Wpisy oznaczone tagiem "warte uwagi" (23)  

bibelot
 


Osobiście nigdy nie byłam wielką fanką Katy ale po dzisiejszym obejrzeniu (całkowicie przypadkiem) teledysku do utwotu: "Unconditionally" zaniemówiłam.

Piękna wokalistka, super głos i przede wszystkim cudowny teledysk *.*

Nie wiem jak inni ale dla mnie całość jest przepiękna. Dodatkowo odnoszę wrażenie, że w ostatnim czasie pojawiło się sporo klipów przedstawiających jakąś treść, intrygując niesamowitością świata w nim przedstawionego, a nie gołymi pośladkami i bez wątpienia trzymam mocno kciuki aby powstawało ich ciągle więcej, więcej i więcej.

Bez tytułu.png



Bez tytułu.jpg


dfgsdg.jpg


uuuu.jpg


P.S.
Prawdopodobnie nie jest to dla nikogo zaskoczenie ale uwielbiam po raz pierwszy oglądać teledyski pokroju Katy Perry, nawet gdy muzyka mi niezbyt odpowiada- poczucie ciekawości i pytanie "co dalej" siedzące w mojej głowie- bezcenne : ) Oj, czekam na kolejne z niecierpliwością, oj czekam! : )
 

darkbeauty
 
Widać czy nie widać?
Oto jest pytanie...

Czy opublikował się mój wczorajszy wpis o nanowodzie? Czy wrzucić od nowa?
Dajcie znać w komentarzach, pliiiiz, bo zdurniałam i już sama nie wiem, czy go widać.

A ten widać? Czy też w kosmos poleciał?

Miłego wieczoru :*

Pinger znowu wariuje, wklejam jeszcze raz dla pewności :)

Czym jest NANOwoda?

Woda składa się z grup cząsteczek H2O.
Dzięki wykorzystaniu najnowszych technologii [eksperymenty z zastosowaniem Reaktora Niskotemperaturowej Plazmy] duże skupiska cząsteczek wody ulegają rozbiciu na niewielkie, uporządkowane grupy tzw. klastery. Pojedyncza cząsteczka wody ma zaledwie 1 nm (nanometr) średnicy – stąd wywodzi się nazwa NANOwody.

Uwagę naukowców szczególnie przyciągnęły zjawiska i efekty jakie występują przy zmianach struktury wody. Za pomocą rezonansu wyzwalanego napromieniowaniem plazmy udaje się optymalizować strukturalno – informacyjny stan wody zarówno poza, jak i wewnątrz biologicznych systemów.

Badania pozwoliły stwierdzić, że powstająca w efekcie NANOwoda ma szczególne właściwości. Jest ona doskonałym rozpuszczalnikiem dla aktywnych związków. NANOwoda dzięki nanorozmiarom jest wyjątkowym nośnikiem substancji odżywczych w głąb skóry.
Nano, czyli bardzo drobna cząsteczka wody ma ogromną zdolność przenikania do każdej, nawet uszkodzonej komórki skóry. Głęboko nawilża, stymuluje regenerację zniszczonych struktur, wzmacnia naturalne mechanizmy obronne oraz łagodzi podrażnienia.

Odkrycie NANOwody dało impuls do poszukiwania jej zastosowań, którego jednym z efektów jest użycie NANOwody do wytwarzania wysokiej jakości kosmetyków. Nanowoda w kosmetykach pozwoliła, po raz pierwszy na świecie, stworzyć produkty kosmetyczne zawierające mniej wody niż w obecnie oferowanych produktach kosmetycznych a zarazem dzięki swoim specyficznym właściwościom sprawiła, że substancje odżywcze i aktywne w pełni wchłaniają się, znacznie lepiej odżywiając i pielęgnując skórę.

Nanowoda:
- nie daje się zagotować w domowych warunkach [nie wrze przy 100 st. C]
- nie zamarza [t. zamarzania ok -60 st. C]
- rozpuszcza tłuszcze
- jest w stanie rozpuścić znacznie większe ilości substancji [np. o 40% więcej soli niż zwykła woda], co pozwala na uzyskiwanie skoncentrowanych stężeń składników
 

darkbeauty
 
Czym jest NANOwoda?

Woda składa się z grup cząsteczek H2O.
Dzięki wykorzystaniu najnowszych technologii [eksperymenty z zastosowaniem Reaktora Niskotemperaturowej Plazmy] duże skupiska cząsteczek wody ulegają rozbiciu na niewielkie, uporządkowane grupy tzw. klastery. Pojedyncza cząsteczka wody ma zaledwie 1 nm (nanometr) średnicy – stąd wywodzi się nazwa NANOwody.

Uwagę naukowców szczególnie przyciągnęły zjawiska i efekty jakie występują przy zmianach struktury wody. Za pomocą rezonansu wyzwalanego napromieniowaniem plazmy udaje się optymalizować strukturalno – informacyjny stan wody zarówno poza, jak i wewnątrz biologicznych systemów.

Badania pozwoliły stwierdzić, że powstająca w efekcie NANOwoda ma szczególne właściwości. Jest ona doskonałym rozpuszczalnikiem dla aktywnych związków. NANOwoda dzięki nanorozmiarom jest wyjątkowym nośnikiem substancji odżywczych w głąb skóry.
Nano, czyli bardzo drobna cząsteczka wody ma ogromną zdolność przenikania do każdej, nawet uszkodzonej komórki skóry. Głęboko nawilża, stymuluje regenerację zniszczonych struktur, wzmacnia naturalne mechanizmy obronne oraz łagodzi podrażnienia.

Odkrycie NANOwody dało impuls do poszukiwania jej zastosowań, którego jednym z efektów jest użycie NANOwody do wytwarzania wysokiej jakości kosmetyków. Nanowoda w kosmetykach pozwoliła, po raz pierwszy na świecie, stworzyć produkty kosmetyczne zawierające mniej wody niż w obecnie oferowanych produktach kosmetycznych a zarazem dzięki swoim specyficznym właściwościom sprawiła, że substancje odżywcze i aktywne w pełni wchłaniają się, znacznie lepiej odżywiając i pielęgnując skórę.

Nanowoda:
- nie daje się zagotować w domowych warunkach [nie wrze przy 100 st. C]
- nie zamarza [t. zamarzania ok -60 st. C]
- rozpuszcza tłuszcze
- jest w stanie rozpuścić znacznie większe ilości substancji [np. o 40% więcej soli niż zwykła woda], co pozwala na uzyskiwanie skoncentrowanych stężeń składników
 

darkbeauty
 
Markę Schauma omijałam szerokim łukiem od kiedy tylko zaczęłam interesować się składami.
A one praktycznie wyglądały identycznie - ten sam bezwartościowy odżywczo początek [jedynie substancje myjące], a to co dla włosów przydatne gdzieś smętnie się pałętało przy końcu składu. Czyli bez korzyści dla włosów, bez szans na efektywne działanie.

