Wpisy oznaczone tagiem "xyz 1" (1)  

fuckingmemories
 
   W skrzydle artystycznym zbierali się uczniowie. Powietrze pachniało potem, świeżymi kwiatami, nowymi rysownikami i ołówkami. Amanda zajęła swoje miejsce sprzed zeszłego roku, a torbę położyła na miejsce obok.
- Zajęte – warknęła na chłopaka, który chciał usiąść na wolnym krześle.
   Ruth szukała wzrokiem wolnego miejsca, ale wolne było tylko po drugiej stronie „agresywnej dziewczyny”, która przed chwilą zaatakowała niewinnego ucznia. Mimo to ruszyła wolnym krokiem w stronę Amandy.
- Przepraszam, to miejsce jest wolne? – zapytała cicho.
   Amanda podniosła wzrok na dziewczynę.
- Tak, siadaj – powiedziała uprzejmym tonem.
- Dzięki. – Uśmiechnęła się blado.
   Ruth rozejrzała się po klasie. Większa część klasy była pochłonięta opowiadaniem wakacyjnych historii, reszta natomiast już zajęła się rysowaniem. Kątem oka spojrzała na „koleżankę z ławki”. Miała ciemne włosy, prawie czarne. Nie była wysoka, ale urodę miała nieziemską. Oczy zajmowały prawie pół twarzy i były koloru szarego. Blada cera i pełne usta stanowiły dopełnienie do okrągłej twarzy i idealnych brwi. Siedziała prosto, z rękami na blacie. Nadgarstki miała obsypane bransoletkami, wisiorkami i rzemykami. Srebrny pierścionek błyszczał na palcu lewej ręki, ale nie zdążyła sprawdzić na którym, gdyż dziewczyna szybko wsunęła ręce pod biurko.
- Jesteś tu nowa? – zapytała, patrząc prosto na nią.
   Ruth odwróciła się na krześle w jej stronę i wymusiła uśmiech.
- Tak, przeprowadziłam się do Kalifornii w zeszłym miesiącu.
- Wybrałaś najpiękniejszy stan w Ameryce – powiedziała pogodnie. – Jestem Amanda. Gdybyś szukała przewodnika po mieście, możesz na mnie liczyć.
   Ruth usiłowała przejrzeć jej twarz, jak to zwykle robiła z ludźmi, ale nie wyczytała z niej nawet kropli fałszywości.
- Dzięki, chyba skorzystam. – Uśmiechnęła się życzliwie. – Jestem Ruth.
   Dziewczyny uścisnęły sobie ręce.
   Po chwili zadzwonił dzwonek, a do sali wszedł nauczyciel. Miał na sobie granatowy garnitur i krawat w tym samym kolorze. Jego włosy były jasne, krótko ostrzyżone. Uśmiechnął się do klasy i zaczął swoją powitalną mowę.

*

- Simon, muszę iść – szepnęła Virginia.
   Byli w skrzydle artystycznym, na końcu korytarza. Wszyscy byli już w klasach, poza nimi. Siedzieli na ławce, naprzeciwko siebie. Simon podtrzymywał jej boki kolanami, a Virginia oplatała jego plecy nogami. Chłopak na chwilę oderwał się od jej ust, spojrzał jej głęboko w oczy i wyszeptał:
- Kocham cię, Virginio Paige.
- A ja kocham ciebie, Simonie Higher. – Pocałowała go w usta. – Odprowadzisz mnie?
   Uśmiechnął się i ujął dłonie dziewczyny.
- Tak głupio pytasz.
   Wstali i ruszyli wolnym krokiem do klasy, trzymając się za ręce.

*

   Drzwi klasy otworzyły się gwałtownie i do klasy weszła Virginia. Jej oczy błyszczały, a na ustach błądził lekki uśmiech. Nauczyciel spojrzał na nią, a ona skinęła mu głową.
- Przepraszam za spóźnienie – wydukała i poszukała wzrokiem wolnego miejsca.
- Szkoda – odpowiedział nauczyciel.
   Virginia spojrzała na niego dużymi, niebieskimi oczami i zamrugała.
- To się więcej nie powtórzy.
- Nie ma takiej szansy – powiedział ostro. – Bo jeśli jeszcze raz się tak stanie, już się więcej nie spotkamy w tej klasie.
- Zrozumiałam.
   Virginia usiadła na wolnym miejscu w samym końcu klasy i wyjęła swój szkicownik. Od ucznia obok dowiedziała się, że ich zadaniem jest narysowanie „sensu swojego życia” (marzenia, pasji, celu). Więc zabrała się za rysowanie Simona.
   Często go rysowała. Simon lubił jej pozować. Zaczęła od narysowania linii oczu. Następnie zaznaczyła niewielki nos, małe usta i wyraźne kości policzkowe. Zrobiła zarys ciemnych krótkich włosów, naszkicowała szyję i tors, a potem pracę przerwał jej dzwonek.
   

*

   Virginia wyszła z klasy i rozejrzała się po szkole. Simon ma zajęcia, nie puszczą go na przerwę. Ale natknęła się na Amandę, dziewczynę z zajęć. Zaprzyjaźniły się w zeszłym roku, ale przez wakacje straciły kontakt. Amanda wyjechała z bratem na całe wakacje do Teksasu.
   Ruszyła wolno w jej stronę. Siedziała plecami do niej, obok ciemnowłosej dziewczyny.
- Hej – przywitała się z nimi.
- Hej, Gin – powiedziała Amanda. – Poznaj Ruth. Chodzi z nami na zajęcia.
- Tak, widziałam cię. Jestem Virginia. – Wyciągnęła rękę do nieznajomej.
- Ruth. – Niepewnie ujęła dłoń dziewczyny.
   Virginia przyjrzała jej się, ale nic nie powiedziała.
- Co robicie po zajęciach?
   Virginia usiadła obok dziewczyn na ławce i schyliła się tak, by włosy opadły do przodu. Zebrała je szybkim ruchem i związała gumką. Koński ogon sięgał jej połowy pleców.
- Chciałam pokazać Ruth miasto. – Amanda siedziała z nogą założoną na nogę. Spódnica podwinęła się do góry i odsłaniała większą część uda. Ale dziewczyna nie zwracała na to uwagi, ponieważ bardziej skupiała się na zajadaniu drożdżówki. – Wybierzesz się z nami?
- Jasne, chętnie – powiedziała Virginia. – Ale najpierw muszę odebrać Lilkę z zajęć muzycznych.
- Kim jest Lilka? – Ruth włączyła się do rozmowy.
- Moja siostra, ma osiem lat – wyjaśniła.
- Prawdziwy z niej anioł. A jak gra na skrzypcach, rany!
- Amanda, co ty taka pogodna dzisiaj? – Virginia patrzyła na koleżankę z wytrzeszczonymi oczami.
- Dobry humor. – Wzruszyła ramionami.
   W szkole rozległ się dzwonek. Dziewczyny wolnym krokiem ruszyły w stronę klasy. Ruth szła pierwsza, za nią Amanda i Virginia. Nagle Amanda poczuła czyjąś rękę na ramieniu. Odwróciła się.
- Wszystko okej? – Virginia patrzyła na nią czule.
- Nie – wyszeptała. – Nic nie jest okej.



______________
Nie wiem, czy będę publikować opowiadanie, bo mało osób je czyta, więc to chyba nie ma sensu. Przemyślę to jeszcze :)

Pokaż wszystkie (8) ›
 

 

Kategorie blogów