Wpisy oznaczone tagiem "wojciech orliński" (5)  

ebook-czytaj-nas
 
Kategoria ebooka: fantastyka

Autor: Anna Brzezińska  Eugeniusz Dębski  Anna Kańtoch  Mariusz Kaszyński  Krzysztof Kochański  Jacek Komuda  Kazimierz Kyrcz  Łukasz Śmigiel  Wojciech Orliński  Magda Parus  Michał Studniarek  Iza

Księga strachu to raport z pola bitwy, z miejsc, w których kryją się bestie. Wilkołaki, wróżki, wampiry, diabły, płanetnicy — a także ludzie.

Przekonaj się...
Dokąd prowadzi bezimienna ulica, której nie ma na żadnej mapie?
Jaki potwór prześladuje syna potężnego gangstera?
Z kim walczą wilkołaki?
Co skrywają podziemia plebanii?
Co wydarzyło się podczas wyprawy na Kilimandżaro?
Czego lęka się samotna dziewczynka z domu dziecka?
Czy na dnie Wisły kryje się Gehenna?

***

Cieszę się jak dziecko, że Księga strachu przyniosła aż tyle współczesnej polskiej grozy. Bo większość autorów zdecydowała się osadzić swe historie tu i teraz. I trzeba przyznać, że wyszli z tej próby zwycięsko. Czy świadczy to o tym, że otaczająca nas rzeczywistość jest idealną pożywką dla przerażających opowieści, czy że wreszcie polscy autorzy (z małymi wyjątkami — Kańtoch, Parus) nie muszą podpierać się zachodnio brzmiącymi nazwiskami bohaterów, by ich opowieść płynęła wartko i groźnie zarazem? Nie wiem, ale z przyjemnością oswaja się strachy, które czają się tuż za naszym oknem, które świetnie pamiętamy, o które sami oparliśmy się w ostatnich tygodniach, miesiącach, latach. Ot chociażby lęk, smutek i żal jaki ogarnął Polskę i Polaków po śmierci Jana Pawła II, który został tu delikatnie, z wyczuciem i z ogromną literacką siłą (to nie musi się wykluczać) przekształcony we wzorcową „opowieść niesamowitą” przez Wita Szostaka.
Kamil Śmiałkowski


Tom zawiera 12 opowiadań:

-   Anna Brzezińska — Ulica
-   Eugeniusz Dębski — A szczyt, normalnie, rozpieprzony!
-   Anna Kańtoch — Cmentarzysko potworów
-   Mariusz Kaszyński — Przebudzenie
-   Krzyszof Kochański — Sto dziewięćdziesiąt zapałek
-   Jacek Komuda — Nie trać waszmość głowy!
-   Kazimierz Kyrcz jr, Łukasz Śmigiel — Bagaż doświadczeń
-   Wojciech Orliński — Diabeł warszawski
-   Magda Parus — Bestie
-   Michał Studniarek — Całkiem inny świat
-   Izabela Szolc — Cudzoziemki
-   Wit Szostak — Miasto grobów. Uwertura


Jedno opowiadanie z tej książki, „Miasto grobów. Uwertura” Wita Szostaka, zostało wyróżnione Nagrodą Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla, a drugie, „Ulica” Anny Brzezińskiej, było do tej nagrody nominowane.

„Ulica” Anny Brzezińskiej została uznana najlepszym opowiadaniem fantastycznym polskiego autora w plebiscycie „Fantastyka 2007” serwisu Katedra.


"Darmowy fragment" do pobrania, znajdziesz tutaj:
czytajnas.nextore.pl/(…)ksiega_strachu_2_p30087.xml…

Więcej ebooków i innych publikacji znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki.html
oraz tutaj:
czytajnas.nextore.pl

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Załóż konto w Nexto i oszczędzaj nawet do 80%.
czytajnas.nextore.pl/nexpressopremium.xml#lp_premium
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

konopielka3
 

z11778731X.jpg

- Oczywiście, w pewnym momencie Facebook się zrobił tak niezbędnym narzędziem, że pewnych spraw już się nie da inaczej załatwić. Pytanie, które powinien sobie zadać każdy użytkownik brzmi: jak toczyć z serwisem grę, żeby wyjąć z niego więcej, niż jego właściciel wyjmie nam? - mówi w TOK FM Wojciech Orliński.

