Wpisy oznaczone tagiem "wkurw" (1000)  

insomniaa
 
"No sleep
No sleep until I'm done with finding the answer
Won't stop
Won't stop before I find a cure for this cancer
Sometimes I feel like going down I'm so disconnected
Somehow I know that I am haunted to be wanted"
(The Rasmus - "In the shadows")


Teoria zaliczona za pierwszym razem na maxa.
No i to by było na tyle jeśli chodzi o pozytywy...
Wczoraj zjebałam plac, dzisiaj też. I to naprawdę głupimi błędami.
KURWA NOOO!!!
Mam takiego pecha czy po prostu jestem tumanem?
Nie wiem czy bardziej jestem smutna czy wściekła.

Najchętniej rzuciłabym to wpizdu i więcej bym tam nie jechała, bo już mam dość. Nie warto tłuc się tyle kilometrów dla pięciu minut egzaminu. Tyle hajsu, czasu, wyrzeczeń, nerwów i wypalonych fajek - wszystko na chuj. Tak wielu ludzi we mnie wierzyło, a ja wszystkich zawiodłam. Może po prostu się do tego nie nadaję?

Z drugiej strony nie chcę dawać satysfakcji pewnej "głupiej kurwie" (wtajemniczeni wiedzą o kogo chodzi), a na fejsbuku grupa wsparcia pisze, że mam się nie łamać i zbierać w sobie pozytywną energię.

Może faktycznie trzeba naładować baterie?
Jeśli tak, to pora spać.

_________________________________________________________
To ważne, żeby mieć przyjaciół, z którymi możesz robić więcej niż plotkować, pić i palić. Zaprzyjaźnij się z ludźmi, przy których możesz płakać, takich którzy wspierają Twoje cele życiowe i wierzą w Ciebie.

Dziękuję ;*
 

insomniaa
 
W ten weekend ominęły mnie cztery imprezy: koncert Tabu, koncert Gurala, Czarny Karnawał i Kabareton. Co prawda niedzielę spędziłam miło z moim Miśkiem - najpierw gotując, potem spacerując, a później oglądając AHS, ale ciągle wisiało nade mną widmo wtorkowego egzaminu.
Zakuwałam pół nocy, a czuję się po tym jeszcze głupsza ;/

Do matury podeszłam z biegu, zupełnie bez stresu. Do egzaminu zawodowego tak samo. A teraz stresuję się jak cholera. Boję się, że zawiodę wszystkich, a najbardziej siebie.


Już nie wiem co mam robić: uczyć się, spać z książką pod poduszką czy odprawić czarną mszę?


Jak już zdam, to chyba z moją dynamiką jazdy zatrudnię się jako kierowca karawanu - pasażer cichy, spokojny, a i uśmiechać się do nikogo nie trzeba. Jedynym miejscem gdzie ludzie nie mają problemów jest cmentarz.


Jutro wrócę z tarczą, albo na tarczy.

"Będzie co będzie, stanie się co ma się stać
I tak kurwa mać przedstawienie musi trwać!"

_________________________________________________________

Nie rozumiem skąd w ludziach tyle bezinteresownego skurwysyństwa. Z zazdrości? Z zawiści? A może z chęci podbudowania swojego ego poprzez pastwienie się nad kimś.
Bo jeśli sam nie potrafisz wziąć życia w swoje ręce i spełniać swoich marzeń, to najlepiej robić pod górkę tym, którzy mają na to odwagę. Nic nie umiesz? Wmawiaj innym, że też nic nie potrafią. Jesteś głupi? Wmawiaj im, że są głupsi. Jesteś nieudacznikiem? Trzymaj kciuki, żeby innym też się nic nie udało. Najłatwiej wbijać komuś szpile, deprecjonować to co dla niego najdroższe. Po co? Tylko po to, żeby w swoim chujowym życiu poczuć się chociaż odrobinę lepiej.

