Wpisy oznaczone tagiem "zauroczenie" (190)  

xdpedia
 
www.lifeorlove.com/2480/milosc_vs_zauroczenie.html
Zauroczenie jest wtedy kiedy w swojej partnerce widzisz kogoś doskonałego, natomiast miłość pojawia się wtedy, kiedy dostrzeżesz wady, ale dalej pozostajesz przy tej osobie.
 

xdpedia
 
www.xdxd.pl/(…)czym_rozni_sie_milosc_od_zauroczenia…
Zauroczenie jest wtedy kiedy w swojej partnerce widzisz kogoś doskonałego, natomiast miłość pojawia się wtedy, kiedy dostrzeżesz wady, dalej pozostajesz przy tej osobie.
 

jazumst
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

annnad
 
Zaczynając podstawówkę moją wychowawczynią została młoda dwudziestoparoletnia szczupła blondynka o niebieskich oczach. Chyba każdy w szkole lubił choć jedną nauczycielkę. Lecz ja lubiłam ją bardzo. Jak tylko była sposobność, siadałam jej na kolanach lub tuliłam się. Inne dzieciaki też tak robiły lecz dla mnie to było coś innego. Pisałam do niej listy, w których często wspominałam jaka jest "kochana Pani". Była moją wychowawczynią tylko 3 pierwsze klasy. Gdy poszłam do 4tej dalej odwiedzałam moja Panią. Pewnego dnia powiedziała mi, że wychodzi za mąż! Normalne dziecko by się ucieszyło. Mnie zakulo coś w sercu, poczułam zazdrość. Chciałam być na jego miejscu. Popłakałam się. Czułam, że stracę moja "kochaną Pani". Niedługo po ślubie odeszła ze szkoły i wyjechała do innego miasta. Było mi ciężko bez niej, tęskniłam. Kilka lat później jak "nasza klasa" powstała, próbowałam ją odnaleźć. Później w dorosłym życiu na Google i Facebooku. Znalazlam osobę, podobną do mojej Pani. Napisałam wiadomość lecz nie odpisała. Niestety nie znalazłam jej do dziś. Ciekawa jestem jak teraz wygląda? Jak potoczyło się jej życie? Mam nadzieję, że jest szczęśliwa. To była moja pierwsza kobieca fascynacja.
 

samotnajow
 


Szliśmy tak w deszczu. Po jego ostatnim zdaniu poczułam przyjemne ciepło które rozlewało się po całym moim ciele. Dlaczego ? Przecież w ogóle go nie znam, a jak to jakiś psychopata? Teraz właściwie zaczęłam sie zastanawiać nad tym co ja robię.
- Dokąd idziemy? -Spytał Aleks.
- Emm.. na przystanek- próbowałam udawać, że wcale nie jestem zaskoczona tym pytaniem. Jestem zdecydowanie zbyt zmęczona i nie myślę racjonalnie. Co ja robię. Dlaczego przystanek. Nie chciałam jeszcze wracać do domu.
- Ok. Na który ?
-Powiem Ci jak dojdziemy. A skąd tak w ogóle wiedziałeś jak mam na imię?-Spojrzałam na niego odgarniając z czoła mokre włosy. Szedł w zamyśleniu spoglądając przed siebie. Zauważyłam, że ma mocno zarysowaną szczękę, typową dla ludzi o silnym charakterze.
- Hmm boję się że jak Ci odpowiem uciekniesz. Obiecasz, że tego nie zrobisz ?
- Zaczynam się bać... - uśmiechnęłam się smutno patrząc na swoje brzydkie buty i czując jak powoli przemakają. Poczułam niemiły uścisk w gardle. Nie spodziewałam się takiej odpowiedzi. Jego ramię mocniej ścisnęło  moją drobna dłoń, tak jakby naprawdę bał się, że zaraz się wyrwę z jego uścisku.
-Jakby Ci to powiedzieć ... Obserwuje Cię..
-Co??- Krzyknęłam. Gardło ścisnęło mi się w tym momencie a serce niebezpiecznie  przyspieszyło - o to tutaj! To mój przystanek- mówiłam szybko wyrywając pod tym pretekstem dłoń spod jego ramienia
- Jowita! - Złapał mnie za łokcie - daj mi wytłumaczyć- Jestem znajomym Rafała! To ja pisałem do Ciebie na Facebooku!
- Puszczaj mnie. Zaraz, co? Poczekaj - drżącą ręką wyciągnęłam telefon z torby - wystukałam numer Rafała.
- Oo - usłyszałam głos Rafala, przeczuwalam że się usmiecha- królewna raczyła się odezwać. Test już się skończył. Molenda prawie...
-Rafał- przerwałam mu prawie krzycząc - Znasz Aleksa?
- Jakiego Aleksa ?
- Jakiego Aleksa ! - Krzyknęłam patrząc na blondyna który trzymał mnie za ramiona.
- Aleksandra Kwiatkowskiego.
- Kwiatkowskiego-Drżącym głosem powiedziałam do słuchawki.
- Kwiatkowskiego? Tak, a co... - powiedział cicho i jakby posmutniał.
- Nic- rozłączyłam rozmowę.
- No i co? - zapytał patrząc na mnie z rozbawieniem.
- Zna Cię.
- Widzę że Rafał ma na Ciebie bardzo duży wpływ.
- Nie wiem może ? Ale co to ma do rzeczy? Skąd się w ogóle znacie ?
- O to chyba Twój autobus. - Blondyn wskazał w kierunku nadjeżdżającej 15.
-Tak to mój ...
- No chyba, że wolisz żebym podwiózł Cię moim samochodem ?- uśmiechnął się zadziornie. Ten uśmiech miał w sobie coś niesamowitego. Chciałam na niego patrzeć i patrzeć. Przygryzłam wargę... Nie umknęło to jego uwadze. Przechylił lekko głowę i rozchylił usta.

