Wpisy oznaczone tagiem "yankee" (34)  

yankeemaniac
 
Shea Butter to zapach z wiosennej kolekcji Pure Essence z 2015 roku. Od początku ie zachwyciła mnie jakoś szczególnie, a po powąchaniu w sklepie Cassis (zupełnie nietrafiony według mnie) i kompletnym zawodzie na Aloe Water (link pod recenzją) nie spieszyło mi się, by wypróbować ostatni zapach z serii. Ostatnio jednak przełamałam się i sięgnęłam po wosk.


Shea Butter.jpg


Shea Butter okazał się najmocniejszym punktem Pure Essence 2015. Jest to delikatny, kremowy zapach. Choć prawdziwe, czyste masło shea praktycznie nie ma zapachu, ten zdecydowanie pasowałby do takiego pielęgnacyjnego specyfiku. Jest lekko słodki i pudrowy. Ma również taką nieprzytłaczającą, maślaną nutę. Jest to prosty, nieskomplikowany zapach, który przyjemnie pali się szczególnie wieczorami, dla mnie jest odprężający, a kremowy aromat zastępuje mi porcję słodkości, których zjedzenie często przychodzi mi wtedy na myśl, mimo, że wiem, iż nie powinnam! ;)

Minusem zapachu jest moc - jest bardzo delikatny, czasem wręcz niewyczuwalny. Ja niezmiennie wolę jednak świece idące w kierunku killera, ze względu na mój nieczuły nos. Mimo to, po dłuższym paleniu aromat rozchodzi się po całej dostępnej powierzchni, i z czasem lekko przybiera na sile. Wciąż jednak troszkę mu brakuje do bycia chociaż "ok".

Proste, minimalistyczne etykiety są charakterystyczne dla wszystkich sześciu zapachów z Pure Essence. Tak jest i tym razem - owoce shea leżące na białym stole, zaraz obok zrobionego z nich masła tworzą piękny obrazek w chłdnej kolorystyce, po bokach przełamany odrobiną zieleni. Do takiego obrazka mógł pasować tylko jeden kolor wosku - śnieżna biel. Podkreśla ona czysty, kremowy, delikatny charakter świecy i świetnie łączy jej zapach z wyglądem.


Ocena: 9/10
____
Recenzje pozostałych zapachów Pure Essence

Aloe Water yankeemaniac.pinger.pl/m/26868224
Vanilla yankeemaniac.pinger.pl/m/27121579
White Tea yankeemaniac.pinger.pl/m/27125006
Verbena yankeemaniac.pinger.pl/m/27117436
 

yankeemaniac
 
Jak widać na zdjęciu, udało mi się zdobyć wszystkie zapachy z najnowszej, limitowanej kolekcji. Ich recenzje pojawią się za około dwa tygodnie, gdyż mam jeszcze kilka zaległych do opublikowania. Po powąchaniu mogę już jednak stwierdzić, że wszystkie są fenomenalne! :)
2016-03-11_15.57.26[1].jpg
  • awatar gość: Nie mogę się doczekać! :)
  • awatar Kandi: Moim faworytem jest White Tea
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

yankeemaniac
 
W tym roku możemy spodziewać się zniknięcia z półek następujących zapachów:

retired12016.png


Kolejno:
- Sweet Strawberry
- Sugared Apple
- A Child's Wish (yankeemaniac.pinger.pl/m/24016165)
- Icicles

Pierwsze dwa chciałabym jeszcze wypróbować, muszę się więc pospieszyć :) Za żadnym zapachem nie będę jednak płakać ;) Wycofanych na pewno będzie więcej i postaram się w miarę na bieżąco o tym informować! :)
 

yankeemaniac
 
Niedawno premierę miała kolekcja Q1, a mi już udało się znaleźć zapowiedzi Yankee Candle do końca roku! :) Już widzę, że chyba obok żadnego nie będę potrafiła przejść obojętnie! ;)


4625962435.jpg


Dreamy Summer Nights - Pomarańcza, wanilia i cukier, uzupełnione o heliotrop (pąki takich małych, fioletowych kwiatuszków) i waniliową orchideę z tańczącymi w tle akordami drzewa cedrowego, ambry i nasionek wanilii. Brzmi perfumowo, tajemniczo, urzekająco - zresztą, żeby dojść do tego wniosku wystarczy spojrzeć na etykietę! ;)

Passion Fruit Martini - będzie to głównie zapach owocu pasji (marakuja), mango, ananasu i soczystej pomarańczy, z brzoskwinią jako nutą serca i piżmem w bazie - może będzie to odpowiednik Bahama Breeze (yankeemaniac.pinger.pl/m/24090129), za którym tyle osób tęskni?

