Wpisy oznaczone tagiem "yumi" (24)  

yumiland
 
14 maja 2015. Czwartek.
Dzisiaj w szkole miałam luźny dzień. Uroczystość na sali i w sumie tylko jedna normalna lekcja. Do tego ja miałam dopiero na 9:50, ponieważ ze skręconą kostką nie mogę oczywiście ćwiczyć na w-f. Wolałam pospać godzinę dłużej i przyjść później do szkoły.
Rozsypałam się
Po prostu się rozsypałam.
Nie mam siły na nic.
Jeszcze do tego ta cholerna kostka... Boli.
Mam ochotę beczeć z byle powodu. I nawet kiedy już jestem szczęśliwa, kiedy mam lepszy dzień...
Coś lub ktoś musi wszystko rozpierdolić.

 

yumiland
 
Mamy 20 kwietnia 2015 roku. Jest poniedziałek.
Założyłam magiczny zeszyt. Zaczęłam zapisywać tam demotywujące teksty i rysować depresyjne rysunki. Może otworzę to za 10 lat, kiedy (miejmy nadzieję) będę szczęśliwa i wolna od tego gówna. I poprawię sobie humor myśląc "dobrze, że to za mną".
Planowanie swojego życia za 10 lat jest głupie.
Ale cóż...
W szkole wciąż chciało mi się beczeć. Do tego rano obudziłam się ze spuchniętymi oczami przez wczorajszy płacz. Ale jasny krem BB jakoś sobie z tym poradził. Taką mam nadzieję...
Zmieniłam się od wakacji. Zewnętrznie i wewnętrznie.
Wszystko zaczęło się sypać pod koniec marca tamtego roku. Kiedy to zakochałam się. Pierwsze głodzenia, stres, załamanie... Ale to minęło. Bo tamta osoba nie zasługuje na żadne uczucia.
Na zakończeniu roku przeżyłam zupełne załamanie. Pożegnanie ze wspaniałymi osobami... To było trudne. W wakacje zaczęły się pierwsze głodzenia.
Natomiast we wrześniu... Wszystko stało się jeszcze cięższe. Nowa klasa, brak zrozumienia...
I tak właśnie jest do dzisiaj.

  • awatar gość: Zapraszam ! zostaw po sobie ślad, odw się ! http://www.hook-story.blogspot.com/
Pokaż wszystkie (1) ›
 

yumiland
 
15 kwietnia 2015 rok. Środa.
Chcę soboty.
Tak bardzo chcę już soboty.
Jestem w szkole od trzech dni, a mam dosyć. Mam dosyć ludzi z klasy, dosyć nauczycieli, dosyć sprawdzianów... A najbliższe dwa tygodnie będą podobne do tego. I w weekendy również będę musiała się duuuuuuuużo uczyć.
Ale soboty to czas dla mnie. Chodzę na zajęcia z rysunku. Co tydzień, przez dwie godziny mogę siedzieć ze słuchawkami i rysować. I nikt mi w tym nie przeszkadza.
Robię to co kocham. I tyle.
Dowiedziałam się, że moja była wychowawczyni jest bardzo ciężko chora. Więc jeszcze bardziej mi smutno. W szkole praktycznie z nikim dzisiaj nie gadałam. Bo nie mam humoru. Rozmowa sprawia mi trudność.
Wczoraj w dwie godziny wypiłam 2 litry wody. Bo się uczyłam. I byłam straaaasznie zestresowana. Więc ucząc się wciąż piłam. Nie wiem dlaczego... Ale to naprawdę mi pomogło! Dzisiaj więc robiłam podobnie.
Ale to wszystko jest za trudne. Zdecydowanie.
Zdałam sobie dzisiaj sprawę, że nie mam w tym roku szkolnym przyjemnych wspomnień związanych ze szkołą. A wszystko przypomina mi poprzednie lata...
Jedyne co miłego spotkało mnie od września dzięki ludziom z klasy to to, że schudłam. Chociaż to nie jest do końca miłe. Bo to chudnięcie nie jest dobre.

