Wpisy oznaczone tagiem "wkurw" (1000)  

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

insomniaa
 
Nie potrafię udawać. Gdy coś jest nie tak to raczej po mnie widać. To źle? No nie umiem cieszyć ryja do kogoś, kto już nie wzbudza we mnie pozytywnych uczuć. Nie potrafię tak grać, chociaż wzór do naśladowania mam zajebisty.

Tak jak w tytule: każdy dostaje to, na co sobie zasłużył, więc jeśli nie odpowiada ci moje zachowanie to przyczyny poszukaj w swoim.

Wkurwiają mnie te rozmowy o niczym. Wkurwia mnie to, że na każdy mój argument dostaję ciągle jedno i to samo słowo. Nie lubię, gdy ktoś ma na mnie wyjebane, a potem odwraca kota ogonem i próbuje wmówić mi, że to ja jestem ta zła. Tanie granie na emocjach, to takie w twoim stylu.


35 dni temu pisałam tu na blogu, że mi zależy.
Teraz to już sama nie wiem...

Albo będzie dobrze albo nic nie będzie.
Póki co pracujesz na to drugie...


...a chuj w to, koniec wpisu BO PRZECIEŻ TYLKO KURWA MARUDZE

_________________________________________________________
Underestimating me was your first mistake.
Second was crossing a witch.
Third was believing I harm none.
 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

insomniaa
 
Czasami mam wrażenie, że rozmawiając z niektórymi osobami w tle leci formułka "wszystko co powiesz może być użyte przeciwko tobie".

Cokolwiek bym nie zrobiła, cokolwiek bym nie powiedziała, cokolwiek bym nie napisała na blogu czy FB - zawsze ktoś się musi przyjebać.

Znasz to? Starasz się, robisz wszystko żeby było dobrze, a wzamian za to ludzie traktują cię jak śmiecia.
Wyciągasz do kogoś rękę, a on wbija ci nóż w plecy.
Ty do kogoś z sercem, a ktoś do ciebie z dupą.
Ale jeszcze przyjdzie koza do woza.
A wtedy wam powiem SPIERDALAJCIE ;>


Zbliża się Samhain i pogański koniec roku. Wtedy bariera między światami staje się cieńsza i do naszego świata mogą przenikać demony, duchy, zjawy. I można by pomyśleć, że to tylko słowiańskie legendy, ale zauważyłam, że w tym czasie z ludzi też wychodzi to, co najgorsze.

Jeśli trafisz na kogoś toksycznego, musisz wiedzieć, jak się zachować. Inaczej wyczuje twoje słabe strony i zacznie je drążyć, aby cię zniszczyć. Tak działają psychopaci. Biorą od ciebie wszelkimi sposobami to, czego teraz potrzebują, bo tak chcą. Kłamią, zwodzą i manipulują. To hieny i pasożyty. Czerpią energię z niszczenia innych.


Dzisiejszej nocy przypada nów. Z tej okazji odpalę czarną świecę w intencji kilku osób. Trochę się nazbierało...

“What was brought down upon me be returned but times three. Head to toe, skin and nerve. May you get what you deserve!”

 

malazdzira
 
doll_divine:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

insomniaa
 
"Don't turn away
There's still time
A tiny moment
Don't let go today
We can still shine
We are not broken (...)
Say nothing is over
Though everything's crazy
Be brave and trust me
It's not a game over
We gotta try harder
You gotta stay with me
There's nothing we can't reach
'Cause nothing is over"
(Sunrise Ave. - "Nothing is over")


Nigdy do tej pory nie potrzebowałam tyle siły ile potrzebuję teraz...
Ciągle wmawiałam sobie i innym, że jestem cyborgiem i ze wszystkim dam sobie radę. A teraz, wstyd się przyznać, przeraża mnie to wszystko i boję się, że tego nie udźwignę.

Egoizm niektórych ludzi wywołuje u mnie niesamowity wkurw. Jak tak dalej pójdzie, to mi się zaraz czarne świece skończą ;P

Czasem trzeba nas tylko dobrze wkurwić, żebyśmy sami się przekonali, że stać nas na dużo więcej, niż nam się wydaje.


Mam problem z piciem.
Tzn. nie taki jak sobie myślicie ;D
Chodzi o to, że mam problem z każdym napojem.

Np. ostatnio chciałam sobie zrobić dla odstresu chai latte. Herbaty sypnęło mi się hojnie, wyszło gęste jak smar do czołgu. No nic, wypiłam. Nie mogłam zasnąć do 4-tej O.O

A teraz piję wino.
Z butelki.
I nie wiem, czy czyni mnie to menelem, czy jednak perfekcyjną panią domu, bo nie brudzę kieliszka.

