Wpisy oznaczone tagiem "wieje" (1)  

panttera
 
Sobota, 17 grudnia

Idę zaśnieżonym chodnikiem gapiąc się na odciśnięte w szarawej brei ślady obcych, nieznanych mi ludzi. Mimo iż odciski butów są różne, każdy potrafiłby wskazać swoje. Zastanawiam się czy ja też potrafiłabym to zrobić. Odwracam się i spoglądam pod nogi. Chwilę tępo patrzę się na moje buty, a potem biegnę wzrokiem po moich śladach, tak daleko jak sięgam wzrokiem. To niesamowite, a z drugiej strony tak bardzo żenujące.
Wchodzę przez bramę do małej kamienicy w której mieszkam. Panuje tu cisza i mrok, drewniane schody skrzypią, kiedy idę po nich na sam szczyt. Zatrzymuję się na ostatnim piętrze, głośno dysząc ze zmęczenia. Otwieram drzwi i wchodzę do środka. Do moich nóg od razu biegnie gruby, szarawy kot, łasząc się i wydając straszliwe odgłosy. Głaszczę go i idę do sypialni, by jak najszybciej zakopać się pod kołdrę. Kot nie daje za wygraną i postanawia mnie zadeptać na śmierć, łażąc po moich plecach oraz głowie w to i z powrotem. Przeklęta bestia. Wstaję i trzęsąc się z zimna, drepczę do kuchni by nałożyć mu ogromną porcję karmy z puszki. Kot rzuca się na jedzenie. Wstrętny pasożyt. Czeka tylko by dostać żarcie. Jednak mimo to wydaje się być bardziej szczęśliwy ode mnie. To straszne. Jestem sama. Nie mam nikogo. Nie mogę liczyć na niczyją pomoc, ani na czyjeś wsparcie. To cholernie przykre. Czuję łzy w oczach więc odwracam się na pięcie i wychodzę z kuchni. Siadam obok łóżka i chowam głowę w dłoniach, głośno płacząc. Jestem zmęczona i zmarznięta, a świat wokół wydaje się kręcić bez sensu. Pociągam nosem i staram się równo oddychać.
Zasypiam.
Budzi mnie dzwonek do drzwi. Ignoruję to. Kot zaczyna przeraźliwie wrzeszczeć, a ja chowam głowę pod poduszkę. Trzęsę się z zimna. Jestem głodna. I wciąż samotna. Siadam po kilku minutach na łóżku, rozpaczliwie wpatrując się za okno jak pada gęsty śnieg. Jutro niedziela. Może odwiedzę bliźniaki, jeśli starczy mi sił. Biorę do ręki dwie pary różowych skarpetek, które dała mi dziś Sophie. Są ohydne. I za małe na dziesięciolatków. I tak okropnie różowe. Moja siostra nie ma absolutnie gustu. Potrafi się modnie ubrać, ale nie potrafi kupować prezentów. Wzdycham, odkładam na bok skarpetki i wstaję, wychodząc do przedpokoju. Ubieram się ciepło, zakładam długie bordowe kozaki, narzucam grubą ciemnozieloną kurtkę ze sztucznym futerkiem i mocno obwiązuję się szalikiem. Moje długie kasztanowe włosy, opadają falami na ramiona.
Wychodzę na klatkę schodową, zamykam drzwi i szybko zbiegam po drewnianych schodach. W bramie panuje wstrętny odór, więc przyspieszam kroku. Mrużę oczy, gdy dopada mnie jasność i błysk świata. Wkładam ręce do kieszeni i idę przed siebie. Długą aleją, po której obu stronach rosną potężne drzewa, pokryte śniegowymi czapami. Na poboczach stoją samochody. Ktoś swój odśnieża, głośno przy tym klnąc. Idąc chodnikiem, słyszę głośne skrzypienie śniegu pod butami. Lubię kiedy śnieg skrzypi i kiedy jest idealnie czysty. Spoglądam w dół. Ten tutaj jest szarawy i posypany piaskiem.

