Wpisy oznaczone tagiem "znajomi" (1000)  

gusia
 
Koleżanka którą ledwo toleruje i sąsiadka którą lubię. Sobotni poranek. Chcę się z tą drugą umówić, pisze przez przypadek do pierwszej. Gdy się orientuje jest już za późno. Motywuje się jednak aby iść bo wspólny basen jest kuszącą ofertą. Dziewczyny nic się nie zmieniły od 2 lat, jestem w stanie jakoś wytrzymać i tak nie mam nic innego do roboty a lubię wodę, mimo że w parku moczydło jest strasznie zimna. Na swój sposób lubię je, ale ich charaktery na dłuższą metę są nie do wytrzymania. Na wszelki wypadek jednak podpisałam obie dziewczyny nazwiskiem.
 

gusia
 
kumpel ze studiów władował się w toksyczny związek i choć właśnie zerwał się ze smyczy jest w kiepskiej kondycji i to mnie wybrał na powiernika

nie uśmiecha mi się, ale jestem mu coś winna - też mnie kiedyś wyciągał z dołka

od kiedy nie widzi we mnie potencjalnej partnerki rozmawiało mi się z nim łatwiej, teraz bywa że znów muszę się wysilać i przypominają mi się jazdy z innym depresyjnym kumplem i mam nadzieje że to nie powtórka z rozrywki, w psychoterapeutę nie chce mi się bawić a tak to trochę wyglada teraz
  • awatar Sweet Lemonade: emocje, uczucia, to nieodłączni towarzysze naszego życia, a najgorzej jest, kiedy przejmują kontrolę nad logicznym myśleniem.
  • awatar Gusia: w normalnym kraju pomoc specjalisty uzyskałby od razu, człowiek który wychodzi z toksycznego związku jest w sytuacji kryzysowej i różnie to się może skończyć, dobrze że chłopak ma wsparcie i że umiał się o nie zwrócić
  • awatar pushthebutton: @Gusia: bez przesady, zależy w jakim kraju ;) Poza tym chyba jednak w pierwszej kolejności powinnismy szukać rozmowy, wygadania się, zrozumienia, pomocy u bliskich - to są w końcu relacje społeczne, a nie od razu biec do specjalisty
Pokaż wszystkie (3) ›
 

gusia
 
Wczoraj zadzwoniła do mnie koleżanka mojej przyjaciółki, której nie widziałam od czasu jej wesela w sumie a nawet wtedy było niezręcznie. Od tego czasu może ze dwa-trzy razy rozmawiałyśmy. Ostatnio dawno. Odkąd ją znam niespecjalnie ją lubiłam. Teraz nagle dzwoni i zaprasza mnie na ślub za tydzień. Ze względu na Teskę byłam miła i nawet z nią  pogadałam chwilę. Ale od ślubu wykręciłam się nogą. Tak jak podejrzewałam wycofują jej się ludzie a ma opłacony obiad. Gdybym się dobrze czuła mogłabym jej tę przyjemność sprawić, gdyby choć wesele po ślubie robiła. A nie teleptać się przez pół polski dla osoby której nie lubię na mszę i obiad. Nawet dla przyjaciół tego nie zrobię. Pomodle się oczywiście za nią w sobotę, nawet napisze jej smsa z życzeniami. Ale to tyle z mojej strony.
 

gusia
 
Gadałam dziś sobie z Renatą - sąsiadką. Niesamowite że być może będę mieć koleżankę 20 lat starszą. Wysłałam jej zdjęcie w nowej sukience - robione w windzie - i skomentowała że mam fajne studio fotograficzne. Rozpoznała naszą windę. Fajnie jest z nią pisać i mam świadomość że mieszka dwa piętra niżej. Cudownie jest mieć w budynku znajomych. Całe życie tak było. Na bagateli wychowywała się moja mama a potem ja, w drugiej klatce mieszkała dziewczyna ktora chodziła ze mną do klasy w,podstawówce, a ona miała okno na sasiednie podwórko gdzie okna miała też inna nasza kolezanka. Każdego sąsiada znałam z imienia i nazwiska. Do tego ludzie mieszkający na tej samej ulicy. Po drugie stronie kolejna dziewczyna z podstawówki i jej rodzice, w budynku obok rodzina Kate. To było coś. Gdy byłam u Renaty obciąć włosy i opowiadała mi o ludziach w tym budynku poczułam radość że mam kogoś swojego po swojej stronie. Ona w tym budynku mieszka od urodzenia, ja od  5,5roku i jeszcze trochę pomieszkam. Muszę kiedyś nauczyć się tu żyć
 

mietowy.dzem
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
mietowy.dzem:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

