Wpisy oznaczone tagiem "weekend" (1000)  

gdzietuwyjsckrakow
 
W Stolicy byłam trzy razy: z wycieczką szkolną, na koncercie ACDC oraz w odwiedziny u znajomych w 2018, gdy zwiedzałam Wawę w dość niekonwencjonalny sposób.

44522819_1835851609795479_8712384491861049344_o.jpg

Wyścigi konne na Służewcu

Od zawsze chciałam zobaczyć wyścigi konne i się udało :) Byłam zachwycona! Kibicowanie i obstawianie zwycięzcy niesamowicie wciąga i jest świetną zabawą. W niedzielę wyścigi trwają niemal cały dzień, ale my byliśmy tylko na kilka godzin. Swoim strojem wpasowałam się w obowiązujący dress code kobiet: sukienka koktajlowa i kapelusz. Szkoda, że niewiele pań go przestrzega, ponieważ takie stroje nadają klimatu wydarzeniu. Wyścigi to impreza biletowana, ale wejściówki są tanie i można je kupić wcześniej przez Internet. Podczas zakupu wybieramy, z jakiego miejsca chcemy oglądać zawody i od tego wyboru zależy cena. Obiekt wyposażony jest w strefę gastro.

44488179_1835850763128897_7143796773901828096_o.jpg

Przy okazji wizyty na torze wyścigowym odkryliśmy przepiękny park znajdujący się zaraz obok, gdzie zrobiliśmy klimatyczne jesienne zdjęcia.

20181021_115851_2.jpg

Wystawa "Dawno, dawno temu" w Teatrze Lalka

Jestem wielką fanką baśni Braci Grimm, zatem nie mogłam sobie odpuścić wystawy estońskich ilustracji wykonanych do ich opowieści.

44517106_1835851089795531_1531430770470551552_o.jpg

Centrum Nauki Kopernik

Nieco kosztowna, ale sprawiająca wiele frajdy również dorosłym wystawa. Warto poświęcić cały dzień (polecam deszczowy) na jej zwiedzanie, bo oglądać,
a właściwie bawić się jest czym. Większości eksponatów możemy dotknąć i wypróbować ich działanie.

Lubię takie nieoczywiste pomysły na zwiedzanie. Tym bardziej że wszystkie Sztandarowe atrakcje Warszawy już widziałam. Teraz przyszedł czas na odkrywanie Stolicy od innej strony.
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: dawno nie miałam tak udanego weekendu.
nie pamiętam już dni, kiedy tyle się uśmiechałam, śmiałam, byłam wyluzowana i cieszyłam się chwilą.
w piątkowe popołudnie wysprzątałam porządnie całe mieszkanie i nadrobiłam parę domowych obowiązków, aby mieć to jak najszybciej z głowy.
w sobotę rano, ok. 9:00 przyjechała do mnie mama, z ciastem drożdżowym (albo raczej zakalcem z kruszonką, który jak wszystkie wypieki mamy- smakował najlepiej) i cały poranek spędziłyśmy na ploteczkach przy kawie, zajadając się jej wypiekiem. aby jak najlepiej wykorzystać piękną pogodę, wybrałyśmy się na dwugodzinny spacer po pobliskim parku, który jest mniej więcej wielkości Łazienek Królewskich, a urodą i atrakcyjnością wcale mu nie ujmuje. to był nasz babski dzień, gdzie bez pośpiechu, mogłyśmy cieszyć się swoim towarzystwem, na co w ostatnich tygodniach nie było czasu, a czego bardzo potrzebowałam. mama jest moją najlepszą przyjaciółką. od zawsze. jest jedyną osobą, z którą mogę porozmawiać na każdy temat, zwierzyć się z własnych myśli i problemów. cieszę się, że jesteśmy ze sobą tak blisko- nie każdy ma to szczęście.
cały nasz wypad zwieńczyłyśmy wizytą w pobliskiej naleśnikarni, gdzie mogłyśmy sobie pozwolić na solidną porcję naleśników bezglutenowych. nie pamiętam, kiedy ostatni raz je jadłam. nie pamiętam, kiedy ostatni raz mogłam iść do knajpy i swobodnie wybrać coś z karty.
w sobotę nie liczyłam kalorii i nawet nie miałam takiego zamiaru.nie chciałam dokładać sobie stresu i psuć nastroju wyrzutami sumienia. było cudownie, świetnie spędziłam czas i to było najważniejsze, na tamten moment.
to oczywiście nie był koniec atrakcji- pod wieczór, brat zabrał mnie do swoich znajomych, abym nie siedziała sama w domu i przy okazji poznała nowych ludzi. wypiłam kilka drinków, zjadłam dwie porcje frytek, popiłam shakem- dalej nie licząc kalorii. towarzystwo było wspaniałe i zostałam bardzo ciepło i serdecznie przyjęta. czułam się zaopiekowana z każdej strony, a rozmów i śmiechów nie było końca.
jak kopciuszek, wróciłam do domu przed północą uznając to za fantastyczny dzień.
w niedzielę wróciłam do wcześniejszego dietetycznego reżimu, jednocześnie leniwie spędzając cały dzień na czytaniu książki pod kocem, z hektolitrami gorącej herbaty i dwoma przytulonymi kotami.
było warto.
Pokaż wszystkie (5) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Na urodziny oprócz biletów do Saloników i do Mediolanu dostałam również loty do Sztokholmu. Odkryłam kolejne miasto, w którym mogłabym zamieszkać.

