Wpisy oznaczone tagiem "zapowiedzi" (1000)  

nacpane_zelkami
 
W [···] to komenty Andree xD

Cześć i czołem, Slender pod stołem! [CO?! Gdzie?!] Jestem Proxie, czternastolatką o dość, emmm... Nietypowym podejściu do życia xD Ja i Andrèe jesteśmy przyjaciółkami od podstawówki! Najlepsze przyjaciółki na ZAWSZE! (Nie, to wcale nie uzależnienie od siebie nawzajem.... Dobra.. Może tak troszkę xD) I dzisiaj, siedząc sobie na kanapie (Jaki ze mnie leniuszek ^^) wpadłam na pewien pomysł! Aby założyć bloga i prowadzić go razem z Andrèe...  Jak powiedziałam tak i się staneło xD [TAK MARZYŁAM O BLOGU ]
(Pingerze - czuj się zaszczycony iż wybór padł na ciebie xD)
Ja osobiście uwielbiam żelki, żelki, żelki, a i Francję <3 Taka nasza wspólna pasja z Andrèe.. xD Jestem uzależniona od iks de, pisania, creepypast, malowania i piosenek (no ogólnie muzyki xD).
(Zna ktoś zespół Pentatonix?? [TAK ZNA. NP JA XD])
OK...... Co by tu jeszcze? (Nie jestem zbyt dobra w pisaniu powitań Cx) Tu, na blogu będę głównie się wydurniać, ale także pisać książkę {No chyba że mnie wena opuści}, będziemy z Andrèe dzieliła się z wami wiedzą na temat języka francuskiego...... Ogólnie wpisy będą zależały od naszych humorów xD
Wpisy będą częste i w miarę systematyczne i zabawne. Gdy ja nie będę mogła pisać nadal jest Andrèe i na odwrót.  *.*

~Kto się z Jeffem zadaje, głupim się staje.~ [CZYLI TY I JA ZADAJEMY SIE Z JEFFEM?!?!?!?!?] #Tag ^*^

/Proxie [<3]


Dodam jeszcze że każde wejście na naszego bloga, skomentowanie lub/i zaobserwowanie dodaje nam dużego kopa i masę pozytywnej energii XD Jeśli nas zaobserwujesz - odwdzięczymy się <3
  • awatar Inothi: Również nie wychodzą mi powitania lecz twoje jest po prostu wow... XD Witam panią w kręgu uzależnień od iks dr xD
  • awatar SugarFirefly: Jak fajnie powitać nowe osoby na Pingerze! Będę zaglądać :D
  • awatar Andrée et Proxie: @SugarFirefly: WITAMY SERDECZNIE <3 <3
Pokaż wszystkie (5) ›
 

hairlovelo
 
Taki post był już kiedyś na pewno i być może ten nie będzie ostatnim ale tym razem postanowiłam przenieść się na blogspota. Głównie z dwóch powodów. Pierwszy to fakt, ze blogspot skupia obecnie większość blogów, również tych, które mnie interesuje. Drugi, że Pinger trochę zmienił swój charakter. Pamiętam jak kilka lat temu można było znaleźć tutaj 'perełki'. Już dawno ich nie ma i ja chyba jestem jeszcze z sentymentu.

Gdyby ktoś chciał nadal czytać moje recenzje to zapraszam.
kosmetykianett.blogspot.com/
Pierwsza już za mną.

Przy okazji ostatniego posta mała zapowiedz co ukaże się na nowym czyli ostatnie zakupy.
W tym miesiącu już raczej nie zamierzam szaleć.
IMAG6266.jpg
* Fito Henna naturalna: czyli chyba czerwona, na pewno nie czarna, bo ta była w osobnej saszetce a to najważniejsze. Jestem gotowa na eksperymenty, kosztowała niecałe 3 zł za 25 g, w tej ilości posłuży raczej jako maska niż do  koloryzacji.
* Fito Henna tym razem 125 gram, czyli ilość raczej optymalna, koszt to 7 zł, więc spośród wszystkich, które ostatnio kupiłam ta chyba najbardziej się opłaca.
* La Cafe de Beaute: marka rosyjska jeszcze mi nie znana i chyba pierwszy produkt do ciała. Krem wyszczuplający. Czaiłam się na sławny koncentrat kawowo-cynamonowy BingoSpa ale nie chce mi się zamawiać ostatnio przez internet a na ten był -25% więc skorzystałam. Folię już kupiłam więc będę próbować body-wrappingu, mam nadzieję, że się nie rozczaruję. 400ml/25zł.
IMAG6265.jpg
* Henna Khadi naturalna czyli czerwona oraz jasny brąz. Moim włosom ostatnio czegoś brakuje, obstawiam, że ziół. 100g/35zł.
* W Biedronce nastało  szaleństwo na kosmetyki to i trudno czegoś nie wybrać. Padło na loton firmy Loton - kuracje ziołowa przeciw wypadaniu, na którą kiedyś miałam wielka chętkę ale jakoś ją powstrzymałam do czasu. Czaje się jeszcze na kuracje przeciw przetłuszczaniu ale na razie się powstrzymuje. 100ml/9zł
IMAG6268.jpg
* No i wreszcie odżałowałam na nowe nożyczki do włosów. Tym razem kupiłam trochę tańsze za 98 zł, ale śmigają, także ostrością nie ustępują. Jestem po pierwszym, minimalnym cięciu, brakuje mi wprawy ale samemu to chyba najtrudniej.

No i to na tyle.

Jeśli ktoś kiedyś próbował koncentratu kawowo-cynamonowego od BingoSpa niech koniecznie da opinię.

Żegnam (ps. jeśli ktoś posiada blog na blogspocie to niech podzieli się linkiem)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Dawno nie chwaliłam się czymś nowym do włosów. Przyszła najwyższa pora.
Zorientowałam się, że jakimś cudem w posiadaniu mam tylko dwa oleje do włosów (olejku Cien nie liczę bo używam do ciała) oraz krem Vatika (taka bardziej odżywcza i zbita wersja oleju). Z czego jeden olej - arachidowy, a także Vatika znajduje się w domu, a tutaj na miejscu mam ostatni.

Jednocześnie mam dobrą wiadomość dla fanów rosyjskich kosmetyków. W Plazie i na Malcie znajdziecie salony Syberica, w którym ja dzisiaj, będąc pierwszy raz dostawałam palpitacji z zachwytu. Z zimną krwią odpuściłam sobie szampony i maski by z czystym sumieniem kupić sobie olej. Skończyło się na dwóch, ale nie wielkiej ilości. W sumie teraz żałuje, że nie wzięłam łopianowego, ale w sumie to lepiej.
IMAG6244.jpg
Receptury babuszki Agafii - olejek wzmacniający i odżywczy, sztuka ok 12 zł/150ml.
IMAG6232.jpg
A teraz trzeba zacisnąć pas.
  • awatar Monnik94: Dawnoo na pinger mnie nie było :/ ale mam kanał na YT wiecej na blogu moim pozdrawiam ;)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Dzisiaj historia o tym jak kupiłam kolejny szampon. Pewnego dnia byłam w galerii i zobaczyłam Rossmanna. Wstąpiłam i kupiłam. Oto koniec tej smutnej historii.
pees. Był na promocji.
Za to tusz kupiła z prawdziwej potrzeby, bo jeden jedyny już jest na wykończeniu, a tusze z Astora również były na promocja, a tą wersje bardzo lubię.
IMAG6168.jpg
Tak się zastanawiam czyby nie założyć Instagrama, bo chociaż fotograf ze mnie żaden to jednak lubię robić zdjęcia chociaż rzadko mam okazje. A tu na szybko i byle jak: dróżka.
IMAG6158-1.jpg
Ostatnio znajoma mi wypomniała, że się nie odzywam. Spróbowałam umówić się z nią drugi raz, ale ona proponuje, żeby był z nami jej chłopak. A gdyby chciała widzieć się z jej chłopakiem to bym się z nim umówiła.
Niestety moja znajoma to typ, który przy facecie (i to jak sama go określa: pipie) zachowuje się dojrzale i poważnie. Ale przede wszystkim nie lubi spotykać się z parami. To nie było dobre nawet w czasach kiedy byłam brzydką gimnazjalistką i większość koleżanek miały chłopaków oprócz mnie, i wszędzie ich zabierały.
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Mam ostatnio chyba jakieś szczęście do promocji. Właściwie to chyba pech skoro znowu musiałam wydać pieniądze.
IMAG6139.jpg
Poszłam do Rossmanna po mydło. A oprócz tego wpadły również:
*lakiery Sally Hansen Complete Salon Manicure 216 You Glow, Girl! 641 Belle of the Ball oraz 220 Cafe Au Lait; 7,69 zł
*kredki do oczu Rimmel Scandaleyes: 003 Bad girl Bronze oraz 001 Witness White; 5,39 zł
*olejek Gold Argan Evree 16,79zł/100ml.

Wszystko kupiłam na promocji na do widzenia. Początkowo myślałam, że pewnie olejek będzie miał krótką datę ważności albo będzie pusty do połowy, ale okazało się, że jest cały i ważny do końca 2017r.