 

yumiland
 
25 marca 2015 rok. Środa.
Mam tego dość.
Moje udawanie jednak przestaje działać. Jestem tym zbyt zmęczona. Nawet jeden z nauczycieli zapytał się mnie dzisiaj "czy wszystko ok". Odpowiedziałam oczywiście, że tak... Eh... Ludzie z klasy też chyba już coś podejrzewają.
A co z rodzicami? I to boli mnie najbardziej. Nie widzą nic. Twierdzą, że "to ten wiek dojrzewania". Drą się na mnie za byle gówno. I nie widzą, że nie mam już siły. Wzorowe zachowanie, nauczyciele mnie chwalą, prawie najlepsze oceny w klasie, zero używek, zero wagarów... Ale według nich i tak jestem beznadziejna. I po co ja się w ogóle staram? Jestem zła, bo nie chodzę do kościoła?
Mam ochotę się pociąć.
Ale to głupie.
Zostaną tylko blizny. A blizny zostają mi nawet po strupku po ugryzieniu komara.
Więc nie warto.
Trochę już schudłam. I to trochę mnie uszczęśliwiło. Co prawda to zmiana minimalna. Ale przerwa między udami się nieco powiększyła, więc jestem na dobrej drodze.
Ale i tak jestem wrakiem człowieka. I wciąż boję się komuś o tym powiedzieć.
Generalnie boję się ludzi. Nawet tych zaufanych. I mimo, że jest już ciepło to chodzę w glanach. Powód mam głupi. Otóż boję się, że ktoś mnie zaatakuje... Miałam kiedyś pewną sytuację, po której wciąż boję się nieznajomych. I dlatego kupiłam glany. Jako osoba słaba fizycznie... Jeżeli kopnę kogoś takim glanem to jednak trochę go zaboli. I będę mogła uciec.
Wiem. Głupie.

 

yumiland
 
Mamy 17 marca 2015 rok. Wtorek.
Dzisiejszy dzień mnie pokonał. I jutrzejszy również.
Wracam do domu z myślą, że odpocznę, że to już koniec tego strasznego dnia... Ale nie. Nawet w domu nie potrafię przestać myśleć o tej okropne szkole. Co mnie podkusiło żeby tu iść? Dlaczego uwierzyłam ludziom? Ehh... Nauczka na całe życie. To przez nią przyszło te durne głodzenie, stres, depresja... Ale co się stało to się nie odstanie. I takim prostym sposobem w pół roku zdobyłam masę przykrych doświadczeń na całe życie. Bo wątpię, że kiedyś zapomnę o tym co teraz przeżywam. Nadal pamiętam swój ciężki okres w czwartej klasie podstawówki... Może wydawać się, że to były "głupie dziecięce problemy". Ale ja myślałam wtedy o samobójstwie... Nie chcę tego opisywać. Zawsze kiedy o tym myślę to wszystko wraca. Nieprzespane noce, płacz co kilka godzin, pragnienie śmierci. Ile ja bym dała żeby o tym zapomnieć...
W sumie teraz jest lepiej niż wtedy. Nie myślę o śmierci. Wciąż mam nadzieję, że za jakieś 10 lat będzie lepiej. Co z tego, że to 10 lat. Dążę do celu i chcę go osiągnąć. Gdybym teraz ze sobą skończyła to odeszłabym niezadowolona z siebie. Muszę żyć dopóki nie osiągnęłam wszystkiego czego chciałam.
Robi się już cieplej. Ale nie mam czasu jeździć na rolkach. Przecież muszę się uczyć...
Na czwartek wstępnie umówiłam się z koleżankami. I już moja kochana mama skomentowała to tekstem, że "chyba sobie żartuję"... Najpierw każe mi się non-stop uczyć, kiedy sama z siebie chcę się dużo uczyć to mówi, że przesadzam, kiedy przyniosę do domu 4 to jest zła (tak, tragedią jest jeżeli przyniosę do domu 4), a jeżeli sama jestem zła na siebie za 4 to ochrzania mnie, bo to przecież dobra ocena. Więc co ja mam robić?
Tak bardzo chcę to wszystko komuś powiedzieć. Ale... Nie mogę. Nie potrafię. Jeszcze trochę. Może przejdzie samo jak ostatnio. Taką mam nadzieję. Z każdym dniem przestaję w to wierzyć. Ale nadzieja umiera ostatnia.
Jestem zmęczona udawaniem szczęśliwej. Pocieszaniem innych i graniem roli psychologa podczas gdy sama zdecydowanie potrzebuję pomocy.

