Wpisy oznaczone tagiem "wyrok" (270)  

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)wysoki_sadzie_blagam_mam_zone_i_…
- Wysoki sądzie, błagam. Mam żonę i trójkę dzieci. Nie mogę wrócić do tego koszmaru. - Przykro mi, Panie Kowalski. Odsiedział Pan swoje i Pan teraz wolnym człowiekiem.
 

sedziamysliciel
 
Rozkminiaczka: Przepis art. 361 k.c. należy uznać za odwołanie się do teorii adekwatnego związku przyczynowego, która odpowiedzialnością podmiotu obejmuje jedynie zwykłe (regularne) następstwa danej przyczyny. Dotyczy to zarówno odpowiedzialności za szkodę majątkową, jak i niemajątkową. Dla stwierdzenia w określonym stanie faktycznym adekwatnego związku przyczynowego należy ustalić, czy zdarzenie stanowi warunek konieczny wystąpienia szkody (test conditio sine qua non) oraz ustalić, czy szkoda jest normalnym następstwem tego zdarzenia. Podkreślenia wymaga również fakt, iż zgodnie z regułą wyrażoną w art. 6 k.c., ciężar udowodnienia zarówno zaistnienia zdarzenia, z którym na określonych zasadach normy prawne wiążą obowiązek naprawienia szkody przez dłużnika, wystąpienia szkody, jak również adekwatnego związku przyczynowego pomiędzy zdarzeniem a szkodą spoczywa na powodzie, albowiem to on wywodzi z powyższych faktów skutki prawne.

www.organisciak.pl/zakres-uslug/sprawy-rodzinne/
 

prawniczyping
 
prawniczyping: Sąd pierwszej instancji ustalił, iż W. S. jest członkiem Wspólnoty Mieszkaniowej nieruchomości położonej w J. przy ul. (...). Zarządcą tej nieruchomości jest (...) sp. z o.o. w T. Pozwany rozesłał do członków Wspólnoty Mieszkaniowej nieruchomości położonej w J. przy ul. (...), właścicieli 76 mieszkań znajdujących się w tej nieruchomości, pismo datowane na dzień 7 lutego 2012 r., w którym zarzucał zarządcy nieruchomości nieprawidłowe działanie, które przejawiać się miało w niekompetentnej organizacji remontów w budynku polegających na naprawie dachu, wymianie rynien i rur deszczowych, dociepleniu ścian, zadaszeniu loggii oraz prac związanych z utrzymywaniem w należytym stanie kominów, drzew, piwnic. W piśmie zawarte zostały również twierdzenia, co do działań na szkodę mieszkańców przez H. F. i K. S., które to działania miały sprowadzać się do kłamstw i niegospodarności. W kolejnym piśmie datowanym na 14 czerwca 2012 r., które pozwany włożył do skrzynek listowych członków Wspólnoty Mieszkaniowej nieruchomości położonej w J. przy ul. (...), ponownie sformułował zarzuty co do sposobu działania zarządcy w zakresie administrowania nieruchomością wspólną Wspólnoty Mieszkaniowej, w szczególności zarzucając powódce, że postępuje wbrew prawu oraz naraża Wspólnotę na straty finansowe. W piśmie tym pozwany oskarżył J. R. - członka zarządu Wspólnoty o przywłaszczenie blach trapezowych. W. S. zawiadomił również Prokuraturę Rejonową w J. o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 296 § 1 k.k., jednakże Prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania w tej sprawie. Po wystosowaniu przez pozwanego pierwszego pisma mieszkańcy budynku położonego w J. przy ul. (...), dzwonili do powódki z prośbą o wyjaśnienia opisywanych przez pozwanego sytuacji. Powódka udzieliła wszystkim lokatorom odpowiedzi pisemnej, ustosunkowując się w niej do zarzutów. Powódka podjęła decyzję, o konieczności przeciwdziałania zachowaniom pozwanego, ponieważ W. S. w swych pismach podał, że o domniemanych nieprawidłowościach poinformuje inne wspólnoty, zarządzane przez powódkę. Pod koniec 2012 r., jedna z małych wspólnot wypowiedziała powódce umowę o zarządzanie i osoba, która przyniosła pismo zawierające wypowiedzenie w rozmowie z dyrektorem administracyjnym stwierdziła, że wie o rzekomych nieprawidłowościach w zarządzaniu nieruchomością na ul. (...). Pozwany składał również doniesienia na Policję i do Prokuratury. Przy wybieraniu wykonawcy remontu zbierane były oferty, które otwierane były przy udziale członków zarządu Wspólnoty. www.organisciak.pl

Brali oni udział także w negocjacjach z wykonawcą, podpisywali protokół wyboru ofert. Sama decyzja co do prac remontowych podejmowana była na zebraniu Wspólnoty, natomiast kwestie techniczne, zakres i wykonawca uzgadniane były przy udziale zarządu Wspólnoty. Powodowa spółka zatrudnia licencjonowanych zarządców nieruchomości, osoby z uprawnieniami budowlanymi i osoby mające pozwolenie na prowadzenie ksiąg rachunkowych. Ostatnie zebranie Wspólnoty odbyło się wiosną 2012 r., zaś do chwili obecnej Wspólnota nie złożyła wypowiedzenia umowy o zarządzanie.
W ocenie Sądu pierwszej instancji działania pozwanego spowodowały pogorszenie się wizerunku pozwanej firmy, zachwiania jej pozycji na rynku zarządców nieruchomości, utratę zaufania klientów, a także prowadziły do naruszenia godności i dobrego imienia członków zarządu (...) sp. z o.o. W. S. swe oskarżenia przeciwko powódce formułował wyłącznie na podstawie własnych domysłów, pobieżnych obserwacji, zasłyszanych informacji oraz bazując na własnym doświadczeniu zawodowym. Tak zgromadzony materiał nigdy nie został przez niego krytycznie zweryfikowany, a wręcz przeciwnie, nawet w toku niniejszego postępowania, pozwany w swych pismach procesowych nie ustosunkował się do twierdzeń strony powodowej, lecz w istocie wyłącznie powtarzał tezy i zarzuty, które stanowiły dla (...) sp. z o.o. podstawę do zainicjowania niniejszego postępowania. Forma i treść wystosowanych przez pozwanego pism, w jakikolwiek sposób nie może być uznana za podjętą dla obrony uzasadnionego interesu publicznego (dobra wspólnoty mieszkaniowej) lub w ramach konstruktywnej krytyki. Sąd zobowiązał pozwanego do usunięcia skutków dokonanego naruszenia przez złożenie pisemnego oświadczenia o wskazanej przez powódkę treści i rozpowszechnienie go w takiej samej drodze, w jakiej doszło do rozpowszechnienia pism naruszających dobra czyli przez włożenie do skrzynek pocztowych mieszkańców, a dodatkowo również przez rozwieszenie na tablicach ogłoszeń, co pozwoliłoby na zapoznanie się z nimi także innych mieszkańców osiedla, czyli tych właśnie osób, do których kierowane było wystąpienie pozwanego. Nie było natomiast podstaw do nakładania obowiązku publikowania oświadczenia w środkach przekazu, nawet o charakterze lokalnym czyli w miejscowych tygodnikach, ponieważ nie byłoby to adekwatne do sposobu naruszenia dobra i stanowiłoby nadmierną sankcję.
 

ebook-czytaj-nas
 
Autor: Masahiko Shimada  

Samobójstwo jest aktem, który odgrywał zawsze dużą rolę w tradycji Japonii.
Powieść ta to zapis ostatniego tygodnia życia człowieka, który z rozmysłem, wykorzystując przysługującą my wolność decydowania o własnym życiu, wybiera śmierć. Los chce, że jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki jego monotonne, pozbawione większych emocji życie człowieka poczciwego - od chwili podjęcia decyzji o samobójstwie - nabiera rumieńców i rozpędu, obfituje w sensacyjne przygody, o jakich wcześniej mu się nie śniło. My, ludzie Zachodu, możemy z tej powieści dowiedzieć się, jak odmiennie pojmowane jest życie, śmierć i wolność w Japonii i Europie. Historia opowiedziana jest z dużym poczuciem humoru i z dystansem do ludzkich słabości.


