Wpisy oznaczone tagiem "ul. Krupnicza" (4)  

gdzietuwyjsckrakow
 

21469539_1389924917721486_1628236211_n.jpg

We wrześniu pokusiłam się na odwiedzenie ostatniej w tym sezonie lodziarni. Potem nastały dni, kiedy było mi wystarczająco zimno i lodów już nie potrzebowałam.

Do Nice Ice przekonała mnie ich tablica reklamowa z genialnym sloganem.

Ten napis i możliwość wyboru kolorowych rożków (czarny, zielony, różowy lub zwykły) to właściwie wszystko, co jest “nice” w Nice Ice.

Wybór smaków jest bardzo mały, a same lody nie rzucają na kolana. Totalną porażką było mascarpone z malinami. Owoce w lodach były zamrożone na kość i przyprawiały o ból zębów. Spodziewałam się raczej musu malinowego niż całych malin. To nie mogło się udać.
Kilka dni później dałam Nice Ice druga szansę, której również nie wykorzystało. Słony karmel okazał się dość przeciętny, niczym się nie wyróżniał. Lody nie warte są 3,50 za porcje + 50 gr. za wafelek.

22330825_1412331568814154_430692892_n.jpg

Wnętrze lodziarni jest urządzone w słodkich kolorach, ale bez polotu. Pomimo ciepłych barw nie sprawia wrażenia przytulnego i nie zachęca do konsumpcji na miejscu.

21585036_1389924924388152_1146483094_n.jpg

Podsumowując nie polecam Wam na przyszły sezon Nice Ice. Jest wiele lepszych i tańszych lodziarni w Krakowie. Jednakże Nice Ice jest idealnym przykładem, że reklama dźwignią handlu i dobre hasło promocyjne przyciągnie klientów.

Ogólna ocena 2/10.
Adres: Kraków ul. Krupnicza
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Kuchnia orientalna w Pod Norenami. Polecano mi tą restaurację nie raz nie dwa. Myślałam, że jak zwykle cała jej orientalność zacznie się
i zakończy na sushi. Bardzo się myliłam.

22236098_1409948605719117_2086924103_n.jpg

Już samo wnętrze jest odpowiednio, orientalnie klimatycznie. Nie ma tu kiczowatych smoków na ścianach i papierowych dekoracji. Jest za to dużo zieleni, naturalnych kolorów, bambusy, napisy
w jednym z dalekowschodnich języków. Wszystko minimalistyczne, a jednocześnie przywodzące na myśl harmonię i spokój, które kojarzą się
z  tamtym regionem. Do takiej konwencji dostosowane są również uniformy miłej
i profesjonalnej obsługi.

21905439_1397488053631839_675974674_n.jpg

Po tym jak wystrój wprowadził mnie w stan zen, karta menu sprawiła, że całkowicie zgubiłam orientację w tym, co chce zamówić. Wchodząc do restauracji byłam pewna, jakie danie wybiorę. Po przeczytaniu pierwszej strony menu okazało, że nie wiem, co chcę zjeść, a proces decyzyjny potrwa długo.
Po kilkukrotnej zmianie zdania postawiłam na zupę Tom Kha Gai- tajską zupę kokosowo- galangalową
z kurczakiem i makaronem ryżowym. Wzięłam dużą porcję za 17,50 zł.
Zupa okazała się wyborna. Zachwycała równoważącymi się słodkim smakiem kokosa i pikantno-pieprzowym galangalu oraz mnogością dodatków: papryka, groszek, trawa cytrynowa, grzyby, kurczak. Ponadto dużą porcją spokojnie mogłam się najeść.
Wyrazistą zupę zrównoważyłam delikatną zieloną herbatą Sencha Sakura z dodatkiem owoców wiśni, dzikiej róży, kwiatów piwonii i róży podaną
w tradycyjnym urokliwym dzbaneczku i czarkach.
Moja przyjaciółka Ola zamówiła hinduską zupę
z soczewicy-, Mulligatawny, która jest w Pod Norenami pozycją sezonową. Zupa udowodniła, że
z soczewicy można zrobić naprawdę przepyszne cuda i kosztowała jedyne 12,50 czyli tyle samo ile herbata.
Łącznie wydałyśmy 42,50, co za dwie zupy i herbatę wydaje się sporą kwotą, ale warto było. Wyszłyśmy najedzone i oczarowane smakiem potraw.

21767699_1397488100298501_1942284178_n.jpg

Podsumowując, warto, choć raz wybrać się do Pod Norenami i zatracić się w ich orientalnych smakach. Miejsce nadaje się zarówno na randkę jak i na obiad z przyjaciółmi. Może nie będzie to najtańsze wyjście, ale warte każdej wydanej złotówki.

Ogólna ocena 8/10
Adres: Kraków ul. Krupnicza

21697977_1397488066965171_231227765_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Gdy pytają mnie gdzie jest największa kolejka po pączki i inne drożdżówki odpowiadam, że u Michałka na Krupniczej.