 

yumiland
 
15 marca 2015 rok. Jest niedziela.
Za dużo stresu. Przepisuję lekcje, wiem, że nie zdążę, nawet nie wszystko mam... Już ręka mnie boli od pisania.
Mam w zwyczaju głodzić stres. To mi zawsze pomaga. Gdyby było cieplej i gdybym nie była chora to wyszłabym jeszcze na rolki. Typowe uciekanie od problemów... Ale działa. Pozwala przynajmniej na godzinę się uspokoić.
Głód natomiast zapijam wodą i herbatą. Nie lubię herbaty. Ale samą wodą żyć ciężko.
Od rana ludzie mnie denerwują. Czepiają się mnie o byle gówno i jeszcze dziwią się, że mam zły humor...
Potrzebuję melisy. Bardzo.
W nocy beczałam. Ale trafiłam na "Niemożliwe" na MTV i po obejrzeniu trochę się ogarnęłam. To jak puszczanie małym dzieciom bajek żeby przestały płakać. W sumie działa niezależnie od wieku.
Ehh... Teraz muszę przepisać historię z piątku. A ze środy? Za ciężko było komuś wysilić dupę i mi wysłać. I po co ja byłam miła? I po co ja starałam się żeby mnie lubili? Po co wysyłałam im lekcje? Po co dawałam im spisywać prace domowe? Tylko po to żeby teraz mieli mnie w dupie? Często chodziłam do szkoły chora żeby nie mieć zaległości. Ale to przecież nie moja wina, że tym razem ciężko mi było nawet przejść z pokoju do kuchni żeby wziąć leki...
Mam ochotę rzucić się na łóżku, zasnąć i obudzić się w lipcu.
Cały ten post piszę w przerwach pomiędzy przepisywaniem jednego przedmiotu, a drugiego. Ehh...
Mam już matematykę z jednego dnia, polski z dwóch, historię z jednego i fizykę z dwóch. Została biologia, chemia, geografia i angielski. Na niemieckim był sprawdzian i odpowiedź ustna. Będę musiała to nadrobić...
Herbata dodaje energii. Piję już trzeci kubek.
Zaczęłam pisać ten post tuż po 12. Ciekawe o której skończę...
Na obiad zjadłam miseczkę gotowanej fasolki szparagowej z dwiema łyżkami smażonej (niestety) bułki tartej.
Generalnie dzisiejszy bilans póki co:
-pół miseczki płatków kukurydzianych na mleku
-trzy cienkie wafle ryżowe
-kubek herbaty-mieszanki ziół dwiema łyżeczkami cukru
-kubek zielonej herbaty z opuncją bez cukru
-kubek zielonej herbaty z jaśminem z łyżeczką cukru
-miseczka gotowanej fasolki szparagowej z dwiema łyżkami smażonej bułki tartej
Nie chce mi się liczyć ile to kcal. Ale chyba niedużo.
Na 100% jeszcze coś zjem. Może ze dwa jabłka? Nie wiem.
Jest godzina 16:30. Przepisywał zeszyty ponad 4 h -,-

 