Jednakże ostatnia, cosobotnia wizyta w supermarkecie zaowocowała ciekawym odkryciem :)
Na początek - moje oko przykuła "tropikalna wyspa" [co prawda tylko z plastiku, ale zawsze to miła odmiana], gdzie pod "palmami" uwijały się sympatyczne Panie Hostessy. Wokół stało mnóstwo regałów z kolorowymi kosmetykami do pielęgnacji włosów - wszystko ze stajni Schwarzkopf.

A jako że właśnie kończył mi się szampon, więc na pałę wzięłam pierwszą z brzegu flaszkę i oczywiście od razu zaczęłam od studiowania składu. Myślałam, że tylko się skrzywię i odstawię butelkę na półkę, a tymczasem... doznałam SZOKU.
Jedno opakowanie, potem drugie... wędrowałam od półki do półki i coraz szerzej otwierałam oczy ze zdziwienia :P. Pierwszy egzemplarz nie był wyjątkiem. Kolejne również miały całkiem przyjemne składy [mi SLES akurat nie robi krzywdy, więc i w składzie mi nie przeszkadza :)].

Bingo! Wygląda na to, że odkąd świadomość społeczna odnośnie składników wzrasta, kolejne marki/firmy "biorą się za siebie" i odświeżają produkty, podnosząc ich poziom użyteczności [np. dla włosów]. Przy okazji nie widzę drastycznych zmian w cenie, a zatem da się zrobić coś fajnego i niekoniecznie spustoszyć przy tym portfel :)
Shauma.png
Shauma1.png
Shauma3.png

Dla porównania dwa składy szamponu z 7 ziołami:

- stary: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Disodium Cocamphodiacetate, Sodium Chloride, Glycol Distearate, Citric Acid, Sodium Benzoate, Laureth-4, PEG-7 Glyceryl Cocoate Parfum, Salicylic Acid, Cocamidopropoyl Betaine, Niacinamide, Panthenol, Hydrogenated Castor Oil, Polyquaternium-10, Linalool, Glycerin, Hexyl Cinnamal, Butylene Glycol, Chamomilla Recutita Flower Extract, Equisetum Arvense Extract, Humulus Lupulus Extract, Melissa Officinalis Leaf Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Salvia Officinalis Leaf Extract, Urtica Dioica Extract, CI 47005, CI 42090

- i nowy: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Panthenol, Hydrolyzed Keratin, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Chamomilla Recutita Flower Extract, Equisetum Arvense Extract, Humulus Lupulus Extract, Melissa Officinalis Leaf Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Salvia Officinalis Leaf Extract, Urtica Dioica Extract, Disodium Cocamphodiacetate, Glycol Distearate, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Sodium Benzoate, Cocamide MEA, Citric Acid, Laureth - 4, Parfum, Hydrogenated Castor Oil, Peg-40 Hydrogenated Castor Oil, Polyquaternium-10, Linalool, Glycerin, hexyl Cinnamal, Propylene Glycol, Butylene Glycol, benzyl alcohol,  CI 47005, CI 42090
  • awatar Kleooooo: mój ulubieniec ten ostatni ;)
  • awatar Angeliq: ja ostatnio jestem zachwycona tym pierwszym :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

darkbeauty
 
Wczoraj odpuściłam, za to dzisiaj się powymądrzam ;)
W sumie tytuł posta powinien brzmieć "ślimak, ślimak pokaż rogi :D", ale trzymam się konwencji blogowej :)
Dzisiaj w cyklu "trendy w kosmetyce" będzie o składniku, który ostatnio zrobił się szalenie popularny. Chodzi oczywiście o tytułowy śluz ślimaka.
Snail facial.jpg

W ciągu ostatniego roku obserwowałam lawinowy wręcz przyrost kosmetyków ze ślimakiem w składzie [na koreańskim rynku].
O ile pamiętam, pierwszy raz zetknęłam się z tym ingredientem przy okazji spotkania z marką Mizon, której All in One Snail Cream jest sztandarowym produktem.
Za jej śladem poszły inne firmy i dzisiaj w zasadzie każda azjatycka marka posiada w ofercie jakąś ślimaczą serię. Oprócz kosmetyków typowo pielęgnacyjnych ślimaczy śluz wdarł się także w składy moich ulubionych BB Creamów i coraz więcej ich widuję na ebayu. producenci prześcigają się w pomysłach - serumki, ampułki, esencje i maseczki... nic, tylko przebierać, wybierać, kupować, smarować...
Mizon Snail.jpg

Marketingowa historyjka głosi, iż osoby zajmujące się hodowlą ślimaków zauważyły, że ich skóra dłoni i przedramion stała się niezwykle gładka, miękka i przyjemna w dotyku, a wszelkie rany czy uszkodzenia naskórka goiły się niezwykle szybko. Taka reakcja stała się podstawą do badań nad działaniem ślimaczego śluzu.

Tymczasem gojące działanie tej substancji znane jest już od... starożytności. Już w czasach antycznej Grecji medycy sięgali po uzdrawiające ślimaki ;).

Helix Aspersa, bo o nim mowa, to gatunek posiadający niezwykłą zdolność intensywnego wydzielania 2 rodzajów śluzu. Jeden towarzyszy im w codziennej wędrówce, natomiast drugi pojawia się w sytuacji biologicznego stresu. I to właśnie ten drugi odpowiedzialny jest za działanie kosmetyków, albowiem wykazuje działanie ochronne, antyoksydacyjne, nawilżające, regenerujące oraz bakteriobójcze. Dzięki temu delikatna skóra ślimaków, narażona na codzienne urazy, jest w stanie tak szybko się zregenerować.

Ale na listę INCI wydzielina ślimakowa trafiła dopiero w 2006 r., po wielu latach badań [trwały od XIX w. a ich intensyfikacja przypada na lata 70-te ubiegłego wieku].
Dzisiaj śluz ślimaka Helix Aspersa wykorzystuje się w pielęgnacji kóry na takich poletkach jak:
- walka z przebarwieniami
- zachowanie młodości [anty-aging]
- blizny o różnym źródle pochodzenia [w tym pooperacyjne i oparzeniowe]
- trądzik, zmiany trądzikowe i inne stany zapalne
- nawilżanie, regeneracja, odżywienie naskórka

Imponujące, prawda?
W sumie trudno się dziwić, że ślimaczek zawojował kosmetyczny rynek :]

Na koniec dodam dla wyjaśnienia, bo samo skojarzenie z odzwierzęcym składnikiem może budzić negatywne emocje, że produkcja śluzu odbywa się bez szkody dla zwierzaka. W innych okolicznościach w wydzielinie pojawiają się toksyny, przez co staje się ona bezużyteczna jako składnik.

