Wpisy oznaczone tagiem "varia" (83)  

katariiiina
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

q11
 
Sve­mir:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

q11
 
Sve­mir:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

q11
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

kciuk-pl
 
Film The Social Network w reżyserii Davida Finchera pokazuje początki sławnego Facebook. Jednocześnie każde się zastanowić każdemu, co robimy ze swoim życiem i czy żyjemy tym co robimy w życiu...

Link: www.kciuk.pl/Film-o-Facebooku-Katem-oka-na-swiat…
 

kciuk-pl
 
Jedna z najmroczniejszych legend zrealizowana w konwencji gotyckiego horroru, oparta na powieści Oscara Wilde'a. Dorian Gray pokazuje czym może być nieustanna pogoń za przyjemnością.

Link: www.kciuk.pl/Dorian-Gray-recenzja-Katem-oka-na-s…
 

loisandpeter
 
No i stało się - po długich bojach dołączyliśmy do wesołej rzeszy ludzi z (prawie) własnym EM i trzydziestoletnim garbem kredytu. Oczywiście zamierzamy się garba pozbyć możliwie szybko - nie chcę swojej pięknej małżonki szpecić ową przypadłością, jak i sam również nie jestem entuzjastą noszenia jakiegokolwiek ciężaru dłużej niż jest to absolutnie konieczne.

Lois zasłyszała gdzieś opinię, że stres przy załatwianiu spraw związanych z kredytem jest porównywalny ze stresem przy rozwodzie. Jeśli tak jest rzeczywiście, to Kościół Katolicki powinien założyć własne biuro doradztwa kredytowego - być może trwałość małżeństw na świecie gwałtownie by wzrosła.

Wprawdzie nie osiwiałem i mój kudłaty łeb dalej jest taki czarny jak był, ale i tak nie mam wątpliwości, że ostatnie miesiące odejmą w przyszłości ZUS-owi wiele wydatków.
  • awatar panmuchomor: Cieszę się, że udało Wam się załatwić tę sprawę. Nurtuje mnie pytanie - kto będzie odpowiedzialny za wystrój wnętrza ? :)
  • awatar Lois and Peter: Zaczęliśmy już starania nad wypracowaniem pewnego kompromisu;)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

loisandpeter
 
Zasłyszane:

Jak w pięć sekund zasiać nienawiść pomiędzy dwoma przyjaciółkami?

Wybrać na oko tę starszą i powiedzieć do niej (w obecności drugiej) "ale piękną ma pani córkę".

Jak myślicie, podziała?
  • awatar panna_kotta: zależy od ich wieku. Jeśli są koło czterdziestki, może zadziałać- ale raczej wkurzą się na Ciebie, niż na siebie nawzajem.
  • awatar Anukett: @pe_jak_pani_p: No raczej tak by właśnie było, więc nie radzę eksperymentów;)lepiej powiedzieć że jedna interesuje się facetem tej drugiej, tu efekt murowany:)))
Pokaż wszystkie (2) ›
 

loisandpeter
 
Czym zajmują się lekko znudzeni pracownicy biurowi słuchający metalu i lubiący horrory?

Bawią się programami graficznymi.
 

loisandpeter
 
Nie wnikając w szczegóły.

Jeżeli jest coś, za co złodziei nienawidzę bardziej niż za kradzieże, które poabzwiają nas dóbr i narzędzi, na które w pocie czoła pracowaliśmy (żeby była jasność: nie mówię o emerytach, którzy czasami zwędzą bułkę ze sklepu), to za to, że ich działania budzą we mnie różne złe instynkty, których wstydzę się sam przed sobą.

Jestem człowiekiem spokojnym i generalnie brzydzącym się przemocą, ale w pewnych sytuacjach wyobrażenie złodziejskiego ryja masakrowanego bejsbolem lub chama zmieniającego się w pieczony pasztet po kontakcie z okolicznym drzewem, TIR-em lub pociągiem towarowym mile łechcą moją wyobraźnię. Tłumaczę sobie, chcąc zachować twarz, że być może są to jakieś atawistyczne odruchy, jednaże mały diabełek na ramieniu podpowiada mi, że atawizmy też czemuś służą i pełnią uzasadnioną rolę.

