Wpisy oznaczone tagiem "wampiry" (383)  

ebook-fantastyka
 
Autor: Angelika Psarska

Rok 1876 jest przełomowy nie tylko dla Rady Magów, ale i dla Damaris, czarodziejki, która próbuje uciec przed swoim przeznaczeniem. Nikt nie wierzy, że mogłaby kiedykolwiek powrócić, a jednak... Pewnego dnia, gdy nie można już dłużej ignorować sił ciemności, Damaris decyduje się wyjść z cienia, a jej determinacja do walki z wrogiem jest godna podziwu.
Wkrótce jednak okaże się, że gra, która właśnie się rozpoczęła, jest bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać. Każdy ma tutaj swoje mroczne tajemnice i ukryte cele. Król wampirów, przywódca watahy, Rada Magów czy własna matka – w tym świecie nie można nikomu zaufać. Nawet sobie.



Szczegóły publikacji:
fantastyka.masz24.pl/damaris__powrot_czarodziejk…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "fantastyka", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-fantastyka.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

vampiro
 
7 grudnia 1811 roku, miało miejsce pierwsze z serii morderstw przy Ratcliffe Highway. W tamtym czasie logicznym i niemal wymaganym przez społeczeństwo zadośćuczynieniem za morderstwo była śmierć oskarżonego.
Podejrzany - John Williams - został aresztowany później tego samego miesiąca, a trzy dni po Bożym Narodzeniu popełnił samobójstwo wieszając się w swojej celi. Policja i służby miejskie odetchnęły z ulgą i wszystko zdawało się wrócić do normy jako, że sprawieliwość została wymierzona.
W procesji z ciałem domniemanego zabójcy uczestniczyło około 180 000 osób, mieszkańców dzielnicy Wapping. Współczesne temu wydarzeniu gazety pokazują wóz, na którym poza ciałem spoczywają domniemane narzędzia zbrodni : dłuto, łom i młotek używany przez cieśli na statkach. Ponura procesja zatrzymała się na dłużej przy budynku numer 29, gdzie zginęła rodzina Marr'ów. W pewnym momencie ktoś dostał się na wóz z ciałem, i odwrócił głowę zmarłego w kierunku budynku, w którym rzekomo popełnił zbrodnię, niejako zmuszając go do konfrontacji z tym co jak podejrzewano zrobił.
Ciało zawieziono na rozstaj dróg, co było typowym miejscem pochówku dla samobójców, zrzucono do grobu... i na wszelki wypadek przebito serce kołkiem, by dusza nie wracała i nie nękała żyjących...tyle doniesień prasowych.

1886 rok, w rozrastającym się mieście układa się instalacje gazowe. Podczas prac na pewnym skrzyżowaniu na głębokości 6 stóp robotnicy znajdują szkielet "gryzący ziemię" z wbitym w klatkę piersiową kołkiem...


Murder-cover.jpg
 

jitterss
 
Nie wiem czy oszalałam, czy może to normalne. Jedni się będa śmiać, inni to zrozumieją. Szukałam czegoś na wieczory, czegoś co wciągnie i zainteresuje mnie :)

Znalazłam serial Pamiętniki Wampirów :D Ja 28 lat na karku i czy to nie śmiech aby to oglądać?
Myślę że nie. Lubie zagraniczne seriale, nie jestem staroświecka, lubie to co na czasie.Miłość, seriale, wojny, Wampiry , Diabla , Anioły. Czy jest coś w tym dziwnego ?
Lubie to, i jest mi z tym ok. Mam nadzieje że ktoś teź ogląda jeszcze Pamiętniki, abym nie czuła się samotna :D
Zaczynam 5 odc pierwszego sezonu . Noc się dopeiro zaczęła a weekend dlugiii :P
 

vampiro
 

“Przed złożeniem ciała do grobu ktoś je związał w kostkach. Grubym sznurem. Tam, gdzie kiedyś biło serce, teraz tkwiły kawałki po drewnianym kołku. Zmarły był garbusem i kulał. Dałbym sobie uciąć obie dłonie, że był wampirem. Tyle udało mi się ustalić, dopóki ktoś nie podpieprzył szkieletu. Podobnie jak wcześniej czterech innych.”



"Czarne światło" to pierwsza książka z serii o Mariu Ybl'u której nie należy czytać oddzielnie od pozostałych, im dalej posuwa się narracja tym więcej nawiązań do pozostałych historii.

Tym razem Mario pracuje przy wykopaliskach w małej miejscowości pod Warszawą. Miasteczko jest na tyle niewielkie że wykopaliska stają się lokalną sensacją po odkryciu szkieletu ze śladami praktyk antywampirycznych, a potem ma miejsce dużo tajemniczych zdarzeń....


mario.jpg


p.s. rozważam zakup : mamsam.pl/produkt/wampir/
 

vampiro
 
Elżbieta Batory.

Krwawa hrabina z Czacic (tak, spolszczam nazwę ), blisko spokrewniona z królem Polski. Słynęła z urody, dobrego wykształcenia i biegle porozumiewała się po węgiersku, łacinie(żadna sztuka na tamte czasy),niemiecku i grecku. Żona dowódcy wojsk węgierskich w wojnie przeciwko Imperium Osmańskiemu. Historia przypisuje jej od 60 do 650 ofiar, chęci zatrzymania urody. O ile zabójstwa faktycznie mogły jej się zdarzyć, jako że słynęła również z napadów gniewu, to jednak na pewno nie w takiej ilości o jaką ją się posądza.

Z podobną tezą wychodzi autor "Countess Dracula: The Life and Times of Elisabeth Bathory, the Blood Countess" - Tony Thorne. Książka warta polecenia, jako że autor odrobił "pracę domową", pełno w niej szczegółów a jednak wydaje się że zostało to przesiane przez sito o cienkich oczkach. Do tego autor zwraca uwagę na jeden fakt, często pomijany przy opracowaniach: Elżbieta została młodą wdową z nieletnim dziedzicem rodu Ferencych i małą córką, a podległ jej spory obszar ziemski, jeśli do tego dodamy że żyła w czasach opłacanych świadków i prokuratorów, którzy mogli robić praktycznie wszystko co chcieli, a oskarżeni pozbawiani byli porad prawnych, nagle wszystko zaczyna mieć sens.

Także dla chętnych :
www.goodreads.com/book/show/1174971.Countess_Dracula
 

vampiro
 
Dawno nie pisałam. ( ...no dobra na tyle dawno, że mój poprzedni blog trafił do archiwum ... )

Więc...Ani się człowiek obejrzał a minęły 3 lata od ostatniego postu, a że tamtego bloga odkurzyć się nie da :( (pisałam z działem technicznym)...

Zaczniemy więc nowego... od książki.

Niedawno na rynku ukazały się "Wampiry w średniowiecznej Polsce".

Książka ta stanowi zbiór podstawowych zagadnień związanych z wampiryzmem, oryginalnie była pracą magisterską obronioną w IAUW w 2000 roku.

Zaletą dla niewtajemniczonego czytelnika jest ograniczenie terminologii zawodowej do niezbędnego minimum.

Wadą ( w moim odczuciu) jest brak ilustracji omawianych grobów, niby są opisane w sposób możliwy do wyobrażenia, ale mi pozostawiły pewien niedosyt.

Niemniej w sam raz do przeczytania dla kogoś komu się chce.
 

aniulka
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

wampirzyca
 

“Przed złożeniem ciała do grobu ktoś je związał w kostkach. Grubym sznurem. Tam, gdzie kiedyś biło serce, teraz tkwiły kawałki po drewnianym kołku. Zmarły był garbusem i kulał. Dałbym sobie uciąć obie dłonie, że był wampirem. Tyle udało mi się ustalić, dopóki ktoś nie podpieprzył szkieletu. Podobnie jak wcześniej czterech innych.”