Sama jakiś czas temu uległam pokusie i testuję kremy zawierające wspomnianą substancję.
Z jakim skutkiem? Okaże się po zakończeniu kuracji...
 

darkbeauty
 
Powoli zbieram siły i materiały na nowe notki, czeka mnie jeszcze trochę pracy ze zdjęciami, ale już wkrótce pojawią się nowe notki recenzenckie :)

Tymczasem w cyklu "Warte uwagi" postanowiłam wspomnieć o nowych, całkiem obiecujących produktach z drogeryjnych półek, które jakiś czas temu przykuły mój wzrok. Jak nietrudno się domyślić, chodzi o linię kosmetyków z linii Biotechnologia Ciekłokrystaliczna.
Bielenda bio tech logo.jpg

Na stronach producenta możemy przeczytać:

BIOTECHNOLOGIA CIEKŁOKRYSTALICZNA 7D to profesjonalna, niezwykle skuteczna linia  kosmetyków nawilżających nowej generacji, która rewelacyjnie chroni oraz wydobywa naturalne piękno młodej cery.
Linia powstała w oparciu o najnowsze osiągnięcie współczesnej technologii – bazę ciekłokrystaliczną zbudowaną na wzór i podobieństwo skóry. Inteligentne formuły  rewelacyjnie walczą o zdrowy, świeży wygląd cery aż na 7 płaszczyznach i gwarantują skórze ekstremalne nawilżenie  oraz spektakularne efekty w opóźnianiu powstawania zmarszczek. Kosmetyki zostały wzbogacone o składniki, które zapobiegają tworzeniu się zmarszczek na długi czas.

Kremy na bazie ciekłokrystalicznej to kremy idealne, zainspirowane naturalną budową skóry. W odróżnieniu od zwykłych kremów ich struktura jest fizjologicznie zgodna ze strukturą skóry, dzięki czemu składniki aktywne mają ułatwioną penetrację w jej głąb i są natychmiast przez nią absorbowane. Struktura kremu na bazie ciekłokrystalicznej zawiera idealnie kompatybilne ze skórą lipidy membranowe, które wspierają jej naturalną barierę lipidową,  zapewniają znaczny i długotrwały wzrost nawilżenia skóry oraz kontrolowane, stopniowe uwalnianie substancji aktywnych, dzięki czemu mogą one działać o wiele skuteczniej niż w zwykłych kremach. Tak wygląda porównanie struktur:
Bielenda bio tech struktura.jpg

Dodatkowo producent zapewnia: 0% parabenów 0% sztucznych barwników 0% oleju parafinowego 0% PEG, a kremy nadają się do cer wrażliwych

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie sięgnęła po pudełeczka w celu przeczytania składów :)
A ten bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Kremy są naprawdę bogate w składniki aktywne i znajdziemy ich tam całkiem pokaźną ilość. Ba, w dodatku wcale nie na końcu składu, co oczywiście bardzo mnie cieszy :)
Nie wszystkim może spodobać się obecność trójglicerydów [potencjalnie zapychających], glikolu propylenowego czy niezbyt "przyjemnego" konserwantu DMDM Hydantoin, no ale coś za coś, czymś trzeba zakonserwować kosmetyk. Natomiast nie ma [znienawidzonych ostatnio] parabenów ;) czy ciekłej parafiny, która też nie cieszy się dobrą sławą.
Teorii bazy ciekłokrystalicznej nie komentuję, bo się nie znam, aczkolwiek mój wewnętrzny diabeł gdzieś tam szturcha moje myśli widłami, po cichu zadając pytanie - jakim to cudownym sposobem składniki, bądź co bądź, powszechnie dostępne producentom nagle stały się ciekłokrystaliczną bazą o cudownych właściwościach... No ale się nie czepiam ;) [na razie... ;)]
Bielenda biotechnologia ciekłokrystaliczna 40.jpg

Generalnie jest fajnie i satysfakcjonująco jak na kosmetyki w cenie do 20 zł. Tak trzymać!
Z chęcią sięgnę po produkty z tej serii, jeśli tylko nadarzy się okazja :)
  • awatar Borusiowa: Zaciekawiłaś mnie tymi kosmetykami :-) Tym bardziej, że zbliża się Dzień Matki :-)
  • awatar Dark Beauty: @Borusiowa: Warto się za nimi rozejrzeć, a gama produktów jest naprawdę szeroka - od cer młodych 20+ aż do 70 :). Każdy znajdzie coś dla siebie :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

darkbeauty
 
Pamiętacie post o kolekcji Princess Etoinette?
Dla przypomnienia - tutaj: darkbeauty.pinger.pl/m/16010186

Dzisiaj chciałabym pokazać wam kolejną trend edycję. Tym razem słodkości. Od Etude House oczywiście :)
Uwaga, pikczer spam ahead ;) Cukierkowo do zemdlenia :P Upajajcie się >:D

Etude House Sweet Repicpe eyeshadow.jpg

Etude House Sweet Recipe chocolate eyeliner.jpg

Etude House Sweet Recipe chocolate eyes.jpg

Etude House Sweet Recipe lipstick.jpeg

Etude House Sweet Recipe candy stick.jpg

Etude House Sweet Recipe cupcake color.jpg

Etude House Sweet Recipe base1.jpg

Etude House Sweet Recipe chocolate highlighter.jpg

Etude House Sweet Recipe cookie pact.jpg

Etude House Sweet Recipe nail polish.jpg

Etude House Sweet Recipe puffs.jpg

Etude House Sweet Recipe cotton balls.jpg

Urzekły mnie metalowe pudełeczka na cienie i wielofunkcyjny kosmetyk w kremie. Pomysł na cienie i highligter w czekoladce też fajny [choć już znany]. Lakiery w kształcie lodów - jak wisienka na torcie! Ale w szczególności upodobałam sobie zdobienie na pomadkach. Może nawet uciułam trochę grosza na jej zakup [choć niespecjalnie jest mi potrzebna kolejna pomadka :P].

