Wpisy oznaczone tagiem "zakazana miłość" (11)  

tamira
 
Zaczynam pisać tą notkę już drugi raz. Raz w pracy, ale niestety skasowała mi się przypadkiem. Praca najwidoczniej to nie miejsce na opisywanie swojego życia i swojej historii. Także siadam do pisania dziś. W środku nocy. Bo tylko wtedy mam chwilę by zebrać myśli i przypomnieć sobie sam początek. Na co dzień staram się nie myśleć i nie żyć NIM. Bo bym nie była chyba w stanie funkcjonować. Tak jak to było zaraz po rozstaniu... Ale wszystko po kolei.

Ja kojarzyłam go jeszcze za Jego czasów cywilnych. A czy on mnie? Na pewnie gdzieś tam mnie widział w Kościele, bo parafia nie duża, więc na pewno gdzieś nasze spojrzenia się skrzyżowały.


Po paru ładnych latach nasze drogi na nowo się skrzyżowały.
Zaczęło się od spotkania "służbowego" tak to nazwijmy. Parę godzin spędzonych razem. Ale to zapoczątkowało wszystko. Wszystko co było nam pisane przez ten krótki czas.


Pamiętam jak mu się przyglądałam. Jak On patrzył w moją stronę. Zerkaliśmy na siebie nie dając nic po sobie poznać że robimy to specjalnie. Jeszcze nie wiedzieliśmy że zaczynamy coś co zupełnie zmieni moje i Jego życie.
Jest bardzo przystojnym facetem, ma miłą buzię i uroczy uśmiech. Nie będę opisywać go z wyglądu. Bo... bo chyba to nie ma sensu.

Te krótkie chwile razem, ale nie sam na sam bo z masą ludzi wokoło.
Na koniec tego dnia wiedziałam że będzie wyjeżdżał, dlatego poprosiłam Go o wieczorne spotkanie. Zgodził się bez zastanowienia.Spędziliśmy czas w parku, na rozmowie o wszystkim i o niczym konkretnym. Nie pamiętam jak wyglądało nasze pożegnanie. Możliwe że był to uścisk ręki a możliwe że buziak w policzek.
Mam chwilowe zaćmienie jeśli chodzi o tę sytuację. Jeśli tylko mi się przypomni. Na pewno o tym wspomnę.



Czy ktoś to czyta, czy piszę w przestrzeń?

Tamira
 

myworld98
 
Witam Was bardzo serdecznie :)
Wiem,że nie było mnie dwa tygodnie i bardzo tego żałuje.
Bardzo przepraszam :(
Postanowiłam pisać mimo wszystko bloga o wszystkim czyli temat o bajkach też będzie się pojawiać.
Aha i pisze do Was też z pytaniem....chcecie bym pisała opowiadania o zakazanej miłości?
Będziecie czytać może Was to zaciekawi.
Proszę wyraźcie swoją opinie w komentarzu :*
Wasze zdanie wiele dla mnie znaczy.
Kc Was :*
1295.png
  • awatar Hachie: Witaj ponownie! Z opowiadaniem zawsze można spróbować! Zapraszam do mnie :)
  • awatar RainbowxD: Nic nie szkodzi, że Cię nie było. Dobrze, że już wróciłaś :). Ja bym takie opowiadanie chętnie przeczytała ^^.
  • awatar Typical girl: Tak pisz takie opowiadanie:)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