Tak jednak myślę, że lakiery pewnie komuś sprezentuje, bo ja nigdy bym ich nie zużyła przy mojej częstotliwości malowania paznokci.
  • awatar perasperaadastra81: fajne promocje :)
  • awatar Wieczna Studentka: Z tym Rossmanem zawsze tak jest. Idziesz po pastę do zębów, robisz zakupy za stówę...
  • awatar hairlovelo: @Wieczna Studentka: Na szczęście suma byłao połowę mniejsza ale zapas mydla zrobiłam większy żeby opóźnić kolejna wizytę
Pokaż wszystkie (4) ›
 

hairlovelo
 
Jakoś tak ostatnio się złożyło, że kilka rzeczy wpadło mi w ręce. Przygarnęłam nowego kwiatka, tradycyjnie sukulenta.
DSC00565 1.jpg
Ostatnio miałam szczęście do płyt głownie przez trwające w Empiku wyprzedaże. Natalia Przybysz, znana bardziej jako siostra z Sisters, tę płytę wydalę zdaje się jakieś 1,5 roku temu, ale dobrze wspominam kilka kawałków to i te dwie dychy nie było mi szkoda. RHCP niestety nie był na przecenie, ale ta płyta według mnie jest świetna.
IMAG6117.jpg
Na wyprzedaży w H&M dorwałam dwa naszyjniki za dychę, spódnicę w której się zakochałam oraz czarny bezrękawnik z golfem klasyczny, taki jaki chciałam. Zdjęcia robione kalkulatorem.  
IMAG6118.jpg
I spódnica chociaż według mnie zdjęcie nie oddaje jej uroku, ale w tym wzorze się zakochałam.  
hmprod.jpg
Przy okazji zerknęłam szybko do TK Maxx i w ręce wpadł mi szampon. Ale bardziej dla partnera niż dla mnie. Co prawda miałam nadzieje zakupić inny ale ten też ma ładny skład.
IMAG6125.jpg
Na zakończenie dosyć skromny sposób na włosowe spa.
1. Ok łyżeczki żelu aloesowego i maski proteinowej Bioetika wymieszałam z olejem na porost włosów Babuszki Agafii przy czym tego ostatniego sobie nie żałowałam i na koniec dołożyłam trochę na skórę głowy. Po około godzinie:
2. Umyłam włosy łopianowym szamponem Floresam, który jest gęsty jak galaretka i pieni się szalenie.
3. Nałożyłam na chwilę lub dwie maskę Bioetika, tym razem bez dodatków.
4. Zakończyłam wszystko nałożeniem na końcówki 'orientalnego serum Marion z o. kokosowym'.  
IMAG6130.jpg
Z efektu jestem zadowolona. Sama mieszanka nadzwyczaj ślicznie pachnie, szampon dobrze współpracował. Włosy są mięsiste, uniesione u nasady i błyszczące jednak nie jest to efekt specjalnego wygładzenia. Włosy się nie strączkują i nie plączą. To chyba najszybszy sposób odżywienia włosów w domowym zaciszu przy moich obecnych, dość skromnych zasobach (jeśli chodzi o produkty odżywcze do włosów z domowej spiżarki to bardzo krucho pod tym względem). Najczęściej ograniczam się do samego oleju, ale gdy go nałożę to wole z nim posiedzieć trochę więcej czasu.
IMAG6112.jpg
No to by było w sumie na tyle. Jeśli chodzi o wyprzedaże to tylko w sumie H&M mnie kusi, do reszty nigdy nie mam cierpliwości i sobie zawsze daruje.

A wy korzystacie z wyprzedaży?
 

herbatazcytryno
 

Javier Sierra.png


Dwa lata po hiszpańskiej premierze, polskie wydanie. Jestem przeszczęśliwa. Ach....
Jeszcze tylko coś Chattama i będę spokojna #ToNieJestBlogOMCattamie
 

hairlovelo
 
Moje włosy definitywnie potrzebują podcięcia końcówek, ale że zaufana fryzjerka aktualnie mi nie po drodze to chyba sama zainwestuje w nowe nożyczki.

Postanowiłam je trochę odżywić bo ostatnio naprawdę nie jestem z nich zadowolona, a przynajmniej jeśli chodzi o kondycje na długości.

Padło ponownie na maseczkę rozjaśniającą. A było tak:
1. Dwie łyżki miodu, dwie łyżki maski Biovax do włosów ciemnych, dwie łyżki oleju kokosowego (zamiast oliwy), paczka cynamonu (trochę więcej niż ostatnio), sok z połówki cytryny i trochę wody. Maska wyszła gęsta, nałożyłam ją na włosy, następnie foliowy czepek i ręcznik po czym poszłam oglądać Harrego Pottera.
2. Dwukrotne mycie szamponem prowansalskim PlanetaOrganica.
3. Maska Seri miód i migdały na kilka.
4. Serum z o. arganowym Chantall na końcówki.
IMAG6097.jpg
Efekt:
IMAG6098.jpg
Największym plusem jest chyba brak wzmożonego wypadania przy zmywaniu maseczki mimo, że miałam ją kilka godzin na głowi i zawierał dużą ilość cynamonu który lekko piekł w skórę głowy po nałożeniu (jednak pieczenie przeszło po krótkim czasie inaczej maskę należałoby zmyć). Włosy łatwo się rozczesywały, nie są przyklapnięte, nie strączkują się. Nie są tak wygładzone jakbym chciała ale ogólnie jestem zadowolona. Minus jest taki, że nie dokładnie umyłam włosy i kosmyki nad uszami są tłuste. Najważniejsze, że włosy nie są przyklapnięte od nasady.

Idąc dzisiaj do Lidla pomyślałam sobie: szkoda, że Lild coraz rzadziej miewa w ofercie specjalnej marki własne. Oprócz masła do ciała o którym kiedyś pisałam raczej już nie widuje kosmetyków Cien, chociaż kilka lat temu były często oferowane. Pamiętam serie z granatem i aloesem, które kiedyś jak na złość mnie nie kusiły. W każdym razie dzisiaj pozytywnie się zaskoczyłam.
IMAG6076.jpg
*Cien olejek antycellulitowy z wyciągiem z brzozy oraz koenzymem Q10. Brzmi znajomo? Mi odrazy kojarzy się z Alterrą, nawet opakowaniem dużo od siebie nie odbiegają, tylko cena dwa razy niższa.
Skład: olej z nasion słonecznika, o. z pestki moreli, o. babassu, o. awokado, o. ze słodkich migdałów, o. sojowy, ekstrakt z liści brzozy, e. z liści rozmarynu, e. z kwiatów nagietka lekarskiego, koenzym Q10, wit. E, alkohol konserwujący, zapach x 3.
100 ml/15 zł.
IMAG6085.jpg
*Cien krem na noc z granatem do cery dojrzałej: cery dojrzałej nie mam ale ten krem spośród całej serii miał najładniejszy skład. 50ml/8,49zł.
IMAG6087.jpg
IMAG6086.jpg
Oprócz tego małe zdobycze książkowe. każda za dychę więc nic tylko brać.
IMAG6092.jpg
Ktoś jeszcze skusił się na kosmetyki z Cien?
Pokaż wszystkie (1) ›
 

hairlovelo
 
Dzisiaj szybka recenzja. Ale właściwie nie wiem czy można recenzować coś co użyło się 5 razy. Niemniej 'efekty' były zauważalne od razu więc napisać o nich można.
d616fc9cf6ac28c1608044f5c5fe1afc.jpg
[zdj., sklad i 'od producenta' z: www.sklep.bioarp.pl]

OD PRODUCENTA
Delikatne mydło skomponowane ze 100% naturalnych składników. Delikatnie oczyszcza nie pozostawiając odczucia ściągania. Biała myjąca glinka pielęgnuje skórę, przywracając jej miękkość i elastyczność, a włosom daje siłę i blask.

Kamczatska  wulkaniczna glinka i 5 roślin z bogatą zawartością saponin (składnik spieniający), delikatnie oczyszczają ciało i włosy, pienią się i myją bez naruszenia naturalnej ochrony skóry.

Oleje z roślin syberyjskich  uzyskiwane w procesie zimnego tłoczenia  zachowały wszystkie pożyteczne właściwości owoców i nasion. Dzięki wysokiej zawartości nienasyconych kwasów tłuszczowych głęboko odżywiają i nawilżają skórę.

SKŁAD
Glycerin, Kaolin, Sodium Cocoyl Isethionate, Clay (biała glinka kamczatska), Linum Usitatissimum Seed Oil (olej lniany), Pinus Sibirica Seed Oil (olej cedrowy), Hippophae Rhamnoides Fruit Oil (olej z rokitnika), Rosa Canina Fruit Oil (olej dzikiej róży), Abies Sibirica Oil (olej pichtowy), Amaranthus Caudatus Seed Oil (olej z szarłatu (amarantusa), Sinapis Alba Seed Oil (olej z gorczycy), Ricinus Сommunis Seed Oil (olej rycynowy), Saponaria Officinalis Extract (ekstrakt z mydlnicy lekarskiej), Gypsophila Paniculata Extract (ekstrakt gipsówki), Glycyrrhiza Glabra Extract (ekstrakt lukrecji), Acanthophyllum Glandulosum Extract (ekstrakt koliuczelistnika), Hyssopus Officinalis Extract (ekstrakt hyzopa lekarskiego), Parfum.

Czy to wszystko nie wygląda cudownie?

Kosmetyk stosowała tylko do mycia włosów więc ocenię go pod tym kątem.

OPAKOWANIE
100 za ok 8 zł. Cenowo nie wychodzi najlepiej ale raz można 'zaszaleć'. Pisząc wprost, dla mnie saszetka nie jest wygodna. Ta forma opakowania sprawdziła się przy maseczce do twarzy, przy szamponie nie.

ZAPACH
no tutaj nie mam zastrzeżeń tradycyjnie z resztą.

DOSTĘPNOŚĆ
sklepy z rosyjskimi produktami, allegro.

KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ
konsystencja jest bardzo gęsta. Za gęsta. Ciężko rozprowadzić ją na włosach nawet po rozcieńczeniu. Dobrze się pieni ale tylko z dużą ilością wody. Wydajność... sama nie wiem, 100 ml starczyło mi na 5/6 razy podwójnego mycia włosów.

DZIAŁANIE
przeglądając opinie na blogach zauważyłam dwie oceny: raz powodowała szybsze przetłuszczanie, raz gwarantowała dłuższą świeżość.
Ja niestety zaliczam się do pierwszej grupy. Wszystko powinno być dobrze skoro glinka jest na pierwszym miejscu, sęk w tym, że jest zbyt bogata w oleje. Do ciała owszem, do włosów nie. Moja skóra głowy była nieświeża (nieświeża to w sumie lekkie określenie, po prostu tłusta) już następnego dnia po myciu chociaż zazwyczaj spokojnie mogłam przechodzić dwa dni bez mycia.

Producent obiecuje siłę i blask. No cóż, glinka raczej nie dodała mi blasku za to splatała moje włosy. Nie były też matowe ale raczej sprzymierzeńcem długich włosów nie jest chyba, że w duecie z dobrą odzywką. Raz odważyłam się umyć włosy stosując tylko ta glinkę bez żadnej odżywki. W efekcie włosy były splątane i suche na końcach, no i tłuste natrzepanego dnia.