A co Wam spodobało się najbardziej?
  • awatar bravelittleangel: pięknie lakiery :) Chętnie bym zainwestowała, chociażby po to, żeby się ładnie prezentowały na półce :)
  • awatar choccolate: jakie cudeńka! Niech wszystkie firmy takie opakowania robią:D
  • awatar allabout: Uwielbiam takie cuda!
Pokaż wszystkie (8) ›
 

darkbeauty
 
Jakiś czas temu pisałam już o produktach Gliss Kur, przy okazji serii Ultimate Repair i produktów typu "magiczne serum". Dziś wracam do tematu, gdyż na rynek trafi wkrótce nowa linia produktów opatrzona nazwą Marrakesh Oil and Coconut.
Gliss Kur Marrakesch Oli Coconut.png

W kilku słowach od producenta :)

Kosmetyki Gliss Kur Marrakesh Oil & Coconut przeznaczone są do pielęgnacji normalnych włosów, które każdego dnia potrzebują skutecznej opieki. Gliss Kur Marrakesh Oil & Coconut pomaga odbudować i wygładzić ich powierzchnię. Dzięki temu, mimo codziennych zabiegów obciążających włosy, takich jak suszenie, czy czesanie, włosy zachowają miękkość i blask.
Zawierają w składzie jeden z najcenniejszych na świecie olejów - arganowy, który dzięki zawartości NNKT i witaminy E, zapewnia włosom blask i optymalne nawilżenie.
Dodatek mleczka kokosowego, bogatego w aminokwasy i witaminę C odżywia i zmiękcza włosy.
Kompleks płynnej keratyny odbudowuje zniszczoną strukturę włosa.

Dlaczego zwróciłam uwagę na tę serię produktów?
Bo w dużej mierze opis ma pokrycie w składzie :), a składniki aktywne występują w pierwszej połowie składu, a nie gdzieś daleko, za konserwantami ;P
Po raz kolejny producent się postarał :)
Muszę przyznać, że pod tym kątem kosmetyki Gliss Kur są coraz fajniejsze i wyrastają na moich drogeryjnych faworytów.
Porządne składy, przystępna cena, całkiem przyjemne działanie [testowałam kilka produktów tej marki z innych serii i polubiłam]. Myślę, że naprawdę warto zwrócić na nie uwagę :)

Nie, to nie jest tekst sponsorowany - jedynie moja subiektywna opinia :)
  • awatar choccolate: na pewno spróbuję. Podobno maska żółta jest fajna blogeve-evel.blogspot.com/(…)gliss-kur-oil-nutritiv…
  • awatar Dark Beauty: @choccolate: Miałam tą żółtą i... bez kija lepiej nie podchodzić :o. Trudna do zmycia, pozostawia tłuste włosy... Nawet chyba na blogu jest recenzja tego ustrojstwa. No chyba, że od tego czasu coś się zmieniło, ale kiedyś to była istna tragedia.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

darkbeauty
 
Zgodnie z tytułem notki, dziś zapraszam na kolejną odsłonę moich przemyśleń dotyczących obserwacji pewnych tendencji, dających się zauważyć w kosmetyce.

Dziś na tapecie bardzo popularny ostatnio składnik o tajemniczej nazwie Syn-Ake :)
Its Skin SynAke.jpg

Trochę definicji

Syn-Ake to białko będące inhibitorem neurotransmiterów, działające na kompleks białkowy SNARE. Działa na zasadzie zatrzymania uwalniania acetylocholiny do szczeliny synaptycznej, co w konsekwencji prowadzi do osłabienia przewodnictwa nerwowo - mięśniowego.

Innymi słowy to neuropeptyd naśladujący działanie toksyny Temple Viper, to jest jadu węża. Najsilniejszy peptyd rozkurczający.
Badanie Syn-Ake  potwierdziło natychmiastową redukcję zmarszczek, trwającą ok. 6 godzin. Natomiast po 28 dniach odnotowano zmniejszenie zmarszczek o 50%.  Badania udowodniły, że jego działanie powoduje zmniejszenie częstości występowania skurczów mięśni, co daje efekt zmniejszenia zmarszczek i poprawia wyglądu skóry.

Składnik ten ma w kosmetologii zastępować botox. Działa silnie przeciwzmarszczkowo przy czym nie jest toksyczny, nie wywiera też odpowiedzi ze strony układu immunologicznego, dzięki czemu nie powstają przeciwciała na to właśnie białko.  Nie działa zatem antygenowo. Powoduje to że kosmetyki z tym konkretnym składnikiem aktywnym możemy stosować w sposób ciągły bez obawy że nagle kosmetyk przestanie wywierać efekty.

Nie martwcie się, przy produkcji Syn Ake nie ucierpiało żadne zwierzę ;), jest to składnik syntetyczny, wzorowany na substancji naturalnej.

Nazwa INCI to Dipeptide Diaminobutyrol Benzylamide Diacetate.

Pierwszy raz z tym składnikiem spotkałam się jakoś pod koniec 2011 r. w produkcie Mizon S-Venom Wrinkle Tox Cream.
Mizon S venom.jpeg

Od tego czasu na rynku pojawia się coraz więcej produktów z Syn Ake, a ostatnio sięgnęły po niego firmy z rynku europejskiego.
W chwili obecnej, podobnie jak w przypadku BB Creamów, azjatyckie firmy zaczynają sie prześcigać w swojej ofercie i powstaje coraz więcej produktów :)

Oprócz wymienionego już Mizona mamy juz kremy z Syn Ake sygnowane logo It's Skin, Purebess, Elishacoy, Tony Moly i inne, mniej znane [Ariany, Nutree itd.]. Zaczynają powstawać nawet kremy BB z tą substancją :P. A także inne produkty, typu maska, płatki pod oczy lub serum. Syn Ake podbija przemysł kosmetyczny :D
ElishaCoy SynAke.jpeg

Yojolady SynAke.jpg

Na rodzimym rynku dostępne są już preparaty z Syn Ake takich firm jak SYIS czy Aysa [w Europie np. Armonia, Babaria].
Aysa SynAke.jpg

Babaria SynAke.jpg

Jeśli uważnie śledzicie bloga, to zapewne wiecie, że w swoich zbiorach mam już Mizon'a  S-venom :P
I nie zawaham się go użyć :D


W swoim czasie ;)
  • awatar pat18s: kochana, a jaka jest cena takiego kremu Syn-Ake? pewnie kilka setek? :) może kiedyś i ja skorzystam :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

yourchoiceisyourart
 
Wielokulturowe Warszawskie Street Party to festiwal uliczny wszystkich mieszkańców Warszawy, których różnorodne pochodzenie składa się na barwną mozaikę kulturową, często niedostrzeganą czy niedocenianą w codziennym pośpiechu. Jego celem jest promocja wielokulturowości poprzez wspólną, radosną zabawę.

