Wpisy oznaczone tagiem "zawaliłam" (20)  

fatbutterfly
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

fatbutterfly
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

zachwiana
 
hj.jpg


Moja dzisiejsza dieta to porażka.
Trochę się sobą podłamałam. W sumie to bardzo...

jedzenie:
>3/4 obwarzanka z makiem + nieduży kawałek bułki słodkiej z makiem
>4 wafle ryżowe
>spaghetti bolognese
>makaron ze śmietaną, twarożkiem i cukrem (!:(!)
>2 śliwki, banan

aktywność:
> (37 min) Fat Burning Cardio Workout
> (30 min) HIIT Cardio ans Abs Workout
> (8 min) Rihanna Abs Workout
> (10 min) pośladki Mel B.
> (10 min)skakanka
> (13 min) Adriana Lima Leg Workout
> (13 min) How to Lose Weight Fast
> (7 min) Plank Variation Workout

łącznie przećwiczone: 128 min

Strasznie mnie przybił brak kontroli - cholernie żałuję tego makaronu. Na spaghetti nie miałam wpływu, bo muszę jeść obiady (rodzice są przewrażliwieni na tym punkcie, bo regularnie ćwiczę), ale później sama z siebie zawaliłam. Ghhh....

tumblr_n7ut5hTA6K1ss1m25o1_500.jpg
  • awatar Zrzucam10kg: Dieta nie najlepiej, ale duzo poćwiczylas ;*
  • awatar schweigen: moim zdaniem i tak bilans ładny. przy takich ćwiczeniach to nie masz się czym przejmować.;-* trzymaj się.<3
Pokaż wszystkie (2) ›
 

verythin
 
To mój 55 wpis. Czy coś się zmieniło? Nic. Jedno wielkie NIC! dalej robię to samo. Było już tak dobrze. Było...
Mam takie przypływy motywacji, że nic mnie nie złami, a czasami sięgam po jedzenie jak w jakimś amoku. To jest takie męczące. Chciałabym już w końcu osiągnąć swój cel i mieć spokój. Wstawać rano i być szczęśliwa i dumną z siebie.
Chce jutro wstać i czuć siłę i motywację do działania. Walczyć i pokazać wszystkim, że mam silną wolę i samozaparcie. Chce udowodnić wszystkim, że nie jestem słaba. A przede wszystkim sobie!

tumblr_mf8kgd1Zjp1riao04o1_500_large.jpg


535933ff457100fb3b9e6d64b12434d1.jpg


3 tygodnie. Co to jest 3 tygodnie? Muszę wytrzymać  tylko tyle.
Nie będę obiecywać, że tym razem będzie inaczej. Bo nie chce zawieść nikogo, nie chce robić sobie nadziei.

tumblr_mljqvpL7D01r8hlnoo1_500.jpg


tumblr_lzzl15uPCy1r97raro1_500.jpg


463378249129650789_f4sqTFrf_c_large.jpg


tumblr_mdb9upzjmf1qeofvjo1_500.jpg
  • awatar Zachwiana Samoświadomość: będzie inaczej! musi. Pomyśl jak bardzo chcesz osiągnąć cel, pomyśl jakie to fantastyczne uczucie budzić się szczupłą i - co jeszcze ważniejsze - kłaść się spać szczupłą (a nie przejedzoną i złą na siebie), jak fajnie jest posiadać kontrolę nad sobą i swoim życiem! powodzenia;)
  • awatar healthy-smart-effectively: też chciałabym już osiągnąć cel, a do niego jeszcze długa i kręta droga :/
  • awatar bévue: Skoro to jest Twoje marzenie, to powinnaś sobie obiecać ze sie uda! Zawsze są jakieś potknięcia,ale to nie jest wazne.. Wazne jest Twoje nastawienie do tego co sie dzieje.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

grubasek008008
 
*21 luty 2015r*

Jak na razie jestem tylko po wyzwaniach ale tak to jest gdy się pracuję a potem trzeba jeszcze trochę pomóc sprzątać w domciu ; ) Ale jeszcze dzisiaj mam zamiar wykonać inne wysiłki.

