Jestem w dość głębokiej i ciemnej dupie finansowej. Z jednej strony długi, z drugiej zamrożone pieniądze. I chuj, czekam i wegetuję modląc się o mannę z nieba.
A z takich prozaicznych rzeczy to bardzo chciałabym pójść do fryzjera, a nie mam kiedy i za co.

Pogoda też mnie dobija. Chujowa ta wiosna. Jak tak dalej pójdzie, to latem zamiast się opalać będziemy rdzewieć. Trzeba się chyba ocynkować. Ale jest jeden plus - nie trzeba robić formy do lata, bo lata nie będzie.

Jutro po pracy jadę do QK na Marlejki.
Muszę odreagować.

W niedzielę startujemy z tegoroczną edycją Projektu X.
Chciałam piec ciasta, wymyślać cuda na kiju itd., ale doszłam do wniosku, że przyjdzie jeszcze czas na bycie perfekcyjną panią domu i ogrodu, a teraz chcę po prostu spędzić miło niedzielę ze znajomymi, bez spiny i bez wypruwania sobie flaków.

...a co mnie cieszy ostatnio najbardziej?
To, że dla Puchatka jestem Prosiaczkiem ^^ <3


PS: psychiatryczny jeż przyjechał ze mną na Wylęgarnię. Nie pozwoliłabym go wyrzucić. Sentyment.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Ostatnio pisałam o snach i prosiłam, by przyśniło mi się rozwiązanie problemu.
Najpierw przyśniło mi się, że wybierałam się w podróż, w którą jednak nie mogłam pojechać. Później śniło mi się to, czego bym najbardziej chciała. Ale jak do tego doprowadzić? Nadal nie wiem...
Swoją drogą to zadziwiające, jak często zdarza mi się "przywołać" snem kogoś, kto się dawno nie odzywał. Telepatia?

_________________________________________________________

“Sprawiedliwość jest to istota teoretyczna, wcielona w zbiór indywiduów zmieniających się bez ustanku, których dobre intencje i pamięć są, jak one, niezmiennie wędrowne”


(Honoriusz Balzac)43
 

insomniaa
 
Jak już nie raz pisałam często śnią mi się pojebane sny, rzadko jednak się nimi tu dzielę, bo to, co dzieje się w mojej chorej głowie, nie zawsze nadaje się do publikacji.

Spisuję więc sny bazgrząc na urywkach kartek, jak najszybciej, by nic mi nie umknęło. Staram się też po przebudzeniu nie patrzeć w okno, bo wtedy podobno zapomina się sny. Podobno, bo ja o dziwo większość snów pamiętam dokładnie przez długi czas.

Niektóre z moich snów są prorocze, wystarczy tylko umieć je dobrze zinterpretować.

Zeszłej nocy miałam dziwny, wielowątkowy i bardzo długi sen. Opiszę tu tylko część, która według mnie ma drugie dno.

Śniło mi się, że byłam w pokoju, który docelowo miał być dla kogoś *izolatką*. Nie było w nim okien, na środku stało łóżko, a ja szpachlowałam *żółto-zielone* ściany. Była tam ze mną pewna kobieta, domyślam się, że była to właścicielka mieszkania.
Kolejny fragment snu: wróciłam do tego mieszkania. Stałam na klatce, drzwi były otwarte. W środku siedziała mała dziewczynka. Zapytałam gdzie jest właścicielka, a dziewczynka zaczęła mówić o jakimś morderstwie. Wychodząc, na klatce minęłam policjanta. Czekałam na ulicy, aż zobaczyłam, że policjanci wywożą na wózku trumnę. Gdy ją otworzyli, okazało się, że jest pełna *narkotyków*.
Później śniło mi się, że Braciak otwiera przede mną jakieś tajemne drzwi i pokazuje wyjebaną w kosmos chatę (co ma sens w rzeczywistości, bo Braciak akurat robi u siebie remont xD).
Wracałam stamtąd przez łąkę, na której zbierałam *czterolistne koniczynki*, które w pewnym momencie zaczęły zalewać się kwasem.

