Wpisy oznaczone tagiem "zmiany" (1000)  

serdeleknadiecie
 


To takie dziwne uczucie, oglądasz sobie lookbook z strojami kąpielowymi jednej z ulubionych jutuberek i nagle zaczynasz płakać... Czyli wrażliwość by Serdelek. :/


Kto mnie zna z innego bloga ten wie, że kiedyś byłam naprawdę *FIT DZIEWCZYNKĘ*. Zrzuciłam 20 kilo, chodziłam na fitness 5 razy w tygodniu, jeździłam fitness konwencję, wyciskałam na siłowni ITD. A dziś? Nadal przyjaźnię się z trenerkami. Wagowo wróciło jakieś 40 kilo... Przechodziłam przez wszystkie etapy. Byłam na siebie wściekła, czułam odrazę do samej siebie, nienawiść była tak wielka, że nie potrafiłam się spotykać z najlepszą przyjaciółką - trenerką... Po okresie ogólnego zobojętnienia wróciła znowu wściekłość... Aż przyszedł etap pogodzenia się z tym co się stało. I zaakceptowanie... Ta akceptacja nie była w pełni, ponieważ jak na treningi nie wracałam tak nie wracałam :/ Fakt, że najpierw nie mogłam bo nie miałam tej ciepłej wody w domu plus #zasraneremonty Potem, akcje z #chamordynator ITD. A teraz? Wczoraj mogłam się zmobilizować, ale... *Nie chciało mi się*.


Dziś obejrzałam ten lookbook i stwierdziłam, że naprawdę *chcę* coś zmienić. Jakbym wtedy nie przestała, jakbym nawet po nadrobieniu 10 kilo wróciła - w wadze 90 kilo miałam przebłysk powrotu do treningów to dziś wszystko wyglądałoby inaczej...


Ale... *CHCĘ* coś zmienić!


Plan jest następujący:
Dzisiaj sprzątam w domu, muszę usunąć wszelkie ślady po remoncie, ogarniam szufladę z fit-ciuchami. Segreguje te które są teraz dobre. Muszę znaleźć torbę na fitness.
Wieczorem dopijam wino... Dojadam lody...

Jutro... Ważenie? Mierzenie? Fit-zakupy!


Ojeju. #ZMIANY
  • awatar Perfect_Girl: Powodzenia ;) Mam nadzieję, że ci się uda :*
  • awatar More_Love: Trzymam za Ciebie kciuki! Wiem, że jest ciezko, sama przez to przechodzer, ale bedzier dobrze ! :*
  • awatar aphrooodite: trzymam kciuki :) powodzenia :) a filmik - lookbook - motywyujący w ch :O ja mogę się podzielić podobną historią - w zasadzie od gimnazjum wykres mojej wagi to sinusoida... Od wagi, w której czułam się wspaniale - na studniówce - dzieli mnie 38 kg :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

naswoim
 
Zagubiona mama: chcę podzielic nasz jeden duży pokój na dwa mniejsze i zrobić dla nas sypialnię i salon. Zastanawiam się tylko czy nie będę żalować? Może te pokoje będą za małe? Mam ja problemy ;)
  • awatar Tymkowa: Jakie beda wymiary tych podzielonych? :)
  • awatar Zagubiona mama: @Tymkowa: Jeden ok 170 x 380, a drugi 250 na 380 . Mniejsza byłaby sypialnia
  • awatar Tymkowa: @Zagubiona mama: ja bym zaryzykowala ;)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

wiatruszept
 
Czasami mam ochotę zniknąć.
Tak po prostu uciec.
Moje życie zawsze wypełniały odcienie szarości, kolor pojawiał się rzadko i na chwilę.
Od jakiegoś czasu czuję już zmęczenie i mam ochotę wszystko rzucić, zmienić, uciec od tego co mnie przytłacza.
Może nadszedł w końcu ten czas, że warto zaryzykować?
20495862_885725021580017_1929414539_o.jpg



P.S

Swoich sił próbuję tez na fb.. nie wiem sama dlaczego. Nie wiem po co.. ale może czas zacząć od małych zmian? Spróbować czegoś innego?
Zobaczymy.

web.facebook.com/Wiatru-Szept-455812848114191/
 

szalona1312
 
CO_SŁYCHAĆ_ŚWIECIE:

     "SPRÓBUJ.
  NIE WYJDZIE??TRUDNO!
    ALE SPRÓBUJ
images (1).jpg

 
  #Quin
 

voodocat
 
Jestem z siebie ... zacznijmy jednakże od początku. Minęły dwa tygodnie restrykcji za granicą. I patrząc na to z boku, osiągnęłam więcej niż planowałam, a wyszlo to naturalnie i całkowicie "niechcący". Jedna przemiana wynika z drugiej, ale nawzajem rozpędzają się w niespodziewanym tempie. Dopiero co muśnięty palcem pojedynczy klocek domino spadł na kolejny, stojący tuż za nim. Sąsiad przewrócił się również.

