Wpisy oznaczone tagiem "wrażenie" (15)  

gdzietuwyjsckrakow
 
“Gdybym się kiedyś urodzić miała znów to…” na pewno nie we Lwowie. Nie zmienia to faktu, że wrócić tam kiedyś mogę.

33072855_1625038580876784_2130751267163602944_n.jpg

Dlaczego nie zgadzam się z słowami popularnej piosenki? Lwów w prawdzie piękny ma też swoje mroczne strony. Dlaczego nie chciałabym urodzić się we Lwowie:

1. Chodniki. Narzekałam na krakowskie chodniki, ale już tego nie robię. Te lwowskie są o tysiąc razy gorsze. Dziura na dziurze i dziurą pogania. To jest niebezpieczne i stwarza zagrożenie dla pieszych- boleśnie się o tym przekonałam, a moje rozbite kolana jeszcze się nie zagoiły. Walizka na kółkach też nie wyszła z tego wyjazdu bez szwanku.

2. Zasady ruchu drogowego, a właściwie ich brak. Miejscowi jeżdżą zdecydowanie za szybko i nigdy nie widziałam czy będą łaskawi wyhamować, gdy akurat przechodziłam po czymś, co jest niby pasami, ale tego też nie była pewna. Nawet znaków drogowych jest w tym mieście niewiele.

3. Lwów jest jak dr Jekyll mr Hyde. Z jednej strony piękne uliczki, kościoły, cerkwie, zapierająca dech opera, a z drugiej odrapane kamienice, zaniedbane podwórka. Mam wrażenie, że  jeśli coś nie jest wielkim zabytkiem tylko jedną z wielu kamienic
w centrum miasta to nie warto inwestować w renowację tego budynku. Niestety to podejście wynika zapewne
z braku funduszy. Mój Luby stwierdził, że Lwów to taki Kraków 30 lat temu, gdy nikt nie wydawał pieniędzy na restaurację pomniejszych zabytków. To bardzo trafne podsumowanie, jednocześnie daje nadzieję na przyszłość.

Powody, dla których chciałabym wrócić do Lwowa:

1. Ceny. Nigdy, żaden wyjazd nie był tak tani. Ceny we Lwowie są bajecznie niskie. Wszystko kosztuje przyjemnie mało. Nic tylko zwiedzać, jeść, pić
i kupować pamiątki.
2. Zabytki. Oczywiście nie zwiedziliśmy wszystkiego, a więc jest powód do powtórki wycieczki.
3. Gastroturystyka. Moja ulubiona forma zwiedzania. Lwów obfituje w piękne lokale utrzymane w stylistyce 20-lecia międzywojennego. Najlepszy plan na zwiedzanie to: zabytek, knajpa, zabytek, knajpa itd. :)

33036767_1625038734210102_1320494627232415744_n.jpg

Skoro już wyżej o pamiątkach była mowa to pokażę, co kupiłam dla siebie oraz dla znajomych.
Oprócz standardowych rzeczy typu magnes na lodówkę
i brelok z lwem (jest w herbie Lwowa) kupiłam również naszyjnik z koralików, który pierwszy raz zobaczyłam na Ukrainie. Bardzo lubię przywozić biżuterią charakterystyczną dla kraju, który odwiedzam. Niestety nie znalazłam rozkładanej książeczki z widokami, dlatego postawiłam na zestaw pocztówek.

33108070_1625038874210088_4546055580954918912_n.jpg

Oczywiście jednym z najlepszych prezentów z Lwowa jest wódka. Polecam, bo smakuje naprawdę dobrze. Nam przypadło do gustu również lwowskie piwo 1715. Przywiozłam też dwa wina, ale nie spodziewam się po nich cudów.
To, co tygryski lubią najbardziej, czyli słodycze. Zdecydowanie najwięcej przywieźliśmy czekolady Roshen wyprodukowanej przez koncern, którego założycielem prezydent Ukrainy Petro Poroszenko, zwany “czekoladowym królem”. Wyroby Roshen są przepyszne!
Zaskoczyły nas chipsy o smaku owoców morza, kupiliśmy krabowe i homarowe. Również polecam.