Obudziłam się, otworzyłam oczy, powtórzyłam w myślach całą fabułę, która sekundy po przebudzeniu miała jeszcze jakiś sens i wydawała się logiczna. Na wpół śpiąco opowiedziałam sen Miśkowi. A teraz, gdy do tego wracam, to wydaje się takie absurdalne.

Ale nie do końca...
W tym śnie są znaki, słowa-klucze.
Tylko jak to wszystko zinterpretować?

Nie wiem.
Idę spać, może tej nocy kolejny sen przyniesie rozwiązanie...

_________________________________________________________
Telling someone "I had a dream about you" is really just a nice way of saying "I had a dream that we fucked and now I want to"
;)
 

insomniaa
 
Wolną niedzielę spędziliśmy z Misiołkiem leniwie na Wylęgarni. Po obiedzie poszliśmy na krótki spacer do lasu, później zrobiliśmy inwentaryzację szafy, wieczorem obejrzeliśmy film "Twarda sztuka" i wróciliśmy do miasta.

Ten tydzień mija nam pod znakiem remontu kuchni i kurwicy ;/
Castorama moim drugim domem, a Smok samochodem dostawczym towarowym, bo jednak można w niego zmieścić regipsa i trzymetrową listwę.
Panele położone, została jeszcze tapeta. Wszystko to pasuje do siebie jak kutas w beton, ale przecież my nie jesteśmy od inwencji twórczej, tylko od brudnej roboty.

Tymczasem na Wylęgarni zepsuła się klamka w drzwiach do kuchni. Tak oto mieszkam w domu bez klamek xD

Jakby moich problemów było mało, to jeszcze cudzymi się trzeba przejmować. Telefon się urywa, misja za misją: jak nie poszukiwania, to wertowanie internetów albo "Słoneczny patrol" po ciemku.

“Farmazony, czarne wrony srają pod siebie, bo lubią”




Dejcie mi wiodro melisy, bo ochujam z tym wszystkim! AAAAAAAAA!!!!

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest nadzieja.
Nadzieja matką głupich (nomen omen).
Ale każda matka kocha swoje dzieci.

Mam tylko nadzieję, że to nie był blef dla świętego spokoju...

_________________________________________________________
Są takie znajomości, które dają chwilową iluzję szczęścia. Są jak karta kredytowa. Nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak wielkie koszty ponosisz i jak ogromny rachunek będziesz musiał zapłacić. Myślisz, że to co otrzymujesz jest bezcenne. Dopiero później uświadamiasz sobie, że cała ta iluzja nie była warta tak naprawdę ani jednego momentu.

Czasem krok, którego boisz się najbardziej jest tym, który cię wyzwoli.

You got two choices: do it now or regret it later.
 

insomniaa
 
Dzisiaj piszę z emigracji. Mieszkam u Misiołka, bo Smok jest na warsztacie. Check engine, kurwa mać ;/

Niestety samochód nie jest moim jedynym problemem... Jak zwykle jestem między młotem a kowadłem i nie wiem co mam zrobić...

Rozum nie pozwala mi tego tak zostawić. Mam osoby, które podzielają moje zdanie i są po mojej stronie, bo przyjaciele naszych przyjaciół są naszymi przyjaciółmi. Ale dobrze wiem, że gdy zrobię to, co uważam za słuszne, to moje dobre chęci obrócą się przeciwko mnie i będę wrogiem numer jeden.
A może jednak warto przerwać zmowę milczenia by otworzyć komuś oczy? Wszak przyjaźń to nie tylko klepanie po ramieniu i mówienie tego, co ta druga osoba chce usłyszeć. Przyjaźń to przede wszystkim szczerość, możliwość powiedzenia komuś tego, co się myśli. Jestem gotowa przyjąć focha na klatę albo w najgorszym wypadku strzał w pysk. Whatever, swoje powiedzieć muszę. Niby nie kopie się leżącego, ale profilaktycznie wjebać chyba można ;P
Jeśli nie ja, to kto?
Jeśli nie teraz, to kiedy?
Prędzej czy później przyznasz mi rację. Oby nie za późno...