- Nie, nie dzieki, muszę już jechać- jego uścisk zelżał a ja oswobodziłam się i odwróciłam się w kierunku autobusu od razu szybkim krokiem ruszyłam do otwartych drzwi

- Nie, nie dzieki, muszę już jechać- jego uścisk zelżał a ja oswobodziłam się i odwróciłam się w kierunku autobusu od razu szybkim krokiem ruszyłam do otwartych drzwi. Jego ciepło przestało mnie obejmować. Poczułam chłód na ramionach, których dotykał. Mimowolnie się wzdrygnęłam. Moje ciało tęskniło za tym ciepłem. Kiedy drzwi zamknęły się za mną odwróciłam się spoglądając na niego. Stał w deszczu trzymając w ręce parasol. Wysoki barczysty blondyn. Teraz dopiero sobie uświadomiłam że jest podobny do Rafała, jednak nie tak umięśniony. Kiedy autobus ruszył uniósł rękę by mi pomachać. Uśmiechnął się przy tym słodko. Chciałam odwzajemnić ten uśmiech ale wiedziałam, że nie mogę. Całą siłą woli się przed tym powstrzymywałam. Czułam jego wzrok na sobie. A co najgorsze nie było to wcale złe uczucie.
Czemu ten człowiek tak bardzo na mnie działa ? Skąd zna Rafała? Skąd to uderzające podobieństwo? Rafał jest przecież jedynakiem.
 

jamniczek-pl
 
Szukałam Jej wzroku przy taśmie kasowej.

Kiedy już nasze źrenice zaczęły iskrzyć odwróciłam głowę, uśmiechnęłam się jeszcze tylko delikatnie zerkając, co robi z ustami. Jakże uroczo.

Odskoczyłam z zakupami jak wystrachane pisklę żurawia.

Później poszłam za Nią.

Przy rowerze spędziła trochę czasu; stałam pod marketem, udawałam, że rozmawiam przez telefon.
Dziecinada?

W końcu wzięłam się na odwagę. Zrobiłam kroki, które były ciężkie jak z waty i trzeźwe.

- Czy mogę w czymś pomóc?

Była miła, ale nie rzuciła mi się w objęcia.

Godzina około 17:30.

Ustawię grafik tak, by codziennie filować w okolicach tej godziny, może znów... żartuję, chociaż w każdym żarcie tkwi ziarno prawdy.

-*-

Idę z tymi zakupami, w głowie różne myśli, na zębach resztki półbagietki, przede mną chłopak. 6-7 lat.

- Dzień dobry.
- Dzień dobry.
- Ma pani ładną... tą... ładne... ładna... ma pani ładną fryzurę.
- Dziękuję! A ty fajnie wyglądasz!