ĆWICZENIA :

# wyzwanie -> 60 brzuszków
# wyzwanie -> 70 skrętoskłonów
# wyzwanie -> 60 przysiadów
# skłony -> 30
+ V dzień bez słodyczy

*20 luty 2015r*

ODPOCZYNEK !
+ IV dzień bez słodyczy.

Wasz Grubasek . ♥

*MOTYWACJA*

fitness-i-sport.jpg
 

poetkazaduza
 
tumblr_nitm66HkhI1tjouq6o1_500.png


Jestem tak zabiegana, że nawet nie mam czasu dodać bilansu. Cholera, nienawidzę tej szkoły.

Nie całe dwa tygodnie do studniówki, a ja jem jak świnia co tylko wpadnie mi w ręce.

Okej, okej, nie histeryzuję. Spinam pośladki. Jeszcze mi się uda.
  • awatar Aksamitka: Szkoła wykańcza :( Miłej zabawy na studniówce :)
  • awatar Narcyzeek: Tak, szkoła niestety zabiera dużą ilość czasu. No i jeszcze kiedy przychodzisz i padasz na zbity pysk a masz jeszcze rzeczy do zrobienia...To ja Ci życzę żeby apetyt się trochę zmniejszył i żebyś ptrząc w lustro w studniówkowy wieczór widziała piękną dziewczynę. Ps. ja bardzo często też tak mam, że jem co prosto wpadnie mi pod łapy
  • awatar JaramSieRapem: Powodzenia :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

rozczarowana666
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

verythin
 
Dzisiaj trochę zawaliłam... Ale staram się nie załamywać bo wiem, że to zdarzyło się tylko jeden jedyny raz. W sumie potrzebowałam się najeść. Dzisiaj rano nie miałam siły wstać z łóżka, nie miałam siły oglądać tv, ubrać się a na myśl o ćwiczeniach chciało mi się płakać.
Zdałam sobie sprawę, że nie mogę żywić się garstkowym jedzeniem. Nie pociągnę tak długo, wyniszczę swój organizm.
Nie mam zamiar nagle jeść dużo więcej po prostu będę jadła zdrowo i kiedy bede głodna, a nie jak do tej pory, że nie mogę nawet wziąć gryza jabłka jeśli to nie jest ta godzina którą sobie wyznaczyłam. Taka wieczna kontrola jest strasznie męcząca. I tak mnie nie ominie bo przecież mam moją kochaną nietolerancje, ale nie chce popaść w obsesje. Już kiedyś przez to przechodziłam. Podobno uczymy sie na błędach, a ja widzę, że za każdym razem popełniam ten sam.
Muszę przestać bać się, że pomidor, czy inna zdrowa przekąska zniszczy moje dążenia.
Życzcie mi powodzenia :) Mam nadzieje, że Wy umiecie kontrolować siebie i nie popadacie w obsesje :)
blog_en_5130276_7972_Od_medium.jpg


c4ddc5c3a68e11036d39580415e9fe50,62,37.jpg
 

niestabilna88
 
Kurwa. Kurwa. Kurwa.

Miałam zjeść tylko jabłko, a oprócz niego skończyło się na jogurcie z płatkami muesli (które mają w cholere cukru), bananie, a przed tym wszystkim jeszcze kapuście kiszonej.
Nie wiem co to było, czy atak, czy co, ważne że zeżarłam, a miałam nie jeść. Mam dosyć. Właśnie przez coś takiego od kilku miesięcy nie mogę zrzucić. Mówiłam "a co tam, od poniedziałku" TYLKO TERAZ KURWA NIE MA CZASU.

3 lipca wyjeżdżam do londynu. Mam odłożoną kasę na ciuchy i buty, które chce sobie kupic od jakiegos juz czasu. MUSZE  wazyc jakies 54 przynajmniej, nie moge wiecej. Nie pojade na wycieczke swojego zycia jako spasiona swinia. Czekalam na nia od bardzo dawna. Mialam jechac (z rodzina) w tamte wakacje ale sie tak ulozylo, ze nie pojechalismy.

Na dodatek 7 na poczatku czerwca jest festyn w szkole (tez tak macie?) czy jakies tam cos, i przychodzi ten chlopak co pisalam jak mną pomiatal. Nie widzialam sie z nim dawno, ale on zawsze na to przychodzi. Chcialam mu pokazac, co stracil, jak mnie upokarzal, jakos sie fajnie ubrac, moze jakis mocniejszy makijaz. A jak tak bede zarla to kurwa nic nie wyjdzie.