PS: a ty wyciągnij jeszcze raz łapy w moim kierunku, to tak ci przypierdolę, że trzy dni będziesz ryja szukać ;]

I have licked the fire and danced in the ashes of every bridge I ever burned. I fear no hell from you.
Well, killing you with kindness obviously didn't work. Now I'm trying voodoo.
Wish me luck :D
Good night(mares)
Ins.
 

insomniaa
 
"No matter how many times
that you told me you wanted leave
No matter how many breaths
that you took you still couldn't breathe
No matter how many nights
that you'd lie wide awake
to the sound of the poison rain
Where did you go?
Where did you go?
Where did you go?"
(30STM - "Hurricane")


Złe przeczucia faktycznie się sprawdzają...
Sama nie wiem co jest lepsze: świadomość czy niewiedza?
Jedno i drugie dobija tak samo...

Dzisiaj rano jak na złość wszystko było na nie. Spojrzałam przez okno i pomyślałam sobie "To znak. Jeszcze jeden i na dziś odpuszczam". Po co kusić los?
To nie znaczy jednak, że się poddam. Wręcz przeciwnie - poruszę niebo i ziemię jeśli będę musiała.

Wiem, że cokolwiek bym nie napisała, to i tak te słowa lecą w pustkę...
Siedzę, gapię się w ciemność za oknem i myślami szukam twoich myśli...
           -            .            -
 

insomniaa
 
Kuuuuźwa, jak ten czas szybko leci!
Że tak powiem: zapierdala jak Tuśka na Smoku! ;D

A propos Smoka - po tygodniu jeżdżenia stwierdzam, że mam za mały silnik, bo 1.1 to się nawet nie rozbuja ;< Chociaż B. mi powiedział, że to dobrze, bo mnie nie będzie kusiło. Ech, a ojciec chrzestny mojego prawa jazdy już dawno przepowiadał, że będę zapierdalać ;D
Na początku jazda po mieście wywoływała u mnie panikę, teraz bardziej wywołuje wkurw, bo o dziwo to nie ja jestem najgorszym kierowcą na drodze. Ale najlepszym też nie jestem, bo jak mi się uda zaparkować prosto pod C4 to jest święto lasu ;D


Wczoraj przywiozłam mojego Misiołka na Wylęgarnię, bo umówiliśmy się z Bratem i Bratową na ognisko. Fajnie było tak posiedzieć jak za starych dobrych czasów, powspominać te wszystkie przypały, pogapić się w gwiazdy.
O 1:45 zorientowaliśmy się, że przecież jest zmiana czasu. Tak więc wyszliśmy z imprezy przed 2-gą, a wróciliśmy do domu po 3-ciej, mając do przejścia 100 metrów - takie zagięcie czasoprzestrzeni!

Z tą zmianą czasu to wgl przejebane i fuck logic: śpimy krócej, bo się jaśniej robi później. Nie służy to na pewno zdrowiu, zwłaszcza psychicznemu.

Ze zdrowiem fizycznym też u mnie nienajlepiej, ale tłumaczę to sobie tym, że jestem już stara i niedołężna ;P

Ajjj, byle przeżyć do wolnego. Środa minie, tydzień zginie. A potem byle do niedzieli - w niedzielę odpalamy wędzarnię! ^^
 

insomniaa
 
Narobiło mi się trochę zaległości, które nadrobię w porządku chronologicznym.
Zacznę więc od wkurwu.

Nic tak nie wkurwia jak głupie pierdolenie. Zawistne szuje, którym w życiu nic się nie udało, w każdym twoim sukcesie doszukują się podstępu. Cóż, każdy mierzy swoją miarką. Jak gówno nie umie pływać, to mówi, że woda za rzadka.
Na początku się zagotowałam, teraz na to zlewam. Nie muszę nic udowadniać nikomu oprócz siebie samej. Chociaż z drugiej strony fajnie jest piąć się w górę i patrzeć jak im gul skacze z zazdrości.

