Wpisy oznaczone tagiem "wakacje" (1000)  

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

gdzietuwyjsckrakow
 
Oto historia rezerwacji z “przygodami”.

34811361_1642624022451573_2854079753298640896_n.jpg

Jedziemy do Izraela. Odwiedzamy naszą przyjaciółkę- Karolinę w Hajfie. Bilety kupione, czas zarezerwować hotel. Dokonujemy rezerwacji na 4 dni. Pokój dwuosobowy z łazienką i śniadaniem około 1400 zł. Drogo, ale Izrael jest drogi.
Kilka tygodni później nasza druga przyjaciółka- Kasia zdecydowała polecieć razem z nami. Udało się jej zarezerwować pokój jednoosobowy z łazienką
i śniadaniem za 140 zł na 4 dni  w hotelu w tej samej okolicy, co nasz! Słysząc tą informację szybko sprawdzam ceny i dostępność terminów
w hotelu wybranym przez Kaśkę- Eden Hotel. Mają akurat pokój dla mnie i Lubego za 360 zł. Anuluje poprzednią rezerwacje i bukuje 4 dni w pokoju
z łazienką i śniadaniami w Eden Hotel.
Zbyt piękne żeby było prawdziwe? Oczywiście, że tak!

34962518_1642635792450396_4928691700504723456_n.jpg

Kilka tygodni później dostajemy w Kaśką maile od booking.com, że mieli awarię systemu i  ceny zamiast w dolarach wyświetlały się w złotówkach
i czy zgodzimy się dopłacić różnicę.
Odpisuje, że absolutnie nie, ponieważ kupowałam usługę w takiej walucie, jaką widziałam, czyli PLN.
Kilka dni później dostaję telefon z Booking’a, że hotel zgodził się dać zniżkę 30$ i czy w takim razie zgodzę się dopłacić różnicę. Ponownie odmawiam, mówiąc, że taka zmiana waluty po tym jak już dokonałam rezerwacji jest niezgodna z prawami konsumenta i nie po to anulowałam poprzednią rezerwację, aby teraz zapłacić jeszcze więcej. Pani przyjmuje do wiadomości, obiecuje skonsultować się, z kim trzeba i oddzwonić. Po kilku minutach dzwoni z informacją, że ja płacę 360 zł, a resztę dopłaca Booking. Rezerwacja Kasi zostaje załatwiona w identyczny sposób. Jesteśmy usatysfakcjonowani.

34783011_1642635599117082_2421139245906264064_n.jpg

Kasia przylatywała do Izraela dzień wcześniej niż my, czyli 30 maja późnym wieczorem. Do hotelu dotarła o 00:15 w nocy, czyli już 31 maja. Okazało się, że skoro nie pojawiła się do północy to jej rezerwacja została anulowana. Oczywiście nie było szans jej przywrócić tym bardziej w cenie 140 zł za 4 dni. Wynajęła jakiś hostel i ostrzegła nas
o sytuacji. Napisałam wiadomość do hotelu informującą, że możemy przyjechać po północy
i zadzwoniłam z taką samą informacją do Bookinga. Przyjęli, problemów nie robili.

34830160_1642635905783718_2411736523113234432_n.jpg

W hotelu pojawiamy się kilka minut przed północą. Płacę gotówką 360 zł, czyli około 360 szekli. Dostaje rachunek, a miły pan oprowadza nas po przybytku standardem przypominającym polski hostel. Raczej toporne meble, mozaikowe płytki, na których leży wzorzysty i niepsujący dywanik, łazienka do przyjęcia, dość wygodne łóżko. Pomimo standardu, który dupy nie urywał w hotelu było bardzo czysto, a obsługa starała się nam pomóc jak mogła, chociaż czasem niektóre rzeczy ich przerastały np. wydrukowanie karty pokładowej na powrót. Na śniadanie chodziliśmy do oddalonego
o kilkaset metrów innego hotelu, o zdecydowanie wyższym standardzie i to było śniadanie wliczone
w cenę pobytu w Eden Hotel. Szczerze mówiąc było ono najmocniejszym elementem tego noclegu, ale
o tym pisałam już we wpisie o kuchni izraelskiej.

34722875_1642636285783680_199741980996009984_n.jpg

Po powrocie do Polski sprawdziła moje konto bankowe i ku mojemu zdziwieniu zobaczyłam, że została mi pobrana opłata za hotel i to wyższa niż płaciłam na miejscu gotówką. Natychmiast zadzwoniłam do Booking żeby wyjaśnić sprawę. Wysłałam im zdjęcie rachunku, który otrzymałam
w Eden Hotel oraz potwierdzenie pobrania pieniędzy z konta. Tydzień później dostałam przelew zwrotny.

