Wpisy oznaczone tagiem "wieczność" (38)  

breathloss
 
Niepoprawna Marzycielkaa: ,,Znasz to miejsce między koszmarem a snem? Miejsce, gdzie jutro nigdy nie nadchodzi a wczoraj już więcej nie boli? Miejsce, gdzie twoje serce bije równo z moim? Miejsce, gdzie czas nie istnieje, i łatwo jest oddychać? Chcę tam żyć z tobą."
  • awatar Find Your Soul: Świetny cytat :) Ogółem Twój blog zapowiada się ciekawie...Obserwuje !:D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

nogod
 
..To wewnętrzny duch rozpaczy w mojej głowie uświadamiający sobie to całe marne życie wokół siebie jako kolejnego przyszłego śmiertelnika..
i te ostatnie chwile kiedy jeszcze mogę o nich pomyśleć wydają się takie szczególne chodź w rzeczywistości są tak nietrwałe jak sny..
Bo teraźniejszość to przeszłość i przyszłość w jednej postaci..
wieczność..
to jakby wszystko i nic zarazem..
świadomość trwania w tym nietrwaniu..
cóż obłąkane ale prawdziwe..
ewolucja twórcza ze swą wyjątkowością, którą trudno wydedukować a która w swej istocie tworzy konkretny sens..
jedyne co warto zapamiętać to, że cokolwiek mamy na myśli nie jest tym na co wygląda w kontekście błędnego postrzegania prawdziwych odczuć i doznań z nich płynących..

dc5549771ccb.jpg
 

rax11
 
Pamiętajmy o przeszłości i o ludziach których znaliśmy.
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)zadna_wielka_milosc_nie_umiera_d…
Żadna wielka miłość
nie umiera do końca.
Możemy do niej strzelać
z pistoletu lub zamykać
w najciemniejszych
zakamarkach naszych serc,
ale ona jest sprytniejsza,
wie, jak przeżyć.
 

ashess
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

la-perra
 
La Perra: Byłem tak nieskończenie pusty i wydrążony, że tylko nieskończona nicość mogła mnie uratować.
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)jezeli_smiech_to_zdrowie_to_moja…
Jeżeli śmiech to zdrowie,
to moja klasa będzie żyła długo,
dłuugo, bardzo dłuuugo, albo
nawet i wiecznie...
jezeli_smiech_to_zdrowie_to_moja_2013-11-28_19-17-53.jpg
 

somefeelings
 
some feelings: Co to znaczy tak na prawdę kochać? Szczerze mówiąc irytuje mnie uniwersalność i ogólnikowość tego słowa. Bo jak pod jednym wyrazem możemy kryć to wszystko co czujemy do drugiej osoby? Czasem wydaje mi się, że ktoś wymyślił to sformowanie, żeby było prościej. Żeby zamiast tłumaczyć komuś co dzieje się w naszej psychice, gdy jest obok, mówimy po prostu "kocham Cię" i wszystko jest wtedy jasne. Czym więc jest to kochanie?
Ktoś, kto kiedyś to czuł - a przynajmniej wydaje mu się, że był zakochany - bez problemu odpowie mi na to pytanie. Sama w tej chwili bez większych trudności potrafię sobie na nie odpowiedzieć. Czemu to stało się takie łatwe? Wyrażanie własnych uczuć i przemyśleń jest zaskakująco proste, wiesz?
Wiem, że trudno Ci to wszystko ułożyć w głowie, bo to coś nowego, ale wiesz jak to jest kiedy nie możesz przetrwać  dnia, ba, cholernych kilku godzin bez drugiej osoby, nocy bez przytulenia, kiedy będąc z drugą osobą ciągle czujesz, że jest Ci jej mało, że niezależnie od tego co robicie brakuje Ci jej. I to tak cholernie dziwne, że ciągle chcesz więcej i więcej, z każdym dniem coraz więcej, po prostu. Kiedy możesz godzinami leżeć i po prostu patrzeć, głaskać, zapamiętywać każdy detal twarzy, ruchy warg, każdy milimetr kwadratowy oczu, w których widzisz te cudowne diamenciki. Kiedy wiesz, że każdy uśmiech jest kierowany tylko do Ciebie, każdy dotyk jest Twój, pocałunek, kiedy tylko Ty znasz smak tych ust i delikatność dotyku. Kiedy czujesz że jesteś w odpowiednim miejscu, że jesteś spokojny, ale tak wewnętrznie spokojny, spokojny o jutro, spokojny o siebie i tą relacje. Kiedy wszystko jest po prostu tak bardzo stabilne, że nie musisz się o nic martwić. Wiesz jak to jest kiedy płaczesz ze szczęścia? Bo ja wiem. To takie dziwne uczucie, kiedy nie możesz przestać się uśmiechać, a jednocześnie czujesz, że oczy Ci się szklą. To dzieje się wtedy, gdy chcesz żeby coś trwało wiecznie, żeby jakaś chwila po prostu nie mijała, to tak cholernie niespotykane uczucie, nawet nie potrafię tego pojąć. To tak, jakbyś był niestabilny emocjonalnie. Ale to przyjemne, wiesz? Kiedy dziękujesz Bogu, że miałeś okazję poznać właśnie tą osobę i kiedy nie wyobrażasz sobie, co działoby się w tej chwili z Tobą, gdyby jej zabrakło. Boisz się pustki i chcesz zrobić wszystko, żeby nigdy jej nie było. Kiedy z wyrazu oczu potrafisz wyczytać, co kotłuje się w głowie drugiej osoby, kiedy zanim zadasz pytanie znasz już odpowiedź, albo gdy potrafisz wyczuć kłamstwo zanim jeszcze zostanie wypowiedziane. Kiedy każda minuta dnia podporządkowana jest planom, które tworzysz ze swoją druga połówką. Kiedy idziesz na kompromis i potrafisz podporządkować się, tylko po to, by nie było kłótni, kiedy uspokajasz się i wyżej własnych uczuć stawiasz uczucia tej drugiej osoby. Kiedy przestajesz być egoistą i wszystko robisz z myślą o swojej miłości, kiedy chcesz jej szczęścia nawet wbrew własnemu. Kiedy stajesz za drugą osobą murem niezależnie od tego czy postępuje źle czy dobrze, kiedy wiesz, że skoczyłbyś za nią w ogień i zrobiłbyś wszystko, by tylko było dobrze i byś mógł znów widzieć ten uśmiech na jej twarzy. Kiedy dzielicie się wszystkimi problemami, bo przecież wiesz, że idziecie razem przez życie i to życie wcale nie jest łatwe. Kiedy wiesz, że możesz zaufać i dziwisz się jak łatwo Ci to przychodzi. Kiedy nie wstydzisz się niczego, swojego wyglądu po nocy snu, czy wyrazu twarzy, gdy śni Ci się coś dobrego. Kiedy nie wstydzisz się swojego ciała, swoich myśli, lęków. To coś pięknego, kiedy wydaje Ci się, że druga osoba zna Cię lepiej niż Ty sam znasz siebie. Kiedy ciągle zadziwia Cię jak pięknie wygląda, gdy na nią patrzysz i nadal nie wierzysz, że jest tylko Twoja. Znasz to? To właśnie kryje się pod moim "kocham Cię".
856_468444993219117_1563901684_n.jpg
  • awatar gość: jakie to słodkie i prawdziwe, dobrze napisane!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