Nawet juz nie placze. Nie mam sily. Ide sobie zrobic kawe. Obiecuje ze to juz ostatnia dzisiaj. Przepraszam. Zawiodlam was. Nawet sie zeżygac nad kiblem nie umiem ani pociac, za bardzo sie boje. Wszystkiego sie kurwa boje
  • awatar Perfekcja 22: Oj nie martw się jutro będzie lepiej Kochana głowa do góry kochanie trzymam za cb kciuki ;**
  • awatar chocogirl: Musisz jutro dać radę! Koniec z tymi porażkami. Dasz radę! ;) A głodówki nic dobrego nie dadzą. Zapraszam do mnie
  • awatar schweigen: nie martw się.. nie jest przecież tak źle. a i tak schudniesz do wyjazdu, jeden dzień nie może zaważyć na całokształcie starań. trzymaj się, kochana.<3
Pokaż wszystkie (5) ›
 

bumblebeeseh
 
Wczorajszy dzień nie był najlepszy. O ile był do zniesienia do kolacji, to już po - istna masakra. Miałam napad obżarstwa! :/ Wstyd o tym pisać, ale skoro prowadzę pingera, umieszczam tu swoje bilanse itd wypadało by pisać szczerze, zgodnie z prawdą. Bo jaki sens byłby z pisania samych dobrych rzeczy, a omijania tych nieplanowanych i "wpadek"? Żaden. Więc przyznaję się bez bicia- zawaliłam, co gorsza na noc :(. Od kolacji...
Zjadłam (tylko się nie przeraźcie :P): najpierw kanapkę z serkiem wiejskim i papryką,kawałek kiełbasy myśliwskiej,  potem resztę tego serka, jabłko, kanapkę z pasztetem i ogórkiem, drugi kawałek kiełbasy, a na koniec biały ryż z mlekiem, cynamonem i muesli. To wszystko było praktycznie po sobie. Składniki były gotowe wystarczyło nasypać/nalać/ posmarować/ pokroić i gotowe. Masakra.  
Dzisiaj rano nawet nie byłam głodna (hmmm ciekawe czemu? :P). Wypiłam 2 kubki wody mineralnej, później zjadłam kanapkę z szynką, ogórkiem, papryką i cykorią. Do sql wzięłam jabłko i, oczywiście, wodę. Teraz jestem po obiedzie lekkim, bo była to zupa krupnik (a właściwie woda z warzywami i kaszą). O kolacji boję się nawet pomyśleć. mam nadzieję że nie będzie tak jak wczoraj. Nie, nie mogę do tego dopuścić. Postaram się dzisiaj poćwiczyć, oby się udało. Teoretycznie miałam dziś wf i grałam w siatkówkę przez jakieś 40 min, ale to przecież nie wystarczy... Chyba straciłam motywację. :(
Czy u Was też jest tak źle, czy lepiej? Czy miewacie napady? Jeśli tak to jak sobie z nimi radzicie? I jak wygląda Wasz dzień po? Karacie się jakoś czy żyjecie jak gdyby nic?
buziaki :*
 

verythin
 
Hej... Nie bedę się rozpisywała ale jak chyba co piątek zwaliłam dietę... :/ Cieszę się, że Wam idzie lepiej, u mnie jutro też bedzie lepiej :) Musi być :)
  • awatar Nie jemy! Chudniemy! ;D: Co się stało?
  • awatar DoloresAnnabel: Też moje pt są średnie a soboty i niedziele, to jakaś męczarnia! no nic trzeba ruszac dalej : *
Pokaż wszystkie (2) ›
 