Założeniem festiwalu jest prezentacja - poprzez sztukę, zwłaszcza muzykę i taniec - kultur mniejszości narodowych i etnicznych oraz społeczności imigranckich obecnych w Warszawie oraz aktywnie uczestniczących w tworzeniu jej wielokulturowego bogactwa. Jedną z głównych wartości tego wydarzenia jest fakt, że w jego przygotowanie zaangażowanych jest wiele organizacji i instytucji promujących kultury społeczności mniejszościowych i imigranckich oraz osoby bezpośrednio się z nich wywodzące, chcące zaprezentować swoje tradycje szerokiej publiczności.

NIE DO POMINIĘCIA :)
Wkrótce można spodziewać się programu i szczegółów.

Acita.
 

ks200220
 
wymagająca maruda: Tak oglądam te relacje z Igrzysk, i muszę przyznać, że z tego naszego judoki to całkiem smakowe ciasteczko ;)

Paweł Zagrodnik



pz.jpg
 

darkbeauty
 
Do tej pory nie miałam zaufania do produktów oznaczonych logo Timotei.
Kampania medialna swoje, ale od dłuższego czasu jestem już świadomym konsumentem i nie łatwo mnie nabrać na marketingowe slogany i podrasowane fotki ;).
Produkty Timotei były omijane przeze mnie szerokim łukiem z uwagi na słabe składy. Nie lubię, kiedy oszukuje się mnie zapowiedzią obecności jakiegoś składnika, podczas gdy jest go w kosmetyku mniej niż konserwantu.

Ostatnio jednak mój wzrok przykuły nowe buteleczki, jakie znalazłam na sklepowych półkach. Ze zdziwieniem popatrzyłam na markę - to Timotei.
ri.pinger.pl/(…)timotei+jericho+rose.jpg…
Oczywiście wiedziona instynktem od razu odwróciłam opakowanie tyłem i pomijając słodko-mdlące opisy przeszłam do meritum - składu.
O, cóż to za zdziwienie odmalowało się na mojej twarzy, bo... ten okazał się całkiem do rzeczy!
Może nie jest to kosmetyk, który spełni oczekiwania wszystkich, bo np. w szamponie znalazł się SLES, ale ja akurat akceptuję ten element w składzie i nie uważam go za jakieś niewyobrażalne zło ;). Producent deklaruje brak parabenów.
Dość wysoko znalazły się ekstrakty i to całkiem ich sporo oraz inne substancje, korzystnie wpływające na stan włosów.

W skład tej linii produktów wchodzą zarówno szampony jak i odżywki, są też i kosmetyki typu 2w1. Znajdziemy różne rodzaje, odpowiadające różnym potrzebom włosów :).

Cieszy fakt, że firma wychodzi naprzeciw oczekiwaniom rynku i jego uczestników :)
Po serii Organic, która pod względem składu była całkiem udana, lecz niestety ciut droga, pojawia się kolejny fajny zestaw kosmetyków o przyzwoitym składzie za rozsądną cenę :)

Ceny oscylują w granicach 6-10 zł za mniejsze pojemności [200/250ml].
  • awatar choccolate: te dwa w 1 to takie troche bezsensu;p silikony w skladzie;p oglądalam ostatnio w rossmannie ale szata graficzna jest fajna!
  • awatar Dark Beauty: 2 w 1 w zasadzie nigdy nie jest dobre, to raczej rozwiązanie na wyjazd, żeby zminimalizować bagaż, więc nawet nie patrzę na nie w sklepach :) A silikonów akurat się nie obawiam i nie uważam, żeby były złe. Po prostu nie każdemu służą i trzeba wiedzieć, jak je używać :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

ks200220
 
wymagająca maruda: Artykuły z netu warte uwagi (moim skromnym zdaniem):

"Mnie HIV nie dotyczy! Czy na pewno?" www.wysokieobcasy.pl/(…)Mnie_HIV_nie_dotyczy__Czy_n…

"PiS chce karać za in vitro: do dwóch lat więzienia" www.wysokieobcasy.pl/(…)PiS_chce_karac_za_in_vitro_…

"Seks analny - intymność ekstremalna" www.wysokieobcasy.pl/(…)Seks_analny___intymnosc_eks…

"Związki partnerskie, związki z miłości" www.wysokieobcasy.pl/(…)Zwiazki_partnerskie__zwiazk…

"Sponsoring po polsku" zdrowie.onet.pl/(…)sponsoring-po-polsku,artykul.htm…

O, a tą książkę zamierzam zakupić:
www.wysokieobcasy.pl/(…)_Disko___Anna_Dziewit_Melle…
 

darkbeauty
 
Opis producenta:

odżywka o profesjonalnej formule, może być używa codziennie aby 'uspokajać' i kontrolować niesforne włosy bez obciążania lub nadbudowywania się na nim.
Zawiera prowitaminę B5 aby nawilżać i wygładzać rozdwojone końcówki i odstające kosmyki.
Pomaga chronić włosy przed zniszczeniami termicznymi podczas procesu stylizacji.
zaprojektowana z myślą o niesfornych, trudnych do ułożenia włosach.

Sposób użycia:
Po umyciu włosy równomiernie spryskać, koncentrując się na końcówkach i długości. Odżywka może być używana do suchych włosów, pomiędzy myciami, aby wygładzić niezdyscyplinowane pasma włosów. Dla optymalnego efektu używać z innymi kosmetykami Tresemme.

tresemme detangler leave in.jpg


Odżywki Tresemme jeszcze do niedawna były praktycznie niedostępne w Polsce. A szkoda. Bardzo dużo się o nich naczytałam, składy miały bardzo zachęcająca i korciło mnie aby ich spróbować. Odstraszały niestety ogromne pojemności [900ml!], co dla mnie, lubiącej testować różne mazidła, było nie na rękę. Inna sprawa - ogromne koszty przesyłki [ebay].

Dlatego też, kiedy pojawiła się okazja na przetestowanie mniejszej buteleczki, nie zastanawiałam się długo i szybko kliknęłam aukcję :D W tydzień później mogłam się cieszyć kosmetykiem w swoich łapkach :D [przesyłka z UK].

