Wpisy oznaczone tagiem "uprzejmość" (8)  

littlemy
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

sevensperfection
 
Sevens perfection:

Dziewczyny moje kochane! Stęskniłam się za wami i z każdą chwilą zaczynam tęsknić coraz bardziej. Już tłumaczę dlaczego.

Dziś był mój pierwszy dzień w nowej pracy. Sprzedaję ciuszki w odzieżowym. Jestem ja i dwie inne dziewczyny. Starałam się być dla nich miła, tak jak zwykle w stosunku do każdej nowo poznanej osoby. One nie były tak samo pozytywnie do mnie nastawione, jak ja do nich. Zwłaszcza jedna z nich była bardzo sceptyczna i nierzadko zdarzało jej się być uszczypliwą i poniekąd złośliwą dla mnie. Starałam się to ignorować i dumnie "przyjmować to na klatę", ale w głębi duszy to jednak boli, bo wiadomo, że będziemy przez jakiś czas pracować razem i chciałabym mieć z nią dobry kontakt, żeby milej nam się pracowało. Nie żądam od niej wiele - wystarczy odrobinka wyrozumiałości do tego, że jestem nowa, nigdy nie pracowałam w takich warunkach i w ogóle to był mój pieprzony pierwszy dzień, a ona oczekuje, że będę na wejściu obsługiwać klientów na jej poziomie, na który pracowała 3 lata lub więcej nawet. Come on bitch!!!
Ta druga dziewczyna jest jednak o niebo milsza i bardziej otwarta na mnie. Widzi, że sobie czasami nie radzę, ale nie karci mnie, tylko uprzejmie doradza, bez żadnych wrednych podtekstów i dziwnych spojrzeń.
Strasznie mnie to stresuje, ale się nie poddam - jeszcze im pokażę, że potrafię sobie poradzić ze wszystkimi poleconymi mi obowiązkami. Tylko nie wiedziałam, że będzie tam taka presja ze strony koleżanek z pracy, prędzej bym pomyślała, że od szefa, który okazuje się być potulnym i wyrozumiałym dobrym człowiekiem.

Pierwszy dzień - pierwsze wrażenia - pierwsze wnioski. Staram się nie obrażać i nie użalać nad sobą, tylko się uczyć, nawet z tych przykrych stosunków. Potrafię być wyrozumiała dla najgorszej jędzy na tym świecie - może nie czuje się wystarczająco kochana, może ma okres, może zazdrości czegoś... Cokolwiek by to nie było akceptuję ją taką jaka jest i nie będę się na siłę z nią spierać. Nie jestem tam dla niej tylko dla siebie, dla klientów, dla szefa. Ona nie ma nic do gadania. A co o mnie sobie tam sądzi - to mi to wisi i powiewa...

Nie ma co ukrywać - zajadam stres. Także przykro mi, ale dzisiejszego bilansu nie wstawię, bo i tak nie pamiętam wszystkiego, ale nie było strasznie. Nie objadałam się nie wiadomo jak - jadłam normalne porcja, które zjada człowiek nieodchudzający się. Muszę przyznać, że już powoli mi jest obojętne to jak wyglądam. Czy potrzebuję zrzucić parę kilo czy nie. Na razie chcę się porządnie skupić na mojej pracy, ponieważ to ona się liczy teraz najbardziej dla mnie - nie wygląd i nie dieta.

Oczywiście wszystko z umiarem. To co napisałam, to nie znaczy, że teraz będę jeść jak świnia każdego dnia i tłumaczyć to stresem itp. Jak się trochę ustabilizuję psychicznie z nowymi doświadczeniami, to na pewno wrócę do bardziej racjonalnego i przemyślanego spożywania moich posiłków wciągu dnia. Nie zapomnę też o ćwiczeniach, choć dziś padam na twarz. W nocy chyba w ogóle nie spałam i cały dzień na nogach. Ale myślę, że z czasem przyzwyczaję się i będę potrafiła dorzucić jakieś bieganie lub rowerek.