Piątkowy debiut Facebooka na giełdzie (oraz ślub jego założyciela) znów ożywił dyskusję na temat potęgi (?) tego serwisu społecznościowego. Znanego "antyfejsbukowicza", dziennikarza "Gazety Wyborczej", autora bloga wo.blox.pl (numer 1 w rankingu branżowego Press w "Top dziesięć blogów dziennikarzy" 2011), Wojciecha Orlińskiego pyta Grzegorz Chlasta.

Grzegorz Chlasta: Czym dla pana jest Facebook?

Wojciech Orliński: Nigdy nie ukrywałem, że go nie lubię i traktuję z pewną wrogością. Zupełnie nie rozumiem ludzi, którzy dobrowolnie wyskakują z resztek prywatności, wrzucają zdjęcia swoich dzieci, uaktywniają sobie funkcje, gdzie kto wszedł, skąd kto wyszedł. Ludzie! Przecież to robiła Stasi, robiła Służba Bezpieczeństwa, żeby wiedzieć kto z kim się kontaktuje. Jak można dobrowolnie zgodzić się na coś takiego?

Z drugiej strony, oczywiście, znam bardzo wielu ludzi, którzy się zarzekali, że oni nigdy, nigdy, przenigdy (nie założą konta na FB). W pewnym momencie robi się to jednak tak niezbędnym narzędziem, że pewnych spraw nie da się inaczej załatwić. Podobnie kilkanaście lat temu wszyscy narzekali wszechobecne telefony komórkowe.

Może to jest narzędzie do zarabiania pieniędzy dla właściciela?

To na pewno. Teraz jest pytanie, które powinien sobie zadać każdy użytkownik brzmi: jak toczyć z serwisem grę, żeby wyjąć z niego więcej, niż właściciel wyjmie nam. To jest zadanie dla każdego facebookowicza.

Piątkowy debiut Facebooka na giełdzie (oraz ślub jego założyciela) znów ożywił dyskusję na temat potęgi (?) tego serwisu społecznościowego. Znanego "antyfejsbukowicza", dziennikarza "Gazety Wyborczej", autora bloga wo.blox.pl (numer 1 w rankingu branżowego Press w "Top dziesięć blogów dziennikarzy" 2011), Wojciecha Orlińskiego pyta Grzegorz Chlasta.

Grzegorz Chlasta: Czym dla pana jest Facebook?

Wojciech Orliński: Nigdy nie ukrywałem, że go nie lubię i traktuję z pewną wrogością. Zupełnie nie rozumiem ludzi, którzy dobrowolnie wyskakują z resztek prywatności, wrzucają zdjęcia swoich dzieci, uaktywniają sobie funkcje, gdzie kto wszedł, skąd kto wyszedł. Ludzie! Przecież to robiła Stasi, robiła Służba Bezpieczeństwa, żeby wiedzieć kto z kim się kontaktuje. Jak można dobrowolnie zgodzić się na coś takiego?

Z drugiej strony, oczywiście, znam bardzo wielu ludzi, którzy się zarzekali, że oni nigdy, nigdy, przenigdy (nie założą konta na FB). W pewnym momencie robi się to jednak tak niezbędnym narzędziem, że pewnych spraw nie da się inaczej załatwić. Podobnie kilkanaście lat temu wszyscy narzekali wszechobecne telefony komórkowe.

Może to jest narzędzie do zarabiania pieniędzy dla właściciela?

To na pewno. Teraz jest pytanie, które powinien sobie zadać każdy użytkownik brzmi: jak toczyć z serwisem grę, żeby wyjąć z niego więcej, niż właściciel wyjmie nam. To jest zadanie dla każdego facebookowicza.
Facebook przetrwa?

Nic jeszcze w internetowej kulturze nie przetrwało dłużej niż 10 lat. Dominacja Googla, właśnie teraz bardzo zagrożonego przez Facebooka, dobiega swojego dziesięciolecia i już nie wydaje się taki niewzruszonym molochem, jakim był 5 lat temu. Wydawało się, że Microsoftu nic nie skruszy, a kto jeszcze wymienia dziś tę firmę w kontekście wielkich molochów? Za to Apple zawsze był fajną małą firmą, a teraz jako monopolista robi się coraz bardziej przerażający.