Zastanów się nad sobą i uświadom sobie, że całe zło które cię w życiu spotyka, to tylko echo krzywd jakie wyrządziłeś innym ludziom. Więc kiedy następnym razem stanie ci się coś złego, to pomyśl o mnie. To właśnie jest karma.
Nie rób drugiemu co tobie niemiłe.
Chuju.


"To moje stilo, wjeżdżam jak kany kilo
W paradę debilom wjeżdżam jak w skałę kilof
Stawiam na jakość, nie ilość
A ty jakoś tak budzisz litość
Zżera cię zazdrość, i po chuj ci to? Cipo!"
(DGE - "5 Element")
 

insomniaa
 
Miał być wpis o tematyce kulinarnej, ale nie mam do tego głowy.
Cały wieczór na wkurwie ;/
Busy do D.City zawiesiły kursy, a ja jestem w ciemnej dupie. Do egzaminu jeszcze trochę, potem dwa tygodnie czekania na kwit, a gdzie jeszcze ogarnięcie auta? Muszę zdać, a ta presja mnie dobija ;C

Dobrze, że mam kogoś, na kogo mogę liczyć :)
Ale i tak mi głupio, bo nie lubię ludziom dupy zawracać...

Ehh... Chciałabym już być samowystarczalna. Chciałabym być silną i niezależną kobietą. Tak cholernie mi do tego daleko...


PS: Bąbel sugeruje mi oswojenie się z łopatą. I to mnie trochę przeraża, bo on zawsze trafia z podsumowaniami.
Fuck fuck fuck! o.O

_________________________________________________________
Be nice to people on your way up because you'll meet them on your way down.

Don't take revenge. Let karma do all the work. Just remember that all the shit someone puts you through, sooner or later finds its way back to them. You cannot do harm to someone because someone has done harm to you. You will pay just like they will.

Some people say: "karma is a bitch".
No.
Karma is a mirror.
And what you see in the mirror depends on you.
 

insomniaa
 
To będzie długi wpis, zacznę go od tych milszych rzeczy...


W niedzielę mój najukochańszy Miś miał urodziny <3

Uczciliśmy to już w sobotę na piwie z ZGK. Trochę szkoda, że na te imprezy zawsze docieram ostatnia. Za to zawsze mogę liczyć na ciepłe przyjęcie - to miłe, kiedy cały lokal wita cię uśmiechami i przytulasami ^^ Uwielbiam tych ludzi <3

Niedziela minęła nam leniwie. Ja większość czasu spędziłam w kuchni, bo obiecałam mojemu Pyszczkowi all-inclusive ;D Śniadanie do łóżka, dwudaniowy obiad i deser - fotorelację wrzucę w najbliższym wpisie foodpornowym. Najważniejsze, że Miś był szczęśliwy ^^

Wieczorem oglądaliśmy "AHS: Cult". Wkręciłam się. Coś czuję, że ten sezon będzie inspiracją do wielu wpisów.

_________________________________________________________
Lat mam tyle, ile WOŚP. Odkąd pamiętam wrzucałam pieniądze do puszki. W tym roku postanowiłam zagrać z Orkiestrą nie tylko jako Tuśka, ale też jako Insomniaa, przeznaczając miesięczny dochód z reklam na blogu na pomoc dzieciom.
Te pieniądze to pomoc od Was, moi drodzy Czytacze, bo to właśnie Wy czytając bloga generujecie zyski z reklam.

Byliśmy z Miśkiem w MDK na lokalnym finale WOŚP. Tej cudownej atmosfery otwartych serc nie da się opisać słowami. Do domu wróciliśmy przemoknięci, ale szczęśliwi, że zrobiliśmy coś ważnego i dołożyliśmy swoją cegiełkę.

Potem włączyliśmy tv i wszystko runęło...
Jedno serce zgasło, drugie zrezygnowało, a miliony innych pękły na pół...