W każdym bądź razie naprawdę się postaram jutro jeść z większym umiarem. Nie wiem czy będę miała czas na liczenie kalorii... ale zobaczę.
A co do tej tęsknoty, o której mowa na początku, to chodzi mi ogólnie o wolny czas i spędzanie go na pingerze. Czytanie waszych wpisów i przemiłych komentarzy. Po całym tak ciężkim dniu strasznie mi tego brakowało - najzwyklejszej uprzejmości ze strony innych.

Dobranoc! <3 Całuję was mocno :*
  • awatar Skinny18: Nienawidzę takich ludzi zamiast pomóc trochę przecież wiadomo że nie jesteś od razu alfą i omegą, pierwszy dzień to przecież 1 dzień, nie przejmuj się kochana, dobrze że ta druga osoba jest chociaż wyrozumiała, szybko nauczysz się wszystkich nowych rzeczy i będziesz dobrze. Będę trzymała za Ciebie kciuki każdego dnia obiecuję :* A co do diety nie musisz liczyć kalorii wstawiaj tylko same nazwy posiłków i przecież sama bez liczenia będziesz umiała ocenić czy było dobrze czy źle, zdrowo czy nie Będzie dobrze :*
  • awatar Genttle: Nie przejmuj się tą wredotą, a jak Cię strasznie by wkurzyła to oddychaj głęboko to Cię zrelaksuje. :)
  • awatar julietka: pierwsze dni w pracy takie są :* może być już tylko lepiej :)nie przejmuj się ta jędza dobrze że druga dziewczyna była milsza przecież musisz na początku się nauczyć jeszcze pokażesz tamtej że potrafisz lepiej niż ona :)powodzenia nie poddawaj się:*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

szkicownikprosty
 
Z mężczyzną umięśnionym, z tatuażem na bicepsie eksponowanym, jednocześnie o twarzy człowieka, który zwykle pomaga staruszkom przejść przez ruchliwą ulicę, wstaje w tramwaju by ustąpić miejsca kobiecie w ciąży widocznej lub przepuszcza je w kolejce do kasy w supermarkecie.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

dwie-pokrywki
 
M. mieszka w akademiku, więc żeby coś ugotować w kuchni, musi zanieść tam mnóstwo rzeczy. A że M. jest nieźle wyposażona i lubi eksperymentować, to i dużo tego wszystkiego niesie korytarzem. I uznaje już to za standard.
Dzisiaj zapakowała dwie miski, bo pomyślała, że od razu pozmywa i nie będzie dwa razy chodzić. Jej współlokatorka na to: Ej, M., Ty naprawdę jesteś samowystarczalna! Na dodatek silna.
M. wychodzi z pokoju i mija znanego z widzenia sąsiada. Patrzy na M. ze zdziwieniem (nie mylić z politowaniem) i zmienia kierunek marszu w stronę kuchni, pewnie po to, żeby M. otworzyć drzwi, zupełnie bez słowa. Nagle odwraca się i mówi: Nie no, pomogę Ci. I bierze miskę wyglądającą na cięższą. I faktycznie, była ciężka. Tego się chyba nie spodziewał, bo aż się początkowo ugiął pod jej ciężarem. W tym momencie jego wzrok zmienił się w swego rodzaju zakończenie. Rzucił tylko: ojej, jakie to ciężkie... i Ty tak sama?
No ciężkie, ciężkie. Ale M. daje radę. :]

Co nie zmienia faktu, że M. jest bardzo miło w takich sytuacjach. Zazwyczaj ma okazje je obserwować, a nie w ich współuczestniczyć. Zazwyczaj jest tak, że jakaś niewinna istotka ma problem z wniesieniem walizki na schodach, no bo tam kółka nie pomagają. I co wtedy takie dziewczę robi? Rozkłada ręce, trzepoce rzęsami, a następnie czeka na pomoc. M. tak nie potrafi. No ale dzisiaj uwierzyła, że nie zawsze tak trzeba.
 

 

Kategorie blogów