98605330_675871156317949_5570234775144235008_n.jpg

Poznawanie miasta zaczęliśmy od spaceru. Podziwialiśmy prześliczne kamienice i pomniki, w tym pomniki świętego Jerzego.

98175875_269347980931690_1412594488588632064_n.jpg


98194422_267974501245348_6125901224240742400_n.jpg


98205725_421272628755906_7700783534599831552_n.jpg


98262517_1638041053017176_4918294576818552832_n.jpg


98203761_932543090507900_6527112488935227392_n.jpg

Powędrowaliśmy przez uroczy ryneczek otoczony kolorowymi kamieniczkami oraz pod zamek, który akurat nie zrobił na nas wrażenia przez swój geometryczny kształt.

98270933_528658157805094_9148451640955633664_n.jpg


97978565_659682301558806_286798318091108352_n.jpg

Sztokholm to miasto portowe, więc zachwycałam się wszechobecnymi łódkami przy kejach. To jeden z powodów, dla których mogłaby zostać tam na zawsze.

97788091_846822485728447_7356743451460763648_n.jpg


98291297_314004872921693_9048179904239108096_n.jpg


98318683_553220292052016_3291125459152011264_n.jpg

Wieczór trafiliśmy do urokliwego parku na festiwal kuchni koreańskiej.

98475585_262206328314351_636131643479818240_n.jpg


99060929_647719362450479_5865113764965122048_n.jpg

Zakochałam się w Sztokholmie i w jego różnorodności oraz otwartości. Na ulicach było widać mnóstwo przedstawicieli różnych kultur, a w wielu miejscach powiewały tęczowe flagi.
Sztokholm oferuje też wiele dobrych rozwiązań jak na przykład wszechobecne elektryczne hulajnogi, którymi poruszaliśmy się między wyspami, na których położone jest miasto. Hulajnóg jest masa i jeździ się nimi po ścieżkach rowerowych. To miasto nie zamyka swoich sklepów
w niedzielę ani restauracji o wczesnych godzinach. Ludzie są mili i przyjaźnie nastawieni.
Aktualnie Szwecja ma jedną z najlepszych strategii walki z koronawirusem, dzięki czemu ich gospoda nie leci na łeb na szyję, jak nasza.