Dekadę temu wielką wyszukiwarką była AltaVista a Google startującym do walki bokserem, na którego bukmacherzy dają 1:50, bo nikt nie wierzy, że wygra tę walkę. No i wygrał, ku wielkiemu zaskoczeniu. Teraz z Google prawdopodobnie przegra z Facebookiem, bo przegapił wzrost serwisów społecznościowych.

Facebook całą swoją wiedzę o świecie trzyma w taki skrzętny sposób, że roboty konkurenta nie są w stanie tam wniknąć. Niemal wszystko, co jest na ''fejsie'' jest nie do wyszukania Googlem. To dla nich bardzo poważna sytuacja, bo im większy będzie Facebook, tym automatycznie mniejszy staje się Google. Stąd wyskoczyli z tym swoim serwisem Google+, ale wygląda na to, że za późno za słabo, za mało. Być może, ''fejsa'' spotka się z czymś podobnym za 10 lat. To jest pytanie otwarte.

Ten wirtualny świat, jaki ma wpływ na korporacje, które znamy z realu? Czy one przeżyją?

Wszystko się zmienia, królowie, prezydenci, towary, którymi się obraca; niewolnictwo raz jest legalne, raz nielegalne, potem znowu nielegalne, ale korporacje, od kiedy powstały w XVII wieku, są jedynym, co wieczne w tym ustroju.
www.tokfm.pl/(…)Orlinski_o_Facebooku__Ludzie_dobrow…
 

konopielka3
 

Nowy "Filmowy. Magazyn do czytania". Robimy go dla kinomaniaków, którym telewizja ani dystrybutorzy nie dyktują już, co mają oglądać.

"Filmowy" to nowy kwartalnik przygotowany przez redaktorów i dziennikarzy "Gazety Wyborczej". Tematem wiodącym pierwszego numeru są seriale. W środku m. in. wywiady z Dustinem Hoffmanem, Weroniką Rosati oraz opowieści m.in. Jacka Dukaja i Marka Raczkowskiego o ich ulubionych produkcjach. Tadeusz Sobolewski i Jacek Szczerba polecają filmy z lat 70., a Magdalena Żakowska rozmawia z Markiem Kondratem o fenomenie Scarlett Johansson. "Filmowy. Magazyn do czytania" ma 100 stron i dwie wersje - podstawowa za 9,99 zł i z premierowym DVD z filmem "Baby są jakieś inne" za 29,99 zł


Najstarsi telewidzowie pamiętają jeszcze czasy, w których na ogłoszenie nowej ramówki popularnej stacji telewizyjnej czekało się w napięciu. Pewne rzeczy, jak teatr w poniedziałek czy kryminał w czwartek, pozostawały świętą tradycją. Pozostawało pytanie - czym nas raczyć będą w pozostałe dni tygodnia.

Nawet popularyzacja VHS, DVD i stacji komercyjnych nie zagroziła tej tradycji, bo ciągle jeszcze premierowe odcinki polskich seriali czy talk-show były czymś, co w praktyce można było obejrzeć tylko o godzinie przewidzianej przez ramówkę. Teraz to już przeszłość.

Jeśli kupujesz dziś nowy telewizor, jego najważniejszą cechą nie będzie przekątna ekranu, rozdzielczość ani jasność. Jeśli sam nie śledzisz najnowszych trendów, zapytaj swoje dzieci. Najważniejsze jest, żeby telewizor miał wi-fi.

O co chodzi? O możliwość podłączenia telewizora do domowej sieci bezprzewodowej (jeśli jej też nie masz - sprawdź, czy dzieci przypadkiem już nie szykują wniosku o odebranie ci praw rodzicielskich). Dzięki niej sygnał przestaje dochodzić do telewizora od odległego nadawcy, a zaczyna - od domowego routera łączącego odbiornik z domowymi komputerami albo i całą globalną siecią.