Od kilku dni gra mi w głowie piosenka, z której jeszcze niedawno cisnęłam bekę, ale teraz pasuje idealnie: Malik Montana - "Rose Moet"

"Bo im większa szafa to tym głośniej się składa
Po co gada o zasadach zwykły chuj do szczania?
(...)
Bo zwykłego chama to się zgniata jak robaka
Schowaj groźną minę, bo na mnie to nie działa
(...)
Musisz patrzeć na maniery, jak rozmawiasz z ludźmi
Jak piję trzeci dzień, czekam, aż ktoś mnie wkurwi
Czasem rozjebany łeb jest wnioskiem z głupiej kłótni
Jak mam za krótkie ręce, to mu jebne z butli
(...)
Bo tu się dzwoni po kopyta, a nie po psy
W-wa styl, możesz talerze myć
Jeśli ktoś cię wkurwia no to rozjeb mu łeb, rozjeb mu łeb, rozjeb mu łeb
Jeśli ktoś cię wkurwia no to rozjeb mu łeb, kosa pod żebro, cepa na łeb"

No nie powiem, kusząca propozycja, jednak zostanie tylko w sferze mojej wyobraźni.
Do no harm. Take no shit.
Czekam aż karma zrobi swoje.
 

insomniaa
 
Co robi silna i niezależna kobieta w Dzień Kobiet?
Przykleja kafelki w kuchni ;D
To się po to kobiety wyzwalały tyle lat, wymyślały bikini, szpilki i push-upy, żebym teraz w kuchni siedziała jak jakiś zasrany Kopciuszek.

Nie no, spoko, lubię taką robotę. Serio.
Bo jestem raczej nietypową kobietą. Zawsze byłam chłopczycą i miałam męskie hobby: urbex, ASG, wykopki z wykrywaczem, granie na konsoli (w MW3). Lubię sprośne żarty, umiem po chamsku dogryźć i nawet w ryj dać jeśli jest taka potrzeba. Potrafię wymienić kontakt, naprawić lodówkę, a żeby się odstresować rąbię drewno ;D
Nawet mój Misiek nabija się ze mnie, bo normalnej kobiecie kupuje się na prezent ciuchy, kosmetyki itp., a ja bym się cieszyła z saperki albo noża taktycznego ;D

Mimo tego, że na co dzień chodzę w jeansach i glanach, to mogę też założyć sukienkę i szpilki i wyglądać jak milion dolarów. To nic, że w eleganckiej sukience czuję się jak gówno w kryształowej misce. To nic, że połowa facetów z youtuba potrafi się malować lepiej niż ja - chuj w to, ja za to umiem szpachlować ściany.

Mój kochany Vater powiedział mi kiedyś taką mądrość życiową: "Masz umieć gotować, cerować, rower naprawić i kibel przetkać, bo człowiek jest tyle wart, ile potrafi sam zrobić". Trzymam się tego kurczowo.

Kobiety nie definiuje czerwona szminka i kusa sukienka. Kobiecość to pewność siebie, poczucie własnej wartości, podejście do świata i ludzi.


...ale babskie sprawy to temat-rzeka na dłuższą rozkminę (na którą kuźwa nie mam czasu!!!!!11)

Trzeba zbierać siły na jutrzejsze melooo u mojej kochanej Kromeczki! <3

_________________________________________________________
"See, it's always the same
Come on hear my whisper
And call out my name
And I'll see into the insanity
I will never say, this is fate
Whenever you need me
Just call out my name
And I'll be there with your insanity"
(Amaranthe - "Call out my name")

I'll be there for you. Always on your side. Remember.
 

insomniaa
 
"So look me in the eyes, tell me what you see
Perfect paradise, tearin' at the seams
I wish I could escape, I don't wanna fake it
Wish I could erase it, make your heart believe
But I'm a bad liar"
(Imagine Dragons - "Bad liar")


Czasem bywa tak, że w jednej chwili leżysz na łóżku i nie masz siły ruszyć nawet palcem, a kilka minut później dzwoni telefon i dostajesz zastrzyk pozytywnej energii, by latać pół nocy ;D
Bąbel przyjechał na nocne manewry, po drodze zgarnęliśmy Miśka, a potem koczowaliśmy pod Orlenem, spacerowaliśmy po murach obronnych, szukaliśmy świnki na katedrze, brzdękaliśmy na bruku, szeptaliśmy przez portal i prowadziliśmy zażarte dyskusje.
Faaajnie było ^^ Wysyłam friendsowe loffki na linii Wylęgarnia-Zielona <3

Potrzebuję takiego resetu, bo pomimo wolnej niedzieli nadal nie mogę się pozbierać po przeprowadzce. Nie wiem, kiedy odpocznę, bo póki co piętrzą się coraz to nowe obowiązki, w tym tourne po urzędach.