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)wyrok_smierci_na_zyczenie_p97246.xm…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków i innych publikacji znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

sedziamysliciel
 
Rozkminiaczka: Odwołanie Ministra Sprawiedliwości od wyroku Sądu Dyscyplinarnego nie jest zasadne. Wprawdzie słuszne jest założenie wyjściowe, prezentowane w skardze odwoławczej, iż o wyborze środka dyscyplinarnego, który powinien być zastosowany w konkretnej sprawie, nie mogą decydować jedynie okoliczności podmiotowe, ale także i okoliczności przedmiotowe, mogące podwyższać stopień szkodliwości społecznej czynu stanowiącego przewinienie dyscyplinarne, tym niemniej zadaniem sądu, orzekającego jako sąd dyscyplinarny, jest właściwe wyważenie obu tych przesłanek i podjęcie decyzji, której z nich - w niepowtarzalnych okolicznościach faktycznych konkretnej sprawy - należy przyznać prymat. Zdaniem Sądu Najwyższego - Sądu Dyscyplinarnego w sprawie sędziego Sądu Okręgowego priorytet należało przyznać okolicznościom o charakterze podmiotowym.
Nie można negować stwierdzenia, że przewinienie przypisane sędziemu Sądu Okręgowego przez sąd dyscyplinarny pierwszej instancji cechuje się stosunkowo wysokim stopniem społecznej szkodliwości. Niezwykle ważne jest bowiem w codziennej pracy sędziego rzetelne, terminowe wywiązywanie się z obowiązków związanych z orzecznictwem. Im poważniejszy jest rozmiar zaległości, spowodowanych przez sędziego, tym bardziej negatywne konsekwencje postawa taka niesie za sobą dla autorytetu wymiaru sprawiedliwości. W konsekwencji, tym poważniejsza dolegliwość powinna spotkać sędziego popełniającego takie przewinienie służbowe. W sprawie niniejszej poza dyskusją pozostaje zarówno znaczny rozmiar zaległości, jak i fakt, że przewinienie to zostało poprzedzone uznaniem sędziego Sądu Okręgowego za winnego takiego samego przewinienia służbowego w okresie nieco wcześniejszym. Nie można jednak podzielić argumentu zawartego w odwołaniu Ministra Sprawiedliwości, że po stronie obwinionego nie zaistniały żadne obiektywne okoliczności łagodzące. Nie sposób zignorować faktu, że jak wykazuje zgromadzony materiał dowodowy, zarówno w toku poprzedniego postępowania, jak i obecnie, główną przyczyną zaburzeń należytej systematyczności w pracy sędziego Sądu Okręgowego były poważne problemy osobiste, a przede wszystkim nagła śmierć żony w grudniu 1998 r. Obwiniony sędzia wiązał z tym wydarzeniem także pogorszenie swego stanu zdrowia, zaś w piśmie z dnia 17 stycznia 2003 r. wskazywał na inne jeszcze, poważne problemy rodzinne (załamanie się po śmierci matki i kłopoty w toku studiów młodszej córki), które wywarły tak wielki wpływ na osobę pana sędziego, że w rezultacie spowodowały gwałtowne załamanie ciągłości jego pracy orzeczniczej.
Sąd Najwyższy - Sąd Dyscyplinarny uznał, że brak jest podstaw dowodowych pozwalających na odmówienie wiary tak złożonym oświadczeniom sędziego Sądu Okręgowego. Fakt, iż jest on osobą o ponad trzydziestoletnim stażu rzetelnie pełnionej na różnych stanowiskach służby sędziowskiej sprawia, iż do tego rodzaju treści oświadczenia należy podejść z właściwą dozą zrozumienia. Prawdą jest, iż od każdego sędziego powinno wymagać się szczególnych predyspozycji osobowościowych, a przede wszystkim umiejętności radzenia sobie z problemami życia osobistego tak, aby pozostały one bez szkody dla wymiaru sprawiedliwości. Sąd Najwyższy - Sąd Dyscyplinarny uznał jednak, że są sytuacje życiowe, których ciężar trudno jest udźwignąć nawet dojrzałemu i doświadczonemu sędziemu. Sędzia Sądu Okręgowego został w ostatnich latach szczególnie dotkliwie doświadczony przez los i dlatego też nie sposób okoliczności tych całkowicie nie wziąć pod uwagę przy ferowaniu wyroku w sprawie dyscyplinarnej.
Powracając do eksponowanego w odwołaniu faktu "powrotności" do przewinienia dyscyplinarnego, zauważyć należy, co następuje:
Ma rację skarżący, iż jest to bez wątpienia tzw. okoliczność obciążająca. Nie można jej jednak rozpatrywać w izolacji od pozostałych faktów istotnych dla sprawy. Po pierwsze, należy w tym kontekście zauważyć, że już przy pierwszym wyroku sięgnięto, pomimo istnienia niezaprzeczalnych, wyżej wskazanych, okoliczności łagodzących, po karę drugiego szczebla surowości. Gdyby w wypadku pierwszego z przewinień dyscyplinarnych wymierzona została (tak jak uczynił to zresztą w poprzednim postępowaniu sąd dyscyplinarny pierwszej instancji) kara upomnienia, nikt nie mógłby kwestionować tego, że należycie spełnia zasadę gradacji kar wymierzenie w obecnym postępowaniu kary nagany. Po drugie, obecne przewinienie służbowe jest - uwzględniając jego charakter i źródła jego zaistnienia - jakby dalszym ciągiem poprzedniego przewinienia, które napiętnowane zostało w wyroku wydanym w sprawie sygn. akt (...). Można z bardzo dużą dozą trafności prognoz zaryzykować twierdzenie, iż gdyby - mający charakter przewinienia dyscyplinarnego o charakterze ciągłym - czyn sędziego Sądu Okręgowego objęty był jednym postępowaniem, przy uwzględnieniu źródeł owych zaniedbań w pracy obwinionego, nawet nie zrodził by się pomysł sięgania po karę dyscyplinarną określoną w art. 109 § 1 pkt 4 u.s.p.
Podejmując rozstrzygnięcie o utrzymaniu w mocy wyroku Sądu Apelacyjnego - Sądu Dyscyplinarnego, Sąd Najwyższy miał nadto na uwadze treść art. 438 pkt 4 k.p.k. (w zw. z art. 128 u.s.p.) oraz ciężar i charakter kary przewidzianej w art. 109 § 1 pkt 4 u.s.p. Należy w tym kontekście przypomnieć, iż zgodnie z utrwalonym orzecznictwem Sądu Najwyższego: Rażąca niewspółmierność kary, o której mowa w art. 387 pkt 4 (obecnie: art. 438 pkt 4) k.p.k., zachodzić może tylko wówczas, gdyby na podstawie ujawnionych okoliczności, które powinny mieć zasadniczy wpływ na wymiar kary, można było przyjąć, iż zachodziłaby wyraźna różnica pomiędzy karą wymierzoną przez sąd pierwszej instancji a karą, jaką należałoby wymierzyć w instancji rewizyjnej (obecnie: odwoławczej) w następstwie prawidłowego zastosowania w sprawie dyrektyw wymiaru kary... (tak SN w wyroku III k.r. 254/73, OSNPG 1974, poz. 51). Myśl ta w jeszcze bardziej stanowczy sposób wyrażona została np. w wyroku SN II KRN 198/94, OSNPK 1995, z. 6, poz. 18: Na gruncie art. 387 pkt 4 (obecnie: art. 438 pkt 4) k.p.k. nie chodzi o każdą ewentualną różnicę w ocenach co do wymiaru kary, ale o różnicę ocen tak zasadniczej natury, iż karę dotychczas wymierzoną nazwać można byłoby - również w potocznym znaczeniu tego słowa - "rażąco" niewspółmierną, to jest niewspółmierną w stopniu nie dającym się wręcz zaakceptować. Innymi słowy rzecz ujmując: ponieważ w treści art. 438 pkt 4 k.p.k. mowa jest o niewspółmierności rażącej, uznać należy, że chodzi tu o dysproporcję znaczną, wręcz "bijącą w oczy", a nie o ewentualne drobne różnice w ocenach sądu pierwszej i drugiej instancji. Nie może być zatem w ramach tej przyczyny odwoławczej dokonywana korekta w każdej sytuacji, w której sąd odwoławczy dochodzi do wniosku, że karę należałoby ukształtować nieco odmiennie, to jest że kara jest po prostu zbyt surowa lub zbyt łagodna. Chodzi jedynie o różnice ocen o zasadniczym charakterze. Zdaniem Sądu Najwyższego - Sądu Dyscyplinarnego, uwzględniając okoliczności niniejszej sprawy, gdyby nawet stwierdzić, że z uwagi na powtórne popełnienie występku dyscyplinarnego przez sędziego Sądu Okręgowego uznać, że kara wymierzona przez Sąd Apelacyjny jest stosunkowo łagodna, a więc i niewspółmierna do popełnionego przez obwinionego czynu, to jednak żadną miarą stopnia owej niewspółmierności nie można byłoby uznać za "rażący". Tylko zaś stwierdzenie rażącego stopnia niewspółmierności kary upoważnia - jak to już wyżej wskazano - do wydania przez sąd odwoławczy orzeczenia reformatoryjnego w tzw. płaszczyźnie wymiaru kary.
 