"Czarne światło" to pierwsza książka z serii o Mariu Ybl'u której nie należy czytać oddzielnie od pozostałych, im dalej posuwa się narracja tym więcej nawiązań do pozostałych historii.

Tym razem Mario pracuje przy wykopaliskach w małej miejscowości pod Warszawą. Miasteczko jest na tyle niewielkie że wykopaliska stają się lokalną sensacją po odkryciu szkieletu ze śladami praktyk antywampirycznych, a potem ma miejsce dużo tajemniczych zdarzeń....
mario.jpg
 

wampirzyca
 
Dawno, dawno temu... no dobra, nie przesadzajmy ;) W listopadzie zeszłego roku udało mi się upolować ciekawą książkę na targach historycznych. Z racji bezsennych nocy mój księgozbiór stale rośnie, więc dopiero na początku tego roku udało mi się wreszcie do niej "dotrzeć". A więc, o czym jest ...?

O powstających z grobu trupach, upiorach, dręczący żywych, odżywiających się ich krwią. Książka  ta z założenia zdaje się być pierwszym pocztem najważniejszych wampirów gór Europy Środkowej. Pośród 28 sylwetek zamieszczonych w książce znajdziemy hrabinę Elżbietę Batory, hrabiego Draculę czy wampira z Bolkowa.

Ogólnie książka jest całkiem ciekawie napisana. Zawiera mix postaci fikcyjnych i historycznych uważanych za wampiryczne z powodu brutalnego stylu rządzenia lub (na nieszczęście oskarżonej) będącego inteligentną wdową na atrakcyjnych dla sąsiadów ziemiach. Jest opatrzona ilustracjami, ale te jednak nie robią na mnie żadnego wrażenia. ;)


wampiry.jpg
 

wampirzyca
 
Dziś nie będzie o książce, ani o ciekawych przypadkach z pracy ;)

Dziś będzie o filmie :)

"Pozwól mi wejść" to film na podstawie książki Johna Ajvide Lingqvista. Opowiada o wrażliwym 12-nastolatku, który jest prześladowany przez kolegów z klasy. Na blokowym podwórku poznaje Eli, zawsze poważną rówieśniczkę, która wprowadza się ze swoim "ojcem" w nocy na jego osiedle.
Wraz z ich pojawieniem się na osiedlu zaczynają dziać się przerażające rzeczy.

Film dobrze się ogląda, wampir ukazany jest w ciekawy sposób...zwłaszcza proces "autodestrukcji" gdy wejdzie do mieszkania nieproszony.

Jak macie chęć na wieczorne strachy to polecam :)
k,NjYwNjM0MjMsNDc3ODgwOTk=,f,Pozwol-mi-wejsc_Tomas-Alfredson_images_big_29_5905912555394.jpg
 

wampirzyca
 
Elżbieta Batory.

Krwawa hrabina z Czacic (tak, spolszczam nazwę ;) ), blisko spokrewniona z królem Polski. Słynęła z urody, dobrego wykształcenia i biegle porozumiewała się po węgiersku, łacinie(żadna sztuka na tamte czasy),niemiecku i grecku. Żona dowódcy wojsk węgierskich w wojnie przeciwko Imperium Osmańskiemu. Historia przypisuje jej od 60 do 650 ofiar, chęci zatrzymania urody. O ile zabójstwa faktycznie mogły jej się zdarzyć, jako że słynęła również z napadów gniewu, to jednak na pewno nie w takiej ilości o jaką ją się posądza.

Z podobną tezą wychodzi autor "Countess Dracula: The Life and Times of Elisabeth Bathory, the Blood Countess" - Tony Thorne. Książka warta polecenia, jako że autor odrobił "pracę domową", pełno w niej szczegółów a jednak wydaje się że zostało to przesiane przez sito o cienkich oczkach. Do tego autor zwraca uwagę na jeden fakt, często pomijany przy opracowaniach: Elżbieta została młodą wdową z nieletnim dziedzicem rodu Ferencych i małą córką, a podległ jej spory obszar ziemski, jeśli do tego dodamy że żyła w czasach opłacanych świadków i prokuratorów, którzy mogli robić praktycznie wszystko co chcieli, a oskarżeni pozbawiani byli porad prawnych, nagle wszystko zaczyna mieć sens.

Także dla chętnych :
www.goodreads.com/book/show/1174971.Countess_Dracula
 

candiess
 
Candiess: Hmm... A więc mamy nowy rok tak? Nie no żartuję, nie przespałam tego bynajmniej. Rzekłabym że moje mroczne ja powróciło. Nie będę się trzymać go kurczowo bo nie mogę pozwolić umysłowi odpłynąć całkowicie bo serio w końcu ktoś wpakuje mnie w biały kaftan i do pokoju bez okien i klamek, a tam to bym chyba.. no mniejsza. Chodzi o to że powróciła moja fascynacja wampiryzmem, zjawiskami nadprzyrodzonymi ,mitologią, magią, symboliką.. no i krwią. Obecnie to zaakceptowałam, to chyba dobrze prawda? Nie przeszkadza mi to na razie.

Nie powiem że to tylko sprawka tej konkretnej książki poniżej, ale jest fantastyczna, nie mogłam się oderwać i obecnie poszukuję drugiej części z marnym skutkiem;/.

Krew-Aniolow-Lowca-gildii-czesc-1_Nalini-Singh,images_big,11,978-83-62432-00-4.jpg


Nie chcę tu niczego udawać, nie muszę, nie potrafię ukrywać, nie chcę tego robić. Stąd te obrazki, są, inne, ciekawe, może straszne, są bardzo takie jak ja kiedyś, jak ja dziś.


2f5e54dd343d5b7e0a97f3e30cf833ff.jpg


quotnie-zrozumiesz-mnie-poki-nie-zr.jpg


blog_ar_4814587_7849856_tr_wampiry_anime_manga_2.jpg


435253d194fb471420cfc9d5ff3b8d6e.jpg


BloodCross.jpg


75915_aniol_skrzydla_krew_kobieta.jpg



A dla tych którzy dobrnęli do końca mojego wpisu nie krzywiąc się i nie wyzywając mnie od psychicznych, moje stylizacje z sylwestra ;) Prezentowałam się całkiem zwyczajnie;)
Pojawiła się tylko jedna rzecz która we mnie się zmieniła, zauważyliście co to takiego??;>

1655981_1015235481852211_1804777731762366651_n.jpg


10689521_1015280478514378_5798348446487661392_n.jpg


10152566_1015268425182250_8860161963864491757_n.jpg


1936671_1015498615159231_8383435144045421309_n.jpg


1933962_1015498621825897_689099501872494041_n.jpg
  • awatar zatopionawmarzeniach: Czytałam tą książke - świetna ;) ja zawsze lubiłam takie klimaty, a drugą część mam w pdf jakbyś była chętna na taką wersję.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

penguininterior
 
Zlodziejka ksiazek wpub


nowe.co.pl/zlodziejka-ksiazek-wpub


Złodziejka książek - epoznan.pl - Pierwszy Portal Poznania.
Instagram photos for tag #wampiry | Iconosquare.
 

