Wpisy oznaczone tagiem "więzienie" (151)  

xdpedia
 
www.xdpedia.com/23148/grypsujesz.html
Siedzi w więzieniu haker komputerowy. Podchodzi do niego inny więzień i mówi: - Ty stary, grypsujesz? - Ja, w życiu żadnej gry nie zepsułem!
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/20508/pedofil_w_wiezieniu.html
Trafił pedofil do więzienia nadchodzi czas pierwszego prysznica... pedofil cały przerażony, ale nie ma wyjścia idzie pod natryski. Nagle wchodzi gość - łysa głowa, szafa 2 na 2 i pyta pedofila: -chcesz ze śliną czy bez? pedofil cały przerażony, myśli - lepiej nawilżyć... - ze śliną! - odpowiada na to gość: - Ślina chodź, gość chce na dwa baty!
 

xdpedia
 
  • awatar Pearlita: Pewnie, że tak :) Ale nie tylko ucieczką od rzeczywistości, ale też wsparciem w tej szarej codzienności.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

niepokornytv
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)facebook_jest_jak_wiezienie.html…
Facebook jest jak więzienie.
Siedzisz w nim bez przerwy nic
nie robisz, masz zdjęcie z profilu,
piszesz na ścianach i jesteś
zaczepiana przez ludzi których
kompletnie nie znasz.
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)zwiazek_to_nie_wiezienie_nie_trz…
Związek to nie więzienie, nie trzeba
kontrolować i ograniczać drugiej osoby.
Związek to wiara i zaufanie, że
druga osoba nigdy nas nie zrani.
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)zwiazek_to_nie_wiezienie_nie_trz…
Związek to nie więzienie.
Nie trzeba kontrolować
i ograniczać drugiej osoby...
Związek to wiara i zaufanie,
że drugi człowiek nigdy
nas nie zrani.
 

chiesan
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

crazyciastkaxd
 
Pokaż wszystkie (7) ›
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)jedzie_motocyklista_220_kmh_patr…
Jedzie motocyklista 220 km/h.
Patrzy wróbelek i go potrąca.
Motocyklista zawozi go do domu,
daje klatkę, jedzenie i picie.
Rano wróbelek wstaje.
Patrzy: Kraty, woda, jedzenie.
- Kurde, zabiłem motocyklistę.
jedzie_motocyklista_220_kmh_patrzy_2014-08-20_23-07-29.jpg
 

serduszkaa97
 
~ cloudmine.: Mówisz, ze o mnie zapomniałeś, a jednak nadal wchodzisz na mój blog. Mówisz ze o mnie nie myślisz, a jednak nadal nieraz sprawdzasz czy jest obok mojego imienia zielona kropka. Mówisz ze Cię już nie interesuję, a jednak ciągle czytasz mojego aska czy sprawdzasz posty na facebooku. Mówisz ze to juz przeszłość, a jednak zawsze Ci się przypominam gdy jesteś w miejscach, gdzie kiedyś byliśmy razem.
Mówisz ze masz wyjebane, a jednak za każdym razem Ci smutno gdy patrzysz w róg gdzie stoi łóżko, na którym się kiedyś kochaliśmy.
Mówisz ze zapomniałeś, a jednak zawsze masz mnie przed oczami gdy widzisz całująca się parę.
Mówisz ze nie tęsknisz, a jednak jest inaczej gdy kladziesz się do pustego łóżka wieczorem.
Mówisz ze jestem Ci obojętna, a jednak nadal Ci się śnię po nocach.
Mówić a czuć, to co innego.
To nigdy nie minie.
Juz na zawsze będziemy w swojej pamięci.
  • awatar rappeler: pięknie to napisałaś. dokładnie tak jest , mówić a czuć to coś zupełnie innego. wspomnienia na zawsze pozostaną .
  • awatar Agata Jandernal: Świetne..
  • awatar gość: życiowe ;c
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

licho
 
No to jedziemy! Dokąd, zapytacie? Do krainy potępionych. A już wyjaśniam, co ma przywieść mnie do potępienia. Tak sobie biegałam, jak to licha mają w zwyczaju gdy nie śpią - po sieci, i natknęłam się na niekoniecznie świeże doniesienia z Białorusi o ludziach skazanych na karę śmierci.
Pod artykułem pojawił się cytat - niestety bez autora, a i ja, pomimo że mawiają, iż mam "łeb jak sklep", nie zawsze przypomnę sobie, co, kto, i kiedy powiedział.
Cytat ów mówił o tym, że życie jest dobrem najwyższym, i jako takie powinno być chronione przez państwo, ponieważ jest dobrem naturalnym i niezbywalnym, zyskiwanym z chwilą narodzin.

