Wpisy oznaczone tagiem "wybić się" (1)  

anlette
 
Moje wiersze widziała polonistka stwierdzając, że: "to nie jest rodzaj tych wierszy, które zamyka się w szufladzie". Może miała rację, może powinnam wyjść poza margines?

Byłam u ginekologa, mam receptę na tabletki. W końcu nie muszę się już niczym przejmować ani stresować, gdyż ostatnimi dniami mój stres sięgnął apogeum.
Stres spędzał mi ostatki snu z powiek. Zjadałam się, uwierzcie mi na słowo, że się pożerałam własnym wyimaginowanym lękiem, który stworzyłam sobie do takiego stopnia, że przejął mnie całą, wykupił jak miejsce na targowisko. Nie jestem w ciąży, wmawiałam sobie co chwilę, kurczowo analizując wszystkie przypadłości, które mi towarzyszyły. Przez ten stres zaczynało mnie mdlić, całe jedzenie pochodziło mi do gardła, drżałam i tyrkotałam niczym z zimna. Jestem wciąż osłabiona, bo spać nie potrafię, piję energy drinki i jest coraz gorzej, bo serce wali jakby łomem o beton, a potem w brzuchu czuję jak się przelewa, jak bełkota i ściska, nie mogę się załatwić. Od czterech dni. Nie żyję, nie śmieję się. Rafał pyta co mi jest, a ja nawet mówiąc niczego sobie nie uświadamiam. Dzwoniłam do ginekologa, idę w czwartek po tabletki. Musi być w porządku, niech ktoś mi powie, że musi. Dzisiaj rozumiem kobiety, które zadają obłędnie głupie pytania na forach o ciążę, dzisiaj wszystko rozumiem i z niczego się nie śmieję. Okropne uczucie wiedzieć, że to nierealne być w ciąży zabezpieczając się maksymalnie, ale odrzucać racjonalną myśl i na jej miejscu stawiać tę irracjonalną, urojoną chimerę.
 

 

Kategorie blogów