pleasehealme
 
skin-and-bones: Wczorajszy bilans to 800 ml świeżego soku (jeden jabłko, kiwi, cytryna; drugi jabłko, banan, malina), nie mam pojęcia ile kalorii, ale nie 900.
Na dzisiaj zaplanowany był 1000. Nie dałam rady. Wczoraj nie jadłam nic do 19 i czułam się tak pełna entuzjazmu i energii jak rzadko. Dziwne (może mi się zdaje tylko) że od razu, kiedy zjem tak mało, to ręce mi się trzęsą bardziej, jest mi zimniej, częściej mnie zamracza itd.
Bilans dzisiejszy:
dwa jabłka, marchew - 290 - poszłam za radą i zjadłam je jeszcze przed 14. :)
ciabatta - 200
Razem: 490/1000.
Boję się, że dam sobie spokój i znowu zacznę jeść mało. Nie chcę. Nie mogę potem myśleć, to cholernie upokarzające.
Też miałam Wigilię klasową, nawet mi nie przeszło przez myśl, żeby cokolwiek tam tknąć. Owoce byłyby okej, ale przy ludziach źle mi się je. I nie mogę niczego zważyć.
Jebać te święta, jebać wszystko. Ale jeśli mogę Cię, Święty Mikołaju, prosić o jedną rzecz, to proszę - niech wszyscy, których kocham, będą szczęśliwi.
Bądźcie silne! (przeczytałam Wasze wpisy, ale nie komentowałam, bo telefon się wiesza...)
  • awatar hypokalaemia: nie zjadłaś dużo, dobrze Ci poszło nie poddawaj się:*
  • awatar skin-and-bones: Wiem, że nie dużo, ale ja próbuję właśnie jeść więcej. :) Walczę z zaburzeniami, czymkolwiek by one nie były. Na razie walczę.
  • awatar La Carmen: bardzo ładnie że owoce w pierwszej połowie dnia ;) a co do życzenie(abyśmy były silne) to zgadzam się w 100%. życzę nam wytrwałości w tym co robimy!
Pokaż wszystkie (6) ›
 

verythin
 
Dzisiejszy bilans:

W sql: jogurt owsianka i bułka (400)
Obiad: 2 naleśniki i jogurt(600) kawałek ryby, kapusta i łyżka ziemniaków (300)

Razem: 1300/950

strasznieee dużo :( nie mam słów do swojego obżarstwa... Jutro musi być lepiej.

Na szczęście dużo chodziłam, i na pewno zaraz bede ćwiczyć, muszę, muszę!!!!

Przepraszam siebie i Was, zawiodłam dzisiaj....
3dba0923259255eaef8350a.jpeg


e3e75ebd72ee6922bc796b2.png


stylowi_pl_uroda_chude-dziewczyny_1954011.jpg


-1190ea33606dbe076079.jpeg


ewelina93-5677614b3d4f7d7a54e3.jpeg


fb86722d2db0c224b833e09.jpeg
 

majkelx
 
umi3ram: Hej Motylki

Tak mnie wszystko rozpierdala znowu zjebalam... A bylo tak dobrze byl by to 3 dzien glodowki ale nie wiem nawet jak to sie stalo... Jezu mam dosc siebie boje sie ze nie schudne. Od jutra startuje diete baletnicy, musi sie udac, chce byc chuda, piekna, chce by bylo widac mi kosci. Takie chude nozki jezu marzenie i zludzenie, po przeciez jestem tylko gruba swinia. Znowu kusi mnie powrot do zyletki, jezu cokolwiek by zajac moje mysli.
a.jpg


aa.jpg


aaa.jpg


aaaa.png
  • awatar Schizofrenic: Też jutro zaczynam baletnicę, trzymam kciuki kochana. :*
Pokaż wszystkie (1) ›
 

yurushiko
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

deadmayneverdie
 
Anaya:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

schudneschudne
 
bilans:
9.00-30g cornflakes'ów ze szklanką mleka 0,5%
herbata "mięta z jabłkiem" z łyżeczką miodu wielokwiatowego-242kcal
11.00-kawałek melona-50kcal
13.00-3 kostki ptasiego mleczka-150kcal
herbata karmelowa
14.30-ziemniaki z sosem mięsno-chrzanowym i ogórkiem-300kcal
17.00-2 gofry z dżemem truskawkowym-350kcal
19.00-bułka pszenna z szynką,pomidorem i mozarellą-300kcal

razem:1392kcal

Zawaliłam,zawaliłam,zawaliłam. Chcę umrzyć. Nienawidzę tego,jak bardzo nad sobą nie panuję.Czuję się taka gruba. Taka słaba. Co mam robić żeby tyle nie jeść? Cały czas myślę o jedzeniu.Cały czas jem,podjadam,dojadam. Nie chcę tak żyć.