Potrzebuję się najebać i zresetować... I może wypłakać komuś w rękaw... Tyle razy ściągałam brzemię z ramion innych ludzi. Czy tym razem ktoś zrobi to samo dla mnie?
 

insomniaa
 
"You don't know what your power has done to me
I want to know if I'll heal inside
I can't go on with a holocaust about to happen
Seeing you laughing another time
You'll never know how your face has haunted me
My very soul has to bleed this time
Another hole in the wall of my inner defenses
Leaving me breathless, the reason I know"
(Disturbed - "Stricken")


Życie na wysokich obrotach.
Są takie chwile, że mam ochotę rzucić to wszystko wpizdu, ale później uświadamiam sobie, że przecież nie mogę. Przecież jestem niezniszczalna.

"When the world keeps trying, to drag me down,
I've gotta raise my hands, gonna stand my ground.
Well I say, Have A Nice Day. "

Odliczam tylko dni, aż się trochę uspokoi.
"Odliczanie" to hasło przewodnie ostatnich tygodni. Do otwarcia nowego kołchozu, do wesela, do świętego spokoju...


Z rzeczy miłych:
1. wtorkowa "przerwa" w pracy z Misiołkiem (On wie ocb ;* )
2. w niedzielę byłam na grzybingu z Miśkiem, N. i K. Całkiem sporo nazbieraliśmy, ale mi oczywiście wiecznie mało, więc czekam na kolejne grzybobranie.
3. jutro do psychiatryka wraca moja Kromeczkaaa!!! ^^
4. przed chwilą dzwonił mój Bąbelek, oczywiście najebany w szpadel xD ale lubię nocne pogaduchy z tym wariatem. Dawno nikt mi tak nie nasłodził jak on dzisiaj ;D BFF i loffki <3

Idę więc spać naładowana mega pozytywną energią ^^
Może ta energia nieco przesycona alkoholem, ale po pierwsze: co u trzeźwego na myśli to u pijanego na języku, a po drugie: zaczęła się już jesień, a co za tym idzie radosne letnie chlanie przerodziło się w melancholijne jesienne pijaństwo ;P

----------------------------------------------------------------------------------------------------

“Słowa są ważne, a kiedy zbierze się je w masie krytycznej, zmieniają naturę wszechświata”


(sir Terry Pratchett)

Trzeba uważnie ważyć słowa. Niektóre mogą wręcz zatopić okręt.
Mam w głowie pewne słowa, które w moim odczuciu są klątwą. Zresztą czego innego mogłabym się spodziewać akurat od tej osoby. To już drugi raz.
Mogę rozsypywać kręgi z soli, okadzać mieszkanie szałwią, nosić kryształy w kieszeni - wiem, że i tak nigdy się nie uwolnię...

_________________________________________________________
Zrozumiałam, że niektóre osoby nigdy nie będą mnie szanować i doceniać. Nie ma znaczenia kim jestem, jaka jestem, co robię, jaką mam historię życia i co osiągnęłam. Zrozumiałam, że nie ma sensu niczego udowadniać ani tłumaczyć. Szczególnie ludziom, którzy uważają się za lepszych od innych, a tak naprawdę lepsze od innych mają jedynie mniemanie o sobie.

W końcu potkniesz się o to swoje za duże ego. Całe zło, które wyrządzasz ludziom, do ciebie wróci. Chuju.

Czarna świeca płonie...
 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

insomniaa
 
Robota stoi jak wzwód.
A ja jestem zawieszona w próżni i nie mam co ze sobą zrobić. Wkurwia mnie już to bezrobocie przeplatane wolontariatem. W międzyczasie latam Smokiem, przez tydzień natrzaskałam w chuj kilometrów, a rozrządu nie mam kiedy wymienić (i za co).
Do pizdy z tym wszystkim... ;/

Znowu udowadniam sobie i innym, że jestem niezniszczalna. Praca, trasa, 2h snu, trasa, praca - przeżyłam to, więc przeżyję wszystko.
Te dwie godziny snu to i tak traumatyczne, bo albo śnią mi się jakieś maszkary, albo ten "wyciągnięty szczurom z pyska".
No i doszłam do wniosku, że wolę wstawać o 4 nad ranem niż o 8 nad ranem.

Niech wszystko się już ułoży...