Sunset Breeze - bardzo podobny do poprzedniego - ananas, brzoskwinia i mango z kwiatem gruszki jako serce i bazą jak poprzednio. Ciekawe, może wyczuwalne będą jakieś nuty bryzy, o ktorych producent tu nie wspomniał?


Oprócz widocznych na obrazku, do kolekcji ma dołączyć też Flowers in the Sun, z czego  niesamowicie się cieszę, bo bardzo chciałam go wypróbować! :) Już kiedyś umieszczałam tu jego opis, ale przypomnę: nuty głowy to pomarańcza i cytryna (tylko do tego nie jestem przekonana, mam nadzieję, że uniknę "kibelkowego" zapachu) powoli przechodzące w kwiatowe aromaty - kwitnące azalie, różowe lilie wodne i pąki róż, to wszystko uzupełnione delikatnym, słodkim aromatem piżma- zapowiada się letnio,  ciepło, przyjemnie! ;)


1351661_6.jpg



Ponadto znalazłam informację o limitowanej letnio-jesiennej kolekcji, to zdjęcia, które jak na razie udało mi się znaleźć :) [źródła spierają się, czy zapachy na poniższych zdjęciach będą dostępne tylko w USA - cóż, liczę jednak na tą pierwszą wersję! ;) ]

Yankee_Candle_Harvest_Time.png


Nadchodzące zapachy to

- Ebony&Oak - dąb, sosna, heban, eukaliptus, paczula - zapowiada się piękny, leśno-męski zapach!
- Rhubarb Crumble - kwaśny rabarbar zestawiony z brązowym cukrem i kremową wanilią, jak ciasto z kruszonką wyjęte prosto z piekarnika, mniam!
- Honey Clementine - to zapach dla miłośników prostoty - po prostu klementynki oblane miodem - ciekawe połączenie! :)
- Autumn Night - lawenda i ziemiste, leśne nuty. W połączeniu z nastrojową naklejką mogą okazać się strzałem w dziesiątkę!

q32016.png


Wszystkie mają przepiękne etykiety!

Kolekcja będzie dostępna zapewne koło lipca/sierpnia. Z chęcią wypróbuję zapach jesiennej nocy i ciasta rabarbarowego z kruszonką! :) Jestem też ciekawa, jak będzie pachniał machoń z dębem.


Jakiego zapachu najbardziej nie możecie się doczekać? :)
 

yankeemaniac
 
Kolekcja świec na lato 2016 zapowiada się naprawdę interesująco! Wszystkie zapachy wyglądają na świeże, bez zbędnych słodkich nut, a takie uwielbiam!


yc-riviera-escape-group.jpg



Tym razem przenosimy się na słoneczną riwierę :)


Summer Peach - najprostszy do odgadnięcia, a w zasadzie nawet nie ma co odgadywać - w tej świecy dominować będzie brzoskwinia. Sądzę, że będzie to prosty zapach, bez zbędnych dodatków :)


Olive & Thyme - tutaj nuty zapachowe też są rozpisane, lecz myślę, że świeca będzie miała w sobie też lekkie cytrusowe nuty, które ładnie połączą ze sobą oliwkę i tymianek.


Sea Salt & Sage - duet soli morskiej i szałwii będzie najbardziej wyczekiwanym przeze mnie. Cudownie byłoby, gdyby Yankee Candle zdecydowali się zostawić ją w takiej prostej wersji bez zbędnych nut, ale zapewne zostanie dodany aromat kwiatów - stawiam na równie świeżą lawendę :)


Riviera Escape - i znów świeca tytułująca całą kolekcję. I po raz kolejny najtrudniejsza do rozszyfrowania. Na pewno będzie zawierać morskie aromaty. Oprócz tego... Albo owoce, albo kwiaty. Skłaniam się bardziej ku temu drugiemu, choć pierwszego połączenia byłabym o wiele ciekawsza. Całość stworzona będzie zapewne na bazie ambry.



Jestem bardzo ciekawa zarówno wiosennej, jak i letniej kolekcji, choć ta druga jest o wiele bardziej w moim stylu. Gdy dojdą mnie słuchy o kolekcjach limitowanych na te dwa kwartały, oczywiście nie omieszkam umieścić informacji na blogu. Kolejny post już standardowo - recenzja zapachu, pierwsza zimowa - taki klimat będzie utrzymywał się tu w najbliższym czasie.
 

yankeemaniac
 
Kilka chwil przed premierą zimowych zapachów, Yankee Candle już pozwala nam na małe spojrzenie w przyszłość, dokładnie, o pół roku. Opublikowane zostały zapowiedzi kolekcji Q1 (wiosennej) i Q2 (letniej) na rok 2016.