A propos urzędów: kwita jeszcze nie ma, więc ja zgodnie z obietnicą nie schodzę z bani ;D Wczoraj popijaliśmy whisky z Miśkiem oraz "panem zwierzem", który rezyduje u nas do weekendu. Przyznam, że ubaw mieliśmy przedni ;D


Chyba zacznę pisać własny sennik...
Bo np. jeśli śni ci się jakiś chuj, to przepowiada to nadchodzącą chujnię. A kiedy śni ci się sajko-patologia, wróży to niezły gibos xD
(pozdro dla kumatych! Madafakaaaa bum!)


PS: Bardzo nie lubię być komuś coś dłużna, a wszystko wskazuje na to, że zadłużę się po uszy. Nie wiem, czy dobrze robię... Może jednak faktycznie warto?


PS2: Zabawne, że ludzie, którzy zawsze mijając mnie odwracali wzrok, nagle zagadują, bo mają w tym interes. A spierdalaj stara prukwo. Najchętniej bym ci napluła w ten wyszpachlowany ryj, ale nie wolno mi się wtrącać.
 

insomniaa
 
"And it feels right this time
On this crash course with the big time
Pay no mind to the distant thunder
Beauty fills his head with wonder, boy...
Says it feels right this time
Turn it 'round, and found the right line
Good day to be alive Sir
Good day to be alive, he says...
Then it comes to be that
the soothing light at the end of your tunnel
was just a freight train coming your way"
(Metallica - "No leaf clover")


Znowu mam bałagan dookoła siebie, w życiu i w głowie, i nie mam siły, żeby go posprzątać... Jestem już zmęczona tym wszystkim, czuję się i wyglądam jak wrak.

Nie wiem skąd wziąć siłę, by stawić czoła wyzwaniom. Nie mam za grosz pewności siebie. Na każdą jedną osobę, która podnosi mnie na duchu, znajdzie się kilka osób, które mnie dobijają. Jedni mówią, że mam się nie poddawać, inni sugerują, żeby odpuścić. Ludzie to najgorsza trucizna. Dlaczego bardziej trafiają do mnie te negatywne słowa? Niską samooceną buduję coś w rodzaju tarczy. Jeżeli ktoś powie mi coś przykrego wtedy nie cierpię aż tak, ponieważ już to wiem.
Jak się pozbierać?
Może pora odwiedzić psycho-terapeutę.

Próbuję leczyć duszę przywołując "zieloną wróżkę". Po pierwszym kieliszku widzisz rzeczy takimi, jakimi chciałbyś je zobaczyć. Po drugim widzisz rzeczy jakimi nie są. Na końcu widzisz rzeczy takimi jakimi naprawdę są i to jest najstraszniejsza rzecz na świecie. Może właśnie dlatego nigdy nie wypiłam więcej niż jednego kieliszka Absyntu w jeden wieczór.


Dobrze, że jest ktoś, kto wmawia mi, że dam sobie radę, podnosi mnie na duchu, nie pozwala mi się poddać i przytuli, gdy mam łzy w oczach.



PS: Właśnie minęły moje imieniny (których przecież nie obchodzę, ale mimo to dwie osoby o nich pamiętały ^^).
Życzę sobie z tej okazji trochę więcej szczęścia, pewności siebie, a gdy wszystko pójdzie tak jak powinno, to jeszcze spokoju, bo już zapomniałam, co to znaczy.


PS2: Śffinka! ;D <pdk>
 

insomniaa
 
W ten weekend ominęły mnie cztery imprezy: koncert Tabu, koncert Gurala, Czarny Karnawał i Kabareton. Co prawda niedzielę spędziłam miło z moim Miśkiem - najpierw gotując, potem spacerując, a później oglądając AHS, ale ciągle wisiało nade mną widmo wtorkowego egzaminu.
Zakuwałam pół nocy, a czuję się po tym jeszcze głupsza ;/

Do matury podeszłam z biegu, zupełnie bez stresu. Do egzaminu zawodowego tak samo. A teraz stresuję się jak cholera. Boję się, że zawiodę wszystkich, a najbardziej siebie.