polskavioletta321
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

polskavioletta321
 
* Violetta *
Posiedziałam jeszcze z Ludmiłą trochę do czasu gdy zegarek wybił 7.50 i musiałam zbierać się do Stud!a.
- To ja Ludmi idę. - powiedziałam.
- Pa. - powiedziała.
***
W drodze do Stud!o spotkałam Francesce.
- Cześć Violu ! - przywitała mnie.
- Hej Fran ! - odpowiedziałam.
- Dzisiaj też nie ma Lu ?
- Nie... Jest chora. Wymiotuje i mówi że to po części przez Fede. - wytłumaczyłam
- O Boże.. - Fran zrobiła trochę zdziwioną i trochę przerażoną minę.
- C-Co jest? - zapytałam przerażona.
- Wymioty... Wina Fede...
- Chyba nie chcesz powiedzieć że ...
- Tak, myślę że Ludmiła jest w ciąży !
- Nie no nie możliwe, chociaż. Dzisiaj Lu idzie z mamą na badania i wszystko będzie wiadome.
^ Ta rozmowa ciągnęła się dalej aż do przyjścia pod Stud!o gdzie zaatakowały nas Camila i Nata ^
- Hej Kochaane ! - przywitałyśmy się tuląc.
- Czemu was wczoraj nie było na rozpoczęciu roku?-zapytałam Cami i Naty.
- Ja zaspałam. - tłumaczyła się Naty.
- A ja? Ja też. - tłumaczyła się Cami.
Gadałyśmy jeszcze gdy nagle jakiś chłopak uderzył o mnie.
Włosy miał czarne , oczy brązowe a wyraz twarzy po uderzeniu mnie zesmutniały.
- Przepraszam, nic ci nie jest ? - zapytał nieznajomy.
- Nie. Spoko. A ta w ogóle jestem Violetta.
- Ja jestem Diego. Miło mi.
Spojrzałam porozumiewawczo na dziewczyny.
- Więc jesteś nowy ? - zapytałam wchodząc z nim do Stud!o.
- Tak. Nowy w szkole, i w mieście...
- W mieście?! Mogłabym cię oprowadzić... Jeśli oczywiście chcesz.
- Oczywiście. - Powiedział całując mnie w rękę.
diego-conquistar-violetta.jpg


* Ludmiła *
Wybiła 9.00 . Mama zapukała do drzwi mojego pokoju.
- Ludmiła ubieraj się ! Jedziemy do lekarza.
- Już mamo, tylko zadzwonię do Federico.
- Dobrze. Masz 15 minut na telefon i wyszykowanie się.
- Ok. - Powiedziałam i wybrałam numer do Federico.
Po oczekiwaniu w końcu odebrał.
- Federico?
- Ludmiła? O co chodzi?
- Fede bo ja...
- Tak ?
- Jadę do lekarza.
- Czy to przez ...
- Tak. Chyba tak.
- Ale czy ty ?
- Nie chyba nie.
- A jeśli tak?
- Jeśli tak to oznacza że będziesz musiał mi pomóc.
- Nie wiem czy jestem gotowy.
- Na pewno jesteś. Ale nie rozmawiajmy o tym, bo nie jest to potwierdzone.
- Dobrze. W sumie muszę kończyć.
- Ja też. Pa. Kocham Cię.
- Ja Ciebie też. Pa.
***
Koniec. Postanowiłam że wizytę u lekarza przełożymy na kolejny rozdział.
Podobało wam się tak w ogóle? :D
pobrane.jpg
Pokaż wszystkie (3) ›
 

polskavioletta321
 
No to 2 rozdział bo dawno nic nie było :D
***
* Violetta *
Dzisiaj wstałam o 7.00 rano. Ubrałam się, uczesałam i zeszłam na dół na śniadanie. Byli już tam wszyscy oprócz Ludmiły i mnie. Gdy przyszłam Olga podała mi omlet i szklankę soku pomarańczowego.
- Ludmiły nie ma? - Nagle zwróciłam się do mamy.
- Nie Violu, Ludmi jest chora. Dzisiaj idę z nią do lekarza. Nic ci nie mówiła? - Wytłumaczając nagle zapytała Mama.
- Nie. Od wczoraj się nie odzywała. Nie wychodziła z pokoju.
- Może to dla tego że ciągle wymiotuje.
- Może tak... Mimo to martwię się. Pójdę do niej ze śniadaniem.

* Ludmiła *
Dzisiaj też nie czuję się najlepiej.
Nadal nie wiem co mi jest.
Mam nadzieję że to nic poważnego... i że nie będę miała z tego konsekwencji.
Może wezmę gitarę i trochę pogram?
To na pewno trochę uspokoi moje myśli.

