Wpisy oznaczone tagiem "tuśkowe rozkminy" (722)  

insomniaa
 
Poprzednią niedzielę spędziliśmy z Miśkiem w mieście. Poszliśmy z K., I., J. i Kromką na Futraki. Tajskie lody słony karmel to był sztooos!
Później plac zabaw, piwko, Miś grający z J. na konsoli, pierwsza wizyta w kromkowej chałupie na OCK, a wieczór na chilloucie w domu przy pizzy.

Za to przyszła niedziela zapowiada się pracowicie - trzeba przerobić truskawki na dżemory. Wybieramy się też na spacer do lasu, bo przecież jak widzę na grupach fejsbukowych te grzyby, to mnie nosi.
Grzyby mnie prześladują a nawet nachodzą - w ogródku zalęgł mi się sromotnik bezwstydny.

Cud, że w chałupie jeszcze nic mi się nie zalęgło. Na biurku mam taki syf, że tylko nasrać i świeczkę postawić.
No świeczka już się pali. Czarna. Z pozdrowieniami ;]

W pracy też taki rozpirdol, że brakuje tylko dziwki i pingwina.
Ale za to jest majonez spod pachy (pozdro dla kumatych!).
No i fazy z Kromalą:
"Nanana kartioszka
Nanana i czikuladka
Nanana i miaso
Nanana z chljebem" xD

Do tego dochodzi jeszcze rakowisko z TikToka:
"...i otarł mu... jego nooogiii!" ;D
albo:
"Ja cię podrapię po bobrze i będzie ci bardzo dobrze"


PS: jestem w posiadaniu takich informacji, że normalnie szok i niedożywienie! ;O

PS2: tak to ja się mogę codziennie szykować do pracy ;) :*

________________________________________________________
Ten uczuć, kiedy wychodzisz z domu wyglądając jak milion dolarów i nie widzi tego nikt, a gdy raz wyjdziesz wyglądając jak gunwo to spotykasz wszystkich znajomych, exa, crusha i prezydenta...
No to dzisiaj miałam coś w tym stylu:
Patrzę w lustro i myślę "-No wyglądam jak gówno, pewnie ktoś dzisiaj przyjdzie" i się sprawdziło.
Nie wiem, może ja przywołuję ludzi siłą woli?
Zauważyłam też, że jak ktoś mnie wkurwi, to dziwnym zbiegiem okoliczności zaraz dzieje mu się krzywda. Np. Misiek mnie zdenerwował, po czym rozbolało go kolano ;D Instant karma.
Weird witchy shit o.O
 

insomniaa
 
"Zwei Dinge sind unendlich, das Universum und die menschliche Dummheit, aber bei dem Universum bin ich mir noch nicht ganz sicher"
Albert Einstein


Nic tak mnie nie przeraża jak ludzka głupota. Codziennie coraz bardziej dociera do mnie jak wielu denialistów umysłu mnie otacza. Impotencja umysłowa rozprzestrzenia się jak zaraza. Świat zmierza ku idiokracji.

Na fb rosną jak grzyby po deszczu stronki zrzeszające wyznawców wszelkich teorii spiskowych: Koronawirus nie istnieje, ale to Bill Gates go wypuścił jako narzędzie depopulacji; maszty 5G spowodują ugotowanie mózgów; szczepionka na koronawirusa służy zaczipowaniu ludzkości; z Czarnobyla nadciąga chmura radioaktywna i jest groźna tylko w godzinach od 12 do 14; Żydzi, Masoni i Reptilianie chcą wprowadzić Nowy Porządek Świata; samoloty zrzucają chemtrailsy; HAARP steruje pogodą i zsyła na Polskę susze; Antonow o ładowności 250 ton transportuje 100 milionów ton maseczek; Ziemia jest płaska; w szczepionkach czai się autyzm, a w herbacie z cytryną Alzheimer. A w Smoleńsku to był zamach!

Czytam te bzdury i oczom nie wierzę. Jak można być takim debilem, żeby w to wszystko wierzyć? Nie jesteście wybrańcami jasnej strony mocy - jesteście po prostu idiotami. Mechanizm wiary w te spiski wynika z uporczywego pragnienia posiadania wiedzy o tym, dlaczego coś się dzieje. To namiastka kontroli nad własnym życiem. Niestety niektórzy ludzie są za leniwi, by szukać prawdy w wiarygodnych źródłach, dlatego wierzą w pierdoły napisane w necie. Nie przeszkadza im, że to wszystko przeczy logice - wierzą, bo tak im powiedział na jutubie jakiś brodaty facet w czapce z alufolii. Autorytetem w dziedzinie medycyny nie jest dla nich lekarz, tylko budowlaniec. Wiarygodne nie są doniesienia instytutu, tylko to, co powiedziała siostra proboszcza, bo dostała sms z sanepidu, bo im powiedzieli wojskowi wysokiego szczebla, że coś tam...

Obce jest mi dzielenie ludzi ze względu na religię, kolor skóry czy orientację. Według mnie jest jeden prosty podział: na mądrych i głupich. Rasizm intelektualny to jedyna słuszna forma rasizmu. Są Homo Sapiens i Homo Niesapiens.
Nienawidzę głupich ludzi. Ludzi płytkich jak łyżka z zupką chińską i kreatywnych jak pks przy projektowaniu swoich rozkładów jazdy.
Najbardziej wkurwiające jest w nich to, że uważają się za najmądrzejszych. Na tych ich pseudo-oświeconych grupach wszyscy mają jeden mózg na podziałkę.

Mam takich znajomych na FB. Niby mogłabym usunąć tych antyszczepów, bo nawoływanie do nieszczepienia to już realne zagrożenie dla ludzkości, ale przynajmniej mam zabawę zgłaszając ich profile i beka się kręci xD
 

insomniaa
 
Mam ostatnio dużo wolnego czasu, a co za tym idzie częściej patrzę w telewizor. Zdarza mi się czasem oglądać propagandową telewizję publiczną i, mimo najszczerszych chęci, nie jestem w stanie długo słuchać tego pierdolenia. (Tak samo nie mogłam wytrzymać długo na tych lekcjach z TVP, chociaż ubaw był przedni xD)

Przeraża mnie to, co się dzieje w moim kraju, a bardziej niż to państwo z tektury przeraża mnie sposób, w jaki manipuluje się masami poprzez telewizję. My młodzi i świadomi widzimy to kuriozum, ale dlaczego nasi rodzice czy dziadkowie wierzą święcie telewizji, mimo, że znają i pamiętają taką propagandę za czasów PRL-u.

Siedzimy w domach od tygodni, bo tak każą, bo straszą grzywnami. Wychodzimy tylko gdy musimy. Nosimy rękawiczki, maseczki, zachowujemy odstęp. Boimy się o siebie i bliskich. Wielu z nas straciło prace lub ma wstrzymane wypłaty. Służba zdrowia kuleje, brakuje sprzętu, medycy pozarażani.
Tymczasem TVP niesie oświaty kaganiec lekcjami, na których uczą, że średnica to obwód. Prezydentowa zagania do jednej sali 30 uczniów. Myśliwi biegają po lasach, gdy mi tam wstępu zabroniono. Sejm próbuje przepchnąć wybory. Wprowadzone w życie ustawy są niezgodne z konstytucją. Gowin jest kotem Schroedigera, bo niby odchodzi a jednak zostaje.

Chciałoby się podłożyć bombę pod sejm z okrzykiem WYPIERDALAĆ!!!


Bardzo nie lubię jak ktoś bezpodstawnie ogranicza moją wolność, a ta została najbardziej naruszona zakazem wstępu do lasu. Mimo to i tak będę uprawiać leśną partyzantkę, bo w dupie mam zakazy bez podstawy prawnej (a zalecenie ministra do Lasów Państwowych póki co prawem nie jest).
Zgodnie z art 228 ust 3 Konstytucji RP, w związku z art 52 ust 1 oraz art 31 ust 3, nie ma możliwości ograniczenia poruszania się po terytorium RP bez wprowadzenia stanu nadzwyczajnego.
Gdyby jednak podczas spaceru w lesie jakiś służbista się do was przyjebał, to możecie powiedzieć, że pracujecie w lesie (np. na podstawie ustnej umowy o dzieło, przykładowo wykonanie fotografii), bo póki co praca w lesie jest legalna na podstawie Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dn. 31 marca, par 17 ust 2 pkt 1.