The best thing you could do is master the chaos in you.
You are not thrown into the fire. You are the fire.
You've been not burried. You've been planted. Grow!
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Z takich milszych rzeczy:

Razem z Kromeczką korzystając z dobrej akustyki śpiewałyśmy przy sprzątaniu. Dobre to było ;D
Oprócz tego beka z tego, co się ubiera w kontenerze Caritasu (a myślałam, że człowiekowi na takim poważnym stanowisku to nie wypada... tzn. nic mu nie wypada tak jak włosy xD)
No i tekst do zapamiętania (który przebija nawet pamiętne kromeczkowe pojazdy do jej ulubionego kolegi): "Miałeś kiedyś cudzą nogę koło dupy?" xD

W sobotę byłam z Miśkiem na grzybobraniu, niestety znowu skromnym.

Po grzybobraniu pojechaliśmy z N. i K. na Święto Grzyba. W skrócie: wata cukrowa, pajda ze smolcem, patologia, janusze, sebixy, kręcone ziemniory i pająki w 9D.
Łach w drodze powrotnej:
<jedziemy na Wylęgarnię, N. mryga światłami>
-Synek, co ty robisz?
-Tańczę xD

PS: A Bąbel na bombie to jest wgl miszcz! Tak trzeba żyć! ;D

PS2: tęsknię za tobą głupolu... :C

_________________________________________________________
When witches go riding and black cats are seen the moon laughs and whispers: it is friday 13!

Pełnia Księżyca w piątek 13-go odpowiednio uświęcona. Oczyściłam i naładowałam tarota i kryształy, odpaliłam czarną świecę i próbowałam odpędzić od siebie całe to pojebaństwo, które się do mnie ostatnio przyczepiło.

Każdy dostanie to, na co sobie zasłużył. Doszły mnie słuchy, że niektórzy już słono zapłacili.
Ale to nie mój problem - ja tu tylko sprzątam.

A witch does not need to fix problems, a witch fixes the energy around problems, then the problems fix themselves.
 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

insomniaa
 
Jak miło w końcu zasiąść w moim Centrum Dowodzenia po tak długiej emigracji ^^

Tydzień temu w niedzielę byliśmy z Miśkiem na "rodzinnej" imprezie - urodzinach mojej Sis ;* Popite, pojedzone, a przede wszystkim pośmiane ;D
Tak się śmiałam z Braciaka w "golfie" aż na drugi dzień mi samej szyję powykręcało ;/

Zeszły tydzień był wyjątkowo ciężki...
Po 10h w psychiatryku, do tego wstawanie o 8 nad ranem wymęczyło mnie doszczętnie. Codziennie wstając rano czułam się jak po zderzeniu z pędzącym pociągiem.
Do tego wieczne spiny, "włajaż włajaż" i mantrowanie, żeby komuś nie wyjebać. Nie pozwolę sobie, żeby ktoś do mnie pyszczył i mnie szarpał.
"Szlachta baluje, frajer pracuje. Chuj ci na łeb pizdo jebana" xD
Życzymy miłego dzionka i smacznej kawki (pozdro dla kumatych!)

Poza pracą dobiły mnie jeszcze kłótnie, przez które nie raz ryczałam i nie spałam po nocach...
Ale ja przecież tylko marudzę...

Na weekend udało mi się nieco naładować baterie.
Najpierw w piątek na Soundsystem Street Festiwal, mimo że pod koniec już trochę przysypiałam.
A potem w sobotę, bo w psychiatryku odwiedził mnie Kriss i ustawiliśmy się na piwko z Ryśkiem (w ramach krissowego wieczoru kawalerskiego xD). Fajnie było spotkać moje kochane mordy. Poczułam się jak za starych dobrych czasów w technikum.

Nooo i śmieszkowałyśmy dużo z Kromeczką:

“-Proszę gumka na wynos!”


"-Na miejscu czy na miejscu?" xD

“-Ta broszka należy do Pierdzioszka”


Ale najlepsze było spanie pod beczką xD
No i "miss mokrego podkoszulka": "hej dziewczyny, ściągać kiecki, bo nadjechał Marek Marecki" xD


A teraz uprawiam łomżing (pigwa z miętą i mirabelka) i słodkie nieróbstwo. Tego mi było trzeba!


PS: mam kryzys ekonomiczno-seksualny: patrzę do portfela a tam chuj. Ale jak tylko wygrzebię się z kryzysu, to muszę iść do mojego psychoterapeuty. Mam kilka projektów na dziaby, w tym wspólny z Kromeczką. Kiedyś chciałam sobie też wydziarać koniczynkę, no ale...