Pierwsza rzecz, która bardzo mnie zaskoczyła, to opakowanie. Spodziewałam się okrągłej flaszki a tu - puszka! Odżywka opakowana jest jak starej generacji dezodoranty :P
Druga sprawa - skoro to puszka, to pewnie będzie rozpylać jak lakier do włosów, takim ciągłym strumieniem. I znowu zaskoczenie - bo po dociśnięciu dozownika do końca strumień się urywa. Trzeba więc kilka razy nacisnąć pompkę, jak w tradycyjnych odżywkach w sprayu [Gliss Kur np.].
Tak więc mamy tu do czynienia z aplikacją w formie serii 'psiknięć'. Mgiełka, którą uzyskujemy dzięki tej czynności jest dobrze rozproszona.
Odżywka ma ładny, świeży zapach, który przypadł mi do gustu.
W działaniu rzeczywiście jest nieobciążająca, wygładza, a do tego daje ładny połysk :)
Zauważyłam, że lekko nawilża i odżywia włosy, są po niej miłe i miękkie w dotyku. Pomocna przy rozczesywaniu. I bardzo poręczna w użytkowaniu. Do tego jej cena bardzo przyjemna - za samą odzywkę zapłaciłam coś koło 2 funtów plus jakieś drugie tyle za wysyłkę, więc kieszeni mi nie wydrenowało :D.
Warto też wspomnieć, że ma bardzo fajny, odżywczy skład - z panthenolem, witaminą E i proteinami.
Jak ją kiedyś jeszcze wypatrzę w sieci, to chętnie kupię kolejne opakowanie :).

Cena: ok 10 zł / 150 ml
 

darkbeauty
 
To jeszcze chwila o Gliss Kur i ich nowych odżywkach w piance.

Oprócz wspomnianej w poprzednim wpisie odżywce dodającej objętości, do asortymentu dodano dwie inne:
- Ultimate Repair z potrójną keratyną
- i Total Repair 19 składników
gliss kur odzywka w piance.jpg


Formuła odżywka w piance wydaje mi się być bardzo intrygująca i dość innowacyjna. Ale... co ciekawe - w ofercie Gliss Kur'a obecna od 10 lat! Poprzednio jednak pianka przeznaczona była do spłukiwania.

Nowe produkty mają bardzo fajne składy [co mnie szczególnie cieszy] i z chęcią je wypróbuję :) Opakowania mają 125 ml, a ich cena kształtuje się w granicach 18-20 zł.
  • awatar choccolate: a one już są w drogeriach??
  • awatar Dark Beauty: @choccolate: Tak, już widziałam :)
  • awatar Mi corazon: mi robią na włosy najlepiej produkty Gliss Kur, ale spora cena za małą pojemność.. ciekawe czy są wydajne..?
Pokaż wszystkie (3) ›
 

darkbeauty
 
Od kilku tygodni na półkach z kosmetykami do włosów pojawiły się przykuwające wzrok fioletowe opakowania. Jak się okazuje, to nowe produkty Gliss Kur :)

Co o nich pisze producent?

Kosmetyki Gliss Kur Ultimate Volume nie tylko wspomagają regenerację cienkich, płaskich i zniszczonych włosów od wewnątrz, ale również unoszą je u nasady. Źródłem tego efektu jest lekka, pozbawiona silikonów formuła z płynnym kolagenem morskim. Kolagen i mikroelementy idealnie wspomagają regenerację delikatnych i zniszczonych włosów.

W efekcie włosy wyglądają zdrowo i nabierają odczuwalnie większej objętości nawet do 48 godzin.

Pielęgnacja i regeneracja bez obciążenia? Tak, za sprawą ekspresowej odżywki Gliss Kur w piance, która nie obciąża nawet najbardziej delikatnych włosów. Wystarczy wycisnąć trochę pianki na rękę, dostosowując ilość do długości włosów i koniecznej intensywności pielęgnacji. Następnie wmasować ją w osuszone ręcznikiem włosy, przeczesać i gotowe!

Tej wiosny Gliss Kur prezentuje rozwiązania, dzięki którym wszystkie kobiety będą mogły cieszyć się pięknymi włosami - pełnymi gwieździstego blasku i filmowej objętości.
gliss kur ultimate volume.jpg


W skład serii wchodzą:
- Szampon Gliss Kur Ultimate Volume
- Odżywka Gliss Kur Ultimate Volume
- Odżywka Regeneracyjna Gliss Kur Ultimate Volume
- Ekspresowa Odżywka Gliss Kur Ultimate Volume w piance

Szczególnie zaintrygowała mnie ostatnia pozycja - odżywka w piance, ale o tym potem :). Na fali przejrzałam całą serię.
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie zabrała się w pierwszej kolejności za analizowanie składu i... muszę powiedzieć, że Gliss Kur po raz kolejny mnie zaskoczył!
Szampon jest taki sobie, choć na tle innych, drogeryjnych, skład wygląda nawet nieźle, za to odżywki... te są składowo naprawdę fajne :D

Nie wiem, czy marketingowcy tej marki podczytują fora i narzekania składowych freaków, ale producent naprawdę się postarał.
Czuję się skuszona i na pewno będę testować  >:D
  • awatar choccolate: oo ta odżywka w piance też mnie intryguje
Pokaż wszystkie (1) ›
 

darkbeauty
 
Podczas ostatniej wizyty w Rossmannie moją uwagę przykuły piękne kolorowe opakowania kremów i maseczek, których do tej pory nigdy tam nie widziałam.

Były to produkty marki Noni Care, które, zdaje się, właśnie wchodzą na rynek, a przynajmniej ja osobiście nigdy dotąd o nich nie słyszałam. Jakiś czas temu owszem, zakupiłam eksperymentalnie maseczkę, ale był to jeden jedyny produkt tej firmy dostępny na półce. Wczoraj pojawiło się tam ich znacznie więcej :)

Roślina Noni (Morinda Citrifolia) wykorzystywana była jako źródło pożywienia i lekarstwo już około 2000 lat temu. Wszystkie części tej rośliny stosowane były jako środek na codzienne dolegliwości i choroby na Wyspach Południowego Pacyfiku i na Wyspach Karaibskich. Sok uzyskiwany z owocu Noni znakomicie wspomaga system immunologiczny, dodaje energii i zwiększa sprawność fizyczną. Jest ponadto bogaty w substancje antyoksydacyjne. Owoc Noni zawiera substancje, posiadające wyjątkowe właściwości opóźniające występowanie objawów starzenia się skóry. Jest jednym z najlepszych składników nawilżających wykorzystywanych w naszych kosmetykach. Dzięki niemu skóra nabiera zdrowego, świeżego wyglądu. Sok z owocu Noni jest bogaty w witaminy, mikroelementy i aminokwasy.