justki
 
Tak na początek - piosenka, która poniekąd do mnie pasuje.



“Na pierwszy rzut oka, nie widać, że Cię kocham”


“Ja też Cię bardzo kocham..”




Fakt. Może czasem nie potrafię okazać swoich uczuć. Może nie pokazuje moim najbliższym jak bardzo mi na na nich zależy. Ale myślę, że oni to wiedzą. Bo jednak mówię im o tym. Niezbyt często, taka już jestem.
Dlatego ten wpis to w pewnym sensie list do moich przyjaciół. Pewnie w większości to czytacie. Mam nadzieję, że uśmiechniecie się, gdy skończycie.

Przyjaźń jest dużo ważniejsza niż jakikolwiek związek. Bo miłość jaką darzy się przyjaciela jest w stu procentach szczera, bezinteresowna, nie mażadnych podtekstów. I tak trudno ją zniszczyć.
W związku z tym cenię ją najbardziej w życiu. Bo bez niej nie ma życia. Sami nie jesteśmy niczego warci. To nasi przyjaciele dają nam motywacje, energię do działania, powód do uśmiechu na co dzień. Tylko przyjaciel jest gotowy przesiedzieć całą noc z telefonem przy uchu, by rozwiązać nasz problem. Nieważne jakiej skali. No i jeszcze jedno - dla tych najbliższych nie ma rzeczy niemożliwych. Zawsze można pomóc. Nie trzeba wymyślać jakichś genialnych porad, bo czasem wystarczy rozmowa. Zwykłe wysłuchanie czy uścisk da więcej niż rzucenie bezsensownego "wszystko będzie dobrze". A co da? Poczucie bezpieczeństwa, a przede wszystkim tego, że nie jesteśmy sami, że mamy kogoś kto będzie przy nas w każdej sytuacji. A to przecież najważniejsze.
Dlatego, moje skarby, wybaczcie, gdy czasem nie umiem powiedzieć nic sensownego, gdy dzielicie się ze mną problemami. Ale możecie być pewni, że choć czasem dzielą nas kilometry, to jestem z wami choćby duchem i staram się najbardziej jak potrafię byście czuli, że jestem w stanie zrobić wszystko, by przywrócić Wasz nastrój do porządku.
Nie wiem co dodać.
Kocham.
Wasza Ki.
 

zapomnianeistnienie
 
Dzisiaj pierwszy raz od paru dni poleciały łzy. Spływały strumieniem po moich policzkach kapiąc na błękitną koszulę. Tak, zrobiła to. Znów. Na policzku jeszcze widniał mały, czerwony, piekący mnie ślad. Patrzyła mi prosto w oczy, nie wydawała się zszokowana tym co się wydarzyło parę sekund temu. Ile tak stałyśmy? Nie wiem. Uderzenie nie było tak mocne jak wszystkie do tej pory. Ale po tak długim czasie zabolało. Zabolało mocniej niż kiedykolwiek. Za co oberwałam? Za kolejny dzień bycia nikim. Wiesz jak to jest gdy boisz się wracać do domu? Ja kiedyś myślałam,że wiem. Ale tak naprawdę przekonam się o tym dopiero teraz.


4e7e98e40007e10151d83c79.jpg
 

 

Kategorie blogów