I ja się z tymi słowy całkowicie zgadzam. Jednak co innego skłoniło mnie do przemyślenia sensowności, czy też bezsensowności kary śmierci.

Cała akcja dotyczyła dwójki mężczyzn skazanych za zamach terrorystyczny - podłożenie ładunków wybuchowych w metrze. W efekcie tych działań śmierć poniosło 58 osób, a niemal 400 zostało rannych.
I ja się tutaj pytam, CO Z ICH NIEZBYWALNYM PRAWEM DO ZACHOWANIA NAJWYŻSZEGO DOBRA?
Dlaczego wypaczone poczucie wolności jednego człowieka ma odbierać, i to w czas pokoju, życie dziesięciu, dwudziestu, czy sześćdziesięciu niewinnych niczemu osób?!

Oczywiście, to nie jest powodem, by kogokolwiek zabijać, gdyż w efekcie po prostu przybędzie o jednego martwego więcej.
Tak więc kara śmierci nazywa się karą tylko umownie. Głównym założeniem kary jako takiej dla dzisiejszego wymiaru sprawiedliwości jest resocjalizacja. A w jaki sposób zresocjalizować nieboszczyka? To oczywiście niemożliwe.
Stąd też silny argument obrońców życia, że kara śmierci nie jest karą, a właściwie zemstą.
A ja się z tym nie zgodzę.

Wyobraźmy sobie wioskę, powiedzmy - w Indiach. Wioska jak tysiące innych. Jeden siedzi przed chatą, inny myje gary, jeszcze inny wraca z miasta z zakupami, ktoś tam za domem dłubie w nosie, na środku placu bawią się dzieci. Wpada tygrys i zjada 10 osób. Następnego dnia robi to samo. I kolejnego... Ale pewnego dnia, gdy we wsi nikt już nie wychodzi z chałupy, zjawia się tam mężczyzna z bronią. Ma ją przypadkowo bo właśnie sobie kupił. I przyłapuje tygrysa na zjadaniu mieszkańców. Jak sądzicie, czy odłoży broń, i pobiegnie po sieci i naboje usypiające, by "darować zwierzęciu, którego naturę coś najwyraźniej wypaczyło"?

Człowiek, który "niechcący", bez powodu, zabija szcześćdziesiąt osób, mając w planach uśmiercenie pięciuset(!), raczej traci prawo do nazywania siebie istotą ludzką - gdyż jedyne, co jeszcze łączy go ze światem ludzi, to podobne odczucie bólu, głodu, zmęczenia i strachu. Tyle samo łączy nas z psami, kotami, myszami, gołębiami... i kurami które radośnie zabijamy - bez żadnej przewiny z ich strony.
Tak więc zastosowanie kary śmierci wobec takiego osobnika nie byłoby zemstą, a właściwie EKSTERMINACJĄ osobnika NIE NADAJĄCEGO SIĘ by kiedykolwiek przywrócić go społeczeństwu(co potwierdzi każdy żołnierz, któremu przyszło zabić człowieka więcej niż jeden raz - przy czym inną kwestią są działania wojenne, a inną zabijanie osób, które nam nie zagrażają, bo tak nam się uwidziało).

