Wpisy oznaczone tagiem "weltschmerz" (27)  

kvvay
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

momomo
 
Cookies:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

cuddlebitch
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
try not to cuddle:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

valoisapaiva
 

tumblr_mr5wme6IuC1su85gro1_500.gif


Samotność... Ekhh... Co tu dużo gadać - do dupy. Do dupy, gdy wszyscy mają kogoś, na kim im zależy z wzajemnością. I cieszysz się ich szczęście, w końcu to twoi przyjaciele. Ale zazdrościsz im ogromnie.

Chciałabym go w końcu zobaczyć. Tylko, że sama nie wiem, co mam o nim myśleć i co on myśli o mnie. Znamy się on dwóch lat, ale widzieliśmy się może ze 2 razy, przez odległość - 600 km. W dzisiejszych czasach to nie problem utrzymać taką znajomość, ale zobaczyć się na żywo już trudniej. On mieszka nad morzem, jak pod Wrocławiem. Nasze relacje były czysto przyjacielskie, ale teraz... Zaskoczył mnie kilka razy tak, że nie wiem, co myśleć. Jego reakcja na to, że jadę nad morze w wakacje do Kołobrzegu, który jest 40 km od niego. Pomijam już fakt, że mówimy do siebie "kochanie", bo do tego już przywykła. Najbardziej szokujące było to, że myśli o przeprowadzce do Wrocławia! Rozumiem, że żeby zrobić magisterkę, musi się przeprowadzić do większego miasta itd, ale aż 600 km?! Kurde, nie wierzę, że wybrał to miasto ze względu na... no właśnie na co?
Ale gdyby było tak różowo tylko to by problemu nie było. To jest typ faceta, co się sam nie odezwie, urywa rozmowy nagle bez słowa. W jednej chwili bardzo się tobą interesuje, a w drugie masz wrażenie, że ma cię w dupie...
Gdyby nie ta cholerna odległość!

tumblr_n2v69msWEM1rvuzgpo1_500.jpg
  • awatar Weroonikaa: ~bardzo fajne :) POwodzonka w dalszym blogowaniu zapraszam do mnie :) + obserwuje :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

lovespam
 
lovespam:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

pokoj-z-widokiem
 
Standardowo zaliczam dola po zakonczeniu ogladanej wlasnie dramy.
Faith... spedzilam 3 miesiace ogladajac ja "na zywo", tak jak byla emitowana w tele....
NIGDY WIECEJ - ile stresu i czekania, ble!

Najgorsze jest to, ze wiem, ze te wszystkie silne emocje, to co teraz we mnie takie zywe...
Umrze sobie cichutko juz szybko.
A moze i jeszcze szybciej jesli zaczne nowa drame ogladac.
Reguly dramalandu sa bezlitosne.

Co moglabym ocalic ze swietnie zagranej, choc niemozliwie zalosnie nakreconej i edytowanej historii Choi Younga i Eun Soo?
Mysle, ze te fryzure, ktora kazala mi uwaznie przypatrywac sie glowie glownego bohatera w kazdym odcinku, w ktorym ja dumnie prezentowal :D

Tylko, ktory lalek bedzie ja "mial"? Malakaj, czy Kang-to?

Patrzcie i podziwiajcie.

fryz-bok.jpg


fryz3.jpg


faith4w2.jpg



a na deser, wczesniejsza fryzura Choi Younga - czyli tzw. Mane of Glory
mane of glory.jpg
  • awatar ~eloe~: zdecydowanie Kang-to bedzie lepiej wygląał w tej fryzurze^^ w ogóle ciekawa jestem jak tam idzie stylizacja Twojego koreańskiego chłopca ; )?
  • awatar bupu: tylko jeszcze musze mu dookreslic imie chlopakowi. sama nie wiem czy Kang-to sie ostanie. wiem tylko, ze ma byc koreanskie. fryzury tez nie ma. ale dobrze, ze pomysl jest, nie? :)
  • awatar Ayu&Ana: Jak dla nas zdecydowanie Kang-to. Dramy są wciągające, coś wiemy na ten temat XD
Pokaż wszystkie (3) ›
 