Już nie wiem co mam robić: uczyć się, spać z książką pod poduszką czy odprawić czarną mszę?


Jak już zdam, to chyba z moją dynamiką jazdy zatrudnię się jako kierowca karawanu - pasażer cichy, spokojny, a i uśmiechać się do nikogo nie trzeba. Jedynym miejscem gdzie ludzie nie mają problemów jest cmentarz.


Jutro wrócę z tarczą, albo na tarczy.

"Będzie co będzie, stanie się co ma się stać
I tak kurwa mać przedstawienie musi trwać!"

_________________________________________________________

Nie rozumiem skąd w ludziach tyle bezinteresownego skurwysyństwa. Z zazdrości? Z zawiści? A może z chęci podbudowania swojego ego poprzez pastwienie się nad kimś.
Bo jeśli sam nie potrafisz wziąć życia w swoje ręce i spełniać swoich marzeń, to najlepiej robić pod górkę tym, którzy mają na to odwagę. Nic nie umiesz? Wmawiaj innym, że też nic nie potrafią. Jesteś głupi? Wmawiaj im, że są głupsi. Jesteś nieudacznikiem? Trzymaj kciuki, żeby innym też się nic nie udało. Najłatwiej wbijać komuś szpile, deprecjonować to co dla niego najdroższe. Po co? Tylko po to, żeby w swoim chujowym życiu poczuć się chociaż odrobinę lepiej.

Zastanów się nad sobą i uświadom sobie, że całe zło które cię w życiu spotyka, to tylko echo krzywd jakie wyrządziłeś innym ludziom. Więc kiedy następnym razem stanie ci się coś złego, to pomyśl o mnie. To właśnie jest karma.
Nie rób drugiemu co tobie niemiłe.
Chuju.


"To moje stilo, wjeżdżam jak kany kilo
W paradę debilom wjeżdżam jak w skałę kilof
Stawiam na jakość, nie ilość
A ty jakoś tak budzisz litość
Zżera cię zazdrość, i po chuj ci to? Cipo!"
(DGE - "5 Element")
 

insomniaa
 
Jutro (a właściwie to już dzisiaj, bo jest po północy) Walentynki.
Na fejsie ludzie popadają od skrajności w skrajność. Ci, którzy są singlami i ci, którzy akurat pokłócili się ze swoją drugą połówką, głośno i dobitnie pierdolą Walentynki. Inni na siłę pokazują światu jak to wyjątkowo obchodzą ten dzień i jak to się mocno kochają. Wyścig, kto komu kupi lepszy prezent, większego misia, ładniejsze kwiaty. Spam zaręczyn czas start. Miód i cukier, serduszka, czekoladki, patetyczne wyznania, rymowanki jak z podstawówki, aż do porzygu. Wszystko na pokaz.

A przecież kochać się trzeba codziennie, a nie tylko od święta (w sensie fizycznym jak i metafizycznym)!

Jak będą wyglądać moje Walentynki?
Uświęcę je dopiero po pracy. Miś zrobi kolację, ja zrobię deser. Po kolacji komedia romantyczna i przytulanie? Niee, wolę horror i seks ;D Pewnie dokończymy ostatni sezon AHS. Tak wygląda większość naszych wspólnych wieczorów, więc mogę powiedzieć, że Walentynki mam częściej niż raz w roku. Zresztą z takim cudownym mężczyzną u boku każdy dzień to święto.
Z tą różnicą, że w Walentynki przynajmniej mam pretekst, żeby zrobić prezent mojemu Miśkowi. Niby mogę Mu też robić prezenty bez okazji, ale wtedy mi marudzi, że niepotrzebnie wydaję pieniądze ;P


Najfajniej i tak jest po Walentynkach, bo w markecie jest przecena na czekoladki!!! ^^


----------------------------------------------------------------------------------------------------
Nocne Polaków rozmowy i konkluzje z nich wynikające:

1. Jak kraść to miliony, jak ruchać to księżniczki.
A kto drobne kradnie, rucha co popadnie xD

2. Za każdym razem, gdy jakiś facet rani kobietę, Bóg powiększa jego zakola o centymetr. Dlatego nie warto ufać łysemu, łysiejącemu oraz temu, co ma włosy rzadkie i zęby jak włosy xD