* Violetta *
Wzięłam talerz z omletem, sok jabłkowy i poszłam pod drzwi pokoju Ludmiły. Zapukałam.
- Kto tam? - zapytała Ludmiła.
- To Ja Violetta ! - odpowiedziałam.
Lu nie odpowiadała dość długo, ale w końcu się przemogła.
- No dobra wejdź.
Gdy otworzyłam drzwi ujrzałam Ludmiłę w łóżku z gitarą.
l_2956d3b7.jpg

- Mam dla ciebie omlet... i twój ulubiony sok jabłkowy.
- Dzięki...
Ludmiła odłożyła gitarę. Podałam jej śniadanie.
- Nawet dobre - powiedziała.
^ Po 10 minutach Ludmiła już zjadła i wypiła ^
- Mogłabyś powiedzieć nauczycielom że mnie nie będzie w najbliższym czasie ? - nagle zapytała Ludmiła.
- W najbliższym czasie czyli ile to będzie? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Nie wiem może parę tygodni, może miesięcy...
- Co czemu tak długo?! - zdziwiłam się.
- A więc... - Ludmiła zrobiła skwaszoną minę. - Potem ci powiem... Nie chcę o tym rozmawiać.
- Ludmiła... Martwię się.
- Nie martw się. Nic się nie dzieje?
- To przez Federico?
- Fm... Po części. Ale jakby co nie oskarżaj go bo nic takiego mi nie zrobił. Dalej z nim jestem.
- Ok...
I w tym momencie Ludmiła mnie przytuliła.  
***
Koniec rozdziału 2 :D
Jak myślicie co jest Ludmile ?
PS. Podobało się ? :3
large (1).jpg
 

polskavioletta321
 
* Francesca *
Właśnie skończyły się wakacje. Gdy szłam do Stud!o nie mogłam się doczekać spotkania z moimi najlepszymi przyjaciółkami. Gdy weszłam do szkoły od razu w oczy rzuciła mi się Violetta która oczywiście robiła sobie zdjęcie.
600full-martina-stoessel.jpg

Podeszłam do niej.
- Witaj Kochana - Przytuliłam ją.
- Cześć. - Odpowiedziała mile.
- Jak minęły Ci wakacje? - zapytałam.
- Mogły być lepsze. - odpowiedziała.
- Czemu? Co się stało ?
- Po prostu... to te humorki Ludmiły.
- Rozumiem Kochana.

* Ludmiła *
Dzisiaj rok szkolny a ja wciąż jestem w domu... i leżę w łóżku. Po prostu nie czuję się na siłach. Czuję że jestem chora i nie jestem z tego zadowolona. Może powinnam zawiadomić o tym mojego chłopaka Federico... i może jeszcze dziewczyny.
Tak to dobry pomysł. Napiszę do nich sms'a
^ 3 minuty później ^
I wszystko jasne. Mam nadzieję że mnie zrozumieją.
Idę spać.
289e403eaef411e3849612be83976d1b_6.jpg


* Violetta *
Gdy wraz z Francescą odnalazłyśmy już Cami i Naty poszłyśmy do sali muzycznej na jakby zapoznawczy apel. Pablo ( nasz dyrektor ) zaczął mówić:
- Witajcie Drodzy Drugoklasiści. W tym roku będziemy trochę bardziej naciskać na waszą muzyczną edukację. W tych miesiącach nauczymy się wielu różnych choreografii...
- Które będą na ocenę !! - Krzyknął nasz nauczyciel tańca Gregorio.
- Tak, które będą na oceną. - kontynuował Pablo - Będziecie również pisać więcej piosenek, które będą musiały być bardziej rozbudowane. A teraz możecie się rozejść.

***
Koniec rozdziału 1 :D
Mam nadzieję że się podobał ;D
tumblr_mp6idxgtww1rtkap5o3_500.png
  • awatar тιиι ѕтσєѕѕєℓ ღ: Zapraszam Cię na mojego pingera :)
  • awatar ♥ The Lost Love ~Zag: Świetnie piszesz, rozdział mi się podobał :) Oczywiście, czekam na nexta <33 + Obserwuję i dodałam do znajomych - liczę na ten sam gest :) W wolnej chwili, zapraszam do mnie.♥
  • awatar ღ Colour of your dreams ღ: piękne ,masz talent <33 + zapraszam do mnie
Pokaż wszystkie (3) ›
 

polskavioletta321
 
Postacie :
Francesca Cauviglia
tumblr_inline_mxba40wniG1s8nj4e.png

Zwykła , utalentowana 18-latka. Uczęszcza do szkoły muzycznej wraz z przyjaciółkami : Violą , Cami , Ludmi i Naty. W 2 roku nauki, do Studia ( Bo tak nazywa się jej szkoła ) wstępują dwaj najlepsi przyjaciele :  20-letni Diego Hernandez i 21-letni Leon Verdas. Francesca zakochuje się w nich obojgu z wzajemnością.