sedziamysliciel
 
Rozkminiaczka: Apelacje obrońców B. P. (1) i A. P. (1) postulujące zmianę wyroku poprzez uniewinnienie oskarżonych od przypisanych im czynów, zasługiwały na uwzględnienie jedynie w odniesieniu do przestępstw z art. 276 k.k. W pozostałym zakresie okazały się niezasadne.
Odnosząc się w pierwszej kolejności do tej części rozstrzygnięcia, która nie wykazywała błędów trzeba stwierdzić, że sąd orzekający postępowanie w przedmiotowym zakresie przeprowadził starannie, wnikliwie i w sposób zgodny z przepisami kodeksu postępowania karnego. Całokształt materiału dowodowego poddał też racjonalnej uwzględniającej wskazania wiedzy, prawidłowego rozumowania i doświadczenia życiowego ocenie, której obrońcy przeciwstawiają jedynie własną interpretację dowodów, posługując się argumentacją opierającą się na wyrwanych z całokształtu sprawy kwestiach, które nie miały takiego znaczenia, iżby mogły podważać stanowisko o wiarygodności i miarodajności dowodów obciążających.
Analizując argumenty podniesione w apelacji obrońcy B. P. (1) należy dojść do przekonania, że zarzuty naruszenia prawa procesowego oraz błędu w ustaleniach faktycznych nie znalazły realnego potwierdzenia.
Sąd w sposób poprawny przeanalizował treść wyjaśnień nieprzyznającej się do winy oskarżonej, a odmawiając im wiary, ani nie przekroczył zasady swobodnej oceny dowodów, ani nie naruszył zasady in dubio pro reo. www.organisciak.pl/
I tak nie przekonują twierdzenia skarżącego, że nie można przypisać oskarżonej przywłaszczenia ponad 1.200.000 złotych, gdyż nie wykazano, że spółka (...) spółka z o.o. w B. dysponowała faktycznie takimi pieniędzmi. Chociaż oskarżona także starała się zasugerować niską rentowność firmy i jej problemy finansowe, poprzez wskazywanie, że marża na samochodzie marki O. (...) wahała się w granicach 100-150 złotych, a obrońca odwołał się nawet do zeznań A. U. podającego, że 90% samochodów była sprzedawana poniżej kosztów zakupu, nie jest właściwe, aby tylko z tej perspektywy oceniać, czy w kasie spółki była gotówka. Tylko na marginesie wskazując, że sprzedaż samochodów nie jest rentowną częścią działalności w branży samochodowej, gdyż generuje zysk w granicach 0,5% do 1% zysku, a właściwy dochód pochodzi ze sprzedaży części samochodowych i serwisu (por. zeznania W. B. (1) (…) odwr.), należy zauważyć, że ze sprzedażą samochodów nawet z minimalną marżą wiązały się refundacje od producenta.
Niezależnie od tego, bezspornym jest, że obroty spółki (...) sięgały rokrocznie 10.000.000 złotych i co istotne, jak w żadnej innej działalności gospodarczej, sprzedaż samochodów, części zamiennych, polis ubezpieczeniowych wiązała się w wielu wypadkach z gotówką wpłacaną wprost do kasy, w kwotach kilkudziesięciotysięcznych i to z dużą regularnością. Chociaż nie podliczono w sprawie, w okresie zarzucanego czynu, zapewne doszło do sprzedaży kilkuset samochodów. Nie ulega zatem wątpliwości, że gotówka w spółce (...) była, jak i to, że oskarżona miała do niej nieograniczony dostęp.
Po drugie sąd całkowicie zasadnie uznał, że nie przekonują wskazane przez oskarżoną powody, dla których fałszowała dokumentację księgową tj. z obawy przed utratą przez spółkę autoryzacji (...) oraz, że postępowała w ten sposób za wiedzą i przyzwoleniem Prezesa Zarządu A. U., a także właścicieli spółki J. N. i W. B. (1). W tej kwestii wypada tylko podkreślić, że A. U. nawet nie posiadał wiedzy, aby spółce groziła utrata autoryzacji (zezn. świadka (…) odwr.), z drugiej strony właściciele (...) w sytuacjach koniecznych dokapitalizowywali spółkę podwyższając jej kapitał zakładowy, co oznacza, że nie istniało realne zagrożenie upadku spółki (...).
W odniesieniu zaś do stanowiska obrońcy, który twierdzi, że to Prezes Zarządu oraz J. N. i W. B. (1) byli inicjatorami fałszowania wyniku finansowego, poprzez tworzenie fikcyjnych lokat, nierzetelnych bilansów, wypada zauważyć, że nawet wyjaśnienia B. P. (1) na to nie wskazują, gdyż jedynie w kategoriach prawdopodobieństwa podniosła, że wydaje jej się, iż zdawali sobie sprawę między innymi z tego, że zarówno "stany gotówki na koncie, środki pieniężne w banku, jak też lokaty są fikcyjne" ((…) odwr.). Ewidentnym nadużyciem apelującego była natomiast próba wsparcia tezy o aprobowaniu i inicjowaniu fałszowania dokumentacji księgowej przez Prezesa i właściciela (...) polegająca na wskazaniu, że pierwszy z nich po uzyskaniu informacji o złej sytuacji finansowej prosił oskarżoną aby coś z tym zrobiła, a J. N. sugerował, że każdy wynik można poprawić co najmniej o 10.000 złotych.
Wskazania logiki i doświadczenia życiowego nie pozwalają bowiem przyjąć, że tego rodzaju wypowiedzi nie były zwykłym dopingowaniem do wytężonej pracy, ale zawierały podtekst skłaniający i inspirujący do popełnienia przestępstwa. Już w świetle powyższych uwag nie da się przyjąć, że w imię interesów właścicieli spółki oskarżona zdecydowała się na bezprawne działania.
Nie może być też dyskusyjna wiarygodność zeznań A. U., J. N., W. B. (1) i T. Ł., którzy zaprzeczyli jakoby posiadali wiedzę o sposobie prowadzenia księgowości i faktycznej sytuacji finansowej spółki (...). Zauważając, że pierwszy z nich wprost zeznał, że nie zajmował się nadzorem nad księgowością firmy mając pełne zaufanie do oskarżonej a bieżącą sytuację kontrolował na podstawie dziennych sprawozdań finansowych, trzeba mieć na uwadze, że zarówno ręcznie sporządzane raporty kasowe, jak też ich odpowiedniki w dokumentacji komputerowej nie były rzetelne. Według biegłej ewidencje prowadzone przez księgowość w celu zapewnienia kontroli i zgodności obrotów i sald gotówki w kasie z dokumentacją kasową, zawierały obroty nie ujęte w kasie - na podstawie memoriałowych poleceń księgowania tzw. Pk, lub pomijały część operacji bankowych. Zarówno obroty jak i salda gotówki w tych ewidencjach nie były doprowadzone do zgodności ani w trakcie roku, ani na koniec - przed sporządzeniem sprawozdania finansowego, co było zresztą sprzeczne z ustawą o rachunkowości i skutkowało przypisaniem oskarżonej przestępstwa z art. 77 ust. 1 ustawy z dnia 29 września 1994 r. o rachunkowości.