zawadiaka92
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

alicyjka
 
Wierzbula: Wczorajszo-dzisiejsza impreza zawierała łażenie boso po zroszonej trawie, gapienie się w wiejskie gwiazdy, które widać znacznie lepiej niż w Krakowie, skakanie na trampolinie, spanie na trampolinie, szukanie gnomów w ogródku, słuchanie szkolnego chóru w niemal pełnym składzie, tulenie się z heteroseksualnymi koleżankami, powodujące wzbudzanie zazdrości w koleżankach biseksualnych, a także picie wódki, dziwnych "drinków", niedobrego piwa z jeszcze gorszym sokiem oraz różowego wina, z przerwami na wyjadanie odrobinę zakalcowatego ciasta jagodowego z lodówki.


Zawierała też refleksje i badanie reakcji własnego i cudzych organizmów na alkohol. Niektórzy ludzie, na trzeźwo irytujący (z różnych przyczyn), mniej lub bardziej pijani robią się zupełnie znośni. Inni, którzy na trzeźwo wydawali się być całkiem uroczy i w miarę inteligentni, stają się zdecydowanie odpychający i do urzygu głupi, co gorsza gdy wytrzeźwieją, wkurzają Nadal. Niektórzy ludzie są odporni na alkohol.

A ja jestem boska i nie miewam kaca.
  • awatar Strzyg: Hell yeah! Skakanie na trampolinie i spanie na trampolinie kojarzy mi się strasznie skinsowo :) I chyba cierpię na niedobór biseksualnych koleżanek. Wróć, cierpię na niedobór JAKICHKOLWIEK koleżanek <<
  • awatar Wierzbula: Akurat dwie biseksualne koleżanki to te, które okazały się nie do zniesienia po pewnej ilości płynów. Więc nie cierp ;)
  • awatar vill.: :) Brzmi całkiem imprezowo. A co do kaca - pewnie masz tak, jak ja: mózg przechodzi przez niego w ostatniej fazie zalania robala. Wtedy jest się tak przyjemni naprocentowanym, że się nie zauważa kaca. :P Piąteczka! Well, alko zmienia ludzi. Z moich obserwacji wynika, że po prostu puszczają hamulce. Niektórym to pozwala poczuć się swobodnie, bez spiny, po prostu być sobą, a innym odbija, stają się Bogami i są nieznośni. Well. Najlepiej miej wylane :P i zapisz obserwacje, kiedyś może się przydać. ;) :* Gwiazdy na wsi to piękno samo w sobie...
Pokaż wszystkie (4) ›
 

alicyjka
 
Wierzbula: Rozpłakać się na matematyce, czytając pod ławką "Lalkę" - bezcenne.


(Dokładnie w momencie, kiedy Wokulski, patrząc za odjeżdżającym pociągiem, Zaczął Się Śmiać... ;( )
 

alicyjka
 
Wierzbula: Tak mi się miło spało i rysowało przez ostatnie dni.
Pokończyłam wszystkie stare rysunki i zaczęłam tworzyć Smutnego Gryfa Na Tle Newy. Rysuję go ze zdjęcia, na którym jestem też ja i grubas z wycelowanym w mój tyłek aparatem. Chciałam znaleźć jakiś wizerunek tej figurki w internecie, i jakież było moje zdumienie, kiedy po wpisaniu w o. Gugla "gryf petersburg newa" wyskoczyły... moje własne zdjęcia, które zamieściłam ongiś na sławetnym forum. Tak się przestraszyłam, że usunęłam je co do jednego, ale one wciąż są :( Pojawiają się, kiedy o. Gugl szuka grafik, chociaż nie ma już ich na stronie, na której się znajdowały.