33239204_1625038197543489_1034783983839215616_n (1).jpg

Kupując pamiątki na Ukrainie należy pamiętać, że niestety do Polski nie możemy wwieźć takich rzeczy jak kawior czy suszone owoce morza. Trzeba również zwracać uwagę na limity towarów, które można przywieźć:
- 16 litrów piwa
- 4 litry wina niemusującego
- 1 litr alkoholu wysokoprocentowego (powyżej 22%) lub 2 litry alkoholu do 22% (np. wina wzmacniane lub wina musujące)
- 40 sztuk papierosów lub 10 cygar lub 50 gram tytoniu
- artykuły spożywcze o łącznej wartości do 200 euro, przy jednoczesnym zachowaniu limitu 2 kg na jeden artykuł

32130557_1613705345343441_1261796090882031616_n.jpg

Pomimo kilku minusów polecam wycieczkę do Lwowa. Co dokładnie warto zobaczyć, gdzie jeść i spać oraz jak dojechać napiszę w kolejnych wpisach.

33021992_1625038217543487_6749175741386063872_n.jpg
 

fanfunmakeup
 
Z ciekawości postanowiłam kupić do wypróbowania tusz do rzęs ostatnimi czasy tak wychwalany w internecie. Mowa tu oczywiście o lovelu curling pump up.

SDC10718.JPG


cena 8,99zł
Pojemność 8ml

Jeszcze jej nie macie? kupcie jest zdecydowanie warta uwagi :)

Poniżej zdjęcia:

Przed nałożeniem
SDC10696.JPG


Tutaj pierwsza warstwa (efekt bardzo naturalny)
SDC10704.JPG



Dwie warstwy tuszu
SDC10709.JPG


Przed i po
SDC10702.JPG


Porównanie Rimmel extreme black i Lovely curling pum up

SDC10632.JPG


No to teraz słów kilka o tym co myślę
-plus za fajną szczoteczkę, która świetnie rozczesuje,
-cena jak za tak rewelacyjny tusz jest aż śmieszna,
-rzęsy są mięciutkie nawet po nałożeniu dwóch warstw tuszu,
-maskara utrzymuje się cały dzień chociaż po kilku godzinach potrafi się pokruszyć troszkę, ale na prawdę nie znacznie. zaznaczam, że ta z Rimmel'a też się kruszy a jest 3 razy droższa.
-jak widać na zdjęciu nie jest aż tak extremalnie czarna jak Rimmel, ale jest wystarczająco ciemna :) na tym zdjęciu porównawczym chyba źle się ostrość ustawiła bo wygląda na ciut poszarzały, a taki nie jest.

Podsumowując jakość + cena = REWELACJA
Z pewnością go kupie po raz kolejny i na stałe zagości w mojej kosmetyczce... Bo jak tu go nie kochać?
Spróbujcie koniecznie :)

Pozdrawiam
M.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

lotarking
 
- Na mój stosunek do wydawania pieniędzy nie wpływa to, co masz na myśli.
- Tylko rozglądam się za zamiennikami. Umiesz wyszukiwać okazje. Pomożesz?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

icantexplain
 
•thin&happy•: Ah.. waga z rana *59.8* (:
Nawet nie wyobrażacie sobie, jaka byłam szczęśliwa, gdy wynik na wadze dwa razy zamigał przed moimi oczami. W końcu mi się udało osiągnąć drugi już cel!