Chociaż gotówki zaczęło ubywać dopiero w 2003 r., już od marca 2002 r. dokumentacja księgowa nie była prowadzona rzetelnie. Od tego czasu dowody k.p. i Kw nie były sprawdzane, ani zatwierdzane przez główną księgową, rozchód gotówki nie był kwitowany przez odbiorców pieniędzy, a od 2003 r. dokumentacja kasowa spółki była zdekompletowana. Brakowało większości raportów kasowych, a te które znajdowały się w spółce były sporządzone nieprawidłowo. Wydruki komputerowe raportów kasowych nie zgadzały się z ręcznymi raportami kasowymi. Podobna sytuacja miała miejsce w kolejnych latach. Zresztą jak przyznała B. P. (1) dokumentacja kasowa i ewidencja księgowa spółki prowadzona była niezgodnie z zasadami księgowości, wypłaty dokonywane były bez potwierdzenia odbioru gotówki, a także kontroli formalno rachunkowej (…), zaś w rocznych sprawozdaniach spółki podawane były nieprawdziwe dane (…) odwr.).
Jakkolwiek oskarżona kwituje ten sposób pracy tzw. "kreatywną księgowością", zmierzającą do poprawienia wyniku finansowego, na rzeczywiste powody takiego stanu ewidencyjnego dokumentacji księgowej, wskazała współoskarżona A. P. (1) zatrudniona w spółce (...) w charakterze kasjerki. Z wyjaśnień jej wynikało, że B. P. (1) od 2001 r. do 2009 r. pobierała regularnie średnio jeden bądź dwa razy w tygodniu zaliczki z kasy w wysokości od 100 do 10.000 złotych i z zaliczek tych w większości nie rozliczyła się. Zaaprobowała w związku z tym sugestię kasjerki, że w raportach kasowych nie było wpisywane saldo początkowe i końcowe i sytuacja ta ciągnęła się przecz cały czas, gdyż oskarżona pobierała kolejne zaliczki nie rozliczając się z poprzednich (wyjaśnienia A. P. (…)). Na tym tle zafałszowanie wyniku finansowego w efekcie tworzenia nierzetelnych bilansów i fikcyjnych lokat, ewidentnie nie wiązało się z oczekiwaniami Prezesa Spółki i jej właścicieli, ale potrzebą ukrycia wyprowadzenia gotówki z firmy.
Kwestia sprawowania kontroli nad prawidłowym prowadzeniem dokumentacji finansowej ma w tej sytuacji drugorzędne znaczenie i może świadczyć, co najwyżej o niedopełnieniu obowiązków przez Prezesa spółki. Zresztą korzystny wynik finansowy a zwłaszcza stany lokat bankowych mogły uspokoić czujność przełożonych.
Trudno też zaakceptować, aby nieformalne kontrole ze strony Dyrektora Ekonomiczno-Finansowego (...) Sp. z o.o.
T. Ł., mogłyby mieć znaczenie odciążające w odniesieniu przypisanego czynu z art. 284 § 2 k.k., skoro pierwsza miała miejsce w 2001 r., a więc w czasie kiedy faktycznie nie musiało jeszcze dochodzić do niedoborów gotówki, a nadto nie sposób dziś zweryfikować ani poziomu ani zakresu tych kontroli, a jednocześnie nie mieć na względzie, że już od 2002 r. dokumentacja księgowa nie była rzetelna.
W tym miejscu należy przypomnieć, na co skarżący nie chce zwrócić uwagi, że dokumenty księgowe były także w sposób fizyczny podrabiane poprzez naklejanie na potwierdzeniu salda lokaty i zestawieniach przelewów naklejek z innymi kwotami i wytwarzanie w ten sposób nowych nierzetelnych dokumentów (…). Okoliczność ta wskazuje na sposób działania oskarżonej, ale i jednocześnie przekonuje, że była ona zainteresowana ukryciem rzeczywistej sytuacji przed władzami spółki, co dowodzi z kolei, że Prezes Zarządu i właściciele spółki nie wiedzieli o modyfikowaniu dokumentacji i wyniku finansowego i jak podkreślił sąd, było to dla nich całkowitym i nieudawanym zaskoczeniem.
Brak jest też uzasadnienia w materiale dowodowym do twierdzenia, że dostęp innych osób do pomieszczenia kasowego i kasetki z gotówką nasuwa wątpliwości czy przywłaszczenia dopuściła się wyłącznie oskarżona. Należy odnotować, że żaden z przesłuchanych w sprawie pracowników spółki (...) nie wskazał aby nie rozliczył się z gotówki pobranej z kasy, przyznała to kasjerka A. P. (1), a i oskarżona B. P. (1) nie wskazała żadnej takiej sytuacji, w której ktokolwiek z zatrudnionych w firmie nie rozliczyłby się z pobranych pieniędzy (por. wyjaśnienia oskarżonej (…)).
W kontekście wcześniejszych uwag, wykluczających aby oskarżona miała jakiekolwiek inne powody do fałszowania dokumentacji finansowej, niż ukrycie przywłaszczonych pieniędzy, nie ma większego znaczenia dla jej obrony fakt, że oprogramowanie księgowe w spółce pozwalało na wsteczne księgowanie, umożliwiające dokonywanie zmian po zamknięciu okresu rozliczeniowego. Bezspornie okoliczność ta tylko sprzyjała ukryciu działalności przestępczej, która została wykryta przez przypadek dopiero po kilku latach.
Na fakt, że oskarżona nie omieszkała korzystać z tej funkcji, a jednocześnie obrazującej częściowo przestępczy sposób poprawiania zawartości dowodów księgowych w celu przywłaszczenia pieniędzy, wskazują wyjaśnienia A. P. (1).
Wynika z nich, że oskarżona usuwała z komputerowych raportów kasowych zaksięgowane kwoty i stwierdzono to w przypadku wpłaty z dnia 1 lipca 2003 r. odnośnie kwoty 2.002 złotych, z dnia 18 lipca 2003 r. co do kwoty 2.289 zł, 1 kwietnia 2004 r. co do 1.793 zł, 9 kwietnia 2004 r. - do kwoty 2.152 zł, 12 marca 2005 r. do kwoty 1.496 zł, 5 lipca 2005 r. do kwoty 500 zł (por. wyjaśnienie (…)).
Podobnie zeznania E. C. dowodzą, że w komputerowych raportach kasowych nie były księgowane pełne kwoty jakie wynikały z dowodów wpłat k.p. Świadek wskazała np., że z kwoty 21.165 zł wpłaconej na dowód k.p. nr (...) z dnia 16 grudnia 2002 r. nie zaksięgowano 19.300 złotych, a z kwoty 44300 wpłaconej na dowód k.p. (...) z dnia 17 grudnia 2002 r. nie zaksięgowano 20.000 złotych. Jednocześnie w dniu 23 grudnia 2002 r. dokonano fikcyjnych wypłat na łączną kwotę 42.121.01 złotych, a 1 stycznia 2003 r. zaksięgowano fikcyjne wpłaty gotówki do banku w kwotach 60.000 zł, 42.000 i 793,30 złotych łącznie 102.793,30 zł (…). Taką też kwotę niedoboru w kasie stwierdziła biegła ((…) opinii).
W roku 2003 pomimo dokonanych przez klientów spółki (...) wpłat, nie dokonano zaksięgowania w ewidencji księgowej kwoty 2.002 złotych z tytułu wykupionej polisy nr (...) - (...), 1.793 złotych z tytułu polisy nr (...) i 2.152 zł z tytułu polisy nr (...). Jednocześnie w grudniu 2003 r. doszło do fikcyjnej wypłaty gotówki do banku w kwocie 24.450 zł ujawnionej w raporcie kasowym (...) z dnia 15 grudnia 2003 r., a w dniu 5 stycznia 2004 r. dokonano przelewu kwoty 27.153,28 zł na rzecz firmy ubezpieczeniowej (...) z tytułu sprzedanych polis ubezpieczeniowych, przy czym należność ta nie została uregulowana z wpłat klientów, które nawet nie zostały zaewidencjonowane w raportach kasowych (brak dowodów k.p.), ale z innych pieniędzy firmowych spółki (…). Równocześnie w dniu 2 stycznia 2004 r. zaksięgowana została fikcyjna wpłata gotówki do banku w kwocie 300.000 złotych, którą na koniec 2004 r. na podstawie wpisu do komputerowego wyciągu bankowego (...) z 31.12.2004, przeniesiono na lokaty (…).
Podobne ustalenia poczyniła biegła (…).
 

