Wpisy oznaczone tagiem "wyczerpanie" (8)  

ladygreen
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Lady Green:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

ladygreen
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Lady Green:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

woddali
 
Odbicie w zwierciadle
lazurowych fal,
skrzywione, jakby wyblakłe.

Smutkiem wyrzeźbione usta,
milczącym pocałunkiem
zignorowane.

Spokój wewnątrz rozwartych
myśli wypełniony po każdy
centymetr uciążliwej ciszy.

Szczęście zbudowane
na ruchomych piaskach,
zburzone...

Zostały tylko ruiny.
 

worthlesslady
 
Śnił  mi się dzisiaj dziadek. Siedział tyłem do mnie, na wózku. A kiedy podeszłam do niego, ten się odwrócił i uśmiechnął...

Nie mam pojęcia jak, to odebrać. To mnie powoli przerasta. Bo wiem, że został mu miesiąc życia, a ja załamuję się coraz bardziej. Przyjaciółka już wie co się dzieje, a ja się boję, że w każdej chwili mogę upaść zapłakana i już nie wstać.
 

worthlesslady
 
Ostatnio było dziwnie... Dość dziwnie, żeby zmienić moje samopoczucie w jakąś niezbadaną ciapkę. W poniedziałek dowiedziałam się od przyjaciółki, że znalazła koleżankę dziewczyny, którą tak namiętnie poszukuję od feralnego spotkania w Krakowie - szok, niedowierzanie, radość. Później powiedziała, że widziała również tę dziewczynę - jeszcze większa radość. Ale zaraz potem smutek, bo po raz kolejny uświadomiłam sobie, że nie ma szans na cokolwiek. Nie zasługuję, żeby mieć kogoś, kto mógłby mnie pokochać. Mnie się nie da kochać. To dziwne, ale ja wiem, że tak jest. Czuję to. Brzydzę się sobą i inni pewnie tez się brzydzą. Więc odpycham ludzi. Tylko szaleniec chciałby iść za mną, przedrzeć się przez mój mur i topić się ze mną w tym gównie. Może kiedyś wyjdę na brzeg i sobie pozwolę na chwilę słabości, jednak wątpię w, to szczerze. Nie zasługuję na nic. Na żadne głębsze uczucia względem mnie. Na nikogo, kto by mnie chciał. Przyzwyczaiłam się, że ludzie mnie opuszczają, że jestem sama...To nie powinno się zmienić. Nie potrzebuję zmian, jest mi kurwa dobrze jak jest... Hahs, naiwna ja. Szok, że nadal mam przyjaciółkę przy swoim boku. Normalny człowiek uciekł by z przerażeniem w oczach. Nienawidzę siebie.

Od wczoraj rozmawiam z pewnych chłopakiem. Napisał do mnie i piszemy do teraz. Dwa razy rozmawialiśmy przez telefon. Wmawia mi, że jestem piękna i chce mnie całować. Nienawidzę się jeszcze bardziej. Jestem obrzydliwa, ludzie na mnie nie zasługują. Są warci czegoś więcej. Powinni się mnie brzydzić, a ja nie chcę, żeby ktokolwiek mnie chciał, kochał. Nie potrzebuję tego... Nie potrzebuję tego... Nie potrzebuję... Na prawdę... Fajnie jest być samemu. Kiedy umiera się w samotności, psychika pali Cię wewnętrznie, nie ma się do kogo przytulić i znaleźć oparcia, nie ma nikogo kto by Cie pragnął. Jest w porządku. Bo i ty nie masz kogo ranić. To bezpieczny układ, który nie potrzebuje zmian. Jest w porządku, jest super... Dam radę. Chyba... Mam nadzieję...




Boże, niech ktoś mnie przytuli. Nie chcę być kurwa więcej sama. Mam dość. Wewnętrznie umarłam, co jeszcze? Nie mam siły... Mam kurwa dość...




10556320_527229557406115_4466606855039501112_n.jpg


tumblr_n781q4IMEs1sbxkwko1_500.jpg
 

kciuk-pl
 
Dla niektórych wyczerpanie fizyczne może się okazać na tyle groźnym stanem, że wymaga hospitalizacji. Przedłużone okresy wysiłku fizycznego i niedobór snu mogą doprowadzić do problemów, których nie wolno ignorować.

