Wpisy oznaczone tagiem "ul. Karmelicka" (3)  

gdzietuwyjsckrakow
 
Dlaczego romantyczne? Ponieważ byłam tam na walentynkowej randce.

28741591_1548888501825126_650679044_n.jpg

Wiem, że od Wakentynek minęło sporo czasu, ale ostatnio w moim życiu tyle się dzieje, że nie miałam czasu wcześniej napisać Wam o Umami Sushi. Mój nowy projekt opiszę w przyszłości.

28535604_1548888585158451_755368720_n.jpg

W Umami czeka na nas przytulne i eleganckie wnętrze urządzone w japońskim stylu oraz obsługa na bardzo wysokim poziomie. Zaskoczyło mnie, że kelnerzy chodzą w kimonach. To duży plus.
Zamieściliśmy zestaw 14 kawałków sushi za 43 zł. Było na prawdę smaczne, ale zaskoczył mnie brak sosu sojowego.

28535928_1548888541825122_68091595_n.jpg

Podsumowując atmosfera w Umami Sushi sprzyja romantycznemu patrzeniu sobie w oczy i randeczkom. Zjemy tam przyzwoite sushi i nie zbankrutujemy.
Ogólna ocena: 7/10.
Adres: Kraków ul. Karmelicka


28829384_1548888451825131_917218844_n.jpg

Oprócz kolacji we dwoje obowiązkowym punktem Walentynek jest też komedia romantyczna. Każdego roku próbuje znaleźć film, którego głównym motywem będą Walentynki, ale poza znanymi mi od dawna "Walentynkami" i "Nie cierpię Walentynek" nic nie znalazłam.
W tym roku oglądaliśmy "Kate i Leopold" przyjemny romans o miłości, silniejszej niż rozsądek, która połączyła kobietę z XX wieku z mężczyzną z XIX wieku, który przypadkiem trafił do jej świata.

27527_kate-leopold.jpg

Walentynki nie mogły sie odbyć oczywiście bez prezentów. Od mojego Lubego dostałam śliczną zawieszkę z Apartu.

28535924_1548888471825129_1095072524_n.jpg

Ja podarowałam jemu i sobie przy okazji, piżamy do pary z jakże życiowym hasłem "Oddawaj kołdrę".
koszulove.com/(…)852-pizamy-dla-pary-oddawaj-kordle…
Muszę przyznać, że uwielbiam świętować Walentynki
i zupełnie nie przejmuje się tekstami, że to niby komercyjne i amerykańskie święto.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Ostatnio mam fazę na chodzenie do barów mlecznych, stołówek i innych jadłodajni, które chwalą się, że serwują tanią domową kuchnię. Co z tego wynikło?

18643787_1295549543825691_752886960_n.jpg

Gdy stanie się przed wejściem Kuchnia Polska raczej nie zachęca. Metalowe krzesła i ceraty na okrągłych stolikach. Widok jak z prowincjonalnego baru w latach 90- tych. W środku lodówki z potrawami, które pomimo dziwności tego pomysłu wyglądają całkiem apetycznie.

17918725_1256092581104721_576289577_n.jpg

Zdecydowałam się na pierogi ruskie w cenie 10 zł za sporą porcje. Szczerze mówiąc dupy nie urwały… Niektóre były rozgotowane, ciasto za miękkie i zdecydowanie za duża ilość cebuli w środku. Zjadliwe, ale więcej nie zamówiłabym ich.

17888567_1256092704438042_1530551221_n.jpg

Panie, które tam pracowały były dość ciekawym zjawiskiem, bo chyba bawiły się w dobrego  i złego gline względem klientów. A właśnie, co do klientów, to dopiero był pawilon osobliwości: od eleganckich panów w garniakach po ulicznych żuli. W przypadku tych ostatnich zachowanie obsługi mogłoby być uzasadnione, ale ja przecież jak żul nie wyglądam.

17918562_1256092471104732_970919847_n.jpg

Podsumowując, Kuchnia Polska jest dość dziwnym miejscem i w sumie nie wiem, komu mogłabym je polecić…  Z jednej strony nie widzę powodu do wystawienia złej recenzji, a z drugiej wszystko było nie tak.
Ogólna ocena 2/10.
  • awatar Tęczowe marzenia ♥: Hmm obsługa powinna raczej dobrze się zachowywać... Mi też się nie podoba ten lokal ( oczywiście z wyglądu no bo nie byłam tam ) :).
  • awatar Your_Drug: Co nie którzy ludzie nie powinni mieć kontaktu z klientami... :/
  • awatar Kosmetyczneplum7: Pierogi ruskie to moja miłość . Obserwuję
Pokaż wszystkie (3) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 

15280924_1135449963168984_1623442646_n.jpg

W listopadzie zeszłego roku chodziłam na rehabilitację zwichniętej kostki i między wszystkimi zajęciami a wizyta w przychodni miałam około pół godziny wolnego. Czas ten poświęcałam na poszukiwanie nowych cukierni i piekarni, w których mogłabym kupić śniadanie na dzień następny.
Odskulowa wystawa Cukierni J.G. zachęciła mnie do wejścia.

15209011_1135450263168954_1738475776_n.jpg

W środku okazało się równie staromodnie. "Stylowy" stoliczek i krzesła, bardziej podkreślały staroświecki wystrój niż służyły do siedzenia.

15208038_1135449989835648_1520385105_n.jpg

Wisienką na torcie (takie tematyczne porównanie) okazała się przepiękna czerwona waga, która ciągle jest używana przez niezwykle pogodną panią sprzedawczynię.

15218236_1135449856502328_822733072_n.jpg

Może nie waży zbytnio dokładnie, ale robi wrażenie. Zwykle nie przepadam za miejscami, w których czas zatrzymał się w PRL-u, ale Cukiernia J.G. ujęła mnie za serce i podoba mi się ten retro wystrój.
Zakupiłam 5 uroczych malutkich słodkich bułeczek. Były delikatnie maślane w smaku, a ich mięciutkie ciasto przyjemnie rozpływało się w ustach. Doskonale komponowały się
z dżemem i z truskawkami.

15207952_1135449806502333_1864974656_n.jpg

Ponadto skusiłam się na równie ślicznie wyglądające miniaturowe pączuszki. Były tak pyszne, że nie doczekały zdjęcia. Za wszystko zapłaciłam 5.10 zł, czyli niewiele.
Podsumowując, warto zajrzeć do Cukierni J.G. nie tylko ze względu na znakomite wypieki, ale również, aby zobaczyć tą niezwykłą wagę.
Ogólna ocena: 7/10.
 

 

Kategorie blogów