Trochę mnie to martwi, że tak łatwo można trafić na moją powykrzywianą nastoletnią buźkę (i grubasa ). Niby nic, ale jednak.
  • awatar Miriamka: Ale to takie małe miniaturki wyskakują, że nawet nic nie widać. Nic a nic. Z lupą doszukiwać Wierzbowiątka ;)
  • awatar vill.: :( o kurcze....
Pokaż wszystkie (2) ›
 

alicyjka
 
Wierzbula: Właśnie odkryłam, że zaistniał już 6 sezon Skinsów. I bardzo żałuję, że odkryłam.

Albo w ciągu paru miesięcy postarzałam się o całkiem sporą dozę krytycyzmu, wybredniactwa i nietolerancji dla drobnego absurdu, albo toto naprawdę Stało Się Gównem.

I jakoś tak mi smutno. Dzieciaki demolują cudze domy (...po co? Cassie spacerująca przez pobojowisko w domu forgot-what-her-real-name-was-Tony's-girlfriend-oh-wait-it-was-Michelle miała w sobie pewien urok, ale rozbijanie w szklane drzazgi posiadłości tatusia SPOILER-SPOILER ś.p. Grace jest jakieś takie... Nudne.) , pieprzą się w różnych kombinacjach i wstydzą przed resztą dzieciaków, że te kombinacje powychodzą na jaw, wreszcie umierają - jakieś to takie jałowe, mdłe, bezpłciowe i chyba wolę własne życie, jest ciekawsze, jednak.

I jakoś tak mi smutno z tej okazji.
  • awatar Strzyg: Już po tym jak nie dałam rady obejrzeć finałowego odcinka piątego sezonu stwierdziłam, że to się zrobiło trochę gówniane. I tak sobie myślę, że najlepiej dla mojej psychiki jest uznać dwie generacje Skins, a o trzeciej zapomnieć. Tak samo jak o Skinsach w wersji amerykańskiej. Niby gdzieś zaistniało, ale nie u nas, tylko w jakimś świecie równoległym, o którym nic nie chcę wiedzieć. O.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

alicyjka
 
W Wigilię czas jakoś inaczej płynie.

Wstałam za późno. Lepiłyśmy z babcią uszka, ubieraliśmy "całą rodziną" choinki. ( Jedna by wystarczyła, no naprawdę... to jakieś takie antymagiczne, mieć pięć choinek w domu. ) Uciekłam na górę, smęciłyśmy z koleżanką na fejsie (nie żebym ja była jakaś szczególnie rozsmęcona, ale A się żaliła ). Potem mama przybiegła zdumiona, że jeszcze się nie przebrałam; przebrałam się zatem i zjedliśmy kolację (all inclusive, z awanturą gratis ). Trochę kolęd, trochę żartów i opowiastek, jak to Alusia, Szymuś i Agusia byli mali.

A teraz siedzę z "Margot, królową libertynką" na kolanach. Jedyny, poza beżową swetrzą, udany prezent ( słodycze nie są udane, ani różowa piżama (sic!), ani jakiś drewniany janioł, którego nawet na choince zawiesić nie można, bo nie ma uchwytu ), ale przecież starała się na pewno ta moja... rodzina.

I tak sobie siedzę, i nawet mi nie smutno. Tylko trochę niepotrzebnie samotnie, i trochę bym chciała, żeby było rok temu.
 

alicyjka
 
Wierzbula: Istnieje najwyraźniej jakaś zależność między odkrywaniem przeze mnie paskudztw w życiu i pleśni w pokoju ^^
  • awatar Strzyg: Matkoboskoostrobramsko, ja mam do wylania jakąś przedwieczną zupę, ale mam też dobry humor i się boję, żeby ewentualna pleśń mi go nie popsuła << Co się znowu u Ciebie dzieje, bidulko ty moja? :(
  • awatar CzarnaOffca: kiedyś zawałem bło pakowanie plecaka na nowy rok szkolny i te dziwne zielone mechy w kieszonkach ktore wydostały się z kanapek i wędrowały gdzie oczy poniosły. teraz męczy mnie sprzątanie wędrującego jedzenia z żołądka po przełyk aż do muszli plus odsuwanie szafy i sprzatanie za nią co też mnie przeraża bo nie wiem do jakiego stopnia tam coś ewoluowało :x :D
  • awatar Wierzbula: Ee... Tak. @Sania: A wiesz, teraz to paskudztwo życiowe bardziej na żarty, bo... no śmiać mi się chce, ale stwierdziłam, że H to taka totalna... DZIWKA, cokolwiek przez to rozumiem (bo nie wiem). W każdym razie ciągle mi opowiada o pewnej dziewczynie ("siostrze"). Żeby to chociaż o tej SWOJEJ dziewczynie mówił (którą skądinąd lubię), to bym rozumiała, ale nie, ciągle XX to, XX tamto, aż się rzygać chce. I tak mi trochę przeszła bratnioduszowość z nim, po prostu. I nawet po tych miesiąc trwających szlochach i rozpaczach nie jest mi aż tak bardzo żal, już... opłakałam... ale jakoś tak kwaśno.
Pokaż wszystkie (6) ›
 

