Wpisy oznaczone tagiem "znajomi" (1000)  

gusia
 
Od rana ibrabiaamy czereśnie. Śmiałam się że miałam odpoczywać a trafiłam do obozu pracy. Ale moje tendencje do przerzedzania drzewa są większe od cioci. Ile mogłam pomogłam ale to 61 letnia ciotka na drzewo wlazła. Ja nie potrafię i się boje.  Pojemnik dała ciocia sąsiadom. Kilka godzin później przychodzi sąsiadka z kiełbaskami z grila. Sporo gałęzi poszło. Sąsiad do mnie bym spokojnie składowała je także i na wysokości jego żywopłotu i oferował pomoc. Mamy szczęście że po koledze babci trafiło  się miłe małżeństwo
 

gusia
 


Wciąż mam dreszcze jak to oglądam. Znam kierowcę lory - to kolega mojej mamy z pracy. Na filmie tego nie widać ale kierowcę ciężarówki na koniec wyrzuciło z samochodu. Cud że nic poważnego nikomu się nie stało. Pan Marek jest już w domu

40ton.net/film-pokazujacy-dzisiejszy-wypadek-dro…
 

gusia
 
Idę po komunii pod swój filar gdzie stałam całą mszę. Przed sobą widzę mężczyznę bardzo przypominającego mi Roberta - brata ciotecznego kolezanki ze szkoły. Przygląm mu się niepewnie gdy słyszę równie niepewne "cześć" i jestem już przekonana że to człowiek którego znam ponad 20 lat. Z początku mówi że też mnie nie poznał.  Na weselu Kate nie było czasu pogadać no to teraz wychodząc z kościoła zatrzymuje sie i chwilę rozmawiamy.  Był u rodziców to wpadł do starej parafii. I pomyśleć że całą mszę staliśmy po przeciwnych stronach filaru :D
 

wariatkowo36
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

gusia
 
Debil. Dziś o 18 pisze do mnie i to przez fb czy będę w kościele to się spotkamy. Fb sprawdziłam  w autobusie do domu. I na pewno nie zamierzałam się wracać dla znajomego z przeszłości.
 

badattitude
 

Rodzimy się, przychodząc z niczym. Nie zależy nam na żadnym konkretnym przedmiocie. Nic nie należy i nie musi należeć do nas. Odczuwamy jedynie potrzebę głodu, bliskości matki, ciepła i tak dalej, i tak dalej...

silhouette-3230374_1920.jpg


Jesteśmy zdani wyłącznie na naszych opiekunów. Trochę jak pies, kot, czy inne zwierzątko domowe, prawda? Z tą różnicą, że człowiek się STAJE.

Tak, dobrze przeczytaliście. Człowiek nieustannie się staje i wielu udowodniło już, że dzieciństwo ma ogromny wpływ na dorosłe życie. Inspiracje takim stanem rzeczy jawią się również w literaturze, muzyce... Nie trzeba na to drobiazgowego uzasadnienia, bo my wszyscy stanowimy pewien dowód, zapisaną książkę, której nie wystarczy przeczytać raz i udawać, że się rozumie każde słowo, każdą metaforę i wspomnienie. I to przecież jest oczywiste, prawda?

Dlaczego niektórzy umierają tak wcześnie?

sunset-3087474_1280.jpg


Pytanie z tytułu wydaje się być czytelne i jednoznaczne. Czym jest śmierć, każdy doskonale wie. Nie chodzi mi tu jednak o zakończenie swojego żywota na ziemi. Bardziej o świadomość swojego ja, świadomość swojej autonomicznej natury. Człowiek może zgubić się (lub nie eufemizując; zepsuć się) na trzech etapach swojej życiowej drogi. Co ciekawsze, wszystkie dotyczą relacji międzyludzkich.

brothers-457237_1280.jpg


1. Rodzina.

Rodzice są pierwszym wzorcem dla młodego człowieka. Od ich nastawienia, zachowania względem dziecka i innych w dużej mierze zależy to, jakim będzie człowiekiem. Na niektóre rzeczy zaszczepione w dzieciństwie ma się nikły wpływ lub nie ma się go w ogóle. Rodzina stanowi fundament w kreowaniu naszej osobowości. Z domu bez miłości nie wyjdzie człowiek, który będzie myślał w pełni zdrowo. Co ważne, w późniejszych etapach człowiek wciąż podatny jest na zmiany i ewentualne zniszczenia, odchylenia.

startup-594090_1280.jpg


2. Środowisko szkolne, podwórkowe.