Tak dokonuje się rewolucja w kwestii odbioru rozrywki telewizyjnej. Jeśli ktoś dzisiaj deklaruje się jako wielbiciel seriali, to praktycznie wykluczone, żeby naprawdę cierpliwie czekał, aż mu telewizja wyemituje kolejny odcinek. Mało też prawdopodobne, że chce mu się czekać, aż stosowne DVD pojawi się w Polsce (po paskarskiej scenie i z zagłuszającym ścieżkę dźwiękową lektorem). Polscy wielbiciele seriali najchętniej sięgają więc po metody niezbyt legalne. Nie będziemy ich tutaj promować, nie wymienimy więc nazwy żadnego konkretnego serwisu. Zamiast jednak ciskać kamieniami w grzeszników, zauważmy, że ich działania przynajmniej częściowo wynikają z braku legalnej alternatywy, którą od dawna cieszą się choćby Amerykanie. Oni od dawna do swoich telewizorów przyczepiają gadżety takie jak Apple TV albo Roku - też wyposażone w wi-fi, a do tego pozwalające na zakup płatnych materiałów w serwisach takich jak iTunes czy Netflix. Tym samym zaczęli żyć w świecie, w którym tradycyjni nadawcy po prostu nie są im do niczego potrzebni.

Technicznie to było możliwe już od dawna, ale dopiero od niedawna wygląda to tak prosto - siedząc na tej samej kanapie, na której telewizję oglądamy od lat, trochę innym pilotem wybieramy sobie po prostu ten serial, który chcemy go oglądać. I oglądamy najprzyjemniej jak się da - ciurkiem, odcinek po odcinku, bez przerw na reklamy.

Polscy nadawcy zaczynają przystosowywać się do nadchodzącej epoki, w której też się staną zbędni. Skoro nie mogą tego fenomenu pokonać, chcą się do niego przyłączyć. Pionierem był Polsat, który zadbał o to, żeby aplikacja Ipla - służąca głównie (choć nie wyłącznie!) do oglądania polsatowskich produkcji, działała dosłownie na wszystkim, od konsoli Playstation do telefonów komórkowych. Podobne aplikacje oferują też inni nadawcy.

Nie mieszkając w USA, możemy na naszych wyposażonych w wi-fi telewizorach oglądać to, co się da znaleźć w zasobach YouTube'a czy Vimeo, a także na aplikacjach typu Ipla. Oferta różni się w zależności od marki telewizora, ale skutek jest podobny - przestajemy myśleć w kategoriach "nagrywania na wideo", zaczynamy myśleć w kategoriach "stałego dostępu do gigantycznej biblioteki nagrań".

Dla krytyków zajmujących się serialami oznacza to uwolnienie od dyktatu ramówki. Ile razy słyszeliśmy, że "nie ma sensu o tym pisać, skoro to nie jest nadawane w Polsce", czy nawet "nie ma sensu o tym pisać, skoro w Polsce nadaje to tylko mały płatny kanał".

Takie argumenty już nie mają sensu. Cokolwiek wpadnie do globalnej oferty, trafi też na ekrany polskich widzów, metodami legalnymi, nielegalnymi lub półlegalnymi (w rodzaju podania fałszywego adresu i udawania Amerykanina). Nie ma sensu już więcej udawać, że polscy widzowie są nadal skrępowani polskimi ramówkami.

Już od dawna nie są. Ale dopiero nasz nowy "Filmowy. Magazyn do czytania" wyciągnął z tego wnioski.

Więcej... wyborcza.pl/(…)Precz_z_dyktatem_ramowki.html…

z11431985X,Popiol-i-diament.jpg


z11431984X,Californication--David-Duchovny.jpg


z11431981X,Antychryst--rez--Lars-von-Trier.jpg


z11404338X,Filmowy--nr-1.jpg
 

konopielka3
 

Cybernetyczne korporacje to nowy Chmielnicki?

Po dyskusji o e-bookach usłyszałem od kilku osób komentarze takiej mniej więcej treści: "To niemożliwe, żeby cyfrowy świat stwarzał zagrożenia dla demokracji, demokracja na pewno sobie z nimi poradzi". Postanowiłem zbiorczo odpowiedzieć felietonem.

Ludziom z mniej więcej mojego pokolenia demokracja wydaje się czymś tak oczywistym i naturalnym jak prawa fizyki. Cóż, każde pokolenie ma jakieś swoje wyobrażenie "naturalnego ustroju" i mało które pokolenie zastanawia się nad tym, że skoro poprzednio inne ustroje uważano za naturalne i oczywiste, to może po prostu żaden taki nie jest.