Violetta Castillo
tumblr_inline_n4ns5mmW6N1sqmkvw.png

18-latka z wielkim talentem i kilkoma koncertami na koncie. Jej najlepszymi przyjaciółkami są : Fran , Cami i Naty. Ma starszą o rok siostrę Ludmiłe. Jest Singielką.

Ludmiła Castillo
tumblr_inline_ngh7f2Onb91syltn6.png

19-letnia wschodząca super gwiazda. Zachowuje się jak diwa i celebrytka chociaż zna ją zaledwie połowa  Studia i rodzina. Przyjaźni się z Fran , Cami i Naty. Ma młodszą siostrę , którą cały czas prosi o pomoc w wybiciu się. Gdy nowi uczniowie dołączą do Studio zakocha się w jednym z nich, chociaż ma już chłopaka. Wywoła to konflikt z Francescą.

Diego Hernandez
tumblr_inline_ng4bj4jqnz1suasbs.png

20-latek , który wstępuje do Studio. Jest strasznym flirciarzem. W Studio zakochuje się w 4 najlepszych przyjaciółkach, lecz nie może być z nimi wszystkimi na raz. Którą wybierze?

Leon Verdas
IkonkizLeonem.png

21-letni muzyk. Nie rozstaje się z mikrofonem i gitarą. Po wstąpieniu do Studio zakochuje się w Violetcie, lecz ona odrzuca jego zaloty. Czy podda się tak łatwo?

PROLOG:
Dla pięciu przyjaciółek jest to 2 rok w Stud!o 21.
Nie będzie on łatwym rokiem z racji tego że do ich klasy dołączą dwaj nowi uczniowie, najlepsi przyjaciele - Leon i Diego.
Czy dziewczyny odpowiedzą mile na zaloty jednego z nich?
Czy Violetta jako jedyna mu nie ulegnie?
Czy Ludmiła wybije się jako Super Piosenkarka ?
 

epartnerzy
 
Kultowa powieść powraca! Saga rodzinna i trzymający w napięciu thriller w jednym. Wciągająca opowieść o rodzinnych tajemnicach i zakazanej miłości.

Szczęśliwą z pozoru rodzinę Dollangangerów spotyka tragedia - w wypadku samochodowym ginie ojciec. Matka z czwórką dzieci zostaje bez środków do życia i wraca do swego rodzinnego domu. Niezwykle bogaci rodzice mieszkający w ogromnej posiadłości, wyrzekli się córki z powodu jej małżeństwa z bliskim krewnym, a narodzone z tego związku dzieci uważają za przeklęte. W tajemnicy przed dziadkiem rodzeństwo zostaje umieszczone na poddaszu, którego nigdy nie opuszcza. Dzieci żyją w ciągłym strachu, a odkrycie, jakiego dokonuje najstarszy brat, stawia rodzeństwo w obliczu nieuniknionej katastrofy.

Długo oczekiwane wznowienie wielkiego bestsellera. Teraz w niskiej cenie i w e-wydaniu!

Książka w formacie EPUB (bez zabezpieczeń DRM) na PC, e-czytniki, smartfony i tablety.

Promocja tylko 30 marca 2012 r. - sprawdź na stronie:
epartnerzy.com/okazja-dnia.xml

Poza promocją publikację znajdziesz na stronie:
epartnerzy.com/ebooki/kwiaty_na_poddaszu_p31119.xml
 