98319673_266189881238127_8006183983115141120_n.jpg

Mam nadzieję, że uda mi się zwiedzić jeszcze inne zakątki Szwecji i wrócić do Sztokholmu.
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: zniknęłam ze świata na kilka dni.
dotarłam do punktu, z którego już chyba nie ma odwrotu.
mój związek rozpada się na drobne kawałki, a ja chyba nie mam już siły, by podjąć kolejną próbę ratunku tego, co z niego pozostało.
niewypowiedziane słowa i niewyrażone emocje, miały swoją kulminację w ostatnich torsjach, treningach i ogólnym marazmie.
przerwałam czwartkowy trening, spakowałam się, wzięłam koty pod pachę i przyjechałam do rodziców. padło wiele przykrych słów pod moim adresem, wyrzutów, pretensji.
jestem pierwsza do kamieniowania i spalenia na stosie.
mój partner w końcu ochłonął i przez messengera przepraszał, zapewniał o swojej miłości, prosił o wybaczenie i powrót. nie jestem chyba w stanie, by jednak mu zaufać. wczoraj jednak dałam mu szansę na rozmowę, jednak na jej efekty, trzeba trochę poczekać.
umowa między nami jest prosta- jeśli do końca miesiąca, między nami nic się nie zmieni i którekolwiek z nas stwierdzi, że chce się rozstać, to on się wyprowadza, bez żadnych kłótni, pretensji i scen.
to jest teraz dla nas czas, byśmy oboje się zastanowili, czy widzimy cień nadziei na wspólną przyszłość.

ponieważ już trzeci dzień jestem u rodziców, nie mam możliwości ćwiczyć, jednak staram się trzymać cały czas dietę oraz inne założenia tygodnia.
nie wiem co waga pokaże w przyszłą środę, jednak na chwilę obecną jebie mnie to.
psychicznie jestem w rozsypce.
  • awatar laviest: mysle ze byscie za soba tesknili wiec lepiej zostancie razem
  • awatar tease: Trzymaj się kochana. Czasem dobrze jest na chłodno podejść do tematu. Może czas u rodziców dobrze ci robi. Jeśli czujesz że nic nie będzie z tego związku to nie warto się męczyć.
  • awatar krucha_perfekcja: @tease: też tak myślę, Kochana <3
Pokaż wszystkie (4) ›
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: 18.04.2020
-kaszotto z kaszą gryczaną i kurczakiem (432g): 379kcal
-banan (220g): 193kcal

razem: 572kcal
t:13g, w:93g, b:28g
woda: 2,5L

trening (5):
-ABS: 150sit ups/60crunches/60leg raises/1min40sek.plank
-ARMS: rest
-BUTT: 150squats/50bridges/100lunges

19.04.2020
-serek wiejski wysokobiałkowy ‚piątnica’ (100g): 93kcal
-jajecznica (150g): 243kcal
-kromka pieczywa (30g): 73kcal
-pomidor (155g); 23kcal
-jabłko (250g): 130kcal

razem: 562kcal
t:24g, w:49g, b:36g
woda: 2,6L

trening (6):
-ABS: 175sit ups/75crunches/75leg raises/2min5sek.plank
-ARMS: 40tricep dips/30push ups/50mountain climbers
-BUTT: 150squats/750bridges/100lunges
  • awatar GiaLexi46: nudne te Twoje wpisy....zawsze takie idealne! hahah <3 jestem pełna podziwu kochana!
  • awatar krucha_perfekcja: @GiaLexi46: Kochana, jutro ważenie- zobaczymy jak to będzie... eh.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

ebook-obyczajowe
 
Autor: Marta Radomska  

Nowa miłość i nowy pupil. A gdzie święty spokój?!

Majka postanawia unikać kłopotów, poświęcając się jedynie życiu prywatnemu oraz pracy. Jej ukochany chłopak i kot mają się doskonale, ale brat Majki – Michał – nadal nie potrafi uporządkować swojego życia uczuciowego. Rodzina jest dla dziewczyny najważniejsza, dlatego bez wahania zgadza się zająć nowym pupilem Michała podczas jego wyjazdu na szkolenie. Choć w głowie ma już całkiem inny plan na weekend. Plan matrymonialny…

Jakie są szanse, że babski wyjazd na obóz sportowy zakończy się wizytą na komisariacie? I czy pomysł swatania brata z sympatyczną właścicielką sklepu zoologicznego ma szansę powodzenia, kiedy na horyzoncie pojawi się szczupła instruktorka jogi? Zaczytaj się w szalonych przygodach Majki, które rozbawią Cię do łez!