yumiland
 
Jest 14 marca 2015 rok. Sobota.
Było dobrze. "Zaakceptowałam" siebie, przestałam czuć się źle ze samą sobą. Ale jednak nie dałam rady. Zrobiłam jeden błąd. Kryłam smutek kiedy przestawałam to wytrzymywać. Udawałam przed znajomymi, że jest dobrze. Nie chciałam pokazać ludziom, że wcale nie jest u mnie tak wspaniale.
Nie było mnie przez 4 dni w szkole, ponieważ jestem przeziębiona. Ostro przeziębiona. Poprosiłam ludzi z klasy o lekcje. I co? Olali mnie. Odpisała tylko jedna dziewczyna. Olały mnie nawet dziewczyny, które robią ze mnie swoją przyjaciółkę. Nie są moimi przyjaciółkami. Dlaczego mnie nie pytają o zdanie? Ale mniejsza z tym. To mnie zabolało. Nie mogę już prosić o tak prostą rzecz jak podanie lekcji? Tym bardziej, że ja zawsze podaję innym... Przez dwa tygodnie kserowałam znajomemu wszystkie zeszyty, bo był w szpitalu. A on nie mógł wysłać mi notatek z czterech dni? Ehh... Klasyk. Ludzie są przy mnie kiedy czegoś chcą. A kiedy ja czegoś chcę to nagle zostaję sama...
Pisałam dzisiaj z koleżanką. Zaczyna "dietę". Generalnie to co ja. Odchudzanie w sposób głupi i niebezpieczny. Jest pierwszą osobą, której przyznałam się, że tak się odchudzam. Mam tylko nadzieję, że nikomu nie powie... Wolałabym uniknąć durnych uwag w moją stronę. Trzy moje "koleżanki" wiedzą, że się odchudzam. Ale przedstawiłam im tylko zdrową stronę mojego sposobu. Zdrowe odżywianie i ćwiczenie cardio. To ile jem i ile ćwiczę pozostało tajemnicą.
Nie chcę pokazać ludziom, że mam problemy. I to jest właśnie największa moja wada...
Wiem, że nie jestem gruba. B.M.I. 17,85 to nie jest dużo. Ale... Nie potrafię tak o tym myśleć.



tumblr_njbryow6361u2jwe8o1_400.jpg


tumblr_nkhy5zGSRq1tuwdyno1_540.jpg
 

yumiland
 
Jest 19 stycznia 2015 rok. Mamy poniedziałek.
Już myślałam, że jest dobrze, że mogę skończyć... Ale jednak nie. Znów chce mi się beczeć kiedy patrzę w lustro... Wiem, że nie jestem gruba. BMI 17 to przecież nie jest dużo. Ale jednak... Czuję się fatalnie.
W piątek poszłam z "koleżankami" do McDonalda. Nie chciałam im odmówić, bo już kilka razy z nimi nie poszłam. W sobotę zjadłam pizzę i w niedzielę znów zjadłam pizzę. Masakra...
Jutro mam tylko 6 lekcji. Mam zamiar ćwiczyć, ćwiczyć i ćwiczyć. Zaczynam dietę i ciągnę to aż znów poczuję się lepiej.
Dzisiaj nie mogę ćwiczyć. Miałam zajęcia, ciężki dzień w szkole... Jestem wycieńczona.
Wspominałam kiedyś, że moja szkoła jest okropna? Powtórzę to jeszcze raz. Nienawidzę tej szkoły. Nienawidzę.
Chłopak, któremu się podobam stracił resztki mojego szacunku. Jest nietolerancyjną, tłustą, tępą świnią.
Śnił mi się mój kolega. Jakiś czas temu byłam w nim zakochana. Czyżby mi wracało? Kilka dni temu poczułam się bardzo samotna. Oby mi przeszło...
Od prawie miesiąca nie oglądałam anime. Jakoś nie mam ochoty.
Wciąż nie mam zwierzątka, bo wciąż jest mi smutno po stracie chomika. Może niedługo się pozbieram.
Oceny mam bardzo dobre. Przynajmniej jeden pozytyw...

 

