Wpisy oznaczone tagiem "wampiry" (381)  

jitterss
 
Nie wiem czy oszalałam, czy może to normalne. Jedni się będa śmiać, inni to zrozumieją. Szukałam czegoś na wieczory, czegoś co wciągnie i zainteresuje mnie :)

Znalazłam serial Pamiętniki Wampirów :D Ja 28 lat na karku i czy to nie śmiech aby to oglądać?
Myślę że nie. Lubie zagraniczne seriale, nie jestem staroświecka, lubie to co na czasie.Miłość, seriale, wojny, Wampiry , Diabla , Anioły. Czy jest coś w tym dziwnego ?
Lubie to, i jest mi z tym ok. Mam nadzieje że ktoś teź ogląda jeszcze Pamiętniki, abym nie czuła się samotna :D
Zaczynam 5 odc pierwszego sezonu . Noc się dopeiro zaczęła a weekend dlugiii :P
 

vampiro
 

“Przed złożeniem ciała do grobu ktoś je związał w kostkach. Grubym sznurem. Tam, gdzie kiedyś biło serce, teraz tkwiły kawałki po drewnianym kołku. Zmarły był garbusem i kulał. Dałbym sobie uciąć obie dłonie, że był wampirem. Tyle udało mi się ustalić, dopóki ktoś nie podpieprzył szkieletu. Podobnie jak wcześniej czterech innych.”



"Czarne światło" to pierwsza książka z serii o Mariu Ybl'u której nie należy czytać oddzielnie od pozostałych, im dalej posuwa się narracja tym więcej nawiązań do pozostałych historii.

Tym razem Mario pracuje przy wykopaliskach w małej miejscowości pod Warszawą. Miasteczko jest na tyle niewielkie że wykopaliska stają się lokalną sensacją po odkryciu szkieletu ze śladami praktyk antywampirycznych, a potem ma miejsce dużo tajemniczych zdarzeń....


mario.jpg


p.s. rozważam zakup : mamsam.pl/produkt/wampir/
 

vampiro
 
Elżbieta Batory.

Krwawa hrabina z Czacic (tak, spolszczam nazwę ), blisko spokrewniona z królem Polski. Słynęła z urody, dobrego wykształcenia i biegle porozumiewała się po węgiersku, łacinie(żadna sztuka na tamte czasy),niemiecku i grecku. Żona dowódcy wojsk węgierskich w wojnie przeciwko Imperium Osmańskiemu. Historia przypisuje jej od 60 do 650 ofiar, chęci zatrzymania urody. O ile zabójstwa faktycznie mogły jej się zdarzyć, jako że słynęła również z napadów gniewu, to jednak na pewno nie w takiej ilości o jaką ją się posądza.

Z podobną tezą wychodzi autor "Countess Dracula: The Life and Times of Elisabeth Bathory, the Blood Countess" - Tony Thorne. Książka warta polecenia, jako że autor odrobił "pracę domową", pełno w niej szczegółów a jednak wydaje się że zostało to przesiane przez sito o cienkich oczkach. Do tego autor zwraca uwagę na jeden fakt, często pomijany przy opracowaniach: Elżbieta została młodą wdową z nieletnim dziedzicem rodu Ferencych i małą córką, a podległ jej spory obszar ziemski, jeśli do tego dodamy że żyła w czasach opłacanych świadków i prokuratorów, którzy mogli robić praktycznie wszystko co chcieli, a oskarżeni pozbawiani byli porad prawnych, nagle wszystko zaczyna mieć sens.

Także dla chętnych :
www.goodreads.com/book/show/1174971.Countess_Dracula
 

vampiro
 
Dawno nie pisałam. ( ...no dobra na tyle dawno, że mój poprzedni blog trafił do archiwum ... )

Więc...Ani się człowiek obejrzał a minęły 3 lata od ostatniego postu, a że tamtego bloga odkurzyć się nie da :( (pisałam z działem technicznym)...

Zaczniemy więc nowego... od książki.

Niedawno na rynku ukazały się "Wampiry w średniowiecznej Polsce".

Książka ta stanowi zbiór podstawowych zagadnień związanych z wampiryzmem, oryginalnie była pracą magisterską obronioną w IAUW w 2000 roku.

Zaletą dla niewtajemniczonego czytelnika jest ograniczenie terminologii zawodowej do niezbędnego minimum.

Wadą ( w moim odczuciu) jest brak ilustracji omawianych grobów, niby są opisane w sposób możliwy do wyobrażenia, ale mi pozostawiły pewien niedosyt.

Niemniej w sam raz do przeczytania dla kogoś komu się chce.
 

aniulka
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

wampirzyca
 

“Przed złożeniem ciała do grobu ktoś je związał w kostkach. Grubym sznurem. Tam, gdzie kiedyś biło serce, teraz tkwiły kawałki po drewnianym kołku. Zmarły był garbusem i kulał. Dałbym sobie uciąć obie dłonie, że był wampirem. Tyle udało mi się ustalić, dopóki ktoś nie podpieprzył szkieletu. Podobnie jak wcześniej czterech innych.”



"Czarne światło" to pierwsza książka z serii o Mariu Ybl'u której nie należy czytać oddzielnie od pozostałych, im dalej posuwa się narracja tym więcej nawiązań do pozostałych historii.

Tym razem Mario pracuje przy wykopaliskach w małej miejscowości pod Warszawą. Miasteczko jest na tyle niewielkie że wykopaliska stają się lokalną sensacją po odkryciu szkieletu ze śladami praktyk antywampirycznych, a potem ma miejsce dużo tajemniczych zdarzeń....
mario.jpg
 

wampirzyca
 
Dawno, dawno temu... no dobra, nie przesadzajmy ;) W listopadzie zeszłego roku udało mi się upolować ciekawą książkę na targach historycznych. Z racji bezsennych nocy mój księgozbiór stale rośnie, więc dopiero na początku tego roku udało mi się wreszcie do niej "dotrzeć". A więc, o czym jest ...?

O powstających z grobu trupach, upiorach, dręczący żywych, odżywiających się ich krwią. Książka  ta z założenia zdaje się być pierwszym pocztem najważniejszych wampirów gór Europy Środkowej. Pośród 28 sylwetek zamieszczonych w książce znajdziemy hrabinę Elżbietę Batory, hrabiego Draculę czy wampira z Bolkowa.

Ogólnie książka jest całkiem ciekawie napisana. Zawiera mix postaci fikcyjnych i historycznych uważanych za wampiryczne z powodu brutalnego stylu rządzenia lub (na nieszczęście oskarżonej) będącego inteligentną wdową na atrakcyjnych dla sąsiadów ziemiach. Jest opatrzona ilustracjami, ale te jednak nie robią na mnie żadnego wrażenia. ;)


wampiry.jpg
 

wampirzyca
 
Dziś nie będzie o książce, ani o ciekawych przypadkach z pracy ;)

Dziś będzie o filmie :)

"Pozwól mi wejść" to film na podstawie książki Johna Ajvide Lingqvista. Opowiada o wrażliwym 12-nastolatku, który jest prześladowany przez kolegów z klasy. Na blokowym podwórku poznaje Eli, zawsze poważną rówieśniczkę, która wprowadza się ze swoim "ojcem" w nocy na jego osiedle.
Wraz z ich pojawieniem się na osiedlu zaczynają dziać się przerażające rzeczy.

Film dobrze się ogląda, wampir ukazany jest w ciekawy sposób...zwłaszcza proces "autodestrukcji" gdy wejdzie do mieszkania nieproszony.

Jak macie chęć na wieczorne strachy to polecam :)
k,NjYwNjM0MjMsNDc3ODgwOTk=,f,Pozwol-mi-wejsc_Tomas-Alfredson_images_big_29_5905912555394.jpg
 

wampirzyca
 
Elżbieta Batory.

Krwawa hrabina z Czacic (tak, spolszczam nazwę ;) ), blisko spokrewniona z królem Polski. Słynęła z urody, dobrego wykształcenia i biegle porozumiewała się po węgiersku, łacinie(żadna sztuka na tamte czasy),niemiecku i grecku. Żona dowódcy wojsk węgierskich w wojnie przeciwko Imperium Osmańskiemu. Historia przypisuje jej od 60 do 650 ofiar, chęci zatrzymania urody. O ile zabójstwa faktycznie mogły jej się zdarzyć, jako że słynęła również z napadów gniewu, to jednak na pewno nie w takiej ilości o jaką ją się posądza.

Z podobną tezą wychodzi autor "Countess Dracula: The Life and Times of Elisabeth Bathory, the Blood Countess" - Tony Thorne. Książka warta polecenia, jako że autor odrobił "pracę domową", pełno w niej szczegółów a jednak wydaje się że zostało to przesiane przez sito o cienkich oczkach. Do tego autor zwraca uwagę na jeden fakt, często pomijany przy opracowaniach: Elżbieta została młodą wdową z nieletnim dziedzicem rodu Ferencych i małą córką, a podległ jej spory obszar ziemski, jeśli do tego dodamy że żyła w czasach opłacanych świadków i prokuratorów, którzy mogli robić praktycznie wszystko co chcieli, a oskarżeni pozbawiani byli porad prawnych, nagle wszystko zaczyna mieć sens.

Także dla chętnych :
www.goodreads.com/book/show/1174971.Countess_Dracula
 

candiess
 
Candiess: Hmm... A więc mamy nowy rok tak? Nie no żartuję, nie przespałam tego bynajmniej. Rzekłabym że moje mroczne ja powróciło. Nie będę się trzymać go kurczowo bo nie mogę pozwolić umysłowi odpłynąć całkowicie bo serio w końcu ktoś wpakuje mnie w biały kaftan i do pokoju bez okien i klamek, a tam to bym chyba.. no mniejsza. Chodzi o to że powróciła moja fascynacja wampiryzmem, zjawiskami nadprzyrodzonymi ,mitologią, magią, symboliką.. no i krwią. Obecnie to zaakceptowałam, to chyba dobrze prawda? Nie przeszkadza mi to na razie.

Nie powiem że to tylko sprawka tej konkretnej książki poniżej, ale jest fantastyczna, nie mogłam się oderwać i obecnie poszukuję drugiej części z marnym skutkiem;/.

Krew-Aniolow-Lowca-gildii-czesc-1_Nalini-Singh,images_big,11,978-83-62432-00-4.jpg


Nie chcę tu niczego udawać, nie muszę, nie potrafię ukrywać, nie chcę tego robić. Stąd te obrazki, są, inne, ciekawe, może straszne, są bardzo takie jak ja kiedyś, jak ja dziś.


2f5e54dd343d5b7e0a97f3e30cf833ff.jpg


quotnie-zrozumiesz-mnie-poki-nie-zr.jpg


blog_ar_4814587_7849856_tr_wampiry_anime_manga_2.jpg


435253d194fb471420cfc9d5ff3b8d6e.jpg


BloodCross.jpg


75915_aniol_skrzydla_krew_kobieta.jpg



A dla tych którzy dobrnęli do końca mojego wpisu nie krzywiąc się i nie wyzywając mnie od psychicznych, moje stylizacje z sylwestra ;) Prezentowałam się całkiem zwyczajnie;)
Pojawiła się tylko jedna rzecz która we mnie się zmieniła, zauważyliście co to takiego??;>

1655981_1015235481852211_1804777731762366651_n.jpg


10689521_1015280478514378_5798348446487661392_n.jpg


10152566_1015268425182250_8860161963864491757_n.jpg


1936671_1015498615159231_8383435144045421309_n.jpg


1933962_1015498621825897_689099501872494041_n.jpg
  • awatar zatopionawmarzeniach: Czytałam tą książke - świetna ;) ja zawsze lubiłam takie klimaty, a drugą część mam w pdf jakbyś była chętna na taką wersję.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

penguininterior
 
Zlodziejka ksiazek wpub


nowe.co.pl/zlodziejka-ksiazek-wpub


Złodziejka książek - epoznan.pl - Pierwszy Portal Poznania.
Instagram photos for tag #wampiry | Iconosquare.
 