34859924_1642636702450305_5586574733408731136_n.jpg

Podsumowując przygód było dużo, ale na szczęście wszystkie skończyły się dobrze.
Czy polecam Eden Hotel w Hajfie? W cenie 360 zł za 4 dni tak, w cenie 360$ za 4 dni zdecydowanie nie. Wtedy cena byłaby za wysoka, a standard za niski.
Ogólna ocena: 5/10.

34906683_1642637092450266_4465552169952608256_n.jpg
 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

gablotka-szkolna
 
Zapraszamy do udziału w XV Ogólnopolskim Konkursie Plastycznym „Pocztówka z wakacji”. Jak co roku zachęcamy do zatrzymania wspomnień wakacyjnych na kartce.  gablotka-szkolna.blogspot.com/(…)konkurs-plastyczny…
 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

gdzietuwyjsckrakow
 
Brak mięsa, humus, ciecierzyca, ryby, owoce morza
i najlepsze na świecie pomarańcze. Mój żołądek
i kubki smakowe mówią, że chcą przeprowadzić się do Izraela. Mój chłopak wręcz przeciwnie…

34693664_1642637315783577_8240764131771154432_n.jpg

Podczas pobytu w Izraelu jadaliśmy głównie w Hajfie, czyli mieście gdzie mieścił się nasz hotel, dlatego poniższe propozycje pochodzą właśnie stamtąd.

Burakas
Izraelski fast food. Jest to ciasto podobne do ciasta francuskiego podawane z grzybami lub szpinakiem oraz porcją warzyw: oliwkami, pomidorami, ogórkiem*, znienawidzoną przeze mnie cebulą i sosem pomidorowym.
Ta wariacja na temat drożdżówki czy zapiekanki bardzo mi smakowała i zdecydowanie ją Wam polecam. Szczególnie, jeśli macie mało czasu lub chcecie szybko zaspokoić głód w środku nocy- tak jak my.

*Moja przyjaciółka, którą odwiedzaliśmy w Hajfie nie rozumie połączenia pomidorów z ogórkami, które w Izraelu pojawia się bardzo często. W Polsce nie jest to popularne, ale pomimo to bardzo smaczne.

34700770_1642635809117061_2403991009156399104_n.jpg

Knafi
Od nienawiści tylko krok do miłości. Pierwszy raz, gdy Karolina (wspomniana wyżej przyjaciółka) zabrała nas na knafi stwierdziłam, że tłuste serowo- cukrowe ciasto jest tak ekstremalnie słodkie, że mi nie smakuje. Na koniec pobytu w Hajfie byłam w stanie jeść knafi w każdym bazarowym mini barze, w których są one sprzedawane. Tęsknie!

34725791_1642635589117083_1289693269269151744_n.jpg

Humus
Nigdy już żaden humus nie będzie tak dobrze smakował jak ten w niepozornej knajpce w Hajfie. Gdyby nie Karolina w życiu byśmy tam nie weszli. Mały budynek zaadaptowany na lokal gastronomiczny, w którym panuje totalny chaos.

34741168_1642637045783604_1479085581672644608_n.jpg

Nie wiadomo, kto jest kelnerem, bo nie mają uniformów, a jedzenie podają Wam różne osoby. Ledwo usiedliśmy, a już ktoś przyniósł nam zestaw chlebków pita. Po chwili inna osoba podała górę warzyw. Następnie jakiś pan podszedł zapytać, co zamawiamy, a potem miła pani postawiła przed nami wodę. Okazało się, że wszyscy są rodziną i wspólnie prowadzą biznes. Na spółkę z moim Lubym zamówiliśmy wielką miskę humusu z mięsem za 45 szekli (drogo, jak zawsze w Izraelu). To była jedyna mięsna potrawa, jaką udało mu się zjeść w Izraelu, nad czym bardzo ubolewał, bo jest zdeklarowanym mięsożercą. Humus był wyśmienity! Delikatny, dobrze przyprawiony, rozpływał się w ustach i doskonale komponował
z wyżej wymienionymi dodatkami, które mieliśmy
w cenie.

34813366_1642623979118244_7893279940127227904_n.jpg

Sałatka z serem halloumi i piwo w Iza Bar - Take it IZA
Ta miejscówka to najbardziej oblegany w Hajfie bar. Dlaczego? Bo mają najtańsze piwo w mieście- 20 szekli, czyli uwaga około 20 zł.

34755280_1642636339117008_6082536502821126144_n.jpg

Barmani są mili i mega przystojni, a wystrój całkiem ładny zwłaszcza, jeśli jest się przyzwyczajonym do widoku knajp, gdzie coś takiego jak dekoracje
i spójne urządzenie wnętrza nie występują- jak wspomniany wyżej lokal z humusem.

