Wpisy oznaczone tagiem "wkurw" (1000)  

insomniaa
 
"Feeling like a freak on a leash
Feeling like I have no release
How many times have I felt diseased?
Nothing in my life is free... is free
Sometimes I cannot take this place.
Sometimes it's my life I can't taste.
Sometimes I cannot feel my face.
You'll never see me fall from grace
Something takes a part of me.
You and I were meant to be.
A cheap fuck for me to lay
Something takes a part of me"
(KoRn - Freak on a leash")


Mówią, że co cię nie zabije, to cię wzmocni. Gówno prawda.
Co cię nie zabije, to cię wkurwi i rozpierdoli psychicznie, albo sprawi, że sam będziesz chciał się zabić.

Dostaję pierdolcaaaa!
Potrzebuję duuużo prozaku. Chciałam napisać "i alkoholu", ale tego mam ostatnio nadmiar i jakoś nie pomaga ;D

Mogłabym napisać poradnik "Jak w tydzień nabawić się wrzodów żołądka, raka płuc, marskości wątroby i kurwicy" xD


Dobrze, że przynajmniej mam wsparcie w pewnym żulu patolu, który paradoksalnie jest tu jedyną ostoją normalności ;D
"Lis mi stąd wyszoł" :D

____________________________________________________
Tęsknię za moim Pyszczkiem ;C
Brakuje mi Go strasznie i marzę o tym, by wreszcie się w Niego wtulić i uciec od całego tego pojebizmu, który mnie otacza.

Dzisiaj oglądaliśmy korespondencyjnie komedię romantyczną "Love actually" i płakaliśmy w tych samych momentach ;D To niezbity dowód na to, że On jest moją drugą połówką i jest między nami jakieś metafizyczne połączenie dusz.
  • awatar Effugere: "Co cię nie zabije, to cię wkurwi i rozpierdoli psychicznie" - piękne słowa :D
Pokaż wszystkie (1) ›
 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

insomniaa
 
"You can't ditch him, you can't lose him.
There is no place you can hide.
He's a boy, he's a jerk.
He's everything that you despise.
But you can't just tune him out
because he's too loud to ignore.
When he shows up at your house
You kill the lights and hit the floor.
Cause he's a first class loser!
He's a first class loser!
He's a first class loser, which nobody can deny!
He's a first class loser!
He's not my type of guy."
(Dropkick Murphys - "First class loser")


Chciałam napisać najpierw o czymś ważniejszym, ale doszłam do wniosku, że po pierwsze trzeba trzymać się chronologii, po drugie zrzucić z siebie pewien wkurw, a po trzecie ta mała łyżka dziegciu nie zaszkodzi, bo zaraz osłodzę ją całą beczką miodu.

W czwartek nad ranem miałam pojebany sen, który niestety okazał się proroczy, bo pojebańce ze snu potrafią przeleźć do świata realnego.

Nie rozumiem skąd w ludziach tyle bezpodstawnej nienawiści i jak nudny żywot muszą wieść, skoro ich jedyną rozrywką jest zatruwanie życia innym. To trochę smutne, że zamiast cieszyć się własnym szczęściem wolą psuć cudze, bo tak bardzo kłuje ich w oczy. Trzeba być człowiekiem zepsutym i złym do szpiku kości, żeby jedyną radość czerpać wyłącznie z krzywdzenia innych.
I tak siedzą upośledzeni emocjonalnie, zapluci swoim własnym jadem, siedzą i knują intrygi, mistyfikacje.
Taa, mistyfikacje...
To jest mniej więcej taki poziom umysłowy:


Dobra, koniec pierdolenia kota w bambus, bo przecież nie byłabym sobą, gdybym nie skomentowała całej sytuacji bardziej soczyście.