PODSUMOWUJĄC
plus za skład, minus za działanie, cenę i konsystencję.

*Spoglądając na skład łatwo można dojść do wniosku, że taki kosmetyk można samemu zrobić np. gdyby ktoś chciał myć się ekologicznie i naturalnie albo przy problemach z cerą.

Na skromne warunki wystarczyłaby glinka, dowolne oleje i mydlnica lekarska. Może kiedyś wypróbuje to połączenie.
--------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak sobie myślę. Jeśli postanowiłam kolejny ban na zakupy włosowe to czy grzebień się liczy? Chyba nie, w końcu chodzi głównie o kosmetyki.

Tak wiec małe zakupy dotarły do mnie.
IMAG5973.jpg
*Mydło Dudu-Osun jest chyba dość popularne jak na egzotyczne, naturalne mydła. Zapach jest słodki, pieni się dobrze. Mydło z Nigerii zawiera: miód, masło shea, afrykańskie drzewo sandałowe, olej z nasion palmowych, popiół z łupin kakaowych, popiół z pęczków palmowych, aloes, sok z cytryny, woda i zapach.
I jest biodegradowalne. 150g/13,88zł.

*Leczniczy grzebień z drzewa Neem z rączką IHT9. Ajurwedyjski grzebień wyprodukowany w Indiach z drzewa miodli indyjskiej, a producent chwali się, że zapobiega wypadaniu oraz łupieżowi, a pobudza wzrost. Jak na razie mogę się zgodzić, że nie elektryzuje włosów. Reszty raczej nie oczekuje w końcu to nadal zwykły grzebień. Na plus jest bardzo dobre wykonanie, nic nie haczy włosów i to się liczy. Ponadto bardzo dobrze rozczesuje ale nie ciągnie mimo rzadkiego rozstawienia igiełek (czy jak się ta cześć grzebienia nazywa tam). Cena: 13 zł.
IMAG5975.jpg
  • awatar MakeupAn: Super :))
  • awatar MusicItsMyLife: to mydło jest strasznie wydajne aż mi się zdążyło znudzić a czy takie dobre??? nie mam zdania
Pokaż wszystkie (2) ›
 

banzajpl
 
Podczas trwających obecnie targów E3 (Electronic Entertainment Expo 2016), na prezentacji Ubisoftu, przedstawione zostały najnowsze fragmenty filmu „Assasin’s Creed”. Video jest...
www.kultura.banzaj.pl/Assasins-Creed-opublikowan…
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Jest tak wcześnie (a przynajmniej mam takie wrażenie), że nic tylko pisać. A dzisiaj będzie długo i dużo, dużo i jeszcze raz, dużo i długo. Nie przeciągając przechodzę do rzeczy.

Na początek recenzja.

(Czarna) Bania Agafii, czarna nalewka - ziołowy szampon do włosów:
IMAG5923.jpg
CO NAM OFERUJĄ?
Szampon - nalewka ziołowa do włosów (Czarna Bania Agafii) – tradycyjny syberyjski środek do pielęgnacji włosów.  Dzięki wyciągom z roślin posiadającym naturalne właściwości myjące, jagodom bogatym w witaminy, odżywczym olejom,  szampon delikatnie oczyszcza, nawilża i wygładza włosy. Wzmacnia ich strukturę, regeneruje, przywraca im siłę i blask.

Dziurawiec – zawiera wiele biologicznie aktywnych substancji, odżywiających cebulki włosowe.
Szałwia górska -  zapobiega pojawieniu się łupieżu, wzmacnia krwiobieg i korzenie włosów
Nostrzyk żółty i leśna wiązówka błotna - chronią włosy przed niekorzystnym wpływem środowiska zewnętrznego.
Szyszki czarnej olchy -  tonizują skórę głowy.
Liść jeżyny – posiada silne właściwości odżywcze  
Organiczny olej jałowca - przywraca włosom elastyczność.
Olej z korzenia łopianu i kwiatostan amurskiej lipy  - odżywiają, tonizują i nawilżają skórę głowy.

OPAKOWANIE
Czarna Bania Agafii, czarna nalewka, a opakowanie też czarne. Dozownik jest okey, szkoda tylko, ze nie można postawić do góry nogami. Za to design mi się podoba.

ZAPACH
tu się nie wymądrzam bo nigdy nie umiem poznać, ale na pewno był przyjemny.

DOSTĘPNOŚĆ
szampon jak na rosyjski kosmetyk jest dosyć popularny, najbardziej opłaca się kupować na Allegro, można dostać go za 6 zł i dostawa InPost to kolejne 3 zł więc nie jest źle za 350 ml.

SKŁAD
IMAG5925.jpg
Mamy tu trochę "chemii" w tym silny detergent, który mi odpowiada, następnie mnóstwo ekstraktów, a na koniec barwniki, zapachy i konserwanty. Według mnie jest przyzwoicie dobrze.

KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ
konsystencja jest gęsta i czarna, wydajność jest też przyzwoita. Używałam go wraz z partnerem przez miesiąc (ja co dwa dni dwa razy, on jeden raz codziennie) przy czym szamponów sobie nie żałuje.

DZIAŁANIE
Szampon bardzo dobrze oczyszcza włosy, a jednocześnie nie wysusza. Włosy są błyszczące od nasady po końce (ale zawsze używałam odzywki). Nie zauważyłam plątania podczas mycia. Radził sobie z olejami. Ani razu nie miałam niedomytych włosów, oklapniętych czy w jakimś innym tragicznym stanie. Objętość: była. Jeśli chodzi o przedłużanie świeżości włosów to początkowo zauważyłam lekką poprawę, nie duża ale zawsze coś.

PODSUMOWUJĄC
co tu dużo gadać, dla mnie to kolejny dobry szampon. A nawet mogę powiedzieć bardzo dobry. Dałabym mu 4+ (w skali do 5).

Kolejna recenzja.

Tonizujące serum do twarzy - zachowanie młodości - do 35 r.ż.:
IMAG5906.jpg
PRODUCENT
Unikalna receptura emulsji do twarzy do 35 lat   oparta jest w 98% na komponentach pochodzenia roślinnego, organicznych ekstraktach i olejach z zimnego tłoczenia pozyskanych z ekologicznie czystych rejonów Syberii.
Ogranicza przedwczesne procesy starzenia się skóry, aktywnie odżywia   i intensywnie nawilża skórę.   Naturalne oleje i ekstrakty nasycają skórę niezbędnymi witaminami i aminokwasami.  
Zaleca się stosować na godzinę przed zastosowaniem kremy rano i wieczorem. Wzmacnia działanie kremu.

SKŁAD
Aqua with infusions of Rosa Daurica Pallas Extract, Rhaponticum Carthamoides Extract, Helleborus Extract, Artemisia Arctica Extract, Organic Juniperus Communis Extract, Organic Salvia Officinalis Extract, Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Helianthus Annuus Seed Oil, Hippophae Rhamnoides Altaica Seed Oil, Althaea Rosea Oil, Rubus Chamaemorus Seed Oil, Centaurium Umbellatum Oil, Iris Pallida Root Oil, Xanthan Gum, Sodium Hyaluronate, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Organic Parfum.

30ml/10,50zł.

OPAKOWANIE
znowu trafia w mój gust, pipetka działa prawidłowo, a opakowanie jest solidne.

ZAPACH
no jakiś taki kremowy, z jakimiś nutami roślinnymi... no dobra nie wiem, po prostu jest okey.

KONSYSTENCJA
no i tutaj pytanie czy serum powinno być skoncentrowane i gęste czy lekkie? To zaliczyć można do tych lekkich, jest trochę rzadkie.

DOSTĘPNOŚĆ
Też nie najgorsza jeśli chodzi o gamę kosmetyków rosyjskich. Teraz nawet sklepy popularne z maikijażówki (typu cocolita, kosmetykizameryki) wprowadziły rosyjskie kosmetyki, ale cenowo to średnio... To serum kupiłam za 10-11 zł, ale ceny są rożne.

DZIAŁANIE
Tak jak konsystencja tak i działanie jest dosyć lekkie. Pielęgnacja mojej mieszanej skóry (przy czym lubi ona popadać w skrajności) wygląda teraz tak: to serum na dzień, mocniejsze nawilżanie na noc (żel z aloesu + mleczko-nektar Tołpy). I tak jest dla mnie idealnie, ponieważ serum nie przetłuszcza mi skóry, a na twarzy bardzo szybko wyczuwam wszelkie warstwy po kremach, bo od razu mnie irytują. To serum mnie nie irytuje więc je lubię.
Jeśli chodzi o nawilżanie to lekko odżywia skórę, jeśli w nocy dobrze ją nawilżymy, to serum utrzyma dobrą kondycje skóry. Jeśli natomiast ktoś szuka porządnego nawilżenia na dzień to będzie musiał działanie serum uzupełnić innym kosmetykiem.
Z resztą producent nam tutaj nie mydli oczy bo pisze wprost"
"zaleca się stosować na godzinę przed zastosowaniem kremy rano i wieczorem. Wzmacnia działanie kremu".

PODSUMOWUJĄC
lekkie serum na dzień, mi wystarcza stosowane solo. Nie przetłuszcza skóry i nawilża (chociaż w niedużym stopniu).

Jeszcze nie koniec na dziś. Ostatnio trochę się rozpasałam... o tak, złamałam się i popłynęłam z falą zakupów. To nie skończyło się na minimalnych ilościach.
IMAG5916.jpg
Rossmann: Maseczka Biovax Pearl: no cóż tutaj mogę się wytłumaczyć, że mocno odżywiającej maski nie miałam, a moje włosy od roku nie widziały  fryzjera więc na pewno się przyda. No i była w promocji (około 10 zł), bo normalnie do najtańszych nie należą. Szkoda, że promocja nie obejmowała wersji ze złotem.
DermoFuture kuracja przeciw wypadaniu włosów: jeśli chodzi o wcierki to nie mam tutaj dużych zapasów. Kuracja ma fajny aplikator i dwie ostatnie sztuki były przecenione na 14 zł.
Allegro: przekonałam się do pędzli więc postanowiła wypróbować więcej. W7 pędzelek do eyelinera: już wypróbowałam i się sprawdził/7,40zł.
Ecotools: zestaw do malowania oczu, na razie mam mieszane uczucia, ale dopiero się za nie zabieram/40zł.
Hean matujący puder bambusowy: 15,40zł.
Organic Shop maska do włosów (figa&migdał): 8 zł.