PS2: Mercury retrograded all over me...
Dobrze, że właśnie dziś retrogradacja kończy się Czarnym Księżycem. Pora się ogarnąć i zacząć pisać nowy rozdział.
Kilka dni temu wyciągnęłam zakurzoną już talię tarota, by sprawdzić, co powiedzą mi karty. Wszystko składa się w logiczną całość:

“Everything comes with a price”


Nie wiem która cena jest wyższa: materialna, fizyczna czy mentalna...

PS3: przypominam, że zaczynają spadać Perseidy, a ich apogeum jak co roku otwiera moje święto ^^

__________________________________________________
I swear empaths can feel things way before they actually find out things. They can feel when they're being played. They can feel when their "friends" are being shitty. They can feel when something isn't right.
Mam instynkt silniejszy od przeciętnych ludzi. Wiem kiedy coś jest nie tak, kiedy ktoś kłamie albo robi ze mnie idiotkę. I bardzo tego nie lubię.


To, że komuś wybaczam, nie znaczy, że akceptuję to, co zrobił, albo o tym zapomniałam. Nie oznacza to, że znowu mu ufam. Wybaczam dla siebie, żeby przestać się dręczyć i ruszyć dalej, bo trochę ciężko się idzie ciągnąc gówno przez morze. Nie jest tak jak powinno być, nie wiem nawet czy jest dobrze. I tak sobie trwam zawieszona gdzieś pomiędzy "ogiń dym" a "płoń na stosie", zastanawiając się, czy bardziej chcę przytulić czy w łeb przyjebać.
Wiecie co mnie najbardziej wkurwia w ludziach? Kiedy z kimś się pohapiesz, ale tak już na etapie "wypierdalaj nara", a później ten ktoś pisze jak gdyby nigdy nic. Książkowy przykład rozdwojenia jaźni. Nie jeden psychiatra by na tym rodzinę wykarmił. Robi mi to w głowie jedno wielkie WHAT THE FUCK. Nie potrafię udawać, że nic się nie stało.
 

insomniaa
 
Nie przykładałam specjalnej wagi do astrologii, dopóki nie przekonałam się, że układ ciał niebieskich faktycznie ma wpływ na to, co się dzieje w moim życiu. To nie jest przypadek, bo nigdy nie wierzyłam w przypadki. Wszystko składa się w logiczną (choć metafizyczną) całość.

W związku z retrogradacją Merkurego obkładam się kryształami, piję koporski czaj (więcej o tym w najbliższym wpisie szamańskim) i odkurzyłam moją talię tarota. Taki mój "witchy chill". Muszę coś zrobić, żeby nie zwariować. Ostatnio czuję się tak, jakbym non stop była pod ostrzałem, a w plecach mam tyle noży, że mogłabym udawać jeża.

Wszystko się pieprzy, nic nie idzie tak jak powinno, co chwilę pojawiają się nowe problemy. Ludzie są nieobliczalni, wkurwiają się, warczą na siebie. Ciągle same kłótnie, fochy, nieporozumienia. Rzeczy się psują, hajs się dupy nie trzyma, nic nie chce współpracować. Cały czas pod górkę.
Całe to kosmiczne pokurwienie będzie trwać do końca miesiąca.
Jak się przed tym bronić?
Primum non nocere - czyli nie dolewać oliwy do ognia. Nie panikować. Nie przejmować się tym, na co nie mamy wpływu. Być wyrozumiałym dla wkurwionych ludzi, ustępować głupszym, schodzić im z drogi. Najpierw myśleć, potem mówić, a najlepiej częściej gryźć się w język. Nic nie planować. Nie zaczynać nowych projektów, a trwające w miare możliwości zapauzować. Słuchać swojej intuicji. A przede wszystkim: oczekiwać nieoczekiwanego.

Retrogradacja Merkurego, pełnia Księżyca, wczorajsze częściowe zaćmienie (a u mnie prywatnie bloody moon) - nie ma chyba lepszej okazji do pozbycia się negatywnej energii ze swojego życia. Czas odciąć sznurki, odczepić pijawki, ściągnąć z ramion ciężkie brzemię.
Pamiętacie legendę o Bazyliszku? Jak zginął? Zamienił się w kamień patrząc w lustro. Lustro to karma. Tym lustrem będę ja.
Choć serducho podpowiada, że powinnam odpuścić, to rozum mówi, że tak będzie lepiej. Czuję się rozdarta i zawieszona między tym, co chcę a tym co powinnam zrobić.

