Wpisy oznaczone tagiem "warsztat tkacki" (16)  

cosel
 
Nareszcie udało mi się zakończyć prace nad krajką w serduszka, a i tak nie jest to jeszcze to, co mogłabym nazwać ideałem. Najbardziej nie podobają mi się brzegi krajki, gdzie dość mocno zatraca się wzór. Przy najbliższej sposobności, będę musiała wziąć to pod uwagę.
Całość po zdjęciu z krosna prezentuje się następująco:

krajkaszwedzka05.jpg


Obecnie zasiadłam nad prostszym wzorem, żeby go w przyszłości przerobić na zgrabne paski do spodni. Kilku osobom już podarowałam takie elementy galanterii i - jak do tej pory - nikt nie zgłaszał zastrzeżeń. Chyba nie ze strachu?

W wolnych chwilach uczę się fingeloopów, bo gdzieś po drodze stwierdziłam, że do niczego mi się to to nie przyda, skoro umiem spleść kilometry sznurków na lucecie. Teraz jednak, w obliczu planów prowadzenia warsztatów rękodzielniczych, zdecydowanie muszę się tej techniki nauczyć do tego stopnia, by wykonywać ją bez zastanowienia tak, jak pracuję na lucecie: nawet przysypiając potrafię pleść równy sznurek.

No i przepraszam, że od tak długiego czasu nic tu nie napisałam, ale zawirowania życiowe trochę mnie odciągnęły od blogowania w ogóle...
Postaram się to naprawić.

***

Finally I was able to finalize the selvedges in hearts, and even so it is not yet what I could called an ideal. Most I do not like the selvedge edges, which pretty much is lost pattern. At the earliest opportunity, I have to take this into consideration.
Whole, when it removed from the loom, is as follows:

krajkaszwedzka05.jpg


Currently I sat down on a simpler model to redo it in the future on the slim trouser belts. I gave a few people have such items and accessories - as yet - no one reported the claims. You're not out of fear?

In my spare time I learn fingeloops, because somewhere along the way I realized that it is not useful to me, if I can weave km strings on my lucet. Now, however, in the face of plans to conduct craft workshops, I definitely need to learn this technique so much to do it without thinking as I work on lucet: even dozing can even weave cord.

Well, I'm sorry that for so long I did not write anything here, but the turmoil of life a little dragged me from blogging at all...
I will try to fix it.
 

cosel
 
Z powodu całodziennego deszczu oraz - co się z tym wiąże - małej ilości światła słonecznego, odłożyłam na chwilę haft, zastępując tamborek krosnem.
Nadal męczę się z wzorem, który nie za bardzo chce wychodzić tak, jakbym sobie tego życzyła. Owszem - środkowa część układa się wręcz idealnie, ale na zewnątrz robi się totalny misz-masz.
Zresztą, zobaczcie sami:

krajkaszwedzka04.jpg


Muszę coś wymyślić, by brzeg był równie ładny, co środek.


***


Due to rain all day, and - along with it - a small amount of sunlight, I put for a while embroidery and a hoop replacing a loom.
I still working of the design that do not really want to go out like I would have liked. Yes - the middle part is placed almost perfectly, but the outside is getting a total mess.
Anyway, see for yourself:

krajkaszwedzka04.jpg


I have to think of something that the shore was as nice as the center.
  • awatar MPdollWorld: Kombinuj dziewczyno, kombinuj, bo środek naprawdę jest piękny ^^
  • awatar Gildia Cosel: @MPdoll: Cały czas myślę, co zrobić, żeby nie było takiego syfu na brzegach... od czasu do czasu pojawiają się pomysły, ale to nadal nie to, co trzeba... powoli zaczyna mi ich brakować :( I bardzo dziękuję za pochwałę :)
  • awatar MPdollWorld: @Gildia Cosel: To może odłóż to na trochę i za jakiś czas do tego wróć ze "świeżym" spojrzeniem? A teraz zajmij się czymś innym? :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

cosel
 
Kolejny wzór na krośnie. Co prawda różni się nieco od tego wzoru, który mi posłużył do jej stworzenia, ale oryginał (tak go nazwijmy) był zrobiony z cienkich nici, a ja mam do dyspozycji dość grubą wełnę. Mam nadzieję, że odbiorczyni będzie z niej zadowolona.
A oto prace początkowe:

krajka17.jpg


krajka18.jpg


***

Another pattern on the loom. It is true that are differences slightly from that model, which I used for its creation, but the original (so let's call him) was made of thin threads, and I have for a relatively thick wool. I hope that future owner will be happy of it.
And here is the beginning of work:

krajka17.jpg


krajka18.jpg
 

cosel
 
Wróciłam w poniedziałek. Ten świąteczny.
Nauczyłam się sporo. Żałuję tylko, że tak późno, bo ta wiedza pomogłaby mi o wiele wcześniej. No, ale... Teraz już jestem mądrzejsza i moje tkackie produkty siłą rzeczy będą trochę lepsze.
Uczyłam się prząść na kołowrotku i żałuję, że moje dwa nie nadają się do użycia, bo bym szkoliła się dalej, we własnym zakresie.

IMG_2584m.jpg


Przędłam i wełnę i len. Len był dla mnie niesamowitym wyzwaniem, bo nić rwała się co chwilę, nie mogłam zapanować nad jej grubością - ogólnie, straszna ze mnie prządka.
Dwa dni spędziłam razem z paniami tkaczkami przy zakładaniu osnowy na krosno. Teraz nie miałabym problemu przy swoim krośnie zaopatrzonym w nicienice. Szerokim łukiem omijałam dwunicienicowe krosna, bo po co mam do nich siadać, kiedy to samo mam w domu?

IMG_2794m.jpg


No, może nie do końca to samo, ale bardzo podobne. No i nie będę zajmować miejsca komuś, kto chciałby się nauczyć, poznać proces tkania tego prostszego. Polowałam na wolne miejsce przy krosnach czteronicienicowych, gdzie można było się zaznajomić z techniką tkania wzorów. Calutki dzień spędziłam przy krośnie należącym do bardzo sympatycznej Białorusinki, która dość prędko zostawiła mnie z krosnem i wzorem sam na sam. Co prawda trzeba było potem spruć kawałeczek, bo nie dostrzegłam fragmentu wzoru, który miał się powtórzyć, ale były to raptem tylko cztery "nici" wątku, więc szybko błąd naprawiłam i tkałam dalej.

tkanie.JPG


Co prawda po całym dniu zastygnięcia w jednej pozycji nie byłam w stanie się ruszyć w miarę sprawnie, bo plecy przy każdym kroku przeszywał ból, ale byłam z siebie dumna, że pracowałam sama i tylko tak niewielki błąd popełniłam. No i sama pani tkaczka bardzo mnie chwaliła, że tak szybko i sprawnie pojęłam ideę.
W ostatni dzień udało mi się jeszcze nauczyć tkania wzorów innym sposobem, gdzie wytkałam wąziutki bieżniczek w kolorową szachownicę.

IMG_2857m.jpg


Różnica w tkaniu polegała tylko na wyciąganiu nici pod wzór: przy białoruskim sposobie wyciągało się wierzchnie nici osnowy, przy polskim - dolne. Niby ten pierwszy wszystkim zdawał się być prostszy. Dla mnie oba były równie trudne z początku i równie łatwe po pojęciu idei tkania.
Podsumowując - nauczyłam się wiele i mam nadzieję, że mimo braku praktyki, uda mi się to na długo zachować w pamięci.

Zdjęcia, którymi się posłużyłam (oprócz jednego, podpisanego) zrobiła Sarenzir, z którą miałam przyjemność być na Warsztatach.
 

cosel
 
Przyjechałam z leśnej głuszy nieco przygłuszona. Ciszą. Wspaniała pogoda (choć zapowiadali burze) pozwoliła prawie w całości wykonać nowa torbę pielgrzymią. Z niewielką pomocnicą:

ND02.JPG


Cały dzień spędzaliśmy na podwórzu pod rosłym orzechem. A ja, kiedy nie pracowałam nad asortymentem kramowym, pracowałam nad sobą, by pozbyć arachnofobii:

ND01.JPG


Wśród wysokich traw można było się natknąć na takie maleńkie cuda natury:

ND03.JPG


Takie dzikie jeżyny są naprawdę przepyszne. Zupełnie odmienne w smaku od tych, które można hodować przy domu w ogródku. Niestety, jagody już się skończyły. Pozostałe na krzaczkach pojedyncze owoce już zaczynają wysychać. Gdzie nie gdzie widziałam jeszcze dorodne borówki.