Szczegóły publikacji:
czytajnas.nextore.pl/(…)przypadki_chodza_parami_p11…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z kategorii "obyczajowe", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-obyczajowe.html
-------------------------------------------------------------------------------------------------
 

gdzietuwyjsckrakow
 

66169190_338676967064726_5866451565673447424_n.jpg

Nasz pobyt w Mediolanie trwał 2 dni. W trakcie zdążyłyśmy doświadczyć wielu wspaniałych, ciekawych i zabawnych rzeczy.

65511849_619856878512712_1689786704300343296_n.jpg

Parada równości

Tak! Przypadkowo trafiłyśmy na Paradę. Nie wyobrażacie sobie mojego szczęścia. Gdy tylko zobaczyłam osoby z tęczowymi gadżetami, od razu zapytałam o trasę wydarzenia. Wybrałyśmy się na końcówkę i na imprezę. To była moja najlepsza Parada Równości w życiu! Byłam na wielu w Polsce i to jest kolosalna różnica. U nas wydarzenie ochrania chorda policji, we Włoszech nie było takiej potrzeby.
W Polsce są obraźliwe kontrmanifestacje, tam nic takiego nie miało miejsca. Parada w Mediolanie była jedną wielką pozytywną imprezą. Ludzie tańczyli, śpiewali, było mnóstwo artystycznych występów
i finezyjnie przebranych osób, a na każdym kroku rozdawano tęczowe gadżety za free. To było jedno
z najbardziej pozytywnych doświadczeń w moim życiu. Musiałyśmy wyglądać z Roksą jak para uroczych lesbijek.

65682097_2352439198367498_3851158124756992000_n.jpg


65797320_463063714252224_979750437571788800_n.jpg


65870615_325942408327441_913460241583046656_n.jpg


66127697_2221724321383420_2963634610853904384_n.jpg


66206883_2321044024814189_1002637570967863296_n.jpg


66230142_683614722051772_868572357256544256_n.jpg

Upał + alkohol

Z okazji Parady całe miasto było przystrojone tęcza. Sklepy, ulice, knajpy.
Wystrój jednego z barów szczególnie nam się spodobał: tęcza, flamingi, hawajskie akcenty. Poszłyśmy na drinka albo dwa. I na banie tequili albo cztery. Alko siadło szybko, bo było gorąco,
a my niewiele zjadłyśmy. Do dziś mamy wstręt do tequili.

65491205_2298533730200614_4024305346133622784_n.jpg


66502410_327717791456041_8343609464431050752_n.jpg

Aperitif

Nobla temu, kto to wymyślił. Płacisz za napój,
w naszym przypadku 5€ za Aperol i jesz, ile chcesz przekąsek z bufetu. Genialne! Taka opcja czeka na nas po godzinie 17. We Włoszech od 14 do 17 jest sjesta. Przed sjesta możemy zjeść normalny obiad,
a po już tylko aperitif.

64663497_672010766605715_4715987860396703744_n.jpg


65685813_767823566966301_2095716149483274240_n.jpg

Jedzenie

Do Włoch jeździł się po to, żeby jeść. I pić wino i kawę. Zatem jadłyśmy najpyszniejsza na świecie sałatkę caprese i idealne spaghetti z widokiem na Katedrze Duomo. Piłyśmy z rana pyszne włoskie cappuccino i espresso, przegryzając uroczymi mini ciasteczkami.

65707120_625246757956481_9032401908085555200_n.jpg


65929822_432584270930769_39516920348672000_n.jpg


65923417_465472530933802_1508929836238766080_n.jpg

Na koniec jeszcze wysłuchałyśmy koncertu plenerowego pod Pałacem Sforzów.
Doświadczanie Mediolanu było super!

65824941_336858600539084_3495421372497133568_n.jpg
 

chiiii
 
Arvene:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

keylaa858
 
Wpis tylko dla znajomych
MakeUpYourLife:

Wpis tylko dla znajomych

 

 

Kategorie blogów