mojamagia
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

mojamagia
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

mojamagia
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

marcela10
 
W dzisiejszym wpisie... Chce powiedzieć że mam wieeelką ochotę napisać opowiadanie o wampirach. Ale jeszcze 9 rozdziałów opowiadania ,,Moc W Moich Rękach" i potem o wampirkach <33 Szczerze to je kocham. Od dawna je kochałam! Gdy tylko obejrzałam 1 odcinek ,,Moja niania jest wampirem" bardzo mi się spodobały więc postanowiłam coś z tym zrobić i wykorzystać moje inspiracje więc za jakiś czas się pojawi c:


Zapraszam na bloga mojej przyjaciółki Lili :D Bardzo przyjemnie się go czyta!

love-mymirror.blogspot.com/

POLECAM :D

Teraz nasze nowinki :D

Ostatnio na nawet znanej stronie z ubierankami pojawiła się ubieranka Boo York Boo York Clawdeen Wolf.
Oto jak ubrałam kochaną Deen:


Clawdeen Wolf Boo York ubieranka.jpg


Moja opinia? Świetne! Ta ubieranka strasznie mi się podoba. Wydaję mi się taka... Inna! Nwm czm! Ale jest super!
Teraz dalej

Mam dla was karaoke Szukając Siebie + trochę poprawiona wersja Sięgnij Gwiazd c:



Też bardzo mi się podoba. Nie umiem dodać nic więcej niż.... ,,Podoba mi się" xD

Co myślicie o dzisiejszych nowinkach? Graliście w ubierankę? Jakie jest wasze zdanie?
PISZCIE W KOMENTARZACH :D
Pokaż wszystkie (4) ›
 

lalkazombie
 
MOJE! najnowsze znalezisko. Sa tak cudowne, ze rozwazam opcje zabrania ich do domu. Wyschly na wior. Moje male mumie <3

11823843_396017427256006_64202423_n.jpg


11798474_396017783922637_1103306111_n.jpg


11798330_396017477256001_1758121860_n.jpg


11823898_396017517255997_817709015_n.jpg
Pokaż wszystkie (3) ›
 

zorena
 
Frustracja rosła, wydawało mi się, że dystans jaki dzieli mnie od jaskiń w ogóle się nie zmniejsza. Nagle usłyszałam żałosne wycie umierającego wilka. Wściekła przyspieszyłam. Byłam na granicy wyczerpania, sama zdziwiłam się, że zniosłam tyle czasu nieprzerwanego biegu, bałam się, że nie starczy mi sił na walkę. Odrzuciłam jednak na bok te czarne myśli i znów skupiłam się na drodze. Po chwili mym oczom ukazał się widok domu. Nie był to widok, na który w duchu liczyłam. Po jasnych skałach spływała świeża krew, zarówno na górze jak i na dole wzniesienia walały się ciała. Zatrzymałam się patrząc z przerażaniem na twarze osób, które znałam całe życie wykrzywione w grymasach strachu, bólu i wściekłości. Zrobiło mi się gorąco. Na górze wciąż było słychać odgłosy walki- jęki bólu, wrzaski zawziętości i obelgi. Wdrapałam się na miejsce z zadziwiającą prędkością. Zobaczyłam jeszcze więcej ciał, ale tym razem nie tylko wilkołaków ale również wampirów. Po środku grupa przeciwników właśnie starła się ze sobą w otaczającej ich zewsząd kałuży czerwonej cieczy. Ujrzałam pięciu wilkołaków i trzech wampirów, ale zanim zdążyłam doskoczyć do nich trzech wilków już nie żyło. Jeden z wrogów z prędkością światła połamał im karki. Zła rzuciłam się na jednego z wrogów, zaskoczony nie zdążył uchronić się przed śmiertelnym ciosem, po chwili jego głowa turlała się po kamiennym podłożu. Przez chwilę patrzałam na nią z pogardą i obrzydzeniem.
-Kochanie!-usłyszałam głos ojca, który w pół wilczej formie biegł w moim kierunku.
W jego tle widziałam jak jeden z wampirów spada zepchnięty przez jasnego wilka, ale po chwili on także spada tam pociągnięty przez niego. Usłyszałam ostatni w ich życiu krzyk. Za plecami taty przerażona spostrzegam jak ocalały potwór rzuca się na niego od tyłu z rządzą mordu w szkarłatnych oczach. Zanim zdążyłam jakkolwiek zareagować ojciec pada powalony przez niego chwytając się za pogryzioną szyję. Paskudna rana ociekała krwią, jej czerwień złączyła się w przerażającym kontraście z jasną skórą wilkołaka. Zmieniałam się w postać pół wilczą.
-Ojcze!!!-Wrzasnęłam przerażona a łzy napływały mi do szeroko rozchylonych oczu.
Z wściekłością wbiłam pazury w ciało oprawcy ojca przebijając mu niegodziwe serce. Przez moment spojrzałam na jego zbolały wraz twarzy i popchnęłam go aby spadł ze skały. Bezwładne ciało zostało zmasakrowane pod wpływem licznych uderzeń. Czaszka roztrzaskała się na kawałeczki odsłaniając obrzydliwy mózg okraszony czerwoną cieczą. Wyszczerzyłam kły i zaciągnęłam się świeżym zapachem krwi spływającej po mojej ręce. Pewnie, gdyby teraz ktoś mnie zobaczył przestraszył by się.

“Ma gnida na co zasłużyła!”


Nagle przypominam sobie o tacie i cała żądza krwi zmienia się w przerażenie. Podbiegłam do niego i odkryłam, że jeszcze żyje chociaż ledwo. Położyłam jego głowę na moich kolanach. Poczułam jak po policzku spływają mi ciepłe łzy.
-Córeczko, musisz być silna-jego głos był bardzo słaby, ledwo słyszalny.
-Wiem, będę... dla ciebie ojcze-płakałam jeszcze bardziej.
Czy teraz, gdy wszyscy z mojej watahy zostali zamordowani? Znajdę swoje miejsce na świecie? Czy poradzę sobie bez ojca? Wizja przyszłości coraz bardziej napawała mnie niepokojem, spoglądałam w nią doszukując się dobra, ale widziałam tylko smutek i nieprzenikniony mrok.
-Posłuchaj mnie uważnie-wyraźnie chciał mi powiedzieć coś ważnego-Muszę naznaczyć cię Wilczym Piętnem.
-Ale ojcze, przecież ja już jestem nim naznaczona, jestem wilkołakiem i...
-Nie! Nosisz w sobie klątwę wilkołactwa. Ja mam w sobie piętno naszych przodków, którzy otrzymali je od wilków, oni rozpoczęli nasz gatunek. Mam w sobie błogosławieństwo pierwszych. Wilcze Piętno uczyni ciebie alfą nad wszystkimi alfami. Chciałem wytłumaczyć ci to, gdy skończysz dwadzieścia lat. Nasza rodzina pochodzi w lini prostej od pierwszego wilkołaka. Jesteś wyjątkowa i pamiętaj o tym. Ten znak uczyni ciebie silniejszą, szybszą, mądrzejszą, po prostu-lepszą. Teraz słuchaj mnie uważnie, zgromadź stado silnych wojowników i raz na zawsze połóż kres terrorowi wampirów. Tylko ty możesz tego dokonać wierzę w ciebie.
Uniósł się delikatnie przy mojej szyi, w której ostrożnie zatopił swoje kły po czym uśmiechnął się blado i wyszeptał ostatnie słowa w swym życiu.
-Dasz radę, wieżę w ciebie. Żegnaj, kocham cię córeczko-zamknął oczy i zmarł w mych ramionach.
Odgarnęłam włosy z jego twarzy i ucałowałam go w czoło.
-Żegnaj ojcze-wyszeptałam.
Wstałam a jego ułożyłam na ziemi. Łzy nieprzerwanie płynęły mi z oczu. Rozryczałam się na dobre. Podeszłam do kamiennej ściany i z całej siły zaczęłam w nią uderzać pięściami. Po kilku mocnych ciosach skóra na kostkach była całkiem zdarta a z niej sączyła się krew, mimo to musiałam się na czymś wyżyć więc nie przerywałam. W końcu złapałam się za głowę zsuwając po ścianie na ziemie.
-Nie!!!-wrzasnęłam na całe gardło.
Mój wrzask bólu i rozpaczy rozniósł się na całą knieję. Byłam ciekawa co zrobili moi wrogowie, gdy go usłyszeli. Radość? Sprawiło im to przyjemność? Pewnie teraz te cholerne pijawki świętowały swoje wielkie zwycięstwo śmiejąc się wesoło przy jakimś martwym ciele, z którego wysysały krew a temu zdrajcy wyznaczyli jakieś nowe zadanie.
-Wiecie co?! Teraz żyje tylko dla zemsty!!!
Złowroga groźba unosiła się echem po okolicy docierając zapewne do uszu wszystkich, do których chciałam aby dotarła. Odwróciłam się na pięcie i z nowym nastawieniem do życia rozpoczęłam walkę. Właśnie ponownie rozpętała się odwieczna wojna gatunków. Jednak to wilkołaki ją wygrają a wampiry znikną z tego świata na zawszę...