Jeśli wybory odbędą się normalnie, to nie wiem co zrobić.
a) bojkotować, nie iść i pozwolić decydować o losach kraju tym debilom, co pójdą
b) czy spełnić obywatelski obowiązek, narażając przy tym zdrowie swoje i innych, i tym samym samemu stać się debilem.

Wybór jak w tragedii greckiej...
Chociaż gorsza jest aktualnie tragedia polska...
 

insomniaa
 
...a także dobrze wygląda ;)

Nastały trudne czasy dla Karyn: salony kosmetyczne i zakłady fryzjerskie pozamykane. Nie ma gdzie "się zrobić". Tymczasem dupska spasione, pazury długie jak u krogulca, wary obwisły jak od pompowania radzieckiego pontonu, rzynsy jak nogi pająka, brwi jak u Breżniewa, a włosy jakby ktoś nasrał i przyklepał.
Chuj, że i tak nie wychodzą z domu, bo kwarantanna. Ale jak w tak tragicznym stanie wrzucić selfika na insta??!!!!11

Tymczasem ja siedzę w dresie, a na głowie mam artystyczny nieład.
Mam ten luksus, że nie muszę się przejmować tym jak wyglądam.
Włosy mam tak zafarbowane, że nie muszę się martwić o odrost, a jakby mi się nawet kolor znudził, to pomalować mogę sobie sama. Ściąć włosy też umiem sama. Pazury robię sama nie przedłużając. Brwi też wyreguluję i nawet hennę zrobię.
Dlatego nie rozumiem kobiet, które nie potrafią nawet wziąć pęsety do ręki, żeby wyskubać sobie brwi. Jak można nie potrafić nic koło siebie zrobić? Przecież internet jest pełen tutoriali i poradników. A baby dalej takie nieporadne... Czy nie lepiej by było wykorzystać tyle wolnego czasu na podszkolenie swoich umiejętności?

Gdy skończy się ta apokalipsa i ze swoich piwnic i bunkrów powyłażą te wszystkie maszkary, to będzie śmiesznie xD

No i po co wam ten nadmiar sztuczności? Myślicie, że lata zaniedbań można przysłonić rzęsami 10D, sztucznymi szponami i spalonymi włosami w kolorze kurwiego blondu? To tak jakby do zardzewiałego Żuka założyć spojler, chromowane felgi, napisać na nim "Turbo" i udawać, że to Ferrari.

Możecie kombinować, stawać na rzynsach, a prawda jest taka, że faceci i tak wolą te naturalne kobiety: bez makijażu i rozczochrane ;P
 

insomniaa
 
"Oto pandemia, ludzie jak muchy
I rozprzestrzenia się w nocy i za dnia
A matka ziemia jest matką głupich
Tak jak nadzieja, umiera ostatnia"
(Hinol Polska Wersja - "Pandemia")


Makaron: jest.
Papier toaletowy: jest.
Chęci do życia: brak (jak zwykle).
Kwarantanna MODE: ON

Oficjalnie oświadczam, że nie kaszlę (poza kaszlem palacza) i nie gorączkuję (chyba, że akurat oglądam propagandowe wiadomości TVPiS albo Dudę na TikToku).

Leżę w domu przygnieciona trzema paletami makaronu. Płyn dezynfekujący leje się strumieniami. Koronawirus ssie mi palca u nogi, jebnięty jakiś. Nietoperze latają niedogotowane, Chińczykowi z zupy uciekły. Maseczka nałożona, za 15 min mogę spłukać.
Jebla idzie dostać xD

Jak pewnie zauważyliście mój blog ostatnio też przechodził kwarantannę.
Pomimo wolnego czasu jakoś paradoksalnie nie mogłam wygospodarować chwili na wrzucenie wpisu.

Służbowo dużo się popierdoliło. Przez rządowe uchwały siedzimy na bezrobociu. Naruszyłam już wszelkie możliwe rezerwy finansowe i dawno nie byłam w tak ciemnej dupie budżetowej.

Mój organizm jest w szoku, bo dawno nie miałam tyle wolnego, a jako pracocholik nie potrafię usiedzieć na miejscu. Mylą mi się dni tygodnia i wszystkie zlewają się w jeden permanentny dzień świstaka w piekle.

Przymusowy urlop zaczęliśmy od #koronaparty na Wylęgarni z Miśkiem, Synkiem, Synkową, Braciakiem i Bratową (tu przypominam, że zgromadzenia w gronie rodzinnym są całkowicie legalne!). Trzeba było się porządnie zdezynfekować ;D

Nie mogliśmy z Misiem uświęcić naszej piątej rocznicy tak jak sobie wcześniej zaplanowaliśmy, ale to w sumie żadna strata, bo zamiast tego spędzamy razem więcej czasu, więc cały ten przymusowy urlop jest dla nas naszym świętem <3

Ogólnie nasze życie wygląda tak, że mieszkamy na dwa domy. Gdy jest zimno siedzimy w mieście, sprzątamy mieszkanie (no dobra, głównie ja sprzątam, żeby nie zwariować), gotujemy, gramy na konsoli i oglądamy tv. A gdy tylko robi się cieplej to zjeżdżamy na Wylęgarnię. Tu zawsze znajdzie się coś do roboty. Zbieraliśmy uszaki do suszenia, później fiołki na konfiturę. Wysprzątaliśmy całe wylęgarniane podwórko, posadziliśmy maliny, bieliliśmy drzewka, pocięliśmy drewno, biegaliśmy po polu z wykrywaczem, paliliśmy "styrtę" ;D
Tylko przez kota jestem niemile widziana we własnym domu, bo odkąd przebywam tu całymi dniami, to kot jakoś częściej i głośniej drze do mnie mordę o.O

Tak powiem Wam, że tu na Wylęgarni wcale nie widać objawów tej pandemii. Wszystko omija to moje zadupie. Tutaj życie płynie normalnie. Dobrze mieć taką swoją ostoję poza światem, poza całą tą paniką. Tu uciekam od chaosu i bardzo współczuję ludziom, którzy nie mają możliwości takiej ucieczki.

Pierwsze ciepłe dni tej wiosny wykorzystaliśmy na otwarcie sezonu grillowego: najpierw z Synkiem i Synkową, a dzień później z Braciakiem (oczywiście podczas dezynfekcji).

Mimo tych spotkań i mimo mojej aspołeczności brakuje mi reszty moich najulubieńszych mordeczek: Kromali, którą miałam na codzień a teraz została nam tylko grupa na msg; Agnieszki i Mariusza do których aktualnie mogłabym chyba tylko dopłynąć tratwą przez rzekę; Bąbelka, którego pochłonęła dezynfekcja i wykłady online, a w międzyczasie napierdala cebulę w home office xD. W obliczu zagłady nawet "braciszek" się odezwał - to niechybnie zwiastuje koniec świata ;O

______________________________________________________
Każdego dnia budzimy się w nowej rzeczywistości. Mamy przerwę od wyścigu szczurów. Zostaliśmy żywcem wyrwani z naszej rutyny. Ciężko nam znieść samych siebie a co dopiero rodzinę, partnerów, współlokatorów na których jesteśmy na co dzień "skazani". Relacji międzyludzkich musimy uczyć się na nowo. Nie możemy uciec do pracy, do baru, do galerii. Musimy być bardziej wyrozumiali, nie wkurzać się o zajętą łazienkę czy źle odstawiony kubek. W stresie w jakim jesteśmy łatwiej o podniesiony głos i kłótnię o pierdoły. Po co nam to? Wkurwy i stres obniżają odporność, a właśnie teraz najbardziej nam jej potrzeba.

Zadbajmy o siebie.
O siebie samych i o siebie nawzajem.
Fizycznie i psychicznie. Teraz mamy na to wystarczająco dużo czasu.

Pamiętajcie, że nie wszystko zostało zamknięte, odwołane i zabronione. Mamy wiosnę, słońce, miłość, przyjaźń, fantazję, rodzinę, muzykę, książki, a przede wszystkim NADZIEJĘ. Są wartości, których zrozumienie zbiera śmiertelne żniwo.

Świat zatrzymał się by dać nam cenną lekcję.
Wyciągnijmy z niej jak najwięcej.

Nikt z nas nie wie, co będzie później. Na pewno nie będzie już tak samo jak wcześniej.
Jedyne co możemy zrobić, to przetrwać i nie zwariować, czego Wam i sobie życzę.
Przytulam Was i całuję wirtualnie, bo realnie jest nielegalnie i co gorsza niehigienicznie.
 

insomniaa
 
Patrząc na to, co się teraz dzieje, z nostalgią wspominam czasy, kiedy jeszcze było dobrze...