Q1 - My Serenity - kolekcja już po zwięzłym tytule przywodzi na myśl relaks, spokój, ciszę, świeżość... Nieco kojarzy mi się z tegoroczną kolekcją wiosenną, która była zupełnie nie moją bajką. Spodziewam się dużo kwiatów, pudrowych aromatów, ale też trochę świeżości i delikatnych owocowych nut.


yankee-candle-spring-2016-collection-review-300x222.jpg



Nie razie nie mogłam nigdzie znaleźć opisów świec, jedynie ich nazwy.


My Serenity - świeca o tym samym tytule co kolekcja. Sądzę więc, że będzie dopracowana. Nie wiem co prawda jakiego zapachu się spodziewać, ale nieśmiało stawiam na bursztyn czy paczulę z akcentami kwiatowymi i owocowymi, jednak nic zbyt słodkiego.


Peony - tutaj nie ma zbyt dużo do zgadywania - zapach peonii jest całkiem przyjemny, ale wydaje mi się, że łatwo z niego zrobić coś zbyt "mydlanego". No cóż, trzymam kciuki ;)


Moonlight - Ten zapach może pójść w kilka stron. Na pewno będzie miał w sobie nutę morskiej bryzy, tak podpowiada mi moja intuicja ;) Pytanie, czy pozostałe akcenty będą typowo męskie i wyjdzie coś w stylu Midsummer's Night (yankeemaniac.pinger.pl/m/23926096 ), bardziej egzotycznego, jak Midnight Oasis (yankeemaniac.pinger.pl/m/24435953) czy może coś zupełnie nowego - pudrowe, lekko słodkie akcenty - moim zdaniem ciekawie komponowałyby się z zimnym, surowym zapachem morza :)


Lemongrass & Ginger - z tym zapachem wiążę największe nadzieje - może okazać się strzałem w dziesiątkę z orientalną nutą podrasowaną świeżością i "zielonością"  trawy cytrynowej, ale niestety może też być kolejnym odświeżaczem do toalet w stylu Ginger Dusk (yankeemaniac.pinger.pl/m/24435953)


W następnym poście zajmę się kolekcją Q2 :) Stej tjund! ;)
 

yankeemaniac
 
"W kwestii zapachów przyprawowych zostało już wszystko powiedziane i nie da się niczym zaskoczyć" - jeśli moje dawne zdanie jest podobne do twojego , poświęć chwilkę, a myślę, że przyprawy mogą jeszcze zaskakiwać :)
yankee-candle-housewarmer-jar-scented-candle-warm-spice.jpg


Koncernem Yankee Candle musi rządzić okrutny człowiek - daje ludziom przyjemność, by zaraz potem okrutnie ją odebrać - tak zrobił z zapachem Warm Spice, który nie jest już dostępny na polskim rynku, jednak tak, jak w poprzednim wpisie - można go jeszcze znaleźć. Opłaca się być czujnym.

Wosk długo u mnie leżał zanim go rozpakowałam i wrzuciłam do kominka. Bez ekscytacji czekałam aż się rozpali i po niecałym kwadransie uniosłam brwi w zdziwieniu. Mój pokój otuliła chmurka niebanalnego aromatu.

Z czego się składał? Oczywiście z przypraw. Ciepłych przypraw. Powiedziałabym - zanurzonych w słodkim mleku. To właśnie wyróżniło ten zapach - nie był gryzący, mocny, surowy, kadzidełkowy, jak to się często ze spice'ami zdarza. Był... Przytulny. Otulał. Lekko słodkawy, ale wciąż intensywny. Trudno mi to nawet opisać. Na pewno wyczuwałam cynamon, gałkę muszkatułową i odrobinę anyżu. Pierzynka z waniliowego mleka, delikatnie dosłodzonego palonym, brązowym cukrem sprawiła, że zakochałam się w tym wosku.

Jest to najmocniejszy wosk jaki posiadam - pierwszy, przy którym domownicy upomnieli się żebym go zgasiła. Później dawałam do kominka o połowę mniej i było conajmniej w porządku :)

Urzekł mnie obrazek znajdujący się na opakowaniu - "50 shades of brown" powiedziałabym. Również sam kolor wosku idealnie odzwierciedla jego zapach

Ocena 9/10

Nie przemyślałam, recenzja wyszła mi całkiem podobna do poprzedniej... Cóż, trudno :)

Sobota będzie męska i tajemnicza... :)
 

yankeemaniac
 
Podczas gdy maturzyści toczą walkę o swoją przyszłość, wy też pogłówkujcie - jak może pachnieć świeca o nazwie Jabłka Macintosh i Przyprawy?
51AyY83PqoL._SY355_.jpg


Myślę, że zdaliście. Zapach to po prostu jabłka przypruszone korzennymi przyprawami. Ale jak wiadomo, świeczek o takich zapachu jest tyle ile rozwiązań równania sinx=0, dlatego należy co-nieco sprecyzować.