Me#
 

odchudzanieidieta
 
Dzisiaj dam specjalną notkę, gdyż jest prawie 900 odwiedzin w ciągu 22 dniu. Tak, jestem już tyle z wami, niedługo minie miesiąc, ale przyznam , że dziś znowu zawaliłam, na drugie śniadanie.
Najpierw notka specjalna, a w niej, coś o ważeniu się, poznacie więcej.

Po pierwsze – ważmy się zawsze o stałej porze

Najczęstszym błędem popełnianym podczas ważenia jest ignorowanie pory, o której to robimy. Waga człowieka w ciągu jednego dnia zmienia się kilkukrotnie. Zależy to od czasu, w jakim spożywamy posiłki, naszej aktywności fizycznej, a także przemiany materii. Różnica w masie może wahać się nawet do kilku kilogramów. Ważąc się o różnych porach, nie jesteśmy w stanie stwierdzić czy zmiany jakie obserwujemy zawdzięczamy obfitemu obiadowi, czy też po prostu nam się przytyło. Aby uniknąć takich wątpliwości, powinniśmy ważyć się o stałych porach, najlepiej rano, po oddaniu moczu.
Coś ode mnie: To prawda, ważyć się powinno o tej samej porze, najlepiej co tydzień. Przed posiłkiem i po wypróżnieniu rano. Jednak ja się ważę codziennie, lecz o tej samej porze dnia, gdyż jeszcze chodzę do szkoły, wstaję za dziesięć siódma, więc wypróżnię się i ważę się kilka minut po siódmej.

Po drugie – nie ważmy się kilka razy w ciągu dnia

Kolejnym problemem osób sprawdzających swoją masę nieprawidłowo jest zbyt częste ważenie się. Jak już wcześniej wspomniałam, waga może zmieniać się w zależności od pory dnia. Najlepiej zorientujemy się w naszej sytuacji, ważąc się regularnie co tydzień, zawsze o zbliżonej godzinie. Kobiety dodatkowo powinny pamiętać o tym, że mają tendencję do zatrzymywania wody w organizmie, przez to czasem mogą mieć większą masę.
Nie zapominajmy, że regularność i odpowiednia częstotliwość są podstawą prawidłowego kontrolowania naszej wagi. Jeśli chcemy się upewnić, że nasze waga i wymiary są prawidłowe, możemy także skorzystać z kalkulatorów wagi.

Cztery sposoby na szybsze odchudzanie.

Idź pod górkę – spalaj kalorie szybciej

Kiedy wybierasz się na trening lub po prostu na spacer, postaraj się poruszać po bardziej zróżnicowanej powierzchni i zdecyduj się na bardziej górzyste tereny. Pokonując tego rodzaju przeszkody, spalasz do dwóch razy więcej kalorii! Jeśli chodzisz na siłownię i biegasz na bieżni, staraj się biec na podniesionej, nawet jeśli będziesz biec wolniej – schudniesz więcej.

Jedz często i mało

Pięć niewielkich posiłków w ciągu dnia to mantra, którą powinien sobie powtarzać każdy. Dlaczego? Bo Twój organizm będzie miał czas na spalenie tego, co zjadłaś. Dodatkowo regularne posiłki dają mu sygnał, że nie musi odkładać spożytych kalorii w postaci boczków. Dzięki temu cały czas będziesz czuć się lekka, a uczucie głodu zapomnisz na długo.

Trenuj interwały

Ćwiczenia interwałowe polegają na naprzemiennej zmianie tempa, dzięki czemu przyspiesza się spalanie kalorii. Zaczynając interwały staraj się przez 2 minuty biec (jechać na rolkach, rowerze, skakać na skakance, pływać) w spokojnym tempie, a następnie przez minutę zwiększyć je do maksimum. Powtórz co najmniej pięć razy.

