Wpisy oznaczone tagiem "wiecznie żywa" (3)  

tusia25
 
Biegłam przez ciemny las. Uciekałam. Wiedziałam, że ktoś mnie goni. Był nieludzko szybki. Potknęłam się i przecięłam sobie kolano. ON, jakby wiedziony zapachem krwi, zjawił się przy mnie w ułamku sekundy. Rzucił się na mnie i zatopił swoje kły w moim ciele. Z mojego gardła wyrwał się przeraźliwy krzyk. I wtedy się obudziłam. Byłam zalana potem, ciężko oddychałam. Nie byłam podpięta do aparatury. Wsłuchałam się w odgłos kapiącej kroplówki. Kap, kap. Uspokajałam się. Rozejrzałam się po pokoju. Było ciemno, więc niewiele widziałam. Wiedziałam tylko, że nie jest to to samo pomieszczenie, w którym obudziłam się pierwszy raz. Wciąż czułam ból na szyi, lecz nie był on już tak doskwierający. Dotknęłam tego miejsca, było owinięte bandażami.
Nagle zobaczyłam, że ktoś do mnie pochodzi.
- Słyszałem krzyk- był to doktor Larry- Co się stało?
- Miałam okropny sen.
- Ale czy wszystko już w porządku?
- Tak... To znaczy nie. Nic nie jest w porządku. Proszę, niech mi pan powie co się ze mną stało.
- Myślę, że teraz jest nieodpowiednia pora- rzekł spokojnie- Powinnaś iść spać.
- Pan coś wie. Proszę, chcę wiedzieć.
- Tak, jak ci już mówili rodzice, zostałaś zaatakowana przez zwierzę.
- Nieprawda. To byli mężczyźni. Widziałam ich. Uciekałam, starałam się, ale oni byli zbyt szybcy. Lucas... Tak miał chyba na imię, ugryzł mnie- opowiadałam- Czułam się, jakbym miała umrzeć.- zaczęłam płakać, a lekarz przysłuchiwał mi się z wyraźnym smutkiem- W głębi duszy tego właśnie chciałam. Miałam już dość cierpienia. To było straszne. A wtedy zjawili się oni. Kim byli ci, którzy mnie znaleźli?
- To był mój bratanek Christopher z kolegami- wyjaśnił.
Ten nieziemsko przystojny chłopak, który jest nowy w szkole? Zaśmiałam się w duchu. Kąciki ust lekarza lekko się uniosły. Tylko dlaczego?
- Co oni tam robili?- dopytywałam się.
- Byli na... Spacerze i cię znaleźli.
- Pan też wierzy w atak zwierzęcia- stwierdziłam fakty.
- Tak- zawahał się- Nic innego nie mogło cię tak ugryźć.
- Czemu nikt mi nie wierzy?- zapytałam zrozpaczona.
- Rose, uderzyłaś się mocno w głowę. To, co widziałaś nie było prawdziwe.
Czyli oni myślą, że zwariowałam, pomyślałam i obróciłam się w drugą stronę.
- Doktorze...
- Tak?
- Czy... On, to znaczy Chris może mnie odwiedzić?
- Zapytam się go, obiecuję. Ale na razie to powinnaś iść spać, dobrze?
- Mhmm... Dziękuję.
Próbowałam zasnąć, jednak nic z tego. Przewracałam się z boku na bok. Myślałam o tym, czy faktycznie zostałam pogryziona przez zwierzę. Może wszyscy mają rację? Może po prostu zwariowałam?
Nagle usłyszałam rozmowę dochodzącą zza drzwi. Rozpoznałam głos doktora Larry'ego. Rozmawiał z kimś... O mnie?
Wiedziałam, że jestem bardzo słaba, ale wstałam z łóżka. Odpięłam kroplówkę, zakręciło mi się w głowie. Mimo to, chwiejnym krokiem podeszłam do drzwi.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

tusia25
 
"Drogi Pamiętniku!
Pierwszy dzień minął mi naprawdę szybko i przyjemnie. Luke tak bardzo się zmienił! Nie poznałam go. Spotkałam dziś Brad'a, który umówił się z Bellą. Boję się o nią, ponieważ znają się tylko tydzień.
Ale, jak to mówią nie oceniaj książki po okładce.
Do naszej szkoły zaczął dziś chodzić jakże przystojny i intrygujący Chris. Nogi się podemną uginały, gdy go widziałam. Czułam się cudownie, gdy na mnie patrzył. Jednak w jego spojrzeniu dopatrzyłam się czegoś zupełnie dziwnego, czegoś co do niego nie pasowało. Strachu. Tak, wyglądał, jakby się czegoś bał. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Ale mam zamiar się dowiedzieć."