proprawo
 
Dobrem chronionym w art. 278 § 5 k.k. jest własność, posiadanie lub inne prawa rzeczowe albo obligacyjne do energii lub karty uprawniającej do podjęcia pieniędzy z automatu bankowego.
W uzasadnieniu postanowienia z dnia 9 czerwca 2006 r., I KZP 14/06, OSNKW 2006, z. 7-8, poz. 67, którym Sąd Najwyższy odmówił odpowiedzi na pytanie Sądu Okręgowego o to, "czy pojęcie «energia» użyte w art. 278 § 5 k.k. obejmuje kradzież gazu w celu wytworzenia z niego energii cieplnej?", Sąd Najwyższy zasadnie stwierdził, że pojęcie "cudzej rzeczy ruchomej", o której mowa w art. 278 § 1 k.k., obejmuje gaz jako wydzielony nośnik energii, będący tu przedmiotem czynności wykonawczej. Zabór w celu przywłaszczenia nośnika energii wyodrębnionego w rzecz ruchomą (art. 278 § 1 k.k.) wyłącza możliwość kwalifikowania takiego zachowania jako kradzieży energii (art. 278 § 5 k.k.).
Przekonanie to należy podzielić, tak zważywszy na przytoczoną wówczas przez Sąd Najwyższy argumentację (do której w tym miejscu wypada się odwołać), jak i fakt, że to rozstrzygnięcie zyskało akceptację zarówno w piśmiennictwie (por. aprobujące glosy autorstwa M. Pawełka: Palestra 2007, nr 1-2, s. 302; W. Zalewskiego: GSP-Prz. Orz. 2007, nr 1, s. 137; B. Stefańskiej: OSP 2008, nr 2, s. 14), jak i w orzecznictwie. W wyroku z dnia 27 lutego 2008 r., V KK 397/07, OSNKW 2008, z. 8, poz. 60, Sąd Najwyższy powielił bowiem ten pogląd, stanowczo stwierdzając, że gaz ziemny nie jest energią, o której mowa w art. 278 § 5 k.k., ale "cudzą rzeczą ruchomą", w rozumieniu § 1 art. 278 k.k.
Tymczasem Sąd Rejonowy w S. w zaskarżonym wyroku wbrew temu i przez to niewątpliwie błędnie przyjął, że oskarżony "dokonał kradzieży energii w postaci gazu" i to jego działanie uznał za występek z art. 278 § 5 k.k. Tym samym rażąco ów przepis art. 278 § 5 k.k. naruszył.
Ta obraza prawa materialnego, mająca oczywisty wpływ na treść zaskarżonego wyroku, doprowadziła też do sytuacji, w której obecnie - zważywszy na ograniczenia związane tak z kierunkiem rozpoznawanej kasacji, ale i upływem terminu, o którym mowa w art. 524 § 3 k.p.k. - uniewinnienie oskarżonego od popełnienia zarzucanego mu czynu, jest procesowo jedynie możliwym rozstrzygnięciem.
Wprawdzie gaz ziemny, który oskarżony przywłaszczył, był "cudzą rzeczą ruchomą" w rozumieniu art. 278 § 1 k.k., niemniej jednak Sąd Rejonowy w S., przypisując mu sprawstwo jego zaboru, równocześnie nie wskazał ani wartości tego przywłaszczonego gazu, ani też jego ilości. Nie miało to znaczenia przy przyjętej przez ten Sąd kwalifikacji prawnej tego czynu oskarżonego. Do znamion przestępstwa określonego w art. 278 § 5 k.k. należy skutek w postaci przyjęcia w posiadanie lub użytkowanie odpowiedniego rodzaju energii bez względu na jej wielkość. Wartość energii nie ma zatem znaczenia dla bytu przestępstwa określonego w art. 278 § 5 k.k. (por. wyrok Sądu Najwyższego z 26 lutego 2004 r., IV KK 902/03, R-OSNKW 2004, poz. 413; uchwała Sądu Najwyższego z 13 grudnia 2000 r., I KZP 43/00, OSNKW 2001, z. 1-2, poz. 4). Jednakże dla przypisania sprawstwa występku z art. 278 § 1 k.k. wartość owego gazu, jako przedmiotu kradzieży, i jego ilość, mają pierwszorzędne znaczenie. Tylko bowiem kradzież rzeczy ruchomej, której wartość przekracza 250 zł, stanowi występek.
Przy tych uwarunkowaniach prawnych i (wspomnianej) sytuacji zaniechania przez Sąd Rejonowy w S. w opisie pierwszego z przypisanych oskarżonemu czynów wskazania ilości i wartości zagarniętego przez oskarżonego gazu, upływie terminu z art. 524 § 3 k.p.k. i kierunku rozpoznawanej kasacji, nie jest obecnie możliwe czynienie w tym względzie jakichkolwiek dodatkowych "uzupełniających" ustaleń. Każde z nich stanowiłoby bowiem rażące naruszenie gwarancji zakazu reformationis in peius przewidzianych treścią art. 443 k.p.k. W istocie sprowadzałoby się do wprowadzenia do opisu zarzucanego oskarżonemu czynu znamion przestępstwa (czy tylko wykroczenia) wymaganych przez prawo materialne, których ten opis w ogóle nie zawierał przed zaskarżeniem orzeczenia na korzyść oskarżonego rozpoznawaną kasacją i które dopiero pozwoliłyby przypisać mu sprawstwo tak kwalifikowanych czynów (por. postanowienia Sądu Najwyższego z dni: 15 listopada 2005 r., IV KK 238/05, R-OSNKW 2005, poz. 2055; 20 lipca 2005 r., I KZP 20/05, OSNKW 2005, z. 9, poz. 76; wyrok Sądu Najwyższego z dnia 12 grudnia 2012 r., V KK 54/12, opubl. Supremus).
Zasadny jest również drugi z podniesionych w kasacji zarzutów. obslugaprawna.net.pl
Nie ulega wątpliwości, że oskarżony, będąc przesłuchiwany w dniu 24 maja 2012 r. w charakterze podejrzanego o dokonanie występku "kradzieży gazu w ilości 250 m3" (por. postanowienie o przedstawieniu zarzutów z dnia 21 maja 2012 r.), nie przyznał się do jego popełnienia i kłamliwie wyjaśnił, że to W. R. "nielegalnie podłączył gaz", a on sam tylko "z niego korzystał". Równie bezsporne jest i to, że w dniu 31 maja 2012 r. oskarżony te wyjaśnienia odwołał, twierdząc już wtedy, iż on "sam podłączył gaz i dokonał jego kradzieży", a "W. R. nie miał z tym nic wspólnego". Równocześnie na rozprawie oskarżony stwierdził, że "po prostu się wystraszył, ale sam zgłosił się po trzech dniach i sprostował te (obciążające W. R.) wyjaśnienia".
W sprawie nie ma dowodów pozwalających - w niekorzystny dla oskarżonego sposób - weryfikować te jego twierdzenia, zwłaszcza dotyczące powodów, dla których zdecydował się obciążyć W. R. o niepopełnione przez niego przestępstwo. Stąd też należy przyjąć - zgodnie z wyjaśnieniami oskarżonego - że składając te wyjaśnienia, próbował tylko w ten sposób realizować przynależne mu prawo do obrony, związane z zarzutem dokonania występku kradzieży gazu, który mu wówczas postawiono.
Brak jest bowiem przesłanek dowodowych (wynikłych z analizy wyjaśnień oskarżonego, jak i treści innych dowodów zebranych w sprawie) do uznania, że jego ówczesnym zamiarem, stymulującym taką treść złożonych przez niego wyjaśnień, nie była chęć realizowania w ten sposób prawa do obrony w związku z postawionym mu zarzutem, ale w ogóle niezwiązane z tym pragnienie fałszywego oskarżenia W. R. o przestępstwo, w istocie przez niego niepopełnione.
Wobec kierunku zaskarżenia kasacji nie ma też procesowej możliwości (ewentualnego)"rozszerzenia" istotnych dla tych rozstrzygnięć okoliczności. Jest to istotna konkluzja, bowiem w uzasadnieniu uchwały z dnia 11 stycznia 2006 r., I KZP 49/05, OSNKW 2006, z. 2, poz. 12, Sąd Najwyższy zasadnie podniósł, że oskarżony nie ponosi odpowiedzialności karnej za fałszywe oskarżenie, jeżeli (jak to nastąpiło in concreto) w ramach wyjaśnień wysuwa fałszywe pomówienie wobec innej osoby o popełnienie lub współudział w popełnieniu zarzucanego mu czynu, gdy czyni to w celu uniknięcia odpowiedzialności za ten czyn albo złagodzenia odpowiedzialności własnej, bądź w celu podważenia wiarygodności dowodu obciążającego go lub dla prawnego wyeliminowania dowodu z materiału dowodowego, który przeciwko niemu zebrano. Pogląd ten należy podzielić podobnie jak i, przytoczoną w uchwale, szczegółową oraz wyczerpującą jego motywację (por. także glosę do tej uchwały J. Potulskiego: GSP, Prz. Orz. 2006, nr 4, s. 121-126). Nie sposób wszak nie dostrzec, że w opisanych okolicznościach oskarżony działał w granicach przyznanego mu i gwarantowanego nie tylko w Kodeksie postępowania karnego (art. 6), ale także Konstytucji RP (art. 42 ust. 2) oraz wiążącej Polskę Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (art. 6 ust. 3), prawa do obrony, którego środkiem realizacji są właśnie jego wyjaśnienia. Karalność oskarżonego za ich fałszywe złożenie jest więc możliwa jedynie wówczas, gdy składając je, działał on w innym celu niż w celu obrony. Każde ewidentne i jednoznaczne wyjście poza granice tego prawa może rodzić odpowiedzialność karną oskarżonego, jeżeli w ten sposób swoim zachowaniem wypełnia on znamiona danego czynu zabronionego. Ta odpowiedzialność aktualizuje się zatem nie tylko wtedy, gdy oskarżony dokona fałszywego pomówienia w postaci innej niż przez składanie wyjaśnień, lub wprawdzie w wyjaśnieniach, ale odnośnie do czynu niemającego żadnego związku z czynem mu zarzucanym lub z obroną przed tym czynem, ale także i wtedy, gdy te jego fałszywe oskarżenia odnoszą się do zarzucanego mu czynu, ale złożył je nie dla własnej obrony przed odpowiedzialnością karną za ten czyn, ale wyłącznie w innym celu, na przykład dla zniesławienia danej osoby.
Odnosząc to do realiów rozpoznawanej sprawy i poczynionego wyżej ustalenia, że oskarżony, składając w dniu 24 maja 2012 r. wyjaśnienia obciążające fałszywie W. R., tylko realizował swoje prawo do obrony przed odpowiedzialnością karną za zarzucane mu wówczas przestępstwo, należało uznać, że - tak czyniąc - nie wyczerpał on wszystkich koniecznych przesłanek warunkujących jego odpowiedzialność za występek z art. 234 k.k. To zaś oznacza, że powinien on być uniewinniony od popełnienia tego zarzucanego mu występku.
 

