Wpisy oznaczone tagiem "wieczność" (39)  

breathloss
 
Niepoprawna Marzycielkaa: ,,Znasz to miejsce między koszmarem a snem? Miejsce, gdzie jutro nigdy nie nadchodzi a wczoraj już więcej nie boli? Miejsce, gdzie twoje serce bije równo z moim? Miejsce, gdzie czas nie istnieje, i łatwo jest oddychać? Chcę tam żyć z tobą."
  • awatar Find Your Soul: Świetny cytat :) Ogółem Twój blog zapowiada się ciekawie...Obserwuje !:D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

nogod
 
..To wewnętrzny duch rozpaczy w mojej głowie uświadamiający sobie to całe marne życie wokół siebie jako kolejnego przyszłego śmiertelnika..
i te ostatnie chwile kiedy jeszcze mogę o nich pomyśleć wydają się takie szczególne chodź w rzeczywistości są tak nietrwałe jak sny..
Bo teraźniejszość to przeszłość i przyszłość w jednej postaci..
wieczność..
to jakby wszystko i nic zarazem..
świadomość trwania w tym nietrwaniu..
cóż obłąkane ale prawdziwe..
ewolucja twórcza ze swą wyjątkowością, którą trudno wydedukować a która w swej istocie tworzy konkretny sens..
jedyne co warto zapamiętać to, że cokolwiek mamy na myśli nie jest tym na co wygląda w kontekście błędnego postrzegania prawdziwych odczuć i doznań z nich płynących..

dc5549771ccb.jpg
 

rax11
 
Pamiętajmy o przeszłości i o ludziach których znaliśmy.
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)zadna_wielka_milosc_nie_umiera_d…
Żadna wielka miłość
nie umiera do końca.
Możemy do niej strzelać
z pistoletu lub zamykać
w najciemniejszych
zakamarkach naszych serc,
ale ona jest sprytniejsza,
wie, jak przeżyć.
 

ashess
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

la-perra
 
La Perra: Byłem tak nieskończenie pusty i wydrążony, że tylko nieskończona nicość mogła mnie uratować.
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)jezeli_smiech_to_zdrowie_to_moja…
Jeżeli śmiech to zdrowie,
to moja klasa będzie żyła długo,
dłuugo, bardzo dłuuugo, albo
nawet i wiecznie...
jezeli_smiech_to_zdrowie_to_moja_2013-11-28_19-17-53.jpg
 

somefeelings
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
some feelings:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

somefeelings
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
some feelings:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

justki
 
Tak na początek - piosenka, która poniekąd do mnie pasuje.



“Na pierwszy rzut oka, nie widać, że Cię kocham”


“Ja też Cię bardzo kocham..”




Fakt. Może czasem nie potrafię okazać swoich uczuć. Może nie pokazuje moim najbliższym jak bardzo mi na na nich zależy. Ale myślę, że oni to wiedzą. Bo jednak mówię im o tym. Niezbyt często, taka już jestem.
Dlatego ten wpis to w pewnym sensie list do moich przyjaciół. Pewnie w większości to czytacie. Mam nadzieję, że uśmiechniecie się, gdy skończycie.

Przyjaźń jest dużo ważniejsza niż jakikolwiek związek. Bo miłość jaką darzy się przyjaciela jest w stu procentach szczera, bezinteresowna, nie mażadnych podtekstów. I tak trudno ją zniszczyć.
W związku z tym cenię ją najbardziej w życiu. Bo bez niej nie ma życia. Sami nie jesteśmy niczego warci. To nasi przyjaciele dają nam motywacje, energię do działania, powód do uśmiechu na co dzień. Tylko przyjaciel jest gotowy przesiedzieć całą noc z telefonem przy uchu, by rozwiązać nasz problem. Nieważne jakiej skali. No i jeszcze jedno - dla tych najbliższych nie ma rzeczy niemożliwych. Zawsze można pomóc. Nie trzeba wymyślać jakichś genialnych porad, bo czasem wystarczy rozmowa. Zwykłe wysłuchanie czy uścisk da więcej niż rzucenie bezsensownego "wszystko będzie dobrze". A co da? Poczucie bezpieczeństwa, a przede wszystkim tego, że nie jesteśmy sami, że mamy kogoś kto będzie przy nas w każdej sytuacji. A to przecież najważniejsze.
Dlatego, moje skarby, wybaczcie, gdy czasem nie umiem powiedzieć nic sensownego, gdy dzielicie się ze mną problemami. Ale możecie być pewni, że choć czasem dzielą nas kilometry, to jestem z wami choćby duchem i staram się najbardziej jak potrafię byście czuli, że jestem w stanie zrobić wszystko, by przywrócić Wasz nastrój do porządku.
Nie wiem co dodać.
Kocham.
Wasza Ki.
 

zapomnianeistnienie
 
Dzisiaj pierwszy raz od paru dni poleciały łzy. Spływały strumieniem po moich policzkach kapiąc na błękitną koszulę. Tak, zrobiła to. Znów. Na policzku jeszcze widniał mały, czerwony, piekący mnie ślad. Patrzyła mi prosto w oczy, nie wydawała się zszokowana tym co się wydarzyło parę sekund temu. Ile tak stałyśmy? Nie wiem. Uderzenie nie było tak mocne jak wszystkie do tej pory. Ale po tak długim czasie zabolało. Zabolało mocniej niż kiedykolwiek. Za co oberwałam? Za kolejny dzień bycia nikim. Wiesz jak to jest gdy boisz się wracać do domu? Ja kiedyś myślałam,że wiem. Ale tak naprawdę przekonam się o tym dopiero teraz.


4e7e98e40007e10151d83c79.jpg
 

 

Kategorie blogów