yumiland
 
Jest 29 grudnia 2014 roku. Poniedziałek.
Jest już 2:48. Nie wiem czy nie powinnam napisać, że jest niedziela... Bo w sumie dla mnie poprzedni dzień jeszcze się nie skończył.
Sylwestra spędzę przed laptopem. Miałam spotkać się z przyjaciółkami, ale nie wyszło. Zajebiście. A tak się cieszyłam :c
Mój chomik odszedł. Dokładnie dzisiaj mija tydzień. Wciąż chce mi się płakać. To naprawdę smutne. Byłam do niego przywiązana bardziej niż do niejednego człowieka. Niedługo kupię sobie nowego chomika lub kanarka. Od dzieciństwa zawsze mieliśmy w domu kilka zwierząt. A teraz co? Nie zostało już żadne. Czuję jednak, że nic nie zastąpi mi tych zwierzątek, które już straciłam.
Coraz więcej czasu spędzam na nauce. Doszło do tego, że nawet teraz, w ferie wciąż myślę o nadchodzącym sprawdzianie z angielskiego, niemieckiego, wypracowaniu z niemieckiego (którego muszę nauczyć się na pamięć), sprawdzianie z matematyki i pytaniu przez strasznego nauczyciela.
Jeżeli będę miała słabą średnią to się załamię.
Wciąż rozważam zmianę szkoły w drugiej klasie. Ta, do której chodzę teraz miała być świetna. Dupa. Nie jest.
Przez stres zaczęły mi wypadać włosy. Szuper. Jeszcze trochę i się wykończę.
Mój tata ma wolne do 7 stycznia. To dobrze. Rzadko go widuję, bo wyjeżdża do pracy przed piątą rano i późno wraca. A ja popołudniami zamykam się w pokoju i uczę. Z drugiej strony jednak nie będę mogła ćwiczyć. Ale to drobnostka. Mam przecież PS3 z kontrolerem ruchu. Zawsze coś.
Chcę już wakacji :c Albo przynajmniej wiosny! Naszła mnie ogromna ochota pojeździć na rolkach lub fishce. W te wakacje mało jeździłam. Najpierw zwichnęłam nogę, później zdarłam skórę na łokciu i kolanie (mam teraz brzydkie blizny TuT), a na koniec sierpnia złamałam palec i nosiłam gips przez miesiąc.
Ogarnęłam tablicę korkową. W sumie rzeczy związane ze starą klasą zajęły mi 2/3 jej powierzchni. Oczywiście się pobeczałam. Nienawidzę nowej klasy. Ci ludzie są tępi.
Moje śliczne reniferki na oknie są przeurocze ♥ Mam je od sześciu lat i traktuję jako świąteczny niezbędnik.

WIN_20141229_030157.JPG


 

yumiland
 
Przedstawię kilka zdjęć (i obrazków), na które mogę gapić się i gapić.

Na początek Ajgor Ignacy ♥
file (1).jpg


W dzieciństwie chciałam złapać Mikołaja. Ale mi się nie udało :c
tumblr_ngs8x7hypd1tk1z2mo1_500.jpg


Taki mały żarcik heheszky
1415295346_by_Balsamik_500.jpg


A oto jedna z moich ulubionych postaci z anime (i mang). Shin ♥
Shin14.jpg


Moje motto ostatnich tygodni.
tumblr_nctwb5gD1z1tzuo9yo1_500.jpg


Łudzę się, że kiedyś będę tak rysowała. Ehh... Do tego najpierw przydałby się jakikolwiek talent.
tumblr_n3j1gfQvB01qenmkpo1_500.jpg


A oto typowe lekarstwo na papkę. Działa.
3485191.jpg


Napis jest kłamstwem. Ale zdjęcie ładne.
large.jpg


Screen z jednego z moich animcowych ulubieńców. Barakamon.
Barakamon kaligrafia.jpg