Spirala ciągle się nakręca. Jak w tym kraju ma być dobrze, gdy ludzie tylko czekają, by skoczyć sobie do gardeł. Wydarzenie, które miało łączyć ludzi, podzieliło ich na dwa obozy - tych, którzy wrzucają do puszki Owsiakowi i tych, którzy chcą wrzucić do puszki Owsiaka.

Mowa nienawiści, hejt - znam to bardzo dobrze, doświadczam tego na każdym kroku. Teraz internet aż kipi od wylewanego jadu, a w komentarzach hipokryzja prima sort: "Stop mowie nienawiści, mordy zdradzieckie!".

“O jedno was tylko błagam: nie odpowiadajcie nigdy agresją na agresję, ponieważ jest to takie samo zło, jak każde inne”


(Robert Brylewski)
 

insomniaa
 
Na początek dowcip-zagadka:
Na jakie słowa najlepiej reagują zwierzęta?

“Zapraszamy do kasy obok”




Tłok, szał, hałas, z każdej strony ktoś cię popycha, słychać wrzaski, płacz dzieci...
Wojna?
Niee.
Przedświąteczne zakupy w markecie. Siedlisko zła i głupoty w najczystszej postaci. Właśnie wtedy wychodzą z ludzi najgorsze zwierzęce instynkty.

Szynki ze stoiska wymiecione, by dwa regały dalej pierdolnąć je do kosza z kapciami. Syf, wszystko rozjebane. Chleb wymacany, pomidory poobijane, ogórków to strach dotykać, bo nie wiadomo, co ci ludzie z nimi robili. To nie banany z Kolumbii, żeby ryć jak dziki. Nieopodal z zamrażarki machają jakieś nogi - babka nurkuje w poszukiwaniu fileta (mmm, filet - moja ulubiona ryba xD), a wygląda jakby szukała Titanica. A potem zostawia te zamrażarki pootwierane! Następna otwiera kartony z ryżem, jakby złotego pociągu szukała. Nie wiesz babo jak ryż wygląda?!

Typowy wąsaty cebulak w przepoconym swetrze z kontenera dla bezdomnych krzyczy do swojej żony: "-GIENKAA! CHLYBA WINCYJ WEŚ! I WUTKI BO MOŻE ŚFAGIER PRZYJEDZIE!!!"
Dobra, wódkę rozumiem, to się nie zmarnuje. Ale chlebek to trzeba szanować, nie wolno wyrzucać. A potem widzę, jak nad Nysą babka karmi kaczki rzucając im całe bochenki chleba (sic!).
Nie samym chlebem żyje człowiek. Z głodu się jeszcze nikt nie zesrał (o rly? o tym za chwilę), ważniejsze żeby się nie odwodnić.

Po markecie łażą 5 godzin, a w kolejce nie mogą wystać pięciu minut. Pomstują na te biedne kasjerki, sapią jak pedofil w sierocińcu. Właśnie w kolejce czuć prawdziwą polską atmosferę świąteczną, gdy wszyscy patrzą na siebie wilkiem, a jakby mogli, to by się pozagryzali. Jazdaaa po trupach do kasy!

Baba ostatkiem sił pcha dwa pełne kosze zakupów. Po świętach i tak się wszystko wypirdoli i kupi nowe, a co tam, stać ją.
Patrząc na te przepełnione koszyki można pomyśleć, że życie większości ludzi wypełnione jest treścią jedynie żołądkową.

A propos tejże treści, której z czasem trzeba się pozbyć, grozą wieją nawet opowieści z marketowej toalety. Kolejki długie jak tasiemiec w psiej dupie, w jednej kabinie nasrane na podłogę, w drugiej na ścianę. Widok mrożący krew w żylakach.


Market czynny w Wigilię do 13. Godzina 13.05: tłumy krzyczą pod drzwiami "-No jak to kurwa zamknięte?? To gdzie ja zakupy zrobię?!"
Właśnie przez takich ludzi Chrystus musiał się rodzić w stodole.