Oj, przydałby mi się taki domek: bez prądu (odpada siedzenie całymi dniami przy kompie), ze szczątkowym internetem, za to pięknymi widokami:

ND05.JPG


W razie dużego upału można się przejść lub przejechać około 1,5 km, by trafić nad jezioro ze źródlano zimną wodą:

ND04.JPG


W takim miejscu mogłabym pracować, żyć... Z dala od zgiełku, brudu itp. atrakcji, jakich dostarczają miasta.

Czas się wziąć za pracę i usiąść do krosna, bo czas ucieka szybko i nie da się go żadnym sposobem zatrzymać.

***

I came from the forest wilderness a little stunned. By silence. Excellent weather (although predicted storms) allowed to do almost entirely new pilgrim's bag. With a little helper:

ND02.JPG


The whole day we spent in the yard under the tall oak tree. And I, when I am not working on range of sales, I worked on myself to get rid of my arachnophobia:

ND01.JPG


Among the tall grass you could come across such a tiny wonders of nature:

ND03.JPG


These wild blackberries are really delicious. Completely different in flavor from those that can be cultivated at home in the garden. Unfortunately, the berries are long gone. Other individual fruits on the bushes are starting to dry up. Somewhere I saw cranberries thrive.

Oh, I could use this house: no electricity (not  sitting all day at a computer), the residual internet, for this beautiful view:

ND05.JPG


In the event of a large heat you can move or ride about 1.5 km to reach the lake with very cold water:

ND04.JPG


In a place like this I could work, live... Away from the hustle and bustle, dirt, etc. activities, which provide the cities.

Time to take my work and sit at the loom, because time is running fast and it can not be any way to stop it.
 

cosel
 
I kolejny pas powoli się robi. Kolor przyjemny, ciemnobeżowy, wełna miękka, a zarazem wytrzymała. Będzie się dobrze tkało.
Wczoraj utkałam kawałek wieczorem, póki jeszcze światło było.
Tak to to wygląda:

pas07.jpg


***

And another belt is being done slowly. Nice color, dark beige, wool soft, but strong. It will be good weaving.
I woven a little piece yesterday evening, while there was light.
So it looks like this:

pas07.jpg
 

cosel
 
Pas w paski już gotowy. Wątku już nie widać spomiędzy osnowy. Dobrze myślałam, że po zdjęciu z rozciągającego go krosna te problemy znikną. Zdjęcia finału prac, poniżej.
Teraz tylko założyć nową osnowę i brać się do roboty, żeby ze wszystkim zdążyć. A przez deszczową pogodę bardziej mi się spać chce, niż pracować...

***

Striped belt is ready. Thread is no longer seen among the warp. I thought right that after removing it from loom, these problems will disappear. Photos of the final work, below.
Now just set up a new warp and take to work, with everything to make it. And the wet weather more I want to sleep, than to work...
  • awatar Inaz: Ładniusi :)
  • awatar Gildia Cosel: @Inaz: Kuuuujem :) Mam nadzieję, że ten, który go zamówił też będzie miał podobne zdanie ;P
  • awatar Sarenzir: Wyszedł przepiękny !
Pokaż wszystkie (4) ›
 

cosel
 
Jako że praca nad pasem do sukmany jest definitywnie skończona, a nowa osnowa na razie jest w postaci kłębków, zabrałam się za szycie. Z początku miałam mocne postanowienie uszycia kolejnej torby pielgrzymiej ręcznie wykonaną, mosiężną igłą, autorstwa mojego bardzo dobrego znajomego, zwanego Suchym. Miało być ultra-super-mediewalnie. Niestety, po którymś z kolei nieudanym nawleczeniem owej igły, przerzuciłam się na wyrób maszynowo-masowy i zupełnie współczesny. Wygrało większe uszko.
Za oknem plucha. W karmniku buszują zmokłe wróble. W rynnie pluszcze woda. W łazience rytmicznie międli pranie pralka. Sennie...
Nowa torba pielgrzymia będzie w kolorze jasnym, musztardowym. Zrobiona z gęsto tkanego lnu, szyta lnianą nicią, całkowicie ręcznie. Mam nadzieję, że dobrze się będzie prezentować na kramie, a potem na czyimś ramieniu.