Kiedy dziecko nabywa świadomości swojego ja, zaczyna podejmować samodzielne decyzje. Nie są one jednak w całości podyktowane własnymi pobudkami. Jeśli dziecko nie przeżywało traumy w dzieciństwie, w grupie rówieśniczej dostrzeże różne kontrasty między ludźmi i nauczy się właściwie reagować. Istnieje też ryzyko, że dopiero na tym etapie osobowość pójdzie, kolokwializując, w złą stronę.

men-2425121_1280.jpg


3. Partner(ka) życiowy/a.

To oczywiste, że miłość ma ogromny wpływ na nasze postrzeganie rzeczywistości. Tyczy się to w szczególności tego, jakie były nasze pierwsze miłości. Może to odbijać się w przyszłości takim, a nie innym podejściem do innej osoby, którą obdarzymy uczuciem. To będzie życiowa lekcja, czy lęk i brak zaufania? Większość zależy od przeżytych poprzednio związków i ludzi, którzy mogli mieć na nas mniejszy lub większy wpływ.

Reasumując, nie chcę w tym wpisie stawiać człowieka na przegranej pozycji. Nie chcę przez to wszystko powiedzieć, że dorosły człowiek może czuć się usprawiedliwiony, kiedy krzywdzi ludzi lub czyni inne rzeczy, które wyniósł z domu. Stawiam tezę, że dzieciństwo, szkoła, ogólnie LUDZIE mają swój ważny udział w naszym procesie kształtowania się osobowości. Nie usprawiedliwia to nikogo, jednak jest ważne w procesie leczenia i/lub trenowania niektórych nawyków, zachowań i myśli. Powinniśmy po prostu umieć zauważyć, skąd wzięło się to i tamto. To pierwszy krok w dążeniu do jakiejkolwiek zmiany. :)
 

damonowa
 
zatopionawmarzeniach:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

gusia
 
... Renata się odezwie. Do Marty. Wystarczył jeden post na fb by ta zazdrośnica się odezwała.

- Tak to do Marty nigdy nie dzwoni - szepnął mi Paweł gdy dziewczyny rozmawiały

Mi to już wisi. Zawsze tak było u niej i u Agaty.

- Cały grudzień chorowałam, wiem że miałam się spotkać z Kasią - mówi a my słyszymy bo telefon na głośnik włączony. Marta nie ma przede mną ani mężem tajemnic. Słyszymy więc jak obiecuje że pod koniec miesiąca. Któryś już raz umawiają się.

-Ciekawe czy przyjadą, czy znów im coś w ostatniej chwili wypadnie - zastanawia sie Marta gdy odprowadza mnie na autobus, co zdarza sie raz od wielkiego dzwonu bo ja drogę znam a adres zapisany w  notesie i telefonie

Są ludzie i Ludzie. Też się rano źle czułam, też mi się nie chciało. Ale się umówiłam, obiecałam. Jestem. Ciasto też zrobiłam mimo że powiedziano mi iż nic nie muszę przywozić. Wiem, ale chcę. Taka już jestem
 

gusia
 
Zadzwoniłam dziś do mojej znajomej - to pedagog ode mnie z liceum. Mimo ze minęło ponad 12 lat jak jw ukończyłam nadal mamy kontakt. To taka fantastycznie ciepła i życzliwa kobieta. Trudno wyliczyć ile mi w życiu pomogła. Taki mój anioł stróż któremu można wszystko powiedzieć bez ryzyka krytyki czy oceny, naprawdę godna zaufania osoba a przy tym bardzo skromna. Opowiedziałam jej o ojcu. Już od dawna się do tego telefonu zbierałam. Chciałam po prostu by wiedziała co się u mnie dzieje bo wiedziałam że na pewno tego chce. Po nowym roku się spotkamy. Miliony lat jej nie widziałam
 

gusia
 
Odpisał Bocianowski że zajmuje się takimi sprawami i może pomóc po czym zadał mi serię pytań. Odpisałam. Pewnie bez spotkania się nie obejdzie. Z drugiej strony ojciec może umrzeć za parę miesięcy albo zaraz więc warto abym miała kogoś przy sobie kto mi powie co robić by nie mieć kłopotów. Naprawdę fajnego faceta mi Gośka poleciła
 

gusia
 
Wczoraj znowu z Renatą gadałam. Zaczęło się tradycyjnie od przepychanki na argumenty. Zmęczona tym już jestem. Powiedziałam parę słów za dużo i o dziwo podziałało bo jakby złagodziła ton i nawet wyszła z propozycją spotkania i nie pyszczyła ba zdanie że zawsze może do mnie przyjechać, nawet zaczęła się fajna rozmowa. Może dlatego że znowu coś chciała i zaraz się zacznie jazda od nowa. Ale nie nastawiam się w żadną mańkę. Będzie co ma być.
 