Innymi słowy, czasami nawet tak niespotykanie grzeczny człowiek jak ja ma ochotę komuś rozpierdolić mordę.

Podobnie rzecz się ma z ludźmi, którzy dla rozrywki znęcają się nad zwierzętami, ale to inna rzecz.
  • awatar Anukett: mam to samo i jeszcze jak słyszę polski hip-hop to tylko szukam beysbola żeby komuś łeb rozwalić;)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

loisandpeter
 
Jako niezapijaczony facet bez głębszej depresji przeczytałem sobie wycinek świeżego występu Gretkowskiej. Oczywiście, nie powinienem marnować czasu i uwagi na takie jałowe pierdolenie, ale co poradzę na to, że mnie ta baba wkurwia.

wiadomosci.wp.pl/(…)kat,title,Gretkowska-Polska-to-…

Słuchajcie, moi kochani, Gretkowska jebie farmazony. Pracuję w firmie, gdzie 85 % załogi stanowią kobiety. W kadrze kierowniczej stanowią 100%. W branży, w której zasuwam, proporcja w innych firmach jest taka sama. Tak było i dwa lata temu, kiedy tam trafiłem i tak jest teraz; najpewniej będzie tak samo za następne parę lat. W innych branżach, nazwijmy to, merytorycznych, z którymi współpracuję, nie jest inaczej. Jedyne branże, które nie są obecnie poddane równouprawnieniu, to branże pracy fizycznej. Niestety, jakoś nikt nie jebie po Matce Naturze za to, że facet może przetachać więcej cegieł. Jeśli myślicie, że w domach jest inaczej i samcza brutalność bierze górę nad samiczą słabością, to zajrzyjcie sobie do dowolnego domu tworzonego przez ludzi z wykształceniem wyższym w wieku 25 - 35 lat. Jeśli w domach pokoleń wczesniejszych jest inaczej i macie o to żal, to równie dobrze możecie mieć żal o to, że woda jest mokra.

Polska jest w równym stopniu zapijaczonym facetem z depresją jak i rozhisteryzowaną babą, która marzy o tym, żeby jej wyrosły jaja i w tym celu wciąga kreski, aby wytrzymać narzucone sobie tempo zapierdalania ku chwale życiowego sukcesu, wypowiadając co chwila "kurwa", "chuj" i "nie pierdol".

Gretkowska, jak każda osoba dotknięta kalectwem doktrynerstwa, widzi to, co chce widzieć i z pełnym namaszczeniem sprzedaje swoją wizję świata jako jedynie obowiązującą; tonem radykalnym i nie znoszącym sprzeciwu. Tonem rozhisteryzowanej baby, która marzy o tym, żeby wyrosły jej jaja; jako było powiedziane i która ma żal do matki natury o to, że te jaja jej nie wyrosły.

Ponieważ, jako facet, który w domu gotuje, zmywa naczynia, robi zakupy i sprząta tak samo jak żeńska połowa tego domu, nie chcę się już pienić ale wciąż pozostaje zapijaczonym knurem z włosiem na ryju, powiem krótko:

Pierdol się, Mańcio.

BTW: czy bycie facetem chorym na "depresję" jest czymś równie wstydliwym jak bycie facetem chorym na alkoholizm?
 

loisandpeter
 
No i proszę. Dziś mija rok, odkąd założyliśmy tego bloga. Ostatnio tempo mocno spadło, ale cały czas mam nadzieję, że jest to stan przejściowy i niebawem, kiedy firma wejdzie w trochę luźniejszy okres, będę miał trochę więcej czasu.

Z innych rocznic, skoro już o rocznicach mowa, to tak się składa, że przedwczoraj stuknęło mi 26 lat. Jedyne, czego sobie życzę z tej okazji, to żeby "dwudziestkasiódemka" była nieco mniej stresująca.

Korzystając z tej okazji na przylansowanie swoim wiekiem, wznoszę toast herbatą w sprezentowanym mi przez moją lepszą, mądrzejszą i ładniejszą połowę kubkiem \m/Motorhead\m/.