Pozdrawiam mojego Best-Bro-Ever i upraszam go o nie rycie mi głowy ;D

_________________________________________________________
Some people create their own storms and then get mad when it rains. People who create their own drama deserve their own karma.
 

insomniaa
 
[miał być mocny tekst w tytule, ale jak znam ludzi, to zaraz ktoś by sobie coś głupiego pomyślał i po swojemu poskładał fakty. zatem milczenie jest złotem]


Kolejna wolna niedziela minęła nam na siedzeniu w domu.
Nie narzekam ;D ^^
Pół dnia spędziliśmy w kuchni. Drugie pół na oglądaniu "AHS: Apocalypse" i graniu w makao (wygrałam co chciałam ^^).
Po tych leniwych niedzielach tak ciężko jest wrócić do pracy...

...a wrócić na Wylęgarnię jest jeszcze ciężej. Czuję się jak kula u nogi ;<

Do egzaminu został tydzień... Stres mnie zżera. Trza się uczyć, a mi się jakoś nie bardzo chce (właśnie dlatego siedzę tutaj a nie nad testami xD).
A jeśli zdam to będę latać! ^^
Chyba będę miała ciężką nogę ;D
Dialog z ostatniej lekcji:
-Marta, powiedz mi jakie tu jest ograniczenie?
-Do 40.
-A ile my jedziemy?
-80 ;D
Deeemon prędkości xD
Nie powiem kto mi daje taki dobry przykład ;P

Jedynym pocieszeniem przed egzaminem jest to, że jadę tam z kimś, kto we mnie wierzy i pewnie przez całą drogę będzie mi wmawiał, że zdam. A kłamstwo powtarzane sto razy staje się prawdą. Może jakimś cudem zarazi mnie tą swoją pewnością siebie.

_________________________________________________________
You made flowers grow in my lungs and although they are beautiful, I can't breathe.

Niektórzy twierdzą, że otaczam się toksycznymi ludźmi. Cóż, nawet jeśli, to lubię ten mój mały Czarnobyl. A jak komuś nie pasuje, to niech założy maskę gazową.  


PS: I promise...
 

insomniaa
 
Ten blog chyba jest moim przekleństwem. Mam wrażenie, że ludzie, którzy go czytają, nie mają już potrzeby ze mną rozmawiać, bo mają tu podane na tacy wszystko, co chcieliby wiedzieć. Przecież kiedy coś się dzieje w moim życiu, to produkuję tu więcej tekstu niż Polska Agencja Prasowa.
Czasem myślę, że każdy powinien pisać bloga. Chociaż z drugiej strony... Tak wchodzić komuś do głowy? Trochu niezręczne.
Osiągnięciem i chlubą jednych jest to, że piszą dobrze. Zasługą innych - że nie piszą wcale.

Czytasz? Hmm... To dobrze.
Ale czy ze zrozumieniem?
Cytując mądre słowa: "nie każdy potrafi czytać puste kartki książki i słuchać ciszy."


Czy można zatracić zdolność do komunikacji z drugim człowiekiem, bo wyszło się z wprawy? Chyba można. Często mam tak, że coś mnie blokuje. Mnóstwo myśli biegnie przez głowę, ale biegną donikąd. To uczucie, kiedy powinieneś otworzyć ryj, a zamiast tego siedzisz i stukasz palcami w blat...
To przykre, bo jednak lubię rozmawiać. Trzeba rozmawiać i warto rozmawiać. Tylko ważne, żeby te rozmowy były o czymś.
Wiecie co mnie wkurza? Rozmowy konia z dyszlem, takie pierdolenie kota w bambus, żeby tylko kłapać dziobem.

I fucking hate small talks. I wanna talk about science, death, aliens, sex, the meaning of life, the lies you've told, your flaws, childhood, your insecurities, your fears. I like people with depth, who speak with emotion from a twisted mind. I don't wanna know "what's up".

