Wpisy oznaczone tagiem "wkurw" (1000)  

insomniaa
 
"Сбит прицел, о себе в третьем лице.
Я сжег старого себя и мне не жалко.
В этом эпицентре, какой порядок цен?
Я сжег старого себя, злая карта, такая карма.
Сам за себя, один среди людей.
Это казино и не мой счастливый день.
Сам за себя, один среди людей"
(Влад Соколовский - "Гораздо важней")


Nie potrafię się ogarnąć i zebrać do kupy... Wszystko mnie przytłacza i ciągle towarzyszy mi uczucie jakbym miała zamiast serca worek mokrego piasku... Czuję się jak jeż, który ma igły skierowane do środka...
Cały czas pod górkę... Nie mam sił na to wszystko... Gdy pojawia się cień nadziei, że będzie lepiej, to nagle coś nowego wali mi się na łeb... Wszyscy rzucają mi kłody pod nogi.
Na dodatek jestem w tym miesiącu pod kreską, co mnie przeraża i dobija. Przecież zawsze byłam stabilna przynajmniej w tej kwestii (bo psychicznie do stabilności mi daleko). Od jakiegoś czasu jestem jak tykająca bomba. Wystarczy, że ktoś mnie dotknie i wybuchnę.

W nocy nie mogę zasnąć, rano nie mogę się dobudzić. Najchętniej schowałabym się przed całym światem pod kołdrą i non stop wyła w poduszkę. Wyglądam jak trup, a czuję się jeszcze gorzej. Ale muszę przecież udawać, że wszystko jest ok, że jestem cyborgiem i że sama poradzę sobie ze wszystkim.


Tyle razy wyciągałam rękę do ludzi, którzy potrzebowali pomocy. A teraz, gdy to ja jej potrzebuję, to jestem z tym wszystkim sama...
Przyjaciele... Pamiętają o mnie tylko wtedy, kiedy czegoś ode mnie chcą... A mi jest głupio odezwać się z problemem, bo dobrze wiem, że i tak mnie oleją... Pewnie nawet nie zauważyliby mojej nieobecności...
Może za wczasu skasujcie mój numer...


“Oszaleć, zabić się czy ciągnąć dalej?”


(Charles Bukowski)
 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

insomniaa
 
"It's not too late to turn back home
And we were never meant to be alone
You know we've got each other
It's not too late for two lost souls
We're not the only ones to lose control
But we're in this together, yeah
Every time you walk away
I lose the one I need to save
I just paint it black
Like starting over
Every time I lose a fight
And I'm dying to be right
I just paint it black
So you remember
This won't last forever
It's just another night"
(Andy Black - "Paint it black")


Cisza, hałas, wszystko kurwa na raz...
Nie pamiętam kiedy ostatnio siedziało we mnie tyle wkurwu. Muszę się zresetować i jakoś wyżyć, tylko nie wiem jak.
Próbuję podnosić sobie poziom endorfin czekoladą, ale nie pomaga. Nie wiem, czy potrzebuję medytacji, tygodnia snu, skrzynki wódki czy po prostu przytulenia i pogłaskania po głowie.

Bezsenność mi się rozbrykała. Potrafię nie spać do 4 i budzić się o 8... Chodzę późno spać, bo nie chcę, żeby mój czas wolny się skończył i zaczęło się jutro. Odkąd pamiętam zawsze bałam się jutra.
Parafrazując słowa kogoś mądrego: Wczoraj już przeminęło, dzisiaj należy do mnie, a jutra może nie być.

Czasem naprawdę wolałabym, żeby jutra nie było... Listopad dopiero się zaczął, a ja już mam go dość. A będzie jeszcze gorzej...

"Now I'm all alone
The future unknown
Got no where to go
But I'll survive
The loneliest nights
Won't give up the fight"
(Andy Black - "The Void")

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Trzecia plaga egipska zaliczona, wszyscy jeźdźcy apokalipsy dojechali. Kuźwa, przeczuwałam, że tak będzie.
Burdel na kółkach, jeszcze tylko nasrać i rowerem pojeździć -.-

Powyższe zdanie też idealnie opisuje mój obecny sposób dojazdu do pracy. Przejazd 6,50zł + cyrk gratis.

Wizyta u znachora zaliczona. O dziwo taka ślepa pała jak ja zakończyła badanie wzroku z wynikiem bardzo dobrym na oba oka. Ale nic dziwnego - doktor Mengele nawet niewidomemu by tak wypisał.

Zdemontowałam dzisiaj stare drzwi. Jutro planowany montaż nowych. Do tego czasu mieszkam jak w stodole xD

W dalszym planie na listopad jeszcze jedna wizyta u znachora, 15h pierdolenia kota w bambus, kilka negocjacji, trochę latania z papierologią, a na koniec krew i łzy (można przyjąć, że to taki masochizm w nagrodę za te wszystkie trudy).