...czyli np. ubiegłą niedzielę ;D
Spędziliśmy ją z Miśkiem, K. i I. w Dreźnie w Rosis.
Na początku nie chciałam jechać, bo wydawało mi się, że nie będę pasować do klimatu imprezy. Później wygrzebałam z szafy sukienkę w pepitkę, K. zrobiła mi zjawiskową fryzurę (dziękuję!) i do pełni szczęścia brakowało mi tylko znajomości kroków tanecznych, by impreza była w 100% udana. Co się tam pobujaliśmy po swojemu to nasze, ale stwierdziliśmy z Miśkiem, że trzeba się nauczyć tańczyć.

W środę pojechałam Smokiem w chyba jak do tej pory najdłuższą i najtrudniejszą trasę, tzn. do szpitala w JG. Nie wiem co było gorsze: wstawanie o 6 nad ranem, czy to, że cała wyprawa była na marne, bo szpital z powodu koronawirusa odwołał wszystkie planowane zabiegi.

W międzyczasie świętowaliśmy w psychiatryku Kromeczkowe urodziny ^^ ;*

I tak poleciał cały tydzień, zaczynający się pełnią Księżyca, potem zakończyła się retrogradacja Merkurego, a na koniec wisienka na torcie - piątek 13-go.


Wszystko byłoby ok, gdyby nie wirus...
WHO ogłosiło pandemię, co zaowocowało patologią w Biedronkach, paranoją i ogólnym paraliżem.

Planowanego wyjazdu do Pragi nie będzie, bo koncert odwołano, a granice zamknięto.
Służbowo mieliśmy taką zapaść, jakby wszyscy powymierali. W związku z najnowszym rozporządzeniem mamy przymusowy urlop.
Koronawirus najbardziej zaraził telewizję i fejsbuka. Wszędzie clickbaitowe nagłówki, wprowadzanie ludzi w błąd i sianie paniki. Znajomi udostępniają takie durne posty, z których wynika, że pora już spisać testament, zawinąć się w prześcieradło i powoli schodzić do piwnicy, bo ktoś na drugim końcu Polski zakasłał, a jego somsiad był w Chinach w '96 roku i wszyscy umrzemy. Kogo nie spotkam zaczyna rozmowę od koronawirusa. Jestem zmęczona tym wszystkim. Jak nigdy. Chciałabym choć jeden dzień nie spotykać debili, co wkoło o tym trąbią.

Zamiast siać panikę, zamęt, frement i smród padliny, lepiej skupić się na prewencji. Mycie rąk, dezynfekcja i wzmacnianie odporności są bardzo ważne.
ALE NAJWAŻNIEJSZE to kuźwa siedzieć na dupie w domu w czasie kwarantanny i nie łazić chuj wie gdzie i chuj wie po co! Gimby mają wolne od szkoły, a zamiast się izolować łażą stadami po galeriach (które na szczęście już się zamykają) by wymieniać się materiałem biologicznym. Rodzice prowadzają małe dzieci po marketach, bo to przecież najlepszy moment na zakup kurtki wiosennej. Tak, chyba do trumny. Na zjebów nieprzestrzegających zasad kwarantanny jest tylko jeden skuteczny sposób: dół z wapnem.

Ludzie! Próbujcie zachować zdrowy rozsądek i odnaleźć złoty środek pomiędzy wyjebką a paniką.
Bo zbytnie przejmowanie się sytuacją też nie jest dobre: im bardziej się stresujesz koronawirusem, tym bardziej jesteś na niego podatny, bo stres osłabia odporność.

3mcie się tam wszyscy nosiciele i wszelakie zarazy!


PS: w życiu trzeba umieć używać trzech magicznych słów: "proszę", "dziękuję" i "wypierdalaj". Tobie chyba wszystkie są obce, ale za to twoja lala opanowała to ostatnie do perfekcji i używa go w twoim imieniu. Zastosowałam się do wytycznych. Nie pozdrawiam.
 

insomniaa
 
Nie było mnie tu aż dwa tygodnie.
Jak je spędziłam?
Głównie na wyciu i zwijaniu się z bólu, ale to nie temat na wpis.

Dużo spraw popierdoliło się bezpowrotnie i nic już nie będzie takie jak kiedyś. Zawsze ciężko przychodziło mi godzenie się ze zmianami. Ten rok jest jakiś zjebany, a dopiero się marzec zaczął.

W psychiatryku wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie, a ja próbuję się przyzwyczaić i nie zwariować. Bywają dni, kiedy najchętniej bym tu bombę podłożyła...

Z rzeczy milszych: uświęciliśmy synkowe urodziny w patologicznym składzie. Najlepsze imprezy to te, kiedy goście ledwo mieszczą się na chacie ;D "Abba Ojcze!" xD
Zaliczyliśmy też piwko w Zagłobie z całą ekipką (M., K., K., D., R., K., N.).
Marzec zapowiada się ciekawie: najpierw Drezno, potem piąta rocznica z Misiołkiem <3, później domówka u A. i M. a dzień później Praga, w międzyczasie trzeba obalić z Braciakiem obiecaną halbę ajsówki.
Reset psychiczny w towarzystwie najważniejszych dla mnie ludzi - to coś, czego mi teraz bardzo potrzeba.

Przed tym jednak czeka mnie jeszcze kilka poważnych misji. Staram się robić wszystko od razu, bo gdy coś odłożę na później, to będzie mnie tylko coraz bardziej przytłaczać.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Nic tak nie niszczy człowieka jak to, kiedy daje z siebie wszystko, wypruwa sobie flaki, a w zamian słyszy, że nic nie robi i za słabo się stara.
Jednym z kłamstw tego świata jest to, że jeśli będziesz dobry dla ludzi, oni odwdzięczą się tym samym. To bzdura. Są tacy, którzy czerpią przyjemność z rujnowania innych.
Tak bardzo śmieszy mnie reakcja ludzi, gdy zaczynam traktować ich tak samo jak oni mnie. Nagle wszyscy wielce pokrzywdzeni. Żałuję, że było mi ich szkoda, kiedy powinno być mi szkoda czasu na nich.


                                                               And then I stood there
                                                               alone
                                                               feeling like
                                                               I was
                                                               nothing
_________________________________________________________
I just feel so fucking empty sometimes and it's so exhausting to feel nothing and everything at the same time...


Oh please, don't pretend like you actually care.
 

insomniaa
 
W tym brudnym świecie nie tylko woda, żywność i powietrze są trujące. Najbardziej toksyczni potrafią być ludzie.

Wiele lat zajęło mi uświadomienie sobie tego, że ludzie, na których mi zależy są toksyczni. Czasami potrafią się dobrze kamuflować. Tak naprawdę nie są potrzebne żadne poradniki i tutoriale, by uświadomić sobie, że zbyt wiele czasu spędzamy z tymi, którzy zatruwają nam życie.

Toksyczni ludzie wkraczają do naszego życia i od wstępu zyskują przekonanie, że mają do nas pewne prawa. Wyciągają z nas siłę, męczą nas samym kontaktem ze sobą. Przez nich tracimy poczucie własnej wartości. Toksyczni ludzie często kłamią. Kontaktują się z nami, gdy czegoś chcą i podtrzymują relację dla dalszych korzyści (o! skąd ja to znam!). Wymagają, aby ciągle wyciągać ich z różnych opresji (to też przerabiałam). Wykorzystują nasze dobre serce, manipulują. Nigdy nie mają poczucia winy - zawsze to ty jesteś winny, ty przesadzasz, czepiasz się, marudzisz. Nie są to ludzie empatyczni. Wychodzą z założenia, że ich punkt widzenia jest najlepszy, nie obchodzi ich, co czują inni. Doskonale potrafią się "sprzedać", tak przedstawić pewne wydarzenia, by wyjść z nich obronną ręką, jak bohaterowie. Wyzwiska i obelgi są całkowicie normalne dla toksycznych ludzi. To tylko oni są najmądrzejsi, utalentowani i sprytni, a ty jesteś durniem, debilem, mongołem etc...