Yankee (prawie) nigdy nie zawodzi. Nie zawiodło i tym razem. Wosk najpierw śmiało wkracza zapachem cynamonu, gałki muszkatułowej, brązowego, palonego cukru. Następnie, spośród tych aromatów wykwita jabłko, które nie jest słodkie - to mnie ujęło. Jest to zerwane z drzewa, umyte pod zimną wodą, lekko kwaskowate jabłko - ominę homeryckie porównania i nie wysilając się, napiszę - jest po prostu cudowne.

Moc zapachu można spokojnie określać w wattach :) wystarczy odrobinka wosku - bum! Cała taca pieczonych jabłek tuż przed twoim nosem!

Jestem trochę zawiedziona etykietą. Mogli podstarać się o jakiś bardziej górnolotny obrazek. Ale to nie sedno. Zresztą rekompensatą jest idealnie dobrany kolor wosku - czasami przejawiam zdolności do synestezji - ta barwa w moim umyśle od zawsze pachniała. Czym? Teraz już wiem - świeczką Macintosh & Spice.

Ocena 8/10

Btw. wosk nie jest już produkowany, ale można go gdzieniegdzie znaleźć. Także, jeśli go gdzieś widzicie - łapcie! :)
 

yankeemaniac
 
042909_large.jpg


Dzisiaj kolejny zapach o dość prostej nazwie. Jak pachnie mocno dojrzała czereśnia wiedzą wszyscy, ale Yankee znów zaskoczyło.

Z początku zapach jest słodki, ale nie przywodzi od razu na myśl owoców. Jest bardzo przyjemny, jakby lekko perfumowany, lekko waniliowy. Dopiero po chwili wyłaniają się nuty przypominające o ciepłym lecie spędzonym pod drzewem czereśniowym. Można wyczuć delikatną kwaskowatość, która dodaje aromatowi realności. Na pewno nie można go porównać do żadnego wiśniowego szamponu za trzy złote - zero syntetyczności.

Świeca jest zaskakująco intensywna - przy zbyt długim paleniu zapach staje się przytłaczający. To jednak zaleta, bo przez to jest bardzo wydajna - wystarcza kilkanaście minut palenia, by na około pachniało najdojrzalszymi czereśniami.

Etykieta, na której widzimy kosz pełen czerwoniutkich czereśni, jak zarówno odcień wosku, przywodzą na myśl to co powinny i to, co znajduje się w nazwie świecy.

Jest to jeden z moich ulubionych zapachów.


Ocena 9/10
 

yankeemaniac
 
W związku z pytaniem o to, jak używać wosków, piszę krótką notkę. Mam nadzieję, że rozwieje ona wszelkie wątpliwości :)
51mJH9-Ab2L.jpg


Na początku, gdy zaczęłam się interesować świecami zapachowymi, a w zasadzie po prostu szukać czegoś, co zapewniłoby przyjemny zapach w moim otoczeniu, zastanawiałam się, na jakiej zasadzie działają owe woski, które są najtańsze w ofercie większości "świecowych" firm. Przecież nie mają nawet knota... Jak mam je zapalić?

Odpowiedź okazała się prostsza niż myślałam. Do użycia wosków potrzebujemy kominka. Ale nie takiego, w jakim palimy zimą by ogrzać dom :)
pol_pl_Yankee-Candle-bialy-kominek-PAPROTKA-1591_1.jpg

Oczywiście, Yankee produkuje własne kominki, ale ich ceny sięgają nawet 90 złotych. W takim kominku naraz mieści się cała tarta, ale nie jest to konieczne, jeśli używasz go w małych pomieszczeniach. Można poszukać o wiele tańszego odpowiednika nawet w drogerii. Mój oryginalnie służył do palenia olejków, ale nie robi to absolutnie żadnej różnicy :)

Oczywiście wosk, tak samo jak w świecy, uwalnia zapach po roztopieniu. W tym celu należy włożyć tealighta, czyli zwykłą małą świeczkę, pod miseczkę znajdującą się na w górnej części kominka, do której wkładamy odpowiednią ilość wosku. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że w większości przypadków 1/4 tarty wystarczy dla małych i średnich pomieszczeń. Następnie należy pozwolić woskowi się roztopić i cieszyć się zapachem wokół ;)

Oczywiście, Yankee Candle nie mają monopolu na produkcję wosków. Woodwick, Kringle Candle, Busy Bee, Village Candle - to tylko niektóre firmy :) Nie chcę polecać kota w worku - z powyższych wypróbowałam tylko Kringle Candle i powiem, że ich wersja odpowiadaja mi nawet bardziej. Są droższe o ok 3zł, ale mają estetyczne plastikowe pojemniczki - nie ma problemu z przechowywaniem ich. W dodatku wosk jest od razu podzielony na 5 części i sama jego konsystencja jest kremowa, a nie zbita z małych kuleczek jak Yankee, dlatego nie robi się żadnego bałaganu. Również intensywność zapachu stoi na najwyższym poziomie
Kringle-Candle1.jpg