15139650_1127548750625772_343277735_n.jpg

Co właściwie takiego niezwykłego ma Michałek? Smak. Ich wypieki są genialne. I nie tylko flagowa, przepyszna drożdżówka ze słodką różą o której słyszał cały Kraków. Urzekła mnie również mięciutka i rozpływająca się w ustach maślana bułeczka idealna do domowego dżemu od mojej “teściowej”. Niestety te łakocie są niewielkich rozmiarów dlatego radzę kupić od razu dwie sztuki. Nie zbankrutujemy bo ceny Michałek ma przystępne.

15134235_1128314580549189_1708615320_n.jpg


15218497_1132408083473172_1542183386_n.jpg

Michałek nie ma za to miłej obsługi ani miejsca do konsumpcji, które zachęcałoby do pozostania w cukierni. Kosz na śmieci grający tam główną rolę raczej odstrasza.
No ale ten smak rekompensuje wszystko :)

15174606_1128511737196140_1418225778_n.jpg

Podsumowując, po drodze z przystanku Teatr Bagatela, idąc do pracy, szkoły lub na uczelnie kupcie sobie drugie śniadanie u Michałka.
Ogólna ocena 8/10.

15151478_1127548767292437_208540426_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Dwa tygodnie temu wróciłam do pomysłu znalezienia idealnego burgera. W tym celu wybraliśmy się
z moim Lubym do Streetz American Barbecue.

17857607_1252556788124967_618103155_n.jpg

Pierwsze wrażenie lokal zrobił świetne. Urządzony zgodnie z nazwą, czyli po amerykańsku z mnóstwem dekoracji rodem z knajp, które widzimy w filmach wyprodukowanych w USA. Neony, drewniany i dobrze zaopatrzony bar, ozdobne tablice rejestracyjne, które kocham i chciałabym mieć je w swojej kuchni. Nie zaszkodziłoby nawet gdyby tych charakterystycznych elementów było więcej.

17842305_1252556948124951_289089678_n.jpg

Ceny też miło zaskakiwały. Burger za 24 zł, niestandardowe piwo za 7 zł. Propozycje bardzo przyjemne dla portfela.

17888159_1252557621458217_2124224970_n.jpg

Zamówiliśmy po burgerze. Niestety burger mojego Lubego wyglądał tak mało apetycznie, że nawet nie pokaże Wam zdjęcia, bo byłoby ono totalną antyreklamą.
Mój California z ananasem prezentował się całkiem nieźle. Do każdej kanapki w  Streetz American Barbecue dodatkowo otrzymamy sałatkę Colesław
i frytki. Porcja jest ogromna i nawet ja miałam problemy ze zjedzeniem jej w całości.

17821540_1252557614791551_1059693102_n.jpg


17857481_1252556884791624_879335091_n.jpg

Burger mi smakował, połączenie mięsa, ananasa oraz sosu orzechowego okazało się bardzo trafione,
a sos zapewnił mi nowe doznania smakowe. Do frytek czekały na stole trzy sosy mojej ulubionej marki Heinz. Jedynie bułka była słabej jakości, ale biorąc pod uwagę wszystkie plusy mogę przymknąć na to oko.
Tak samo jak na kelnera, który sprawiał wrażenie (głównie ze względu na strój) jakby wzięli go do pracy prosto z ulicy. Może warto zainwestować
w jakieś dostosowane do profilu restauracji uniformy kelnerskie...

Dlaczego zatem dobre złego początki? Zastanawiam się czy to wina Streetz American Barbecue czy może niesprzyjającej aury, ale tak źle po zjedzeniu posiłku to dawno się nie czułam. Niestrawność, uderzenia gorąca, uczucie ciężkości w brzuchu. Chcąc nie chcąc powiązałem te objawy z burgerem. Tak naprawdę mogą mieć nie mieć nic wspólnego. Może kiedyś to sprawdzę, ale póki, co jakoś nie mam ochoty na drugiego burgera.

Podsumowując, gdyby nie moje złe samopoczucie po kolacji poleciłabym Wam tę knajpę z czysty sumieniem. Na dzień dzisiejszy nie wiem, co powiedzieć. Jeśli macie odwagę się tam wybrać to dajcie znać w komentarzach, jakie były Wasze odczucia.
Ogólna ocena 5/10
Adres: Kraków ul. Krupnicza
Web:streetz.com.pl
FB: www.facebook.com/americanstreetzbarbeque/?fref=ts
  • awatar SandraRu: Zdecydowanie amerykańska kuchnia to mój ulubiony rodzaj jedzenia! Za steaki i burgery oddałabym wiele :) W Krakowie niestety rzadko bywam, ale za to we Wrocławiu chodzę tylko tutaj roadamerican.pl/road-menu/ i zawsze wychodzę najedzona i bardzo zadowolona :) Jak będziecie we Wrocławiu to bardzo polecam!
  • awatar Ruda Grażka: @SandraRu: Ich manu wygląda zachęcająco :) Gdy będziemy we Wrocławiu z pewnością spróbujemy burgerów z Road
Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Kategorie blogów