Sama też robię zakupy w markecie. Stoję po środku tego chaosu, bo muszę. Bo robię zakupy służbowe albo kupuję śniadanie do pracy, bo to jedyny sklep jaki mam po drodze. Ale gdybym była mobilna, to już wolałabym nadrobić kilka kilometrów, byle tylko się nie pchać w ten kocioł.
Chociaż z drugiej strony... Dla mnie jako niskociśnieniowca takie zakupy to nawet prozdrowotne, bo potem do końca roku kawy pić nie trzeba.
Zobaczcie: święta w pełni, a ja dopiero jad wylewam, tak mnie trzyma.


Dla pracowników marketów i galerii handlowych okres przedświąteczny to prawdziwa gehenna. Bo oprócz nawału pracy, po całym dniu użerania się z roszczeniowymi klientami, my też mamy dom do ogarnięcia i potrawy świąteczne do przygotowania. A po takich ciężkich bojach jedyne o czym myślimy po pracy to paść bezwładnie na łóżko.
Ubolewam nad zakazem wnoszenia do pracy broni palnej. Po pierwszym tygodniu takiej jazdy nie byłoby kogo obsługiwać.
Owszem, można to wszystko olać i kręcić loki na dziale mięsnym, jak to miało miejsce w jednym z lokalnych marketów (pozdro dla kumatych). Pomijając kwestię obleśności takiego zachowania, jest to taki poziom wyjebania na klienta, jaki chciałabym kiedyś osiągnąć xD

Ludzie! Dajcie na luz! Jak ktoś wykupi przed wami ostatniego karpia, to świat się nie zawali. Przecież święta to coś więcej niż tony żarcia, których i tak nie przeżrecie...
 

insomniaa
 
[tytułowy cytat nieprzypadkowo z tej piosenki, którą w okresie przedświątecznym już wszyscy rzygają]

Przygotowania do świąt w toku, a oprócz tego milion innych spraw do załatwienia. Rok się kończy, trzeba pozamykać wszystkie sprawy, oddać długi, powyjaśniać pewne rzeczy z niektórymi osobami, żeby w Nowy Rok wejść z czystą kartą.

Nienawidzę tego zapierdolu przed świętami. Sajgon w pracy, milion obowiązków w chałupie, a do tego jeszcze prozaiczne sprawy których już i tak na co dzień jest za dużo.
Środa - dzień wolny tylko z nazwy. Ogarniałam chatę, wędziłam szynki, dekorowałam pierniczki, a chwilę wytchnienia miałam dopiero o 2 w nocy, kiedy urządziliśmy sobie z Bąblem nocne Polaków rozmowy.
Czwartek aktywny od 7 nad ranem. Koło południa wizyta u "psycho-terapeuty" ;D A później kolejna część "Szybkich i wściekłych", czyli "Fast & Tuśka" xD

Przeraża mnie weekend. Oczyma wyobraźni już widzę te dantejskie sceny. Ludzie przed świętami to złooo. Ale to już temat na osobny wpis.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
"Święta: czas pojednania, przebaczenia" - co za pierdolenie. Niektórych relacji nie warto ratować za wszelką cenę. Nie można zginać karku kiedy nie jest się winnym.

PS: Jak tu nie wierzyć w prorocze sny, skoro dzisiaj sprawdziło mi się wszystko o czym śniłam... No kurwa -.-

PS2: komuś chyba się coś mocno pojebało. Nie lubię jak ktoś się bawi moim kosztem.

_________________________________________________________
If this is just a game for you, let's play, but on my rules. Now it's your turn.
 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

olena
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

insomniaa
 
Wczoraj był naprawdę ciężki dzień...
3,5h leżenia na stole. Bólu już nawet nie pamiętam.
Kostka mi spuchła. Od teraz możecie na mnie mówić "Wielka Stopa" xD

Mnie boli noga, inni mają ból dupy. Takie życie. Wszystkim na raz nie dogodzisz, za to wkurwić wszystkich jednocześnie to już żaden problem.