Najcenniejsze rozmowy to te przeprowadzane nocą, bo wtedy człowiek zmęczony całym dniem nie ma już siły, żeby kłamać. Nocne rozmowy są głębokie i szczere. To godzinne terapie na gorącej linii psychiatrycznej, gawędy w kuchni przy kawie, rozkminianie życia patrząc w gwiazdy, czy pogaduchy siedząc na podłodze. Najbardziej wartościowe to chyba te, gdy można spojrzeć rozmówcy prosto w oczy. Rozmowy pozornie o niczym a tak bardzo podszyte wszystkim. Tylko jakoś ostatnio nocą mogę conajwyżej pogadać sama ze sobą.

“Zrozumcie, że język może ukryć prawdę, ale oczy - nigdy! Ktoś wam zadaje niespodziewane pytanie, nie zdradzacie się nawet drgnieniem, błyskawicznie bierzecie się w garść i wiecie, co należy powiedzieć, żeby ukryć prawdę, i wygłaszacie to niezmiernie przekonywająco, i nie drgnie na waszej twarzy żaden muskuł, ale - niestety - spłoszona pytaniem prawda na okamgnienie skacze z dna duszy w oczy i już wszystko stracone.”


(Michaił Bułhakow, "Mistrz i Małgorzata")

_________________________________________________________

"I used to roll the dice
Feel the fear in my enemy's eyes
Listen as the crowd would sing
Now the old king is dead! Long live the king!
One minute I held the key
Next the walls were closed on me
And I discovered that my castles stand
Upon pillars of salt and pillars of sand"
(Coldplay - "Viva la vida")


"All the wants you waste
All the things you've chased
Then it all crashes down
And you break your crown
And you point your finger
but there's no one around
Just want one thing
Just to play the King
But the castle's crumbled
and you're left with just a name
Where's your crown, King Nothing?"
(Metallica - "King Nothing")


Just a puppet on a lonely string...
 

insomniaa
 
Dzień... dobry?
Dla mnie chyba tak.
Nie mówię ludziom "dzień dobry", bo to od nich zależy, czy dzień będzie dobry czy zły. Nie chcę nikomu tego narzucać i nie mam zamiaru brać za to odpowiedzialności.

O 9 nad ranem obudziło mnie słońce, później telefonem dobudził mnie Braciak. I tak zwlekłam się z łóżka dopiero przed 12, bo ciężko mi było zostawić mojego Miśka samego.
O 12 spotkałam się z moją Kromeczką i poszłyśmy na konsultacje. Na wiosnę będzie dziabaneeee! ^^
Później dołączyła do nas O. i poszłyśmy na ploty i żarełko do Deliszys.

Niestety musiałam się szybko zwinąć do domu, bo trzeba było zakuwać. Dopiero przed chwilą odeszłam od książki. Tyle tematów przerobiłam, a czuję się głupsza niż przed tym zakuwaniem.
Może lepiej to olać i w piątek iść na żywioł?
Ale co jeśli nie zdam?
Nie chcę zawieść ludzi, którzy we mnie wierzą...

Gapię się w starego screena z Messengera z rozmowy z kimś, kogo mogłabym nazwać ojcem chrzestnym mojego prawa jazdy.
Dwa słowa: "Jestem dumny", które stały się dla mnie dobrą motywacją. Mimo, że od tamtego czasu trochę się popieprzyło w naszej relacji, to nie chcę Cię rozczarować, bo Ty pierwszy we mnie uwierzyłeś...

_________________________________________________________
"I go to sleep with my demons
Creep in my head every night
They come to shred all my dreams
And I bled on my bed why is this my life
Take my demons away"
(Fight the Fury - "My demons")


People are poison. Beware of the human-shaped drugs. The detox is a painful one.

Detoks od pewnych ludzi trwa już dość długo. Czuję się trochę jak świr w kaftanie bezpieczeństwa. Niby to dla mojego dobra, a jeszcze bardziej przez to cierpię. Chciałabym się ruszyć, ale kaftan nie pozwala. Stoję i czekam, aż mnie ktoś rozwiąże.


Czy nie zrobiło się tu ostatnio trochę monotematycznie?
Może Bąbel miał rację?
Na pewno. Jeśli chodzi o puentowanie relacji międzyludzkich to Bąbel zawsze ma racje.
 

 

Kategorie blogów