BIOARP:
B&V mydło do ciała – olej z pomarańczy, ekstrakt imbiru, olej z cynamonu: mydło było w dosyć dużej przecenie więc oczywiście pod wpływem impulsu kupiłam. Skład ma raczej przeciętne no ale za pół litra cena 15,20zł nie jest kosmiczna. Ładnie pachnie więc chociaż coś.
Bania Agafii: biała glinka do mycia ciała i włosów 100ml/7.57zł.
FLORESAN - szampon łopianowy - przeciw wypadaniu włosów: był w promocji za 6 zł to wpadł do koszyka.
Tradycyjny syberyjski szampon do włosów przeciw wypadaniu, No3 na łopianowym propolisie: 400 ml/7.57zł.
„Leśny Zielarz” szampon do włosów – ekstrakt kotków brzozowych, rumianek, propolis, ochrona koloru włosów farbowanych – farbowanych włosów nie mama ale moje włosy lubią zioła, a szampon był w promocji, 270ml/10zł.
„NATURA ESTONICA BIO” „perełkowiec japoński” – nawilżające serum do twarzy dla cery normalnej i suchej - roślinna gliceryna, kwas hialuronowy, ekstrakt z perełkowca japońskiego, organiczny ekstrakt lotosu; kończy mi się serum z powyższej recenzji, a braki trzeba uzupełniać/12.67zł.

No i jeszcze w piątek popełniłam małe grzechy:
hh.jpg
Szampon Babydream z promocji głownie dla mycia szczotki i pędzli, ampułki Radical rzuciły się na mnie w Biedronce więc co mogłam zrobić / 16zł.
IMAG0041.jpg
Puszczam oczko i spadam.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

hairlovelo
 
Zawsze jak robię comiesięczne podsumowanie myślę: rany, niewiarygodne, że już minął miesiąc. Tym razem czas przeleciał, zdaje się, jeszcze szybciej.

Kosmetyki z maja:
-mycie: czarna nalewka Bania Agafii,
-odzywka/maska: Bioetika IV maska z proteinami, Kallos HairBotox (również z proteinami),
-końcówki: serum Marion
-olej: makadamia,
-awaryjnie puder Babydream, czerwona glinka,
-maska wszystko i nic z amlą od dwóch tygodni niestosowana.
IMAG0013.jpg
To są wszystkie kosmetyki do włosów (oprócz awaryjnych), które aktualnie stosuje. Jest to jeszcze szampon Yves Rocher, którym myje szczotkę z włosia dzika.

Nuda goniona nudą. To jest dopiero minimalistyczna pielęgnacja. Czasem naolejuje włosy, dwukrotnie myje szamponem i wymienione wyżej maski nakładam zamiennie, na końcu zabezpieczam końcówki. Tak to wygląda ostatnimi czasy.

Ostatnio bywa, że mam większe trudności z rozczesaniem włosów, brakuje mi maski wszystko i nic. Oprócz tego zdaje sobie sprawę już kupę czasu nie byłam u fryzjera i pewnie ten stan na razie się nie zmieni. Chyba wole zainwestować w nowe nożyczki niż iść to nieznanego fryzjera i ryzykować.

Zakupoholizm:
-zużyte: keratyna hydrolizowana, olej avocado (saszetka 10 ml wylądowała w maśle do ciała Cien dzięki czemu jeszcze bardziej go lubię), szampon EvaNatureStyle;
-nabyte: szampon i odżywka NaturaSiberica, odzywka czarna rzepa HairCare Farmona.

No dobra, zaczynam znowu szaleć przyznaje się. Nie wygląda to jeszcze źle, w końcu jest na równi. Z tym, że wczoraj zamówiłam 4 kolejne szampony (ale w tym jeden tylko 100 ml). Na swoją obronę mam to, że szampony to faktycznie kosmetyki które zużywam szybko (nie żałuję sobie przy dwukrotnym myciu co drugi dzień), a na dodatek dzielę się szamponami z partnerem (myje codziennie, jeden raz), przez co schodzi jeszcze szybciej.  

Tak natomiast prezentują się wszystkie kosmetyki, które aktualnie stosuje po przeprowadzce:
IMAG0008.jpg
Od lewej:
-peeling drobnoziarnisty Purederm: użyłam na razie raz, jest dosyć dziwnie tłusty i trochę ciężko się go rozprowadza, dlatego mam mieszane uczucia i jakoś po niego nie sięgam (peelingi nigdy nie były mi niezbędne),
-masło Cien: dobre masło w dobre cenie: nawilża dobrze ale efekt utrzymuje się tylko do kolejnego mycia, ładnie pachnie i się wchłania, po dodaniu oleju awokado jego działanie nawilżające jest zdecydowanie lepsze, zatem warto spróbować,
-krem Isana oliwkowy: stosuje do demakijażu i sprawdza się super, zwykły krem a rozpuszcza tusz do rzęs,
-pomadka z rumiankiem Alterra: dobrze spisuje się jako odżywka do rzęs i brwi,
-mleczko-nektar Tołpa i żel z aloesu: razem bo nakładam je na noc (najpierw żel) i duet ten bardzo mi sprzyja, przykrych niespodzianek mało i rzadko, a gdy potrzebuje większego nawilżenia po prostu nakładam grubsza warstwę, takie to proste,
-serum do 35 lat Receptury Babuszki Agafii: nazwałabym je raczej rzadki krem do twarzy ale nie jest to wada, dosyć szybko się wchłania, nie pozostawia "tępej" warstwy jak zwykłe kremy nawet na dzień, nawilża wystarczająco, a twarz mniej się błyszczy, chociaż cud to nie jest ale za 10 zł to w sumie jest bardzo dobrze,
-reszta doczeka się recenzji.
IMAG0016.jpg
No i pozostałe, które czekają na swoją kolej. Keratynę w małej buteleczce właśnie zużyłam, z resztą chyba już nie pójdzie tak łatwo.
IMAG0020.jpg
We wcześniejszym poście prezentowałam nowe zdobycze do włosów, teraz prezentuje zdobycze do maijażu. Właściwie coś mnie pokusiło, żeby zawitać do TK Maxx, chyba tęsknota, bo dawno tam nie byłam. Zazwyczaj wchodzę i wychodzę, ale lubię pogapić co mają na półce bo kosmetyki mają ciekawe. Traf chciał, że chyba trafiłam na dostawę bo było dużo i różnorodnie (nawet nie zagłębiałam się w kosmetyki do włosów, rzuciłam okiem ale oprócz jednej czy dwóch odzywek nic nowego i fajnego nie widziałam). Upolowałam za to dwie palety do makijażu oczy od Technic (czy jakoś tak). Czaiłam się również na zestaw od CK ale stwierdziłam, że bronzera nie używam, a błyszczyków w słoiczku tym bardziej (chyba, że miały by super pigment o czym nie wiedziałam a nie ryzykowałam). Światło dzienne dobrze odwzorowuje odcienie.  
IMAG0024.jpg
Cena: każda po 12,99 zł.
Z ciekawszych oprócz zestawów Ck za ok 25 zł, widziałam neonową paletkę W7, zestaw 3w1 też W7, mniejsze ich paletki do malowania oczu, cienie Revlon (chyba purpurowe), zestaw W7 3w1 + paletka smoky eyes (szara). Także dla każdego coś miłego.
IMAG0003.jpg
A na koniec kwiatek z Biedronki, tak mi się spodobał, że nie mogłam go sobie odpuścić. Brakowało mi kwiatów, teraz jest lepiej.

Macie swoją opinię na któryś z powyższych kosmetyków albo upolowaliście ostatnio coś fajnego? :)
IMAG0003.jpg
  • awatar MusicItsMyLife: rownież doszłam do wniosku ,że w końcu kupię porządne nożyczki i sama się wprawię :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Dobra wiadomość dla fanów/ciekawych rosyjskich kosmetyków.

Kupując w Carrefour podstawowe produkty do życia czyli coca-cole i inne tam, doznałam pozytywnego zaskoczenia:
IMAG1594.jpg
No i oczywiście nie mogłam się podtrzymać:
IMAG1597.jpg
Szampon do włosów tłustych/normalnych i odzywka dla osłabionych.

Na zdjęciu załapała się jeszcze konturówka wetNwild z Natury za 4 zł.

I tak by wyglądało moje powstrzymywanie się od zakupów.
  • awatar MakeupAn: haha zawsze powstrzymywanie się tak kończy :( Daj znać jak się sprawują :))
  • awatar perasperaadastra81: o ciekawa jestem tych szamponów:)
  • awatar MusicItsMyLife: o kurczę !nie wiedziałam bo rzadko odwiedzam Carrefour a takie kosmetyki kocham
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Miało być bez zakupów, a już na pewno absolutny zakaz nowych kosmetyków do włosów i wyszło jak zwykle, czyli nie wyszło.
IMAG1584.jpg
*W InterMarche trwa jakaś promocja -20% na produkty do włosów, właściwie trafiłam się na nią przypadkiem, chciałam tylko zerknąć na to co mają przechodząc do kasy, a tu taka niespodzianka w postaci niedrogiej, ziołowej odżywki. Ciesze się tylko, że ma długa datę ważności. 7 zł/200 ml
*W Naturze natomiast natrafiłam na sławny balsam do paznokci. Tyle dobrego się o nim kiedyś naczytałam wyszukując bezskutecznie pomocy dla moich rozdwajających się paznokcie (straciłam cierpliwość do olejowania, przy okazji brak czasu tez nie sprzyjał),a teraz uśmiecha się do mnie niepozornie.
IMAG1587.jpg
A na koniec zdjęcie z dzisiaj.
IMAG1582.jpg
Ceep calm i kupujcie polskie kosmetyki.
  • awatar Józia350: Też słyszałam mnóstwo pozytywnych opinii o tym balsamie do skórek;)
  • awatar perasperaadastra81: o ten balsam do skórek-musze go kupic:)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Dzisiejszy post tak na szybko i pod wpływem promocji. Oto ostatnia większa fala zakupów dokonanych już na długi, długi czas. Czas się zabrać za zużywanie (i oszczędzanie).
IMAG1577.jpg
W Rossmannie na promocji -49% udało mi się upolować (a upolować wśród czystek jakie panowały na pólkach to dobre słowo):
*Astor: Perfect Stay 004 Tender cherry: matowa konturówka do ust. Na poprzedniej promocji pokusiłam się na odcień 001 silky rose i jednym słowem: bardzo lubię (ups, dwa). Kredka jest dosyć miękka dzięki czemu nie zrobi się nią krzywdy, precyzyjnie się aplikuje i jest długotrwała. Jakbym miała wybrać jedna konturówkę ze swojego zbioru to była by ta.
*Lovely colorwear: pomadka w kredce. Również wcześniej się na nią pokusiłam ale niestety nie był to mój odcień. Z trwałością tak sobie, ale przy tym odcieniu nawet pewnie nie zauważę jak zniknie.
*Bourjois Rouge Edition Velvet 05 Ole flamingo: długo czaiłam się na ten lakier, teraz okaże się czy warto było.