Bywa też tak, że truciznę czuć z daleka. Ludzie wiedzą, że tkwią w toksycznej relacji i nie dość, że nie chcą się z niej uwolnić, to brną w nią jeszcze głębiej. Stoją po uszy w gównie i jeszcze nurkują. Czy to skrajny masochizm? Czy może słabość do truciciela? Syndrom sztokholmski?
Problem z nimi jest taki, że funkcjonują w systemie odwróconej aksjologii: dla nich to co normalne jest patologią, a to co patologiczne jest normą. Wszystkie złe cechy tej drugiej osoby zasłaniają jedną pozytywną: dupa, która daje usprawiedliwia w ich oczach nogę, która kopie.
Nie należy próbować ratować toksycznej osoby. To może być bardzo silna pokusa, by spróbować wyciągnąć ją z czarnej przepaści, w jakiej tkwi, jednak próba ta z góry skazana jest na porażkę.

Każdemu, kto spotkał na swojej drodze toksyczną osobę, życzę siły i wytrwałości w dążeniu do lepszego życia. Walka jest ciężka, bo nasza psychika skutecznie nam tę walkę utrudnia, ale warto zrobić co trzeba, bo po stoczonej walce życie "na wolności" nabiera wspaniałych kolorów. Detoks po takiej relacji jest analogiczny jak w przypadku alkoholika na odwyku - albo staczasz się dalej, albo zrywasz kontakt kosztem ciężkiej i mozolnej pracy nad sobą.

W swoim życiu spotkałam wielu toksycznych ludzi i na szczęście większości się już pozbyłam, a pozostały odsetek to tylko kwestia czasu.
Zazwyczaj były to książkowe przykłady toksyczności - wampiry energetyczne, które wysysały energię, dołowały, deprecjonowały wszystko co dla mnie najcenniejsze, wpędzały mnie w depresje, kompleksy, złe samopoczucie. Spotkałam się też z przypadkiem pseudo-pozytywnej toksyczności. Jak sama nazwa wskazuje jest to człowiek, który podczas spotkania daje ci niesamowity zastrzyk optymizmu, pewności siebie i mega pozytywnej energii. A potem nagle znika na długo, gdzieś tam cicho sącząc jad. Uzależnia cię od siebie. Gdy jesteś na niego zły, to zawsze odwraca kota ogonem po czym sam zgrywa ofiarę. Z doświadczenia wiem, że takich ludzi najtrudniej się pozbyć.

Musisz pozbyć się pewnych przyjaciół lub rozstać się z pewnymi kręgami towarzyskimi, jeśli chcesz wieść takie życie, jakie naprawdę ci odpowiada. To nie oznacza, że jesteś podły. Toksyczni ludzie nie zasługują na twój czas. Jeśli myślisz inaczej, jesteś masochistą.

Doszłam do takiego etapu, kiedy ważniejszy dla mnie jest święty spokój niż podtrzymywanie na siłę relacji z ludźmi, którzy wysysają ze mnie chęć do życia. Dawniej bałam się, że się obrażą, zezłoszczą albo coś złego sobie o mnie pomyślą. Teraz mam to w dupie. Jasne, że chciałabym, żeby każdy myślał o mnie dobrze, ale przestałam się tym przejmować odkąd uświadomiłam sobie, że nie każdy w ogóle potrafi myśleć. A co dopiero o drugim człowieku. I na dodatek jeszcze w pozytywny sposób.
 

insomniaa
 
Orkan Sabina szalał nad ranem. Liczyłam na to, że zdmuchnie kilku debili, jednak zamiast tego niektórym mózg wywiało. Tak pizgało złem, że nie mogłam spać, pół messengera zresztą też.
Czarci tydzień się zaczął...

Kataklizmów ciąg dalszy.
Boję się pomyśleć, co będzie dalej.
Ten rok miał wyglądać inaczej. Miało być dobrze i miało się układać, a tymczasem wszystko to jedna wielka sterta gówna, która tylko się powiększa w beznadziejności.

Jedyne pozytywy to "raclette party" w psychiatrycznym gronie, "Szczęki 3", "Piła IV" i "-Dzwoń do dilera, bo będziemy ryżem sypać!" xD

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo nie lubię robić czegoś wbrew sobie. Nie potrafię udawać, fałszywie się uśmiechać i przyklaskiwać czemuś, co w mojej ocenie jest jakimś chorym pojebizmem.
I to nie jest tak, że "kobieta, która chce odmówić, powie tylko nie; kobieta, która tłumaczy, chce zostać przekonana", bo ja mam tysiąc argumentów przeciw, a za tylko jeden i to wątpliwy.
Poza tym ja znam swoje miejsce, a tu go dla mnie nie ma.

_________________________________________________________
Ludzie marnują czas. Kłócą się, rwą sobie włosy z głów, wbijają sztylety. W plecy albo za plecami. Myślą, że to tak można. Trwać w złości. Ludzie marnują czas. Na syfy i na kłótnie. Na czekanie. Na milczenie.
Zdecyduj się. Wchodzisz albo wychodzisz. Stojąc w progu robisz tylko przeciąg. Nie zapomnij zamknąć za sobą drzwi.
Odbijanie piłeczki i unoszenie się honorem jest strasznie męczące i nie pasuje do dwojga (umownie) dorosłych ludzi. Mam dość pierdolonych gierek, udawanej obojętności, celowego chłodu, skrzętnie ograniczanego kontaktu, zdawkowych odpowiedzi, po to tylko, by w ten sposób coś ugrać, zmusić do tego, by komuś bardziej zależało, by ktoś za kimś latał, myśląc że go traci. I tak w kółko.
Jeśli masz mi coś do powiedzenia - powiedz. Chcesz pogadać - pogadamy. Może jedna szczera rozmowa wszystko by zmieniła.
A jeśli nie chcesz gadać to chociaż nie męcz dupy.


“A person who values you would never put themselves in a position to lose you”


You've lost me, I've lost my time.
 

insomniaa
 
Ten rok jest jakiś spierdolony, a to dopiero styczeń minął ;/
Globalnie: pożary w Australii, III wojna światowa, koronawirus z Wuhan.
A u mnie: w Smoku co chwilę coś się psuje, muszę się użerać z pojebańcami, dobijają mnie spiny z ludźmi na których mi zależy, czuję się jak gówno, wyglądam jak gówno, jestem chodzącą reklamą nerwicy, a na dodatek spierdolił się fanpage Insomnii...

O co dokładnie chodzi?
Otóż nagle z mojego fanpage zniknęły wszystkie odnośniki do bloga. Później okazało się, że nie mogę linkować bloga, bo pojawia się komunikat, że "witryna narusza standardy społeczności". No tak, ktoś życzliwy musiał zgłosić. Jakby tego było mało: nie mogę wstawić linku w bio na Instagramie, nie mogę wysyłać linku w wiadomościach prywatnych na Messengerze i Insta, nawet nie mogę linkować w komentarzach. Linkowania nie można obejść żadnym przekierowaniem ani skracaczami linków. Czytelnicy nie mogą udostępniać u siebie żadnych postów z mojego fanpage. Czyli ogólnie PIZDA W SZAFIE.
Zasypałam wiadomościami Centrum Pomocy, przed chwilą też wysłałam formularz zgłoszeniowy i muszę czekać 2 dni na odpowiedź.
Mam nadzieję, że jakoś uda się naprawić ten błąd Matrixa.
A jeśli nie, to trzeba będzie trochę zmienić formę fanpage.
Na pewno nie porzucę blogowania.

“Nie rzucim ziemi skąd nasz ród...!”



A co mnie dobija już nie technicznie a psychicznie?
Bicie piany, robienie gównoburzy za moimi plecami, odwracanie kota ogonem i robienie ze mnie najgorszego człowieka pod słońcem. Pomagam, wysłuchuję, doradzam, jestem kiedy mnie potrzeba, poświęcam swój czas, swoje pieniądze - no taka jestem zła i najgorsza!
To śmieszne, gdy z pozoru dorośli ludzie zachowują się jak dzieci z przedszkola. Kolejna ważna relacja w moim życiu spierdoliła się właśnie przez to, że ktoś mi coś wytyka nie widząc przy tym swoich rażących błędów.
Trochę to przykre i krzywdzące, że pomagasz komuś i chcesz dla niego jak najlepiej, a on ubzdurał sobie w głowie, że masz złe intencje.
Może to dla mnie nauczka za to, że jestem za dobra dla ludzi.