_________________________________________________________
Kilka sekund o których później myśli się całymi dniami... :*
 

insomniaa
 
Podstawą przyjaźni jest szczerość.
Hmm... No cóż... Przynajmniej wiem, że tej relacji nie można nazwać przyjaźnią...

Wbrew pozorom nie jestem głupią gówniarą, która łyknie wszystko jak koń dropsa.

Nie lubię, gdy ktoś robi ze mnie idiotkę.

_________________________________________________________
Chciałam milczeć i nie dotykać wspólnych ustaleń
I nie ulegać jak niezdobyte mury Jeruzalem
Z żalem stwierdzam, że to tylko głupia niemoc
Nie płacz, nie jesteś Bogiem. Twoje łzy już nic nie zmienią...
 

insomniaa
 
Miałam wczoraj wrzucić zbiorczy wpis kulinarny, ale chciałam jeszcze dzisiaj upiec bananowca i dorzucić go do wpisu.
Niestety tu następuje #wkurw - już od początku wszystko było nie tak. Urwała się blaszka od zamknięcia. No chuj, piekarnik nagrzany, nic z tym nie zrobię. Tu z pomocą przyszła technologia rodem z Podlasia - podparłam drzwiczki kijem od miotły xD Myślałam, że dalej pójdzie już z górki. Ale nie... W połowie pieczenia przepaliła się spirala w piekarniku ;/ No i pizda w szafie ;/ Na to już nic nie mogłam poradzić.
A obiecałam chłopakom ciacho ;(

Ech, trzeba teraz kupić nowy piekarnik ;/
A póki co jedyne co mi zostało, to wrzucić zdjęcia poprzednich udanych bananowców:
z czekoladą:
banan.jpg

z karmelem i masłem orzechowym:
banankarmel.jpg


Dyniowe brownie z przepisu od Maxa:
dyniowe.jpg


Sernik malinowy z białą czekoladą na spodzie brownie:
sernik.jpg



Ale nie samą słodyczą człowiek żyje.
Moja i Misia wariacja na temat sałatki Cezar:
cezar.jpg

Pad thai:
padthai.jpg


Wylęgarniano-smoczana kuchnia nieczynna do odwołania.
Straciłam wenę tfu!rczą do eksperymentów kulinarnych.
Zawsze muszę coś zjebać ;/
 

insomniaa
 
"I'm not coming back
I'm not gonna react
I'm not doin' shit for you
I'm not sittin' around
When you're tearing it down around us
I'm not livin' a lie
While you swim in denial
Cuz you're already dead and gone
You leave me out on the curb
Just like everyone else before you"
(Sick Puppies - "My world")


Many things aren't equal but everyone gets the same 24 hour a day, 7 days a week. We make time for what we trully want. Never believe anyone who says they're too busy. If they wanted to be around you, they would. Some talk to you in their free time, and some free their time to talk to you. Learn the difference. Instead of saying "I don't have time" try saying "It's not a priority" and see how that feels.

I'm never shoked when people let me down. I just hate the fact that I pull myself in a position to be let down in the first place.
Another lesson learned...
I'm just sad and disappointed...
The best way to avoid disappointment is to not expect anything from anyone.

"So here I am again
In the middle of the end
The choice I wish I'd made
I always make too late..."


That sad moment when you think you're important to someone, and you're not...
 

insomniaa
 

“Jest już późny wtorek, a ja nadal jestem wczesnym poniedziałkiem. Czuję się jak coś, co kot przywlókł ze śmietnika”


(Kurt Vonnegut)

Żaden cytat nie potrafi lepiej oddać mojego aktualnego stanu.
Weltschmerz mnie dopadł, ból egzystencjalny, ból od bytu i niebytu.
W takie dni jak ten mam ochotę sobie w łeb strzelić.

"I've got my finger on the trigger
One bullet in the gun
And I'm spinning the revolver
Thinking this could be the one"
(We As Human - "Take the bullets away")


Jestem już zmęczona tym wszystkim... Za dużo wszystkiego, za dużo... Chciałabym się wyłączyć chociaż na jeden dzień i uciec byle dalej od tych wszystkich pojebizmów, od obowiązków, od goniących mnie terminów...

A propos terminów: od 7.11 proszę spierdalać z drogi. Nie uciekać, bo jak ktoś krzyknie "Uciekać!" to każdy się rozgląda co się dzieje, a jak ktoś krzyczy "Spierdalać!" to wszyscy spierdalają xD
Póki co czeka mnie jeszcze prawie miesiąc samonakręcającej się psychozy.


PS: "Fłońce moje najfłodsze" <3 Hehe, mój kochany wariat ;* "Fiberian hufky" ;D Kofam! ;*


PS2: Kiedyś w rozmowie z BFF padło hasło, że "chuj to nie widły żeby pchać w gnój". Ale widzę, że niektórzy mają zgoła odmienne podejście. Cóż, nie każdy chłop z widłami to Posejdon.