Nie popadaj w rutynę – urozmaicaj dietę i trening

Jedną z podstawowych przyczyn rezygnacji z odchudzania jest znudzenie. Wykonywane w kółko te same ćwiczenia oraz monotonna dieta bardzo łatwo zniechęcają do nas do ich praktykowania, a dodatkowo nasz organizm również się przyzwyczaja i przestaje odpowiednio reagować. Dlatego zmieniaj treningi, miejsca, a do jadłospisu dodawaj nowe składniki. Spodoba Ci się to jeszcze bardziej, gdy zauważysz szybsze efekty.
Coś ode mnie: Warto na przykład w poniedziałek jeść na śniadanie własne Musli z owocami, a we wtorek kromka chleba razowego na przykład z serkiem wiejskim.

Coś o szczupłej sylwetce. Jej wrodzy.

Denerwuje Cię fakt, że jesz znacznie mniej niż Twoja koleżanka z pracy, którą praktycznie cały czas coś przegryza, a mimo to, to Ty bezskutecznie użerasz się z nadprogramowymi kilogramami? Być może należysz do grona osób, które faktycznie w ciągu dnia nie jedzą dużo, ale nadrabiają wszystko po powrocie do domu. Jednym słowem, jeżeli nie odżywiasz się regularnie (tzn. nie spożywasz ok. 5, 6 niewielkich posiłków w ciągu doby) tylko zjadasz bardzo obfitą kolację na krótko przed snem, szczupła sylwetka na długo pozostanie jedynie w zasięgu Twoich marzeń.

Wróg nr 2 - brak śniadania

Kolejnym często popełnianym błędem, który wcale nie przybliża nas do szczupłej sylwetki jest rezygnacja ze śniadania. Pamiętajmy, że to najważniejszy posiłek, zapewniający nam energię na cały dzień. Co więcej zostało naukowo udowodnione, że jeżeli śniadanie będzie obfite w białko i węglowodany, w następnej części dnia, mimo lżejszego menu nie będziemy odczuwali głodu. Dlatego warto zacząć dzień od miseczki museli lub kromki pełnoziarnistego chleba z chudą szynką i pomidorem.

Wróg nr 3 – złe planowanie wysiłku fizycznego

Wiadomo – sport to zdrowie. Bez ruchu trudno będzie nam zrzucić zbędne kilogramy, ujędrnić ciało i utrzymać szczupłą sylwetkę. Jednak wiele osób, które chcą schudnąć, popełnia podstawowy błąd. Mianowicie ćwiczą zbyt krótko. Pamiętaj – jeżeli planujesz ćwiczyć tylko 15 minut, spowodujesz jedynie spadek glukozy we krwi – tym samym zaczniesz odczuwać głód. Dlatego powinniśmy ćwiczyć minimum 25minut! Wówczas mamy gwarancję, że zaczęliśmy spalać zmagazynowany tłuszcz. Lepszy efekt uzyskasz ćwicząc 3 razy w tygodniu po 30 minut, niż każdego dnia po 15. Pamiętajmy, że bardzo ważna jest systematyczność. Dlatego też warto znaleźć taki rodzaj aktywności, który sprawia nam prawdziwą przyjemność!
Coś ode mnie: Jeśli nie lubisz uprawiać sportu na przykład brzuszków, zmień to! Zamiast dwustu brzuszków, zrób na przykład godzinę z Mel B.

I jeszcze coś o lodach w gałkach.

Przede wszystkim - zbawienna moc wapnia

Wszystkie lody robione na bazie mleka lub śmietany zawierają dużo wapnia. Pierwiastek ten jest niezwykle pomocny w utrzymywaniu prawidłowej wagi ciała i zmniejszaniu tkanki tłuszczowej. Dodatkowo zapewnia on również mocniejsze kości i zmniejsza ryzyko zachorowalności na osteoporozę. Wapń także pozwala uregulować nasze ciśnienie krwi, co zapobiega wielu schorzeniom, również nowotworom. Naukowcy stwierdzili, że przyjmowanie niskotłuszczowego nabiału oraz lodów działa profilaktycznie przeciw rakowi okrężnicy.
Regularne spożywanie niewielkich porcji lodów pomoże nam uzupełnić zapotrzebowanie organizmu na wapń. Najlepsze pod tym względem są oczywiście śmietankowe, ale niestety bez dodatków, które zamienią je w zwykły kaloryczny deser.