34758962_1642635332450442_1676268513779515392_n.jpg

Oprócz piwa zamówiłyśmy z Karolą również sałatkę z grillowanym serem halloumi i warzywami. Była pyszna. Zwłaszcza wyrazisty w smaku ser połączony, a jakże
z pomidorami i ogórkami. Pyszna i ma się rozumieć droga, ale po kilku dniach pobytu już nas to nie dziwiło.

34859141_1642637115783597_8364031660261376000_n.jpg

Pizza!
Nie mogło się obyć bez pizzy. W końcu próbujemy jej w każdym kraju, jaki odwiedzamy. W Izraelu zdecydowaliśmy się na pizzę na kawałki sprzedawaną przez Żyda o nieruchomym wyrazie twarzy w małym lokaliku otwartym nawet w szabat. Jedyne wolne miejsce było przy parapecie, ale to akurat nam nie przeszkadzało, bo parapet miał ładną mozaikę. Poza tym to był kolejny lokal typu “siada się gdzie się da”.

34726121_1642624415784867_3658214617429049344_n.jpg

Sama pizza była bardzo słodka. Nie tylko bataty, które pełniły rolę dodatków, ale również samo ciasto. Ciekawe doświadczenie smakowe, aczkolwiek nie wiem, czy chciałabym je powtórzyć.

34728550_1642631275784181_2719058746155204608_n.jpg

Śniadanie mistrzów
O naszym hotelu jeszcze Wam napiszę, ale dziś
o śniadaniu, które mieliśmy w cenie pobytu.
Do tej pory wspominam je z utęsknieniem. Ogromna ilość ryb oraz przepysznych serów. Najlepsze na świecie pomarańcze. Przepyszna sałatka z ciecierzycy, buraki po arabsku i ogromna ilość pieczywa w tym rogalików z ciasta przypominającego francuskie nadziewanych serem. No i oczywiście szakszuka, czyli jajka gotowane w czymś w rodzaju sosu pomidorowo- paprykowego. Raj dla mojego podniebienia! Dla mojego Lubego bezmięsna tragedia.
Było pysznie i pięknie, bo nasza jadalnia zachwycała wystrojem i widokami zza ogromnych okien. Obsługa również okazała się niezwykle profesjonalna.

34722875_1642636285783680_199741980996009984_n.jpg

Podsumowując zakochałam się w kuchni Izraelskiej. Najbardziej tęsknie właśnie za tymi wszystkimi pysznościami. No i za morzem oczywiście.

34712622_1642624455784863_9166650465360805888_n.jpg
 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

gdzietuwyjsckrakow
 
Plaża, jaka jest każdy widzi. A może nie?

34591214_1642631059117536_6884892803814391808_n.jpg

Niby wszystkie plaże wyglądają tak samo, ale dla mnie, jako amatorki wypoczynku nad wodą każda jest inna- lepsza lub gorsza. Czym wyróżniła się plaża
w Hajfie?

1. Infrastruktura, która jest, ale jej nie ma.
Przyzwyczajona jestem, że obok plaży jest mnóstwo knajpek i sklepików
z pamiątkami oraz wypożyczalni leżaków. W Hajfie była jedna, no może dwie restauracje (czynne również w szabat), sklepów i leżaków brak. Były plastikowe fotele, które można było wypożyczyć, ale nas nie zachęciły. Przekonały nas natomiast wielkie “parasole” wbudowane na stałe w grunt, które dobrze dawały cień.

34755330_1642635205783788_2473158803168690176_n.jpg

2. Alkohol, który jest, ale go nie ma
Nie ma nic lepszego niż wino na plaży. W Hajfie możecie się go napić całkowicie legalnie, ale… nie można wnieść szklanych butelek na teren plaży. Sposób: przelać do plastiku.

3. Ratownicy, którzy są, ale ich nie ma
Plaża w Hajfie jest strzeżona… tylko do godziny 18
i przez ratowników, którzy mówią tylko po hebrajsku. Nawet gdyby krzyczeli do mnie “Uwaga rekin!” to
i tak nie zrozumiałabym. Nie zrażajcie się czerwonymi flagami wbitymi w morze, ponieważ wyznaczają one granice, do której możecie wejść do wody.

34721535_1642624602451515_6692143991648944128_n.jpg

4. Kamieni nie ma, fale są
Buty do wody zbędne- Morze Śródziemne w Izraelu ma piaszczyste dno.
Niestety nie popływałam za bardzo, ponieważ uniemożliwiały mi to spore fale, na które trafiliśmy podczas naszego pobytu. Raj dla surferów i dla mojego Lubego.

Istotny jest fakt, że plaża jest mocno oddalona od centrum Hajfy i raczej nie dotrzemy tam piechotą. Na szczęście autobusy, które dowiozą nas na miejsce kursują również
w szabat.