mojamagia
 
Wieczorem nagle weszła do naszego pokoju jedna z pozostałych służących. Powiedziała, że Nathan prosi, żebym do niego przyszła. Wiedziałam o co chodziło. Przebrałam się więc w nową sukienkę i poszłam. Stanęłam przed drzwiami i zapukałam do nich.
- Wejść! - odezwał się Nathan.
Otworzyłam więc drzwi i weszłam do środka. Chłopak siedział przy swoim biurku i jak zwykle coś szkicował.
- Cześć Nathan! Co tam robisz? - spytałam
- Rysuję ciebie! - odpowiedział chłopak.
Podeszłam bliżej i spojrzałam na kartkę. Byłam na niej ja w nowej sukience.
- Skoro już jesteś później skończę. Teraz chodźmy już pogadać z moimi rodzicami. - powiedział chłopak wstając.
- Nathan! Ja się trochę boje...  - powiedziałam spuszczając głowę.
- Kochana! Nie ma się czego bać! - powiedział chłopak przytulając mnie.
- A co jeśli mnie nie polubią? Co, jeśli wyrzucą z pałacu? Kiedy dowiedzą się o moich mocach czy na pewno nikt mnie nie skrzywdzi? Nie chcę zginąć przez miłość do ciebie!
- Spokojnie! Cokolwiek powiedzą stanę po twojej stronie a jeśli każą cię zabić najpierw będą musieli uśmiercić mnie! Za wszelką cenę będę cię bronił, skarbie. Nie bój się więc. Nie pozwolę by choćby spadł ci włos z głowy.
- Dziękuję! - wyszeptałam a z oczu popłynęły mi łzy.
Nathan delikatnie mi je otarł i pocałował w czoło.
- Już w porządku? - spytał.
- Chyba tak! - odpowiedziałam.
- Możemy iść? Czy wolisz jeszcze się do mnie potulić? - spytał chłopak wypuszczając mnie ze swoich objęć.
- Chcę zostać! - powiedziałam.
Oboje usiedliśmy na łóżku chłopaka a ja znów się do niego przytuliłam.
- Jak ja mam się tam zachowywać? Jak mam ich spytać o to czy będę mogła tu zostać jako twoja dziewczyna, czy uwolnią moje przyjaciółki i dadzą im moce? No i jak powiedzieć, że ja je mam.
- Sprawą nas i twojej mocy zajmę się ja a ty na sam koniec zapytasz się czy twoje przyjaciółki odzyskają wolność. Nie będziesz musiała prawie nic mówić.
Siedzieliśmy tak razem chwilę. Byłam strasznie zdenerwowana. Bałam się trochę o siebie. Nathan szybko mnie uspokoił i postanowiliśmy iść już do jego rodziców. Wyszliśmy z pokoju trzymając się za ręce.
- Właściwie to gdzie mamy się z nimi spotkać? - spytałam.
- W gabinecie mojego ojca. Czeka tam na nas z moją matką. Oby oboje mieli dzisiaj dobry humor. Raczej nie pochwalą tego, że przeze mnie masz moce.
- Tak... Mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy.
Szliśmy razem korytarzem w prawo do samego końca. Tam znajdował się gabinet króla. Nathan zapukał do drzwi. Wtedy one otwarły się od środka i zza nich wyszli dwaj strażnicy.
- Król już na was czeka! - powiedzieli wpuszczając nas a potem zamknęli za nami drzwi zostając na zewnątrz. Gabinet od środka był bardzo duży. Z obu stron przy ścianach stały półki z różnymi książkami. Naprzeciw drzwi stało biurko z ciemnego drewna a za nim siedział król. Na krześle obok siedziała królowa. Oboje ukłoniliśmy się i podeszliśmy bliżej.
- Usiądźcie! - powiedział król uśmiechając się i wskazał krzesła przed sobą.
- To mów Nathan. Dlaczego tak koniecznie chciałeś się z nami widzieć? - spytał gdy już usiedliśmy.
- Chcę porozmawiać z wami o mnie i Victorii. Jak już pewnie wiesz kocham tą dziewczynę i chcę z nią być. Ona jest jedną z tych czterech nowych służących. Jeśli pozwolisz chcę by została moją księżniczką i by nie musiała tu pracować. Dam jej komnatę, nauczymy ją wszystkiego...
Król spojrzał na mnie.
- To ty mnie dawno temu widziałaś, tak? - spytał.
- Tak! - odpowiedziałam
- Co myślisz o tym? - spytał królową.
- Mam pewne obawy. Pamiętasz historię z tamtą hiszpanką? Nie chcę by to znów się tak skończyło.
- Co cię łączy z tą dziewczyną? - pytaj dalej król.
- Miłość! Mówiłem, że bardzo kocham Victorie.
- Powiedz mi tylko Nathan czy nie boisz się że znów to się tak skończy?
- Nie! Victoria jest zwykłą, normalną dziewczyną. Kiedy się we mnie zakochała nawet nie wiedziała że jestem księciem. Mówiłem jej o tym mieście a ona tu za mną przyszła. Nie musiała ale jednak przyszła bo mnie kocha. Ja też ją bardzo kocham. Mogę z nią być?
- Powinieneś być z kobietą z królewskiej rodziny. Wampirką, która nie była kiedyś człowiekiem i która posiada moce. Nie jestem pewien, czy dobrym pomysłem jest włączyć do naszej rodziny zamkową służącą. Lepiej, żebyś się do niej nie zbliżał.
- Ale tato! Viki to dobra dziewczyna! Zobaczysz! Na pewno byś nie żałował.
- Ojciec powiedział, że nie to musisz się dostosować. - powiedziała królowa.
- Proszę! Dajcie mi szansę!  Zrobię wszystko by zdobyć to zaufanie.
- Najlepiej będzie jeśli o sobie zapomnicie! Za tydzień porozmawiam z moim bratem. Postaram się przenieść do jego zamku Victorie żebyście się nie widywali. Do tamtego czasu też masz się z nią nie spotykać. W przeciwnym razie zostanie wystawiona na słońce. - powiedział król.
- Słońce jej nie zaszkodzi, tato! - powiedział Nathan.
- Jak to? - zdziwiła się królowa.
- Co? Złamałeś zakaz! - wrzasnął król wstając i uderzając rękoma o stół.
- To był wypadek. Przez wielką miłość do niej zapomniałem. Pozwól mi z nią być!  Viki jest dobrą dziewczyną.
- Powiedziałem nie! - wrzasnął ponownie.  - Już jej więcej nie zobaczysz! Straże!
Do pokoju weszli dwaj strażnicy.
- Wtrąćcie tą dziewczynę do lochów a Nathana zamknięcie w jego komnacie. Zabierzcie mu wszystkie rysunki na których ona jest i przynieście do mnie. Ma o niej zapomnieć. Kraty jej więzienia mają być odporne na moce. Klucz wrzućcie do stawu. Ma tam zostać na zawsze! I zerwijcie jej z szyi ten naszyjnik!
Z oczu popłynęły mi łzy. Strażnicy podeszli do mnie i chwycili pod ramiona. Jeden z nich siłą zdjął mi mój naszyjnik i oddał w ręce króla. Do środka wbiegło dwóch kolejnych i podeszli do chłopaka łapiąc go również. Oboje próbowaliśmy się uwolnić.
- Dlaczego mi to robisz? Ona nic nie zrobiła! - krzyczał chłopak próbując się wyrwać by mi pomóc.
Spojrzałam na niego.
- Kocham cię, Nathan! Zawsze będę kochała! Pamiętaj o mnie! - powiedziałam cicho i przestałam się szarpać.
Strażnicy mocniej mnie chwycili i ciągnąc nogami po ziemi wyprowadzili z pomieszczenia.
- Viki! Nie! - krzyczał za mną chłopak.
Strażnicy nieśli mnie korytarzem do schodów a potem przez główny korytarz, dalej kolejnymi schodami aż do podziemi. Było tam ciemno a w powietrzu było czuć wilgoć. Po obu stronach długiego korytarza były małe cele. Wszystkie były puste. Strażnicy otworzyli jedno z więzień i wrzucili mnie do środka na betonową podłogę. Zamknęli drzwi na klucz i odeszli. Ledwo wstałam z ziemi i położyłam się na drewnianym łóżku wiszącym na łańcuchach przy ścianie. Nogi do kolan miałam całe posiniaczone od wleczenia po schodach w dół i po korytarzach. Z kolan miałam zdartą skórę po tym jak rzucono mnie na beton. Miejscami też zaczęła mi lecieć krew. Wszystko to bardzo bolało.
- Za co mnie to spotkało! - krzyczałam płacząc.
Leżąc na łóżku, które właściwie przypominało grubą deskę na której leży słoma szybko zasnęłam. Było mi bardzo zimno. Obudziłam się rankiem. Przez małe okienko z kratami przy suficie wpadało do środka światło słońca. Wstałam z łóżka. Wtedy poczułam, że znów  bolą mnie nogi. Gdy na nie spojrzałam wyglądały okropnie. Jakby ktoś zdarł mi z nich skórę. Rozejrzałam się gdzie tak naprawdę jestem. Znajdowałam się w niewielkiej celi. Po prawej jej stronie było moje łóżko a po lewej drewniana toaleta. Naprzeciwko wejścia przy samym suficie było małe okno.
- I co ja mam teraz zrobić? - powiedziałam spoglądając na kraty.
Podeszłam do wejścia rozglądając się po korytarzu i innych celach. Nie było tam nawet żywego ducha. Było tylko zimno i ciemność. Zaczęłam się lekko bać. Usiadłam znów na swoim łóżku. Tak mniej więcej minął mi ponad miesiąc. Wstawałam i patrzyłam przez okno lub coś nuciłam. Wielkie rany na moich nogach prawie w całości zniknęły. Rano i wieczorem strażnicy przynosili mi nieco jedzenia. Wśród siana na podłodze znalazłam kamień, którym dało się pisać po ścianach. Zaznaczałam sobie nim nad łóżkiem ile dni już upłynęło. Często też rysowałam nim tak jak uczył mnie Nathan. Wciąż tylko o nim myślałam. Byłam ciekawa czy jeszcze go zobaczę i czy kiedykolwiek jeszcze opuszczę to okropne miejsce.
  • awatar Nala13: Nie spodziewałam się w sumie takiej reakcji króla! Wow... Ta cela i wgl o.0 Mega wymyślone!
Pokaż wszystkie (1) ›
 