PS3: Miód i cukier i klepanie po ramionach, taaa...
Nie bądź taki słodki bo cię mrówki wpierdolą ;P

_________________________________________________________
"Jestem jednym z tych pokurwieńców
Wpadam, nie biorę jeńców, to bez sensu
Oto cała moja filozofia
Im większy hałas tym więcej ofiar"
(Tede - "Glokk")

Wkurwia mnie już ten hałas i to licytowanie się kto głośniej szczeka.
Gangstaz paradajz, kurwa wasza mać. Jak dzieci z piaskownicy, jeszcze zacznijcie się łopatkami napierdalać.

“Strzyg, wiwern, endriag i wilkołaków wkrótce nie będzie na świecie. A skurwysyny będą zawsze.”


(Andrzej Sapkowski)
 

insomniaa
 
...a gdzie gwiazdy? Ktoś je zgasił, tak jak gasi się świeczkę uślinionymi palcami. Pssst... Iskierka zgasła... Nie mam zamiaru biegać w kółko z zapalniczką. No chyba, że odpalając szluga. Znowu palę za dużo...


"Nie wiem już nic. Gubię się cały czas gdzieś,
tracę wyobraźnię, pomóż mi wstać.
Co jest dziś wyraźne - dla mnie we mgle.
Wątpię by mój pacierz zmył mi ten grzech."


Jaki sens ma wgl pisanie tego wpisu? Nie mam się przecież z czego tłumaczyć, bo nie zrobiłam nic złego. Po prostu próbowałam zrozumieć, doszukać się prawdy i poskładać to w logiczną całość.

Jeśli ciekawość to pierwszy stopień do piekła, to ja już od dawna siedzę u diabła w piwnicy.

Gdybym chciała dla rozrywki posłuchać o cudzym nieszczęściu, to włączyłabym sobie "Trudne sprawy".

Ale mam nauczkę na przyszłość.
Wtrąciłam się ostatni raz.
Już więcej nie będę.


Przyjęłam przekaz podprogowy
 

insomniaa
 
...A SRAŁ WAS PIES!
Nie powiem "pies was jebał" bo to mezalians byłby dla psa.


Oglądaliście "Botoks"?
Kojarzycie taką scenę jak Agnieszka Dygant stoi na izbie przyjęć i krzyczy "-Wypierdalać!"?
To ja dzisiaj jestem taką Agnieszką Dygant...

Skąd w takim małym Tusiaczku tyle agresji i nienawiści? Nie wiem, może po prostu chłonę jak gąbka to, czym karmią mnie ludzie z mojego otoczenia.
Niektórzy nawet chcą mnie zamordować i wcale teraz nie wyolbrzymiam. Zero logicznego myślenia. Wszyscy najmądrzejsi jebani.

Czasem naprawdę chciałabym stanąć po środku tego wszystkiego i zacząć sypać kurwami albo komuś przypierdolić, ale przecież powinnam chociaż stwarzać pozory, że jestem normalnym i zdrowym psychicznie człowiekiem.
Tymczasem mój ZOK się uaktywnia, co dobija mnie jeszcze bardziej...

Nawet wizja zbliżającego się weekendu jakoś niespecjalnie mnie pociesza...
Sama nie wiem czy potrzebuję antydepresantów, butelki wódki, tygodnia snu czy przytulenia...


Wczorajsza dyskusja z Best-Bro-Ever:
-Jak tam sytuacja?
-Wyje
-Płaczesz?
-Wyje... bane... mam.

Miej wyjebane a będzie ci dane. AMEN.


"Połykasz łzy, bo tu kurwa nie wypada ryczeć
Te suki świdrują tu wzrokiem mnie jak Bazyliszek
Mam pierdoloną znieczulicę, idę przez ulicę
A może leżę i umieram i tak tylko piszę?
A może leżę i umieram bo chcę cię usłyszeć?
Ale codzienność to nie pierdolony koncert życzeń"
(Quebonafide - "Co jest ze mną?")


Dobranoc, chuj na noc.
 

insomniaa
 
Dzisiaj uświadomiłam sobie, że piątek może być pechowy nawet wtedy, gdy nie jest to piątek 13-go.