burzliwe-niebo
 
Wpis tylko dla znajomych
Sombra:

Wpis tylko dla znajomych

 

gusia
 
Nie mam szczęścia do facetów. Może dlatego mam trzech bratanków. Nie ważne. Nie ma co pisać. Najbardziej odchorowuje Karola. Z Wojtkiem tez myślałam że się znajomość zakończy. Tymczasem zadzwonił wczoraj z pretensjami że się nie odzywam. Pół żartem pół serio. I gadka poleciała przez prawie godzinę. W drodze do pracy przesiadam się koło jego domu. On pracuje na trasie którą ja jeżdżę. Los nas tak prowadzi gdzieś koło siebie. Znamy się już ponad 4 lata. Lubię z nim rozmawiać. Taki braterskie stosunek miałam zawsze do niego. Zresztą zbliżyliśmy się w najgorszym dla nas obojga czasie czasie. Widziałel mnie w różnych stanach, ja jego również. Wczoraj znowu super się rozmawiało. Często się śmiałam. To dobry chłopak i zaczynam mieć nadzieję że to przyjaciel na długie lata
 

gusia
 
On, dzis 22:14
Witaj Kasiu przepraszam że tak piszę o tej godzinie ale chciałem Cię przeprosić za moje zachowanie bo wiem że nie byłem dla Ciebie nie miły i źle się z tym czuję wiem nie mam nic na te usprawidliwienie ale jak możesz zadaj mi jakąś karę, ukarz mnie, a może lepszą karą będzie to jak lepiej zniknę z Twojego życia bo widać tam gdzie się pojawiam to tylko nie szczęścia przynoszę i zajmę się tym czym do tej pory się zajmowałem pracą. A więc dzięki za wszystko i się trzymaj .

Ja, godzinę później, zszokowana, na silnych emocjach :
Najbardziej zraniłeś nie mnie ale jednych z najbliższych mi na świecie ludzi - Teresę i Marka. I to o ich przebaczenie musisz się przede wszystkim starać. Od ich decyzji uzależniona jest moja. Sorki ale tak to wygląda w normalnej zdrowej relacji jaką jest moja przyjaźń z Ceglarkami. Nie planujesz nad sobą i swoimi emocjami. Bardzo mnie zaskoczyłes. Zachowywałeś się jakby szatan cie opętał. S ja zaczęłam nawet zastanawiać się pod jaką chorobę psychiczną podpasować twoje zachowanie. To nie jest Tomek jakiego znam. Mój kochany, dobry i serdeczny kolega. Musisz się zacząć leczyć. Bo nie panujesz nad sobą. Kiedyś możesz zrobić krzywdę sobie. Już zrobiłeś. I chyba doskonale o tym wiesz. Nie kasuje twojego numeru. Wciąż dobrze ci życzę i pomogę ci w potrzebie ale przede wszystkim ty musisz coś zrobić ze swoim życiem. Zgłosić się po pomoc specjalisty. Wszystko co pisałeś i piszesz o tym świadczy. Zrób coś ze swoim życiem, napraw relacje z moimi przyjaciółmi - co będzie bardzo trudne - i zgłoś się po pomoc. Inaczej nie widzę jak możemy się dalej kolegowac. Wiem że nie jesteś zły. Że to emocje przejęły nad tobą panowanie. Ale tego można się oduczyć. A ty wciąż masz po co i dla kogo. Bądź szczęśliwy -  cokolwiek postanowisz
_________________________________________

To się nie dzieje na prawdę. To jakiś matrix. Teresę i Marka tez przepraszał.  W rozmowie z przyjaciółmi uświadomiłam sobie że zachowanie Tomka ti klasyczna spirala agresji. On jest zaburzony.  Moim zdaniem to coś więcej niż DDA. Lubię chłopaka ale chociaż bardzo bym chciała nie mogę mu przebaczyć tak od razu bo będzie myślał że może rozeabiać i przepraszać. Póki nie zacznie się leczyć nie mogę się ładować jakikolwiek sposób w tą znajomość. Kiedy obrażał mnie i moich przyjaciół nie uroniłam łzy lecz chłodno go punktowałam. Teraz płacze. Bo naprawdę go lubię i chciałabym aby nadal był moim kolegą a czasem nawet przyjacielem. Póki co to nie możliwe. Boje się go. Pokazał wredne oblicze, to chore, może nawet opętane. Klasyczna scena filmowa. On jest smutny bo ją zranił a teraz żałuję iteskni.  Ona płacze bo tęskni i chciałaby mu wybaczyć ale nie może
  • awatar Tooona: Niektorych ludzi lepiej usunac ze swojego zycia, dla wlasnego zdrowia psychicznego, a czasem i bezpieczenstwa
  • awatar Gusia: @Tooona: jest w tym wiele racji, bardzo bym chciała mieć go blisko siebie, to dobry chłopak, ale wiem doskonale że jeśli nie podejmie poważnych kroków ku zmianie samego siebie to nie widzę przyszłości tej znajomości, nie zamierzam być ofiarą przemocy psychicznej z jego strony
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gusia
 