proprawo
 
Sprawca zabierający element linii telekomunikacyjnej, gdy czyni to w celu innym niż przywłaszczenie (przykładowo tylko po to, by zakłócić działanie linii i zabrany element pozostawić na miejscu swojego działania, w stanie nienaruszonym), odpowiada tylko za realizację znamion czynu z art. 254a k.k., zaś w sytuacji, gdy kieruje nim zamiar bezpośredni przywłaszczenia sobie tegoż elementu, odpowiada również za kradzież.


Przed przystąpieniem do szczegółowej analizy zarzutów zawartych w środku odwoławczym przypomnieć należy, iż zgodnie z brzmieniem art. 433 § 1 k.p.k. sąd odwoławczy rozpoznaje sprawę w granicach środka odwoławczego, a w zakresie szerszym o tyle, o ile ustawa to przewiduje. Mając to na uwadze Sąd Okręgowy stwierdza na wstępie z urzędu, iż w badanej sprawie nie występują żadne bezwzględne przyczyny odwoławcze, o których mowa w art. 439 § 1 k.p.k., ani też nie zachodzi w niej rażąca niesprawiedliwość orzeczenia, o której mowa w art. 440 k.p.k.
Uwagi Sądu odwoławczego nie umknęła bowiem okoliczność, iż oskarżony J. J. (1) został w toku postępowania, mianowicie w dniu 24 kwietnia 2014 r. pozbawiony wolności i nie brał on udziału w rozprawie w dniu 17 czerwca 2014 r., będąc doprowadzonym z zakładu karnego dopiero na kolejną rozprawę, w dniu 4 września 2014 r. Jednocześnie dostrzec należy, iż powodem niedoprowadzenia oskarżonego na wskazaną rozprawę było niepoinformowanie Sądu przez oskarżonego o tym, że został on pozbawiony pajeczyca.bloog.pl  wolności i przesłanie do Sądu pisma zawierającego takową informację dopiero w dniu 21 lipca 2014 r.
Z opisanego układu procesowego nie wyłania się konieczności wzruszania zaskarżonego orzeczenia. Sąd Okręgowy reprezentuje bowiem stanowisko, zgodne z uchwałą Sądu Najwyższego z dnia 28 marca 2002 r. (I KZP 8/02, LEX 51725) oraz wyrokiem Sądu Najwyższego z dnia 3 listopada 2010 r. (II KK 119/10, LEX 638477). W judykatach tych podkreślono, z czym w pełni należy się zgodzić, że jeśli (...) oskarżony zostanie pozbawiony wolności i zaniecha, pomimo istniejących możliwości, poinformowania sądu o tym fakcie, to prowadzenie rozprawy na podstawie art. 376 § 2 k.p.k. nie jest obarczone naruszeniem prawa, przy czym zasadnie wskazuje się, iż takie niezawiadomienie sądu przez oskarżonego może być traktowane jako wynik decyzji o nieuczestniczeniu w rozprawie dotyczą sytuacji, gdy sąd meriti wydając stosowne postanowienie nie ma wiedzy o pozbawieniu wolności oskarżonego.
W analizowanej sprawie Sąd Rejonowy nie dysponował, do dnia 21 lipca 2014 r., wiedzą o pozbawieniu wolności J.J. (1). Nadto oskarżony zaniechał, pomimo istniejących możliwości i ich uprzedniego wielokrotnego wykorzystywania w sprawie - w czasie, gdy był pozbawiony wolności - poinformowania sądu o tym fakcie. Tym samym przeprowadzenie rozprawy w dniu 17 czerwca 2014 r., na podstawie art. 376 § 2 k.p.k., bez udziału oskarżonego, nie było obarczone naruszeniem prawa procesowego. Gdy dodać do tego stwierdzenie, iż w toku omawianej rozprawy przeprowadzono J. jedynie ustną uzupełniającą opinię biegłego, w obecności obrońcy oskarżonego, który to biegły podtrzymał wnioski pisemnej opinii, doręczonej oskarżonemu w toku rozprawy w dniu 27 marca 2014 r., brak jest jakichkolwiek powodów do uchylania wyroku z powodu zaistnienia omawianej okoliczności.
Po poczynieniu powyższych uwag wstępnych, potwierdzających brak w sprawie bezwzględnych przyczyn odwoławczych, należy obecnie wprost odnieść się do zarzutów obrońcy oskarżonego, stanowiących względne przyczyny odwoławcze.
I tak, nie ma racji obrońca oskarżonego wskazując, że zaskarżony wyrok zapadł z obrazą przepisów postępowania, czyli art. 7 k.p.k., polegającą na dowolnej ocenie dowodów i uznaniu zeznań świadków P.S. i D.Ł. za wiarygodne i wystarczające do przyjęcia, że oskarżony zachowaniem swym doprowadził do zakłócenia działania linii telekomunikacyjnej pokrzywdzonej spółki. Wszak z zeznań tychże świadków nie tylko wprost wynika, że na skutek działania oskarżonego nie tylko dwukrotnie doszło do uszkodzenia i zakłócenia działania sieci telekomunikacyjnej na przy drodze W. - W., ale nadto z zeznań D.Ł., który bezpośrednio zajmuje się utrzymaniem i konserwacją sieci telekomunikacyjnej, wprost wynika, iż kradzież kabla telekomunikacyjnego w nocy z 30 na 31 października 2012 r. został ujawniona, ponieważ uzyskał on informację o zgłoszeniu awarii telefonu w miejscowości W. Gdy jeszcze spojrzeć na omawiane zagadnienie z punktu widzenia zasad logicznego rozumowania, czyli uwzględnić niewymagającą fachowej wiedzy okoliczności, iż odcięcie fragmentu czynnej napowietrznej linii telekomunikacyjnej prowadzi do zakłócenia działania sieci telekomunikacyjnej, nie sposób uznać, iż Sąd Rejonowy ocenił zeznania wskazanych świadków z obrazą art. 7 k.p.k.
Po drugie, nie sposób zgodzić się z obrońcą, iż orzeczenie Sądu pierwszej instancji obraża prawo materialne, poprzez przyjęcie kumulatywnej kwalifikacji zrekonstruowanego działania oskarżonego, jako czynu zabronionego wyczerpującego znamiona zarówno przestępstwa z art. 278 § 1 k.k., jak i z art. 254a k.k. W doktrynie prawa karnego materialnego podkreśla się bowiem, z czym Sąd Okręgowy się zgadza, iż możliwy jest zbieg przestępstwa z art. 254a z przestępstwami przeciwko mieniu, takimi jak kradzież z 278 § 1, kradzież z włamaniem - art. 279 (w: J. Giezek (red). Kodeks karny, Część szczególna, Komentarz, LEX 2014).
Dodać do tego należy uwagę, iż za powyższym stanowiskiem jednoznacznie przemawia wykładnia językowa omawianych przepisów, która prowadzi do wniosku, iż przestępstwo stypizowane w art. 254a charakteryzuje się zakłóceniem działania linii telekomunikacyjnej na skutek zaboru jej elementu, zaś występek z art. 278 § 1 również wiąże się z zaborem, w tym przypadku elementu linii telekomunikacyjnej, przy czym zabór ten charakteryzować musi bezprawny cel - przywłaszczenie. Innymi słowy, sprawca zabierający element linii telekomunikacyjnej, gdy czyni to w celu innymi niż przywłaszczenie (przykładowo tylko po to, by zakłócić działanie linii i zabrany element pozostawić na miejscu swojego działania, w stanie nienaruszonym), odpowiada tylko za realizację znamion czynu z art. 254a k.k., zaś w sytuacji, gdy kieruje nim zamiar bezpośredni przywłaszczenia sobie tegoż elementu, odpowiada również za kradzież. Oddanie zawartości bezprawia tak opisanego czynu wymaga więc, w sytuacji, gdy sprawca zabiera element linii telekomunikacyjnej w celu przywłaszczenia, przyjęcia kumulatywnej kwalifikacji jego działania, tak jak prawidłowo uczynił to Sąd pierwszej instancji.
Po trzecie, w żadnej mierze nie można zgodzić się z obrońcą, iż Sąd Rejonowy orzekł wobec oskarżonego rażąco surową karę pozbawienia wolności oraz niesłusznie niezastosował środka probacyjnego w postaci warunkowego zawieszenia jej wykonania. Kara orzeczona wobec oskarżonego, w wymiarze 1 roku pozbawienia wolności, w sytuacji, gdy J. J. (1) dokonał dwóch przestępstw, w warunkach powrotu do przestępstwa w rozumieniu art. 64 § 1 k.k., zagrożonych karą do 8 lat pozbawienia wolności, jawi się jako łagodna a nie surowa (i to surowa w rażącym stopniu). Z kolei gdy uwzględnić wielokrotną karalność oskarżonego, w tym pięciokrotnie za dokonanie przestępstw przeciwko mieniu, jak również dopuszczenie się analizowanych czynów po nieco tylko ponad trzech miesiącach od opuszczenia zakładu karnego, nie sposób twierdzić, iż zasługuje on na warunkowe zawieszenie wykonania kary.
Sumując, apelacja obrońcy oskarżonego co do istoty sprawy jest oczywiście bezzasadna, co musiało skutkować utrzymaniem w mocy zaskarżonego wyroku. Orzeczenie o kosztach sądowych oparto o art. 624 § 1 k.p.k., zwalniając oskarżonego od obowiązku ich uiszczenia, albowiem odbywa on i będzie odbywał karę pozbawienia wolności, nie dysponuje żadnym majątkiem, co nakazuje przyjąć, iż kosztów oskarżony by nie uiścił.
 