Kiedy widzą cię jako silnego człowieka, myślą, że nie potrzebujesz niczego ani nikogo, dasz sobie radę sam ze wszystkim. Szukają cię, byś pomógł im nieść ich krzyż. Rozmawiają z tobą i myślą, że nie trzeba cię słuchać. Gdy znikasz, wszyscy to zauważają, ale kiedy jesteś, twoja obecność jest niezauważona. Od silnego człowieka wymaga się za wiele. Ma być herosem, skałą która nie opiera się falom, ma być niezniszczalny. Silny człowiek nigdy nie dostaje przebaczenia za chwile słabości; za to, że upada; za to, że traci kontrolę. Taką osobę wszyscy wyzyskują, czerpią całymi garściami z jego dobrego serca, tylko po to, by na koniec zdeptać go i zniszczyć.

Za dużo tego wszystkiego na mały gupi tusiowy łepek...

Zadziwiają mnie nieskończone podkłady jadu, który w sobie mam. Gdyby udało mi się przerobić je na ropę, albo chociaż olej rzepakowy, byłabym milionerką.

Muszę się jakoś zresetować. Nie wiem tylko czy mam wypić flaszkę wódki, zacząć medytować, wyjść na pole i krzyknąć KURWŁAAA! czy usiąść w kącie i się rozpłakać...
 

insomniaa
 
"Ile w nas jest kłów, jadu
Pełne gęby nienawiści słów
Gwóźdź wbijasz setny
W lustrze nie ty
Diabeł mówi, że nie ty"
(Cleo - "Kły")


Wklepałam w klawiaturę mnóstwo słów.
Skasowałam wszystkie.
Lepiej zamknąć ryj, bo cokolwiek bym nie powiedziała i nie napisała, zawsze musi się ktoś przyjebać.
Wam to miodem dupę posmarować to i tak źle.
Przez to wszystko jestem żywą reklamą nerwicy.
Mam dość.
 

insomniaa
 
Świnta, świnta i po świntach... Jak co roku dwa tygodnie spiny, bo wszystko musi być idealnie, a potem dwa i pół dnia świętowania na wyjebce, bo już człowiek nie ma siły ułożyć fryzury i paznokci pomalować.
Mój świąteczny perfekcjonizm skończył się na tym, że do wigilii zasiadłam w dresie.
W pierwszy dzień świąt się ogarnęłam, bo pojechałam do Miśka. Popołudnie spędziliśmy jak przystało na święta rodzinnie, tj. z Synkiem i Synkową. Graliśmy w planszówki i śmieszkowaliśmy. Najlepsze były kalambury i "krowa samodojna", "poszycie po porodzie", "wejście smoka" i "śmierć przyjeżdża na kozie" xD
Drugi dzień świąt spędziliśmy na Wylęgarni z rodzinką.

Dzisiaj niestety trzeba było wrócić do psychiatryka i do całego tego nienażartego bydła. Tych ludzi to chyba pojebało ;/
"A kto wie, czy za rogiem nie pierdzi pies pierogiem" xD


Rok się kończy. Trzeba dokończyć kilka spraw. Czas na wybór. Jeśli nie uwolnię się teraz, to już nie uwolnię się nigdy.

Pora też na coroczne podsumowanie blogowe. Mam nadzieję, że zdążę z nim do Nowego Roku.

_________________________________________________________


It's time to take your heart back from those who didn't choose you. To start the new year with them out of your system. Ignoring the red flags because you wanna see the good in people will cost you later. If they're not here with you, if they're not trying to make up for the things they've done, then they don't deserve another year of you thinking about them, another year of you missing them, another year of you wanting them back.
It's sad how people would rather cut you off instead of apologize to you. How people would rather ignore their flaws but point the finger at you when you're wrong. Some people never mature and some people never own up to all the harm they've caused.

I don't want to wonder whether you are actually going to show up when you promise you will be there. I don't want to wait three weeks for a text that only took you two minutes to type. I don't want to wonder whether you actually care about me or whether you are only pretending to like me to get something from me. Now I'm sick and tired of all the games you've played, all your lies, all those shitstorms you've made. Act normal and be honest to me or get the fuck out of my life. The choice is yours...
 

insomniaa
 
Nie potrafię udawać. Gdy coś jest nie tak to raczej po mnie widać. To źle? No nie umiem cieszyć ryja do kogoś, kto już nie wzbudza we mnie pozytywnych uczuć. Nie potrafię tak grać, chociaż wzór do naśladowania mam zajebisty.

Tak jak w tytule: każdy dostaje to, na co sobie zasłużył, więc jeśli nie odpowiada ci moje zachowanie to przyczyny poszukaj w swoim.

Wkurwiają mnie te rozmowy o niczym. Wkurwia mnie to, że na każdy mój argument dostaję ciągle jedno i to samo słowo. Nie lubię, gdy ktoś ma na mnie wyjebane, a potem odwraca kota ogonem i próbuje wmówić mi, że to ja jestem ta zła. Tanie granie na emocjach, to takie w twoim stylu.


35 dni temu pisałam tu na blogu, że mi zależy.
Teraz to już sama nie wiem...

Albo będzie dobrze albo nic nie będzie.
Póki co pracujesz na to drugie...


...a chuj w to, koniec wpisu BO PRZECIEŻ TYLKO KURWA MARUDZE

_________________________________________________________
Underestimating me was your first mistake.
Second was crossing a witch.
Third was believing I harm none.
 

insomniaa
 
Odzywasz się - źle
Milczysz - źle
Masz własne zdanie - źle
Nie masz własnego zdania - źle
Jesteś kulturalny - źle
Jesteś chamski - źle
ODDYCHASZ - KURWA ŹLE

Wszystkim nie dogodzisz, ale wszystkich wkurwić to już żaden problem.


Ludzie sami sobie robią pod górkę, a potem narzekają, że im ciężko. Stają na rzęsach, żeby tylko wszystko utrudnić. Nie może być dobrze, bo byłoby za nudno - musi być drama i bicie piany.
A co jest najlepsze? Ich hipokryzja. Gdy robią coś złego, to spoko luz. Gdy ty zrobisz im to samo, to już wielki ból dupy, płacz i lament.
Kurwa, ogarnijcie się.
You stand in your own shadow and wonder why it's so dark...

Przeczytałam dzisiaj u K. mądre słowa: "Przestań się pomniejszać, żyć na połowę i tracić swój blask, tylko po to, żeby ludzie, którzy od lat stoją w miejscu czuli się lepiej".
Nie pozwól, by ludzie weszli ci na głowę. Szanuj samego siebie. Stawiaj granice. Broń swojego zdania.
Nie można wiecznie być potulnym barankiem, bo wiadomo jak kończą barany. Czasem trzeba ryknąć jak lew.
Nie zdajesz sobie sprawy z własnej siły, dopóki bycie silnym nie jest jedynym wyjściem z sytuacji.
Pamiętaj, że "niedźwiedzie zjadają najsłodsze gruszki" ;)

BIEGNIJ Z WILKAMI ALBO ZDECHNIJ JAK PIES
 

insomniaa
 
Wszystkich Świętych minęło jak co roku - rano jeden cmentarz, potem drugi, później w rodzinnym gronie wspominanie tych bliskich, których już nie ma między nami.
Niestety nie dla każdego jest to chwila refleksji nad przemijaniem. Stare baby w futrach idą na cmentarz tylko po to, żeby obgadywać inne stare baby w futrach. Facet pali papierosa nad samym grobem. Kaszojady biegają między grobami i drą się jak opętane (to pewnie po tych halołinach ;P)
Na grobach najdroższe znicze i kwiaty. Raz do roku, żeby ludzie widzieli, bo nie można iść w żaden inny dzień, tylko w ten, kiedy na cmentarzu jest więcej ludzi niż pochowanych.
Wszystko dla zmarłych? Im jest chyba bez różnicy czy drogi znicz czy zwykła świeczka. Zamiast tej całej szopki pewnie woleliby, żeby ktoś wspomniał o nich czule. To żywi próbują kwiatami przesłonić swoje wyrzuty sumienia, że za życia bliskich nie mieli dla nich czasu, nie poświęcali im uwagi.

Czy nie możesz już teraz pokazać swoim najbliższym, że ci na nich zależy? Nie marnuj ani chwili, bo pewnego dnia może być za późno. Pozostanie tylko zimna mogiła i pustka w sercu, której nijak nie sposób wypełnić...

Szarpiemy się o byle co... Gonimy nie wiadomo za czym... Myślimy, że będziemy żyć wiecznie...
Warto wreszcie wyciągnąć rękę i powiedzieć "-Porozmawiajmy, bo nie chcę cię stracić".