Aloes (Aloe Barbadensis) znany jest przede wszystkim z łagodzenia problemów skórnych – oparzeń, podrażnień, alergii. Jednak roślina ta ma także inne, mniej znane, jednak nie mniej korzystne zastosowania. Należą do nich wspomaganie detoksykacji organizmu, układu krążenia oraz działanie przeciwbólowe. Aloes należy do grupy sukulentów, jednak może być uprawiany także w warunkach domowych. W różnej postaci, od wieków stosowany był w leczeniu wielu dolegliwości. Sok z Aloesu obfituje w witaminy A, B1, B2, B6, B12, C, E, kwas foliowy, niacynę oraz składniki mineralne, takie jak: wapń, żelazo, mangan, miedź, cynk i magnez. Zawiera również aż 18 aminokwasów. Aloes używany jest zewnętrznie w przypadku oparzeń słonecznych, infekcji skórnych, wysypek oraz ukąszeń owadów. Swoje właściwości regenerujące zawdzięcza obecności aminokwasów, pomocnych w regeneracji tkanek. Dzięki temu jest wykorzystywany jako składnik wielu produktów kosmetycznych.

Podczas opracowywania receptur kosmetyków NONICARE, zostały wybrane takie składniki zawarte w ekstraktach i sokach owoców i roślin, które w sposób znakomity wpływają na wygląd, regenerację i odżywienie skóry i które równocześnie posiadają właściwości uśmierzające, łagodzące, nawilżające i antyoksydacyjne. Biorąc ponadto pod uwagę fakt, że składniki te są w pełni naturalne, możemy śmiało powiedzieć, że udało nam się stworzyć linię kosmetyków doskonałych.

Kosmetyki mają certyfikat BDIH.

Do tej pory na rynek zostały wypuszczone trzy linie produktów:
- Garden of Eden, Daily Care UV Protection [balsam do ciała, szampon/odżywka, żel pod prysznic, pomadka i krem do twarzy z filtrem] - pomarańczowa nakrętka
- Deluxe, Anti-aging Care [krem do mycia twarzy, krem na dzień, krem na noc i krem pod oczy] - nakrętka w kolorze borówki
- Intensive, Active Moisturising & Care [żel do mycia, krem do twarzy i krem pod oczy] - nakrętka zielona
noni care.jpg

Jak zwykle we wpisach opatrzonych tagiem *Warte uwagi*, opisuję kosmetyki, które dość mocno mnie zaintrygowały, zainteresowały, a przede wszystkim zachęciły dobrym składem. W przypadku tej marki muszę przyznać, że jestem pod dużym wrażeniem :). Na pewno się na nie skuszę :) tym bardziej, że cena nie przeraża i wszystkie produkty dostępne są w cenie poniżej 20 zł :).




Informacje i zdjęcia zaczerpnięte z z nonicare.pl
  • awatar pizmak007: ciekawie się zapowiada:) muszę zobaczyć co w moim rossmanie się pojawiło :)
  • awatar emmeline: kupiłam balsam do ust - kokos i inne dodatki. nie wiem czy to przez ten produkt, ale moje usta po dwóch dniach wyglądały strasznie. dam mu jeszcze jedną szansę za jakiś czas.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

darkbeauty
 
Pracownia Paperself stworzyła rzęsy wykonane z papieru, które składają się z rozmaitych kompozycji - mamy tu kwiaty, pączki, gałązki a nawet... konie.
Wykonane są z impregnowanego papieru, który posiada podwyższoną wytrzymałość. Są dostępne w różnorodnych fantazyjnych kształtach. Wystarczy zastosować do nich klej lateksowy, taki sam jak do przyklejania standardowych sztucznych rzęs.

Moim zdaniem są niesamowite i oczywiście bardzo innowacyjne. Chciałabym nabyć kiedyś komplet dla siebie, ale nie wiem, czy to marzenie się spełni, bo są... niestety bardzo kosztowne :o

A co Wy o nich myślicie?

paperself1.jpg
paperself2.jpg
paperself3.jpg
Pokaż wszystkie (5) ›
 

darkbeauty
 
Podczas ostatniej wizyty w drogerii uwagę moją przykuła nowa seria kosmetyków Schwarzkopf, Gliss Kur. Linia nazywa się Ultimate Repair, w charakterystycznych, czarnych opakowaniach.

Producent twierdzi, że zawiera potrójny kompleks z płynną keratyną. Regeneruje nawet mocno uszkodzone włosy zarówno na powierzchni włosów jak i w ich wnętrzu. Aż do 95% mniej złamanych włosów, większa odporność i połysk.
Gliss Kur Ultimate Repair.jpg

Komplet kosmetyków stanowią następujące produkty:
- szampon
- odżywka
- maska
- ekspresowa odżywka w sprayu
- intensywna kuracja 1-minutowa
- serum naprawczo-nabłyszczające
- intensywna odżywka w mini-tubce
Gliss Kur Ultimate Repair 1.jpg

Na razie na półkach dostępne są tylko niektóre produkty, ale wyglądają one obiecująco. W składzie faktycznie jest keratyna [w dwóch postaciach], a także panthenol. Nie testowałam ich jeszcze, ale powoli czaję się na ekspresową odżywkę w sprayu.
Ceny typowe dla Gliss Kura, przeważnie w przedziale 8-20 zł.
Polecam uwadze :)
  • awatar agnieszkowanicz: Dzisiaj kupilam odzywke w sprayu ;) sama jestem ciekawa czy ta seria jest dobra ;)
  • awatar Gosik_1004: a ja też ostatnio zakupiłam odżywke w sprayu :)
  • awatar Tęcza: o kurcze, super :) też kupię, lubię Gliss Kura
Pokaż wszystkie (3) ›
 

darkbeauty
 
Od niedawna na półkach w Rossmannie [wyłącznie] można wypatrzeć kosmetyki firmy Alterra w szerszym, niż dotychczas, asortymencie.

Kosmetyki Alterra Naturkosmetik zachwycają ciekawymi kompozycjami zapachowymi, kolorowymi opakowaniami, a do tego przystępną ceną. Preparaty z tej serii otrzymały certyfikaty instytucji, które zaangażowały się w działania na rzecz ochrony przyrody i zwierząt, a także kontrolują procesy produkcyjne. Poszczególne kosmetyki Alterra posiadają prestiżowe certyfikaty takie, jak: Vegan czy BDIH. Dodatkowo część z nich otrzymała wyróżnienie, znak – ÖKO-TEST.

Pozbawione syntetycznych substancji zapachowych, barwników, konserwantów i olejów mineralnych, zapewniają dużą skuteczność i bezpieczeństwo w przypadku najbardziej wrażliwych cer. To gwarancja naturalności i harmonii z otaczającą przyrodą.