mojamagia
 
Wstaliśmy i zeszliśmy na dół. Dziewczyna zaczęła przeglądać wszystkie ubrania.
- Potrzebujemy stroju na wizytę u króla! - powiedział Nathan patrząc na mnie.
Emma długo szukała aż w końcu coś znalazła. Wyjęła z szafy czarno czerwoną sukienkę. Nie miała rękawów. Góra była czerwona a dół czarny i skurzany z wzorem w róże.
- Jak ta? - spytała Emma.
- Ładna, ale wolę coś w stylu tej co mam na sobie. - powiedziałam.
Emma zaczęła dalej szukać. Po chwili pokazała nam kolejną sukienkę. Była długa do ziemi i fioletowa. Rękaw miała do łokci zakończony czarną falbanką. W pasie była wąska a dół był szeroki.
- Przymierz ją Viki! - powiedział Nathan.
Nawet mi się podobała, chodź wolałabym coś krótszego. Wzięłam ją i poszłam się przebrać.
- Jak wyglądam? - spytałam pokazując się
- Pięknie! Jak prawdziwa księżniczka! - powiedział Nathan.
- Myślisz, że się nadaje? Dla mnie trochę za długa! - powiedziałam
- To nie problem! Można ją podczepić tak, że z przodu będziesz miała do kolan a z tyłu tak jak teraz! - powiedziała Emma.
Podeszła do mnie i spięła mój strój tak jak powiedziała.
- Lepiej? - spytała.
- Tak, ale nadal nie jestem przekonana. Miałabyś coś takiego tylko bez przyczepiania.
- Pewnie! - powiedziała i po kilku minutach przyniosła sukienkę.
Ta nie miała rękawów. Była czarna od góry a dół miała czerwony z przodu przed kolana a z tyłu do kostek. Góra była ozdobiona różnymi koralikami i kryształkami. Od razu mi się spodobała. Gdy ją przymierzyłam okazała się idealna.
- Wyglądasz fantastycznie! - powiedział Nathan również zachwycony strojem.
- Chcę właśnie tą! - powiedziałam.
Poszłam założyć z powrotem swoją sukienkę a Nathan zapłacił za tą którą wybrałam.
- Mam też małą prośbę! - powiedziałam do Nathana gdy wyszłam.
- Jaką? - spytał chłopak
- Chciałabym dać coś swoim przyjaciółką z pokoju. Myślę, że są trochę na mnie złe za dzisiaj i chciałabym im to jakoś wynagrodzić.
- Mam coś małego i nie drogiego! Przyniosę! - powiedziała Emma i pobiegła do magazynu.
Po chwili wróciła z małym pudełkiem w ręce.
- Mam różnego rodzaju naszyjniki. Tutaj mam przykładowy z truskawką. - powiedziała i otworzyła pudełko.
Był w nim długi łańcuszek na którym wisiała dość duża czerwona truskawka.
- Podoba mi się! - powiedziałam uśmiechając się.
- Opisz mi więc swoje trzy przyjaciółki. - powiedziała Emma.
- Tamara lubi ubierać się na czarno, ma farbowane na różowo włosy ale jest bardzo wrażliwa. Anna jest spokojną, miłą blondynką. Jej styl jest zwiewny, romantyczny. Lubi bardzo kwiaty. Hope natomiast jest wyluzowana, nieco zabawna. Ma czarne mocno kręcone włosy i nieco ciemniejszą skórę niż my.
Emma wyszła z powrotem bez słowa.
- Mam nadzieję, że pozwolicie im je nosić przy pracy. - powiedziałam do chłopaka.
- Pogadam z Madame Bonnet żeby je za to nie wyzywała. Tak raczej nikt się czepiał nie będzie.
Wtedy wróciła Emma z trzema pudełeczkami w ręce.
- Mam idealne naszyjniki! - powiedziała pokazując mi je.
Pierwszy był z różową różą, drugi ze złotą gwiazdą a trzeci z czarną starą kasetą video.
- Super! - powiedziałam zadowolona.
Wszystkie bardzo mi się podobały. Nathan zapłacił za nie. Podeszliśmy do wyjścia.
- Do zobaczenia! - powiedziała Emma
- Cześć! - od po wiedzieliśmy jej równo.
Chłopak założył znów kaptur i wyszliśmy na dwór.  Szliśmy razem ulicami miasta z powrotem w stronę zamku.
- Nathan? Ten spacer... Miał być po sukienkę i z powrotem? - spytałam gdy już dochodziliśmy.
- Nie! Tak chciałem się tylko z tobą przejść... Poza tym jeszcze nie wracamy. - odpowiedział Nathan.
- A dokąd teraz idziemy?
- Chciałbym pokazać ci pałacowy ogród.
Gdy dochodziliśmy do zamku zeszliśmy z drogi i poszliśmy trawą za pałac. Znajdował się tam wielki, piękny ogród. Rosły w nim różne drzewa a wokół nich były piaszczyste ścieżki. Wzdłuż nich rosło pełno kolorowych kwiatów a na środku ogrodu stała piękna fontanna.
- Ślicznie tu! - powiedziałam.
Nathan uśmiechnął się.
- Chodź za mną! - powiedział i ruszył ścieżką po prawej stronie.
Poszłam za nim. Dotarliśmy do największego drzewa w całym ogrodzie. Było bardzo grube i lekko pęknięte z tyłu.
- Wiesz co tam jest? - powiedział chłopak wskazując na pęknięcie.
- Nie. – Odpowiedziałam
Nathan wszedł do środka i po chwili wrócił. Trzymał w ręku kartki na twardej podkładce i dwa ołówki.
- Drzewo jest puste w środku a ja zrobiłem tam sobie taki mały schowek na rzeczy. - powiedział.
- Narysujesz mnie znów? - spytałam.
- Zgoda, ale najpierw ty coś narysuj.
- Ja? Nie potrafię robić tego tak pięknie jak ty!
- Na pewno potrafisz, tylko jeszcze o tym nie wiesz!
Usiedliśmy na małej górce pokrytej trawą. Chłopak wskazał na duży słonecznik rosnący niedaleko i powiedział bym spróbowała go narysować. Położył mi kartki na kolana i dał do ręki ołówek. Zaczęłam powoli próbować go przerysować. Niezbyt mi wychodziło więc Nathan chwycił mnie za rękę którą rysowałam i mi pomagał. Gdy to zrobił poczułam coś takiego... Nie potrafiłam tego opisać. To był tak jakby spokój, szczęście i poczucie bezpieczeństwa... Nie wiem do końca jak to nazwać. Byłam po prostu naprawdę przy nim szczęśliwa. Byłam zakochana... W czasie rysowania opowiedział mi też dokładnie o tym co wczoraj nocą mówiła mu o mnie matka. Nie ufa mi.
- Widzisz! Potrafisz rysować! Wyszło pięknie! - powiedział Nathan gdy skończyliśmy.
Uśmiechnęłam się i podałam mu ołówek.
- Twoja kolej! - powiedziałam.
- Dobrze! Ja coś narysuję a ty pójdziesz nazbierać kwiatów do mojego pokoju. Przydałby się jakiś bukiecik na biurku między tymi stertami kartek. - powiedział chłopak.
Uśmiechnęłam się i wstałam z trawy. Zeszłam z górki i zaczęłam zbierać kwiaty. Wybierałam te, które jeszcze nie do końca rozkwitły by wstawione do wazonu dłużej stały. W końcu zebrałam bukiecik z niebieskich róż i różowych tulipanów i wróciłam do Nathana. Położyłam kwiaty niedaleko na trawie i spojrzałam na rysunek chłopaka. Narysował nas tyłem idących ulicą w stronę zamku. Usiadłam obok i patrzyłam jak go kończy. Dorysował jeszcze paru przechodniów i dodał napis "Spacerując miastem...".
- Pięknie! - powiedziałam.
- Dziękuję! Teraz chodźmy do zamku. Niedługo noc a przecież miałem się wtedy z tobą nie spotykać.
Oboje roześmialiśmy się i ruszyliśmy w stronę wejścia do zamku. Nathan niósł rysunki a ja kwiaty. Poszliśmy razem do jego pokoju. Chłopak wyjął z szafki szklany wazon, nalał do niego wody i włożył do niego bukiet kwiatów. Postanowiłam wrócić do siebie.
- Zostań ze mną jeszcze trochę! - poprosił gdy miałam już wychodzić.
- No dobrze! - zgodziłam się.
Rozmawialiśmy ze sobą do późna. Nathan pokazał mi swoje rysunki. Powiedział, że często dokumentuje nimi swoje życie. Pierwszy jaki w tym stylu zrobił przedstawiał jego nauczyciela rysunku z podpisem "Ostatnia lekcja" Powstał ponad 200 lat temu. Nie sądziłam, że Nathan ma aż tyle lat. Po wampirach nie można poznać ich wieku. Później znów zaproponowałam, że wrócę do siebie, bo przecież rano miałam pracę.  Nathan jednak nie chciał się ze mną rozstać. Wziął mnie na ręce, usadził na narożniku biurka i zaczął całować. Słodkie i namiętne pocałunki były idealnym zakończeniem dnia spędzonego razem.
- Zostań ze mną na noc, kochana! - poprosił chłopak na moment przerywając.
- Zostanę... - odpowiedziałam obejmując go rękoma wokół szyi.
Całowaliśmy się dość długo po czym Nathan przeniósł mnie na rękach do łóżka. Tam robił mi to dalej do tego jeszcze delikatnie przesuwając rękoma po moim ciele. Przez cały czas słodko mnie przytulał. Po ponad godzinie spędzonej w ten sposób ułożyliśmy się do snu wtuleni w siebie.
- Kochana Victorio! Moja jedyna...  - powiedział Nathan przesuwając ręką po mojej twarzy.
- Nie zostawiaj mnie już nigdy! - powiedziałam.
- Nigdy już ci tego nie zrobię! Jesteś moim szczęściem, moją miłością i moim całym światem! Nie chcę już zasypiać bez delikatnej jak płatki kwiatów młodej kobiety w moich ramionach. Nie umiem żyć bez ciebie, ślicznotko! Jesteś moim ósmym cudem świata!
- Słodki jesteś!
- A ty jesteś przepiękna. Moja ukochana księżniczko, cudowna dziewczyno, królewno prześliczna...
Chłopak nie przestawał wciąż mnie komplementować i słodko do mnie mówić. Byłam zachwycona i całkowicie w nim rozkochana.
- Tak dobrze mi z tobą… Zrobię wszystko bym mogła być przy tobie już zawsze! – powiedziałam
- Nigdy się nie rozstaniemy! Jesteś moja ślicznotko! – odpowiedział chłopak całując mnie w czoło
Poszliśmy spać dopiero późno w nocy. Oboje długo nie mogliśmy zasnąć z tych wszystkich emocji. Wciąż się w siebie wpatrywaliśmy. Było mi tak dobrze jak jeszcze nigdy. W końcu jednak zasnęłam zmęczona w objęciach chłopaka mocno w niego wtulona. Obudziliśmy się prawie równo przed południem.
- Dzień dobry Viki! Jak się spało? - przywitał mnie Nathan.
- Cześć! Masz naprawdę bardzo wygodne łóżko! Naprawdę się wyspałam.
- Cieszę się! Teraz chodź! Pójdziemy razem na śniadanie, dobrze?  
Wstałam z łóżka i wyprostowałam lekko swoją sukienkę. Razem z Nathanem poszliśmy do kuchni. Po zjedzeniu wspólnego śniadania wróciliśmy do pokoju chłopaka po rzeczy kupione u Emmy. Potem Nathan odprowadził mnie do wieży i pożegnaliśmy się. Chłopak obiecał mi, że wieczorem przyjdzie i razem pójdziemy porozmawiać z jego rodzicami. Weszłam do pokoju.
- Patrzcie kto w końcu postanowił wrócić! - powiedziała na mój widok Hope.
Zdziwiłam się widząc trzy przyjaciółki w pokoju o tej porze.
- Cześć! To dzisiaj nie pracujecie? - spytałam.
- W weekend mamy wolne! - powiedziała Tamara.
- Pewnie sobie myślałaś, że znów cię ominie praca! - powiedziała Anna.
Wszystkie trzy podeszły i stanęły przede mną.
- Skoro to wszystko ciebie nie dotyczy idź stąd! - powiedziała Hope.
- Jesteście na mnie złe, prawda? - powiedziałam.
- Tak! My musimy cały dzień tu pracować a ty chodzisz sobie nie wiadomo gdzie z tym swoim Nathanem! - powiedziała Tamara.
- Wczoraj do północy wszystkie trzy myłyśmy okna! Tamara po powrocie z kuchni również musiała do nas dołączyć! - powiedziała Hope.
- Gdyby nie to, że mamy wolne pewnie też byśmy musiały dzisiaj robić wszystko za ciebie! Chyba już nawet o nas zapomniałaś! - powiedziała Anna
- Wybaczcie mi! Miałam wrócić wczoraj, ale tak jakoś wyszło... Przepraszam! Nie jest tak, że ja o was nie myślę! Dzisiaj idę rozmawiać z królem o tym wszystkim. Jak byłam z Nathanem w mieście też o was pamiętałam! Przyniosłam wam nawet coś! - powiedziałam i rozdałam przyjaciółką pudełeczka z naszyjnikami.
Dziewczyny niechętnie je wzięły. Tylko Anna zajrzała do środka.
- O jej! Jakie to śliczne! - powiedziała gdy zobaczyła swój naszyjnik z różą.
- Wiedziałam, że ci się spodoba. - powiedziałam uśmiechając się.
- Chcesz nas teraz przekupić tym, prawda? - zarzucała dalej Hope
- Nie, nic z tych rzeczy! Widziałam, że nie byłyście zadowolone gdy przyszedł Nathan. Ja, szczerze mówiąc też bo wolałabym wam pomóc, ale nie mogłam mu odmówić. Cały czas o was myślałam! Rozmawialiśmy razem kiedy pójdziemy do króla... Bardzo chcę wam pomóc!
Tamara i Hope spojrzały na siebie.
- No dalej! - szepnęła do nich Anna.
Obie patrząc na mnie otworzyły pudełka.
- Piękny! - powiedziała Hope wyciągając swój naszyjnik z gwiazdką.
- Tak! Wybaczamy ci! - powiedziała Tamara oglądając prezent.
Wszystkie trzy zawiesiły sobie je na szyi.
- A ty co tam masz? - spytała Anna pokazując na torebkę którą trzymałam w drugiej ręce.
- Sukienkę! - odpowiedziałam wyciągając ją i pokazując.
Wszystkie były nią zachwycone tak samo jak ja. Usiadłyśmy razem na moim łóżku i zaczęłam opowiadać im jak spędziłam wczorajszy dzień.
  • awatar Nala13: Świetne! Awwwww można czytać i czytać cały czas <3
Pokaż wszystkie (1) ›
 