ebook-kryminaly
 
Autor: James Patterson  Maxine Paetro  

Podczas romantycznej kolacji do domu czołowego aktora Marcusa Dowlinga wkrada się włamywacz. Kiedy jego żona wpada na przestępcę, sytuacja wymyka się spod kontroli - zostaje jedynie pusty sejf i martwe ciało.

Tej samej nocy kobieta i dziecko zostają bezlitośnie zaatakowani w opuszczonym garażu. Zabójca nie zostawił po sobie żadnych śladów oprócz zaszyfrowanej wiadomości napisanej krwią.

Detektyw Lindsay Boxer musi poradzić sobie z rozwiązaniem obu spraw – wzywa kobiecy klub zabójców, żeby pomógł jej złapać morderców. Niestety ktoś wypuszcza informacje do prasy – szczegóły, które mogły być jedynie znane osobom z klubu. Lindsay musi zadecydować, komu może zaufać.


Szczegóły publikacji:
czytajnas.nextore.pl/(…)dziewiaty_wyrok_p88575.xml…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "kryminał, sensacja, thriller", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-kryminal-sensacja-thriller.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

czytajnas
 
Publikacja, w której eksperci co miesiąc analizują i omawiają najnowsze i najważniejsze wyroki KIO, sądów okręgowych oraz Sądu Najwyższego. Dysponując taką wiedzą, zyskasz solidną podstawę do udowodnienia swoich racji w każdym sporze przetargowym.


Najnowsze e-wydanie:
czytajnas.nextore.pl/(…)spory_przetargowe_p87946.xm…

Archiwalne numery znajdziesz tutaj:
czytajnas.nextore.pl/(…)spory_przetargowe_p87946.xm…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej gazet i czasopism znajdziesz tutaj:
masz24.pl/gazety-i-czasopisma-cyfrowe-wydania.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

banzajpl
 
Dwa lata w zawieszeniu - taki wyrok usłyszał w sądzie popularny raper Kanye West za atak na fotografa na lotnisku w Los Angeles. 36-letni raper i producent muzyczny został uznany za winnego nie...
www.kultura.banzaj.pl/Kanye-West-z-wyrokiem-dwoc…
 

licho
 
No to jedziemy! Dokąd, zapytacie? Do krainy potępionych. A już wyjaśniam, co ma przywieść mnie do potępienia. Tak sobie biegałam, jak to licha mają w zwyczaju gdy nie śpią - po sieci, i natknęłam się na niekoniecznie świeże doniesienia z Białorusi o ludziach skazanych na karę śmierci.
Pod artykułem pojawił się cytat - niestety bez autora, a i ja, pomimo że mawiają, iż mam "łeb jak sklep", nie zawsze przypomnę sobie, co, kto, i kiedy powiedział.
Cytat ów mówił o tym, że życie jest dobrem najwyższym, i jako takie powinno być chronione przez państwo, ponieważ jest dobrem naturalnym i niezbywalnym, zyskiwanym z chwilą narodzin.

I ja się z tymi słowy całkowicie zgadzam. Jednak co innego skłoniło mnie do przemyślenia sensowności, czy też bezsensowności kary śmierci.

Cała akcja dotyczyła dwójki mężczyzn skazanych za zamach terrorystyczny - podłożenie ładunków wybuchowych w metrze. W efekcie tych działań śmierć poniosło 58 osób, a niemal 400 zostało rannych.
I ja się tutaj pytam, CO Z ICH NIEZBYWALNYM PRAWEM DO ZACHOWANIA NAJWYŻSZEGO DOBRA?
Dlaczego wypaczone poczucie wolności jednego człowieka ma odbierać, i to w czas pokoju, życie dziesięciu, dwudziestu, czy sześćdziesięciu niewinnych niczemu osób?!

Oczywiście, to nie jest powodem, by kogokolwiek zabijać, gdyż w efekcie po prostu przybędzie o jednego martwego więcej.
Tak więc kara śmierci nazywa się karą tylko umownie. Głównym założeniem kary jako takiej dla dzisiejszego wymiaru sprawiedliwości jest resocjalizacja. A w jaki sposób zresocjalizować nieboszczyka? To oczywiście niemożliwe.
Stąd też silny argument obrońców życia, że kara śmierci nie jest karą, a właściwie zemstą.
A ja się z tym nie zgodzę.

Wyobraźmy sobie wioskę, powiedzmy - w Indiach. Wioska jak tysiące innych. Jeden siedzi przed chatą, inny myje gary, jeszcze inny wraca z miasta z zakupami, ktoś tam za domem dłubie w nosie, na środku placu bawią się dzieci. Wpada tygrys i zjada 10 osób. Następnego dnia robi to samo. I kolejnego... Ale pewnego dnia, gdy we wsi nikt już nie wychodzi z chałupy, zjawia się tam mężczyzna z bronią. Ma ją przypadkowo bo właśnie sobie kupił. I przyłapuje tygrysa na zjadaniu mieszkańców. Jak sądzicie, czy odłoży broń, i pobiegnie po sieci i naboje usypiające, by "darować zwierzęciu, którego naturę coś najwyraźniej wypaczyło"?

Człowiek, który "niechcący", bez powodu, zabija szcześćdziesiąt osób, mając w planach uśmiercenie pięciuset(!), raczej traci prawo do nazywania siebie istotą ludzką - gdyż jedyne, co jeszcze łączy go ze światem ludzi, to podobne odczucie bólu, głodu, zmęczenia i strachu. Tyle samo łączy nas z psami, kotami, myszami, gołębiami... i kurami które radośnie zabijamy - bez żadnej przewiny z ich strony.
Tak więc zastosowanie kary śmierci wobec takiego osobnika nie byłoby zemstą, a właściwie EKSTERMINACJĄ osobnika NIE NADAJĄCEGO SIĘ by kiedykolwiek przywrócić go społeczeństwu(co potwierdzi każdy żołnierz, któremu przyszło zabić człowieka więcej niż jeden raz - przy czym inną kwestią są działania wojenne, a inną zabijanie osób, które nam nie zagrażają, bo tak nam się uwidziało).