Przez internet udało zamówić mi się, ne płacąc za przesyłkę:
*MaxFactor Wild Mega Volume: maskara, na którą czaiłam się na poprzedniej promocji w Rossmannie, a na którą nie zdarzyłam się załapać, trochę czasu minęło ale już jest moja. 26 zł
*L'oreal color riche 11 lovely lilas: kredka do oczu a'la Daenerys z Gry o Tron, a przynajmniej tak kojarzy mi się zestaw: oczy+fiolet. 7 zł
*NYC Eyeliner Liquide: eyeliner w pędzelku. 6,30 zł.

Czuje się usatysfakcjonowana. Wracając w Rossmanna wydarzyła mi się mała tragedia. Jakieś 500 m po wyjściu ze sklepu nowo zakupiony lakier z Essence upadł na podłogę i się złamał. Nadawał się tylko do wyrzucenia. Mogę się tylko cieszyć, ze kosztował 6 zł i nie był to Bourjois, ale i tak smuteczek.

Lubie obniżki Rossmanna, ale DENERWUJE mnie niemiłosiernie zachowanie niektórych kobiet, które przychodzą chyba tylko po to żeby coś otworzyć, rozdziabdziac i zostawić. Zupełnie jakby nie można było skorzystać z testera. Prosta zasada: nie ma testera, nie jestem pewna bez spróbowania, nie kupuje.

A wy upolowaliście coś? :)
  • awatar Wiedźma1: Mnie też wkurza takie zachowanie ;/
  • awatar MakeupAn: Niby promocje ale 134 zł poszło :(
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Well... Zaplanowałam sobie dzień wolny 2 maja, 21.04 napisałam do tej śmierdzącej agencji pracy mejla w związku z tym. Wczoraj dzwoniłam żeby upewnić się czy w ogóle doszedł, ewentualnie popędzić ich, jako że muszę mieć ich zgodę. Odpowiedzi nadal brak, a sama agencja wymaga zgłoszenia dwa dni przed. I co? Jajco.

No i zdenerwowali mnie.

I byłam w Rossmannie, bo promocje na oczy, a oczy mi nie umkną.
4-7BB8464D-557795-800.jpg
*Astor EyeArtist: właściwie szału nie ma ale muszę przyznać, że w Rossmannie trochę lipa z paletami więc ta jakoś się przypałętała. Po obniżce 18 zł.
*Manhattan X-act kredka do oczu: must have od kilku lat. Starczy na kolejny rok do kolejnej promocji.
*lovely eyeliner matte: brązowy, może fajnie będzie się komponował z resztą. Za 5 zł to żal nie wziąć.
*Maybelline Color Tattoo24HR: sławne cienie wreszcie w stosunkowo przystępnej dla mnie cenie. Normalnie pojedynczy cień za 25 zł to trochę sporo, można za to dostać fajna paletkę. W Super-Pharm widziałam je za 44zł (!). 12 zł za tak zachwalany kosmetyk nic tylko cieszy. Ale wybór bardzo ograniczony. Może z 8 odcieni.
Z lampą, chyba lepiej oddaje odcienie:
4-29E4CFA1-1200532-800.jpg
Oprócz tego krem Isany, który stale u mnie gości. Uwaga zmienił lekko konsystencje na bardziej gęstą, a jest to chyba plus bo często właśnie za to go krytykowano.
4-56D2AF87-812133-800.jpg
Oprócz tego "zaszalałam" w H&M. Zaszalałam, bo ubrania niezwykle rzadko kupuje, szczególnie nowe. Ale, że sztuka 40 zł, to tragedii nie ma. Tum bardziej, że espadryle to takie kolejny mój must have na ciepłe dni, a bluzka mnie zauroczyła.
IMAG1559.jpg

Chwalić się kto, co upolował. :D
  • awatar hairlovelo: @dor0tka: Najgorsze jest to, że jedyne czego praktycznie potrzebuje w miarę to tusz, ale żaden mi nie przypasował ;x
Pokaż wszystkie (1) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Mam w pracy taką koordynatorkę. W skrócie: bezglutenowa blondynka (ale uprzedzam, że nie mam uprzedzeń do blondynek i bezglutenowców... dobra, do blondynek mam ale bierze się to z życiowego doświadczenia i nie jest to zawsze sprawdzająca się reguła).

Taka, co ciśnie, że pracownicy na produkcji pracują bezmyślnie, a sama wpisuje adres e-mail do rubryki z numerem telefonu i jęczy, że wiadomość jej nie dochodzi.

Siedzę sobie w pracy, jest krótko po 8. Dostaje wiadomość prywatną. Od koordynatorki. Chce porozmawiać. Gdyby nie to, że ciesze się, że będę pracować w tej firmie jeszcze tylko przez miesiąc to pewnie bym myślała, że kosmos.

Jesteśmy same i mówi: za mało się angażujesz.
Myślę sobie: po chuj? Myślę dalej: przecież wykonuje swoje obowiązki, jak czegoś nie wiem to pytam i jako tako się staram, chociaż korpo szczurem roku bym nie została.
Ona mówi dalej: masz robić nadgodziny.
A ja myślę dalej: że skoro się wyrabiam do 16 to nigdy w życiu. A nawet jakbym się nie wyrabiała to tez nigdy w życiu. Nie dla takiej pracy będę poświęcać swój wolny czas gdy jeszcze nierozpoczęty licencjat dyszy mi nad karkiem.
Ona jednak nie wierzy, że tak o 16 mam wszystko zrobione i wychodzę. Lol.

Ok wracamy. Siadamy, po chwili wychodzi. Nie kontroluje jej czasu ale trochę jej nie było. Wychodzę aby skontaktować się z innym pracownikiem tylko i wyłącznie w celach zawodowych, a ona stoi na korytarzy z jakimiś dwoma i pierduśnicuje jak baba na targu.

Choćby to miał być mój ostatni dzień w tej firmie na żadne nadgodziny się nie zgadzam.

Mam swoje życie i mam co robić po pracy, ba nawet czasu mi brakuje.

Dobrze, że za dychę upolowałam sobie małe pocieszenie (promocja w Naturze). Puder sypki Pierre Rene:
IMAG1549.jpg
  • awatar AmericanVintage: Tak to jest z przełożonymi..sami tracą mnóstwo czasu na prywatne sprawy i pieprzenie o duper szmitach, ale podwładnym to by grafik zapełnili do ostatniego dechu i jeszcze nadgodziny dowalili..skąd ja to znam :P
  • awatar MakeupAn: Trochę potraktowała cię bez szacunku stojąc i plotkując kiedy ty czekałaś..
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Uff, miałam dzisiaj dzień wolny. I tak musiałam jechać do Poznania ale gdyby nie to, że nie szłam do pracy to już w ogóle byłam bym w tyle. Jeszcze mam jedną rzecz do zrobienia na uczelnie, a każda wolną chwile chce poświęcić pracy licencjackiej. Zamierzam przeprowadzić się żeby oszczędzić sobie dojazdów ale razem z MisiemPysiem odłożyliśmy to na czerwiec z różnych powodów.

Byłam m.in. dzisiaj na rozmowie o prace w dość nietypowym miejscu bo w internetowym serwisie rozrywkowym. Nie wiąże jednak z tym żadnych nadziei bo sama nie wiem czy podołam. W poniedziałek mam umówiona kolejna rozmowę ale niestety nie dostane wolnego. Na razie odkładam zmianę pracy bo przy obecnej umowie z agencja i całym zamieszaniu z powodu wzięcia jednego, głupiego dnia wolnego przechodzi mi ochota na nie. Jeszcze tylko miesiąc.

A dzisiaj po drodze na dworzec zahaczyłam o Hebe, a tam promocje na Essence.
IMAG1543.jpg
*Oriflame: bibułki matujące: lepsze od Wibo i Marion które są zbyt cienkie (nawet jak na bibułki), dobrze że mam znajoma konsultantkę. Właściwie to jedyny produkt jaki od niej kupuje i to regularnie. Co ja bym bez nich zrobiła, idealne dla cery mieszanej bo zbierają sebum i nie zaznaczają skórek jak puder.
*Pacynki Essence: no, no pędzle mnie jakoś nie przekonują.
*Cienie Essence: brit-tea: właściwie średnio mnie przekonują, a stara paletka na która kiedyś się pokusiłam raczej mnie nie zadowala ale w sumie za 12 zł mogę dać im szanse. Mam słabość do pasteli.
*Pomadka Essence sheer&shine.
*Pomadka Essence longlasting: pomadki tej firmy ciekawiły mnie już dawno a teraz w cenie 6 zł każda zmusiły mnie wręcz do zaspokojenia ciekawości.
*Peelingi purederm: kilka dni temu na jednym z blogów śmignęła mi pozytywna opinia o niebieskim, a że tej blogerce ufam nadzwyczajnie to wzięłam właściwie bez zastanowienia. 8 zł w promocji (przy okazji polecam boga alchemiczno-kosmetycznie).