Domino pierwsze: drastycznie zmniejszył mi się żołądek, pierwszy raz od ponad roku jestem w stanie najeść się małą porcyjką. Psychicznie chce więcej, ale fizycznie nie mieszczę.
Domino drugie: Praktycznie pozbyłam się napadów. Porównując to z codziennymi atakami na lodówkę sprzed wyjazdu nie jestem w stanie zjeść dużego posiłku. Wiele produktów zaczyna mnie odrzucać i brzydzić, tracę na nie apetyt.
Domino trzecie: wprowadziłam regularnie ćwiczenia rozciągające i na spalanie tłuszczyku. Jestem w lepszej formie.
Domino czwarte: schudłam 3,5 kg. Trwało to 14 dni. Patrząc na to ile w trakcie całej podróży kosztowało mnie to zawziętości, poświęcenia i samodyscypliny jestem z siebie ...
wybitnie nie zadowolona.

Jednak nawet nezadowolona sylwetka musi podnieść ciało z materaca, zmienić plany w działania i pamiętać jedno.
Zaniedbany Ja to wciąż Ja. Czy chce by inni tak mnie odbierali?

Zdjęcia są moje.




IMG_0889.JPG


IMG_0897.JPG


IMG_0970.JPG


IMG_1012.JPG


IMG_1022.JPG


IMG_1125.JPG


IMG_1197.JPG


IMG_1231.JPG


IMG_1260.JPG


IMG_1263.JPG


IMG_1285.JPG


IMG_1286.JPG


IMG_1295.JPG


IMG_1298.JPG
 

timeisdancing
 
minęło pół roku odkąd pojawił się tu ostatni wpis, w tym czasie trochę się wydarzyło. Po pierwsze, jestem już ponad miesiąc po maturze i skończeniu szkoły, wow, dość dziwnie, że to tak już, koniec, a jeden z najważniejszych egzaminów mojego życia mam już za sobą, na szczęście w miarę opanowałam stres i było go mniej niż się spodziewałam. Teraz muszę się jakoś ukierunkować, w planach są studia którym dotyczy wiele wątpliwości, gdzieś tam w głowie wciąż mam tą myśl, że sobie nie poradzę, ale jednocześnie wiem, że nie mam zbytnio innego wyjścia.
Nawiązując do ostatniego postu i postanowień, niektórych zdrowych nawyków wciąż się trzymam, nie jadam smażonego ani zbyt tłustych rzeczy, co do ćwiczeń - poddałam się, ale nie zamierzam się do niczego zmuszać, na ćwiczenia może przyjść jeszcze czas.
Jeśli chodzi o zmiany w moim myśleniu to wszystko idzie powolutku w dobrym kierunku, na pewno w lepszym niż do tej pory. W tym miesiącu zaliczyłam dwa koncerty, a to akurat ma wiele wspólnego z pokonywaniem moich lęków. Organizacja wyjazdu do Warszawy spoczywała na mnie, krótka wycieczka po stolicy również! Musiałam też napisać do innej znajomej w sprawie drugiego koncertu. Chyba mogę być z siebie w jakiś sposób dumna, nie powiedziałam sobie "boję się, zostaję w domu" tylko wyszłam do ludzi  i dobrze się bawiłam :) Oprócz tych 2 koncertów, czeka mnie jeszcze jeden w sierpniu, który zapowiada się na o wiele większe wyzwanie, bo na obecną chwilę nie mam z kim jechać...
Michał, ten na którego temat pojawiło się tu wiele postów, wciąż gdzieś tam jest obecny w moim życiu, choć od tamtej pory spotkaliśmy się tylko raz i głównie piszemy. To cholernie skomplikowana sytuacja, potrafi być mega miły, nawet proponował mi, że po mnie przyjedzie autem na koncert, i ogólnie interesują go moje wyjazdy na koncerty, co mi się podoba bo potrzebuję takiej uwagi, ale momentami wyczuwam jakąś taką nachalność z jego strony, nie wiem, nawet zakłamanie? nie mam pojęcia jakie są w końcu jego intencje, nie odzywał się do mnie przez pół roku, a teraz piszemy jakby nigdy nic, i chce się spotkać proponując nalewkę, ale oczywiście wolę rozmawiać z nim na trzeźwo. Ostatnio gdy pisaliśmy troszkę się otworzyłam, napisałam, że boję się studiów, że jestem nieśmiała, niepewna siebie, a on, że on również taki jest, w co jakoś w ciąż nie mogę uwierzyć, no ale może... niektóre rzeczy mogłyby na to wskazywać. Ale jest bardzo przydatny jeśli chodzi o studia, nawet trochę mnie w tym wspiera, w końcu już sam jest studentem  i wie co i jak. Czas pokaże, jak to się potoczy, ale aktualnie nie chcę się bawić w żadne związki.
Kolejne posty chciałabym poświęcić na zrelacjonowanie moich koncertów, są to dla mnie bardzo ważne wydarzenia ;)
 