alicyjka
 
I czemu, do murwy Anielki, jeszcze i ta aura nieszczęsna się sprzysięgła przeciwko mnie? Jak to, w jaki sposób?! No, niedojedwabioną wiosną pachnie..! A co to powinno teraz być? Zima! Albo jesień może się jeszcze jakąś chwilę nie kończyć, też nie pogardzę.

Ale żeby WIOSNA?!!


EDIT:
Naturalnie, gwoli ścisłości, manifestacja negatywnych emocji z osobą Sani wspólnego ma tyle, co ja z cycatą a długonogą blondynką w różowy lateks odzianą. Ot, czekam, aż Sania wróci i będzie miała dostęp do środków niemasowego przekazu, ot, złoszczę się, bo świat mnie nie lubi.
  • awatar Strzyg: Ómarł mnie tytuł - pozytywnie oczywiście, ale Ómarł xP A, no i wróciłam.
  • awatar Wierzbula: Tuli wróconą ;*
Pokaż wszystkie (2) ›
 

alicyjka
 
Wierzbula: Faza nadczuła: tryb stały.

Jeśli ktoś wie, jak wampiry z VD wyłączają emocje, BĘDĘ DZICE ZOBOWIĄZANA, jeśli się tą wiedzą podzieli.
  • awatar vill.: Też chciałabym to wiedzieć...
  • awatar Strzyg: Eno, sama mi trułaś, że nie warto emocji wyłączać, bo co z tego, że nie ma dołów, jak nie ma też górek... Się, waćpanna, stosuj do własnych rad!
Pokaż wszystkie (2) ›
 

alicyjka
 
Pojechała Sania i jest dziwnie, smutno trochę, trochę pusto. Brakuje mi muzyki na ten wieczór, a to wybitnie świadczy, żem skonfundowana do głębi.

No i pojechała Sania, i znów trzeba siedzieć, czytać Gombrowicza, nic nie robić, czytać Gombrowicza, smęcić, czytać Gombrowicza, nie wiedzieć, co ze sobą zrobić, i czytać Gombrowicza.

Sania pojechała. Kto się będzie ze mną wspinać na Wzgórze Wawelskie, oglądać Horrible Histories i komu nie będzie przeszkadzać, że się błąkam po własnym mieście jak dziecko we mgle? Kto się będzie dziwił, ile to tych wymalowanych żywych figur w okolicach Rynku, i z kim będę uciekać po cmentarzu przed gargantuicznymi niekrukami? Z kim sobie będę opowiadać o demonach słowiańskich? I... i w ogóle. Bu :(

Sania pojechała, a ja mam zdjęcia. Zdjęcia się nie chcą dodać do twarzoksiążki. Twarzoksiążka jest głupia.