Macie czasem tak, że jak wpadnie wam w oko makijaż to robicie go kilka dni pod rząd? Ja tam mam bardzo rzadko, właściwie lubię codziennie coś innego, a ta kreskę maluje już 3 dzień i jutro też zamierzam. Więc się chwale moim małym odkryciem, chociaż eureka to pewnie nie jest.
IMAG1532.jpg
Zdjęcie na szybko więc proszę o wybaczenie. I zbliżenie:
IMAG1526.jpg
Ostatnio koleżanka z pracy mnie nawet z jej powodu skomplementowała i może zabrzmi narcystycznie ale muszę przyznać że mi pasuje. Bohaterzy moi mali:
IMAG1517.jpg
A jak już się chwale makijażem to przy okazji następna propozycja, która ostatnio wpadła  mi w oko: mianowicie złota kreska na dolnej powiece.
IMAG1428.jpg
IMAG1547.jpg
  • awatar hairlovelo: @dor0tka: dziękuje, bardzo mi milo, a pomadkę jutro wypróbuje :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

hairlovelo
 
U mnie zając był trochę spóźniony bo w sumie paczkę odebrałam wczoraj (cocolita). Oto co m.in. znalazło się w środku:
IMAG1455.jpg
*Sleek MakeUp i-Divine GARDEN OF EDEN palette: czyli paleta cieni. Oczywiście przy pierwszej okazji, czyli dzisiaj rano sięgnęłam po nią i już ją uwielbiam (bardziej mi przypadła do gustu niż Revolution). Maja bardzo dobry pigment, ładnie się blendują i jak dla mnie najważniejsze: nie osypują się. Paletkę kupiłam w promocji za 34 zł i nie żałuje mimo iż wybór był trochę spontaniczny .
*Sleek MakeUp Lip4 Lipstick palette: kolejna paletka Sleek, tym razem do ust. Przyznam, że jeszcze nie używałam pomadek w takiej formie i teraz tylko muszę upolować pędzelek, bo ten w zestawie jest malutki. $ odcienie: jeden matowy, drugi satynowy, a dwa pozostałe "standardowe". Również 34 zł (na promocji).
*MakeUp Revolution Mono U Know U Want To: kolejny odblaskowy cień, kosztował całe 3,50zl a ja mam ostatnio ochotę na soczyste kolory więc nie mogłam się potrzymać.
*W Rossmannie dorwałam grzebień do czyszczenia szczotek poduszkowych (z włosia naturalnego). Od razu wypróbowałam i po pierwszym razie jestem rozczarowana. Gałązki się wygięły a szczotka jak zakurzona tak zakurzona. Zdecydowanie w tej roli lepiej spisuje się zwykły plastikowy grzebień z szeroko rozstawionymi ząbkami. Koszt to 8 zł, mam nadzieje że nauczę się lepiej w tym obchodzić ale chyba żadnej filozofii nie odkryje.
IMAG1453.jpg
IMAG1447.jpg
A tutaj moje pierwsze podejście do paletki na szybko. Dodam, że malowałam się przed 6 rano czyli lekko ponad 12 godzin przed zrobieniem zdjęcia (zdj. zrobione w świetle dziennym, pod oknem xd).
IMAG1476.jpg
Oprócz tego małe zakupy w Biedronce:  
IMAG1481.jpg
Z 40 zł na 25 zł. Bardzo lubię takie promocje. 3 i ostatnia (chyba) część serii kryminałów autorki Harrego Pottera. Aktualnie zrobiłam sobie ban na czytanie książek (tylko dokończę Rodzinę Corleone), bo inaczej nigdy nie zabiorę się za sprawy uczelniane.

Po tych zakupach uświadomiłam sobie, że bardziej potrzebuje kupić nowy tusz, bo stary dochodzi do fazy końcowego użytkowania, niż kolejne cienie. Eh, ale może jeszcze jeden miesiąc pociągnie.

A wy skusiliście się na coś ostatnio? ;)
  • awatar Olijka: sliczna paletka
  • awatar perasperaadastra81: paletka wygląda kusząco-skoro piszesz,że świetna pigmentacja to i może się skuszę:)
  • awatar Wieczna Studentka: Szczoteczka do szczotki do włosów :O? Jestem tak bardzo w tyle z życiem...
Pokaż wszystkie (4) ›
 

hairlovelo
 
Już chyba tradycyjnie, sobota to dobry dzień na zakupy, nawet te niewielkie.
IMAG1373.jpg
Rossmann:
-promocja "Babydream: kup 3, 4 gratis" no to wzięłam. W końcu mydła to produkt niezbędny więc raz dwa i będę musiala kupić znowu.
-Isana Mademoiselle Raspberry balsam do ciała: jestem ciekawa zapachu maliny , pojemność 350 ml za 9,99zł (jak na Isane mogło być lepiej xd). Chciałam kupić zwykły krem Isany, bo niedawno mi się skończył a tu patrze coś takiego nowego.
-Tołpa mleczko-nektar amarantus: co prawda produkt jest raczej przeznaczony do ciała ale ja kopiłam go z myślą o twarzy. Wersja mini, więc jak się nie spisze nie będzie problemu, 7 zł.
-Gumki ForYourBeauty: mialam już jedna taką gumkę z supełkiem i nosze ją praktycznie cały czas, dlatego bardzo miło się zaskoczyłam gdy szukałam zwykłych gumek a widzę, że i te są dostępne.

Oprócz tego:
IMAG1374.jpg
Z Lidla przygarnęłam osłonkę, jako że uwielbiam kwiaty to doniczki zawsze się przydają a ta wpadła mi wyjątków w oko. Kolorowe tasiemki ozdobne może tez się kiedyś przydadzą.

I mały zakup z wczoraj:
IMAG1377.jpg
Haruki Murakami Norwegian Wood, wydanie kieszonkowe 13 zł. Już kiedyś przeczytałam "Na południe od granicy, na zachód od słońca" (taka niebieska). Była momentami zaskakująca, chociaż z drugiej strony te zachwyty na forum są chyba trochę wygórowane. Nie wiem czemu ale mniejsze wydania czyta mi się lepiej. A obecnie czytam:
IMAG1376.jpg
Pierwsza jest trochę... niezbyt intrygująca, a druga wręcz przeciwnie, wkręciła mnie, ale w końcu to Puzo (oh, ah...<333). Może ktoś czytał którąś z powyższych?

Wczoraj jeszcze udało mi się upolować fajny kardigan w H&M za 40 zł. Była ostatnia sztuka i to akurat S (też tak macie, że ciuchy z H&M mają inną rozmiarówkę i teoretycznie kupujecie o rozmiar mniejsze?). W stylu "indiańskim". Zazwyczaj nie mam szczęścia na wyprzedażach więc nawet nie chodzę (lepiej mi idzie w lumpeksach) a tu taka miła okazja.

Upolowaliście coś fajnego ostatnio? (Nie orientuje się za bardzo, jest teraz okres na wyprzedaże?)
  • awatar Gabrielaa: balsam z isnay ma śliczne opakowanie no i pompka praktyczne też :)
  • awatar JaramSieRapem: Balsam musi ładnie pachnieć ;) też uwielbiam takie gumki
  • awatar Egzystencjonalny paw !: Jak ten balsam z Isany? Chciałam kupić, ale u mnie w Rossmanie znikł z półki w mgnieniu oka i nie zdążyłam ;)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Niedawno odebrałam paczkę, a tam same dobroci. Mianowicie zaległy prezent na imieniny. Oprócz tego wczoraj będąc w jednej z "osiedlowych" drogerii ne mogłam się powstrzymać i zrobiłam sobie mały prezent na dzień kobiet.
IMAG1323.jpg
Same potrzebne rzeczy. "Kolorówki się nie zużywa, kolorówkę się używa" jak mówi staropolskie przysłowie, ja się tylko dostosowuje.
IMAG1325.jpg
*Eva Nature Style szampon tatro-chmielowy: od jakiegoś czasu miałam chętkę na porządny szampon ziołowo-oczyszczający. Wcześniej bardzo lubiłam Barwe Naturalną też tatro-chmielowy ale jakoś nie spieszyło mi się z zakupem. Wydaje mi się, że Eva ma ładniejszy skład chociaż wniosek ten opieram tylko na mojej pamięci / niecałe 4 zł.
*Make up Revolution Iconic 3 cienie do makijażu: już dawno chciałam ta paletę zamówić a tu uśmiecha się do mnie z półki sklepowej / 23 zł.
IMAG1327.jpg
*Golden Rose Velvet Matte Matowa Pomadka Do Ust 13: o intensywnym kolorze fuksji. Dużo dobrego słyszałam na temat tych pomadek więc za ta cenę uznałam, że warto wypróbować / 10zł.
*Make up Revolution: pojedyncze cienie o intensywnych kolorach, mam nadzieje że pigment będzie równie wyrazisty. Zbliża się lato i tak mnie jakoś pokusiły / 5 zł za sztukę.
*NYC pojedynczy cień: miał być o równie intensywnym odcieniu co poprzednie, a jest... po prostu różowy, więc oddałam mamie / ok. 4 zł.
*Ecocera puder ryżowy: wykończyłam już puder ryżowy Pierre Rene i przypadł mi do gustu więc czas wypróbować inne / 15 zł.
*Catrice pędzel do smokyeyes: właściwie zależy mi tylko na tej końcówce do eyelinera, ponieważ mam eyelinery w żelu i zamierzam się za nie wziąć.
*Pedzel Hakura H24: pędzel do bracera, różu i rozświetlacza: nie do końca jestem przekonana do produktów 3w1 ale jak na moje potrzeby w tej kategorii powinien być wystarczający.