Przez moment w życiu wydaje ci się, że możesz wszystko. A tak naprawdę gówno możesz. I to właśnie jest rzeczywistość.

“Czasem tak mnie to wszystko męczy, że nawet nie mam siły źle się czuć”


(Charles Bukowski)

_________________________________________________________
"Once more you tell those lies to me
Why can't you just be straight up with honesty?
When you say these things in my ear,
why do you always tell me what you wanna hear?
Wear your heart on your sleeve make things hard to believe,
I'm not feeling this situation
Run away try to find that safe place you can hide
It's the best place to be when you're feeling like..."
(BFMV - "All these things I hate")


Ten, kto pierwszy wyciąga rękę wcale nie jest stracony, on po prostu nie chce stracić. Tylko ile razy można wyciągać rękę poniżając się dla jakiejś idei. Po kilku rozczarowaniach nie widać już sensu w tym geście. Można się bronić. Zapierać. Zdzierać sobie serce do krwi. I chuj. Jak coś ma być, to będzie, a jak nie, to się nie stanie.

Ludzie się nie zmieniają. Jeśli myślisz, że ktoś zmieni się ze względu na ciebie, to jesteś głęboko w błędzie. Może założyć tylko maskę, w której chcesz go zobaczyć. I uwierz mi, prędzej czy później ją zdejmie.
 

insomniaa
 
Najwyższy czas wziąć się w garść, posprzątać ten burdel wokół siebie i znowu robić dobrą minę do złej gry.

Wiecie co tak naprawdę decyduje o szczęściu?
Dobrze dobrane tabletki.
Co w takim razie pomoże na Weltschmerz?
Eutanazol.

Czarny humor.
Black is my happy color.
Cóż mam poradzić na to, że wszystko czarno widzę.
A teraz widzę jeszcze gorzej - jedno oko spuchnięte, w drugim astygmatyzm.

Serce też mam ślepe. Zawsze kiedy się nim kieruję, prowadzi mnie ono do rozczarowania. Jestem głupia, naiwna i łatwo daję się omotać ładnymi słówkami. Mam słabość do nieodpowiednich ludzi.
The prettiest flowers can be just as deadly as they are beautiful.


Ludziom można dawać szansę, kilka szans, sto, dwieście. Ale przychodzi moment, kiedy wyczerpują się baterie. Padają akumulatory wiary, że coś zmieni się na lepsze. Wtedy dojrzewamy do tego, że kolejna szansa nie zmieni biegu rzeki, nie przemówi do serca...

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Najbardziej nieodpowiedzialna rzecz: machać przed rozwścieczonym bykiem czerwoną płachtą i krzyczeć "Torro! Torro!"

Are you fuckin' serious? -_-
 

insomniaa
 
"Ile musisz stracić szans by te jedną wykorzystać,
Ile jeszcze w tobie kłamstw, ile prawdy w twoich myślach,
Na co jeszcze musisz przystać, ile na twych dłoniach krwi,
Ile jeszcze będzie chwil gdy śmierć zapuka do drzwi,
Ile jeszcze będziesz śnił o tym czego mieć nie możesz,
Ile jeszcze będziesz pił by się później czuć najgorzej"
(Kaczor - "Ile dni")


Znasz to uczucie, kiedy leżysz na łóżku, gapisz się w sufit, a łzy spływają ci do uszu?
Tak właśnie wyglądał wczoraj mój wieczór. Po wszystkim co mi się zwaliło na łeb, po tych wszystkich wkurwach, po tym jak trzęsłam się ze złości, po całym dniu sztucznych uśmiechów coś w końcu we mnie pękło.

-Nie mam już siły na to wszystko...
-Masz. Masz więcej siły niż ci się wydaje.