 

loisandpeter
 
Jesusmaria, już dwa tygodnie ponad!

Rzeczywistość pracy w firmie w czasach kryzysu przyspiesza poczucie upływu czasu. Zdecydowanie. Nie wiem, czy to dobry objaw, bo dziś ocknąłem się robiąc zakupy, by z żalem stwierdzić, że zaczęła się jesień. Powietrze pachnie nią, a coraz gęściej opadające na chodniki liście tylko to potwierdzają.

Ale żeby nie było zbyt melancholijnie. Na zdjęciach widzicie tajemniczą bojowniczkę o Dawno Zapomniane Wartości, niezmordowanego Don Kichota w spódnicy, jedną z ostatnich aktywnych Mohikanek przyzwoitości w zdegenerowanym, przeżartym żydomaskońskim plugastwem świecie. Jakiś czas temu jej dzieło prezentował Kol. Muchomor (www.panmuchomor.pinger.pl).

Myślę, że byłoy fajnie, gdybym odpalił teraz jakąś jadowitą mowę, odprawił rytuał sarkastycznego wylania wiadra pomyj i dokonał dzieła zniszczenia na "oszołomce", ale tego nie zrobię. Hasła, które owa kobieta wypisuje, mnie śmieszą, ale od poczucia rozmawienia silniejsze jest we mnie poczucie szacunku.

Moi drodzy, do tego trzeba mieć żarliwość pierwszych apostołów. Coś, czego nasze zdegenerowane kulturą łatwego dostępu do wszelkich przyjemności i przyjemnostek społeczeństwo już dawno się oduczyło. Trzeba mieć stalowe jaja i tytanową wolę. Za samą odwagę cywilną należą się jej brawa i zero podśmiechujek.
 

loisandpeter
 
Zło, albo mówiąc bardziej młodzieżowo, zuo, czai się za każdym rogiem, na każdej wystawie, wyziera z plakatów i wszechobecnych reklam.

Zły daje nam znaki i tylko pomyleńcy, którzy wyostrzyli swoją percepcję słuchaniem metalu, potrafią je dostrzec i zidentyfikować.

Bójcie się zatem, Zuo nadchodzi!
 

loisandpeter
 
Rzadko spotykaną troską o zdrowie i dobre samopoczucie swoich lokatorów wykazali się administratorzy jednego z warszawskich bloków.

Jak powszechnie wiadomo, regularne rozładowywanie napięcia seksualnego pozwala, oprócz redukcji samego napięcia, doładować mózgownicę odpowiednią ilością endorfin, zniwelować niepożądany stres, odprężyć się i generalnie czuć się zdecydowanie lepiej.

Niestety, żyjemy w czasach, które średnio sprzyjają wchodzeniu w dłuższe relacje o charakterze intymnym i to, że niektórym udało się osiągnąć ten stan, nie znaczy, że należy pomijać potrzeby tych, którzy takiej relacji, czy długotrwałej, czy jednonumerkowej, stworzyć nie mogą, nie potrafią lub nie chcą.

Mając na uwadze szkody, jakie mogą zostać pośrednio spowodowane nierozładowanym napięciem (frustracja stwarzająca ryzyko zachowań agresywnych, problemy z koncentracją, zwiększające prawdopodobieństwo nieszczęśliwego wypadku), administracja jednego z warszawskich bloków postanowiła usankcjonować kwestie regularnego rozładowywania nierozładowanego napięcia poprzez umieszczenie na wejściu na klatkę schodową stosownego grafiku określającego pory dnia, podczas których sfrustrowani lokatorzy mogą sobie ulżyć.

Należy docenić fakt, iż autorzy tego chwalebnego pomysłu pamiętali, że onanizm jest według Kościoła Katolickiego zachowaniem dalece niewłaściwym, wręcz grzesznym i w trosce o uszanowanie uczuć co bardziej religijnych lokatorów nie utworzyli harmonogramu trzepania w niedziele i święta.

Zdrowy kompromis - tak bardzo go dziś brakuje.
 

loisandpeter
 
Jak pamietają wszyscy Polacy, w 1999 roku odbyła się pielgrzymka JPII do Polski. Papież odwiedził wówczas także ziemię sądecką.