                      KONIEC CZĘŚCI I
-----------------------------------
Ha! Tego się nie spodziewaliście, co? Lubię zaskakiwać ;)
A więc jest to ostatni rozdział pierwszej części. Kiedy będzie druga? Nie mam pojęcia. Pierwszy rozdział nowego opowiadania pojawi się tradycyjnie w piątek. To tyle. Narka! :D
  • awatar Seiti: Lubię krwawe opisy, lubuję się w morzu płynącej posoki! Me serduszko drży na samą myśl o jatce! Dobra robota! :D
  • awatar gość: @Seiti: Dzięki! :D Pisząc ten rozdział sama przestraszyłam się swoich wyobrażeń ;)
  • awatar SallyLou: Przeczytałam w końcu całe "Wilcze Piętno" i zatkało mnie ( znowu :)) Nawet się nie waż mówić, że to opowiadanie jest gorsze niż moje, bo to kłamstwo. Chciałaby umieć wprowadzać w swoim tak długie opisy, serio :D Przy scenie śmierci ojca popłakałam się, a niewiele rzeczy mnie wzrusza. Mam nadzieję, że Zorena krwawo się zemści za tych wstrętnych krwiopijcach. Już zacieram ręce czekając na więcej :P
Pokaż wszystkie (4) ›
 

zorena
 
Mijaliśmy kolejne drzewa i krzewy w milczeniu. Tysiące myśli kłębiło się w mojej głowie. Wiedziałam jednak, że teraz najważniejsze jest dobro Wiki. Od czasu do czasu zerkałam na Kamila, który w dalszym ciągu trzymał mnie za rękę, czułam się jak niegrzeczne dziecko prowadzone przez swoją mamę. Skóra chłopaka była, ciepła, delikatna a zrazem męska, jego dotyk dodawał mi otuchy i pomagał pozbierać myśli.
-Co zamierzasz?-odezwał się pierwszy, przerywając niezręczną ciszę, która obu nas wyraźnie męczyła.
-Dogadam się z nimi i uratuję Wiktorię, to ja powinnam zapytać się o to ciebie.
-Będę w pobliżu i zamierzam czuwać nad twoim bezpieczeństwem.
-Dlaczego to robisz?-zapytałam a on zatrzymał się nagle i spojrzał mi głęboko w oczy.
-Jestem to winien twojej sforze a poza tym... po prostu chcę cię chronić-serce zaczęło walić mi jak młot. Powtarzałam jego słowa w myślach, nie mogłam uwierzyć, że powiedział coś takiego, coś tak cudownego dla mnie. Pociągnął mnie i dalej kontynuowaliśmy naszą wędrówkę. Dlaczego zależy mu na moim bezpieczeństwie? Czyżby to co powiedział Sebastian było prawdą? Wilkołak był niezwykły i tak bardzo pragnęłam go poznać, ale ten dystans między nami, to on nam to uniemożliwiał. Nie potrafiłam wyjaśnić tego uczucia, ale czułam, że on nie jest dla mnie dobry mimo, że tak bardzo go lubiłam.
-Zaraz dojdziemy, znikam. Nie martw się jeżeli coś się stanie będę w pobliżu. Po prostu uratuj przyjaciółkę- przytulił mnie czule, jeszcze raz zaciągnęłam się jego zapachem i wtuliłam się mu w ramie, które było przyjemnie ciepłe- Uważaj na siebie. Obiecaj mi, że wrócisz... proszę.
-Obiecuję-odrzekłam natychmiast uwalniając się z uścisku.
Ruszyłam przed siebie czując na sobie wzrok chłopaka. Moje policzki pokryły czerwone rumieńce.

“Przy nim czuję się tak cudownie... Jeżeli wrócę powiem mu co czuję, nie mogę dalej okłamywać siebie i jego. Ja się po prostu zakochałam, zakochałam od pierwszego wejrzenia a Seba i Patryk to nie to.”


Weszłam na niewielką polanę mieszczącą się na środku lasu. Zewsząd otaczały mnie wampiry przyglądające się mi uważnie, na twarzach kilku z nich zobaczyłam kpiący uśmiech.
-Przyszłam. Zadowoleni? No to teraz gadać, gdzie jest Wiki!-warknęłam.
-Tutaj-usłyszałam znajomy głos i odwróciłam się, jednak widok przyjaciółki nie przyniósł mi ulgi, wręcz przeciwnie.
Stała przede mną jakby jakaś obca dziewczyna ledwo ją poznałam. To nie była moja przyjaciółka to był wampir. Byłam w szoku. Jak ona mogła tak mnie wrobić? Wiedziałam, że wampiry potrafią ukrywać się pod postacią człowieka a nawet byłam pewna, że ukrywają się wśród uczniów, ale... Wiki... jak... jak mogłam być taka głupia? Było nikomu nie ufać.
-I co przyjaciółeczko? Zdziwiona?-uśmiechnęła się złośliwie, miałam rację, była potworem.
-Jak mogłaś!?-wrzasnęłam wściekła cała aż gotowałam się w środku, poczucie zdrady i rozgoryczenie ustąpiły miejsca złości- Ty kłamliwa żmijo!
Zamiast dotknąć ją tymi słowami tylko bardziej ją rozbawiłam. Posłała mi kpiące spojrzenie i sięgnęła po coś z kieszeni swej czarnej bluzki.
-A tak przy okazji zobacz co znalazłam w twoich rzeczach- na jej wskazującym palcu zakołysał się naszyjnik z zębem mojego dziadka- Wiemy już wszystko o tobie wilku!-prychnęła z pogardą.

“Jak to możliwe?! Byłam bardzo dyskretna!”