Na temat Kringle Candle jeszcze kiedyś na pewno się rozpiszę. Mała ciekawostka - firma została założona przez tego samego mężczyznę, co Yankee Candle, które uprzednio odsprzedał :)

W razie jakichkolwiek pytań piszcie śmiało - z przyjemnością wyjaśnię wszelkie wątpliwości odnośnie jednej z moich pasji :)
  • awatar HEAL: O ooo o to mi właśnie chodziło bo z początku myślałam że to wosk do ciała albo coś pod prysznic-niektóre całkiem apetycznie wyglądają:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

yankeemaniac
 
Po tym jak ostatnio zmasakrowałam cytrusowy wosk Margarita Time - teraz chcę pokazać, że nie takie straszne te cytrynki, jak je malują (a w zasadzie namalowałam ja) :)

1336489604-07707100.jpg


Jak już wspominałam - zapachom cytrynowym nie ufam i przez internet tego wosku bym nie zamówiła. Czy zrobiłabym błąd?

Przy wąchaniu przez folię zapach jest taki sam jak przy paleniu - to duży plus, bo czasem mogą nas spotkać przykre niespodzianki. Jak pachnie sycylijska cytryna?... Mambą. Po prostu mambą. Tak, tą gumą rozpuszczalną dla dzieci. W czasach dzieciństwa opychałam się wszystkimi czterema smakami i może dlatego wosk budzi u mnie takie pozytywne skojarzenia. Rozumiem, że inni mogą to skojarzyć z łazienkowym odświeżaczem, ale nie jest to typowo kiczowaty, tani zapach. Gdyby cytrynę tak zasypać cukrem tak, że straciłaby cały kwasek - dokładnie to czuć. Wiadomo, co to za owoc, ale nie daje nam wrażenia tej cierpkości w ustach, jak przy wąchaniu prawdziwego egzemplarza. Wszystko byłoby cudownie, ale...

Moc. To najsłabszy punkt. Rzekłabym - nie pięta, lecz udziec achillesowy. Nawet w moim pokoju, przy zamkniętych drzwiach, co daje bardzo małą przestrzeń, wosk jest praktycznie niewyczuwalny, choć wrzucam go do kominka tyle, że prawie się wylewa. Gdyby to zmienili - z chęcią sięgnęłabym po niego znowu, gdy naszłaby mnie ochota na powspominanie bardziej beztroskich czasów.

Co do oprawy graficznej - zapach: cytryna - nazwa: cytryna - etykieta: cytryna - kolor: cytryna. Bez polotu, ale wszystko gra :)

Świeczkę polecam wszystkim fanom mamby oraz innych gum rozpuszczalnych - zapach obudzi w was pozytywne wspomnienia. Nie warto chyba tylko ze względu na intensywność zapachu, ale może trafił mi się felerny egzemplarz :)


Ocena: 7/10
  • awatar madleine: Miałam ten zapach w formie swieczki- jest mocniejszy niż wosk. Spróbuj Sparkling Lemon- też fajne :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

yankeemaniac
 
frosted-pumpkin-jar-candle_Frosted-Pumpkin.jpg


Dzisiaj perełka, którą dziwnym trafem znalazłam podczas likwidacji miejscowego sklepu (który zajmował się sprzedażą herbat :D)

Frosted Pumpkin - nie wiem zbyt wiele o tym zapachu, wydaje mi się, że jest to stara limitka amerykańska. Wiem za to, że zachwyciła mnie już przy wąchaniu przez folię :)

Moje umiejętności dedukcji pozwoliły mi stwierdzić, że wosk faktycznie przeleżał trochę w sklepie - folia na nim była luźna, lekko zmatowiona i ponaciągana. Poprzedni klienci nie wiedzieli co tracą - nawet w podeszłym wieku moc zapachu tego wosku była zaskakująca. Kilka minut po rozpaleniu poczułam bliżej nieokreślony, karmelowy zapach, który w miarę czasu przybierał na sile. Nie był za mocny, tego nie można powiedzieć, był za to bardzo dobrze wyczuwalny, w dowolnym miejscu pokoju mogłam się zaciągnąć i poczuć cudowny aromat jaki roztaczał się wokół.