mojamagia
 
Gdy praca była gotowa wstałam z łóżka a Nathan poprosił bym usiadła mu na kolanach.
- Pokaż rysunek! - poprosiłam przytulając się do niego.
Chłopak pokazał mi to, co stworzył na kartce. Byłam tam narysowana nie w sukience którą miałam na sobie, a w samej bieliźnie, równie kuszącej co mój sposób siedzenia. Do tego oprócz daty i podpisu chłopaka był artystyczny napis "Na jej życzenie". Litera E na końcu była przedłużona a jej końcówka tworzyła serce.
- Zdolny jesteś! Masz fantazję! - powiedziałam na widok rysunku.
- Dzięki! Zawsze chciałem coś takiego narysować! - powiedział i odłożył swoją prace na podłogę.
- Więc spełniłam twoje marzenie. Spełnisz teraz moje? - powiedziałam i zamykając oczy zaczęłam całować go w usta.
Chłopak położył mi ręce w tali i odwzajemnił pocałunek. Po chwili ktoś zapukał do drzwi. Oboje wystraszeni przerwaliśmy i spojrzeliśmy w stronę drzwi.
- Kto tam? - zawołał chłopak.
- Mogę wejść i z tobą porozmawiać? - odezwała się jakaś kobieta
- To moja mama! - szepnął do mnie. - Nie ma nic do nas więc ją wpuszczę. Ukłoń się jej, bo to królowa.
Wstał i poszedł otworzyć drzwi.
- Mamo! Jest u mnie Victoria! - powiedział do niej.
- Chętnie ją poznam! - odpowiedziała królowa i weszła do środka.
Była szczupłą, piękną kobietą. Miała rozpuszczone, lekko falowane blond włosy do pasa. Ubrana była w białą koszule nocną długą do ziemi i na krótki rękaw. Na nogach miała białe balerinki.
- Dobry wieczór pani! - powiedziałam kłaniając się jej.
Ona uśmiechnęła się do mnie.
- Miło mi poznać wybrankę mojego syna. - powiedziała. - Naprawdę jesteś tak śliczna jak mówił Nathan!
Nie wiedziałam do końca jak mam się zachowywać przy niej.
- Dziękuję! - odpowiedziałam cicho.
Nathan podszedł do mnie i stanął obok zasłaniając rysunek który leżał na podłodze.
- O czym chciałaś rozmawiać, mamo? - spytał.
- Victorio! Możesz iść już do siebie! Jutro masz w końcu pracę! Na razie nie jestem w stanie cię z niej wyciągnąć. - powiedziała do mnie.
- Idź Viki! Opowiem ci wszystko jutro. - szepnął do mnie Nathan.
- Do widzenia! - powiedziała i skinęłam głową w kierunku królowej.
Spojrzałam na Nathana i ruszyłam w stronę wyjścia. Wyszłam zamykając za sobą drzwi.
- Chcę porozmawiać o tobie i tej dziewczynie! Uważaj, bo ona może być zdrajczynią! Nie wiesz co robiła po tym jak się rozstaliście. Dziewczyna musi udowodnić, że jest wierna naszej rodzinie. - usłyszałam głos królowej z za ściany.
- Mamo! Ja jestem pewny, że Victoria nigdy by nie zdradziła! - odpowiedział Nathan.
Postanowiłam chwilę posłuchać co mówią.
- Nie znasz jej długo i nie masz pewności. Nie spotykaj się z nią nocami. Czekaj aż nabierzemy pewności, że się dla ciebie nadaje.
- Na pewno tak! Bardzo ją kocham!
- Zobaczymy jak będzie. Porozmawiamy kiedy indziej.
Bałam się że matka Nathana zaraz wyjdzie i zobaczy, że słuchałam ich rozmowy dlatego po cichu pobiegłam do swojego pokoju. Klucz od drzwi wisiał na ścianie. Otworzyłam je i za pomocą mocy zamknęłam je znów i sprawiłam, że klucz wrócił na swoje miejsce na ścianie. Położyłam się na łóżku. Myślałam o tym jak chłopak mnie rysował. Chwilami kiedy tak na mnie patrzył miałam wrażenie, że zaraz wstanie z krzesła, usiądzie mi na nogach i zacznie całować. Myślałam też o królowej. Dowiedziałam się że jednak nie do końca mi ufa. Zastanawiałam się jak mogę to zaufanie zdobić i nie wiem nawet kiedy zasnęłam. Rano obudziły mnie koleżanki z pokoju mówiąc, że niedługo przyjdzie Madame Bonnet i jeśli zaraz nie wstanę znów na nas nakrzyczy. Wyszłam więc z łóżka zaspana i przebrałam się w strój do pracy. Chwilę po tym do pokoju weszła Madame.
- Dzień dobry, dziewczęta! - przywitała nas.
- Dzień dobry! - odpowiedziałyśmy równo.
- Wasze wczorajsze prace nie były źle wykonane. Królowa jest z was zadowolona. Teraz zajęcia dla was na dzisiaj. - powiedziała
- Tylko nie do kuchni! - szepnęła do mnie Tamara
- Ależ właśnie tam pójdziesz, i to nawet teraz. - powiedziała Madame  wskazując jej drzwi wyjściowe.
Dziewczyna posłusznie wyszła.
- Pozostałe umyjecie wszystkie okna w pałacu. Hope na parterze, Anna we wszystkich wieżach i na strychu, a Victoria...
- Victoria pójdzie ze mną! - odezwał się ktoś za kobietą.
Odwróciła się. Stał tam Nathan.
- Ukłońcie się! To przecież książę! - powiedziała do nas Madame a my zrobiłyśmy to.
- Chciałbym dzisiaj zabrać Victorie. Mam nadzieję że to nie kłopot. - powiedział chłopak.
- Oczywiście, że nie! Pozostałe dziewczyny na pewno sobie poradzą. - powiedziała Madame i wyprowadziła Hope i Annę.
Były chyba trochę na mnie złe, że będą musiały pracować dziś jeszcze za mnie.
- Viki! Przebierz się w tą swoją sukienkę! - powiedział do mnie Nathan
- A ty..?
- Chętnie popatrzę! – powiedział uśmiechając się do mnie.
Zrzuciłam z siebie ubrania a chłopak cały czas się we mnie wpatrywał. Wzięłam do ręki fioletową sukienkę a wtedy Nathan podszedł do mnie od tyłu i położył mi ręce w tali przyciskając do ciebie.
- Śliczna jesteś! – wyszeptał mi do ucha.
Zamknęłam oczy i wzięłam głęboki oddech. Odwróciłam się przodem do niego.
- Mogę się do końca ubrać? – spytałam zaczepnie się uśmiechając
Chłopak zdjął ze mnie dłonie które aż rwały się, żeby mnie dotykać. Wzięłam znów sukienkę i założyłam na siebie. Nathan przybliżył się do mnie a ja si cofałam aż nie doszłam do ściany.
- To idziemy? – spytałam uśmiechając się
- Za chwilę! – powiedział chwytając moje ręce i przyciskając za nadgarstki do ściany na wysokości moich oczu.
Przysunął się do mnie bardzo blisko i w jednej chwili zaczął namiętnie całować. Robiliśmy to przez dłuższą chwilę a potem Nathan puścił moje ręce a zaraz po tym odsunął się ode mnie robiąc krok w tył.
- Idziemy? – spytał wpatrując się we mnie
Uśmiechnęłam się i wyszliśmy z pokoju. Zbiegliśmy po schodach na dół.
- Chodź Viki! Zabieram cię dzisiaj na spacer! - powiedział chłopak i chwycił mnie za rękę.
- Dokąd idziemy? - spytałam
- Zobaczysz!
Skierowaliśmy się w stronę wyjścia. Na dworze chłopak naciągnął na głowę kaptur od bluzy.  Spacerowaliśmy razem ulicami miast.
- Nathan! Ludzie cię tu poznają? Wiedzą kim jesteś? - spytałam po chwili
- Kiedy ubiorę zwykłe ubrania i zaciągnę kaptur na głowę nikt mnie raczej nie poznaje a jak założę elegancki strój i jeszcze pokarze się w towarzystwie rodziców to wiedzą kim jestem. Wole jednak wychodzić jako ten pierwszy. Nie lubię tłumów wokół siebie. - odpowiedział.
Rozumiałam go. Mną się nigdy aż tak nie interesowali, ale wiem chociażby po tych wszystkich sławach, że to czasem męczy.
- Cześć Viki! - usłyszałam nagle za sobą.
Oboje odwróciliśmy się. Za nami stała Emma.
- No proszę! A więc to dla ciebie się tak stroiła! - powiedziała patrząc na Nathana.
- No jak widzisz! - odpowiedział chłopak uśmiechając się do niej.
- Wpadniecie? - spytała
Nathan spojrzał na mnie.
- Chodź kochana! Kupimy ci jeszcze jedną sukienkę! - powiedział.
Uśmiechnęłam się. Emma zaprosiła nas do swojego domu. Weszliśmy po schodach na górę i usiedliśmy w salonie na kanapie. Nathan zdjął kaptur.
- Co słychać u ciebie! Dawno się nie widzieliśmy! - powiedziała Emma do chłopaka.
- Mam nie zły problem! Chodzi o Victorie! Nie wiem w jaki sposób mogę przekonać rodziców by się zgodzili na nasz związek. Mama w prawdzie jest za nami, ale nie do końca jej ufa. Boi się żeby nie zdradziła nas tak jak kiedyś Annabeth. - odpowiedział chłopak.
- Kto to Annabeth? - zdziwiłam się.
- Kiedyś była moją dziewczyną... To było bardzo dawno temu! Annabeth jest hiszpańską księżniczką wampirów. Poznaliśmy się kiedyś na balu. Przyjechała tu mimo zakazu rodziców. Nasze rodziny były, i są nadal od lat skłócone. Nie wiem dlaczego... Zakochałem się w niej. Kiedy miała już  wyjechać powiedziałem jej o tym a ona na to, że również to czuje. Przez pół roku pisaliśmy do siebie listy. Mówiliśmy sobie wszystko, i to był chyba błąd... - chłopak przerwał i spuścił głowę.
- Jakimś sposobem ściągnął ją tu na tydzień. - zaczęła dalej Emma - Nie rozstawali się wtedy nawet na krok. Powiedział o niej rodzicom a oni zgodzili się na ich związek. Służyłam u nich więc wszystko widziałam. Jednak okazała się zdrajczynią. Wypadł jej list gdy ze mną rozmawiała a ja go potem znalazłam. Przeczytałam i szybko pobiegłam do Nathana. Napisała w nim do swoich rodziców, że jeszcze trochę i Nathan będzie jej a kiedy zostanie królową zabije go i jego rodzinę. Będzie wtedy rządziła tym państwem. Pisała, że Nathana strasznie łatwo oszukać i że w ogóle go nie kocha i nigdy nie kochała. Król i królowa kiedy się dowiedzieli odesłali dziewczynę i na szczęście nic się nie stało. Jednak długo potem nie pozwalali mu na nic, nawet wychodzić z pałacu. Myślę, że dlatego ci nie ufają.
- Ja ją naprawdę kochałem... - powiedział smutno Nathan.
Przytuliłam go.
- Przykro mi, że tak cię zraniła. Mam nadzieję, że zdołam ci ją zastąpić. - powiedziałam
- Już to zrobiłaś! Oby moi rodzice się do ciebie przekonali.
- Mam pomysł! - powiedziała nagle Emma
- Jaki? - zdziwiłam się
- Viki! Spróbuj z nimi sama porozmawiać! Może zdobędziesz zaufanie!
- Nie wiem jak miałabym rozmawiać z królem... Nie potrafię się przy nich zachowywać.
- Viki wiem! - powiedział nagle Nathan - Przyznam się! Opowiem, że masz moce, że złamałem zakaz, i że naprawdę bardzo cię kocham. Jak będą o tym wszystkim wiedzieć może się zgodzą.
- Spróbujcie! Może porozmawiajcie oboje z nimi! - powiedziała Emma
Nathan spojrzał na mnie.
- Zobaczymy co będzie a teraz chciałbym sukienkę dla mojej Victorii. - powiedział uśmiechając się do mnie.
- To chodźcie! - powiedziała Emma.
  • awatar Nala13: Mega opowiadanie! Tyle się działo... Chce więcej :DDD
Pokaż wszystkie (1) ›
 

marcela10
 
W dzisiejszym wpisie... Chce powiedzieć że mam wieeelką ochotę napisać opowiadanie o wampirach. Ale jeszcze 9 rozdziałów opowiadania ,,Moc W Moich Rękach" i potem o wampirkach <33 Szczerze to je kocham. Od dawna je kochałam! Gdy tylko obejrzałam 1 odcinek ,,Moja niania jest wampirem" bardzo mi się spodobały więc postanowiłam coś z tym zrobić i wykorzystać moje inspiracje więc za jakiś czas się pojawi c:


Zapraszam na bloga mojej przyjaciółki Lili :D Bardzo przyjemnie się go czyta!

love-mymirror.blogspot.com/

POLECAM :D

Teraz nasze nowinki :D

Ostatnio na nawet znanej stronie z ubierankami pojawiła się ubieranka Boo York Boo York Clawdeen Wolf.
Oto jak ubrałam kochaną Deen:


Clawdeen Wolf Boo York ubieranka.jpg


Moja opinia? Świetne! Ta ubieranka strasznie mi się podoba. Wydaję mi się taka... Inna! Nwm czm! Ale jest super!
Teraz dalej

Mam dla was karaoke Szukając Siebie + trochę poprawiona wersja Sięgnij Gwiazd c:



Też bardzo mi się podoba. Nie umiem dodać nic więcej niż.... ,,Podoba mi się" xD

Co myślicie o dzisiejszych nowinkach? Graliście w ubierankę? Jakie jest wasze zdanie?
PISZCIE W KOMENTARZACH :D
Pokaż wszystkie (4) ›
 

lalkazombie
 
MOJE! najnowsze znalezisko. Sa tak cudowne, ze rozwazam opcje zabrania ich do domu. Wyschly na wior. Moje male mumie <3

11823843_396017427256006_64202423_n.jpg


11798474_396017783922637_1103306111_n.jpg


11798330_396017477256001_1758121860_n.jpg


11823898_396017517255997_817709015_n.jpg
Pokaż wszystkie (3) ›
 

zorena
 
Frustracja rosła, wydawało mi się, że dystans jaki dzieli mnie od jaskiń w ogóle się nie zmniejsza. Nagle usłyszałam żałosne wycie umierającego wilka. Wściekła przyspieszyłam. Byłam na granicy wyczerpania, sama zdziwiłam się, że zniosłam tyle czasu nieprzerwanego biegu, bałam się, że nie starczy mi sił na walkę. Odrzuciłam jednak na bok te czarne myśli i znów skupiłam się na drodze. Po chwili mym oczom ukazał się widok domu. Nie był to widok, na który w duchu liczyłam. Po jasnych skałach spływała świeża krew, zarówno na górze jak i na dole wzniesienia walały się ciała. Zatrzymałam się patrząc z przerażaniem na twarze osób, które znałam całe życie wykrzywione w grymasach strachu, bólu i wściekłości. Zrobiło mi się gorąco. Na górze wciąż było słychać odgłosy walki- jęki bólu, wrzaski zawziętości i obelgi. Wdrapałam się na miejsce z zadziwiającą prędkością. Zobaczyłam jeszcze więcej ciał, ale tym razem nie tylko wilkołaków ale również wampirów. Po środku grupa przeciwników właśnie starła się ze sobą w otaczającej ich zewsząd kałuży czerwonej cieczy. Ujrzałam pięciu wilkołaków i trzech wampirów, ale zanim zdążyłam doskoczyć do nich trzech wilków już nie żyło. Jeden z wrogów z prędkością światła połamał im karki. Zła rzuciłam się na jednego z wrogów, zaskoczony nie zdążył uchronić się przed śmiertelnym ciosem, po chwili jego głowa turlała się po kamiennym podłożu. Przez chwilę patrzałam na nią z pogardą i obrzydzeniem.
-Kochanie!-usłyszałam głos ojca, który w pół wilczej formie biegł w moim kierunku.
W jego tle widziałam jak jeden z wampirów spada zepchnięty przez jasnego wilka, ale po chwili on także spada tam pociągnięty przez niego. Usłyszałam ostatni w ich życiu krzyk. Za plecami taty przerażona spostrzegam jak ocalały potwór rzuca się na niego od tyłu z rządzą mordu w szkarłatnych oczach. Zanim zdążyłam jakkolwiek zareagować ojciec pada powalony przez niego chwytając się za pogryzioną szyję. Paskudna rana ociekała krwią, jej czerwień złączyła się w przerażającym kontraście z jasną skórą wilkołaka. Zmieniałam się w postać pół wilczą.
-Ojcze!!!-Wrzasnęłam przerażona a łzy napływały mi do szeroko rozchylonych oczu.
Z wściekłością wbiłam pazury w ciało oprawcy ojca przebijając mu niegodziwe serce. Przez moment spojrzałam na jego zbolały wraz twarzy i popchnęłam go aby spadł ze skały. Bezwładne ciało zostało zmasakrowane pod wpływem licznych uderzeń. Czaszka roztrzaskała się na kawałeczki odsłaniając obrzydliwy mózg okraszony czerwoną cieczą. Wyszczerzyłam kły i zaciągnęłam się świeżym zapachem krwi spływającej po mojej ręce. Pewnie, gdyby teraz ktoś mnie zobaczył przestraszył by się.

“Ma gnida na co zasłużyła!”


Nagle przypominam sobie o tacie i cała żądza krwi zmienia się w przerażenie. Podbiegłam do niego i odkryłam, że jeszcze żyje chociaż ledwo. Położyłam jego głowę na moich kolanach. Poczułam jak po policzku spływają mi ciepłe łzy.
-Córeczko, musisz być silna-jego głos był bardzo słaby, ledwo słyszalny.
-Wiem, będę... dla ciebie ojcze-płakałam jeszcze bardziej.
Czy teraz, gdy wszyscy z mojej watahy zostali zamordowani? Znajdę swoje miejsce na świecie? Czy poradzę sobie bez ojca? Wizja przyszłości coraz bardziej napawała mnie niepokojem, spoglądałam w nią doszukując się dobra, ale widziałam tylko smutek i nieprzenikniony mrok.
-Posłuchaj mnie uważnie-wyraźnie chciał mi powiedzieć coś ważnego-Muszę naznaczyć cię Wilczym Piętnem.
-Ale ojcze, przecież ja już jestem nim naznaczona, jestem wilkołakiem i...
-Nie! Nosisz w sobie klątwę wilkołactwa. Ja mam w sobie piętno naszych przodków, którzy otrzymali je od wilków, oni rozpoczęli nasz gatunek. Mam w sobie błogosławieństwo pierwszych. Wilcze Piętno uczyni ciebie alfą nad wszystkimi alfami. Chciałem wytłumaczyć ci to, gdy skończysz dwadzieścia lat. Nasza rodzina pochodzi w lini prostej od pierwszego wilkołaka. Jesteś wyjątkowa i pamiętaj o tym. Ten znak uczyni ciebie silniejszą, szybszą, mądrzejszą, po prostu-lepszą. Teraz słuchaj mnie uważnie, zgromadź stado silnych wojowników i raz na zawsze połóż kres terrorowi wampirów. Tylko ty możesz tego dokonać wierzę w ciebie.
Uniósł się delikatnie przy mojej szyi, w której ostrożnie zatopił swoje kły po czym uśmiechnął się blado i wyszeptał ostatnie słowa w swym życiu.
-Dasz radę, wieżę w ciebie. Żegnaj, kocham cię córeczko-zamknął oczy i zmarł w mych ramionach.
Odgarnęłam włosy z jego twarzy i ucałowałam go w czoło.
-Żegnaj ojcze-wyszeptałam.
Wstałam a jego ułożyłam na ziemi. Łzy nieprzerwanie płynęły mi z oczu. Rozryczałam się na dobre. Podeszłam do kamiennej ściany i z całej siły zaczęłam w nią uderzać pięściami. Po kilku mocnych ciosach skóra na kostkach była całkiem zdarta a z niej sączyła się krew, mimo to musiałam się na czymś wyżyć więc nie przerywałam. W końcu złapałam się za głowę zsuwając po ścianie na ziemie.
-Nie!!!-wrzasnęłam na całe gardło.
Mój wrzask bólu i rozpaczy rozniósł się na całą knieję. Byłam ciekawa co zrobili moi wrogowie, gdy go usłyszeli. Radość? Sprawiło im to przyjemność? Pewnie teraz te cholerne pijawki świętowały swoje wielkie zwycięstwo śmiejąc się wesoło przy jakimś martwym ciele, z którego wysysały krew a temu zdrajcy wyznaczyli jakieś nowe zadanie.
-Wiecie co?! Teraz żyje tylko dla zemsty!!!
Złowroga groźba unosiła się echem po okolicy docierając zapewne do uszu wszystkich, do których chciałam aby dotarła. Odwróciłam się na pięcie i z nowym nastawieniem do życia rozpoczęłam walkę. Właśnie ponownie rozpętała się odwieczna wojna gatunków. Jednak to wilkołaki ją wygrają a wampiry znikną z tego świata na zawszę...

                      KONIEC CZĘŚCI I
-----------------------------------
Ha! Tego się nie spodziewaliście, co? Lubię zaskakiwać ;)
A więc jest to ostatni rozdział pierwszej części. Kiedy będzie druga? Nie mam pojęcia. Pierwszy rozdział nowego opowiadania pojawi się tradycyjnie w piątek. To tyle. Narka! :D
  • awatar Seiti: Lubię krwawe opisy, lubuję się w morzu płynącej posoki! Me serduszko drży na samą myśl o jatce! Dobra robota! :D
  • awatar gość: @Seiti: Dzięki! :D Pisząc ten rozdział sama przestraszyłam się swoich wyobrażeń ;)
  • awatar SallyLou: Przeczytałam w końcu całe "Wilcze Piętno" i zatkało mnie ( znowu :)) Nawet się nie waż mówić, że to opowiadanie jest gorsze niż moje, bo to kłamstwo. Chciałaby umieć wprowadzać w swoim tak długie opisy, serio :D Przy scenie śmierci ojca popłakałam się, a niewiele rzeczy mnie wzrusza. Mam nadzieję, że Zorena krwawo się zemści za tych wstrętnych krwiopijcach. Już zacieram ręce czekając na więcej :P
Pokaż wszystkie (4) ›
 

zorena
 
Mijaliśmy kolejne drzewa i krzewy w milczeniu. Tysiące myśli kłębiło się w mojej głowie. Wiedziałam jednak, że teraz najważniejsze jest dobro Wiki. Od czasu do czasu zerkałam na Kamila, który w dalszym ciągu trzymał mnie za rękę, czułam się jak niegrzeczne dziecko prowadzone przez swoją mamę. Skóra chłopaka była, ciepła, delikatna a zrazem męska, jego dotyk dodawał mi otuchy i pomagał pozbierać myśli.
-Co zamierzasz?-odezwał się pierwszy, przerywając niezręczną ciszę, która obu nas wyraźnie męczyła.
-Dogadam się z nimi i uratuję Wiktorię, to ja powinnam zapytać się o to ciebie.
-Będę w pobliżu i zamierzam czuwać nad twoim bezpieczeństwem.
-Dlaczego to robisz?-zapytałam a on zatrzymał się nagle i spojrzał mi głęboko w oczy.
-Jestem to winien twojej sforze a poza tym... po prostu chcę cię chronić-serce zaczęło walić mi jak młot. Powtarzałam jego słowa w myślach, nie mogłam uwierzyć, że powiedział coś takiego, coś tak cudownego dla mnie. Pociągnął mnie i dalej kontynuowaliśmy naszą wędrówkę. Dlaczego zależy mu na moim bezpieczeństwie? Czyżby to co powiedział Sebastian było prawdą? Wilkołak był niezwykły i tak bardzo pragnęłam go poznać, ale ten dystans między nami, to on nam to uniemożliwiał. Nie potrafiłam wyjaśnić tego uczucia, ale czułam, że on nie jest dla mnie dobry mimo, że tak bardzo go lubiłam.
-Zaraz dojdziemy, znikam. Nie martw się jeżeli coś się stanie będę w pobliżu. Po prostu uratuj przyjaciółkę- przytulił mnie czule, jeszcze raz zaciągnęłam się jego zapachem i wtuliłam się mu w ramie, które było przyjemnie ciepłe- Uważaj na siebie. Obiecaj mi, że wrócisz... proszę.
-Obiecuję-odrzekłam natychmiast uwalniając się z uścisku.
Ruszyłam przed siebie czując na sobie wzrok chłopaka. Moje policzki pokryły czerwone rumieńce.

“Przy nim czuję się tak cudownie... Jeżeli wrócę powiem mu co czuję, nie mogę dalej okłamywać siebie i jego. Ja się po prostu zakochałam, zakochałam od pierwszego wejrzenia a Seba i Patryk to nie to.”


Weszłam na niewielką polanę mieszczącą się na środku lasu. Zewsząd otaczały mnie wampiry przyglądające się mi uważnie, na twarzach kilku z nich zobaczyłam kpiący uśmiech.
-Przyszłam. Zadowoleni? No to teraz gadać, gdzie jest Wiki!-warknęłam.
-Tutaj-usłyszałam znajomy głos i odwróciłam się, jednak widok przyjaciółki nie przyniósł mi ulgi, wręcz przeciwnie.
Stała przede mną jakby jakaś obca dziewczyna ledwo ją poznałam. To nie była moja przyjaciółka to był wampir. Byłam w szoku. Jak ona mogła tak mnie wrobić? Wiedziałam, że wampiry potrafią ukrywać się pod postacią człowieka a nawet byłam pewna, że ukrywają się wśród uczniów, ale... Wiki... jak... jak mogłam być taka głupia? Było nikomu nie ufać.
-I co przyjaciółeczko? Zdziwiona?-uśmiechnęła się złośliwie, miałam rację, była potworem.
-Jak mogłaś!?-wrzasnęłam wściekła cała aż gotowałam się w środku, poczucie zdrady i rozgoryczenie ustąpiły miejsca złości- Ty kłamliwa żmijo!
Zamiast dotknąć ją tymi słowami tylko bardziej ją rozbawiłam. Posłała mi kpiące spojrzenie i sięgnęła po coś z kieszeni swej czarnej bluzki.
-A tak przy okazji zobacz co znalazłam w twoich rzeczach- na jej wskazującym palcu zakołysał się naszyjnik z zębem mojego dziadka- Wiemy już wszystko o tobie wilku!-prychnęła z pogardą.