-Nie było wcale tak trudno cię rozgryźć- przed krąg wystąpił kolejny wampir.
-Patryk!? Jak to!?-szok, szok i jeszcze raz szok, chciałam paść na ziemie i się rozpłakać. Lubiłam go.
-Nie nazywam się tak, jestem Varon syn przywódcy wampirów a Wiktoria to Rose i jest moją siostrą-cały czas bacznie mnie obserwował, nie było to przyjazne spojrzenie-Cóż przyznam, że na początku miałem cię w sobie rozkochać, ale oparłaś mi się więc mój plan wziął w łeb.
-A twój kolega, który kryje się za drzewami mógłby do nas dołączyć- tym razem głos zabrała siostra chłopaka- Nie udawaj, że cię tam nie ma. Chodź albo sama po ciebie przyjdę- odsłoniła parę sporych jak na wampira kłów.
Usłyszałam trzask łamanych gałęzi i już po chwili dołączył do mnie Kamil.
-Dlaczego z nią przyszedłeś? Myślałem, że cię znienawidzi... ach tak przecież ona nie wie-Varon wyszczerzył kły w podstępnym uśmieszku.
Popatrzałam się na chłopaka zdziwiona wyczekując jakiś wyjaśnień, niestety najwyraźniej nie raczył się tłumaczyć. Na jego twarzy malował się grymas wściekłości i... jakby wstydu.
-Zamknij się-wysyczał przez zaciśnięte ze złości zęby.
-Nie uważasz, że powinna wiedzieć?-ciągnął tamten i wyraźnie sprawiało mu to przyjemność.
-Kamil o co chodzi?-zapytałam kompletnie zbita z tropu.
-Twój domniemany przyjaciel pochodzi ze sfory, którą wynajmują wampiry aby wyręczać się nimi w zabójstwach wilkołaków. On zabija swoich. Cała jego rodzinka została wilkami wbrew swojej woli więc nienawidzą was i zabijanie dla nas jest dla nich prawdziwą przyjemnością. Naprawdę nazywa się Wagrast.
Poczułam, że lada chwila padnę na ziemie, tego było już za wiele. Chciałam się oprzeć o chłopaka, ale szybko zaniechałam tego pomysłu. Spojrzałam na Kamila rozpaczliwie z nadzieją, że ten zaprzeczy, rozwieje te oskarżenia, ale on nie zrobił nic. Spuścił wzrok.
-Wybacz-wyszeptał.
Otworzyłam szeroko oczy i położyłam dłoń na ustach. Jak on może? Czy to jak mnie przytulił i kazał wrócić było częścią jego planu? Czy to do jasnej cholery nic dla niego nie znaczyło!?
-Na początku miał cię zabić, ale plany się pozmieniały i on tylko pilnował abyś nie wchodziła nam w drogę i oczywiście zdobyć twoje zaufanie-Rose również zdawała się być zachwycona możliwością zdołowania mnie jeszcze bardziej.
Odwróciłam się w stronę chłopaka ze ognikami złości w oczach. Nie kryłam wściekłości. Po prostu było tego wszystkiego za dużo, czułam się kompletnie zbita z tropu jakby otaczała mnie jedna wielka ciemność i ludzie, którzy chcą mi tylko wyrządzić krzywdę. Czułam już teraz tylko jedno-złość, miałam nieodpartą ochotę rzucić się na niego tak aby wyrwać mu te jego zdradzieckie serce prosto z piersi i oddać jego krwawiące ciało wampirom na kolację.
-Jak mogłeś!- wrzeszczałam na niego-Myślałam, że jesteś inny! Myślałam, że...-ucięłam, i co ja miałam mu powiedzieć? Zależy ci na mnie? Kochasz mnie? Nie... teraz raczej nie była zbyt odpowiednia chwila na takie pytania-...mogę ci ufać!-użyłam bezpiecznego dla mnie dokończenia.
-To nie tak! Zoreno, ja ci wszystko wyjaś...-urwał, bo Varon przerwał mu.
-Nie żebym nie chciał oglądać dalej jak się kłócicie, ale myślę, że masz teraz ważniejsze rzeczy do roboty.
-Niby co?-spojrzałam na niego spode łba.
-No na przykład biec czym prędzej do swojego domu i pomóc mordowanym bliskim- na jego twarzy widniał uśmieszek.
-Że co?!- z luźnej pozycji skoczyłam na równe nogi prostując się jak struna.
-Najznamienitsi wojownicy spośród nas właśnie atakują twój dom i założę się, że mają już na rękach krew osób, które znasz. Uznaliśmy, że może być zabawnie patrząc jak desperacko będziesz pragnęła ich uratować-to co mówił wyraźnie go bawiło a mnie te słowa raniły bardziej niż najmocniejsze ciosy, miałam ochotę oszpecić mu tę uśmiechniętą buźkę-Proszę, droga wolna.
Nie wiedziałam czy to co powiedział było prawdą, ale wolałam się upewnić. Natychmiast zmieniłam się w wilka i pomknęłam w stronę domu, nie obchodziło mnie co stanie się z Kamilem. Wiedziałam, że jeśli zawiodę stracę wszystkich, których kocham. Omijałam zwinnie drzewa rozpędzając się do zawrotnej prędkości. W pewnym momencie wybiegłam na ulicę, o mały włos potrąciło mnie auto. Tak wiem, duży, czarny wilk pędzący zawzięcie zwrócił na siebie sporo uwagi. Przechodnie piszczeli usuwając mi się z drogi, zdziwieni i zdenerwowani kierowcy trąbili na mnie, gdy przebiegałam przed maskami ich samochodów. Szybko przemierzyłam miasto i pobiegłam do kniei.

“Nie mogę ich zawieść...”


Gałązki drzew raniły mnie, gdy przedzierałam się przez nie przez co po moim ciele spływały strumyczki krwi łączące się we większe rzeczki. Ale to było dla mnie nieistotne.
--------------------------------------
Surprise! Chcieliście rozdział wcześniej? Macie rozdział wcześniej ;) Jest to przed ostatni rozdział pierwszej części opowiadania a już za 2 tygodnie ruszamy z nowym! Będzie to coś troszkę innego, ale myślę, że wam się spodoba. Będzie miało tytuł "Burza". I co jakieś domysły? Piszcie śmiało, może trochę się pośmieję, hehehe jestem takim geniuszem zła... eee nieważne po prostu czekajcie :D
  • awatar Kochająca Książki *.*: Ale sie porobiło! Takiego obrotu spraw to się nie spodziewałam. Mówiąc szczerze, to już nie moge doczekać się nowej części ;)
  • awatar Bïtchïnamï: Chyba przyjdę przeczytać całość ^^
  • awatar Seiti: Po trosze się domyśliłam, że Wiki to wampir, Kamil też mi nie pasował z tym nagłym pojawieniem się i wybawieniem z rąk wampirów. Niezłe plugawe świnie z nich.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