Moja biedna, wykończona na parawanie do prysznica, maszyna do szycia idzie dziś do lekarza. Ciekawe, jak długo będzie musiała przebywać w "klinice"?
A jak tylko wróci, będzie miała do poszycia trochę kantarów dla Gospodarstwa Agroturystycznego "Pony" w pobliskich Długomiłowicach. Ten, który szyłam wcześniej z powodzeniem pasuje na karego Diamenta.

Diament.JPG


Nic, wracam do pracy. Za chwilę trzeba też do kuchni uderzyć i coś na ząb przygotować.

***

As the work on the belt to overcoat is finally over, and new matrix for the while is in the form of clusters, I took to be sewing. At first I had a firm resolve to sew another pilgrim bag with handmade, brass needle, made by my very good friend, that is called Suchy. It was to be ultra-super-medieval. Unfortunately, after next an  unsuccessful turn of threading this needle, I take  a machine-mass product and quite contemporary. Won biger needle's eye.
Outside the window is slob. In feeder roam soaked sparrows. In the gutter water splashes. Rhythmically in the bathroom washing machine washes laundry. Sleepy...
The new pilgrim's bag will be in color light mustard. Made from densely woven linen, embroidered linen thread, completely manually. I hope that it will be good presented on the stall, and then on someone's shoulder.

My poor, finish on the screen of the shower, a sewing machine goes to the doctor today. I wonder how long it will have to stay in the "clinic"? And as he gets back, will have to shell a little halters for agriturismo "Pony" in nearby Długomiłowice. The one who sewed before successfully fits on black Diamond.

Diament.JPG


Nothing,  I'll go back to work. In a moment I must go to the kitchen and prepare something to eat.
  • awatar Inaz: "...w kolorze jasnym, musztardowym." żeby nie powiedzieć sraczkowatym :P
  • awatar Gildia Cosel: @Inaz: No właśnie do sraczki to to mało podobne, tylko ewidentnie do musztardy sarepskiej.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

cosel
 
Znalazłam rozwiązanie wcześniej opisywanego problemu. Posłużyłam się szydełkiem i wolne końce osnowy poprzeciągałam przez utkany kawałek pasa. Potem wystarczyło wziąć w dłoń igłę i porządnie obszyć brzegi, by nie miały możliwości troczenia się.

***

I found a solution to the problem that I described earlier. I used a crochet hook and the free ends of the fabric warp I dragged piece of the belt. Then it enough to take in hand the needle and neatly trim the edges so as not to have the opportunity to ripping up.

***

A oto efekt końcowy:

***

And here is the final result:

pas01.jpg


pas02.jpg


Jeśli ktoś jest zainteresowany takim wyrobem, proszę o kontakt. Koszt jednego metra, to jedyne 15 złotych (ok. 4 euro lub 5,50 dolarów).

***

If anyone is interested in this product, please contact us. The cost of one meter, is only 15 zloty (about 4 euro or 5,50 US dollars).
 

cosel
 
Z ciekawości sięgnęłam po nicienicę/siatkę, żeby się przekonać, jak się na niej pracuje. I... jestem zachwycona. Na tabliczkach nie jestem w stanie tak szybko utkać pasa, jak z pomocą nicienicy.

***

Out of curiosity I reached for a nicienica / grid to see how it works on. And... I'm delighted. On the plates, I am not able to weave a belt as fast as with the help of nicienica (sorry I have no idea how to translate it).

***

A tak wygląda moja próba:

***

And so it looks like my attempt:
krajka12.jpg


krajka13.jpg


Jutro będę sprawdzać, jak się zachowują grubsze i bardziej naturalne nici. Mam nadzieję, że nie będzie gorzej, niż z tą włóczką, której użyłam do próby.