"Ktoś miał matkę, dziś ból w sercu nosi
Ja byłem świadkiem
Parę niepotrzebnych słów i nie przeprosił
Potem pędził co sił ale wybił czas na osi
Jeden Bóg wie ile lat ten ciężar będzie nosił"
(3W - "Bezpowrotnie")

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Pisałam ostatnio o tej całej retrogradacji Merkurego.
To był dopiero początek.
Zapowietrzona instalacja CO u Miśka, zepsuty zamek u Szwagra, stale psujące się zamki w pracy, zepsuty telefon N., smok mi się całkiem spierdolił i zaczął chodzić jak czołg. Do tego odezwały się nieporządane mordy zdradzieckie.
Zapalam świecę i odliczam dni...

Dużo tego odliczania:
-do końca retrogradacji
-do blokady (pdk!)
-do psychoterapii.
A z tych najbliższych to do weekendu, który zapowiada się non stop w trasie, ale przynajmniej odpocznę psychicznie.
 

insomniaa
 
Czasami mam wrażenie, że rozmawiając z niektórymi osobami w tle leci formułka "wszystko co powiesz może być użyte przeciwko tobie".

Cokolwiek bym nie zrobiła, cokolwiek bym nie powiedziała, cokolwiek bym nie napisała na blogu czy FB - zawsze ktoś się musi przyjebać.

Znasz to? Starasz się, robisz wszystko żeby było dobrze, a wzamian za to ludzie traktują cię jak śmiecia.
Wyciągasz do kogoś rękę, a on wbija ci nóż w plecy.
Ty do kogoś z sercem, a ktoś do ciebie z dupą.
Ale jeszcze przyjdzie koza do woza.
A wtedy wam powiem SPIERDALAJCIE ;>


Zbliża się Samhain i pogański koniec roku. Wtedy bariera między światami staje się cieńsza i do naszego świata mogą przenikać demony, duchy, zjawy. I można by pomyśleć, że to tylko słowiańskie legendy, ale zauważyłam, że w tym czasie z ludzi też wychodzi to, co najgorsze.

Jeśli trafisz na kogoś toksycznego, musisz wiedzieć, jak się zachować. Inaczej wyczuje twoje słabe strony i zacznie je drążyć, aby cię zniszczyć. Tak działają psychopaci. Biorą od ciebie wszelkimi sposobami to, czego teraz potrzebują, bo tak chcą. Kłamią, zwodzą i manipulują. To hieny i pasożyty. Czerpią energię z niszczenia innych.


Dzisiejszej nocy przypada nów. Z tej okazji odpalę czarną świecę w intencji kilku osób. Trochę się nazbierało...

“What was brought down upon me be returned but times three. Head to toe, skin and nerve. May you get what you deserve!”

 

insomniaa
 
Ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać. Boją się otworzyć serce i duszę. Ciężko im odkryć swoje lęki i słabości. Trudno zdjąć zasłonę pozornej perfekcji utkaną z kłamstw. Budują swoje idealne życie, kłamstwo po kłamstwie, na fundamencie z gówna i klocków lego.
Właśnie przez coś takiego płoną między ludźmi mosty...
Jedyne co pozostaje to wymiana frazesów i lajków na fb...


Gdy masz zrobić coś, czego nie powinieneś robić...
Gdy idziesz gdzieś, gdzie nie powinieneś iść...
Gdy masz spotkać się z kimś, z kim nie powinieneś...
Towarzyszy ci to dziwne uczucie. Coś ściska cię w żołądku. Czujesz jakby coś cię przygniatało. Jest ci niedobrze. Czujesz się nieswojo.
To znak.
Zatrzymaj się.
Twoja podświadomość wysyła ci sygnały ostrzegawcze.
TRUST THE VIBES YOU GET. ENERGY DOESN'T LIE.

Nie szanujesz siebie za każdym razem, gdy mówisz "tak" a chcesz powiedzieć "nie". Nazywasz to lojalnością / miłością / przyjaźnią / poświęceniem. Masz nadzieję, że ktoś zobaczy jaki jesteś wspaniały i cię doceni. To nie powinno działać w ten sposób. Doceń siebie. Dopiero tak ich wszystkich nauczysz. Wybierając właśnie siebie.
Nie bierz na siebie winy za to, że ktoś nie potrafił cię docenić.
Sam sobie złamiesz serce na malutkie kawałki, jeśli będziesz wierzył, że każdy człowiek jest dobry. Mylisz się, jeśli myślisz, że potrafisz kogoś uleczyć i zmienić na lepsze. Jedyną osobą jaką możesz zmienić jesteś ty sam.

Nerwy, krzyki, nieustające kłótnie, robienie czegoś wbrew sobie byle tylko nie dać powodu do kolejnej kłótni... To nic takiego? To normalna relacja? Moim zdaniem to raczej patologia, z której trzeba czym prędzej spierdalać.
Zakończ znajomość z kimś, kto cię nie szanuje, nie docenia, nie wspiera. Uciekaj, jeśli przyjaźń zamienia się w morze stresu, nieustające pretensje i ciągłe przepychanki.
Zamknij za sobą drzwi. Trzaśnij nimi tak, by z hukiem wyleciały z futryny. Wszystkim kłamcom, egoistom i manipulantom pokaż środkowy palec. Niech zrozumieją, że w twoim życiu nie ma już dla nich miejsca.

Dlaczego pozwalasz, by ktoś traktował cię jak ścierwo?
Dlaczego masz być jedynie narzędziem do spełniania czyichś zachcianek?
Dlaczego to ty zawsze musisz poczekać, dostosować się, znaleźć czas, uganiać się, zabiegać, nalegać?
Dlaczego nigdy nikt się nie stara, nie dzwoni, nie pisze, tylko wiecznie robisz to ty?
Nigdy się o nic nie proś.
Ktoś chce żebyś za nim biegał?
Niech najpierw zapierdala za tobą i zobaczy, jak to jest.

Pozbądź się ze swojego życia ludzi, którzy karmią się twoim dobrym sercem dając w zamian gówno.
Uwolnij się od toksycznych ludzi, którzy pomiatają tobą, bawią się twoimi uczuciami i nie mają do ciebie za grosz szacunku. Pierdol takich ludzi. Tych, którzy się wywyższają, którzy traktują cię jak służącego, jak niewolnika. Pieprzone gwiazdy, królowe życia. Myślą, że wszystko jest ich własnością. Nosy zadarte tak wysoko, że aż im się wykrzywiają. Im mniej człowiek wart tym wyżej głowę nosi. Czasem aż korci, by niektórym osobistościom koronę na głowie poprawić łopatą.

Nie daj się zamknąć w klatce, choćby nawet była ze złota.

Stać cię na to, by być kimś więcej niż tylko psem na krótkiej smyczy.
 

insomniaa
 
Niedzielne popołudnie spędziłam z Miśkiem na grzybobraniu w promieniach zachodzącego słońca. Szybka akcja, dwa wiadra. No bo przecież byłabym chora jakbym do lasu nie poszła ;P


Oczywiście byłam też na wyborach. Nie spodziewałam się, że wyjawiając swoje poglądy na FB wywołam taką gównoburzę i usłyszę, że jestem popierdolona bo nie głosowałam na PiS.
Nie głosowałam i nigdy nie zagłosuję, bo mam poglądy liberalne i daleko mi do prawicy, czy nawet centro-prawicy. Poza tym mamy (jeszcze) wolność słowa, wolność światopoglądu, a patrząc na wyniki wyborów także wolność niedorozwoju.
W dyskusji na FB J. miał w jednym zdaniu rację, ale nie zacytuję, bo nie chcę już wkładać kija w mrowisko.
Zresztą... wy sami dobrze wiecie KTO i W CO ;)

“Co za sytuacja! Kto postawiłby znanego przestępcę na czele ważnej dziedziny działalności państwa? Oprócz, powiedzmy, przeciętnego wyborcy”


(Terry Pratchett, "Piekło pocztowe")


Dzisiaj miałam miły poranek jak na poniedziałek.
W głównej mierze zawdzięczam to Misiowi <3 ;*

Oprócz tego byłam z Kromeczką u psycho-terapeuty, niestety tylko jako osoba towarzysząca, no ale mam nadzieję, że niedługo ustalę termin dla siebie.

Później przypadkowe spotkanie i miłe pogaduchy (które mam nadzieję dokończymy przy piwie). Przez tyle lat jedno się nie zmieniło - nadal fajnie mi się z tobą gada.
Jestem szczęśliwa, że życie potoczyło się tak, a nie inaczej. Gdyby nie ty, nie byłabym teraz w tym miejscu. Tak miało być.
Dobre chwile dają miłe wspomnienia. Złe chwile dają cenne lekcje na przyszłość. Za jedno i drugie DZIĘKUJĘ.