zorena
 
Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony.
-O czym ty mówisz?-zapytał.
-Zaraz to ty...nie...-spuściłam głowę, chyba się pomyliłam-Eee...wybacz, chyba coś mi się pomieszało od tego płaczu-zwróciłam się do obu-Dajcie mi minutkę, ogarnę się i już idę na lekcję.
Weszłam do łazienki. Spojrzałam w lustro i zaraz spochmurniałam. Zobaczyłam, że cała moja twarz jest ubrudzona z makijażu, który z takim trudem zrobiłam. Oczyściłam wszystko i zabrałam się za nowy. Nałożyłam na skórę wszystkie potrzebne kosmetyki, na powieki zaaplikowałam wąski pasek czarnego cienia zaraz przy krawędzi oka, po tuszowałam rzęsy a usta przeciągnęłam delikatną różaną pomadką. Rozczesałam włosy układając je tak aby nie zakrywały mi oczu i już miałam wychodzić, gdy usłyszałam rozmowę pomiędzy Sebastianem a Kamilem.
-Dlaczego to zrobiłeś?-usłyszałam głos Seby.
-Nie rozumiem o czym mówisz.
-Dlaczego do cholery przytuliłeś ją? Przecież wiesz, że mi na niej zależy.
Słowa przyjaciela odbijały się echem w mojej głowie. Ja podobałam się mu? Miałam już wcześniej pewne przeczucia, ale nie byłam pewna. Teraz już wiem. Łapczywie zaczerpnęłam powietrza starając się nie dać po sobie poznać, że wszystko słyszałam. Byłam już na to przygotowana jednak nie mogłam ukryć zaskoczenia, pewnie jeszcze do nie dawna gdybym coś takiego usłyszała to skakałabym z radości, ale teraz... Sebastian...to... nie jest to.
-I co nic nie powiesz? -drążył dalej temat-Czekaj... a może ona też ci się podoba.
Stop! Tego było po prostu za wiele, nie miałam ochoty dalej przysłuchiwać się rozmowie. Odetchnęłam i pchnęłam drzwi łazienki. Chyba będę miała nauczkę na przyszłość.
-Ok, możemy już iść-posłałam im nieco wymuszony uśmiech, ale oni chyba tego nie zauważyli, gdyż wesoło gawędząc wyszli z pokoju jak gdyby rozmowa, którą wcześniej odbyli w ogóle nie miała miejsca.
Pierwszą lekcją była biologia. Byłam zbyt zajęta rozmyślaniem nad Wiktorią, Sebastianem... i Kamilem żeby słuchać tego co omawia nauczycielka. Kobieta miała niskie, pulchne ciało, krótkie blond włosy, twarz pooraną lekkimi zmarszczkami, wąskie usta, które nieudolnie podkreślała czerwoną szminką, mały spiczasty nosek i nienaturalnie żółte oczy, które przypominały dwa bursztyny. Ubrana była w zbyt dopasowaną do jej figury bluzkę w gepardzie cętki, dzwonowate dżinsy, czarne baleriny na drewnianej koturnie oraz pęk dużych zielonych korali.

“Co ja mam robić? Zgraja wampirów ma moją przyjaciółkę a Sebastian się we mnie podkochuje, do tego Kamil nieźle zawrócił mi w głowie! Nie, sprawy sercowe muszę odłożyć na drugi plan. Teraz liczy się życie Wiki a ja...”


-Zoreno!-z zamyśleni wyrwał mnie piskliwy głos uczącej mnie kobiety- Zadałam pytanie!
-Przepraszam, mogła by pani powtórzyć?-zapytałam rozkojarzona.
-Ech... i co ja z wami mam dzieci!-Aż kipiała ze złości, zapewne korciło ją aby wlepić mi pałę- Co to jest limfa?
-Przesącz osocza krwi do przestrzeni międzykomórkowej-wyrecytowałam regułkę, którą dzięki bogu znałam na pamięć.
-Dobrze-blondwłosa zacisnęła pięść i syknęła coś pod nosem-Wróćmy więc do omawiania układu limfatycznego!
Ponownie zatraciłam się w swoich przemyśleniach. Miałam gdzieś szkołę, i tak chodziłam tu tylko dlatego aby mieć jakąś przykrywkę. Nie zależało mi zbytnio na dobrych stopniach więc uczyłam się średnio. Nagle przed moimi oczyma na ławce wylądował zwinięty w kulkę papier. Rozejrzałam się, spostrzegłam jak Sebastian patrzy się w moją stronę, domyśliłam się, że to on jest autorem liściku. Na kawałku papieru widniał napis: "O czym tak zawzięcie myślisz?". Wzięłam długopis do ręki i odpisałam natychmiast: "Jeszcze się pytasz?! Boje się, że oni ją zabiją!". Korzystając z nieuwagi nauczycielki rzuciłam wiadomość na ławkę chłopaka. Niestety w tym momencie pani z biologi podniosła wzrok i wstała.
-Widziałam to!-podeszła do jego ławki i wzięła liścik-Chętnie poczytam czym zajmujesz się na moich lekcjach.
Myślałam, że serce mi stanie.

“Nie!!! Błagam nie czytaj tego!”


Kobieta rozwinęła papierek i zabrała się za czytanie naszej krótkiej rozmowy, stopniowo coraz bardziej rozchylała oczy ze zdziwienia. Uniosła wzrok i zdumiona a może przestraszona zwróciła się do mnie i przyjaciela.
-Zostańcie na chwilę po lekcji-wydusiła zszokowania i wydała polecenie do całej klasy aby przeczytała temat i zrobiła notatkę, usiadła ciężko na krześle i w niemym przerażeniu wpatrywała się w kartkę jak zaczarowana.
Dzwonek zadzwonił wyjątkowo szybko. Wszyscy uczniowie wyszli obdarzając nas pytającymi spojrzeniami. Kamil oznajmił, że poczeka pod klasą, wydawał się być równie ciekawy treści wiadomości co inni.
Powlekliśmy się jak skazańcy na rozstrzelanie do nauczycielki.
-Możecie mi wyjaśnić o co chodzi?-zapytała bardzo poważnym tonem.
-Nie rozumiem o co pani chodzi-odrzekłam tak spokojnie jak tylko potrafiłam.
-"Jeszcze się pytasz?! Boję się, że oni ją zabiją!"-odczytała treść liściku.
Sebastian podszedł krok do mnie i zabrał głos.
-Bo... to jest taka gra!-domyśliłam się, że wymyślił to na poczekaniu, byłam zła na siebie, że nie zmyśliłam wcześniej jakiejś historyjki-To taka gra komputerowa i... mamy w niej sojuszników i boimy się, że... nasi wrogowie zabiją jednego z nich-wydukał niepewnie.
Kobieta spojrzała na nas badawczo i westchnęła nie wydawała się do końca przekonana, ale mimo to odpuściła.
-Cóż, wieżę, że na przyszłość nie będziecie mnie tak straszyć. Och dzieci, dzieci, powinniście mniej czasu przebywać przed tymi diabelskimi urządzeniami. Idźcie, przepraszam za kłopot- podeszła do swego biurka przy, którym usiadła i zajęła się wpisywaniem czegoś do dziennika.
Ja i Seba wyszliśmy, przed salą czekał na nas Kamil.
-O co jej chodziło?-był wyraźnie zaniepokojony.
-Nie ważne, już dobrze- odparłam.
-Jeżeli tak mówisz...
Przez cały dzień nie mogłam się na niczym skupić, nie ważne jak starałam się zapomnieć to i tak moje wysiłki spełzły na niczym. Przez cały czas Sebastian się o mnie martwił i wspierał mnie, podobnie Kamil. Ceniłam przyjaźń jaką ofiarował mi chłopak, ale coraz bardziej pragnęłam lepiej poznać ciemnookiego, przy nim czułam się tak... dziwnie? szczęśliwie? niezręcznie? cudownie? Nie potrafiłam wyrazić tego uczucia słowami, ale wyczuwałam wyraźny dystans między nami i musiałam jak najszybciej stłumić wszystko w sobie. Po lekcjach zdecydowałam, że zacznę przygotowywać się na spotkanie z wrogami, ponieważ niedługo zapadnie zmrok. Włożyłam wygodny, czarny dres na wypadek, gdybym musiała walczyć bądź uciekać. Wzięłam mały nóż i drewniany kołek, wszystko starannie ukryłam pod ubraniem. Zaczerpnęłam powietrza i pewnie pchnęłam drzwi. Poczułam dziwny opór i usłyszałam cichy jęk.

“Ach... znów kogoś uderzyłam. Niezdara ze mnie!”