***

Tomorrow I will see how would behave thicker and more natural strands. I hope that it will not be worse than with this yarn, which I used in the attempt.
 

cosel
 
Święta się skończyły, trzeba zakasać rękawy i zająć się czymś konstruktywnym.
Wrzuciłam osnowę na warsztat i tkam wzór z Birki. Jak to prosto się pisze... w rzeczywistości zanim w ogóle dogadałam się z tabliczkami, osnową i wątkiem, minęło sporo czasu. Ale teraz wzór wygląda tak, jak powinien.
Co prawda jest to próbna krajka. Musiałam przećwiczyć wzór, żeby już pewnie podejść do zamówienia.
A oto, jak się przedstawia moja krajka:

***

Christmas is over, so I roll up my sleeves and do something constructive.
I threw the warp into the workshop and I weave pattern of Birka.
How it is easy to spell... in fact, before I even teamed up with tiles, the warp and woof, it's take a long time. But now the pattern looks like it should.
It is true that this is a test strip. I had to practice a pattern that surely approaches to order.
Here is how to present my selvage:

krajkabirka01.jpg
  • awatar Gildia Cosel: @medieval project: Tak, są tutoriale, na You Tube też jest parę filmów pokazujących, jak się tka. Są też dostępne wzory i programy umożliwiające tworzenie własnych. Ale najlepiej się uczy mogąc kogoś poobserwować. Co prawda mnie przyszło się uczyć tylko z tego, co znalazłam w Intenecie. Jeśli już się pojmie ideę tkania, praca idzie łatwo i szybko.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

cosel
 
Szczęśliwie skończyłam pracę nad pierwszą z szerokich krajek. Myślę, że wygląda dość dobrze?
***
Fortunately, I finished work on the first of the wide ribbons. I think it looks pretty good?

krajka07.jpg


Starałam się, żeby odchylenia od obowiązkowych 11 cm nie przekraczały kilku milimetrów i udało mi się. Co prawda przy każdym przeciąganiu wątku nie rozstawałam się z linijką, ale zamierzony efekt został osiągnięty. Teraz jeszcze raz muszę powtórzyć całość (odejmując połamane krosno i "fale").
By wykonać tę krajkę, pięćset razy musiałam przełożyć każdą z trzydziestu sześciu tabliczek. To tak dla statystyki...
***
I tried to deviations from the minimum 11 cm does not exceed a few millimeters and I succeeded. It is true that every time you drag a thread did not part with a ruler, but the desired effect is achieved. Now, once again I must repeat the whole (minus the broken loom, and "waves").
To perform this strip, five hundred times I had to turn each of the thirty-six tablets. It's the statistics ...

krajka08.jpg


A to efekt sześciu godzin nakładania osnowy. I to we dwoje. Sama pewnie robiłabym to przez pół doby.
***
And it's a result of six hours of the imposition of the warp. And the two of us. Alone I'd do it probably for half a day.

krajka09.jpg


Mam nadzieję, że teraz nie zabierze mi to tak dużo czasu, jak to pierwsze...
***
I hope that he will not take me so long as the first ...
 

cosel
 
Wreszcie przyszła!
W tempie ekspresowym niemalże.
Siatka przyszła.

siatka01.jpg


Część najważniejsza następnego krosna. Z jej pomocą, tkanie szerokich pasów nie będzie trwało tygodniami, tylko będzie mogło być liczone w dniach.
Coś pięknego!
Serdecznie podziękowania ślę firmie Kromski i Synowie, gdyż to właśnie ona mnie tak uszczęśliwiła.
Aż się nie mogę doczekać, kiedy będzie gotowe.
Kolejnym krokiem będzie postawienie krosna o szerokości roboczej 80 cm, czyli... witajcie tkane kocyki!
Ale to w przyszłości...
  • awatar Learen: Cuuuuuuuuuuudo! Normalnie... Zaśliniłam się i w ogóle :D
  • awatar Gildia Cosel: @Learen: A teraz wyobraźmy sobie to to zamontowane już w krośnie... *.*
  • awatar Sarenzir: Idziesz widzę na całego! Ale cudnie po prostu cudnie :D Nie wiedziałam że Kromscy oprócz kołowrotków produkują także części do krosien. Całe krosna też produkują? :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

cosel
 
Wreszcie mam owo nowe krosno, którym zaczęłam się chwalić dwa tygodnie temu. Mam i tkam! I to z radością i lekkością, jakiej nie dawało mi to poprzednie.