Siła spokoju w ciężkie dni

PMS, czyli zespół napięcia przedmiesiączkowego to dolegliwość wielu kobiet. Trudno sobie z nią radzić, ponieważ odczuwamy wówczas ogólne rozdrażnienie. Udowodniono, że regularne spożywanie lodów zmniejsza dokuczliwe objawy. Nie oznacza to jednak faktu, że za każdym razem, kiedy przeżywamy trudne chwile, możemy bezkarnie zasiadać na kanapie z litrowym pudełkiem zimnych słodkości. Bardzo istotne jest, by pamiętać o zachowaniu właściwych proporcji. Lepiej się delektować niż objadać bez opamiętania. Wówczas samo jedzenie jest o wiele przyjemniejsze. Zatem rozkoszujmy się śmietankowym smakiem na zdrowie!
Coś ode mnie: Lody własnej produkcji są zdrowsze, i można nie dodawać cukru, więc, mogą mieć mniej kcal. Można je jeść nawet około trzy razy w tygodniu, ale po jednej czy dwóch gałkach, i nie szybko. Niech delektujmy się smakiem.

Mam nadzieję, że pomogłam. Niektóre informacje są z pewnej strony, a teraz mój bilans, z którego jestem zła ze względu na drugie śniadanie.

Śniadanko: Kromka chleba razowego z dwoma plasterkami szynki, dwoma pomidora, trochę sałaty i trzy plasterki ogórka (150 kcal)
Drugie śniadanie: Mus owocowy, batonik dietetyczny, Musli batonik, oscypek mały, kilka żelków. Bardzo żałuję, och jak żałuję, bardzo duzo zjadłam.. (450 kcal)
Obiad: Trochę rosołu z makaronem i guma do żucia (55 kcal)
Kolacja: Kromka chleba razowego Wasa i zwykłego razowego z serkiem wiesjkim (90 kcal)
Razem: 745, dużo, jestem zawiedziona. Ale dzsiaj byliśmy w górach to pewnie spaliłam. Szliśmy 7 km i wchodziliśmy po schodach aż 40 min.
Wypite:
Około 1,5 l

Pewnie to spaliłam, gdyż chodziliśmy aż siedem kilometrów, gdyż trzy godziny i byliśmy też na Gęsiowej szyi, przeliczyliśmy, że śliśmy 40 min, dosyć dużo, gdyż to było chodzenie po schodach.
A teraz motywacje..
 

livium
 
livium: źle, bardzo źle...
Po raz pierwszy zdarzyło się to w końcu i mnie. a miałam nadzięję, że zdołam to ominąć. Nie chcę tego pisać ale nikogo nie będę oszukiwać.

Zawaliłam.

Dwa dni naraz, jak zawalać to na całej linii a jak :\ Wczoraj trzy łyżeczki nutelli... A dziś? Cały dzień na uczelni... o 15 byłam głodna do granic możliwości a zostawiłam jabłko w pokoju. Stwierdziłam że nie wytrzymam bez niczego i kupiłam sobie horalka. Mało czekolady, spoko. Ale mój kolega nie mogąc dostać się do mojego pokoju zrobił mi w zastępstwie tosta z... nutellą. Bo tylko to miał. I tak drugi dzień z rzędu ja, opierająca się bez problemu czekoladzie, dałam się jej skusić w tak banalny sposób. Znam swoją winę, jest mi tragicznie z tą świadomością.

Naprawdę potrzebuję pomocy :( Wszystko wskazuje na to że pieprznę tą dietą. I to przez okres... Nienawidzę tego, że hormony tak łatwo mną rządzą. Dodatkowo mój metabolizm postanowił ostro strajkować i całkiem stanął od kilku dni. Czuję się jak beczka tłuszczu. Pomóżcie... Błagam!


dzisiejszy bilans:
3 mace z pomidorem
horalky
tost z nutellą
szpinak z uszkami z mięsem
herabta, kawa, tymbark...

:(

crazy-woman-eating-chocolate.jpg



Charlie20Chocolate20Factory200320-2.jpg
 

notak
 
Beatris: NIee!!!:///
zawaliłam...;/
odwiedziłam przyjaciółkę...no i poczęstowała mnie...
zjadłam masakrycznie dużo;//
jestem cholernie zła na siebie!!! jutro nadrobię!!! dzisiaj jeszcze ćwiczenia!
 

 

Kategorie blogów