A Sania pojechała...
  • awatar Strzyg: Sania pisze posta. W tym momencie właśnie. Synchron przeepicki. Tylko trochę Sanię rozprasza fakt, że właśnie odnalazła na jutjubie trzeci sezon Horrible Histories w formie całościowej. I jest, of kors, jeszcze bardziej zajedwabisty niż pojedyncze filmiki. I ma przezajedwabiste intro ("Gorgeous Georgians", aaa, *fangirlgasm*! XD). Przez co pisanie jest wybitnie spowolnione, bo przecież trzeba obejrzeć. I trzeba śpiewać. I trzeba omdlewać z zachwytu. Ale moja mama ponoć już rozmawiała z Twoją i jesteś zaproszona na ferie zimowe, a to przecież całkiem niedługo ;)
  • awatar Strzyg: A Gombrowicz boli, przynajmniej mnie. Zawsze myślałam, że będzie mi się go czytało zajebiście, a tu dupa. Nie lubię gościa.
  • awatar gościu: http://www.seans-online.pl/seriale_online/przygody-merlina-the-adventures-of-merlin-sezon-4-odcinek-1.html Mwahahahahahaha!
Pokaż wszystkie (3) ›
 

alicyjka
 
Wierzbula: ...dawno nie wchodziłam na stronę Victorii*. Dzisiaj weszłam sobie. I taką śliczność znalazłam.





* www.victoriafrances.es/
  • awatar Strzyg: Tak offtopicznie - dzisiaj chyba pobiłaś rekord liczby zmian ikonki w ciągu jednego dnia, prawda? ;)
  • awatar Wierzbula: Yyy, ja po prostu wstukiwałam różne, żeby jakoś w miarę dopasować do tła - skończyło się jak widać, dopasowaniem żadnym, ale oj tam oj tam.
  • awatar Strzyg: Oesu, Wierzbulku, a musisz w tle mieć tę jakąś mgławicę kucyponków? Bo to po oczach daje makabrycznie o.O Przynajmniej w porównaniu do zwykłych u Ciebie roślinek, liści i innych takich.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

alicyjka
 
(Żeby nie było mi zbyt radośnie z okazji udanego dnia.)

Ustaliłyśmy wspólnie z K, żegnając się w deszczu i mroku (K: "jak z powieści!" ) w zeszły piątek, że tak sobie żyjemy obie w poczuciu, że złego się wydarzy coś. Chyba w to wierzę istotnie.

 

alicyjka
 
Wierzbula: Tata po raz pierwszy tego roku rozpalił w kominku. TAK, ta lepsza połowa roku wreszcie się zaczęła.

Siedzę z kubkiem herbaty w ręce i rozważam, czy się załamać, czy też olać fakt, że wszystko się pieprzy, i być szczęśliwą dziewczynką mimo wszystko.

Ach, te nastoletnie problemy egzystencjalne.
 

alicyjka
 
Wierzbula: Wychodzą pannice z pogrzebu. Czarny przyodziewek pannic sprawia, że z daleka wyglądają w miarę normalnie, dopiero z bliska docierają do nas TE głosy.

- ...wiesz, nawet nie wiem, jak on się naprawdę nazywa...
- No rozumiem cię, rozumiem. I on ci się tak podoba...?
- Jestem totalnie krejzi na jego punkcie... Wszystko bym dla niego zrobiła, no mówię ci... Chyba się zakochałam...
- Aż tak? Łał!
- Nooooo! Ale jestem dopiero w DRUGIM SEZONIE!

Nie żebym miała coś do fangirlizmu, który okresowo sama zresztą wyznaję. Ale piskliwość formy TEGO fangirlizmu, oraz jego obecność TAM, DZISIAJ, gdy kończyliśmy żegnać tak lubionego przeze mnie profesora, tchnął groteską z gatunku tej bardzo, bardzo niedobrej. I zranił wierzbowe serce głęboko.


Ja mam do śmierci stosunek dziwny, spokojny, bezreakcyjny trochę. Ja niewiele płakałam nawet wtedy, gdy umierali bardzo bliscy mi ludzie, więc tym bardziej nie teraz, kiedy pan profesor, owszem, zacny, niepowtarzalny, w ogień bym skoczyła ratować - no ale jak już nie żyje, płakać nie zapłaczę. Tak jakoś mam.