Co do nut zapachowych - na pierwszy plan wysuwa się tytułowy frosting - lukier. Jednak nie jest od mdławy - najprawdziwszy zapach dyni dodaje mu wymiaru i "egzotyki" - nie jest to przecież popularny zapach w Polsce i dopiero po skojarzeniu dyniowej zupy-kremu, zrozumiałam, że intrygująca nutka pochodzi właśnie od tego warzywa. Wyczuwalne są również przyprawy, jednak grają one, że tak powiem, "trzecie skrzypce" - tworzą ładne tło, ale nie wysuwają się na pierwszy plan.

Na etykietce widzimy dynie oblane polewą. Budzi to prawidłowe skojarzenia co do zapachu - słodkawy, karmelowy, jednak imtrygujący.

Podsumowując - wosk, chociaż praktycznie niedostępny, jest czymś cudownym :) Zapach z kategorii słodkich, ale nie mdli ani nie nudzi się. Chciałabym jeszcze kiedyś na niego natrafić, ponieważ trzymam ostatni kawałeczek w woreczku strunowym już długi czas i nie chcę się go pozbyć :)

Ocena 9/10

Już w sobotę następny post! :)
  • awatar HEAL: Witam, proszę mi powiedzieć co to takiego w skrócie? Wiem, że to wosk ale to się je? smaruje na ciało? Do czego się to używa? Bardzo ciekawe recenzje tu widze:)
  • awatar gość: hahahahaha hehehehehehe audycja zawierała lokowanie produktu hahahahaha błehehehehe myslisz, że kto głupi hahahahahahahahahaha
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

yankeemaniac
 
Robią to fashionistki - czemu nie miałabym zrobić i ja! Co miesiąc będę wstawiać 5 moich wymarzonych, ale trudnych do zdobycia świec Yankee Candle!

Irish Cream
ww-010-680x380.jpg


Kocham słodkie, "jedzeniowe" zapachy. Obietnica ciepłej i maślanej kompozycji ze słodkimi nutami wanilii i śmietanki to terapia dla wszystkich moich zmysłów.

Pina Colada

1026960.jpg


Pina Colada to mój ulubiony drink. Uwielbiam każdy wymiar jego smaku i zapachu, kupuję wszelkie kosmetyki o tym zapachu, toteż wręcz poświęciłabym życie dla możliwości posiadania tej świeczki!


Chocolate Layer Cake
1303319.jpg


Miałam okazję poczuć ten zapach podczas wizyty w jednym ze sklepów z Yankee Candle. Wow. Czysta, czekoladowa czekolada. Dla maniaków słodyczy, którzy, tak jak ja, z powody diety, nie mogą ich spożywać :P


Napa Valley Sun

1221439.jpg


O żadnym zapachu nie nasłuchałam się tyle peanów, co o tym. W ocenach jestem dosyć asertywna, ale po przeczytaniu opisu tego zapachu, faktycznie mnie zaciekawił - promienie złotego, pudrowego bursztynu wykończone kwiatem wanilii to obiecująca charakterystyka, tym bardziej, że świeca nie jest mdława ani słodka - wszyscy określają ją jako świeżą, owocową - zagadka... :)


Water Garden

1130002.jpg


Oprócz zapachów jedzenia uwielbiam też te świeże - zielone. Water Garden to obietnica takiej właśnie "zieloności" w połączeniu z melonem i piżmem, które każdemu zapachowi dodaje tej pożądanej nuty i odrobiny "męskości", którą również uwielbiam :)
 

yankeemaniac
 
Lekki poślizg, wybaczcie :)


yankee-candle-margarita-time-web.jpg


Dzisiaj na celownik biorę zapach Margarita Time, który pochodzi z zeszłorocznej wiosennej limitowanki. Dla wielu ludzi był strzałem w dziesiątkę, natomiast ja się na nim bardzo zawiodłam.

Nuty smakowe w drinku Margarita to likier Triple Sec (cytrusowy) oraz sok z limonki. Takiego zapachu się spodziewałam - owocowej świeżości, wręcz lekko kwaskowatej. Owszem, trudno zrobić cytrynowy zapach, który nie będzie przywodził na myśl kostki toaletowej, ale Margarita Time to dla mnie mdła i bezwymiarowa konstrukcja owocowych zapaszków, które osobno dałyby radę, w połączeniu - bynajmniej.

Wosku miałam tylko połówkę, ale wystarczyła ona na cztery długie palenia - co do mocy nie mam nic do zarzucenia.

Oprawa graficzna też jest niczego sobie - gdyby wosk faktycznie pachniał Margaritą, wpasowałaby się idealnie, chociaż trochę kłują mnie w oczy te pomidorki w tle, ale to już szczegół ;)

Jestem zdziwiona falą pozytywnych komentarzy na temat tego zapachu. Na amerykańskiej stronie ma ponad 4 gwiazdki, co jest wysokim wynikiem. Jak dla mnie to niestety sztuczny zapach taniego odświeżacza powietrza "Majowy sad" czy coś w ten deseń. Niestety, nie mogę polecić tej świecy.