Podsumowując polecam spędzić dzień na pięknej plaży w Hajfie. Żółty piasek i zachód słońca na tle palm sprzyjają wypoczynkowi i zbieraniu sił na dalsze zwiedzanie Izraela.

34702343_1642622742451701_8072715616395460608_n.jpg
 

xhipotermiax
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

purplelps
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

naswoim
 
Wpis tylko dla znajomych
Zagubiona mama:

Wpis tylko dla znajomych

 

powiewoptymizmu
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

rokiowca
 
13 sierpnia wróciłam z tygodniowego urlopy. Było fantastycznie i śmiesznie. :D  Cały czas bolał mnie brzuch ze śmiechu, bo było dobre towarzystwo. :D Oczywiście zrobiłam trochę fotek.
W ogóle w czerwcu stuknęło mi 26 lat więc jestem przed 30 jak to mówił mój EX Krzysztof. Właśnie, EX Krzysztof to bardzo ciekawa postać w moim życiu była. No ale cóż życie nie może opierać się na bajkach i obietnicach. :D Karma wraca i mam nadzieje, ze szybko wróci, a ja mogę w tym pomóc. :)
Wracając do moich wakacji. Pojechałam tam MATIZEM, tak dobrze czytacie tym zielonym zardzewiałym wozem. :D  No i cisłam nawet 150 na autostradzie. Całą drogę ja prowadziłam, bo Kamil nie ma prawka. W ogóle zauważyłam, że tylko utrzymuję kontakt z mężczyznami, którzy nie mają prawka. Auto bezawaryjne. Śmigało elegancko. Wszyscy jak im mówię, że jechałam matizem nad morze to robią wielkie oczy. No ale ja jestem zbyt wygodnicka żeby jechać pociągiem lub autokarem. Do auta się wszystko wrzuci i jest spokój. Niestety Borys nie mógł z nami jechać, bo nie wolno było z zwierzakami jechać. :( Borys ogólnie jest zdrowy i bardzo dobrze się trzyma.

Także wracamy do fotek:

Selfie z plaży z Kamilem.
wakacje001 (Kopiowanie).JPG


Księżniczka na białym koniu.
wakacje002 (Kopiowanie).JPG


To zdjęcie to ma ciekawą historię. Chciałam żeby m i Kamil zrobił fajne foto na koniu i zanim wrócił to wywaliło mnie bardziej na środek morza. Jakiś chłop mnie ratował. Tak to by mnie za granice wywiało. :V
wakacje003 (Kopiowanie).JPG


Kamilek we własnej osobie.
wakacje004 (Kopiowanie).JPG


Byliśmy też w muzeum figur woskowych i jak dla mnie dramat. Postacie nie podobne gdyby nie tabliczki to bym nie wiedziała kto jest kto. No ale foto z Bradem sobie musiałam strzelić.
wakacje005 (Kopiowanie).JPG


Kolejne selfie z Kamilem w Kołobrzegu.
wakacje006 (Kopiowanie).JPG


Jesteście Wenszem i Szonom.
wakacje008 (Kopiowanie).JPG


Tutaj foto z kurą. Będąc w Kołobrzegu natrafiliśmy na Strugan z pluszowymi mewami, a na mewy mówiliśmy "dziwne kury". W Mrzeżynie jakoś nie było tych małych kur, lecz pewnego dnia jak chodziliśmy sobie po struganach trafiliśmy na małą kurę. Mówię do Kamila "Patrz mała kura", on się spytał czy chcę i mówi do ekspedientki "Poproszę tę małą kurę.". Babka zaczęła się śmiać i my także. :V  Przyjechały wieśnioki ze Ślunska.
wakacje009 (Kopiowanie).JPG


Po powrocie do Katowic musiałam się parę razy zająć Gabrysią. 13 sierpnia Gabrysia skończyła 6 latek. Pamiętam jak Gabrysia się urodziła i mama wysłała mi zdjęcie takiego małego bobo. Za rok Gabrysia pójdzie już do szkoły. Uwielbiam z nią spędzać czas ode mnie na urodziny dostała dwie kulki L.O.L. jedna byłą z pieskiem, a 2 z małą siostrzyczką. Na zdjęciu Gabrysia z Kamilem, bo chciała zdjęcie.  
wakacje010 (Kopiowanie).JPG


wakacje011 (Kopiowanie).JPG


Ogólnie poszliśmy wtedy na spacer i Gabrysia bardzo chciała mi i Kamilowi zrobić zdjęcie i jak ona to powiedziała "Poszuka miejsca gdzie będzie dobry cień i zrobi nam zdjęcie." Dobry cień był pod apteką. :D

Babisia001 (Kopiowanie).JPG
 

 

Kategorie blogów