Co nie znaczy, że nie odczuwam żalu, i co nie znaczy, że takie zachowanie jakichś pannic mnie nie razi. Razi jak cholera. Aż się człowiekowi chce zacząć coś robić ze światem (zgroza).
  • awatar Strzygunia: Mam do śmierci stosunek bardzo podobny. Zazwyczaj nawet się nie smucę - pamiętam, jak rodzina miała mi to za złe przy obu prababciach. Generalnie uważam, że smutek po czyjejś śmierci, zwłaszcza jeśli była to śmierć spokojna, w podeszłym wieku jest strasznie egoistyczny - smucimy się, bo nam będzie źle bez tego kogoś. A może ten ktoś już chciał odejść? A może po drugiej stronie jest szczęśliwszy? A takie zachowanie jest po prostu diablo niekulturalne, wręcz chamskie. Ale akurat z głupotą ludzką i brakiem wrażliwości się nic nie zrobi.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

alicyjka
 
Wierzbula: Kto by pomyślał, że tak mi będzie strasznie przykro z powodu pająka? A jednak - nasza szkolna Pani Ptasznik jest właśnie boleśnie umierająca. Gmach licealny remontowany jest, i nikomu* nie przyszło do głowy, że zaszkodzi to zwierzątkom z sali biologicznej. Pajączka jest teraz u Harcerza w domu, pod specjalną opieką, ale podobno bardzo z nią kiepsko - nie je od 3 tygodni, nie reaguje na bodźce, kuli się... Cholera, polubiłam to brzydactwo :(

*Harcerz wścieka się na siebie bardzo, ale ja mam żal do nauczycieli-biologów w liczbie czterech. Któryś jednak powinien był pomyśleć...



Pewna nie jestem, ale to chyba bestyjka taka jak ten ( ptasznik czerwonokolanowy ) :
 

alicyjka
 
Ciężko mi jakoś zgrabnie oddzielić wczoraj od dzisiaj, ponieważ weekend był czasem cudnistym, przemiłym i uroczym, dzień dzisiejszy zaś do połowy też sypał magią w proszku po oczach, a późnym popołudniem zrobił się strasznie przykry. Mam teraz mętlik bardzo niezgrabny w głowie i mętlik ten ciśnie mi się na klawiaturę. Postaram się jednak wszystko jakoś pooddzielać, bo każdy z tych stanów zasługuje na mniej lub więcej uwagi. Od nawiedzenia Łodzi począwszy.

Tak więc jako się rzekło, byłam u Strzyguni. I tu od razu się może przyznam, że kiedy poznałyśmy się na Tamtym Forum, trochę się Strzygi bałam, jako istoty inteligentnej, w swej inteligencji trafnej i dosadnej (jeśli wiecie, o co mi chodzi), a także, a może przede wszystkim, istoty używającej tych złowieszczych emotek z uśmiechniętym szatanem, zwanych przez nas popularnie ":twisted:" . Z czasem ikonka radosnego diabła stała się zresztą niezmiernie na forum popularna, może z racji naszych anarchistycznych wręcz czasem akcji, o których wspominać byłoby może nawet wstyd.

Spotkałam więc mityczną adminkę, względem której pełniłam swego czasu urząd AdwoKata; nie żebym nie pamiętała, na czym urząd ów polegał, broń Borze, ja po prostu nigdy tego nie wiedziałam, bo nie zostało to chyba jakoś ustalone, ale ciii... Forum miało swoje dziwactwa. W każdym razie Strzygunia w naturalnym środowisku bytowania, poznana na żywo, okazuje się być istotą zaskakująco zbieżną z tym jej obrazem, który miałam przed oczami już nie w czasach forumowych, ale później, właśnie na pingerze, czy wreszcie fejsbukowo. To była ta mgielnolubna, chwilami melancholijna osóbka o jasnych brwiach i łagodnym uśmiechu, z którą zdarzało nam się wcześniej i teraz mówić na rozmaite tematy, od skrajnie fazowych, fangirlowych ( motywem spotkania była Rodzina Borgiów; "Ja tam bym ich wytruła..." - oczywiście nie Borgiów, a ich wrogów, to się rozumie samo przez się ), do zupełnie poważnych, jak plany życiowe czy zwierzeniaste uczucia. Nieco pochmurna Łódź w tle, określana przez Strzygunię mianem turpistycznej, spisywała się w roli scenerii znakomicie. Były parki, a w parkach trochę dresów, zamiast gnomów, które powinny się tam znajdować, ale co tam, uszłyśmy całe, zdrowe, niepozbawione czci ani telefonów komórkowych, czy co tam jeszcze mogliby nam zrabować ci podchmieleni osobnicy. Była polanka od mgieł, i moczary były, i tramwaje takie trochę dziwne kolorystycznie. Były nawiedzone domy, opuszczone fabryki i poronione dzieła poronionych architektów. Konkludując, trochę zdechłe miasto, ale w taki interesujący sposób. Mnie tam pasuje.