Cytując za DDK RPK: "I nie tykając nazwiska piszę to z czystym sumieniem. Takich jak ty kurwo powinno się ubijać kamieniem"
Kurwy do wora, wór do jeziora i fora ze dwora! :D

(PS: Bąbel, szlifuj te łopate, może się przydać! xD)
 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

stormy
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Stormy:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

insomniaa
 
Apogeum przygotowań świątecznych wypadło dzisiaj, bo akurat mam wolne. Choinka ubrana, pierniczki udekorowane na odpierdziel, bo nie miałam weny, a najważniejszym i najbardziej pracochłonnym punktem dnia było wędzenie.

Walkę z wędzarnią zaczęłam o 9 nad ranem. Nie chciała mi się odpalić, dopiero koło południa zaczęła współpracować. Dym ze śliwkowego drewna snuł się nisko nad Wylęgarnią Smoków.
Uwędziłam trzy szyneczki peklowane w zalewie i cztery piersi z kurczaka peklowane na sucho. Szynka jeszcze nie sparzona, więc nie próbowałam, ale kurczak - petarda!
smoke.jpg

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Od prawie dwóch tygodni użerałam się z kurierami DPD, którzy notorycznie twierdzili, że nie było mnie w domu, kiedy byłam. I co zrobić z takim kurierem? Jak przyjdzie listonosz i zostawi ci awizo, to możesz wyjść i mu wpierdolić, a jak wezwie policje, to pokażesz awizo, że cię nie było. A z kur(w)ierem trzeba się użerać. Paczka dotarła do mnie w końcu dziś wieczorem, bo jebaniec z wąsem zdecydował się przyjechać po trzecim telefonie, 15 zł psu w dupę za powtórną dostawę, a co się nawkurwiałam to moje.
Za to paczki z Aliexpress powoli do mnie napływają.
Wniosek: prędzej trafi do mnie Chińczyk niż kurier DPD ;/

Czy jakaś apteka on-line sprzedaje prozac bez recepty w hurtowych ilościach? Tylko żeby przesyłka była czymkolwiek, byle nie kurierem. Może być nawet gołąb pocztowy.

Póki nie mam prozacu uspokajam nerwy mandałynkami.
W grudniu człowiek w 70% składa się z mandałynek ^^
 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

bulletjournal
 
6 - trzy kromki pełnoziarnistego chleba z twarożkiem i ogórkiem zielonym
10 - trzy oscypki
14 - ryż, jajko sadzone, warzywa na patelnię
18 - ryż z duszoną gruszką, jogurtem naturalnym i cynamonem

Płyny: 2 litry wody, 2 kawy zbożowe z mlekiem

AKTYWNOŚĆ
30 minut bieganie/marszobieg przełaje
10 minut rozciąganie


O matko, ale spróchniałam :D Nie wiem czy zaliczyć dzisiejszą aktywność do biegania czy już do marszobiegów. Co jakieś 500 m robiłam sobie przerwę przechodząc do marszu, by uregulować oddech. Kondycja leży totalnie! Kiedyś biegałam po 5 km, bez przerw i w miarę dobrym tempie, a teraz? Moją motywacją jest to, że jak już polepszę biegowe osiągi do naprawdę niezłych to przyznam się jaki dziś miałam tempo. Teraz nie napiszę, bo WSTYD. :P

Miałam dziś robić tę potrawkę o której wczoraj wspominałam. Rano uzgodniłam z mamą co jest w kuchni a co dokupić. I dupa, bo to co niby mieliśmy to było po terminie, przyprawy były zwietrzałe, a mięso było nieświeże... Dobra ja jestem bałaganiarą, ale to jest przesada. Kuchnia to jednak kuchnia, tu się gotuje i je, a jedzenie to jednak jedzenie... Niezbyt zdrowo (i smacznie...) jeść coś starego co w sumie do jedzenia już się nie nadaje. :/ Najgorsze jest to, że mama w tym nie widzi problemu. W sensie nie w samym jedzeniu starego mięsa (XD), ale w tym, że takie rzeczy po prostu trzyma się w domu zamiast przejrzeć wszystko raz na jakiś czas (niektóre produkty straciły ważność 3 lata temu...). Chciałam to zrobić, ale już zaczęło dochodzić do kłótni, bo "jedzenia nie wolno marnować" (ee? co?? really?). Stąd taki mało urozmaicony bilans, musiałam kombinować co mogę zdrowego i pożywnego zjeść. Jutro pewnie będzie równie beznadziejny...