Nieistniejący ideał. Cóż...
Zrzut ekranu (219).png
 

yumiland
 
Mamy 13 października 2014 roku. Jest poniedziałek.
Jestem beznadziejna. Obżeram się i nie ćwiczę.
Popadam w paranoję. Mam wrażenie, że wszyscy są ode mnie chudsi.
Już było lepiej, już poprawiłam sobie samopoczucie... Ale oczywiście musiałam wszystko spieprzyć. Mieliśmy dzisiaj przyjść na galowo i oczywiście mądra ja założyłam spódnicę. Miałam ochotę zapaść się pod ziemie kiedy zobaczyłam nogi niektórych dziewczyn. A mogłam założyć spodnie... Czułabym się o wiele pewniej.
Jutro jest wolne. Mam zamiar nie spać w nocy i ćwiczyć. Ciągle. Jutro też. Muszę spalić to co zjadłam. Jak najwięcej.
Mam ochotę się pociąć. Wiem przecież, że to nie rozwiąże żadnego problemu. A i tak chcę to zrobić... Zawsze byłam przeciwna samookaleczaniu się. I nadal jestem. Ale ciągnie mnie do tego...
Mam okropny kaszel. Duszę się. Zdarłam już sobie gardło i nie mogę mówić. Supcio. W ćwiczeniach też to będzie przeszkadzać, bo kaszel nasila się po wysiłku. Ale walić to. Otworzę okno, wezmę syropek i do roboty.
Dzisiaj zjadłam dużo. Nie chce mi sie nawet wypisywać ile tego było. Jeszcze nie ćwiczyłam. Właśnie za chwileczkę przebiorę się w wygodniejsze ciuchy i się spocę.

 

yumiland
 
Wolę siedzieć do późna w nocy i przespać dzień. Wolę noc od dnia. Przez całe wakacje chodziłam spać rano i spałam pół dnia. Tak jest mi najlepiej.
Uwielbiam słuchać po nocach muzyki. Przedstawię teraz kilka moich "naj" na nocne przemyślenia.












  • awatar heweliusz: duży plus za muzykę, słucham podobnych kawałków nocami ;)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

yumiland
 
Jest poniedziałek, 6 października 2014 roku.
Byłam dzisiaj z nową klasą na ognisku. Zjadłam jedną tłustą kiełbasę. Dlaczego? Moje aktualnie najbliższe znajome jadły, więc głupi byłoby nie zjeść. Zauważyłam, że jedna dziewczyna z klasy ma podobnie jak ja. W sumie jeszcze nie widziałam żeby coś jadła...
Okropnie boli mnie brzuch. Zbliża się okres... Nienawidzę miesiączki.
Rozmawiałam dzisiaj ze znajomą o odchudzaniu. Powiedziałam, że zdrowo się odchudzam. Taa... Przecież nie mogłam jej powiedzieć, że jeszcze trochę i chyba dołączę do zasranego pro-ana. Brzydzę się tym.
Sama czuję, że potrzebuję pomocy... Mam ochotę wygadać się o wszystkim przyjaciółce. Ale przecież nie powinnam obciążać jej swoimi problemami. Udaję, że jest dobrze.
Dzisiaj ćwiczyłam tylko Cardio i CSI. Na wewnętrzną stronę ud nie mam siły. Nie mogę tego zrobić. Miałam ciężki dzień, boli mnie brzuch, plecy... Wiem, że usprawiedliwiam swoją beznadziejność i brak wytrwałości. Ale nie potrafię inaczej...
Na śniadanie zjadłam miseczkę owsianki. Później na ognisku jedną kiełbasę z małą kromką chleba. Po powrocie do domu jabłko. Po zajęciach dodatkowych dostałam lekkiego napadu głodu. Zjadłam niedużą kromkę chleba z plasterkiem sera, dwa cukierki, obiad (kotlet mielony z ziemniakami i ogórkiem) oraz jabłko.
W sumie do zniesienia. Nie jest to ogromna ilość.

 

yumiland
 
Dzisiaj przedstawię to co motywuje mnie. Uwielbiam chudość. Chcę być chuda. Wiem, że to dziwne.
tumblr_m0y6pvSDGS1rn7vtoo1_500_large.jpg


large (2).jpg


tumblr_n9e3xotZjU1sphb6po1_500.jpg
 

yumiland
 
Ten blog będzie dzielił się na dwie strefy. Jedna będzie uczyła jak się zdrowo odchudzać, a druga będzie pokazywała jak beznadziejną osobą jestem. Zapraszam.

Mamy dziś 5 października 2014 roku. Jest niedziela.