Jeśli uda mi się kiedyś złapać żabę, to ją na pewno wytresuję i ona się przyzwyczai, tak jak mówił ten pan :P

Pozdrawiam z tego miejsca kotkę Strzygi, która przychodziła ze mną spać i podgryzała mi palce u stóp. Proszę przytulić ją ode mnie ;)

I w ogóle, i jeszcze, omójborze... Bardzo czarujący weekend był to. I może tyle, żeby nie przegadać.


“...No bo ten papież JEST taki słodki...”






Twisted, poglądowo, oraz Nasz Papież:
  • awatar Strzygunia: Ojej, dziękuję, że tak mnie ładnie opisałaś ^^ No miasto istotnie trochę zdechłe, cóż zrobić. Mnie też to właśnie pasuje. Tramwaje są czerwono-żółte, bo to oficjalne kolory Łodzi, zapomniałam Ci powiedzieć :) A "uszłyśmy całe, zdrowe, niepozbawione czci ani telefonów komórkowych" mnie Ómarło ^^ (Aha, no i rzec muszę, że masz bardzo piękny nowy awatar.)
  • awatar Wierzbula: A dziękuję, dziękuję ;) Poznajesz aby, z czyjego zdjęcia ten avatar? To aktorka grająca Giulię Farnese...
  • awatar Strzygunia: NO PEWNIE, ŻE POZNAŁAM! :D Swoją drogą, ona ma na tym zdjęciu takie króciutkie włosy, czy tylko się tak ułożyła, że nie widać? Bo z takimi jest chyba nawet piękniejsza niż w serialu.
Pokaż wszystkie (7) ›
 

alicyjka
 
Wierzbula: Herbata waniliowa, koleżanka na fejsbucznym chacie i ONI:



Lepiej mi, epicczej mi. Tylko mimo wszystko czuję, że dzieje się coś bardzo niedobrego, że kiedy się odwrócę, zobaczę jakąś wielką szkaradność.

Noc po nocy śnią mi się zmarli, co mi się praktycznie nie zdarza, poza tamtym dziadkiem w wakacje. Pradziadek ze mną podróżował, pił wódkę, a potem przybił piątkę i gdzieś mu się spieszyło. Ciocia - przybrana babcia - częstowała mnie bakaliami z okazji Dnia Dziecka. Zdziwniej i zdziwniej.
  • awatar Strzygunia: Ale to przecież takie słodkie sny... :) I fajnie, że Ci się polepszyło. Bo aż mnie przeraziła tamta Bardzo Smutna Alicyjka ;)
  • awatar Wierzbula: Sny, kiedy się śnią, wydają się bardzo pozytywne, ale potem zaczynają zastanawiać. Bo naprawdę nie śnią mi się zmarli na ogół, a jak już się śnią, to zawsze chcą mnie przytulać, trzymać za rękę, przybijać głupią piątkę. Aż dziwnie.
  • awatar Vill: Pan Wilk powala :P Co do snów - zastanawiające. To były raczej pozytywne sny, czy niepozytywne? Bo zmarli, to raczej sympatyczne stworzenia - na ogół nic złego nie chcą... a czy jest przesłanie? Przestroga? Chyba sama musisz to zanalizowac...
Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Kategorie blogów