jabymoszalala
 
   Od wczoraj jakby pogrążona w koszmarnym śnie na przemian płaczę i zastygam w nicości, tracę go i znów cieszę się, że go mam…
   To historia dziewczyny przeklętej przez los, odrzuconej przez życie i przez miłość boleśnie kopanej w dupę.
   Kocham go do szaleństwa, kocham nad życie, po prostu z nikim innym nie byłam tak szczęśliwa, przy nikim nie było mi tak dobrze, nikt nie dał mi tyle miłości. Moglibyście powiedzieć – „więc na co do cholery narzekasz dziewczyno?”.
   Mam 22 lata, mieszkam w Zielonej Górze, mój Tygrysek (uwielbia gdy tak na niego mówię) ma 16 lat i mieszka jakieś 50 km za Toruniem. Znamy się od roku, kochamy od wakacji a jesteśmy ze sobą od 5 listopada 2011 roku.
   Widywaliśmy się raz w miesiącu ale co z tego? Zakochani, wpatrzeni w siebie odliczaliśmy dni do kolejnego spotkania. 6 stycznia pierwszy raz się kochaliśmy…mmm na zawsze zapamiętam tą datę, mój Skarb stał się mężczyzną. Poznałam też jego mamę, trwało to z 3 minuty.
Dokładnie dwa tygodnie temu pojechałam pierwszy raz do niego do domu. Cały tydzień spędziliśmy razem kochając się co najmniej trzy razy dziennie, nie odstępując siebie na krok, przynosił mi śniadania do łóżka. Postanowiłam rzucić pracę, znaleźć nową w Toruniu i przeprowadzić się bliżej mojego Skarba.
   Wczoraj znów przyjechałam do Torunia, nocowałam w hotelu, Tygrysek przyjechał do mnie, w trakcie spaceru zadzwoniła jego mama, że ma wcześniej wracać do domu. Autobus miał o 17.10. Poszliśmy do hotelu, dwa razy namiętnie się kochaliśmy nie mogąc się sobą nacieszyć. Nagle dostał sms’a od mamy: „Musisz wrócić do domu bo babcia robi awanturę, powiedziałam jej, że pojechałeś zakończyć znajomość z Natalią wiec mnie nie wydaj, bo i tak będziesz musiał to zrobić”…rozpłakałam się, on też, mocno mnie przytulił i powiedział, że mnie nie zostawi. Do godziny 16.45 leżeliśmy nadzy w łóżku i przez łzy powtarzaliśmy jak bardzo się kochamy i zrobimy wszystko by ze sobą być,
   Pojechał do domu, odprowadziłam go wzrokiem do końca korytarza. Gdy tylko zniknął na schodach wybuchnełam przeraźliwym szlochem. Przecież tak bardzo go KOCHAM!!!
   Gdy wrócił do domu mama i babcia wzięły go w krzyżowy ogień, że ma się ze mną rozstać i nie ma tu miejsca na dyskusję.
   Zadzwonił, nie wiedział co zrobić, poprosił mnie o usunięcie naszych zdjęć z facebooka, sam całkiem usunął konto na tym portalu. Czułam, że to koniec, że nie starczy mu sił by walczyć o nas.
   Rozłączył się i po godzinie dostałam sms’a, że on nie może tego zrobić, powiedział mamie, że nie może się ze mną rozstać…mój Skarb postanowił walczyć!
   Dziś on poszedł do szkoły a ja w Toruniu na rozmowę w sprawie pracy. Możliwe, że od 12 marca będę pracowała i mieszkała w Toruniu.
   Wrócił ze szkoły i znów to samo, że ma się ze mną rozstać i już. Ja już siedziałam w pociągu i wracałam do Zielonej Góry. Rozryczałam się na oczach ludzi, to był szczyt wszystkiego. Napisałam do jego mamy takiego sms’a: „Dlaczego tak trudno zrozumieć Pani, że ja naprawdę kocham Janusza? Poświeciłam dla niego pracę, życie osobiste, za dwa tygodnie miałam przeprowadzić się do Torunia a teraz co? Mamy o tym wszystkim zapomnieć, o uczuciu które nas łączy tylko dlatego, że urodziłam się kilka lat za wcześnie? To naprawdę tak wiele dla was znaczy? Co Janusz takiego złego może robić ze mną czego równie dobrze nie mógłby robić z dziewczyną w swoim wieku? Nie jestem w stanie tego zrozumieć… Pozdrawiam, Natalia.”.
   Oddzwoniła i powiedziała, że powinnam to zrozumieć bo jestem starsza, że nie ma wyjścia i musimy się rozstać, bo on jest jeszcze młody, szkoła itd. że „jeszcze nie teraz” – „jak nie teraz to KURWA kiedy?!”. I tak skończyła się rozmowa.
   Długo z Januszem pisaliśmy sms’y choć przez morze łez niewiele widziałam. Postanowiliśmy, że przeprowadzę się do Torunia i będziemy się ukrywać przez jakiś czas aż mama i babcia nie odpuszczą albo aż skończy 18 lat i niczego mu już nie zabronią. DAMY RADĘ BO SIĘ KOCHAMY!!!