Wybudowany na tę okazję na starosądeckich błoniach ołtarz nie został jednakże zdemontowany, ale przekształcił się w lokalny ośrodek kultu Jana Pawła II.

Do ołtarza dojeżdża się gustowną, żwirową drogą, mijając nie wykończony jeszcze dom pielgrzyma. Pomiędzy domem pielgrzyma a ołtarzam znajdują się prowizoryczne natryski, koryta z bieżącą wodą (takie, jakich używa młodzież na Woodstocku) i biesiadne ławy (takie, jak na Oktoberfest). Sam ołtarz (po którym można chodzić i robić sobie zdjęcia do wstawnienia na NK z bogoojczyźnianym podpisem) kryje w swoim wnętrzu małe muzeum JPII, które jest miejscem niezwykłym, doskonale oddającym stan polskiej religijności i stosunku rodaków do osoby Jana Pawła II.

Kiedy wejdziemy do małego pomieszczenia, natychmiast usłyszymy dźwięki ludowych melodii, które akompaniują papieskim modlitwom (modlitwy JPII z akompaniamentem góralskich orkiestr okupowały swego czasu listy przebojów w całej Polsce, a płyty z tymi modlitwami dodawało każde szanujące się czasopismo i sprzedawał kazdy szanujący się kiosk). Eksponaty są niesamowite, a ich zestawienia zdumiewają.

Na przykład w gablotce, w której znajdują się pamiatkowe monety, medale i różne wota, możemy też podziwiać otwieracz do piwa z podobizną papieża. W następnej gablotce możemy obejrzeć kompletny strój papieski, który On nosił podczas pielgrzymki. Nie koniec na tym.

Spragnieni religijnego fetyszu możemy również podziwiać Jego buty, Jego skarpety, a nawet Jego ręcznik, którym się osobiście wycierał w czasie wizyty. Nie zauważyłem wprawdzie Jego szczoteczki do zębów, ale może przeoczyłem ten drobiazg, spoczywający być może gdzieś pomiędzy Jego nartami, gablotką zawierającą wszystkie Jego pisma, Jego stołkiem polowym, Jego kamizelkami i Jego parasolem, który nosił podczas wizyty w kraju nad Wisłą.

Niestety, nigdzie w pobliżu nie sprzedawano kremówek.
Wikistrony:
 

loisandpeter
 
I znowu się zaniedbuję. Choć nastały wkakacje, pracy jest dużo, a jak mam czas, to mi się nie chce.

Ciekawe, czy to przypadłość, która jest czymś powszechnym w wieku "dorosłym", gdy kopie nas w dupę szczęście bezpiecznego życia na garnuszku zakładu pracy, angażującego na mało interesujące sprawy większość kreatywności i energii, czy to tylko mój jednostkowy przypadek postęującego lenistwa.

W tym całym lenistwie zapomniałem się pochwalić, że niedawno obchodziliśmy z Lois pierwszą rocznicę ślubu.

Cóż, spróbuję się raz jeszcze poprawić. Alleluja i do przodu, mówiąc krótko.
 

loisandpeter
 
W pracy tak się poskładało, że musiałem przysiąść nad GIMP-em. Nie żałuję, bo bawię się doskonale.
  • awatar panmuchomor: Obrazki faktycznie super, ale co to jest ten Gimp?
  • awatar Lois and Peter: Bardzo rozbudowany i stosunkowo łatwy w obsłudze darmowy program graficzny. W sumie posiada większą część opcji oferowanych przez np. photoshopa. ściągniesz go stąd: www.gimpuj.info. Tutoriale też dużo dają, można bardzo szybko nauczyć się fajnych rzeczy:)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

loisandpeter
 
Znalezione podczas wojaży w oklicach Bemowa. Ponieważ jestem zwolenikiem wszelkich teorii apokaliptycznych i wielbię eschatologię przetworzoną przez filtr miejskiej wyobraźni, nie mogłem pozostać obojętnym wobec tejże grafiki.
 