I gdzieś poszedł.
  • awatar sraczka: Tobie też robi się przykro jak dzieciaki w wieku gimnazjalnym mówią Ci dzień dobry?
  • awatar jamnick: @sraczka: każdy medal ma dwie strony. 12-sto, 14-sto latek raczej nie powinien mówić mi per ty, czyż nie? Różnica wieku jest zasadnicza. Ale jeśli odezwie się w schludny sposób używając zaimku "ty" to się nie obrażę.
  • awatar sraczka: @jamnick: tego wymaga grzeczność ale przez to czuję się bardzo staro, że nie jestem i nie będę już takim dzieciakiem :(
Pokaż wszystkie (5) ›
 

timeisdancing
 
przygód z Michałem ciąg dalszy.
11 sierpnia, tego dnia wybrałam się do miasta na zakupy, wiedziałam, że on też tam będzie, ale błagam, miasto jest duże, nie martwiłam się o to, że go spotkam. Jak bardzo się myliłam kiedy jadąc autobusem zauważyłam go na przejściu dla pieszych (stał z jakąś dziewczyną, ale mam nadzieje, że to nieistotne), wysiadłam niedaleko i zaczęłam wprost uciekać w przeciwnym do niego kierunku, naprawdę nie chciałam go spotkać. Godzinę później byłam w galerii, pomyślałam, że lepiej jak szybko się ze wszystkim uwinę bo jeszcze będzie tak zabawnie, że on też tu przyjdzie. Wychodzę z galerii, a tak kto? nikt inny jak Michał (i ta koleżanka), zakryłam twarz udając, że rozmawiam przez telefon i przeszłam jakieś 5 metrów od niego. Zaśmiałam się w głos z tej sytuacji. Duże miasto a my dwa razy byliśmy w tym samym miejscu i o tym samym czasie.
Ten sam dzień, godzina 17, Michał pyta czy nie mam planów na wieczór i proponuje obejrzeć wspólnie film. Złapał mnie stres, wieczorne oglądanie filmów z chłopakiem który ci się podoba nie należy do najłatwiejszych rzeczy, zwłaszcza, gdy nienawidzisz własnej osoby i bycie częścią tej znajomości od samego początku napawa cię pewnego rodzaju lękiem, lękiem przed tym, że z tego mogłoby być coś więcej. Do ostatniej chwili nie byłam przekonana, ale zgodziłam się, raz się żyje prawda?
Wyszedł po mnie, zaprowadził do pokoju, zrobił herbatkę i włączyliśmy W Pierścieniu Ognia, uwielbiam serię Igrzysk Śmierci i obejrzeliśmy drugą część ze względu na mnie (to miłe, że poszedł na kompromis). I było lepiej niż wydawało mi się, że będzie. Siedzieliśmy na kanapie stykając się ramionami, komentowaliśmy film, on wplątywał swoje wersje strategii wojennych jakie powinny zostać zastosowane w filmie, mimo, że chciałam by się przymknął to i tak w moich oczach to było urocze, typowy historyk.
Miałam wrażenie, że przez cały czas było czuć między nami jakieś napięcie, on trochę się wiercił bo nie wiedział do końca co zrobić z rękami.
Film się skończył, i naprawdę miałam iść do domu, ale zaproponował obejrzenie drugiego filmu i skończyliśmy oglądając jakiś kiepski (w mojej opinii) horror. W trakcie oglądania położyłam głowę na oparcie jego kanapy, i od czasu do czasu widziałam jak na mnie zerka. W pewnym momencie nasz wzrok się spotkał, i lekko się speszył po czym powiedział, że myślał, że zasnęłam.
Gdy wychodziłam, to w trakcie schodzenia po jego schodach złapał mnie lekko pod boki mówiąc, że będzie mnie asekurował bym nie wpadła, bo dość dziwne ma te schody, i nie wspominając o tym jak wszędzie otwierał mi drzwi, cholerny dżentelmen.
Odprowadził mnie pod sam dom i jeszcze chwilę rozmawialiśmy, znów nie bardzo spieszyło mu się z pożegnaniem mnie, więc staliśmy jak ciołki i próbowaliśmy o czymś rozmawiać i padło na niebo i oglądanie gwiazd. W pewnym momencie tak sam z siebie poprawił mi kaptur, to było tak urocze, i w tamtej chwili poczułam się kochana (rzadko doświadczam tego uczucia, ok, nigdy) i zakochałam się.
 

jesiennylisc20
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

 

Kategorie blogów