Ocena 3/10

Czwartek - pozytywniej! :)
 

yankeemaniac
 
yankee-candle-apple-and-pine-needle.jpg


Apple & Pine Needle - jabłko i sosnowa igła, pachnie dokładnie tak jak się nazywa. Gdy go odpalimy, najpierw czujemy chłodny, mocny, ale absolutnie nie wunder-baumowy zapach lasu. Gdy wydaje się, że po pewnym czasie będzie stawał się męczący i przytłaczający - do akcji wkracza słodkie jabłko, które odmienia charakter zapachu i sprawia, że od nowa chcemy zaciągać się cudownym aromatem, który długo się utrzymuje.

Jeśli ten zapach miałby mieć kolor - byłby to właśnie kolor ciemnej zieleni, prawie czarnej, czyli taki, jaki mu nadano. Również ilustracja jest jak dla mnie trafiona w 10, czerwone jabłuszko schowane między gałęziami sosny to dokładnie to, co czuję, podczas palenia wosku.

Ocena 9/10


Następna recenzja już w poniedziałek! :)
 

yankeemaniac
 
Tym razem mam przyjemność przedstawić jeden z moich ulubieńców - Midnight Jasmine!

1336494054-27347400.jpg


Wosk nabyłam przez zupełny przypadek - w sklepie, który likwidowano zostały trzy rodzaje wosków, więc pomyślałam "raz kozie śmierć" i chwyciłam Sicilian Lemon, Midnight Jasmine oraz Apple&Pine Needle, których recenzji także się doczekacie :) Dopiero w domu bardziej "wwąchałam się" w zapach - na zimno wydawał mi się całkiem przyjemny, także wrzuciłam kawałek do kominka i czekałam, jak zachowa się po roztopieniu.

Musicie wiedzieć, że jestem fanką Bubble Tea. Najczęściej bywam w BoboQ, i tam dodają zielonej, jaśminowej herbaty. Niedawno zorientowałam się, że nie chodzę tam nie dla kuleczek, rozpływających się w ustach owocowym sokiem. Uwodzi mnie aromet bazy, właśnie tej herbaty. W perfumach, które najbardziej mi się podobają, również znajduje się jaśmin. Śmiem postawić śmiałą tezę, iż to nie przypadek.

Mimo, że jest to zapach kategorii kwiatowej, nie jest on banalnie słodki, ani nie zalatuje tanimi perfumami. Jest on wręcz pozbawiony tej kiczowatej nutki i tutaj znajdujemy odniesienie do Midnight - daje on wrażenie lekko chłodnego i tajemniczego, jak powietrze o północy.

Celnym było również dodanie wiciokrzewu, którego nuty pięknie przeplatają się z tytułowym, sennym jaśminem. Według opisu, powinnam czuć też kwiat mandarynki i pomarańczy (neroli), ale nic z tego.

Wosk jest intensywny, naraz wkładam do kominka 1/6 wosku a zapach roznosi się nie tylko po moim pokoju, ale też po sąsiednich pomieszczeniach, które są całkiem spore.

Ilustracja, z łodyżką jaśminu na ciemnym tle, jakby północnego nieba, który świetnie kontrastuje z bielą wosku, jest dla mnie strzałem w dziesiątkę i tyle właśnie otrzymuje wosk w dzisiejszej ocenie :)

Ocena: 10/10

W sobotę poruszę temat wspomnianego wyżej Apple&Pine Needle, stay tuned ;)
 

yankeemaniac
 
dune_grass.jpg





Zaczynam od zapachu niezbyt popularnego, ale akurat teraz unosi się wokół mnie, więc postanowiłam, że pójdzie naa pierwszy ogień.

Dune Grass - trawa z wydm, pachnie dokładnie tak jak się nazywa. Czasem, spacerując promenadą, oprócz słonego, świeżego powietrza nadpływającego znad oceanu, możemy wyczuć dziwną, niecodzienną nutę. Zawsze zastanawiałam się, co wydziela taki zapach, teraz już wiem, że to właśnie trawa, którą wydmy tak często są porośnięte.

Jest to świeży zapach z dziwną mieszanką słodkości i delikatnego kwasku. Bardzo specyficzny, nie każdemu przypadnie do gustu. Mi samej, raz się podoba, a raz czym prędzej gaszę kominek (mam go w formie wosku). Nie jest więc zbyt dobrym  pomysłem na prezent, i warto powąchać go przed kupnem, żeby się nie zawieść.

Leży u mnie już długo, ale mimo to nie stracił intensywności i wypełnia całe pomieszczenie. Za to duży plus.