Demokracja, jaką znamy, oparta na systemie przedstawicielskim i powszechnym prawie głosu, zyskała popularność dopiero po I wojnie światowej. Przedtem uważano, że prawo głosu powinni mieć wyłącznie zamożni mężczyźni, a przyznanie prawa głosu kobietom czy ubogim byłoby czymś równie nienormalnym i nienaturalnym jak dzisiaj porzucenie powszechnej demokracji przedstawicielskiej.

Wcześniejsze próby wprowadzenia tego modelu kończyły się porażką. W miarę powszechne wybory (nadal bez kobiet) przeprowadzono w 1848 roku we Francji. Były to pierwsze i ostatnie wybory prezydenckie w krótko trwającej II Republice.

Ku zaskoczeniu paryskich elit politycznych wygrał je w cuglach kandydat znikąd, XIX-wieczny Stan Tymiński - Ludwik Napoleon Bonaparte. Wygrał głosami niepiśmiennej biedoty, która nawet nie do końca rozumiała, że to nie ten sam Bonaparte co poprzednio. Ten zaś wkrótce po wyborach zlikwidował republikę i ustanowił groteskowe II Cesarstwo.

Dla naszych przodków francuski eksperyment był dowodem na to, że powszechne prawo głosu nie ma prawa działać, bo najuboższym masom prawo głosu można dać tylko raz - one w efekcie wybiorą jakiegoś zamordystycznego populistę, który nie przeprowadzi już następnych wyborów.

Historia XX wieku dostarcza co najmniej tyle samo solidnych argumentów za tą tezą, co przeciw niej. Zdarzały się takie chwile, w których na mapie świata mieliśmy już tylko kilka państw demokratycznych, reszta pogrążona była w różnych zamordyzmach. Wyobraźmy sobie choćby taką mapę dla roku 1942!

Dziś demokracja przedstawicielska przeżywa rzeczywiście historyczny szczyt popularności. Od 1994 roku w miarę stabilnie funkcjonuje nawet na kontynencie afrykańskim. Na razie tylko w jednym państwie - RPA, ale może dojdzie jeszcze Tunezja (na Egipt i Libię za bardzo bym nie liczył).

Tylko czy to znaczy, że demokracja wchodzi właśnie w złotą erę, w której zapanuje na całym świecie? Niekoniecznie. Za wcześnie na takie diagnozy.

Rzeczpospolita szlachecka, której ustrój dziś uważamy za absurdalnie niesprawny, trwała w latach 1454-1795. Gdyby tak w połowie XVII wieku zapytać jakiegoś Polaka, czy nie obawia się, że powstanie Chmielnickiego oznacza początek końca tej formy ustrojowej, odpowiedziałby zapewne z godnością, że skoro ten ustrój przetrwał już 200 lat, to i z Chmielnickim sobie poradzi.

Wszechwładza cybernetycznych korporacji może być właśnie takim Chmielnickim parlamentaryzmu. Nie wiadomo jeszcze, jak demokracje poradzą sobie w starciu z gigantami takimi jak Google czy Facebook, a obie strony prędzej czy później czeka konfrontacja.

Podstawą kontroli społeczeństwa w dyktaturze była cenzura i inwigilacja. Państwo cenzurowało obieg informacji, dbając, żebyśmy my nie wiedzieli za dużo - a jednocześnie zbierało informacje o nas, żeby o nas nie wiedzieć za mało.

Jedno i drugie odbywało się środkami analogowymi, a więc nieprecyzyjnymi. Inwigilowany opozycjonista mógł zgubić ogon, przesiadając się z taksówki do taksówki. Cenzurę można było wyprowadzić w pole.

Inwigilacja, której dobrowolnie się poddajemy przez samo tylko noszenie w kieszeni telefonu (albo poruszanie się po naszpikowanym kamerami mieście), ma się do tego, co robiła Służba Bezpieczeństwa, tak jak superkomputer do liczydła. Prywatne firmy gromadzą o nas dużo więcej informacji - i nigdy nie możemy do końca wiedzieć, do kogo te informacje trafią.

Przesiadając się z książek papierowych na e-booki, przesiadamy się ze świata bez cenzury do świata z cenzurą. Cybernetyczni giganci, jak Apple czy Amazon, zawsze najpierw poddają książkę wstępnej ocenie, nim ją udostępnią użytkownikom Kindle'a czy iPada.