Dzień zaczęłam o godzinie 10:45. Do późna w nocy siedziałam przed laptopem i pisałam opowiadanie. Z samego rana byłam świadkiem debilnej kłótni rodziców. Niby są dorośli, ale zachowują się jak małe dzieci... To mnie wkurzyło. Tak więc dzień zaczęłam idiotycznie.
Siedziałam przed laptopem dokładnie do godziny 15 : 00. Wtedy zaczęłam odrabiać lekcje. Skończyłam jakoś przed 17. Od razu poszłam do pokoju żeby ćwiczyć. CSI, Cardio i wewnętrzna strona ud. Jak zwykle. Wszystko robiłam przy muzyce Comy. Polecam.
Zjadłam dzisiaj dwa wafle ryżowe, dwa ogórki, jabłko i kromkę chleba razowego z masłem. Nie chce mi się liczyć ile to kcal. Wiem, że mało. Może zjem jeszcze obiad, ale wolałabym się od tego wymigać. Piłam bardzo dużo wody i soku pomarańczowego.
Dlaczego tak mało? Mam doła. Zawsze kiedy źle się czuje to jem mało.
Wczoraj byłam z mamą na zakupach. Kupiłam sobie spodnie i koszulę. Specjalnie wybrałam spodnie minimalnie za małe. Najlepsza motywacja ever. Spodnie są bardzo ładne, więc chcę schudnąć żeby wyglądać w nich lepiej. A koszula jest czarno-ciemnozielona. Minimalnie za duża, ale jest ok.
Oglądałam się w lustrach przebieralni i się załamałam. Czułam się gruba, tłusta...
Zaczynam się bać. Wiem, że nie jestem gruba. Tak mówi mi moja waga i znajomi. Fajnie.
A mimo to... Czuję się strasznie. Chce mi się beczeć.
Dzień zaliczam do nieudanych. Niech się jak najszybciej skończy...

 

yumiland
 
Mel B - 15 min Cardio
Ewa Chodakowska - wewnętrzne partie ud
Ewa Chodakowska - CSI trening x3

Staram się ćwiczyć codziennie. Często robię sobie przerwy w poniedziałki i środy, ponieważ mam wtedy zajęcia pozalekcyjne i brak mi czasu.

Ogólnie polecam te ćwiczenia. Po Cardio jestem bardzo zmęczona, ale uczucie jest wspaniałe :)

Staram się za każdym razem wykonywać ćwiczenia dokładniej.
stylowi_pl_sport-i-fitness_4303919.jpg
 

pieknaw
 
Alleksandria: Gdyby, któraś z was chciała zerwać z dietą, wrzucam parę inspiracji : )
1.jpg


536660_4095305744601_5386826_n.jpg


Bez tytułu.png


dtdtffyyfgjg.png


fdfffeffd.png


ff.png


hihhuhuhu.png
  • awatar Bianxoo: mmmm ;d
  • awatar Katia ♛: głodna jestem :P
  • awatar gość: Żarcieeeee!
Pokaż wszystkie (3) ›
 

msbluju
 
  • awatar Tosiaa.: Słodkie łóżeczko. <3 Ja też właśnie zajmuję się urządzaniem moim lalkom pokoiku. :3 Już mam mebelki zamówione i pomysł. Nic tylko czekać! :3
  • awatar Screen.: łaaaaaaaaaał Piękne zdjęcia, piękna lalka, piękny piesek, piękny pokoik <3
  • awatar Evolett.: Śliczny pokój i KGK<3
Pokaż wszystkie (3) ›
 

msbluju
 
  • awatar Lovdi.: Sto lat Yumi! ;w; jest piękna :3
  • awatar Moniacz: Sto lat, Yumi. : D Wypiękniała przez ten rok. : D
  • awatar Dolly_World: Sto lat ślicznotko ^^
Pokaż wszystkie (7) ›
 

kochamlalki
 
Yumi: Cześć!!! :D

P6030722.JPG


Oto te (trochę krzywe) ciuszki :)      

P6030724.JPG


Piękne rozmazane nóżki ;)

P6030726.JPG


Yumi bardzo lubi biegać ;D

P6030727.JPG


Yumi: Znudziła mi się ta fryzura.

P6030730.JPG


Zdjęła gumkę.

P6030731.JPG


Yumi: A może tak?
Chyba spróbuję spiąć sobie grzywkę...

P6030732.JPG


                            CDN
Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

Kategorie blogów