“Jak to możliwe?! Byłam bardzo dyskretna!”


-Nie było wcale tak trudno cię rozgryźć- przed krąg wystąpił kolejny wampir.
-Patryk!? Jak to!?-szok, szok i jeszcze raz szok, chciałam paść na ziemie i się rozpłakać. Lubiłam go.
-Nie nazywam się tak, jestem Varon syn przywódcy wampirów a Wiktoria to Rose i jest moją siostrą-cały czas bacznie mnie obserwował, nie było to przyjazne spojrzenie-Cóż przyznam, że na początku miałem cię w sobie rozkochać, ale oparłaś mi się więc mój plan wziął w łeb.
-A twój kolega, który kryje się za drzewami mógłby do nas dołączyć- tym razem głos zabrała siostra chłopaka- Nie udawaj, że cię tam nie ma. Chodź albo sama po ciebie przyjdę- odsłoniła parę sporych jak na wampira kłów.
Usłyszałam trzask łamanych gałęzi i już po chwili dołączył do mnie Kamil.
-Dlaczego z nią przyszedłeś? Myślałem, że cię znienawidzi... ach tak przecież ona nie wie-Varon wyszczerzył kły w podstępnym uśmieszku.
Popatrzałam się na chłopaka zdziwiona wyczekując jakiś wyjaśnień, niestety najwyraźniej nie raczył się tłumaczyć. Na jego twarzy malował się grymas wściekłości i... jakby wstydu.
-Zamknij się-wysyczał przez zaciśnięte ze złości zęby.
-Nie uważasz, że powinna wiedzieć?-ciągnął tamten i wyraźnie sprawiało mu to przyjemność.
-Kamil o co chodzi?-zapytałam kompletnie zbita z tropu.
-Twój domniemany przyjaciel pochodzi ze sfory, którą wynajmują wampiry aby wyręczać się nimi w zabójstwach wilkołaków. On zabija swoich. Cała jego rodzinka została wilkami wbrew swojej woli więc nienawidzą was i zabijanie dla nas jest dla nich prawdziwą przyjemnością. Naprawdę nazywa się Wagrast.
Poczułam, że lada chwila padnę na ziemie, tego było już za wiele. Chciałam się oprzeć o chłopaka, ale szybko zaniechałam tego pomysłu. Spojrzałam na Kamila rozpaczliwie z nadzieją, że ten zaprzeczy, rozwieje te oskarżenia, ale on nie zrobił nic. Spuścił wzrok.
-Wybacz-wyszeptał.
Otworzyłam szeroko oczy i położyłam dłoń na ustach. Jak on może? Czy to jak mnie przytulił i kazał wrócić było częścią jego planu? Czy to do jasnej cholery nic dla niego nie znaczyło!?
-Na początku miał cię zabić, ale plany się pozmieniały i on tylko pilnował abyś nie wchodziła nam w drogę i oczywiście zdobyć twoje zaufanie-Rose również zdawała się być zachwycona możliwością zdołowania mnie jeszcze bardziej.
Odwróciłam się w stronę chłopaka ze ognikami złości w oczach. Nie kryłam wściekłości. Po prostu było tego wszystkiego za dużo, czułam się kompletnie zbita z tropu jakby otaczała mnie jedna wielka ciemność i ludzie, którzy chcą mi tylko wyrządzić krzywdę. Czułam już teraz tylko jedno-złość, miałam nieodpartą ochotę rzucić się na niego tak aby wyrwać mu te jego zdradzieckie serce prosto z piersi i oddać jego krwawiące ciało wampirom na kolację.
-Jak mogłeś!- wrzeszczałam na niego-Myślałam, że jesteś inny! Myślałam, że...-ucięłam, i co ja miałam mu powiedzieć? Zależy ci na mnie? Kochasz mnie? Nie... teraz raczej nie była zbyt odpowiednia chwila na takie pytania-...mogę ci ufać!-użyłam bezpiecznego dla mnie dokończenia.
-To nie tak! Zoreno, ja ci wszystko wyjaś...-urwał, bo Varon przerwał mu.
-Nie żebym nie chciał oglądać dalej jak się kłócicie, ale myślę, że masz teraz ważniejsze rzeczy do roboty.
-Niby co?-spojrzałam na niego spode łba.
-No na przykład biec czym prędzej do swojego domu i pomóc mordowanym bliskim- na jego twarzy widniał uśmieszek.
-Że co?!- z luźnej pozycji skoczyłam na równe nogi prostując się jak struna.
-Najznamienitsi wojownicy spośród nas właśnie atakują twój dom i założę się, że mają już na rękach krew osób, które znasz. Uznaliśmy, że może być zabawnie patrząc jak desperacko będziesz pragnęła ich uratować-to co mówił wyraźnie go bawiło a mnie te słowa raniły bardziej niż najmocniejsze ciosy, miałam ochotę oszpecić mu tę uśmiechniętą buźkę-Proszę, droga wolna.
Nie wiedziałam czy to co powiedział było prawdą, ale wolałam się upewnić. Natychmiast zmieniłam się w wilka i pomknęłam w stronę domu, nie obchodziło mnie co stanie się z Kamilem. Wiedziałam, że jeśli zawiodę stracę wszystkich, których kocham. Omijałam zwinnie drzewa rozpędzając się do zawrotnej prędkości. W pewnym momencie wybiegłam na ulicę, o mały włos potrąciło mnie auto. Tak wiem, duży, czarny wilk pędzący zawzięcie zwrócił na siebie sporo uwagi. Przechodnie piszczeli usuwając mi się z drogi, zdziwieni i zdenerwowani kierowcy trąbili na mnie, gdy przebiegałam przed maskami ich samochodów. Szybko przemierzyłam miasto i pobiegłam do kniei.

“Nie mogę ich zawieść...”


Gałązki drzew raniły mnie, gdy przedzierałam się przez nie przez co po moim ciele spływały strumyczki krwi łączące się we większe rzeczki. Ale to było dla mnie nieistotne.
--------------------------------------
Surprise! Chcieliście rozdział wcześniej? Macie rozdział wcześniej ;) Jest to przed ostatni rozdział pierwszej części opowiadania a już za 2 tygodnie ruszamy z nowym! Będzie to coś troszkę innego, ale myślę, że wam się spodoba. Będzie miało tytuł "Burza". I co jakieś domysły? Piszcie śmiało, może trochę się pośmieję, hehehe jestem takim geniuszem zła... eee nieważne po prostu czekajcie :D
  • awatar Kochająca Książki *.*: Ale sie porobiło! Takiego obrotu spraw to się nie spodziewałam. Mówiąc szczerze, to już nie moge doczekać się nowej części ;)
  • awatar Bïtchïnamï: Chyba przyjdę przeczytać całość ^^
  • awatar Seiti: Po trosze się domyśliłam, że Wiki to wampir, Kamil też mi nie pasował z tym nagłym pojawieniem się i wybawieniem z rąk wampirów. Niezłe plugawe świnie z nich.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

zorena
 
Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony.
-O czym ty mówisz?-zapytał.
-Zaraz to ty...nie...-spuściłam głowę, chyba się pomyliłam-Eee...wybacz, chyba coś mi się pomieszało od tego płaczu-zwróciłam się do obu-Dajcie mi minutkę, ogarnę się i już idę na lekcję.
Weszłam do łazienki. Spojrzałam w lustro i zaraz spochmurniałam. Zobaczyłam, że cała moja twarz jest ubrudzona z makijażu, który z takim trudem zrobiłam. Oczyściłam wszystko i zabrałam się za nowy. Nałożyłam na skórę wszystkie potrzebne kosmetyki, na powieki zaaplikowałam wąski pasek czarnego cienia zaraz przy krawędzi oka, po tuszowałam rzęsy a usta przeciągnęłam delikatną różaną pomadką. Rozczesałam włosy układając je tak aby nie zakrywały mi oczu i już miałam wychodzić, gdy usłyszałam rozmowę pomiędzy Sebastianem a Kamilem.
-Dlaczego to zrobiłeś?-usłyszałam głos Seby.
-Nie rozumiem o czym mówisz.
-Dlaczego do cholery przytuliłeś ją? Przecież wiesz, że mi na niej zależy.
Słowa przyjaciela odbijały się echem w mojej głowie. Ja podobałam się mu? Miałam już wcześniej pewne przeczucia, ale nie byłam pewna. Teraz już wiem. Łapczywie zaczerpnęłam powietrza starając się nie dać po sobie poznać, że wszystko słyszałam. Byłam już na to przygotowana jednak nie mogłam ukryć zaskoczenia, pewnie jeszcze do nie dawna gdybym coś takiego usłyszała to skakałabym z radości, ale teraz... Sebastian...to... nie jest to.
-I co nic nie powiesz? -drążył dalej temat-Czekaj... a może ona też ci się podoba.
Stop! Tego było po prostu za wiele, nie miałam ochoty dalej przysłuchiwać się rozmowie. Odetchnęłam i pchnęłam drzwi łazienki. Chyba będę miała nauczkę na przyszłość.
-Ok, możemy już iść-posłałam im nieco wymuszony uśmiech, ale oni chyba tego nie zauważyli, gdyż wesoło gawędząc wyszli z pokoju jak gdyby rozmowa, którą wcześniej odbyli w ogóle nie miała miejsca.
Pierwszą lekcją była biologia. Byłam zbyt zajęta rozmyślaniem nad Wiktorią, Sebastianem... i Kamilem żeby słuchać tego co omawia nauczycielka. Kobieta miała niskie, pulchne ciało, krótkie blond włosy, twarz pooraną lekkimi zmarszczkami, wąskie usta, które nieudolnie podkreślała czerwoną szminką, mały spiczasty nosek i nienaturalnie żółte oczy, które przypominały dwa bursztyny. Ubrana była w zbyt dopasowaną do jej figury bluzkę w gepardzie cętki, dzwonowate dżinsy, czarne baleriny na drewnianej koturnie oraz pęk dużych zielonych korali.

“Co ja mam robić? Zgraja wampirów ma moją przyjaciółkę a Sebastian się we mnie podkochuje, do tego Kamil nieźle zawrócił mi w głowie! Nie, sprawy sercowe muszę odłożyć na drugi plan. Teraz liczy się życie Wiki a ja...”


-Zoreno!-z zamyśleni wyrwał mnie piskliwy głos uczącej mnie kobiety- Zadałam pytanie!
-Przepraszam, mogła by pani powtórzyć?-zapytałam rozkojarzona.
-Ech... i co ja z wami mam dzieci!-Aż kipiała ze złości, zapewne korciło ją aby wlepić mi pałę- Co to jest limfa?
-Przesącz osocza krwi do przestrzeni międzykomórkowej-wyrecytowałam regułkę, którą dzięki bogu znałam na pamięć.
-Dobrze-blondwłosa zacisnęła pięść i syknęła coś pod nosem-Wróćmy więc do omawiania układu limfatycznego!
Ponownie zatraciłam się w swoich przemyśleniach. Miałam gdzieś szkołę, i tak chodziłam tu tylko dlatego aby mieć jakąś przykrywkę. Nie zależało mi zbytnio na dobrych stopniach więc uczyłam się średnio. Nagle przed moimi oczyma na ławce wylądował zwinięty w kulkę papier. Rozejrzałam się, spostrzegłam jak Sebastian patrzy się w moją stronę, domyśliłam się, że to on jest autorem liściku. Na kawałku papieru widniał napis: "O czym tak zawzięcie myślisz?". Wzięłam długopis do ręki i odpisałam natychmiast: "Jeszcze się pytasz?! Boje się, że oni ją zabiją!". Korzystając z nieuwagi nauczycielki rzuciłam wiadomość na ławkę chłopaka. Niestety w tym momencie pani z biologi podniosła wzrok i wstała.
-Widziałam to!-podeszła do jego ławki i wzięła liścik-Chętnie poczytam czym zajmujesz się na moich lekcjach.
Myślałam, że serce mi stanie.

“Nie!!! Błagam nie czytaj tego!”