Dziękuję za te słowa. Bardzo chciałabym w to wierzyć.
Od zawsze robiłam wszystko, żeby ludzie uważali mnie za silną i niezależną osobę. Udaję przed wszystkimi, że jestem cyborgiem, że dam sobie radę ze wszystkim i że nic mnie nie rusza. Jak zawsze powtarzał Dachu: "-Zesraj się a nie daj się". To moje motto.
Często dostaję po dupie za to, że unoszę się honorem. Ludzie mi mówią, że głupio robię. Może i tak, ale nie chcę mieć wobec nikogo długu. Gdy ktoś wyciąga do mnie pomocną dłoń, to zamiast ją chwycić przybijam żółwika i mówię, że wszystko jest zajebiście i nie potrzebuję pomocy.
Pomimo tego, że staram się jak mogę, to ciągle wydaje mi się, że w niczym nie jestem wystarczająco dobra. Wiecznie się zadręczam, stale spodziewam się najgorszego. Chciałabym przestać się tak spinać, ale nie wiem jak. Najlepiej jakby udało się odciąć to wszystko takimi wielkimi nożyczkami. Albo uciszyć demony wiadrem prozaku.

_________________________________________________________
Od dawna mam takie jedno małe marzenie. W końcu zebrałam się na odwagę, by je spełnić. I akurat teraz, gdy byłam już tak blisko, ktoś musiał przyjść i wszystko zdeptać, bo wymyślił sobie inną wizję.
Już niedługo i tak zrobię to, co sobie zaplanowałam. Na złość wszystkim. Na pohybel skurwysynom!

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Ktoś mądry powiedział mi pół roku temu, że w życiu nie ma takiej rzeczy, której nie można by było naprawić.

Chciałabym posłuchać serca, które mówi mi, żeby to wszystko na nowo poukładać.
Rozum jednak podpowiada, że lepiej oblać benzyną i spalić to wszystko wpizdu.

Zwłaszcza po tym, co dzisiaj usłyszałam. Wszystko składa się w logiczną całość. Nie wiem komu mogę wierzyć, a prawda leży po środku.
Tylko gdzie to dokładnie jest?

=========================================================
Historia lubi się powtarzać.
Ale ja nie.
Szkoda ryja strzępić.
...злая карта, такая карма...
 

insomniaa
 

“Zawsze najgorzej jest rano. Zanim jeszcze człowiek doczołga się do powierzchni świadomości, ma to nieprzyjemne uczucie, że coś jest nie tak. A potem się budzi i rozpoznaje siebie, przypomina sobie wszystko i wie, że teraz jest zmuszony przeżyć ten nowy dzień aż do wieczora. Mózgowa maszyneria rusza powoli, zaczyna żuć, w prawo i w lewo, dostarcza te same słowa, zdarzenia, gesty, aż jest się gotowym do krzyku”


(Tove Jansson)


Ciągle w biegu. Brakuje mi czasu na wszystko.
Czuję się jak chomik w kołowrotku.
Przez życie nie chcę gnać bez tchu.
Ja wysiadam.

I wish I had the time for the nervous breakdown I deserve.

Za tydzień krew się poleje...
Z każdym dniem boję się tego coraz bardziej.


Po wielu godzinach przegadanych/przepisanych z Bąblem stwierdzam jedno: jest on mistrzem podsumowań.
Kiedyś podsumował mnie tekstem "-Wzięłaś sobie garba na plecy" i to trafne spostrzeżenie było.
Wczoraj też rozjebał system.

“Pyry lubią sos”


Bingo Mistrzu.


Znowu dostaję po łbie. Znowu wysłuchuję, że przecież mogłam być mądrzejsza, bo mogłam się domyślić, że będzie jak zawsze.
No mogłam. No i chuj.
Wpierdolę się jeszcze nie raz. I tu nie chodzi o to, że nie uczę się na błędach. Pierwszy raz to błąd, drugi - świadomy wybór. Nie robię tego dla ludzi, którzy i tak potem mają mnie w piździe. Robię to, bo chcę trzymać się obietnicy, chcę być fair przed sobą samą.
Kiedyś ktoś nauczył mnie wartości obietnicy i danego słowa. A u mnie słowo jest droższe od pieniędzy.