Znacie? Macie? Co sądzicie? :)
  • awatar AmericanVintage: O tak, to świetny pomysł ten prezent na Dzień Kobiet :>
  • awatar Gabrielaa: mam ten pędzel i lubie wszystkie tej marki :) oj mi się jedna paletka podoba od dawna a że zadko maluje oczy to odwlekam narazie, choc jak piszesz uzywa sie a nie zuzywa więc w koncu moze zamowie ;)
  • awatar hairlovelo: @Gabrielaa: ja wlasnie czesto maluje oczy wiec mam slabosc do cieni ;) @AmericanVintage: I jaki trafiony ;D
Pokaż wszystkie (7) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo:

She wore blue velvet
Bluer than velvet was the night
Softer than satin was the light
From the stars

She wore blue velvet
Bluer than velvet were her eyes
Warmer than May her tender sighs
Love was ours

Ours, the love I held tightly
Feeling the rapture grow
Like a flame burning brightly
But when she left
Gone was the glow of blue velvet

But in my heart there'll always be
Precious and warm the memory
Through the years
And I still can see blue velvet
Through my tears

Blue velvet
...
She wore blue velvet
...

Podoba mi się w wykonaniu Lany Del Ray, ale Bobby Vinton brzmi jak anioł.

***Nowości***
IMAG1261.jpg
(niech mi zostanie wybaczona jakość zdj.)
*Wibo paleta do konturowania twarzy: prasowany puder matujący w kamieniu (czy może w tym odcieniu zwykły bronzer?), rozświetlacz na kości policzkowe, róż do policzków. 10g
*Wibo błyszczyk powiększający z papryczką.
Oba produkty dostałam z okazji imienin, o ile błyszczyków nie cierpię (zatem przekaże go dalej znajomej), o tyle twarzy wcale nie konturuje. Jednak paletka mnie cieszy, chodziłam z zamiarem zakupienia podobnej, teraz tylko pędzel muszę kupić. I ogarnąć to.
IMAG1262.jpg
Zakupy z początku miesiąca, ale dopiero teraz się załapią:
*czerwona glinka afrykańska: glinek nigdy mało (oprócz maseczki na twarz, spróbowałam użyć jako suchy szampon i jestem pod bardzo pozytywnym wrażeniem, już ją uwielbiam),
*Fito glinka kambryjska - (3,50/100g),
*szampon - aktywator wzrostu Babuszki Agafii (2,99/100ml).

Walentynkowe:
IMAG1254.jpg
(bransoletki bardzo mi się podobają, chociaż nie do końca ich urok został uchwycony, na razie nie miałam okazji ich założyć). I wyjątkowo smaczne czekoladki:
IMAG1185.jpg
IMAG1277.jpg
To moja ostatnia książka przed Zaliczeniem Systemów Politycznych i I rozdziałem pracy licencjackiej.

"Sycylijczyk" Mario Puzo: kontynuacja "Ojca chrzestnego". Sycylijczyk wykracza poza wyrafinowany świat nowojorskiej mafii. Akcja dzieje się na zacofanej Sycylii, gdzie biedota jest skazana na łaskę mafii i elit rządzących, które pozostają ze sobą w ścisłym związku. Głównym bohaterem staje się zupełnie nowa postać. Książka opiewa o wzruszających losach Guiliana: sycylijskiego Robin Hooda, buntownika, a jednocześnie bandyty.
Myślę, że w przypadku tej książki nie warto się rozpisywać, a po prostu przeczytać. Historia rodem ze średniowiecznej pieśni ku chwale bohatera, ale czas akcji jest znacznie zbliżony (1943-1950). Krzywdzące byłoby porównywanie jej do "Ojca chrzestnego", chociażby ze względy na miejsce akcji czy części bohaterów, natomiast tematyka mafii pozostaje nietknięta.
***
Ostatnio mam mało czasu na pielęgnacje włosów. Zwykle przed myciem nie mam tyle czasu na olejowanie ile bym chciała (czyli minimum godzinę), więc szybko sporządzam sobie maskę ze wszystkiego co mam pod ręka. taka maseczka działa intensywniej dzięki czemu nie muszę z nią przesiadywać godziny czy dłużej:
maska.jpg
Zainspirowana serum olejowym popularnym w blogosferze użyłam: łyżkę mgiełki proteinowej Lactimilk, łyżkę maski Biovax do wł. ciemnych, niecała łyżkę oleju łopianowego, dodałam po kilka kropel gliceryny, keratyny, olejku z drzewa herbacianego i cedrowego, na koniec wsypałam jeszcze dwie łyżeczki Kalpi Tone.

Z braku czasu rano nie zrobiłam zdjęcia, później nie było sensu po całym dniu noszenia warkocza. Mimo to włosy były błyszczce, miękki i łatwo się rozczesywały. Z maseczka wszystko-i-nic zostanę chyba na dłużej, pozwala zużyć zalegające kosmetyki, dostarczyć kilka rodzajów składników naraz (w moim przypadku: humekanty, emolienty, proteiny, zioła) i dać przyjemne efekty.
IMAG0841-1.jpg
Cytat na zakończenie, "Białe zęby".
  • awatar MyOwnWorld: Chciałam kupić paletkę jednak nie podoba mi się to że rozśwetlacz jest taki perłowy, wolałabym mat.
  • awatar JaramSieRapem: Ciekawi mnie ta paletka do konturowania ;) fajne walentynki dostałaś :D
  • awatar perasperaadastra81: kusi mnie ta paletka wibo :) daj znać jak sie sprawdza
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Wiem, że już pożegnałam się z blogiem ale postanowiłam zrobić jeszcze jeden malutki post.

Będąc dzisiaj w TK Maxx'ie trafiłam na druga perełkę w ostatnim czasie (właściwie to pierwsze kupione kosmetyki w tym sklepie). Dlatego postanowiłam się "pochwalić".
IMAG1180.jpg
*Yes to - cucumbers - odzywka do włosów farbowanych. Nie mam włosów farbowanych ale ten dopisek uważam za nie istotny ponieważ skład mówi sam za siebie. Jest cudowny.  Ma on "zachować nawilżenie włosów i ochronić kolor".
Yes to to dosyć popularna marka (chociaż może nie koniecznie w PL), a kosmetyki te dostępne są również na Allegro (ale DWA razy droższe). Z serii marchewkowej lub ogórkowej do wyboru mamy szampon i odzywkę. Ja wzięłam to co akurat było dostępne. 500 ml/34,99zł. Skład (tyle naturalnych dobroci):
IMAG1182.jpg

*Mill Creek - henna shampoo - szampon z henną, keratyną i rumiankiem - tym razem było więcej do wyboru spośród kosmetyków tej firmy bo i więcej szamponów i jakaś odzywka się znalazła (ale, że staram się ograniczać, to... właściwie nie chciałam kupować szamponu, ale po moim lamentowaniu, że ojej jaki ładny skład ale, że nie powinnam kupować mój towarzysz po prostu wziął szampon do ręki i poniósł koszty nabytku. Cóż więc mogłam zrobić.). Skład (wybaczcie jakość, ale chyba najważniejsze widać):
IMAG1183.jpg
patrząc na początek byłam w ogóle zdziwiona, że to szampon. Aż zwątpiłam, ale zarówno na polskiej jak i angielskiej etykiecie jasno jest napisane. Nie dość, że szampon nie zawiera silnych detergentów myjących, to jeszcze te delikatniejsze znajdują się w drugiej połowie składu, za cala maska naturalnych składników (jak długo żyje, pierwszy raz mam coś takiego w ręku, jestem pod wrażeniem). Chociaż zdaje sobie sprawę, że do moich cienkich, łatwych do obciążenia włosów może nie być idealny ale aż żal nie spróbować. Skład wygląda idealnie dla włosów zniszczonych, a których właścicielki nie używają odzywki albo robią to sporadycznie. 473 ml/24,99.  
IMAG1181.jpg
Tym wpisem wysyłam wszystkich fanów naturalnych kosmetyków do TK Maxxa, gdzie można upolować perełki w niższych cenach. JEDNAK zawsze należy skontrolować skład, żeby nie kupić mieszanki parafiny z zapachem na początku składu w serii kosmetyków arganowych (widuje je zawsze gdy jestem w TK Maxxie) za naprawdę duże sumę (przynajmniej dla mnie) w stosunku do zapowiadającego się bubla.
  • awatar eM-: kiedyś często bywałam w TKMaxx, teraz mi nie po drodze ale chyba czas to zmienić :)
  • awatar blog.carolicious: Bardzo przydatny wpis, bo czesto bywam w tk maxxxie :) szkoda swoja droga, ze uciekasz, zostawisz mi na priv adres do bloga kolezanki, gdzie bedziesz podrzucac recenzje? I oczywiscie na Twojego prywatnego rowniez chetnie zajrze :) pozdrawiam Cie cieplo :):)
  • awatar JaramSieRapem: Odżywka zapowiada się fajnie, muszę kiedyś wypróbować :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hairlovelo
 
Zaczęło się tak, że chciałam porównać ceny na Allegro jednego, małego rosyjskiego szampony. Później weszłam w pozostałe przedmioty sprzedającego, a na koniec trafiłam do sklepu internetowego. No i tak to się skończyło.
IMAG1156-1.jpg
*Bania Agafii szampon do włosów - aktywator wzrostu - od niego się zaczęło. Jak zobaczyłam cenę 2,99 to nie mogłam pozostać obojętna (zazwyczaj saszetka kosztuje 5, 6 zł co na taki mały produkt jest znaczną zmianą). Wiem, że nie miałam nic kupować do włosów póki nie wykończę ale tak sobie myślę to tylko 100ml... za 3 zł. A tam, ostatni raz.

“Szampon stworzony na bazie specjalnie dobranych ziół przeznaczonych do pielęgnacji osłabionych włosów. Intensywnie odżywia i nawilża cebulki włosowe, stymulując wzrost włosów. Nie zawiera SLS, SLES, parabenów, pochodnych rafinacji ropy naftowej, syntetycznych barwników.”



*Bania Agafii ekspresowa maska do twarzy odświeżająca - biorę się za swoja cerę skrajnie mieszanką: tłustą - suchą. Zazwyczaj produkty w tych saszetkach cieszą się dobra opinią wiec postanowiłam i ja spróbować. 100 ml/4,99.