Poza naprawdę fajnym składem [sprawdzałam, wygląda zachęcająco], ich niewątpliwym atutem jest na pewno również cena, która w większości przypadków nie przekracza 10 zł >:D

Nie będę się rozpisywała w dokładne podziały i wymienianie produktów [może kiedyś się pokuszę] - w ofercie znajdziemy zarówno kosmetyki do pielęgnacji ciała, jak i włosów oraz kompleksowego dbania o twarz.
altera.jpg

alterra-orchidea.jpg

alterra.jpg

Na razie jestem posiadaczką jedynie [!] kremu do twarzy z orchideą [nie kupiłam - dostałam :P], ale gdy już wykończę już moje 'słynne' zapasy [kiedy? może za rok...] to z całą pewnością sięgnę po te produkty.
  • awatar choccolate: ja mam szampon nawilżający ;p jest fajny, nawet dobrze się pieni pomimo że jest bez slsów itd
  • awatar About M.: Wyglądają zachęcająco i chciałam sobie coś z nich kupić, ale nie wiedziałam czy są dobre czy jakieś buble
  • awatar Truskaweczka8: Zostałaś otagowana w zabawie top 10 award na truskaweczka8.pinger.pl zapraszam do zabawy.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

darkbeauty
 
Dziś notka o produkcie, który na rynku pojawił się stosunkowo niedawno i jeszcze nie miałam okazji go wypróbować, ale bardzo mnie kusi, dlatego też znalazł się na mojej wishliście.
To tzw. magiczne serum Gliss Kur z opisywanej serii Oil Nutritive.
Przyglądałam się składowi tego kosmetyku i w mojej opinii jest on bardzo zachęcający. Z pewnością kupię [niech tylko zniknie część moich zapasów :o].

Piękne włosy to ozdoba kobiety. Jednak trudno zachować blask i zdrowy wygląd włosów długich, kiedy poddawane są działaniu suszarki, prostownicy czy intensywnym działaniom stylizacyjnym. Mogą wówczas stać się matowe a końcówki zacząć się rozdwajać. Z pomocą nadchodzi linia Gliss Kur z 7 olejkami naturalnymi, które oferują cenną pielęgnację suchym i zniszczonym włosom. Nowa, ulepszona linia Gliss Kur Oil Nutritive została uzupełniona także o Magiczne Serum w Sprayu, intensywnie pielęgnujące włosy, bez efektu „tłustych strąków”i obciążania.

Ulepszona linia Gliss Kur Oil Nutritive oferuje zmęczonym włosom cenne odżywienie - aż po same końce. To pierwsza formuła od Gliss Kur, która zawiera 7 odżywczych olejków – olej marula, arganowy, sezamowy i migdałowy, oliwkę z oliwek, olejek z pestek moreli oraz olejek z orzechów makadamia. Te naturalne olejki odbudowują zniszczone włókna włosa oraz wnikają głęboko w ich końce – dając aż do 85 procent mniej rozdwojonych końców oraz piękny, zdrowy połysk.
gliss kur zolty serum.jpg

Wysoce skoncentrowane nowe Magiczne Serum Gliss Kur w Sprayu natychmiast wchłania się we włosy – zwłaszcza suche lub zniszczone. Serum sprawia, że włosy wyglądają zdrowo i miękko. Ten innowacyjny kosmetyk w sprayu jest lekki jak mgiełka, a jednocześnie intensywny jak serum, dostarcza włosom blasku i nie obciąża ich. Wyjątkowo łatwo się go aplikuje.
 

darkbeauty
 
Ostatnio pobuszowałam sobie trochę po drogeriach i efektem owego 'buszingu' ;) jest moje rozbudzone zainteresowanie kilkoma produktami/markami kosmetyków.

Dlatego postanowiłam wspomnieć o tym na blogu i dodać nowy tag *warte uwagi*.

Przedmiotem dzisiejszej notki jest firma Natuderm Botanics dostępna na wyłączność w sieci drogerii Natura.

WG PRODUCENTA:
To seria kosmetyków naturalnych bazująca na bioaktywnym Miłorzębie japońskim (Ginkgo Biloba)
Najwyższa jakość kosmetyków Natuderm Botanics została potwierdzona w wielu niezależnych testach.
Jako jedne z nielicznych posiadają certyfikat BDIH nadawany wyłącznie kosmetykom naturalnym, które spełniają najsurowsze wymagania dotyczące sposobu wytwarzania jak i doboru składników.
Starannie wyselekcjonowane składniki roślinne pochodzą wyłącznie z ekologicznych upraw.
Kosmetyki te nie zawierają syntetycznych konserwantów, barwników i aromatów.
Nie zawierają też surowców z roślin modyfikowanych genetycznie, składników pochodzenia zwierzęcego, produktów petrochemicznych takich, jak oleje, silikony czy parafiny.

Bazą dla Natuderm Botanics jest ginko biloba, czyli wyciąg z miłorzębu japońskiego. Ma on dobroczynny wpływ na każdy rodzaj cery. Zawiera też flawonidy, które neutralizują wolne rodniki, hamując proces starzenia się skóry i pobudzając odbudowę komórek. Najważniejszą jego właściwością są zdolności nawilżające - dzięki ginko bilobie skóra odzyskuje naturalną świeżość, staje się bardziej jędrna i elastyczna.
natuderm 1.jpg

Normaderm Botanics tworzą linie:

- Ginko i oliwa z oliwek - pielęgnacja suchej skóry;

- Ginko i Aloe Vera - regeneracja dla przesuszonej skóry;

- Ginko i rozmaryn - Uujędrnienie dla skóry z celulitem;

- Ginko i rokitnik - intensywna regeneracja wrażliwej skóry;

- Ginko i krzemionka - miękkość dla każdej skóry.
natuderm 4.jpg

natuderm 3.jpg

Natuderm 5.jpg

natuderm2.jpg

Ceny kosmetyków wahają się w granicach 15-35 zł.
Z tego co się orientuję na razie nie wszystkie serie są dostępne na polskim rynku, ale liczę na to, że z czasem asortyment zostanie poszerzony, bo składy tychże preparatów wyglądają obiecująco [w dużej mierze spełniają obietnice producenta, a to już coś :)] i na pewno skuszę się na wypróbowanie tych specyfików :)
  • awatar I Love MakeUp: ciekawa marka, jak będziesz coś posiadać z tej firmy to daj znać, bo jestem zainteresowana a w ciemno nie lubię kupować :)
  • awatar Dark Beauty: @I Love MakeUp: Na bank dam znać, tylko może to troszkę potrwać [te moje nieszczęsne zapasy :(]
Pokaż wszystkie (2) ›
 

allison
 
Allison: 'Nie jest trudno odbudować życie. Wystarczy zdać sobie sprawę, że mamy w sobie tę samą, co dotąd siłę i używać jej z korzyścią dla siebie.'
Paulo Coelho
 

 

Kategorie blogów