"Pieniądz podzielił nas a i tak wszystko zabierze czas
A kiedy tak przemijamy biegnąc ulicami miast
Zbyt często zapominamy kim jesteśmy w sieci kłamstw
Patrz jak czas nam zmienił twarz"
(3W - "Bezpowrotnie")

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Kto się spotkał pod kinem?
Wtajemniczeni wiedzą. Pozdro dla kumatych.
A niewtajemniczeni niech zapytają Tuwima.
Ręki brakuje na ten facepalm.
Banda kurwa pojebańców -_-

_________________________________________________________
"I chuj mnie obchodzi jakie masz do mnie podejście.
Chcesz wiedzieć? Powoli zapominam, że jesteś."
(Kawu - "Brud")
 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

insomniaa
 
"Сбит прицел, о себе в третьем лице.
Я сжег старого себя и мне не жалко.
В этом эпицентре, какой порядок цен?
Я сжег старого себя, злая карта, такая карма.
Сам за себя, один среди людей.
Это казино и не мой счастливый день.
Сам за себя, один среди людей"
(Влад Соколовский - "Гораздо важней")


Nie potrafię się ogarnąć i zebrać do kupy... Wszystko mnie przytłacza i ciągle towarzyszy mi uczucie jakbym miała zamiast serca worek mokrego piasku... Czuję się jak jeż, który ma igły skierowane do środka...
Cały czas pod górkę... Nie mam sił na to wszystko... Gdy pojawia się cień nadziei, że będzie lepiej, to nagle coś nowego wali mi się na łeb... Wszyscy rzucają mi kłody pod nogi.
Na dodatek jestem w tym miesiącu pod kreską, co mnie przeraża i dobija. Przecież zawsze byłam stabilna przynajmniej w tej kwestii (bo psychicznie do stabilności mi daleko). Od jakiegoś czasu jestem jak tykająca bomba. Wystarczy, że ktoś mnie dotknie i wybuchnę.

W nocy nie mogę zasnąć, rano nie mogę się dobudzić. Najchętniej schowałabym się przed całym światem pod kołdrą i non stop wyła w poduszkę. Wyglądam jak trup, a czuję się jeszcze gorzej. Ale muszę przecież udawać, że wszystko jest ok, że jestem cyborgiem i że sama poradzę sobie ze wszystkim.


Tyle razy wyciągałam rękę do ludzi, którzy potrzebowali pomocy. A teraz, gdy to ja jej potrzebuję, to jestem z tym wszystkim sama...
Przyjaciele... Pamiętają o mnie tylko wtedy, kiedy czegoś ode mnie chcą... A mi jest głupio odezwać się z problemem, bo dobrze wiem, że i tak mnie oleją... Pewnie nawet nie zauważyliby mojej nieobecności...
Może za wczasu skasujcie mój numer...


“Oszaleć, zabić się czy ciągnąć dalej?”


(Charles Bukowski)
 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

insomniaa
 
"It's not too late to turn back home
And we were never meant to be alone
You know we've got each other
It's not too late for two lost souls
We're not the only ones to lose control
But we're in this together, yeah
Every time you walk away
I lose the one I need to save
I just paint it black
Like starting over
Every time I lose a fight
And I'm dying to be right
I just paint it black
So you remember
This won't last forever
It's just another night"
(Andy Black - "Paint it black")


Cisza, hałas, wszystko kurwa na raz...
Nie pamiętam kiedy ostatnio siedziało we mnie tyle wkurwu. Muszę się zresetować i jakoś wyżyć, tylko nie wiem jak.
Próbuję podnosić sobie poziom endorfin czekoladą, ale nie pomaga. Nie wiem, czy potrzebuję medytacji, tygodnia snu, skrzynki wódki czy po prostu przytulenia i pogłaskania po głowie.