Służbowo jakoś się wszystko kręci. Aktualnie składamy "dream team", chociaż według mnie zawsze będzie tu brakować jednej osoby i to już się nigdy nie zmieni... Nooo ale mamy "siłę patoli", coconut song, wielbłąd, torba i do przodu! ;D

PS: mam kolejny pomysł na tatuaże przyjaźni: sierp i młot z Bąbelkiem! <3 xD

----------------------------------------------------------------------------------------------
W niedzielę miała być psychoterapia, ale koniec końców chyba okazało się, że jednak nie jestem potrzebna. No cóż...
Człowiek potrzebuje, żeby zawsze jakieś drzwi były dla niego otwarte. I ramiona. Żeby się na amen nie zamknął w sobie. Albo żeby nie eksplodował.
Ja tu jestem. Zawsze będę. Chociaż czasem mam ochotę cię zajebać, mimo wszystko zależy mi na tobie... braciszku...
 

insomniaa
 
Ostatnio czuję się tak jakbym tonęła w bagnie. Gdy do tej pory dla kogoś modelem organizacji pracy był chaos, to ciężko się później przestawić. Zaczynamy wszystko od zera. Trudno mi uwierzyć w to, że będzie dobrze. Nie pomagają nawet te gadki motywacyjne jak dzisiejsza.
Jest takie tureckie przysłowie: "Niedźwiedzie zjadają najsłodsze gruszki". Trzeba spiąć dupę i stać się niedźwiedziem, może się to opłaci.
Sama bym tu zwariowała. Dopóki jesteś tu ze mną to miejsce coś znaczy.

I tak to się żyje, od niedzieli do niedzieli.
W zeszłą niedzielę nawet nie mieliśmy czasu na odpoczynek.
O 7.12 nad ranem telefon od psychopatycznego grzybiarza ;D I teksty "-Zajebię go... Zamorduję... Pewnie siedzi już w gumiakach, nóż ostrzy i wygląda jak morderca" xD
O 8 służba nie drużba i beka z "Torbiela" xD
Później pojechaliśmy na DC i poszliśmy na grzybing w stałym patologicznym składzie. Olewam te wyścigi na FB kto więcej nazbiera - my idziemy w jakość, a nie ilość. Nazbieraliśmy trochę pięknych okazów, ale najważniejszy był chillout i głupawka xD Oczywiście były piosenki z N., M. który wlazł jak zwykle w te same krzaki, no i dialog o dziecku:
-Jak będzie córka, to będzie miała na imię Patologia xD
-A syn?
-Paralizator xD

Po południu pojechaliśmy zamknąć wrota piekieł a potem zrobiliśmy z Miśkiem moje autorskie grzybotto. Jak tylko będę miała więcej czasu to wrzucę przepis.

Wieczorem podjechaliśmy na mafijne ploteczki przy piwie ^^ Fajnie było tak się wyspowiadać, obgadać kogo trzeba i chociaż trochę zresetować głowę.

Niestety dzisiaj od rana znowu jazda... Jutro też nie pośpię, bo muszę jechać na szkolenie.
Padam na ryj. Wyśpię się w trumnie.

Byle do czwartku. Ale przez pierogowe opowieści do czwartku to ja chyba będę chodzić po ścianach xD


PS: nie ma to jak mieć wpisane w zawód "bicie piany" i robić z tego nie wiadomo jaki heroizm. Świnię niby też można ogolić, ale po co? Kwiku dużo, a wełny mało.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Smutno mi. Źle mi. Jestem zmęczona tym wszystkim, co się dzieje wokół mnie.
Pocieszyłabym się winem, ale...


"Now I will tell you what I've done for you
Fifty-thousand tears I've cried
Screaming, deceiving and bleeding for you
And you still won't hear me"
(Evanescence - "Going under")

W głowie mam takie I DON'T KNOW, że ja pierdole...
Jedno zdanie może człowieka cholernie rozczarować i chociaż to co napisane zawsze można usunąć, to słów nie można już cofnąć.
Możemy rozmawiać. Możemy milczeć. Walczyć lub uciekać. Zawsze jest wybór, o ile umie się za niego zapłacić.
Cokolwiek bym nie wybrała i tak zawsze płacę zbyt wiele...

Chciałabym, żeby po prostu było między nami NORMALNIE... :(
Za dużo wymagam...
Marudzę...
A chuj z tym... ;/

_________________________________________________________
Mało Cię ostatnio. Zbyt mało w powietrzu, którym oddycham.
 

insomniaa
 
"You don't know what your power has done to me
I want to know if I'll heal inside
I can't go on with a holocaust about to happen
Seeing you laughing another time
You'll never know how your face has haunted me
My very soul has to bleed this time
Another hole in the wall of my inner defenses
Leaving me breathless, the reason I know"
(Disturbed - "Stricken")


Życie na wysokich obrotach.
Są takie chwile, że mam ochotę rzucić to wszystko wpizdu, ale później uświadamiam sobie, że przecież nie mogę. Przecież jestem niezniszczalna.

"When the world keeps trying, to drag me down,
I've gotta raise my hands, gonna stand my ground.
Well I say, Have A Nice Day. "

Odliczam tylko dni, aż się trochę uspokoi.
"Odliczanie" to hasło przewodnie ostatnich tygodni. Do otwarcia nowego kołchozu, do wesela, do świętego spokoju...


Z rzeczy miłych:
1. wtorkowa "przerwa" w pracy z Misiołkiem (On wie ocb ;* )
2. w niedzielę byłam na grzybingu z Miśkiem, N. i K. Całkiem sporo nazbieraliśmy, ale mi oczywiście wiecznie mało, więc czekam na kolejne grzybobranie.
3. jutro do psychiatryka wraca moja Kromeczkaaa!!! ^^
4. przed chwilą dzwonił mój Bąbelek, oczywiście najebany w szpadel xD ale lubię nocne pogaduchy z tym wariatem. Dawno nikt mi tak nie nasłodził jak on dzisiaj ;D BFF i loffki <3

Idę więc spać naładowana mega pozytywną energią ^^
Może ta energia nieco przesycona alkoholem, ale po pierwsze: co u trzeźwego na myśli to u pijanego na języku, a po drugie: zaczęła się już jesień, a co za tym idzie radosne letnie chlanie przerodziło się w melancholijne jesienne pijaństwo ;P

----------------------------------------------------------------------------------------------------

“Słowa są ważne, a kiedy zbierze się je w masie krytycznej, zmieniają naturę wszechświata”


(sir Terry Pratchett)

Trzeba uważnie ważyć słowa. Niektóre mogą wręcz zatopić okręt.
Mam w głowie pewne słowa, które w moim odczuciu są klątwą. Zresztą czego innego mogłabym się spodziewać akurat od tej osoby. To już drugi raz.
Mogę rozsypywać kręgi z soli, okadzać mieszkanie szałwią, nosić kryształy w kieszeni - wiem, że i tak nigdy się nie uwolnię...

_________________________________________________________
Zrozumiałam, że niektóre osoby nigdy nie będą mnie szanować i doceniać. Nie ma znaczenia kim jestem, jaka jestem, co robię, jaką mam historię życia i co osiągnęłam. Zrozumiałam, że nie ma sensu niczego udowadniać ani tłumaczyć. Szczególnie ludziom, którzy uważają się za lepszych od innych, a tak naprawdę lepsze od innych mają jedynie mniemanie o sobie.

W końcu potkniesz się o to swoje za duże ego. Całe zło, które wyrządzasz ludziom, do ciebie wróci. Chuju.

Czarna świeca płonie...
 

insomniaa
 
Odliczanie czas zacząć... Atmosfera napięta jak plandeka na żuku... Zwariuję przez to wszystko. A to jeszcze 3 tygodnie.

Najwyższy powiedział kiedyś, że to przedsiębiorstwo jest ciałem, a my jesteśmy jego kośćmi. Taa, chyba kurwa z zaawansowaną osteoporozą.

Dejcie mi prozak, bo dostanę pierdolcaaa!

Nic mnie nie uspokaja, nawet spacery do lasu.