A poza tą moją radością z powodu wagi poczułam się nieco smutno, gdyż za bardzo nikogo nie będą obchodziły moje pozytywne wyniki w odchudzaniu oprócz rodziców, którzy dzielnie mnie wspierają.. po prostu brakuje mi kogoś, kto by mi powiedział "będzie dobrze", mimo że już nigdy ma tak nie być. Od dawna nie mam właściwie przyjaciółki, tej właściwej, jedynej. Większość osób traktuję raczej jako wesołe koleżanki, z którymi mogę się tylko i wyłącznie pośmiać, a jeśli chodzi o poważne sprawy, to nawet żadna nie zapyta, czy u mnie wszystko ok. Pomimo że na swojej drodze napotkałam już wiele przyjaciółek, które wydawały mi się z początku idealne, dzisiaj widzę, jak bardzo się myliłam. Zostawiają mnie, znajdują sobie nowe osoby, którymi mogą manipulować i nawet nie wiedzą, że wyrządzają mi krzywdę.
Nie chcę wciąż narzekać na siebie, bo patrząc na osoby leżące w szpitalach lub mające poważne problemy, moje przemyślenia i niedole są w porównaniu do ich problemów niczym. Tymczasem oni potrafią się nawet uśmiechać. Ja teraz rzadko się uśmiecham i usprawiedliwiam się, że na diecie po prostu mniej jem niż zwykle i czasem mnie boli głowa. Natomiast sama wiem, jak jest naprawdę... i tylko ja, bo nikomu nie potrafię powiedzieć. Chyba nie potrafię innym zaufać. Gdy ostatnio to zrobiłam, moje życie zmieniło się pod bardzo niekorzystnym dla mnie kątem.
Czuję się cholernie samotna. Mam wrażenie, że nikt nie potrafi, a może raczej *nie chce* mnie zrozumieć.. Tak, mam wrażenie, że stoję gdzieś po środku zatłoczonego placu i krzyczę, ale nikt nie słyszy, nikt nie spojrzy w moją stronę. Ale to nie oznacza, że jestem sama. Bo przecież wokół plącze się tyle ludzi. To samotność mnie dręczy, nic innego.
154662_415215768551188_1290967251_n_large_large.jpg
  • awatar ~ CHANEL ~: ; (( zapraszam do mnie + ddodaj się do obs . a ja się odwdzięczę ; >
  • awatar Ignoraantka: No niestety. Po to właśnie są blogi, żebyśmy się wspierały nawzajem. BĘDZIE DOBRZE. Wiesz o tym. Widzisz to :) Gratuluję następnego celu! <3
  • awatar Addictivei: Twoje problemy nie są niczym. KAżdy ma inne problemy i nieważne czy jest to szpital czy złamany paznokieć. W końcu trafisz na fajną przyjaciółkę :).
Pokaż wszystkie (7) ›
 

jamniczek-pl
 
Jako, że do 15 lutego mam odblokowane HBO i Canal+ korzystam i spoglądam na koncert "babci Tiny" z rzeczonego roku.

Nie opuszcza jej wigor, zapał, życiowa siła, seksapil, charyzma, nadal eksponuje nogi w charakterystyczny sposób, kawał wokalu. Czy ta kobieta się nie starzeje?

Ale zaskoczyła mnie dodatkowo własną interpretacją, podkreślam, interpretacją "Help!" Beatlesów. Zagrano i odśpiewano ten hicior tak, jakby to była jej piosenka. Całkiem inaczej. Wielki ukłon.

Za całokształt.

___

“Jak ona to robi? Wygląda na to, że wieczna babcia rock’n’rolla na trwałe podpisała cyrograf z diabłem. Na scenie jest ciągle wulkanem energii, radości życia i hipnotyzującej siły witalnej. Dodaje nam animuszu. Tina the Great.”



Łukasz Maciejewski
 

kciuk-pl
 
Najnowsze dzieło Terryego Gilliama... cudowna opowieść o wyobraźni, czy kit nakazujący wyjść z kina przed końcem? Dla jednych film arcydzieło, dla drugich największa klapa od czasów 12 małp... Weź udział w dyskusji!

Link: www.kciuk.pl/Parnassus-hit-czy-kit-a2221
 

 

Kategorie blogów