krosno02.jpg


Jest naprawdę solidne i na pewno nie przytrafi się mu takie wypadek, jak poprzedniemu:

starekrosno02.jpg


Nie wiem doprawdy, co musiałabym zrobić, żeby połamać takie solidne elementy:


krosno03.jpg


Krajka, niestety, została spruta... doszczętnie, do ostatniego splotu.
Tą drastyczną decyzję podjęłam po tym, jak po rozwinięciu (żeby przełożyć całą robotę na nowy warsztat) zobaczyłam, co narobiłam. Tego nie oddałabym nawet za darmo, bo wstyd. Tak, przyznaję się - spartoliłam okrutnie...
Teraz jednak, od samiutkiego początku, od pierwszych splotów krajka jest taka, jak być powinna: jest szeroka na 11 cm i równa na krawędziach. Odchylenie w szerokości waha się w granicach 2 mm, to chyba nie jest dużo?
Dla porównania napiszę, że pierwsza zaczynała się od szerokości 8 cm i potrafiła w niektórych miejscach osiągnąć nawet 12 cm. Nie było tego widać podczas tkania...
Teraz pracuję z ogranicznikiem szerokości, który nie pozwala mi na przekroczenie dopuszczalnych wymiarów:

krajka04.jpg


Mało historyczny, ale skuteczny.
Dzięki temu teraz jestem zadowolona z tego, co robię.
Ot... autostrada krajkowa:


krajka05.jpg


A i pod spodem mam sporo miejsca na przybory, jakie lepiej mieć pod ręką:


krajka06.jpg


I tak oto wygląda moje krosno...
Moje... podpisane...


krosno04.jpg
  • awatar Sarenzir: Cudowne, obłędne i w ogóle och i ach!!!!
  • awatar villemoart: gratuluję, jak sie ma odpowiednie narzędzia to praca zawsze lepiej idzie :) niech się tka i tka :D
  • awatar Gildia Cosel: @villemoart: A dziękuję, dziękuję :) Powoli już widać koniec pierwszej szerokiej krajki. O wiele szybciej mi teraz idzie praca, aż się sama dziwię.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

cosel
 
Podjęłam decyzję, że stare krosno może i da się naprawić, ale mniej zachodu będzie, kiedy zrobi się nowe, mocniejsze, pozbawione błędów, od których pierwsze jest najeżone.
Na profesjonalne krosno tkackie jeszcze długo będę zbierać, zatem pozostało mi oprzeć się na umiejętnościach, wiedzy i pomocy osób znajomych. Dzięki ich uprzejmości i zdolnościom powoli tworzy się nowy warsztacik.

krosno01.jpg


Zdecydowanie teraz nie pęknie w nim nic, obojętnie jak mocno napięta będzie osnowa.

Niestety, nie zmienia to faktu, że na dzień dzisiejszy wszelkie tkanie jest niemożliwe.
Znaczy mogłabym starym sposobem uwiesić wszystko na haku, obciążyć kamykami (bo tak zaczynałam swoją przygodę z tkaniem krajek), ale efekt takiego działania byłby tragiczny - krzywe krawędzie, luźny, zbyt luźny splot... no i na pewno trwałoby to o wiele dłużej niż czekanie na nowy warsztat i utkanie wszystkiego do końca.
Cóż, nie jestem aż taka zdolna, jak niektóre dziewczyny, które widziałam na turniejach. Przyzwyczaiłam się do ułatwień i gdy ich braknie, ciężko mi je czymś innym zastąpić.

Ale nic to. Za niedługo będzie gotowy nowy warsztat i będę mogła wrócić do przerwanych zajęć.
Tymczasem popracuję nad czymś innym... żeby czasu nie marnować.
 

cosel
 
Kiedyś musiało się to stać. Prędzej, czy później. Szkoda, że akurat teraz, kiedy mam określone terminy i muszę gonić z pracą.
Niestety, na takie dictum nic nie poradzę...
Mój pseudo-warsztat tkacki wyzionął ducha. Rozpuknął się z suchym trzaskiem i już nie ma pomocnika...

krajka04.jpg


Mam teraz przymusową przerwę w większości wypełnioną nerwowym poszukiwaniem zamiennika dla martwej części, bez której tkanie nie ma szans powodzenia. No bo jak tu teraz naciągnąć osnowę, kiedy podpora rozpadła się na proszek?
Ech...
Dlaczego akurat teraz?...
 

 

Kategorie blogów