Czuję się małabezużytecznaizdeterminowana, gdy wychodzę po ponad godzinie z centrum handlowego. Wędrówka po ogromnej hali, skończyła się na zadecydowaniu przeze mnie o kupnie dwóch par porcelanowych figurek słoni, wielkości chomika dla bliźniaków, eleganckiej pastelowej torby dla Sophie i puszki drobiowej karmy dla mojego kota. To naprawdę okropne, kiedy pomyślę, że być może ja też nie mam gustu do kupowania prezentów.
Schodzę dużymi schodami do metra i czekam chwilę na pociąg. Czuję jak ogarnia mnie chłód. Pociąg nadjeżdża. Wsiadam i zajmuję wolne miejsce. Spoglądam za szybę. Ciemny obraz migocze mi przed oczami w szybkim tempie.
-Hej, Orual !-słyszę czyjś męski głos. Odwracam głowę i widzę, siedzącego naprzeciwko mnie blondyna z niebieskimi oczami. Nienawidzę blondynów. I niebieskich oczu. Ten tutaj ma na sobie czarną kurtkę spod której wystaje ciemny fioletowy szalik.
-Hej-odpowiadam prawie szeptem. Na jego twarzy błyszczy uśmiech, na mojej- powaga. Jestem zmęczona. Nie mam siły z nim nawet rozmawiać. Wstaje i siada obok mnie. Nasze ramiona się stykają, a na mojej twarzy pojawia się nikły grymas niezadowolenia. Zastanawiam się skąd zna moje imię. Może mnie śledzi ? Lub jest szaleńczo we mnie zakochany i zaraz się mi oświadczy ? Teraz myślę nad tym czy przyjęłabym od niego pierścionek. Raczej nie. Nie kocham go. Może jest psychopatą, który gdy tylko wysiądę, zgwałci mnie i zabije ? Uśmiecham się krzywo sama do siebie i myślę czy byłoby to przyjemne. Umrzeć tak nagle i z zaskoczenia. Nikt by mi nie pomógł. Umarłabym sama gdzieś między podziemnymi korytarzami metra. Nawet nikt by nie zauważył.
Wysiadam z pociągu i idę szerokim korytarzem, oświetlonym jasnym, trupio bladym światłem. Chłopak idzie szybkim krokiem obok mnie. Zatrzymuję się nagle i spoglądam na niego.
-Chcesz mnie zabić ?-pytam. Marszczy czoło i spogląda na mnie niepewnie. Waha się. Widzę, że głośno się śmieje. Teraz to ja marszczę czoło.
-Dlaczego miałbym to zrobić ?-mówi z szerokim uśmiechem. Poprawiam swój bordowy szalik i opatulam się nim mocniej.
-Byłoby mi lepiej-odpowiadam cicho i ruszam w kierunku schodów. Na dużym zegarze po prawej stronie wskazówka powoli się przesuwa, wskazując godzinę dwudziestą dwadzieścia trzy.
-Naprawdę ? Naprawdę nie lubisz swojego życia ?
Wzdycham cicho.
-Nie lubisz tych pięknych wschodów i zachodów słońca ? Tego jak pada śnieg i jak świeci słońce ? Jak spadają na ziemię ostatnie liście z drzew ? Jak czajnik gwiżdże gdy woda jest wrząca ? Jak szczekają psy ? Jak matowa, rozgrzana trawa muska cię po nagich łydkach ? Nie lubisz kiedy cię ktoś całuje i mówi, że chce cię pokochać ? Że będzie zawsze przy tobie… ?
Czuję nagły dreszcz. Wzdrygam się mocno i szybko zatrzymuję. Oddycham głęboko. Chcę cię pokochać, chcę cię pokochać, chcę cię pokochać. Te słowa wypowiedział kiedyś Lu. Gdzie on jest ? Dlaczego go tu teraz nie ma ? Chłopak podchodzi do mnie i spogląda w moje smutne oczy. Zaczynam płakać. Gorące łzy wypływają z moich oczu. Obejmuje mnie i w ciszy pozwala się wypłakać. Tak bardzo nie chcę żyć. Nie chcę myśleć. Chcę zapomnieć. Chcę… Co ja tak naprawdę w życiu chcę ?

tapeta_natura.jpg


Mój ulubiony obrazek.
Tak czy inaczej witam was w ten śnieżny i wietrzny dzień. Czas zapalić światło.
  • awatar My imaginary world♥: Rozdział jest fantastyczny! A to co powiedział ten blondyn jest piękne *__* Z utęsknieniem czekam na kolejny rozdział! :D
  • awatar `Marzeniami sięgnąc nieba..: nie wyobrażam sobie siebie w takiej sytuacji jak ktoś obcy mnie woła :D A tekst "chcesz mnie zabić?" genialny :D Takiego chłopaka mogłabym mieć ;) wydaje się byż przystojny, umie cieszyć się życiem jeszcze jakby był zabawny to uch <3 :D No ale wracając do opowiadania to dobrze wiesz co chce Ci powiedzieć i wiem, że się powtarzam, ale bardzo podoba mi sie Twój styl pisania :)
  • awatar *Etta*: Świetny. Nic dodać nic ująć.
Pokaż wszystkie (22) ›
 

 

Kategorie blogów