Zdziwiona ujrzałam Kamila. Stał przede mną ubrany w szare dres dzierżąc niczym miecz dużą, czerwoną latarkę.
-Eeee...Kamil?-aż zżerała mnie ciekawość, co chłopak mógł robić tu o tej porze?
-O Zorena! Chodź, zaraz się spóźnisz- wypowiedział to poważnym, wręcz grobowym tonem co bardzo mnie zdziwiło.
-Zaraz... idziesz ze mną? Skąd wiesz o spotkaniu?
Chłopak zbliżył się do mnie na tyle, że poczułam ciepły oddech na swoim policzku, który teraz okraszał czerwonawy rumieniec.
-Masz rację. Tajemniczy wilkołak to ja-wyszeptał mi wprost do ucha.
Zdziwiona wyprostowałam się na te słowa.
-Ale... jak to? Mówiłeś...
Delikatnie pociągnął mnie za dłoń i poprowadził przez korytarz.
-Ciii! Później ci wszystko opowiem. Teraz idziemy prosto w paszczę lwa.
Teraz to już po prostu miałam kompletny mętlik w głowie, ale mimo to byłam szczęśliwa, że chłopak jest przy mnie.
  • awatar Kochająca Książki *.*: No dzieje się. Jestem jednak nieusatysfakcjonowana długością! Kobieto, nie dręcz mnie. Chcę kolejny rozdział! :) ;)
  • awatar gość: @Kochająca Książki *.*: Chodzi o to, że za długi? No proszę cię! Ja tu wylewam z siebie siódme poty aby napisać jakiś długi rozdział a tu takie cuś? :D Co do następnego to dodam jak zwykle za tydzień :) A ty to lepiej się zabieraj za "Przeznaczenie" i "Wiecznie Żywą", bo skończyłaś w ciekawych momentach! ;) Heh, ale się rozpisałam! :P
  • awatar Seiti: W takim momencie, niedobra Ty! I tydzień mam czekać?! Litości... Coraz lepiej z długością :D
Pokaż wszystkie (6) ›
 

zorena
 
Wstałam rano bardzo pozytywnie nastawiona. Poszłam jak zwykle do łazienki. Nałożyłam delikatny makijaż, kilka razy dopracowywałam go aby był idealny. Włożyłam na siebie długą, bladoróżową koszulę w białe grochy, czarne leginsy oraz białe balerinki. Przejrzałam się kilka razy w lustrze, postanowiłam rozpuścić włosy.
-Hmm... tak... chyba...nie!-mamrotałam.
Wzięłam złoty wisiorek z zawieszką w kształcie klucza wiolinowego, w uszy włożyłam małe perełki a na nadgarstek założyłam czarną bransoletkę z muliny. Ale zaraz. Naglę zaczęłam się zastanawiać dlaczego tak bardzo przejmuję się swoim wyglądem. Co mogło być tym powodem? Nasuwała mi się pewna myśl, ale nie chciałam jej do siebie dopuścić.
-Zorena!-usłyszałam jak moja współlokatorka dobija się do drzwi.
-Eeee... tak już otwieram!-zawołałam otwierając zamek drzwi.
-Zora?-spojrzała na mnie jakbym była co najmniej kosmitą- Co ty się tak wystroiłaś?
-Ja? Wystroiłam? Nie...-chciałam ją minąć, ale chwyciła moją dłoń skutecznie mi to uniemożliwiając.
-Czyżby jakiś chłopak?-zapytała a na jej twarzy malował się uśmieszek.
Trafiła w sedno. Tak... cały ranek myślałam o pewnym chłopaku. Miałam mętlik w głowie, czarnooki wydawał mi się dziwnie znajmy, ale wyczuwałam dzielący nas dystans. Ten chłopak był dla mnie zagadką.
-Nie interesuj się- odparłam unikając odpowiedzi- W ogóle to czemu jeszcze się nie ogarnęłaś?-zmierzyłam ją wzrokiem, miała na sobie flanelową piżamę i włosy w kompletnym nieładzie-Chcesz iść tak do szkoły?-zażartowałam.
-Nie, kiepsko się czuję i zostanę dzisiaj w pokoju-wydała z siebie wymuszony kaszel a później mrugnęła porozumiewawczo.
-Eh...no dobrze- wzięłam plecak-To miłego leniuchowania!
Wyszłam z pokoju i naglę przypomniałam sobie, że zostawiłam referat na szafce w pokoju, wróciłam wiec tam.
-Posłuchaj Wiki, zostawiłam...-w pomieszczeniu nikogo nie było, sprawdziłam w łazience i nic- Wiktoria!-zawołałam zdumiona.
-Nie ma jej tutaj!-gwałtownie odezwał się za mną ktoś.
Odwróciłam się i dostrzegłam dziewczynę mniej więcej w moim wieku o długich do pasa kasztanowych włosach bladej wręcz białej cerze i oczach w kolorze szkarłatu, z ust nieznajomej spływała świeża krew. Odziana była w czarną, aksamitną tunikę obszytą czerwoną koronką, poszarpane, ciemne szorty, kabaretki i wysokie, szare buty zapinane na klamry.
-Wampir! Czego chcesz!? Gdzie moja przyjaciółka!?-byłam bardzo zaskoczona, nie spodziewałam się, że mogą kogokolwiek porwać.
Postać podeszła do mnie krok bliżej szczerząc spore kły w złowrogim uśmieszku. Okropnie chciałam się na nią rzucić z pazurami, ale wtedy cała moja anonimowość przepadłaby.
-Jest w naszych rękach, nic jej nie będzie jeżeli przyjdziesz jutro o zmierzchu na wielką polanę pośrodku małego lasu nieopodal.
-Poco mnie tam chcecie?
-To już sama odkryjesz-zaśmiała się i zniknęła równie szybko jak się pojawiła.
Byłam w szoku. Oparłam się o ścianę, gdyż czułam się fatalnie. Moja przyjaciółka została porwana przez grono krwiożerczych potworów i to ode mnie zależało czy przeżyje. Bałam się, naprawdę się bałam. Pierwszy raz w moim życiu decydowałam o być albo nie być jakiejś osoby. Zaczęłam płakać, szlochałam dosyć długo. Drzwi pokoju otworzyły się a przez nie wszedł Sebastian i Kamil.
-Zorena? Co się stało?-Sebastian zaskoczony podbiegł do mnie.
-Oni zabrali Wiktorie i to przeze mnie!-wpadłam w histerie, płakałam jeszcze mocniej.
-Seba o kim ona mówi?-Czarnowłosy był wyraźnie zdezorientowany.

“O nie! On to słyszał! Głupia, czemu to wygadałaś!?”