gusia
 
Przyjechała dziś do nas przyjaciółka mamy. Od naszej rozmowy po śmierci jej kota zastanawiałam się czy jej nie podarować swojego pluszowego kota, ale jestem do niego bardzo przywiązana. Nie tylko dlatego że to prezent od Renki, po prostu to mój kot - co z tego że pluszowy i leży tylko. Jest. A raczej był. Bo jak tylko zobaczyłam ciocię mój radar zadziałał. Niby uśmiechnięta, jak zwykle z prezentami ale wyczułam u niej coś czego chyba nikt inny by nie zauważył, czego nie umiem nawet nazwać. I już nie wahałam się biorąc kota i dając cioci. W uszach miałam jej słowa że nie weźmie sobie następnego zwierzaka. Sama pamiętam doskonale jak straszne to uczucie gdy na rękach odchodzi ukochany kiciuś.  Ucieszyła się bardzo, spodobał jej się. Powiedziała że będzie z nim spać. No to jednak ma kolejnego kota. I choć mnie go brakuje i już myślę o zakupie kolejnego pluszanego kota (mając psa bojącego się kotów o prawdziwym mogę zapomnieć) to mam mega satysfakcję. Do Renaty pisałam że oddałam jej prezent. Dziewczyna też straciła kota. Zrozumiała na szczęście
 

gusia
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

gusia
 
Pędzę dziś rano na styk do psychologa.  Ktoś mnie zaczepia. Zatrzymuje sie i widzę panią (ciocie) Wandę. I choć czasu mam jak na lekarstwo a moja psycholog to koszmar wcielony i za nic nue chce się spóźnić to rozmawiam z nią chwilę.  W końcu znam kobietę ponad 20 lat i a jej bratanica jest moją bliską koleżanką
  • awatar Tooona: Dlaczego psycholog to koszmar wcielony?
  • awatar Gusia: @Tooona: nie dogadujemy się kompletnie
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gusia
 
W piątek dzwonił Paweł. Zapomniałam oddzwonić. Wczoraj zmobilizowałam się i do Kate zadzwoniłam. I jak zwykle cudownie się rozmawia.  W międzyczasie 2 razy on się odbija.  Stwierdziłam że oddzwonię.  Nieodebrał no to ja szczęśliwa. Oddzwonił niestety.  O dziwo pierwszy raz odkąd skończyliśmy studia dobrze się rozmawiało. A przynajmniej było o czym. Ma się odzywać.  Ok. Mnie tam pn wisi ale skoro jemu zależy proszę bardzo. Nie daję mu jednak fałszywych złudzeń. Nawet na przyciela
 

gusia
 
Dostałam wolne. Humor miałam zjechany. Napisałam do Krzyśka. Pracował. Miał czas. Przyjechał na herbatę. Zastanawiałam się trochę co z tego spotkania wyniknie. Nic poza szczerą rozmową dwugodzinną. Spodobałam mu się dlatego mnie odnalazł. Twierdzi że normalnie tak nie robi. Bardzo mu się u mnie w domu spodobało. Chwalił wystrój mamy pokoju. Bardzo miło mi się zrobiło. Chwilę napięcia przeżyłam gdy zeszło na tematy polityczne.  Na szczęście mamy podobne podejście.  Wyszło też że Laurę widział na centralnym z jaki siwym gościem. Szkoda że do mnie nie napisał.  Pytał o nią. Przejął się jak Aga i Marta. Powiedział że bedzie się modlił za nią. To bardzo miłe. Uwielbiam jego głos. Uwielbiam słuchać go jak mówi. Atrakcyjny to on dla mnie nie jest. Ale lubię jego bezpośredniość. Zresztą powoedział mi że ze mną może swobodnie rozmawiać bo łapie jego żarty
 

naswoim
 
Zagubiona mama: Mam takie problem ( oby tylko takie problemy mieć )
Usuwam z mojego internetowego otoczenia rzeczy , blogi,osoby, fora które w sumie nic mi nie dają w życiu. Przez ostatnie kilka dni codziennie usuwam po kilka osób z fb. Mam tam wiele znajomych,a to ze szkół,a to z różnych prac, a to z osiedla , a nawet niektóre z Was :) mam problem żeby usunąć ze znajomych osoby które już nie żyją. Mam ich chyba 5. Z jednej strony już ich nie ma to i po co ich mieć w znajomych , a z drugiej strony jakoś ciężko mi wciśnąć 'usuń ze znajomych'
 

gusia
 
Od rana ibrabiaamy czereśnie. Śmiałam się że miałam odpoczywać a trafiłam do obozu pracy. Ale moje tendencje do przerzedzania drzewa są większe od cioci. Ile mogłam pomogłam ale to 61 letnia ciotka na drzewo wlazła. Ja nie potrafię i się boje.  Pojemnik dała ciocia sąsiadom. Kilka godzin później przychodzi sąsiadka z kiełbaskami z grila. Sporo gałęzi poszło. Sąsiad do mnie bym spokojnie składowała je także i na wysokości jego żywopłotu i oferował pomoc. Mamy szczęście że po koledze babci trafiło  się miłe małżeństwo
 

gusia
 


Wciąż mam dreszcze jak to oglądam. Znam kierowcę lory - to kolega mojej mamy z pracy. Na filmie tego nie widać ale kierowcę ciężarówki na koniec wyrzuciło z samochodu. Cud że nic poważnego nikomu się nie stało. Pan Marek jest już w domu

40ton.net/film-pokazujacy-dzisiejszy-wypadek-dro…
 

 

Kategorie blogów