Do gustu nie przypadł mi kolor wosku - jest to taki trochę "smutny zielony", nie odpowiada mi, ale to drobiazg, w końcu nie o to chodzi :)

Podsumowując - jest to oryginalny zapach, nie dla każdego. Specyficzna nutka potrafi jednak zauroczyć! Mimo średnio trafionego dobrania kolorów, wosk oceniam dobrze, ponieważ jest intensywny - ćwiartkę palę już czwarty raz. Dune Grass obecnie nie jest dostępny w Polsce, trzeba szukać ofert na allegro.

Ocena: 6/10


Następna recenzja w czwartek, tym razem bardziej kwiatowe klimaty :)
 

yankeemaniac
 
Nowe zapachy Yankee Candle wychodzą co kwartał, jak można się domyślić - mają związek z porami roku. Najczęściej są to 3-4 zapachy, które wchodzą na stałe. Również ciekawe są edycje limitowane, 2 zapachy, które są dostępne przez krótki czas, są prawdziwymi rarytasami dla fanów marki.

W tym roku wiosnę można było powitać z kolekcją Pure Essence (Q1), która składa się z delikatnych, świeżych zapachów.
ww-010-680x380.jpg



Jeszcze znacznie przed latem mamy okazję poczuć się jak na wakacjach w orientalnych krajach za sprawą limitowanej edycji Grand Bazaar.

1898161_846859115336753_1589959714937947106_n.jpg


Na walentynki mieliśmy okazję poznać kolejne dwie limitowane świeczki - nazwa mini-kolekcji, Love is in the Air, najlepiej określa moje uczucia wobec nich!

15_yankee-20140820011009900.jpg


Lato (Q2) jest wyjątkowo słodkie :) Cafe Culture serwuje nam aromaty wprost z piekarni czy kawiarenki, woski z tej kolekcji są w drodze do mnie!

yankee.jpg


W razie, gdyby ktoś nie lubił słodkich zapachów, Yankee znów ratuje, tym razem typowo letnim aromatami. Limitowanka o wyjątkowo przewrotnym tytule - Life's a Beach ;))
yankee (1).jpg


To na jesienne Q3 - Out to Africa czekam najbardziej! Tym razem zapachy mają nas przenieść do Afryki i poznać ją w różnych odsłonach
africa-landscape.jpg


Zima (Q4) to jak zwykle piękne, zimowe aromaty, idealne do palenia podczas długich wieczorów, przywodzą na myśl świąteczne chwile.
christmas-landscape.jpg


Na razie nie skupiam się na zapachach, to post typowo przeglądowy, jednak każdemu poświęcę chwilę podczas osobnych recenzji!
 

sparkleshy
 
Witam ! ;)

Przyznaję się, nie mam nic na swoje usprawiedliwienie.
To moje lenistwo, któremu czasem pomagał pinger nie dodając moich zdjęć, no ale to bez znaczenia.

Strasznie szybko ucieka mi czas. Cieszę się tak bardzo, że w grudniu lecimy na 3 tygodnie do Polski.
Ostatnimi czasy bardzo rzadko chodzę na zakupy dla siebie. Jakoś nawet tego mi się nie chce.
No ale przechodząc do konkretów, zakupiłam w asda (asdzie he he:) )  dwa woski z Yankee Candle, są idealne na jesienne popołudnia i wieczory.

Zakochałam się też w olejku z drzewa herbacianego.
Może zbiorę się w końcu i napiszę o nim coś więcej ;)

A no tak, kupiłam też buty na jesień ponieważ robiło się coraz zimniej, ale oczywiście jak już je kupiłam to jest piękna pogoda i ciepło ;)
Nic się nie denerwuje bo ta jesień jest naprawdę piękna :)
 

ansou
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

lkjewellery
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

ansou
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

ansou
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

audrey69
 
Za oknem zimno,deszczowo i wietrznie, pora wiec rozgrzac dom gama cudnych zapachow,

W tym sezonie  postanowilam poszukac nowosci, wiec zdecydowalam sie na zakup nieznanych dotad woskow.Do tej pory lubowalam sie w zapachach swiezych,pora wiec na kwiatowa nute i moze cos ciezszego?

Dzis otrzymalam moja paczke :)

Skoro juz zamawialam woski to i pokusilam sie na nowy kominek :)

Tak,tak...Yankee to obsesja :)

Kominek jest przepiekny!Prosty,ale za to stylowy.Kolor o wiele bardziej podoba mi sie na zywo niz ze zdjecia sklepu.Pozytywne zaskoczenie.Bajka :)

Przesylka byla szybka i bezproblemowa.Jestem bardzo zadowolona z serwisu, na pewno wroce do tej strony na ktorej dokonalam zakupu.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Kategorie blogów