Była jeszcze wczesna pora, więc zeszłam do kuchni, wzięłam jabłko, butelkę wody i spakowałam je do torebki. Postanowiłam pójść do lasu. Kiedy Lara wyjechała, musiałam odreagować. Tamtego dnia byłam smutna i przygnębiona, a szum drzew i śpiew ptaków, mnie uspokajał.
Stałam teraz na skraju lasu, który rósł niedaleko mojego domu. Poszłam w stronę dużego dębu. Drzewo pod którym siedziałam, wyglądało na bardzo stare. Spojrzałam w górę na prześwitujące przez koronę promienie, które ogrzewały moją twarz. Dąb ten był granicą, której nigdy nie przekraczałam. Nie wiedziałam, co na mnie czeka, gdybym weszła głębiej. I teraz ta perspektywa bardzo mnie zaintrygowała. Spojrzałam na zegarek. Była godzina 18: 00, a słońce nie chyliło się jeszcze ku zachodowi. Raz się żyje, pomyślałam i poszłam w w gląb lasu. Pewnym krokiem przeszłam przez pierwszy rząd krzewów. Szłam po ścieżce, do czasu, gdy się nie skończyła. Potykałam się na wystających korzeniach. Kilka razy źle stanęłam, co powodowało chwilowy ból. Mimo to, szłam dalej.
Nie zauważyłam nawet, że zrobiło się ciemno. Na zegarku była godzina 19: 00. Czas wracać, pomyślałam. Zaraz... Tylko w którą stronę? Usiłowałam znaleźć jakiś charakterystyczny szczegół, który mógłby mnie nakierować.  Wkoło rosły same drzewa. Wyciągnęłam telefon z torebki. Brak zasięgu.
No świetnie, pomyślałam przestraszona.
Nie, nie, nie... Przecież nie mogłam się zgubić. Ale ja jestem idiotką. Co mnie naszło, żeby wybierać się samej do lasu.
Nagle usłyszałam szelest. Podskoczyłam ze strachu. Odwróciłam sie w kierunku, z którego dobiegał dźwięk.
Liście pewnego krzewu poruszały się tak, jakby miało coś z niego wyskoczyć. Zaczęłam się cofać. Nagle ktoś za mną stanął.
 

tusia25
 
"Drogi Pamiętniku!                                                               01.09. Wtorek
Nie mogę uwierzyć, że jestem już w ostatniej klasie. Tyle lat nauki i wreszcie to wszystko się skończy. No może nie do końca. Trzeba przecież myśleć o college'u.
Tak mi przykro, że moja przyjaciółka Lara się przeprowadziła. Wiem, od czego są telefony, sms'y, e-maile, ale to już nigdy nie będzie to samo. Drugiej takiej osoby z pewnością nie znajdę.
Właśnie siedzę sobie na jakże "interesującej" lekcji historii.
Upss.. Pani Krzywonosa się na mnie patrzy. Muszę kończyć."

-Panno Rose, może powie nam pani czym się właśnie zajmuje?- nauczycielka spojrzała na mnie spod czarnych okularów. Jej spojrzenie mnie przerażało.
- Niczym ważnym, pani profesor.
- Domyślam się. To może zaczniesz uważać?
- Tak, przepraszam- odparłam cicho.
W tej chwili ktoś zapukał do drzwi. Do sali weszła pani dyrektor.
- Dzień dobry. Wybaczcie, że Wam przeszkadzam, ale chcę Wam kogoś przedstawić. Poznajcie Christopher'a. Jest tu nowy, więc liczę, że go tu ciepło powitacie.
W drzwiach ukazał się wysoki brunet, ubrany w czarny podkoszulek, który idealnie podkreślał jego mięśnie. Chłopak patrzył się na mnie. Dostrzegłam iskrę rozbawienia w jego oku.
- No dobrze. Zajmij już swoje miejsce- poprosiła nauczycielka.
Za mną była wolna ławka. Chłopak poszedł w tym kierunku. Kiedy mnie mijał, spojrzałam na jego twarz.
Oczy, które były tak ciemne, że nie byłam w stanie wyróżnić źrenicy. Wyraźnie zarysowane rysy twarzy, lekko kręcone włosy, niedbale ułożone. Świdrujące spojrzenie. Uśmiechnął się do mnie, ukazując szereg idealnie białych zębów. Myślałam, że się tam rozpłynę. Wyraźnie usatysfakcjonowany, zajął swoje miejsce.
- Panno Rose- z zamyślenia wyrwała mnie nauczycielka.
-Tak?
- Zadałam pani pytanie. W którym roku wybuchła Rewolucja Francuska?
- Przykro mi. Nie wiem.- odparłam zawstydzona.
- Tak myślałam. Czy ktoś z klasy wie?- rozejrzała się, lecz nikt się nie zgłaszał.
- Ja wiem.- usłyszałam niski, męski głos, z przyjemną chrypką. Melodia dla moich uszu- Rewolucja ta wybuchła w 1789 roku- dokończył.
- Bardzo dobrze. Dziękuję- odrzekła dość zdziwiona nauczycielka.
Nie dość, że przystojny to jeszcze mądry. Po prostu ideał, pomyślałam.
Lekcja minęła szybko, co bardzo mnie ucieszyło.
Wychodząc z klasy zaczepił mnie Luke.
- Cześć Rose! Wakacje ci sprzyjają. Wyładniałaś- uśmiechnął się.
- Luke, cieszę się, że cię widzę. Boże, ale się zmieniłeś.- spojrzałam na niego. To już nie był ten sam Luke. Teraz wyglądał jakby całe lato chodził na siłownię- Urosłeś- zauważyłam.
- 20 centymetrów! Niezły wynik, co?
- No raczej- rozpromieniłam się.
Nagle zadzwonił dzwonek.
- Na mnie już pora- rzekłam- Biologio, nadchodzę!
- Ucz się pilnie- zażartował.
- Mów za siebie- krzyknęłam przyjaźnie.
Udałam się do drugiego skrzydła szkoły. Po drodze spotkałam Christopher'a, który cały czas bacznie mi się przyglądał.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Kategorie blogów