Link: www.kciuk.pl/Wyczerpanie-fizyczne-grozne-dla-zdr…
 

vivienne51
 
vivienne51: nie mialam internetu... to mój "niby wczorajszy" wpis

22;24 07,06,2010
nie mam internetu...od niedzieli... dlatego pisze w notatniczku :)

Otóż...kolejny dzięn waga wskazuje 50 kg...wstalam dzis o 4,20 zeby zdażyc pobiegać i wejść na internet... nie mialam totalnie siły... nie moglam znów spać... mój organizm chyba sie stresuje... zamiast byc zmeczona, serce mi mocno wali, nie chce mi sie spać.. a jak wstaje to mi sie kreci w głowie... nie mam siły biegać... rano biegalam tylko 30 min... nie mam siły, ale moj organizm nie prosi o jedzenie... nie cieknie mi slinka na widok jedzenia... moj brzuch nie burczy... nie czuje w nim pustki... jest wręcz pełny... raczej napełniony wodą... jak biegam czasem chce mi sie wymiotować... no ale dobrze. wytrzymam.. zjadłam rano kawaleczek wczorajszego filecika... i zrobilam salatke z polowy ogórka, pomidora i 2 łyzek smietany... zjadłam pół. Reszte po szkole.. czuje, ze jedzenie nie daje mi energii... nie mam siły jeść. Czuje sie jak w błednym kole. nie mam sily jesc-zjem-nie mam sily-nie moge spac-wstaje-nie mam sily---- w sumie zjadłam dzis ok 400 kcal... czyli 2 razy za duzo. w szkole odrobilam lekcje... wypilam energola light... i tak to nic nie daje... jak mi serce wali a ja czuje ze nie mam sily... ze glowa mi ciąży... słodkawy posmak w ustach... 50kg.. nie zmieścilam sie jeszcze w wte spodnie co chcialam ...poczekam. dzis pan od Wfu stwierdzil iz "dobrze biegam" i zapisal mnie na zawody lekkoatletyczne ; o super. tylko ze nie ma sily. w piątek ma mi zmierzyc czas... godzine przed wfem zjem cos... moze wtedy zdazy mi sie wytworzyc jakas energia... Pije wszystkie rodzaje herbat, litrami... pu-erh, zielona, zwykla, z L-karnityną, z guarana, mietowa...i i tak mnie suszy... Łykam tysiąc tabletek z witaminami... wapno musujace.. i to chyba jest pic. Mam zajady, krwawia mi dziasła ... mam suche wlosy... Boli mnie gardło i uszy... Mam spieczone plecy (od wczoraj) i nie moge robic brzuszków...Mam sporo nauki jutro i pojutrze... a w czwartek to chyba sie zaćpam tymi tabletkami na kaszel... bo musze spać... przed piątkiem... trace czerwone krwinki... nie mam tchu ani ebergii... zanikaja mi mieśnie... ale ciesze sie... uwielbiam sport... 2 lata temu musialam przestac trenowac siatkówke... ze wzgledu na kolano i brak czasu... a  tu teraz... moge znow startowac w zawodach... tylko ze bieg... :) Po lekcjach specjalnie poszlam do najdalszej biedronki od szkoly... wrocilam dopiero kolo 15 do domu.. i co zastalam? burdel. BURDEL. Wszystkie naczynia w kuchni brudne. Jakis piach na podlodze i na dywanie... rozrzucone pranie...  moja mama lezy... i niestety wyczerpana musialam to posprzatac... półprzytomna... tak caly dzien. proowalam zasnac na godzine... spalam moze 15 min...poszlam biegac... cale 45 min.

Nie wiem, czy to okres przejsciowy... czy moj organizm teraz oszczedza energie... dlatego jest mi slabo i zimno.. czy po prostu ta dieta jest wyniszczająca...ale che szybko schudnąć...nie mam czasu.. do soboty...

Poza tym uzalaniem sie, znalazłam prace. Pierwsza praca- w pierwszym sektorze gospodarki. ale dobrze jest. Zaczynam w przyszlym tygodniu. We wtorek mam te zawody, wiec chyba w srode zacznę. Chyba, ze zatrzyma mnie szkola ;/ mysle ze w te 2,5 tyg zarobie chociaz z 600zl... potrzebne mi... Tylko sie zastanwiam , czy ja wytrzymam z ta dietą...moze sie przyzwyczaje ...mam tydzien. Ponad.

Musze sie postarać zasnąć. I jutro kolejna wyprawa po witaminy ...


 

robaczekhucus
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

 

Kategorie blogów