W niedzielę byłam na grzybach z moimi grzybniętymi: Miśkiem, M. i N. Zrobiliśmy 10 km, znaleźliśmy niewiele (kilka czerwoniaków i olbrzymie kozie brody), ale za to próbowaliśmy czarciego jaja. To był sztos! ;D


PS: jutro mija 5 lat od pewnego przełomowego momentu w moim życiu ^^
Często wracam myślami do tamtego dnia. Chciałabym przeżyć to jeszcze raz.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Akcja ostatniej nocy:
Dla zobrazowania sytuacji: w łazience na półce mam nawilżany papier toaletowy w jasnozielonym opakowaniu i chusteczki do demakijażu w jasnoniebieskim opakowaniu.
Obudziłam się w środku nocy. Zaspana poszłam do łazienki na siku i...
TAK, zrobiłam sobie intymny demakijaż <facepalm>

_________________________________________________________
Witchy things:
Ten uczuć, kiedy kolega cię wkurwił, więc "niechcący" zsyłasz na niego ligaturę, on żali się tobie ze swojego problemu, a ty musisz udawać wielce zdziwioną.

Underestimating me was your first mistake.
Second was crossing a witch.
Third was believing I harm none.

Niecierpliwie czekam na piątek...

How much is the fish? <pdk>
 

insomniaa
 
Wiedziałam, że tak to będzie...
Wiedziałam, że jak zacznie się sezon, to dostanę korby ;D

W każdej wolnej chwili chodzę do lasu, czasem nawet dwa razy dziennie. Na razie szału nie ma: trochę kozaków, kilka rydzów i podgrzybków, czasem trafi się jakaś kozia broda i tylko w prawdziwkach robale kręcą imprezy na całego.

Ostatnio trafiłam na takie cudo: sromotnik bezwstydny (Phallus impudicus) i jego tzw. "czarcie jajo". Jadalny jest ten biały środek, podobno można na surowo. Nie odważyłam się, ale następnym razem chyba spróbuję i opiszę doznania (jeśli dożyję).
sromotnik.jpg

Już szykujemy na niedzielę wyprawę większą ekipą.
Darz grzyb! ;D

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Siedzę teraz w mojej czarnej szacie rytualnej (kupiłam sobie wielkie milusie czarne ponczo z kapturem ^^) i sprawdzam kalendarz księżycowy. Tarcza rośnie, czekamy na pełnię, a potem odpalamy czarne świece. W jakiej intencji? Wie ta wtajemniczona ☼
Jeśli sama nie mogę nic zdziałać, to czas zaangażować Siły Wyższe. Less bitchin', more witchin'. Let the shit happen!

_________________________________________________________
To uczucie, kiedy wyciągasz do kogoś rękę z własnej nieprzymuszonej woli, bo przecież nie musisz mu pomagać, dostajesz za to zjeby i jeszcze musisz przepraszać za swoją chęć pomocy - mentalny strzał w pysk. Niewdzięczne kurestwo.
Jak to możliwe, że niektórzy ludzie są tak wyprani z uczuć jakby byli po lobotomii?

Nie narzucaj się ludziom, a zrozumiesz, czy cię potrzebują. Nie musisz wierzyć słowom - w naszych czasach nic nie są warte. Doceń tych, którzy cenią ciebie i nie trzymaj uparcie tych, którzy nie chcą być częścią twojego życia.


"What has come over me?
What madness taken hold of my heart?
To run away, the only answer
Pulling me away, to fall upon (the night)
The source of my recovery
Sweet shadow taking hold of the light
Another day, has been devoured
Calling me away, begging a question, why?
For saving me from all they’ve taken
Letting my armor fall again
Giving me the strength to face them
Feeling it taking over
Now, on a path to take it all away
There can be no better way of knowing
In a world beyond controlling
Are you going to deny the savior in front of your eyes?
Stare into the night
Power beyond containing,
Are you going to remain a slave for the rest of your life?
Give in to the night"
(Disturbed - "The night")

Każdy jest kowalem swojego losu. Nie mój cyrk i nie moje małpy.
 

insomniaa
 
Znowu zaniedbuję bloga. Może dlatego, że ostatnio mam za dużo na głowie i to wszystko wkurwia mnie, przytłacza i doprowadza do łez...

A może dlatego, że od wtorku jestem już stara i niedołężna ;P
Dziękuję wszystkim, którzy pamiętali o mnie tego dnia <3 Tym, co pisali, dzwonili, śpiewali, przybyli, ucałowali, uściskali.
Tzn. dziękuję tym prawdziwym, najważniejszym, wyjątkowym <3

Bo wiecie co mnie najbardziej wkurwia w moje urodziny? To, że ludzie, którzy na co dzień mają na mnie wyjebane, rzucają mi kłody pod nogi, robią mi na złość i uprzykrzają mi życie, w moje urodziny nagle przymilają się, składają życzenia, po prostu miód i cukier i klepanie po ramionach. Nienawidzę takiego fałszu, takiej obłudy, szopek i cyrków. Szacunek i sympatię do drugiej osoby powinno się okazywać na każdym kroku, a nie tylko od święta, bo wtedy tak wypada. M.in. właśnie dlatego na fb mam ukrytą datę urodzin - bo mam gdzieś spam od ludzi, którzy na ulicy nawet "cześć" nie odpowiedzą.

Czego więc mogę sobie życzyć?
Zacytuję Męskie Granie, bo te słowa do mnie przemawiają:
"Życzymy sobie i wam, by nas było stać
Na święty spokój
Szczęścia ile się da, miłości w bród
Mądrych ludzi wokół"


PS: Dlaczego człowiek docenia coś dopiero wtedy, gdy staje przed wizją utraty? Dlaczego łapiemy coś mocniej dopiero, gdy zaczyna nam uciekać? Czy nie można starać się i dbać o relację każdego dnia?

PS2: Czasem trzeba upaść na samo dno, by mieć się z czego odbić.

PS3: Ktoś ostatnio rzucił na mnie klątwę. Nie będę tu przytaczać tych słów, napiszę tyle, że chodziło o przywołanie karmy. Nosz kurwa, gdyby ciebie dotknęła karma, to już dawno byś zdechł -_-
Wyczuwam złą energię wokół siebie. Księżyc maleje, więc trzeba odpalić czarną świecę i oczyścić atmosferę. Sage that shit!

PS4: Nie wiem czy dobrze robię... Nie wiem czy tego chcę... Mój Aniele Stróżu, uratuj mnie jeszcze raz!
 

insomniaa
 
"Inside of me
All my life I've waited for you to find me
Taken from me and now I'll never know
just how it feels to need you
How far will you go for me till you break
I know you will leave me alone again..."
(E80 - "Parachute")


Nikt nie widzi twojego cierpienia, nikt nie widzi twojego smutku, nikt nie widzi twojego strachu, za to wszyscy widzą twoje błędy.
Dlaczego niektórzy są tak ślepi na drugiego człowieka? Dlaczego ludzie nie widzą nic poza czubkiem własnego nosa, nic poza własnymi potrzebami? Wszędzie sami egoiści, każdy martwi się tylko o własną dupę.

Podczas gdy ja staram się dla wszystkich, martwię się o wszystkich i robię tak, żeby każdy był zadowolony, to ze mną, moimi potrzebami i moimi uczuciami nie liczy się nikt. Pomagam każdemu tylko po to, żeby nie czuł się tak jak ja.
Bo przecież ja mogę zapierdalać, nie potrzebuję odpoczynku, nie potrzebuję urlopu, nie muszę nigdzie wyjeżdżać, nic mi się nie należy, mnie można mieć w dupie, mnie można oszukiwać, mnie można wyzyskiwać, na mnie można mieć wyjebane i odzywać się tylko jak jestem do czegoś potrzebna. Bo ja nie mam uczuć. Bo jestem cyborgiem.

Całymi dniami muszę zaciskać zęby i udawać, że wszystko jest w porządku, chociaż czasem naprawdę mam ochotę po prostu usiąść na podłodze i się poryczeć...

Najbardziej boli mnie to, że tak lekceważą mnie ludzie, którzy są dla mnie ważni i wydawało mi się, że ja dla nich też jestem ważna.
Za każdym razem powtarzają mi, że to był ostatni raz, że już więcej tak nie zrobią, a ja daję się nabierać... Fajnie tak bawić się moim kosztem?

A Ty zawodzisz mnie rok w rok i za każdym razem powtarzasz, że w przyszłym roku już tego nie zrobisz... Który to już raz?


Bawcie się dalej, ale już beze mnie.
MAM DOŚĆ
 

 

Kategorie blogów