Dasiek powiedział mi kiedyś tak: "Dla ludzi twoją wartością nie jest twoje złote serce. Dla niektórych jesteś warta tyle, ile mogą na tobie zyskać".
I to mądre słowa były. A teraz na każdym kroku przekonuję się o ich prawdziwości.


Clean up how you feel about others. Release those heavy feelings. Walk away from "friendships" that makes you feel small and insecure, and seek out people who inspire you and support you. Never chase anyone. A person who appreciates you will walk with you. The biggest mistake one can make, is losing yourself in the process of valuing someone too much, and forgetting you are special too. Delete the people that make you feel bad about yourself or your life, unfollow them, delete their numbers, erase their texts. You attract the energy you focus on. Take no shit.
If you walked away from a toxic, negative, abusive, one-sided, dead-end, low vibrational friendship - you won. Be thankfull for closed doors, bad vibes and stuff that falls apart. It'll protect you from things not meant for you.

_________________________________________________________
Zeszłej nocy miałam sen, a wierzę, że sny mają drugie dno i ten nie był przypadkowy.
Śnił mi się ktoś, kogo aktualnie raczej nie chciałabym widzieć.
Śniło mi się, że byłam z przyjaciółmi w hotelu. Ujrzałam tego kogoś w tłumie, byłam pewna, że mnie rozpoznał. Chciałam pójść do pokoju, tylko nie pamiętałam numeru. Spotkałam go na korytarzu, na mój widok wzruszył się i uśmiechnął. Chciał przytulić mnie na powitanie, a ja zrobiłam krok w tył. Więcej nie pamiętam...

Ten sen był tak realistyczny, ciągle mam go przed oczami, a w głowie kołacze mi się przesąd, że jak ktoś ci się śni, to znaczy, że za tobą tęskni.
Co mam o tym myśleć?
Hmmm...
Nie pozostaje mi nic jak tylko czekać na kolejny sen...
 

insomniaa
 
"So save your breath, I will not care
I think I made it very clear
(...)
*I only wish you weren't my friend*
*Then I could hurt you in the end*
I never claimed to be a saint
Ooh, my own was banished long ago
It took the death of hope to let you go
So break yourself against my stones
And spit your pity in my soul
*You never needed any help*
*You sold me out to save yourself*
*And I won't listen to your shame*
*You ran away, you're all the same* "
(Slipknot - "Snuff")

[wałkuję tę piosenkę od kilku dni... nuta z przesłaniem...]


Nerwówka...
Czas ucieka, a nic nie rusza się do przodu. Wszyscy burczą i ciskają gromami, a ja muszę robić za piorunochron... Już mam tego dość. Niech się wszystko ułoży albo niech jebnie wpizdu - przynajmniej będę wiedziała na czym stoję.

Z tego stresu coraz więcej palę. W zeszłą środę tak mną telepało, że wypaliłam całą paczkę fajek. Myślałam, że się porzygam, nie wiem tylko czy od papierosów czy z nerwów...

Wiecie jak wiele można nauczyć się w 5 sekund?
1. jeśli myślisz, że zdążysz - nie zdążysz;
2. jeśli myślisz, że się zmieścisz - nie zmieścisz się;
3. nie wolno jeździć dwa razy szybciej niż dopuszczalna prędkość, bo kto szybko jeździ tego wolno niosą (w tym przypadku na szczęście tylko do warsztatu).

Wszystko przeciwko mnie, wszystko na "nie", kłótnie, nieporozumienia, ogólne nieogarnięcie, bezsenność, koszmary. I niech mi ktoś powie, że retrogradacja Merkurego to bujda.
(podając w oryginale za Insta: "Get ready as Mercury goes into retrograde. Arguments will flare up for no reason and misunderstandings will occur. Electronic equipment will break and go crazy. Your mind will feel a little cloudy. Things will go missing. You will have trouble sleeping. Dreams will be weird and nightmarish. All sorts of bizarre things will happen.")

_________________________________________________
Ja się nie zmieniłam, wciąż jestem taka sama, ale nie chodzę już tam, gdzie mnie nie chcą, nie dzwonię do tych, którzy nie odbierają, nie piszę do tych, którzy mi nie odpowiadają i odchodzę z miejsc, gdzie nie jestem mile widziana...

Jeżeli ktoś traktuje cię źle pamiętaj, że coś jest nie tak z nim a nie z tobą. Normalni ludzie nie niszczą innych ludzi.

Don't let people treat you like a cigarette, they only use you when they're bored and step on you when they're done. Be like drugs, let them die for you.

If some relationship can be destroyed by the truth it deserves to be destroyed by the truth.
NO MORE LIES!
 

 

Kategorie blogów