myvanityfair
 
Sezon na zmiany (w moim życiu) uważam oficjalnie za otwarty!

Pinger od teraz będzie moim pamiętnikiem, moim własnym magazynem, w którym podzielę się z Wami życiem, pasją, modą i urodą. Czyli.. wszystkim tym co kochamy. Zapraszam do wspólnej podróży.
large (9).jpg
 

lovesexnbeauty
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

imaginaryreality
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

keylaa858
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
MakeUpYourLife:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

weednesdayaddams
 
Jestem w trakcie czytania książki Ani Lewandowskiej.
Moje poglądy na życie powoli się zmieniają.
Jestem coraz starsza, w poważnym związku.
Za miesiąc ruszamy z urządzaniem pierwszego wspólnego mieszkania.
To będzie chyba dobry moment na rozpoczęcia życia "od nowa"
W zdrowym stylu..
Chcę tego dla siebie i dla Niego.
Dla Nas.
Pierwsza zmiana - ważenie się co tydzień, a nie codziennie.
Pierwsze ważenie odbędzie się jutro rano.


IMG_2057.JPG
 

naswoim
 
Zagubiona mama: Wziełam się dziś za sprzątanie w szafach. mimo ,że niedziela ;) Część zrobiona, reszta na jutro, bo robiło sie późno ,a trzeba było kolację zrobić i Lenka powoli do snu szykować. Jutro ma padac , więc idealny dzień na dokocznenie porządków w szafach. We wtorek jadę do 'mojej' biblioteki ,bo tam sa ksiazki których nie ma u nas. No i przeczytam Ch...owa Pani Domu :)
Torba rzeczy do rodzicow się zapełnia i nie mogę uwierzyć ,że to aż cała wielka torba z ikea . a jeszcze tydzień za nim pojedziemy do nich :D
 

naswoim
 
Zagubiona mama: Ja oszalałam! doczekałam się mojej kochanej łazienki wczesniej niż planowaliśmy. Teraz chcę ( juz , teraz , natychmiast! ) nową kuchnię! Zmiana mebli, koloru ścian, kafli. Nie wiem ile by wyniósł nas materiał, ale chcę i to bardzo. No i licze nasze oszczędności i kombinuje jak tu zrobić remont :/ !
 

wikipunk
 
Wiky the Metal-Punk!: Hejo ^^. To, że dzisiaj (08.03.2017r.) jest Dzień Kobiet to chyba wiedzą wszyscy. Więc wszystkiego najlepszego baby! :D. Jednak raczej mało kto wie, że dzisiaj Luna obchodzi swoje pierwsze urodziny! Niby jest taki zwyczaj, że robi się wpis ze zmianami u lalki z całego roku. U Luny nie było ich zbyt wiele. Jedyne co się zmieniło to to, że podcięłam jej włosy i kupiłam Obitsu 23 (dostałam ją z Pure Neemo). Po tygodniu w Obitsu pękła szyjka i nie było innego wyjścia jak wrócić do Pure Neemo. Nie pasowało mi tylko to, że ciałko ma nieruchome nadgarstki. Wpadłam na pewien pomysł i zmodyfikowałam dłonie od Obitsu tak, że pasują do Pure Neemo. Dzięki temu Luna może teraz w pełni ruszać rączkami ^^.
Poniżej wstawiam pierwsze zdjęcie, które zrobiłam Lunie, jedno zdjęcie z Blythką na Obitsu oraz jedno z ostatnich jakie jej zrobiłam :).
Luna.jpg

4.jpg

5.jpg

Mam wrażenie, że ten kawał plastiku mimo, że w rzeczywistości jest obiektem nieożywionym, wydoroślał :P.
Bardzo się cieszę, że ją mam :D.
Pokaż wszystkie (8) ›
 

karina10
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Haniya:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Kategorie blogów