I tutaj pojawia się drugi, bardzo silny argument obrońców prawa do życia: Sądy bywają omylne.
I z tym się zgadzam. Ale... czy aby na pewno jest to argument na ich korzyść? Załóżmy teraz omylność sądu, i skazanie wspomnianych dwojga na dożywocie. Oczywiście w odizolowaniu, bo nie wydaje mi się, by pozostali więźniowie codziennie gratulowali zabicia w metrze - jak leci - młodych, starców, kobiet i dzieci.
Cóż za wspaniałomyślność!
I nie - nie chodzi mi o koszt utrzymania takiego więźnia, bo skoro jeszcze jakoś dajemy radę zliczywszy wszystkie te cwane matki, które rozwodzą się z mężami, z którymi żyją, tylko po to, by zyskać świadczenia, to tych kilku więźniów więcej kieszeni nam nie urwie.
Ale proponuję wszystkim, którzy są za tym rozwiązaniem, by zamknęli się w pokoju trzy na trzy metry kwadratowe, wyrzucili przez okno modem/router/telefon, jedzenie kazali sobie przynosić pod drzwi, i nie wpuszczali przez nie nikogo. Przez dwa lata.
A gdy już stamtąd wylezą - zakładając że ich powrót "do życia" obejdzie się bez psychologów - niechaj ponownie głoszą teorię o humanitarnym osadzeniu człowieka na kilkadziesiąt lat w takim pomieszczeniu.
Chyba, że udostępnilibyśmy takim osobom internet, bibliotekę, basen, siłownię, możliwość nauki etc - ale wówczas byłaby to NAGRODA - a nagradzenie za ludobójstwo to humanitarność od doopy strony - jest jak związanie i skopanie do nieprzytomności rodzin i bliskich ofiar takiego człowieka, niosąc za sobą przesłanie w stylu "Wasza córa/wasz ojciec" byli tak nieznaczący, że nikogo za ich śmierć karać nie będziemy, ale możemy nagrodzić.

Ale wróćmy do tematu, z którego - jak zwykle- odbiegłam. Przypominam, że takie osadzenie w ciasnej celi na dożywocie jest powodem, dla którego HUMANITARNIE USYPIA SIĘ ZWIERZĘTA NIE MAJĄCE SZANS NA ADOPCJĘ! Czy nie oznacza to przypadkiem, że takie odizolowanie najbardziej humanitarną metodą nie jest? Dlaczego izolując zwierzę uważamy, że lepsza byłaby dla niego śmierć, a izolując na zawsze człowieka - istotę jak najbardziej stadną, uważamy się za wielkich humanistów?

I najważniejsze pytanie: Czy jest jakikolwiek sens RESOCJALIZOWAĆ osobę, która NIGDY nie zostanie przywrócona społeczeństwu, i dopełni swojego żywota za kratami?

Ja nie mówię tutaj o osobach, które zabiły w obronie własnej, lub spowodowały wypadek, albo wykazały się po prostu tego czy innego stopnia bezmyślnością powodując uraz lub śmierć innej osoby. Mówię o LUDOBÓJCACH - jednostkach wypaczonych do tego stopnia, że ciepły talerz zupy ma dla nich większą wartość niż życie innego człowieka. Jednostkach, które najpewniej z umiłowaniem poćwiartowałyby, gdyby mogły - swoich obrońców.
Sądzicie, że zanim owa dwójka podłożyła ładunki wybuchowe, przeprowadziła wśród pasażerów ankietę, by określić, kto jest humanistą a kto komunistą? Nie interesowało ich to w ogóle.

I ostatnia kwestia - by nie napisać niechcący encyklopedii...
Jakoś nigdy nie spotkałam się z przypadkiem, w którym w takiego obrońcę zmieniłaby się osoba znająca już smak utraty bliskiego członka rodziny czy miłości życia z rąk mordercy... Może słusznie, a może niesłusznie, ale nasuwa się więc wniosek, że ludzie krzyczący o obronie życia ludobójców są przeważnie jak ksiądz uświadamiający na temat rodzenia dzieci.

Pozostaje oczywiście kwestia sposobu wykonania tej kary, ale to wydaje się raczej oczywiste. Zresztą, to też temat na inną dyskusję.
kara_smierci.jpg


kara_smierci2.jpg


kara_smierci_fotel.jpg
 

ebook-czytaj-nas
 
Autor: Mariusz Zielke  

Dziennikarz i tajemniczy przestępca-finansista w pojedynku z zawodowym zabójcą oraz seryjnym mordercą. Misternie skonstruowana intryga, wartka, emocjonująca akcja, wiarygodni bohaterowie, barwne tło społeczne i zaskakująca puenta czynią z Wyroku kryminał na najwyższym światowym poziomie.

Powieść, wydana początkowo w drugim, niemal podziemnym obiegu, odniosła niebywały sukces i wywołała skandal na polskim rynku finansowym ze względu na liczne odwołania do rzeczywistości i ujawnienie przestępczych mechanizmów rządzących polską giełdą oraz powiązań na styku biznesu, polityki i mediów. Jej pierwszy nakład błyskawicznie zniknął z półek księgarskich, a wersja elektroniczna stała się bestsellerem w internecie. Świetne recenzje czytelników i krytyków mówią same za siebie.

Mariusz Zielke bardzo przypomina Michaela Blomkvista – bohatera trylogii Millennium Stiega Larssona. Dziennikarz mimo wielu nagród i wyróżnień (m.in. Grand Press 2005) stracił nagle pracę w dużej gazecie. Nie poddał się i wiele ryzykując, ujawniał największe afery gospodarcze i korupcyjne na niezależnej stronie internetowej. Za bezkompromisowe publikacje kilku potężnych biznesmenów żąda od niego milionowych odszkodowań.


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/ebooki/wyrok_p36825.xml?pid=154355

Więcej ebooków i innych publikacji znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki.html
oraz tutaj:
czytajnas.nextore.pl

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Załóż konto w Nexto i oszczędzaj nawet do 80%.
czytajnas.nextore.pl/nexpressopremium.xml#lp_premium
--------------------------------------------------------------------------------------------------
Wyrok - ebook.jpg
 

pinio
 
Dominik Panek: Kolejny wyrok ws. korupcji w polskim futbolu. B. obserwator skazany za ustawienie pięciu meczów rdir.pl/1vjsu1 #korupcja #sport #wyrok #futbol #PZPN
 

kciuk-pl
 
Julię Tymoszenko aresztowano bezprawnie i z powodów politycznych - orzekł Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu.

Link: www.kciuk.pl/Strasburg-za-Julia-Tymoszenko-aresz…
 

pinio
 
Dominik Panek: Wyroki skazujące ws. korupcji w Arce Nowa Sól i Ceramice Paradyż rdir.pl/1st7wu  #korupcja #sport #wyrok #Ceramika #Arka #futbol
 

pinio
 
Dominik Panek: Kolejne wyroki za korupcję w polskim futbolu! rdir.pl/1skwfy #korupcja #sport #wyrok #PZPN
 

pinio
 
Dominik Panek: Porażka śledczych?  "Śląska Alexis"  uniewinniona - Wiadomości - polskieradio.pl rdir.pl/1sfvkg  #Alexis #uniewinnienie #wyrok #Katowice
 

pinio
 
Dominik Panek: Były reprezentant Polski prawomocnie skazany za korupcję! rdir.pl/1rgiz4 #korupcja #sport #proces #wyrok #Lubin #futbol #Cracovia
 

pinio
 
Dominik Panek: Kompromitacja policji i prokuratury. Wyrok ws. właścicieli portalu OdSiebie.com uniewinniający rdir.pl/1rcyhi #OdSiebie #internet #proces #wyrok #policja
 

kciuk-pl
 
Polskie władze nie odwołają się od wyroku Trybunału w Strasburgu, który kazał Polsce zapłacić rekompensatę nastolatce domagającej się respektowania jej prawa do aborcji

Link: www.kciuk.pl/Rzad-sie-nie-odwola-Agata-wygrala-w…
 

kciuk-pl
 
W internecie furorę robi nagranie, na którym widać, jak młody rosyjski sędzia ucina sobie drzemkę w czasie rozprawy. Ciekawe, czy zainkasował całą wypłatę, czy mu potrącili...

Link: www.kciuk.pl/Rosja-sedzia-przespal-proces-ale-wy…
 

pinio
 
Dominik Panek: Biskup skazany. Jechał nietrzeźwy samochodem - Wiadomości - polskieradio.pl rdir.pl/1psilu #wyrok #biskup
 

 

Kategorie blogów