“Lekka maska na syberyjskich ziołach, głęboko nawilża, tonizuje, szybko regeneruje zmęczoną skórę. Dzięki naturalnym składnikom maska działa natychmiast i efektywnie, usuwa ślady zmęczenia, odświeża i udoskonala kolor twarzy. Organiczne ekstrakty wiązówki błotnej, irysa syberyjskiego i przewrotnika pospolitego - zawierają dużą ilość kwasów organicznych, flawonoidów, posiadających antyoksydacyjne, nawilżające, przeciwzapalne i gojące działanie. Przywracają prawidłową przemianę materii  w skórze, zapobiegając pojawieniu się oznak starzenia się. Mięta - tonizuje skórę twarzy”



*Papiloty gąbki: zapragnęłam loków, zobaczymy co z tego wyjdzie. 4 szt./2,64.

*Marion zabieg laminowania - proste i gładkie włosy - 2x10ml/2,29zł.

“Laminowanie to zabieg, dzięki któremu w szybki i łatwy sposób można uzyskać efekt doskonale prostych i wyjątkowo gładkich włosów. Składniki aktywne dodatkowo je kondycjonują i odżywiają: płynna keratyna, wnikając w głąb włosów, przyczynia się do ich odbudowy , zapewnia im zdrowy wygląd, gładkość i naturalny połysk; proteiny pszenicy pielęgnują strukturę włosów, wygładzając ją i wzmacniając; kompleks składników nawilżających gwarantuje natychmiastowe, optymalne i długotrwałe nawilżenie włosów. Zabieg powoduje, że włosy są gładkie i proste, ujarzmione i nawilżone, miękkie i błyszczące, łatwe do rozczesania. Do każdej saszetki dołączany jest czepek utrzymujący ciepło. Powoduje on wzrost temperatury, co wspomaga wnikanie składników aktywnych w strukturę włosów.”



*Olej tamanu: o tym oleju słyszałam już dawno. Ma właściwości amntybakteryjne, świetnie radzi sobie z wypryskami i bliznami. Zamierzam nim olejowac policzki, bo coś tam mi pozostało z dawnych, trądzikowych lat, 10ml/8zł.

“Olej Tamanu posiada działanie przeciwzapalne, gojące i ściągające, ma zdolność do pochłaniania promieniowania UV, wykazuje działanie przeciwwirusowe, przeciwbólowe i antybakteryjne. Składniki odżywcze oleju sprawiają, że skóra staje się delikatna i miękka w dotyku. Olej Tamanu można stosować na przykład w kuracji skóry odwodnionej, podrażnionej i wrażliwej, leczeniu blizn, rozstępów, skaleczeń oparzeń i zmian skórnych. Zastosowanie oleju Tamanu: Zmiany skórne, zaskórniki, Trądzik, opryszczka, Grzybica stóp i paznokci, Blizny, świeże rozstępy, Zrogowacenia, Rany, oparzenia, Zmarszczki, pękające naczynka, Poprawa krążenia krwi (żylaki), Jako środek odstraszający komary, Oparzenia słoneczne, przebarwienia skóry.”



IMAG1155-1.jpg
*Olej marchewkowy: podobno nadaje ładny koloryt skórze, a że jestem blada jak ściana to dlaczego nie spróbować, 10ml/5,20zł.

“Zawartość witaminy A wpływa na zwiększenie jędrności i napięcia skóry. Stosowanie oleju marchwiowego skutkuje zmniejszeniem widoczności i ilości zmarszczek. Dzięki właściwościom fotoochronnym olej marchwiowy jest naturalnym preparatem chroniącym przed szkodliwym działaniem promieni UV. Zawarte w oleju karoteny przyspieszają proces opalania, nadając skórze piękny, jednolity kolor. Olej marchwiowy wpływa na poprawę kondycji suchych i zniszczonych włosów.  Ponadto olej marchwiowy wykazuje właściwości przeciwzapalne. Może być stosowany pomocniczo w leczeniu łuszczycy, egzemy, poparzeń słonecznych i pęcherzy.”



*Olej rycynowy: zatęskniłam za nim, a szczególnie moje rzęsy i brwi, może wyląduje tez na skórze głowy, 10ml/2,99zł.

“Olej rycynowy wykazuje niezwykle silne działanie w pielęgnacji włosów, brwi, rzęs i paznokci. Pobudza porost włosów, wygładza je i nabłyszcza. Pomaga w odbudowie łamliwych i wypadających brwi i rzęs oraz paznokci i naskórka wokół nich. Jest częstym składnikiem tzw. domowych odżywek.”



*Mydło marsylskie - poziomkowe - pachnie ślicznie ale skład jest mocno przeciętny, niestety nie był podany na stronie więc wzięłam na próbę, 30ml/2,60zł.

*Gąbka do mycia twarzy: z myślą o łatwiejszym zmywaniu maseczek. Wcześniej nie stosowałam takich "gadżetów", więc dopiero okaże się czy mi przypasuje, 2,32zł.

*Żel z aloesu 96%: nigdzie nie mogłam go spotkać a tu nagle wyskakuje i się do mnie uśmiecha. Aloes znany ze swoich nawilżających właściwości przyda się zawsze, 100ml/5,99zł.

“Pielegnujący żel, intensywnie nawilżający z wieloma drogocennymi składnikami. Zapewnia skórze idealne nawilżenie oraz wspomaga naturalną regeneracje. Skóra odzyskuje naturalną sprężystość i gładkość. Do każdego rodzaju skóry - również do pielęgnacji skóry po opalaniu.”



IMAG1154-1-1.jpg
*Tłuszcz mleczny z nagietkiem: jeśli nie spisze się na twarzy to myślę, że ucieszą się dłonie. Produkty nawilżające zawsze mile widziane, 100ml/6,49zł.

“Balsam intensywnie nawilża, chroni i pielęgnuje. Pomaga zachować gładką i piekną skórę. Zapobiega złuszczaniu się naskórka, przyspiesza regenerację bardzo suchej, zniszczonej i popękanej skóry dłoni i stóp. Naturalny ekstrakt z kwiatu nagietka, poprawia ukrwienie i działa przeciwbakteryjnie.”



*Fitokosmetik - himalajska glinka różowa z ekstraktem z różeńca górskiego - sprawca bałaganu, sprzedający mógł lepiej zabezpieczyć opakowanie, chociażby zawinąć w osobną folię. Okazało się, że w środku znajdują się dwie saszetki w tym jedna ma otwór przy prasowaniu. Szkoda, że akurat nie mam żadnego opakowania, słoiczka.

*Planeta Organica złota maska ajurwedyjska - miałam ją na oku już tak długo i w końcu jest. Tylko dla niej zrobiłam mały wyjątek w niekupowaniu masek (chociaż mam upatrzony jeszcze jeden produkt, więc to w sumie wyjątek jeden z dwóch). Opakowanie wygląda jak wygada, a to wszystko przez glinkę. 300ml/29,99zł.

“Złota ajurwedyjska maska dla włosów stworzona na bazie indyjskich ziół, stosowanych w dawnej nauce ajurweda do przywracania piękna i zdrowia włosów. Organiczny olej drzewa nim (Organic Melia Azadirachta Seed Oil) - bogate w witaminę E  i niezbędne dla włosów aminokwasy, ma działanie intensywnie nawilżające, odżywcze i regenerujące.  Organiczny olej z drzewa sandałowego (Organic Santalum Album (Sandalwood) Oil) - wzmacnia i stymuluje wzrost włosów. Wąkrotka azjatycka (Hydrocotyle Asiatica Extract) - zawiera kwas asjatowy, będący silnym antyoksydantem, udoskonala mikrocyrkulację krwi, wzmacnia cebulki włosowe.  Jagody acai (Oleracea Fruit Extract) - zawierają wszystkie znane witaminy i minerały. Takiej ilości pożytecznych substancji, jak w acai nie ma w żadnym innym naturalnym produkcie. Jagody acai nasycają skórę głowy witaminami, odnawiają strukturę osłabionych i kruchych włosów.”



*Bania Agafii szampon-nalewka ziołowa: również upatrzony jakiś czas temu, dlatego tak łatwo nagiął moja jakże silna wolę. 350ml/8zł.

“Szampon - nalewka ziołowa do włosów (Czarna Bania Agafii) – tradycyjny syberyjski środek do pielęgnacji włosów. Dzięki wyciągom z roślin posiadającym naturalne właściwości myjące, jagodom bogatym w witaminy, odżywczym olejom, szampon delikatnie oczyszcza, nawilża i wygładza włosy. Wzmacnia ich strukturę, regeneruje, przywraca im siłę i blask.”



*Organiczne serum do twarzy do 35 lat Receptury Babuszki Agafii: szukam czegoś lekkiego a jednocześnie nawilżającego, być może to serum się spisze, a na pewno mnie zaciekawiło. 30ml/10,50zł.
"Unikalna receptura emulsji do twarzy do 35 lat   oparta jest w 98% na komponentach pochodzenia roślinnego, organicznych ekstraktach i olejach z zimnego tłoczenia pozyskanych z ekologicznie czystych rejonów Syberii.
Ogranicza przedwczesne procesy starzenia się skóry, aktywnie odżywia   i intensywnie nawilża skórę.   Naturalne oleje i ekstrakty nasycają skórę niezbędnymi witaminami i aminokwasami.  
Zaleca się stosować na godzinę przed zastosowaniem kremy rano i wieczorem. Wzmacnia działanie kremu.
Emulsja z awiera certyfikowane organiczne składniki.
Nie zawiera parabenów, sztucznych barwników, silikonów, alkoholu, syntetycznych ekstraktów, produktów pochodzących z przerobu ropy naftowej."

Za to wszystko zapłaciłam 98,48zł, co jak na 15 produktów nie wydaje mi się dużo. Przesyłka była ekspresowa. Sklep: misumi24.pl . Polecam, ale nie kupujcie tam glinek Fitokosmetik.

Ktoś stosował coś z powyższego? Albo szczególnie coś go zainteresowało?
:)
  • awatar KimiB: kusi taman i serum, czekam na opinie
  • awatar chora duszyczkaaa: serum do twarzy jest super, choć pipetka od połowy opakowania ciężko zbiera produkt. teraz końcówke trzymam cały czas do góry nogami, bo ciężko zebrać produkt
  • awatar blog.carolicious: Ja mialam zabieg laminowania :) jako odzywka troche ogarniajaca wlosy ok :) ale zabieg laminowania to to nie jest hihi :) ale za taka cene czemu by nie sprobowac :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

Kategorie blogów