Bezsenność mi się rozbrykała. Potrafię nie spać do 4 i budzić się o 8... Chodzę późno spać, bo nie chcę, żeby mój czas wolny się skończył i zaczęło się jutro. Odkąd pamiętam zawsze bałam się jutra.
Parafrazując słowa kogoś mądrego: Wczoraj już przeminęło, dzisiaj należy do mnie, a jutra może nie być.

Czasem naprawdę wolałabym, żeby jutra nie było... Listopad dopiero się zaczął, a ja już mam go dość. A będzie jeszcze gorzej...

"Now I'm all alone
The future unknown
Got no where to go
But I'll survive
The loneliest nights
Won't give up the fight"
(Andy Black - "The Void")

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Trzecia plaga egipska zaliczona, wszyscy jeźdźcy apokalipsy dojechali. Kuźwa, przeczuwałam, że tak będzie.
Burdel na kółkach, jeszcze tylko nasrać i rowerem pojeździć -.-

Powyższe zdanie też idealnie opisuje mój obecny sposób dojazdu do pracy. Przejazd 6,50zł + cyrk gratis.

Wizyta u znachora zaliczona. O dziwo taka ślepa pała jak ja zakończyła badanie wzroku z wynikiem bardzo dobrym na oba oka. Ale nic dziwnego - doktor Mengele nawet niewidomemu by tak wypisał.

Zdemontowałam dzisiaj stare drzwi. Jutro planowany montaż nowych. Do tego czasu mieszkam jak w stodole xD

W dalszym planie na listopad jeszcze jedna wizyta u znachora, 15h pierdolenia kota w bambus, kilka negocjacji, trochę latania z papierologią, a na koniec krew i łzy (można przyjąć, że to taki masochizm w nagrodę za te wszystkie trudy).

_________________________________________________________
Kilka sekund o których później myśli się całymi dniami... :*
 

insomniaa
 
Podstawą przyjaźni jest szczerość.
Hmm... No cóż... Przynajmniej wiem, że tej relacji nie można nazwać przyjaźnią...

Wbrew pozorom nie jestem głupią gówniarą, która łyknie wszystko jak koń dropsa.

Nie lubię, gdy ktoś robi ze mnie idiotkę.

_________________________________________________________
Chciałam milczeć i nie dotykać wspólnych ustaleń
I nie ulegać jak niezdobyte mury Jeruzalem
Z żalem stwierdzam, że to tylko głupia niemoc
Nie płacz, nie jesteś Bogiem. Twoje łzy już nic nie zmienią...
 

insomniaa
 
Miałam wczoraj wrzucić zbiorczy wpis kulinarny, ale chciałam jeszcze dzisiaj upiec bananowca i dorzucić go do wpisu.
Niestety tu następuje #wkurw - już od początku wszystko było nie tak. Urwała się blaszka od zamknięcia. No chuj, piekarnik nagrzany, nic z tym nie zrobię. Tu z pomocą przyszła technologia rodem z Podlasia - podparłam drzwiczki kijem od miotły xD Myślałam, że dalej pójdzie już z górki. Ale nie... W połowie pieczenia przepaliła się spirala w piekarniku ;/ No i pizda w szafie ;/ Na to już nic nie mogłam poradzić.
A obiecałam chłopakom ciacho ;(

Ech, trzeba teraz kupić nowy piekarnik ;/
A póki co jedyne co mi zostało, to wrzucić zdjęcia poprzednich udanych bananowców:
z czekoladą:
banan.jpg

z karmelem i masłem orzechowym:
banankarmel.jpg


Dyniowe brownie z przepisu od Maxa:
dyniowe.jpg


Sernik malinowy z białą czekoladą na spodzie brownie:
sernik.jpg



Ale nie samą słodyczą człowiek żyje.
Moja i Misia wariacja na temat sałatki Cezar:
cezar.jpg

Pad thai:
padthai.jpg


Wylęgarniano-smoczana kuchnia nieczynna do odwołania.
Straciłam wenę tfu!rczą do eksperymentów kulinarnych.
Zawsze muszę coś zjebać ;/
 

 

Kategorie blogów