   A Wy trzymacie za nas kciuki???
 

acolady
 
08.12.2010
Jak mam być szczera mimo obietnic, w moim życiu nie zmieniło się absolutnie nic na wspaniałe i lepsze. Uwaga! teraz słyszymy mruk niezadowolonego, zaskoczonego i kompletnie nieistniejącego tłumu.
Fakt faktem, jestem trzeźwa, od wczoraj (brawa), tylko, że moje super twarde postanowienie już takim nie jest.
Szczerze mówiąc mam wrażenie że już po szkole moja trzeźwość minie. A to właściwie dlatego, że nienawidzę być trzeźwa. Ludzie mnie wkurzają swoją bezmyślnością, okrucieństwem i głupotą, zaczynam coś czuć i już mnie boli jak wygląda moje cholerne życie.
Patrzę za okno, wszystko tak cudownie zimne, białe, nieruchome, martwe. Zima jest piękna co nie zmienia faktu, że ja jak właściwie większość ludzi wcale nie dostrzegam jej urody. Cholernie mi zimno.
Nienawidzę w sobie tego jak ostatnio jestem w środku zimna, martwa i bezwartościowa. Jak to jest możliwe że jeden telefon jest w stanie tak mnie rozpieprzyć? Usłyszałam jego głos, ale tylko suche fakty. Żadnego kocham, tęsknie czy do zobaczenia. Przecież tylko on trzymał mnie jako tako w kupie, a teraz uznał, że praca jest wyraźnie ważniejsza. Wiem, że jest ważna nie wiem tylko czemu chciałabym według mojego dziecięcego wyobrażenia być dla kogoś najważniejsza, bo przecież on dla mnie taki właśnie jest! Tylko, że jaki zakłamany w sobie ćpun zasługuje na takie uczucie? No chyba na pewno nie ja. Przecież tyle mi dał, teraz tylko chwilowo go przy mnie nie ma, a przecież ja i tak w kółko kłamię więc czego się spodziewam? Jedyny warunek jaki mi postawił
NIE KŁAM
jestem idiotą...
                     ***
Jakim cudem dynia toczy się pod górę, narusza naszą prywatność, narusza prawa fizyki, nawet fizyka mnie nas nie lubi.
08.12.2010
ostatnia lekcja, ostatnie godziny nieznośnych myśli. Jadę dzisiaj z Panem M. do XXX na jarmark bożonarodzeniowy, ale już wyrzuciłam z pamięci z głowy żałosne wyobrażenia że może to być miłe wspólne spędzanie czasu. Po drodze większość czasu będziemy milczeć. On będzie albo zły (ponoć nie na mnie) albo zbyt zmęczony by zwracać na mnie uwagę. Na miejscu trochę zapierdalania w zabójczym mrozie, z powrotem to samo. Mam jednak nadzieję jak zawsze, że może tym razem będzie inaczej. W końcu tak długo się nie widzieliśmy. Jeżeli faktycznie kiedykolwiek kochał to MUSIAŁ chociaż trochę tęsknić. Było by milej
Jak to możliwe że otoczona ze wszystkich stron ludźmi nie widzę ani jednej twarzy, która widzi mnie? Z drugiej strony na cholerę mi to? Z nim miało być inaczej. Jako jedyny dużo rozumiał i tak odmiennie od wytartych schematów rozumiał moje słowa. Kiedy jeszcze ich słuchał. Naturalnym jednak jest to że moją osobą jego zainteresowanie zostało wyczerpane.
Nie można w nieskończoność poznawać i zachwycać się osobą która się właściwie nie rozwija.
Wniosek jest prosty, niemożliwe jest poznanie przeze mnie teraz teraz kogokolwiek wartościowego dopóki się nie zmienię. Dopóki nie będę normalna.
                     ***
10.12.2010
Wydaje mi się, że chyba jednak znajdę dla siebie jakieś miejsce. On teraz nazywa mnie swoim motylem. To naprawdę miłe. Czuję się delikatna i kobieca. Taka nasza mała słabość. Być powabną w oczach mężczyzny.
13.12.2010
Pan M. w bardzo złej kondycji. Skończy się jarmark bożonarodzeniowy to będzie dobrze. Inaczej,dobrze to już chyba nigdy nie będzie, ale lepiej. Znowu dzisiaj jedziemy do XXX, ale w samochodzie milcząc, mało rozmawiając. Nic nie rozmawiamy, nie śmiejemy się. Tak jakby nie było NAS. Ale nie obawiam się że to "koniec", to bardzo dziecinne odchodzić kiedy pojawiają się problemy a ja nie chcę być w jego oczach dzieckiem. Będę go wspierać i nawet wiem co muszę zrobić.
Śmiać się, działać, być zadowoloną. to mu da siłę, ja to wiem. Nie muszę być szczera. I tak nie zauważy. Ufa mi. Tak mu pomogę. Będę drzewem o które będzie mógł się oprzeć, lub jeżeli będzie taka potrzeba będzie mógł się schować Tak właśnie. Przecież on też mi bardzo dużo daje. Właściwie to nie "też". W zamian oczekuje tylko wsparcia. Się robi. Będę jego wsparciem, jakoś wspólnie damy radę. I ja chyba naprawdę zaczynam w to wierzyć...