Źle się dziś czuję. Jestem jakaś wrażliwa na wszelkie niepowodzenia, sfrustrowana tym wszystkim i niezmiernie w k u r w i o n a . Chyba okres mi się zbliża. Oby przyszedł szybko, bo serio ktoś ucierpi przez moje humorki.
9452-prawda.jpg
  • awatar CelestinDafne: Mój chłopak też nie lubi marnowania jedzenia. Zawsze wyrzucam przeterminowane produkty kiedy jego nie ma w domu. A co do siemia lnianego. Można go używać do koktajli, owsianek albo zalać wrzątkiem poczekać aż trochę spęcznieje i wypić. Ja muszę jeść co jakiś czas siemię bo mam problemy z trawieniem. Wspomaga prace jelit i żołądka. Zresztą to błonnik więc daje uczucie sytości. :) Tylko uwaga ma dużo kalorii.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

olena
 
Happy- Go- Lucky:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

insomniaa
 
"Z miejsca rodzi się agresja
Nie jest tak?
Trudno przestać o tym gadać
Sprawa jest jak zaraza
W konfrontacji trzeba się narażać
Nie uciekniesz, nie unikniesz
Możesz to odwlec na swą niekorzyść
By potem polec i dać się dobić
Nie wygram nie podejmując rękawic
Co nie może zabić to wzmocni
Baczność! Przemyśl! Spocznij!"
(52 Dębiec - "Konfrontacje")


Nic mnie tak nie wkurwia jak ludzie, którzy próbują za wszelką cenę wpoić innym swoją rację, w domyśle jedyną słuszną. Brakuje im siły argumentu, więc używają argumentu siły. Myślą, że rację ma ten, kto głośniej krzyczy. Stawiają siebie za wzór prosto z Sevres, chociaż materiał na mentora z nich marny.

Pewnie w przeszłości dostali srogo po dupie, może byli gnębieni. Po latach zapomnieli co czuje ten robaczek na najniższym szczeblu drabiny i pozbawieni chociaż krzty empatii zachowują się tak, jak kiedyś zachowywał się ich oprawca. Koło się zamyka, spirala nienawiści się nakręca.

Nie wmówicie mi, że fala jest tylko w wojsku albo w gimbazie. Całe życie jest jedną wielką falą właśnie przez takich dupków. Przez nieudaczników, którym coś nie wyszło na wielu płaszczyznach życia i teraz przelewają swoje frustracje na Bogu ducha winnych ludzi, tylko po to, żeby się dowartościować i podbudować swoje ego.

Pastwienie się nad kimś nie sprawi, że zyskasz respekt. Strach to nie szacunek. To, że będziesz krzyczał nie znaczy, że ktoś cię posłucha. Całego swojego doświadczenia życiowego nie przelejesz na drugą osobę magicznym pstryknięciem palcami. Człowiek uczy się na błędach, lecz tylko na swoich własnych.


W przeciągu niespełna doby można stracić do kogoś cały szacunek. Kiedy ktoś, kto w jakimś stopniu ci imponował, po czasie pokazuje swoje prawdziwe oblicze i okazuje się, że to po prostu kawał chama.
Najwięcej o człowieku mówi to, w jaki sposób traktuje on innych ludzi.


Słyszysz ten huk? To spada twój autorytet.
 

badbunny
 
Bad Bunny: Zanim napiszę cokolwiek innego, powiem jedno - jestem mega wkurwiona. Ktoś w pracy (raczej wiem kto) wymyślił sobie historię, że wzięłam chorobowe, bo miałam urodziny i oczywiście co poniektóre osoby w to uwierzyły. Teraz przez to mam nieprzyjemności. Powiedziałam swojemu przełożonemu co o tym myślę i zastrzegłam, że w takim razie od teraz zawsze będę przynosiła notkę od lekarza, niezależnie ile dni nie będzie mnie w pracy (normalnie trzeba przynosić dopiero po tygodniu nieobecności), bo mam już tego wszystkiego dość. Ludzie to skończone szuje...