Kobieta rozwinęła papierek i zabrała się za czytanie naszej krótkiej rozmowy, stopniowo coraz bardziej rozchylała oczy ze zdziwienia. Uniosła wzrok i zdumiona a może przestraszona zwróciła się do mnie i przyjaciela.
-Zostańcie na chwilę po lekcji-wydusiła zszokowania i wydała polecenie do całej klasy aby przeczytała temat i zrobiła notatkę, usiadła ciężko na krześle i w niemym przerażeniu wpatrywała się w kartkę jak zaczarowana.
Dzwonek zadzwonił wyjątkowo szybko. Wszyscy uczniowie wyszli obdarzając nas pytającymi spojrzeniami. Kamil oznajmił, że poczeka pod klasą, wydawał się być równie ciekawy treści wiadomości co inni.
Powlekliśmy się jak skazańcy na rozstrzelanie do nauczycielki.
-Możecie mi wyjaśnić o co chodzi?-zapytała bardzo poważnym tonem.
-Nie rozumiem o co pani chodzi-odrzekłam tak spokojnie jak tylko potrafiłam.
-"Jeszcze się pytasz?! Boję się, że oni ją zabiją!"-odczytała treść liściku.
Sebastian podszedł krok do mnie i zabrał głos.
-Bo... to jest taka gra!-domyśliłam się, że wymyślił to na poczekaniu, byłam zła na siebie, że nie zmyśliłam wcześniej jakiejś historyjki-To taka gra komputerowa i... mamy w niej sojuszników i boimy się, że... nasi wrogowie zabiją jednego z nich-wydukał niepewnie.
Kobieta spojrzała na nas badawczo i westchnęła nie wydawała się do końca przekonana, ale mimo to odpuściła.
-Cóż, wieżę, że na przyszłość nie będziecie mnie tak straszyć. Och dzieci, dzieci, powinniście mniej czasu przebywać przed tymi diabelskimi urządzeniami. Idźcie, przepraszam za kłopot- podeszła do swego biurka przy, którym usiadła i zajęła się wpisywaniem czegoś do dziennika.
Ja i Seba wyszliśmy, przed salą czekał na nas Kamil.
-O co jej chodziło?-był wyraźnie zaniepokojony.
-Nie ważne, już dobrze- odparłam.
-Jeżeli tak mówisz...
Przez cały dzień nie mogłam się na niczym skupić, nie ważne jak starałam się zapomnieć to i tak moje wysiłki spełzły na niczym. Przez cały czas Sebastian się o mnie martwił i wspierał mnie, podobnie Kamil. Ceniłam przyjaźń jaką ofiarował mi chłopak, ale coraz bardziej pragnęłam lepiej poznać ciemnookiego, przy nim czułam się tak... dziwnie? szczęśliwie? niezręcznie? cudownie? Nie potrafiłam wyrazić tego uczucia słowami, ale wyczuwałam wyraźny dystans między nami i musiałam jak najszybciej stłumić wszystko w sobie. Po lekcjach zdecydowałam, że zacznę przygotowywać się na spotkanie z wrogami, ponieważ niedługo zapadnie zmrok. Włożyłam wygodny, czarny dres na wypadek, gdybym musiała walczyć bądź uciekać. Wzięłam mały nóż i drewniany kołek, wszystko starannie ukryłam pod ubraniem. Zaczerpnęłam powietrza i pewnie pchnęłam drzwi. Poczułam dziwny opór i usłyszałam cichy jęk.

“Ach... znów kogoś uderzyłam. Niezdara ze mnie!”


Zdziwiona ujrzałam Kamila. Stał przede mną ubrany w szare dres dzierżąc niczym miecz dużą, czerwoną latarkę.
-Eeee...Kamil?-aż zżerała mnie ciekawość, co chłopak mógł robić tu o tej porze?
-O Zorena! Chodź, zaraz się spóźnisz- wypowiedział to poważnym, wręcz grobowym tonem co bardzo mnie zdziwiło.
-Zaraz... idziesz ze mną? Skąd wiesz o spotkaniu?
Chłopak zbliżył się do mnie na tyle, że poczułam ciepły oddech na swoim policzku, który teraz okraszał czerwonawy rumieniec.
-Masz rację. Tajemniczy wilkołak to ja-wyszeptał mi wprost do ucha.
Zdziwiona wyprostowałam się na te słowa.
-Ale... jak to? Mówiłeś...
Delikatnie pociągnął mnie za dłoń i poprowadził przez korytarz.
-Ciii! Później ci wszystko opowiem. Teraz idziemy prosto w paszczę lwa.
Teraz to już po prostu miałam kompletny mętlik w głowie, ale mimo to byłam szczęśliwa, że chłopak jest przy mnie.
  • awatar Kochająca Książki *.*: No dzieje się. Jestem jednak nieusatysfakcjonowana długością! Kobieto, nie dręcz mnie. Chcę kolejny rozdział! :) ;)
  • awatar gość: @Kochająca Książki *.*: Chodzi o to, że za długi? No proszę cię! Ja tu wylewam z siebie siódme poty aby napisać jakiś długi rozdział a tu takie cuś? :D Co do następnego to dodam jak zwykle za tydzień :) A ty to lepiej się zabieraj za "Przeznaczenie" i "Wiecznie Żywą", bo skończyłaś w ciekawych momentach! ;) Heh, ale się rozpisałam! :P
  • awatar Seiti: W takim momencie, niedobra Ty! I tydzień mam czekać?! Litości... Coraz lepiej z długością :D
Pokaż wszystkie (6) ›
 

zorena
 
Wstałam rano bardzo pozytywnie nastawiona. Poszłam jak zwykle do łazienki. Nałożyłam delikatny makijaż, kilka razy dopracowywałam go aby był idealny. Włożyłam na siebie długą, bladoróżową koszulę w białe grochy, czarne leginsy oraz białe balerinki. Przejrzałam się kilka razy w lustrze, postanowiłam rozpuścić włosy.
-Hmm... tak... chyba...nie!-mamrotałam.
Wzięłam złoty wisiorek z zawieszką w kształcie klucza wiolinowego, w uszy włożyłam małe perełki a na nadgarstek założyłam czarną bransoletkę z muliny. Ale zaraz. Naglę zaczęłam się zastanawiać dlaczego tak bardzo przejmuję się swoim wyglądem. Co mogło być tym powodem? Nasuwała mi się pewna myśl, ale nie chciałam jej do siebie dopuścić.
-Zorena!-usłyszałam jak moja współlokatorka dobija się do drzwi.
-Eeee... tak już otwieram!-zawołałam otwierając zamek drzwi.
-Zora?-spojrzała na mnie jakbym była co najmniej kosmitą- Co ty się tak wystroiłaś?
-Ja? Wystroiłam? Nie...-chciałam ją minąć, ale chwyciła moją dłoń skutecznie mi to uniemożliwiając.
-Czyżby jakiś chłopak?-zapytała a na jej twarzy malował się uśmieszek.
Trafiła w sedno. Tak... cały ranek myślałam o pewnym chłopaku. Miałam mętlik w głowie, czarnooki wydawał mi się dziwnie znajmy, ale wyczuwałam dzielący nas dystans. Ten chłopak był dla mnie zagadką.
-Nie interesuj się- odparłam unikając odpowiedzi- W ogóle to czemu jeszcze się nie ogarnęłaś?-zmierzyłam ją wzrokiem, miała na sobie flanelową piżamę i włosy w kompletnym nieładzie-Chcesz iść tak do szkoły?-zażartowałam.
-Nie, kiepsko się czuję i zostanę dzisiaj w pokoju-wydała z siebie wymuszony kaszel a później mrugnęła porozumiewawczo.
-Eh...no dobrze- wzięłam plecak-To miłego leniuchowania!
Wyszłam z pokoju i naglę przypomniałam sobie, że zostawiłam referat na szafce w pokoju, wróciłam wiec tam.
-Posłuchaj Wiki, zostawiłam...-w pomieszczeniu nikogo nie było, sprawdziłam w łazience i nic- Wiktoria!-zawołałam zdumiona.
-Nie ma jej tutaj!-gwałtownie odezwał się za mną ktoś.
Odwróciłam się i dostrzegłam dziewczynę mniej więcej w moim wieku o długich do pasa kasztanowych włosach bladej wręcz białej cerze i oczach w kolorze szkarłatu, z ust nieznajomej spływała świeża krew. Odziana była w czarną, aksamitną tunikę obszytą czerwoną koronką, poszarpane, ciemne szorty, kabaretki i wysokie, szare buty zapinane na klamry.
-Wampir! Czego chcesz!? Gdzie moja przyjaciółka!?-byłam bardzo zaskoczona, nie spodziewałam się, że mogą kogokolwiek porwać.
Postać podeszła do mnie krok bliżej szczerząc spore kły w złowrogim uśmieszku. Okropnie chciałam się na nią rzucić z pazurami, ale wtedy cała moja anonimowość przepadłaby.
-Jest w naszych rękach, nic jej nie będzie jeżeli przyjdziesz jutro o zmierzchu na wielką polanę pośrodku małego lasu nieopodal.
-Poco mnie tam chcecie?
-To już sama odkryjesz-zaśmiała się i zniknęła równie szybko jak się pojawiła.
Byłam w szoku. Oparłam się o ścianę, gdyż czułam się fatalnie. Moja przyjaciółka została porwana przez grono krwiożerczych potworów i to ode mnie zależało czy przeżyje. Bałam się, naprawdę się bałam. Pierwszy raz w moim życiu decydowałam o być albo nie być jakiejś osoby. Zaczęłam płakać, szlochałam dosyć długo. Drzwi pokoju otworzyły się a przez nie wszedł Sebastian i Kamil.
-Zorena? Co się stało?-Sebastian zaskoczony podbiegł do mnie.
-Oni zabrali Wiktorie i to przeze mnie!-wpadłam w histerie, płakałam jeszcze mocniej.
-Seba o kim ona mówi?-Czarnowłosy był wyraźnie zdezorientowany.

“O nie! On to słyszał! Głupia, czemu to wygadałaś!?”


-Zora majaczysz coś, co ci jest?-jego delikatna dłoń wylądowała na mojej głowie- Ciiii, wszystko będzie dobrze-jego głos działał na mnie kojąco.
Było mi dobrze. Łzy już tak nie napływały do oczu spojrzałam w oczy przyjacielowi.
TRZASK!!!!
Nagle na ścianie przy moim łóżku pojawił się napis wykonany ze ściekającej krwi.
-"To od ciebie zależy czy przeżyje"-przeczytał z przerażeniem Kamil-O co tu chodzi?
Zaczęłam ryczeć kuląc się ze strachu. To był zdecydowanie jeden z najgorszych dni w moim życiu. Kamil podszedł do mnie i przyciągnął mnie do siebie obejmując. Zaskoczona aż przestałam płakać.
-Wszystko będzie dobrze- wyszeptał mi do ucha.
Poczułam dziwnie znajomy zapach, ten sam, który poczułam, gdy tajemniczy wilkołak uratował mnie przed wampirem. Wyswobodziłam się z jego uścisku patrząc na niego zaskoczona.
-To ty! Wiedziałam, że wydajesz się mi dziwnie znajomy! Teraz jestem pewna!
--------------------------------------------------------
Proszę bardzo oto kolejny rozdział. Mam nadzieję, że ktoś to czyta, bo od dłuższego czasu nie pojawiają się pod wpisami żadne komentarze. :( Jeżeli chcecie abym coś poprawiła to proszę przecież możecie napisać, zniosę krytykę, bo to ona sprawia, że uczymy się na błędach przez co jesteśmy lepsi w tym co robimy. :)
  • awatar gość: Super
  • awatar gość: Świetny rozdział!
  • awatar Kochająca Książki *.*: Wow, dzieje się coraz więcej. Mam nadzieję, że Wiktorii nic sie nie stanie, to moja imienniczka :D pozdrawiam i czekam na więcej ;)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