Dla mnie jazdy tomkowe skończyły się przedwczoraj do Marka jeszcze wczoraj pisał samw nieprzyjemne rzeczy na mój, jego i jego żony temat. Teresa wczoraj aż zadzwoniła wieczorem zmęczona tą sytuacją. Marek stwierdził że będzie chciał się z nim spotkać jak ochłonie trochę by oddać kasę i nie chce go więcej widzieć. Ich wspólna koleżanka na którą się powołuje wie już o całej sprawie. Teresa nie ma wątpliwości po czyjej stronie stanie. Chłopak nie wie jeszcze ile właśnie stracił
 

gusia
 
Po dwóch dniach przepychanki z Tomkiem i gorącej linii z Teską i Markiem nastąpił błogi spokój i aż dziwnie mi
 

gusia
 
Myślałam że z Tomka będzie co najmniej dobry kumpel. Wczoraj zaczęła się przepychanka słowna. Bo w niedziele graliśmy w grę słowną i jeszcze go namawiałyśmy by wykazał się elokwencją. To co zaczęło się od przykrej dla mnie i Teresy krytyki skończyło się na jego wyzwiskach. Oczywiście wszystko przekazałam do przyjaciół. Marek który zainterweniował został wyzwany od śmieci.

Cóż. 35 letnie dziecko z DDA nie wykorzystało szansy posiadania normalnych, fajnych przyjaciół.

Ja (mam nadzieje bo starałam się) nie zniżyłam do jego poziomu słownictwa nazywając jedynie jego zachowanie po imieniu i wytykając mu błędne myślenie.

Trudno, na szczęście nie zdążyłam się jeszcze do niego przywiązać. Nawet zdjęcie nie wylądowało na szafie. Jakaś była tego przyczyna
  • awatar Szkotka: :( smutne..
  • awatar Gusia: @Szkotka: może i tak, ale przynajmniej wiem jaki to człowiek
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gusia
 
Okazało się że znam osobę z uszkodzeniem kręgosłupa po Scheuermannie. Piętnaście lat ponad po diagnozie (osób poznanych na rehabilitacji nie liczę)
 

gusia
 
Za 10 dni przyjeżdża pomóc mi w remoncie. Łapie się na tym że tęsknnie za jego smsami i rozmowami. Ale nie wolno mi pisać. Nie wolno mi się bardziej angażować, tym bardziej nie wolno mi w to jego wciągać. Nie wolno mi marzyć o czymś co nierealne, co nigdy się nie stanie, tylko dlatego że samotność trochę za bardzo mnie dopadła. Będziemy sami przez 3 dni ale do niczego nie dojdzie. Nie mogę sobie pozwolić by stracić człwieka z którym wiąże wielkie plany że kiedyś możemy być przyjaciółmi.
  • awatar Szkotka: Szkoda...
  • awatar Amfitryta: kto nie ryzykuje ten nie wygrywa ...
  • awatar Gusia: @Amfitryta: to nie jest facet na chwile do tego ma potężne problemy emocjonalne, cokolwiek więcej między nami zniszczy rodzącą sie pięknie przyjaźń
Pokaż wszystkie (3) ›
 

gusia
 
Mam pierwszorzędnie posrane geny. Gdyby nie to kto wie jak ułożyłoby mi się życie. Tom to super facet. ALE emocjonalnie przypomina mnie z przed kilku lat. Gdybym była normalna mielibyśmy szansę. Gdyby on był normalny mogłabym marzyć o innym życiu. Jestem jaka jestem. On jest jaki jest. Z tego chleba mąki nie będzie. Lepiej wziąć winę na siebie, przynajmniej go nie zranie. Pozostaje tylko mieć nadzieję że chociaż przyjaźń uda się zbudować. Mimo że będę zabijać nawet jego marzenia o nas.  Gdybym....  Nie,  nie ma co gdybać, nie ma co lać łez. Będzie co ma być.
 

zwariowanawariatka
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

 

Kategorie blogów