Autor teoretycznie może wydać e-booka własnym sumptem, ale wtedy będzie podlegał cenzurze instytucji pośredniczących. Elektroniczne księgarnie dla autorów niezależnych zaczęły ostatnio ogłaszać, że też muszą wprowadzić cenzurę, bo domaga się tego PayPal, de facto monopolista internetowych mikropłatności.

Czy demokracja przetrwa w świecie, w którym inwigilacja i cenzura będą skuteczniejsze niż w PRL? Osobiście nie mówię tak i nie mówię nie, ale wydaje mi się to na tyle poważnym problemem, że nie wystarcza mi typowa pociecha: "Demokracja na pewno sobie poradzi, bo jest oczywista i naturalna".

Więcej... wyborcza.pl/(…)Hetman_Zuckerberg__czyli_czy_demokra…

z8596702X,W-ekranizacji---Ogniem-i-mieczem---Henryka-Sienkiewicza.jpg
 

ebook-fantastyka
 
Opis:

Księga strachu to raport z pola bitwy, z miejsc, w których kryją się bestie. Wilkołaki, wróżki, wampiry, diabły, płanetnicy — a także ludzie.

Przekonaj się...
Dokąd prowadzi bezimienna ulica, której nie ma na żadnej mapie?
Jaki potwór prześladuje syna potężnego gangstera?
Z kim walczą wilkołaki?
Co skrywają podziemia plebanii?
Co wydarzyło się podczas wyprawy na Kilimandżaro?
Czego lęka się samotna dziewczynka z domu dziecka?
Czy na dnie Wisły kryje się Gehenna?

***

Cieszę się jak dziecko, że Księga strachu przyniosła aż tyle współczesnej polskiej grozy. Bo większość autorów zdecydowała się osadzić swe historie tu i teraz. I trzeba przyznać, że wyszli z tej próby zwycięsko. Czy świadczy to o tym, że otaczająca nas rzeczywistość jest idealną pożywką dla przerażających opowieści, czy że wreszcie polscy autorzy (z małymi wyjątkami — Kańtoch, Parus) nie muszą podpierać się zachodnio brzmiącymi nazwiskami bohaterów, by ich opowieść płynęła wartko i groźnie zarazem? Nie wiem, ale z przyjemnością oswaja się strachy, które czają się tuż za naszym oknem, które świetnie pamiętamy, o które sami oparliśmy się w ostatnich tygodniach, miesiącach, latach. Ot chociażby lęk, smutek i żal jaki ogarnął Polskę i Polaków po śmierci Jana Pawła II, który został tu delikatnie, z wyczuciem i z ogromną literacką siłą (to nie musi się wykluczać) przekształcony we wzorcową „opowieść niesamowitą” przez Wita Szostaka.
Kamil Śmiałkowski


Tom zawiera 12 opowiadań:

   Anna Brzezińska — Ulica
   Eugeniusz Dębski — A szczyt, normalnie, rozpieprzony!
   Anna Kańtoch — Cmentarzysko potworów
   Mariusz Kaszyński — Przebudzenie
   Krzyszof Kochański — Sto dziewięćdziesiąt zapałek
   Jacek Komuda — Nie trać waszmość głowy!
   Kazimierz Kyrcz jr, Łukasz Śmigiel — Bagaż doświadczeń
   Wojciech Orliński — Diabeł warszawski
   Magda Parus — Bestie
   Michał Studniarek — Całkiem inny świat
   Izabela Szolc — Cudzoziemki
   Wit Szostak — Miasto grobów. Uwertura


Jedno opowiadanie z tej książki, „Miasto grobów. Uwertura” Wita Szostaka, zostało wyróżnione Nagrodą Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla, a drugie, „Ulica” Anny Brzezińskiej, było do tej nagrody nominowane.

„Ulica” Anny Brzezińskiej została uznana najlepszym opowiadaniem fantastycznym polskiego autora w plebiscycie „Fantastyka 2007” serwisu Katedra.

czytajnas.nextore.pl/(…)ksiega_strachu_2_p30087.xml…

Więcej ebooków z działu "fantastyka", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-fantastyka.html
oraz tutaj:
czytajnas.nextore.pl/ebooki/fantastyka_c1221.xml

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Załóż konto w Nexto i oszczędzaj nawet do 80%.
czytajnas.nextore.pl/nexpressopremium.xml#lp_premium
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

 

Kategorie blogów