14.12.2010
Gdzie się podziały dni kiedy każda wspólna chwila była spełnieniem mych marzeń? co się stało z człowiekiem który jednym spojrzeniem po brzegi jakieś wirtualne wypełniał mnie spokojem, i jakimś takim uczuciem wtedy jeszcze nieznanym, kompletnego oddania. Całkowitego, szaleńczego i chorego zakochania.
Dwa kompletnie różne światy, dwa odległe niemożliwie czasy połączone czymś w społeczeństwa oczach nielegalnym. Jak to jest że umiemy się kochać. Współistnieć mimo mimo, że wszystko wokół jest boleśnie nam przeciwne.
30 lat.. on już dawno tak, że już pewnie nie pamięta przeżył coś, co przede mną jeszcze tyle czasu że nie śmiem o tym myśleć. Pamiętam doskonale nieśmiałe zetknięcia naszych dwóch zaskoczonych i niedowierzających umysłów. Ale to on się nie bał. Wiedział, że to ważniejsze jest niż normy panujące w naszym świecie. Mozolnie i delikatnie jednak nieustępliwie przebijał się przez mur który bardzo starannie wokół siebie zbudowałam. Całował moje usta, mimo że nieruchome i zimne z przerażenia czekały co dalej i nie śmiały oddać pieszczot. Pamiętam jak poczułam jego język między moimi wargami. Jak uciekłam przerażona jak skrzyczany szczeniak skuliłam się pod oknem naszej już wtedy budki. Ale i tak się nie poddał. Widziałam jego oczy i pierwszy raz w życiu uwierzyłam że mogą być maślane |[nie oceniajcie, w tedy nie wiedziałam jeszcze że może to być pożądanie..]|
Pamiętasz wycieczkę samochodem? Co się wtedy wydarzyło? ja pamiętam, złamaliśmy wtedy prawo, Ty je złamałeś. Chciałeś poczuć we mnie życie. Twoje ręce tam gdzie nigdy nie powinny trafić. Społeczeństwo szaleje. #Pedofilia tylko jakaś taka dobra?.. pełna miłości uczucia, niczego na siłę. Co potem? mało pamiętam, ale tego raczej nie potrafiłabym zapomnieć. Dorosły mężczyzna głęboko we mnie, daje mi bliskość, szczęście. Czuję jak rusza się delikatnie, ale nie to jest ważne. Tylko oczy. ten błysk w oczach maślanych takich. I uśmiech kiedy wyszliśmy na spacer.Trochę zawstydzenia, dużo niedowierzania i szczęście. Jak mam to rozumieć? To normalne, czy może chore i obrzydliwe? Starszy od mojego taty a budził we mnie emocje i uczucia jak kiedyś chłopcy ze starszych klas. Bardzo dużo dał mi siebie. Całą swoją przeszłość. W piękne miejsca mnie zabierał, tak pięknie mówił.. wiem, że jestem jego skarbem, chociaż inaczej rozumianym przez niego.
Co się wiec z nami stało? Dlaczego społeczeństwo zaczyna mieć racje? Że nie możemy istnieć?
to ta praca. za dużo jej by zostało chociaż trochę siły na istnienie. Kiedy pracy będzie trochę mniej może znów poczujemy się wzajemnie. Pamiętam choć ani czas ani miejsce nie jest mi znane, jak na polu popychaliśmy wałki zbożowe tylko dlatego że mieliśmy na to ochotę. Albo pod tym dziwnym zamkiem do leczenia nerwic, pamiętasz?, leżymy sobie jak placki na trawie. Ja naćpana a Ty to dobrze wiesz, i kochasz mnie taką jaka jestem. wtedy jeszcze się nie bałeś, nie wiedziałeś że to kultura śmierci. Później zaczniesz walczyć z tym co mnie właściwie tworzy- z nałogiem. teraz to wiem. Pokazujesz mi piękno świata, opowiadasz wspaniałe patrząc na powykręcane drzewa, czy wyjątkowo piękny zachód słońca. Widzisz rzeczy niezwykłe w miejscach w których zwyczajni ludzie nie widzą niczego wartego zainteresowania
STOP
tak wiem, nie ma ludzi "zwyczajnych" są tylko tacy co wpasowali się w schemat życia w tym mieście, w tym czasie. Czy kochanie kogoś zdecydowanie nie dla mnie w czasie stworzonego jest właściwą drogą którą mogę iść? czy może okaże się że za jakiś czas rozstaniemy się w wielkiej złości, lub smutku z bliżej nieokreślonego powodu? co wtedy? Te wszystkie wspomnienia i odmienny sposób postrzegania świata. Znam tego tylko zarysy, więc jak jego zabraknie, ja się najzwyczajniej w świecie zgubie. Bo nie umiem żyć samodzielnie, na ten moment to on porusza moim sercem zmuszając je do bicia, Oczy kieruje na rzeczy wartościowe a nogi popycha do działania
 