I tutaj pojawia się drugi, bardzo silny argument obrońców prawa do życia: Sądy bywają omylne.
I z tym się zgadzam. Ale... czy aby na pewno jest to argument na ich korzyść? Załóżmy teraz omylność sądu, i skazanie wspomnianych dwojga na dożywocie. Oczywiście w odizolowaniu, bo nie wydaje mi się, by pozostali więźniowie codziennie gratulowali zabicia w metrze - jak leci - młodych, starców, kobiet i dzieci.
Cóż za wspaniałomyślność!
I nie - nie chodzi mi o koszt utrzymania takiego więźnia, bo skoro jeszcze jakoś dajemy radę zliczywszy wszystkie te cwane matki, które rozwodzą się z mężami, z którymi żyją, tylko po to, by zyskać świadczenia, to tych kilku więźniów więcej kieszeni nam nie urwie.
Ale proponuję wszystkim, którzy są za tym rozwiązaniem, by zamknęli się w pokoju trzy na trzy metry kwadratowe, wyrzucili przez okno modem/router/telefon, jedzenie kazali sobie przynosić pod drzwi, i nie wpuszczali przez nie nikogo. Przez dwa lata.
A gdy już stamtąd wylezą - zakładając że ich powrót "do życia" obejdzie się bez psychologów - niechaj ponownie głoszą teorię o humanitarnym osadzeniu człowieka na kilkadziesiąt lat w takim pomieszczeniu.
Chyba, że udostępnilibyśmy takim osobom internet, bibliotekę, basen, siłownię, możliwość nauki etc - ale wówczas byłaby to NAGRODA - a nagradzenie za ludobójstwo to humanitarność od doopy strony - jest jak związanie i skopanie do nieprzytomności rodzin i bliskich ofiar takiego człowieka, niosąc za sobą przesłanie w stylu "Wasza córa/wasz ojciec" byli tak nieznaczący, że nikogo za ich śmierć karać nie będziemy, ale możemy nagrodzić.

Ale wróćmy do tematu, z którego - jak zwykle- odbiegłam. Przypominam, że takie osadzenie w ciasnej celi na dożywocie jest powodem, dla którego HUMANITARNIE USYPIA SIĘ ZWIERZĘTA NIE MAJĄCE SZANS NA ADOPCJĘ! Czy nie oznacza to przypadkiem, że takie odizolowanie najbardziej humanitarną metodą nie jest? Dlaczego izolując zwierzę uważamy, że lepsza byłaby dla niego śmierć, a izolując na zawsze człowieka - istotę jak najbardziej stadną, uważamy się za wielkich humanistów?

I najważniejsze pytanie: Czy jest jakikolwiek sens RESOCJALIZOWAĆ osobę, która NIGDY nie zostanie przywrócona społeczeństwu, i dopełni swojego żywota za kratami?

Ja nie mówię tutaj o osobach, które zabiły w obronie własnej, lub spowodowały wypadek, albo wykazały się po prostu tego czy innego stopnia bezmyślnością powodując uraz lub śmierć innej osoby. Mówię o LUDOBÓJCACH - jednostkach wypaczonych do tego stopnia, że ciepły talerz zupy ma dla nich większą wartość niż życie innego człowieka. Jednostkach, które najpewniej z umiłowaniem poćwiartowałyby, gdyby mogły - swoich obrońców.
Sądzicie, że zanim owa dwójka podłożyła ładunki wybuchowe, przeprowadziła wśród pasażerów ankietę, by określić, kto jest humanistą a kto komunistą? Nie interesowało ich to w ogóle.

I ostatnia kwestia - by nie napisać niechcący encyklopedii...
Jakoś nigdy nie spotkałam się z przypadkiem, w którym w takiego obrońcę zmieniłaby się osoba znająca już smak utraty bliskiego członka rodziny czy miłości życia z rąk mordercy... Może słusznie, a może niesłusznie, ale nasuwa się więc wniosek, że ludzie krzyczący o obronie życia ludobójców są przeważnie jak ksiądz uświadamiający na temat rodzenia dzieci.

Pozostaje oczywiście kwestia sposobu wykonania tej kary, ale to wydaje się raczej oczywiste. Zresztą, to też temat na inną dyskusję.
kara_smierci.jpg


kara_smierci2.jpg


kara_smierci_fotel.jpg
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)co_robisz_w_sylwestra_ide_do_wie…
- Co robisz w Sylwestra?
- Idę do więzienia.
- Znów wpadłeś?
- Nie, ale Nowy Rok należy spędzić z rodziną.
co_robisz_w_sylwestra_ide_do_2013-12-29_21-25-50.jpg
 

 

Kategorie blogów