zorena
 
Szłam korytarzem razem z Sebastianem. Jeszcze chwila a słowo daję, że wybuchnęłabym z tej niepewności. Każdy mięsień mojego ciała skręcał się, byłam bardzo zestresowana. Czy mogłam czuć się bezpiecznie? Bałam się. Jak na razie mój sekret był doskonale strzeżony a co jeśli ten chłopak widział zbyt dużo?
-To tutaj-Sebastian lekko pchnął drzwi prowadzące do jego pokoju.
-Zaczekaj-złapałam jego rękę aby go zatrzymać-A jeśli widział za dużo?
-Zajmę się tym-ujął moją dłoń i pociągnął mnie za sobą.
Na łóżku Seby siedział chłopak, cudowny chłopak. Miał piękne czarne jak smoła włosy sięgające do połowy szyi, bystre, tak ciemne jak źrenica oczy, wspaniałą jasną cerę. Ubrany był w czerwoną koszulkę z podwiniętymi do łokci rękawkami, potargane dżinsy i wysokie trampki. Było w nim coś takiego, że od razu zapragnęłam go poznać. To było magiczne uczucie nigdy czegoś takiego nie czułam. Otrząsnęłam się uświadamiając sobie, że zbyt nachalnie się na niego gapie.
-E... cześć. Jestem Zorena, przyjaciółka Sebastiana-przedstawiłam się czym prędzej lekko się rumieniąc.
-Kamil, ale to już chyba wiesz-jego głos był bardzo męski a zarazem ciepły i serdeczny.
-Stary co się z tobą działo!?-Seba usiadł obok przyjaciela.
-To było dziwne...-tym razem spuścił wzrok.
-Czy mógłbyś nam opowiedzieć co się wydarzyło?-zapytałam może troszkę zbyt gwałtownie.
-Ja... nie wiem czy mogę ci ufać...-zerknął na mnie podejrzliwie.
-Och...-zawstydzona spuściłam głowę-Wybacz.
-Kamil! Możesz jej ufać!-Sebastian tak jak ja był zaskoczony reakcją chłopaka.
-No dobrze a więc byliśmy w kniei i rozdzieliliśmy się, ponieważ jakieś stwory nas zaatakowały.
-Tak... pamiętam.
-Przerażony rzuciłem się do ucieczki-ciągnął-Wtedy ktoś złapał mnie i ugryzł w szyje. Czułem się jakby wyssał ze mnie całe życie. To był mężczyzna, średniego wzrostu o czarnych włosach, ale co ciekawsze jego skóra była blada jak papier, z ust wystawały dwa potężne kły a oczy skrzyły się złowrogim szkarłatem. Z jego ust spływała krew, wyglądał jak upiór, jak potwór z koszmarów. Już miał zafundować sobie kolejną porcję mojej krwi, ale coś mu przeszkodziło. Zza drzewa wyskoczył ogromny wilk i odciągnął go ode mnie, potem zwierze zabrało mnie ze sobą. Mój oprawca był wampirem a wybawiciel wilkołakiem.
-Wampir? Wilkołak?-udałam zszokowaną a Seba uczynił to samo.
-Wilk zabrał mnie do jakiś jaskiń, było tam ich całe stado i wszyscy mogli się przemieniać, wytłumaczyli mi, że napastnik był wampirem a oni są wilkołakami i nie mają złych zamiarów. Zostałem tam aż nie wydobrzałem. Oto cała historia.
Zamyślona wlepiłam wzrok w podłogę, w tej chwili beżowe linoleum wydawało mi się lepszym widokiem niż ciemne oczy Kamila które wsysały mój wzrok niczym czarna dziura.

“Dlaczego moja wataha mu zaufała?”


-Dlaczego ci zaufali?-zapytałam cicho.
-Powiedzieli, że wiele przeszedłem i powinienem znać prawdę-odparł- Zaraz, zaraz, Seba a ty? Jak ty się stamtąd wydostałeś?-wwiercał swój wzrok w mojego przyjaciela.
Zrobiłam się blada jak ściana, szybko odwróciłam głowę aby niczego nie podejrzewał, gdyby nie fakt, że jeszcze żyje mogłabym pomyśleć, że moje serce stanęło. Łapczywie zaczerpnęłam powietrza.
-Eh... no więc...ja pamiętam tylko, że ktoś uderzył mnie w głowę, gdy się rozdzieliliśmy. Obudziłem się na skraju lasu, gdzie znalazła mnie policja i sprowadziła mnie do domu- opowiadał tę historię z takim przejęciem, że gdybym nie wiedziała iż jest wyssana z palca to pewnie bym w nią uwierzyła.
Ponownie spojrzałam na ciemnowłosego, tym razem byłam już spokojna.
-Niebywałe...-mruknął pocierając kciukiem i palcem wskazującym  brodę-Chyba tylko ja miewam tak niezwykłe przygody... wierzycie w ogóle w tę historię?-zapytał.
-Wierze, że ty wierzysz w swą opowieść-odrzekłam powoli.
-A zatem powinienem zapytać się czy wierzysz mi- popatrzył głęboko w moje oczy jakby doszukując się odpowiedzi.
-Ja... nie znam cię i nie mam pojęcia.
-A... ty skąd się tu wzięłaś?-jego pytanie tak mnie zszokowało, że szybko musiałam coś wymyślić.
-E... jestem nowa... przyjechałam z drugiego końca kraju... chcę trochę się usamodzielnić- odrzekłam najbardziej wiarygodnym tonem na jaki było mnie stać, ale sama bym sobie nie uwierzyła.

“Cholera! Szkoda, że nie umiem lepiej kłamać...”


-Znam odpowiedź na moje poprzednie poprzednie pytanie: nie, nie ufasz mi.
Sebastian przysłuchiwał się nam od dłuższego czasu naszej rozmowie i chyba uznał, że w tym momencie warto ją zakończyć.
-Zora, chodź. Już późno, za chwilę mam wieczorne zajęcia w terenie, nie możemy tego przegapić- uciął naszą wymianę zdań.
-Masz rację. Do widzenia Kamilu, dziękuję za zaufanie-uśmiechnęłam się szczerze.
-Do widzenia Zoreno, mam nadzieję, że jeszcze kiedyś dane nam będzie pogadać-odparł tonem, którego ciepło zalało mnie od stup do głów, poczułam, że się czerwienie.
-Z pewnością nadarzy się okazja, postaram się oto- rzekłam na wychodnym.
  • awatar Seiti: No nie, trzeci?! Planujesz harem? bo moja wyobraźnia i owszem XD
Pokaż wszystkie (1) ›
 

kou01
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Kou.:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

zorena
 
Następnego dnia zaczynał się weekend. Wstałam późno, bo nie było zajęć. Weszłam a raczej przyczołgałam się zaspana do łazienki. Spojrzałam w lustro. Moje włosy, porozrzucane na wszystkie strony przypominały bocianie gniazdo. Zgrabnie uczesałam je w luźny kok. Potuszowałam rzęsy i pomalowałam usta bezbarwnym błyszczykiem z różowymi drobinkami. Założyłam białą bluzeczkę na ramiączkach z nadrukiem czerwonej róży, czarne szorty i niskie miętowe trampki na podwójnej podeszwie. Zawiesiłam na szyi czarny naszyjnik w kształcie literki Z a pod bluzkę schowałam wilczy ząb, z którym się nie rozstaje. Pełna chęci do życia otworzyłam drzwi i dziarskim krokiem wmaszerowałam do pokoju.
-Mmmmm... czemu tak wcześnie mnie budzisz?- zapytała ciągle jeszcze leżąca w łóżku współlokatorka.
-Jest 10, pośpiesz się, bo za chwilę zabraknie nam jedzenia na śniadanie, szybko śpiochu!- ponagliłam ją biegnąc przez drzwi na stołówkę.
-Zaraz, zaraz...-usłyszałam z daleka jej mamrotanie.
Na śniadaniu przysiadłam się do Sebastiana. Nie wspominał słowem o minionej rozmowie, widocznie rozumie, że to poważna sprawa i musi zachować dyskrecje.
-Zorena... czemu on się tu tak natrentnie gapi?- zapytał lekko wskazując nieznacznym ruchem głowy na stolik, przy którym siedział Patryk.
Z delikatnie przesuniętą głową w bok przypatrywał się mi jakbym była kawałkiem mięsa a on wygłodniałym lwem. Wzdrygnęłam się, nie nawidziłam tego typu spojrzeń. W kródce dołączyła do nas Wika i wspólnie dokończyliśmy posiłek. Odłożyłam właśnie tackę, gdy podszedł do mnie chłopak, z którym byłam na randce.
-Możemy pogadać Zorena?-wyszeptał niepewnie.
W tym momencie poczułam jak ktoś przyciąga mnie do siebie i obejmuje jakby chciał mnie przed nim ochronić.

“Seba? On...”


-Posłuchaj koleś, ona nigdzie z tobą nie pójdzie!-warknął obejmując mnie jeszcze mocniej.
-Sebastian... w porządku-uspokoiłam go.
Poszłam z Patrykiem przez korytarz.
-Przepraszam, dasz mi jeszcze szanse?
-Ja... sądzę, że za słabo cię znam aby podejmować takie decyzje, wybacz-spuściłam wzrok.
-To przez niego?-spytał wzdychając.
-O kogo ci chodzi?
-Widziałem jak cię przytulił i skrzyczał mnie, no a ty... widziałem twoją minę.
-Seba to mój..-zawahałam się-... przyjaciel.
Nagle jak na ironię przybiega do nas zdyszany.
-O wilku mowa...-warknął Patryk.
-Zorena... Kamil... ten mój kolega, który zaginął w kniei... on...-złapał oddech- Znalazł się.
----------------------------
I co? Jakieś przemyślenia odnośnie dalszych wydarzeń? Powiem jedno: akcja się zaczyna rozkręcać ;)
  • awatar Seiti: Kurde, to jest za krótkie (myślę perspektywicznie, jak skończę nadrabiać i będę musiała zadowolić się krótkim rozdziałem) Ciekawe, ciekawe, co się wydarzy :D
Pokaż wszystkie (1) ›
 

zorena
 
Jeszcze tego samego dnia postanowiłam pogadać z Sebastianem. Ruszyłam wąskim korytarzem szkolnego internatu, po chwili byłam przy jego drzwiach. Odetchnęłam głęboko i delikatnie zapukałam. Usłyszałam z wnętrza jak ktoś odkłada coś i idzie w strone drzwi. W progu ukazał się mój kolega.
-Zorena?-był wyraźnie zdziwiony-Nie jesteś z Patrykiem?
-Byłam, ale... nie do końca nam wyszło i przyszłam wcześniej- odparłam-Chciałabym z tobą pogadać-dodałam.
-Sam chciałem omówić z tobą wiele rzeczy. Poczekaj zabiorę bluzę i pogadamy w parku przy szkolę.
***
Wieczorna bryza delikatnie muskała moją twarz. Okolica wydawała się bardzo spokojna, drzewa szumiały a trawa pod wpływem wiatru przypominała bezkresny ocean zieleni, słońce leniwie chowało się za horyzontem. Sedzieliśmy na jednej z ławek. Dotyk chłodnego drewna pilnował mnie przed zatraceniem się w własnych przemyśleniach. Chłopak siedział obok mnie i bacznie mnie obserwował posyłając od czasu do czasu wyczekujące spojrzenie. Udawałam jednak, że tego nie widzę. Nie było łatwo przeprowadzić taką rozmowę, szukałam słów, od których mogłabym zacząć. Seba nie wytrzymał i przerwał tę błogą a za razem nieznośną ciszę.
- Sporo myślałem od naszego spotkania w kniei-zawahał się-Nie jesteś człowiekiem i dobrze o tym wiem, ale nie potrafię cię do końca rozgryść, jesteś taka tajemnicza.
-Co się stało z twoim kolegą? Znalazł się?- zapytałam unikając odpowiedzi.
-Uznano go za zaginionego. Policja szukała go na skraju lasu, ale nie odważyli się wkroczyć dalej-w jego oku pojawiły się łzy, które z całych sił wyraźnie starał się powstrzymać- Czy on ma jakieś szanse na przeżycie?
-Są trzy opcje. Pierwsza: dorwały go wampiry i wypiły z niego krew, druga: żyje i gdzieś się błąka i trzecia...-zawahałam się, nie chciałam mu tego uświadamiać, ale nie miałam wyboru-zmieniły go w jednego z nich.
-Że co!?- oczy chłopaka przypominały pięcio złotówki.
-Czasem niestety tak robią.
Tama trzymająca w ryzach jego łzy puściła momentalnie. Cicho szlochając oparł się o moje ramie. Nie wiedziałam jak mu pomóc, byłam bezradna. Nagle zrobiło mi się go strasznie żal i postanowiłam być z nim do końca szczera.
-Dobrze powiem ci kim jestem, możesz mi uwierzyć bądź nie, ale po tym co przeszłeś powinieneś wierzyć we wszystko- nachyliłam się nad jego uchem i wyjawiłam prawdę szeptem.
Chłopak wyprostował się jak struna.
-No tak dlatego tyle o nich wiesz, jesteście przecież wrogami- westchnął.
Kamień spadł mi z serca, cieszyłam się, że już o tym wie. Zerknęłam na zegarek telefonu: 20: 57.
-Za trzy minuty zamykają internat, szybko- zerwałam się z ławki- Nie mam najmniejszego zamiary spać na dworze- dodałam i zaśmialiśmy się oboje.
Dzikim sprintem dotarliśmy na miejsce. Pożegnałam się i wróciłam do pokoju. Cieszyłam się, że jest ktoś komu mogę zaufać.
  • awatar quapouchy_97:
  • awatar książkoholiczka123: czekam na więcej :)
  • awatar Seiti: Hmm ja bym tam nie ufała, zwłaszcza, że go słabo zna, ale może będzie to miało jakieś brzemienne skutki?
Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Kategorie blogów