Szczęście w nieszczęściu jest takie, że dało mi to jeszcze większego kopa do tego, żeby skupić się nad pracą nad sobą. Nie można sobie pozwolić, żeby inni nami pomiatali, co nie? ;)

Dzisiejszy bilans

Śniadanie:
♥ serek wiejski z papryką, pomidorami koktajlowymi i ogórkiem konserwowym - 194kcal
♥ kromka domowej roboty razowego chleba ze słonecznikiem i żurawiną - 81kcal
♥ duże jabłko - 160kcal
Drugie śniadanie:
♥ omlet z dwóch jajek - 140kcal
Obiad:
♥ zupa pomidorowa z makaronem - 247kcal
Kolacja:
♥ 6 pełnoziarnistych krążków z miękkim półtłustym serkiem - 414kcal
Przekąski:
♥ 10g orzechów włoskich - 70kcal
♥ 10g orzechów laskowych - 67kcal
♥ 10g orzechów pekan - 71kcal
♥ kostka 90% gorzkiej czekolady - 59kcal
Woda:
1.6l (zdecydowanie za mało)

Podsumowanie: 1503/1900kcal
Za mało mi tego wszystkiego weszło, ale choroba robi swoje :/ Jutro będę podbijała. Rozkład makro też taki sobie B21% T41% W38%.

Odpiszę na Wasze komentarze jutro, bo muszę się wyspać, inaczej nie zrobie tego co sobie zaplanowałam.
Dobrej!
cow.jpg
  • awatar Tigram Ingrow: Rozkład makro to moja zmora. Nie umiem tego ogarnąć :(
  • awatar better me ♕: Ludzie... Zawsze będą kopać dołki, tylko właściwie po co? Chyba nigdy nie zrozumiem. :/ A gdzie pracujesz jeśli mogę spytać? Jaka skrupulatność w bilansie! Podziwiam :D Ja jestem zielona jeśli chodzi o kaloryczność, wagi produktów a co dopiero makro... Czarna magia, ale może kiedyś :) Zdrowia :*
  • awatar rzycie: po co się tłumaczyć, trzeba było zaśmiać im się w twarz i powiedzieć że urodziny udane i żeby żałowali że nie spróbowali tortu xd tylko z przełożonym porozmawiać jak z człowiekiem...
Pokaż wszystkie (5) ›
 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

lauregold85
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

insomniaa
 
"Czułem, że duszę się
Miałaś też tak?
Podły świecie, lubię cię w chokerze oraz w kabaretkach
Są smakowe kondomy, jest zapachowa świeczka
Chcę cię przelecieć i usłyszeć jak radośnie ćwierkasz
W koło same orły, ja mam się za gołąbeczka"
(Adi Nowak - "Mortimer")


Wtorek zaczął się tak pięknie <3
Przyjechał do mnie mój najdroższy Skarbek, dał mi kwiatka <3
To już prawie trzy lata razem, a ja ciągle czuję się jak na pierwszej randce. No dobra, na pierwszej randce nie dał mi kwiatka, tylko lubieżnie mnie pocałował, ale no ^^

Miłe złego początki. Po randce musiałam iść do pracy. Wtorkową zmianę skwituję tym, że w psychiatryku prozac powinien być rozpylany w powietrzu. Gdy się pracuje w gastronomii, to tyle narzędzi zbrodni aż kusi...

Po pracy na szczęście znowu randka ^^
Miś zrobił na kolację makaron z kurczakiem, brokułami, pieczarkami i sosem serowym. Mężczyzna, który potrafi tak gotować, to prawdziwy skarb! <3

Środa oczywiście nie mogła być normalna i spokojna - zawsze jak mam wolne, to coś się musi odjebać.