-Zora majaczysz coś, co ci jest?-jego delikatna dłoń wylądowała na mojej głowie- Ciiii, wszystko będzie dobrze-jego głos działał na mnie kojąco.
Było mi dobrze. Łzy już tak nie napływały do oczu spojrzałam w oczy przyjacielowi.
TRZASK!!!!
Nagle na ścianie przy moim łóżku pojawił się napis wykonany ze ściekającej krwi.
-"To od ciebie zależy czy przeżyje"-przeczytał z przerażeniem Kamil-O co tu chodzi?
Zaczęłam ryczeć kuląc się ze strachu. To był zdecydowanie jeden z najgorszych dni w moim życiu. Kamil podszedł do mnie i przyciągnął mnie do siebie obejmując. Zaskoczona aż przestałam płakać.
-Wszystko będzie dobrze- wyszeptał mi do ucha.
Poczułam dziwnie znajomy zapach, ten sam, który poczułam, gdy tajemniczy wilkołak uratował mnie przed wampirem. Wyswobodziłam się z jego uścisku patrząc na niego zaskoczona.
-To ty! Wiedziałam, że wydajesz się mi dziwnie znajomy! Teraz jestem pewna!
--------------------------------------------------------
Proszę bardzo oto kolejny rozdział. Mam nadzieję, że ktoś to czyta, bo od dłuższego czasu nie pojawiają się pod wpisami żadne komentarze. :( Jeżeli chcecie abym coś poprawiła to proszę przecież możecie napisać, zniosę krytykę, bo to ona sprawia, że uczymy się na błędach przez co jesteśmy lepsi w tym co robimy. :)
  • awatar gość: Super
  • awatar gość: Świetny rozdział!
  • awatar Kochająca Książki *.*: Wow, dzieje się coraz więcej. Mam nadzieję, że Wiktorii nic sie nie stanie, to moja imienniczka :D pozdrawiam i czekam na więcej ;)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

zorena
 
Szłam korytarzem razem z Sebastianem. Jeszcze chwila a słowo daję, że wybuchnęłabym z tej niepewności. Każdy mięsień mojego ciała skręcał się, byłam bardzo zestresowana. Czy mogłam czuć się bezpiecznie? Bałam się. Jak na razie mój sekret był doskonale strzeżony a co jeśli ten chłopak widział zbyt dużo?
-To tutaj-Sebastian lekko pchnął drzwi prowadzące do jego pokoju.
-Zaczekaj-złapałam jego rękę aby go zatrzymać-A jeśli widział za dużo?
-Zajmę się tym-ujął moją dłoń i pociągnął mnie za sobą.
Na łóżku Seby siedział chłopak, cudowny chłopak. Miał piękne czarne jak smoła włosy sięgające do połowy szyi, bystre, tak ciemne jak źrenica oczy, wspaniałą jasną cerę. Ubrany był w czerwoną koszulkę z podwiniętymi do łokci rękawkami, potargane dżinsy i wysokie trampki. Było w nim coś takiego, że od razu zapragnęłam go poznać. To było magiczne uczucie nigdy czegoś takiego nie czułam. Otrząsnęłam się uświadamiając sobie, że zbyt nachalnie się na niego gapie.
-E... cześć. Jestem Zorena, przyjaciółka Sebastiana-przedstawiłam się czym prędzej lekko się rumieniąc.
-Kamil, ale to już chyba wiesz-jego głos był bardzo męski a zarazem ciepły i serdeczny.
-Stary co się z tobą działo!?-Seba usiadł obok przyjaciela.
-To było dziwne...-tym razem spuścił wzrok.
-Czy mógłbyś nam opowiedzieć co się wydarzyło?-zapytałam może troszkę zbyt gwałtownie.
-Ja... nie wiem czy mogę ci ufać...-zerknął na mnie podejrzliwie.
-Och...-zawstydzona spuściłam głowę-Wybacz.
-Kamil! Możesz jej ufać!-Sebastian tak jak ja był zaskoczony reakcją chłopaka.
-No dobrze a więc byliśmy w kniei i rozdzieliliśmy się, ponieważ jakieś stwory nas zaatakowały.
-Tak... pamiętam.
-Przerażony rzuciłem się do ucieczki-ciągnął-Wtedy ktoś złapał mnie i ugryzł w szyje. Czułem się jakby wyssał ze mnie całe życie. To był mężczyzna, średniego wzrostu o czarnych włosach, ale co ciekawsze jego skóra była blada jak papier, z ust wystawały dwa potężne kły a oczy skrzyły się złowrogim szkarłatem. Z jego ust spływała krew, wyglądał jak upiór, jak potwór z koszmarów. Już miał zafundować sobie kolejną porcję mojej krwi, ale coś mu przeszkodziło. Zza drzewa wyskoczył ogromny wilk i odciągnął go ode mnie, potem zwierze zabrało mnie ze sobą. Mój oprawca był wampirem a wybawiciel wilkołakiem.
-Wampir? Wilkołak?-udałam zszokowaną a Seba uczynił to samo.
-Wilk zabrał mnie do jakiś jaskiń, było tam ich całe stado i wszyscy mogli się przemieniać, wytłumaczyli mi, że napastnik był wampirem a oni są wilkołakami i nie mają złych zamiarów. Zostałem tam aż nie wydobrzałem. Oto cała historia.
Zamyślona wlepiłam wzrok w podłogę, w tej chwili beżowe linoleum wydawało mi się lepszym widokiem niż ciemne oczy Kamila które wsysały mój wzrok niczym czarna dziura.

“Dlaczego moja wataha mu zaufała?”


-Dlaczego ci zaufali?-zapytałam cicho.
-Powiedzieli, że wiele przeszedłem i powinienem znać prawdę-odparł- Zaraz, zaraz, Seba a ty? Jak ty się stamtąd wydostałeś?-wwiercał swój wzrok w mojego przyjaciela.
Zrobiłam się blada jak ściana, szybko odwróciłam głowę aby niczego nie podejrzewał, gdyby nie fakt, że jeszcze żyje mogłabym pomyśleć, że moje serce stanęło. Łapczywie zaczerpnęłam powietrza.
-Eh... no więc...ja pamiętam tylko, że ktoś uderzył mnie w głowę, gdy się rozdzieliliśmy. Obudziłem się na skraju lasu, gdzie znalazła mnie policja i sprowadziła mnie do domu- opowiadał tę historię z takim przejęciem, że gdybym nie wiedziała iż jest wyssana z palca to pewnie bym w nią uwierzyła.
Ponownie spojrzałam na ciemnowłosego, tym razem byłam już spokojna.
-Niebywałe...-mruknął pocierając kciukiem i palcem wskazującym  brodę-Chyba tylko ja miewam tak niezwykłe przygody... wierzycie w ogóle w tę historię?-zapytał.
-Wierze, że ty wierzysz w swą opowieść-odrzekłam powoli.
-A zatem powinienem zapytać się czy wierzysz mi- popatrzył głęboko w moje oczy jakby doszukując się odpowiedzi.
-Ja... nie znam cię i nie mam pojęcia.
-A... ty skąd się tu wzięłaś?-jego pytanie tak mnie zszokowało, że szybko musiałam coś wymyślić.
-E... jestem nowa... przyjechałam z drugiego końca kraju... chcę trochę się usamodzielnić- odrzekłam najbardziej wiarygodnym tonem na jaki było mnie stać, ale sama bym sobie nie uwierzyła.

“Cholera! Szkoda, że nie umiem lepiej kłamać...”


-Znam odpowiedź na moje poprzednie poprzednie pytanie: nie, nie ufasz mi.
Sebastian przysłuchiwał się nam od dłuższego czasu naszej rozmowie i chyba uznał, że w tym momencie warto ją zakończyć.
-Zora, chodź. Już późno, za chwilę mam wieczorne zajęcia w terenie, nie możemy tego przegapić- uciął naszą wymianę zdań.
-Masz rację. Do widzenia Kamilu, dziękuję za zaufanie-uśmiechnęłam się szczerze.
-Do widzenia Zoreno, mam nadzieję, że jeszcze kiedyś dane nam będzie pogadać-odparł tonem, którego ciepło zalało mnie od stup do głów, poczułam, że się czerwienie.
-Z pewnością nadarzy się okazja, postaram się oto- rzekłam na wychodnym.
  • awatar Seiti: No nie, trzeci?! Planujesz harem? bo moja wyobraźnia i owszem XD
Pokaż wszystkie (1) ›
 

kou01
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Kou.:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Kategorie blogów