Sytuacja z dziś:
Spieszę się do pracy, po drodze chciałam kupić na rynku jakieś owoce na ciasto. Przed sklepem wybieram koszyczek z jeżynami, mam w ręce wyliczone pieniądze. Wchodzę do środka, a tam beneficjentka pińcet+ na zakupach: tłuste włosy, zmechacone dresy, torebka Louis Vuitton, kaszojad w wózku na środku przejścia. I zaczyna się....
-A da mi pani ogórków... Ale ja nie wiem ile tych ogórków chcem... No nie wiem, nie wiem... A da pani ze dwa... A to wezmę ze sześć... Da pani już osiem... A pomidorki bym chciała, ale nie wiem jakie... Czy takie... Czy takie...
Czy kurwa srakie. Stoję w tej kolejce, krew mnie zalewa, Misiek stojący przed sklepem pokazuje na migi, że nie mamy czasu. Zostawiam więc jeżyny z okrzykiem "pierdolę to!", dodając w myślach setki zaklęć, żeby tej piździe te dresy na dupie pękły i żeby tego kaszojada jej ociotało.

Kolejny szoping, już w C4 - owoców na ciasto nie ma, łosoś na niedzielny obiad nie dość, że wybrakowany, to jeszcze w kurwę drogi. Znowu mi się spieszy, kolejka długa jak tasiemiec w psiej dupie, a na kasie "Speedy Gonzales". Fuck...

Do tego dołóżmy jeszcze kilku pojebanych klientów w pracy, kilku pojebańców poza pracą no i mamy komplet.

A później się ludzie dziwią co ja taka sfrustrowana chodzę -_-

No może też z powodu PMS-a. Tutaj anegdota:
BFF: -Jak tam sytuacja?
ja: -Mam PMS, więc łatwiej mi się zdystansować.
<pozdro dla kumatych>


Na szczęście mam moją ostoję spokoju. Kogoś, kto jest dla mnie kruszonką na tej czerstwej drożdżówce życia. Kogoś, kto zawsze potrafi mnie uspokoić i uciszyć moje frustracje.
Kocham Go ;* Za to i za wszystko inne ;*

Chociaż czasem jest wredny i złośliwy.
Znacie taki żart?
"Para zakochanych spaceruje po parku:
- Kochany, pocałuj mnie jak Romeo piękną Julię.
- A jak to się robi?
- Hmm... a może przytul jak Abelard swą Heloizę.
- A to jak?
- Jak? Srak! Czytałeś ty coś w ogóle?
- Tak, "Naszą szkapę". Ugryźć cię w dupę?"
Ujmę to tak... Misiek też czytał "Naszą szkapę" :D

Ale najlepsza była nasza dzisiejsza głupawka w pracy, którą lepiej przemilczę dla dobra ludzkości ;P


PS: Wylęgarniano-smoczane konfitury spotkały się z ogromną aprobatą współpracowników. Teraz trzeba będzie naprodukować hurtowo ^^ Tylko muszę zorganizować słoiczki...

PS2: Urbexy mi się śnią po nocach... To znak, że trzeba się gdzieś wybrać. Jest gdzie, ale nie ma czym i z kim... ;/

PS3: "Nie śmiej się bratku z czyjegoś upadku". Ja też się śmiałam, więc lepiej nie będę wsiadać na rower, bo i mnie dotknie palec boży.

_________________________________________________________
Pamiętaj: spędzaj czas z osobami, które lubią cię bezwarunkowo. Nie marnuj go na tych, którzy lubią cię wtedy, gdy warunki są odpowiednie dla nich.

Zaczynam coraz bardziej cenić swój czas.
 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

lauregold85
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

lauregold85
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

insomniaa
 
Są takie dni, kiedy jedyne o czym myślisz to jak upozorować swoją śmierć tylko po to, by wydostać się z piekła zwanego pracą.
Nie pamiętam kiedy ostatnio (i czy wgl) mieliśmy taki ogień.

Jakimś tam pocieszeniem i powodem do dumy jest pobity rekord.

Ale chytry dwa razy traci. To była instant karma, szkoda tylko, że moim kosztem. Bo zawsze jak ktoś dostaje po dupie to i ja muszę dostać rykoszetem.

Plecy bolą mnie tak, że łykam apap jak cukierki. Jestem wrakiem i zwłokiem.

Powrót do domu był prawie 4WD - tak to jest, gdy nogi cię niosą na autopilocie, a ty gapisz się w gwiazdy.

Opłaciło się, bo widziałam jedną spadającą gwiazdkę.
Modlitwa o własne szczęście to egoizm. Nie potrzebuję magii, bo ze wszystkim poradzę sobie sama. Dlatego gdy zobaczyłam gwiazdkę to pomyślałam o kimś, kto bardziej potrzebuje tego szczęścia.


A propos radzenia sobie ze wszystkim: złożyłam huśtawkę ogrodową. SAMA! A w instrukcji piszo, że do tego potrzeba dwóch osób.
Już przywykłam do tego, że ze wszystkim muszę sobie radzić sama...


To był tak kurewsko przejebany dzień...
Źle mi...
A nawet nie mam z kim o tym pogadać...
Dzisiaj to ja potrzebuję gorącej linii psychiatrycznej.
 

lauregold85
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 

Kategorie blogów