Miejsce: autobus linii Zgc-DC przez Psk.
Sytuacja pierwsza: siedzący za mną facet w garniturze wpierdala łyżką konserwę turystyczną z puszki o.O
Sytuacja druga: w Psk awaria - odkręciło się koło. Do domu dotarłam godzinę później niż planowałam. Myślałam, że chociaż raz nie będę musiała wracać po ciemacku.
Ale jakby tego było mało...
Idąc do domu wlazłam w błoto. Zeszłam na trawnik, żeby wyczyścić buty. Wyczyściłam. Wlazłam w psią kupę. Brawo ja.

Teraz siedzę już w domu bezpieczna, popijam kawkę (ta kawiarka to dar od bogów! a nie, przecież sama sobie ją kupiłam) i zajmuję się tym... no... jak mądrze się nazywało to, że się nic nie robi? PROKRASTYNACJA! Pięknie brzmi.

Nie no, nie do końca jestem leniwą kluską. Na dzisiaj mam jeszcze w planach trening - obowiązkowo A6W i Mel B na pośladki, dodatkowo może izolacje i rozciąganie. Miało być jeszcze hula-hop, ale nie umiem kręcić, zasapałam się, a Vater powiedział, że gibam się jak orangutan ;<

Kupiłam cekinową kieckę na Sylwestra. Trzeba ćwiczyć, żeby się w niej dobrze prezentować. Tzn. jeszcze nie wiem, gdzie się zaprezentuję, bo nie mamy planów.
Czy ktoś organizuje dobre melo?
 

insomniaa
 
"Falling too fast to prepare for this
Tripping in the world could be dangerous
Everybody circling is vulturous,
negative, nepotist
Everybody waiting for the fall of man
Everybody praying for the end of times
Everybody hoping they could be the one
I was born to run, I was born for this"
(Imagine Dragons - "Whatever it takes")


Tegoroczne Ądżejki prezentują się dosyć słabo. Imprezę w Nostromo sobie odpuściłam, bo i tak wszyscy się wykręcali. Za tydzień "Andrzej w rytmie Dub" w QK, ale Misiek jedzie sam, bo dla mnie nie ma miejca na powrót.
Szkoda, bo chciałabym potańcować, zresztą trzeba się od czasu do czasu trochę odchamić i zaznać rozrywki.

Przednią rozrywkę mamy za to w psychiatryku (który jest nim nie tylko z nazwy).
Hit weekendu: nasz lokalny Benny Bennassi i jego harce przy betoniarce
:D
A drugi hit to dyskusja na temat życia erotycznego pań 50+ xD

Tak poza tym to już czuć w powietrzu święta, bo z ludzi jad się wylewa. Z każdym dniem coraz więcej pojebów.
Na ludzkie pierdolenie nawet mocna kawa nie pomaga. W takich sytuacjach to już nawet nie chcę kawy, a amfetaminy. Amfetaminy i cierpliwości.

Trzeba zacząć poczyniać przedświąteczne przygotowania, żeby nie musieć pchać się w ten najgorszy kociokwik. Mikołajkową paczkę dla Misia mam już skompletowaną. Muszę jeszcze kupić prezenty pod choinkę, upiec pierniczki, uwędzić szynki. Grudzień będzie pracowity.

_________________________________________________________
Nic tak nie wkurwia jak podejście "nie znam się to się wypowiem". Niektórzy pseudointeligenci powinni czasem ugryźć się w język albo wsadzić mordę w kubeł. Przydałaby się im chociaż krzta empatii i taktu.
Czasem takie głupie pierdolenie dotyka mnie bardzo mocno.
Ktoś, kto ma skrajnie płytkie priorytety, nie ma prawa mówić mi, że skoro ja nie mam takich samych priorytetów, to jestem w jakiś sposób gorsza. To strasznie puste myśleć, że życiowe doświadczenie i dobre wspomnienia można zdobyć tylko na dragach i baletach, a dorobić się można tylko na lewo, bo kto pracuje uczciwie i nie przepierdala pieniędzy, ten jest ubogi.

Mam wszystko to, o czym ty możesz sobie tylko pomarzyć. I nie chodzi tu tylko o sferę materialną.
Czy właśnie to nie jest największym bogactwem?
 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 

Kategorie blogów