acolady
 
...
nieważne wiem że to źle, ale na razie mi dobrze. Jestem w szkole i jestem naćpana. jak i wczoraj z tą tylko różnicą od tamtego roku, że na lekcjach ważnych jestem trzeźwa. Na razie to działa, ale jak ma nie działać skoro jeszcze nic ważnego w szkole się nie dzieje. Trudno nie funkcjonować na tak prostym etapie jakim jest początek roku szkolnego.
ale co?
czy mam jakieś mądre, własne myśli? zastanawiając się nad tym głęboko czy tęsknota za normalnością jest myślą? załóżmy że tak. Brakuje mi takiego normalnego spojrzenia na życie, a właściwie to też odczuwam deficyt definicji normalności. Nie wiem czy ciągle bycie inną obcą jest tym czego ja tak naprawdę chce. Nie chcę mieć potrzeby własnego świata, wyalienowania. Ma to swoją magię oczywiście, ale nie ma towarzystwa. Nawet nie chcę żeby w moim świecie był ktoś inny, bo on jest mój i jestem o niego chorobliwie zazdrosna.
Jednocześnie chcę żeby ktoś przy mnie był i trzymając za ręce swoją definicją normalności kreował moją przyszłość. Mam przyjaciół, albo łudzę się że tak jest, ale Ś. zaraz wyjeżdża do Olsztyna, J. nie jest zainteresowana niczym co nie jest związane z jej miłością, a
M.
jest zupełnie odmienną historią. Czuję że mnie kocha, wiem że mnie pragnie. Dba o moje poczucie bezpieczeństwa, mój stan psychiczny i o mnie w ogóle. Jedynym ale.. jest oczywiście wiele razy tutaj wałkowany wiek. 30lat różnicy.. wiem, że nie z nim stworze przyszłość i nie jemu urodzę dzieci, jednak jak oswobodzić się ze związku w którym wszystko jest tak jak być powinno jednak mózg czasem przypomina , że to jest złe, że to nie to..
Czy jest to korzystanie z czasu jaki nam został zanim poznam swojego przyszłego partnera, czy też zaprzepaszczanie szans na jego zdobycie?
nie wiem, nie wydaje mi się żebym odwracała się od nowych znajomości, po prostu nie spotkałam jeszcze nikogo kto wypełniłby miejsce doskonale wypełnione przez M. Najgorsze jest to, że nie chce się go pozbyć, kocham go, bardzo cenię czas spędzony z nim, wiele ważnych doświadczeń których był częścią nauczyły go wielu pożytecznych poglądów i postaw których z kolei teraz on uczy mnie.Bardzo dużo od niego dostaje emocjonalnie i oczywiście jeżeli chodzi o wyzwalającą wiedzę. Też dużo mu daję w sferze emocjonalnej. Wiem  tym, on o tym wie. Są problemy, ale razem jesteśmy szczęśliwi, albo mi się tylko tak wydaje. Ale wiem że im dłużej z nim będę tym bardziej zaboli jak odejdę, ale jak mam odjeść teraz skoro jest idealnie, ale ja wiem że będę musiała to zrobić
 

 

Kategorie blogów