loisandpeter
 
Pokaż wszystkie (2) ›
 

loisandpeter
 
Chyba każdy z nas ma, w mniejszym lub większym stopniu, podobny problem ze swoim życiem.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

loisandpeter
 
Interia opublikowała wielce przygnębiający artykuł:
facet.interia.pl/(…)dlaczego-warto-brac-prysznic…

W skrócie: branie prysznica w ciągu dnia zwiększa kreatywność o 33% i produktywność o 42 %, o czym zaświadcza przykład pracowników kilku róznych firm, na których przeprowadzono eksperyment. Oczywiście, uważam to za jakąś ściemę, ale brzmi niepokojąco.

Morał z tego taki, że powinienieś brac prysznic nie dlatego, żebyś potem nie śmierdział potem, ani żeby  poczuć się świeżo, ale żeby - dzięki osiągnięciu psychicznego odprężenia, uzyskać jeszcze lepsze rezultaty w zapierdalaniu. Oto jest, moi drodzy, najważniejsza rola prysznica, rola ostateczna, przy której pozostałe funkcje są takimi małymi bonusami. Żyliśmy przez lata w błogiej, higienicznej nieświadomości po to, by kilku mędrców od tresury zwierzyny firmowej mogło sobie sformułować to cudowne prawo, dzięki któremu ta cała jebana banda specjalistów od HR zacznie lansować wśród podwładnych ten jakże zajebisty, jeszcze bardziej kreatywno - produktywny styl życia. Doczekaliśmy się chwili, gdy higiena splotła się nierozerwalnie z talizmanami biurowej nowomowy.

Już to sobie kurwa wyobrażam.

- Dzień dobry, panie K. Wezwałem Pana w dość ważnej sprawie. Wie pan, my tu mamy pewne standardy, i zasadą, którą w naszej rodzinie przyjęliśmy, jest to, że mając na uwadze wspólny cel, robimy wszystko, żeby wciąż być na przodzie satwki. To jest, panie K., nasz moralny obowiązek. Proszę powiedzieć zatem, czy gramy dalej w jednym teamie?
- O ile mi wiadomo, gramy...
- Tak, rozumiem... A proszę mi powiedzieć, kiedy ostatnio brał pan prysznic?
- Nie rozumiem... Ktoś się skarżył, że brzydko pachnę? Dziś rano, przed wyjściem do pracy.
- Tak, oczywiście... Wie pan, ostatnio sprawdzaliśmy pewne normy, których wszyscy zobowiązaliśmy się, dla dobra wspólnej sprawy, przestrzegać, i muszę ze smutkiem zauważyć, że jest Pan o 42 procent mniej produktywny niż pańscy koledzy. Panie K., jesteśmy dorosłymi ludźmi, więc proszę mi szczerze powiedzieć, czy nie zależy już panu na firmie? Na pańskich kolegach?
- Nie rozumiem... Zależy...
- Widzi Pan, musimy sobie określić pewne priorytety, musimy mieć na uwadze pewien cel, do którego musimy zmierzać, z pełną determinacją i poświęceniem. Pański 42-procentowy deficyt produktywności w stosunku do Pańskich kolegów niweczy ich ciężką, entuzjastyczną pracę. W jakimś sensie im uwłacza, bo pańskie swobodne podejście do tematu obowiązków stanowi wyraz pewnego lekceważenia dla wysiłku, na które to lekceważenie, jak już sobie określiliśmy, nie ma miejsca w naszej rodzinie. Zasady są ważne i trzeba ich przestrzegać, panie K., więc proszę mi powiedzieć, dlaczego brał pan prysznic tak dawno?
- Nadal nie rozumiem...
- Ależ to proste. Albo będzie brał pan prysznic w przepisowych godzinach razem ze swymi kolegami, wybudowaliśmy wam nawet nowe kabiny na każdym piętrze, może nie żyje pan sprawami firmy na tyle, by o tym wiedzieć, więc albo będzie brał pan prysznic po maksimum 4 godzinach pobytu w biurze, albo, niestety, będziemy musieli przemyśleć, czy dalej możemy grać razem.
 

 

Kategorie blogów