Wpisy oznaczone tagiem "zwiedzanie" (167)  

liliofficial
 
Hej, jak tam u was? :D U mnie może być. :) Wczoraj miałam w szkole kartkówke z matematyki i sprawdzian z przedsiębiorczości. Myślałam, że nic nie umiem ale chyba nie poszło mi najgorzej. :D A dzisiaj była wycieczka w trakcie lekcji. Firma w której byliśmy produkuje dzianiny (rodzaj materiału) i wyroby z niej. :P Zobaczyłam parę ciekawych maszyn krawieckich. Nawet mi się tam podobało. ^^

W tym wpisie opowiem wam trochę gdzie byłam w ostatnią niedziele. Pozwiedzałam trochę w pewnym sensie Poznań. Najpierw byłam na Placu Wolności. Stała tam ciężarówka z Coca-Coli. Porobiłam tylko zdjęcia, bo wszędzie stały wielkie kolejki.
IMG_20171215_071603_033.jpg
IMG_20171215_071439_395.jpg
Widać jaki tam był tłum. :P Była tam też jedna moja przyjaciółka i parę koleżanek jednak z żadną się nie spotkałyśmy po drodze. Za to widziałam stojący na placu diabelski młyn. Zawsze chciałam się tym przejechać ale nie miałam okazji. Tym razem powstrzymało mnie zimno i długa kolejka.
IMG_20171215_071717_078.jpg
Następnie poszłam w kierunku Starego Rynku. Odbywał się tam festiwal rzeźb lodowych, czyli Poznań Ice Festival.
IMG_20171215_071832_987.jpg
IMG_20171215_072356_093.jpg
Trochę mało mi się wydawało tych rzeźb na pierwszy rzut oka porównując z zeszłym rokiem ale gdy porobiłam wszystkim zdjęcia okazało się ich wcale nie tak mało. A oto moje zdjęcia:
IMG_20171215_072711_564.jpg
IMG_20171215_072905_607.jpg
IMG_20171215_073111_152.jpg
IMG_20171215_073347_054.jpg
IMG_20171215_073522_313.jpg
IMG_20171215_075448_589.jpg
IMG_20171215_075617_760.jpg
IMG_20171215_075725_389.jpg
Według mnie najładniejsza jest właśnie ta ostatnia dziewczyna. ^^

Jednocześnie na Starym Rynku było mnóstwo różnych stoisk z ozdobami świątecznymi i nie tylko, oraz z jedzeniem.  Te lampy na pierwszym zdjęciu poniżej wydawały mi się ciekawe.
IMG_20171215_072154_277.jpg
IMG_20171215_071937_203.jpg
IMG_20171215_072037_438.jpg
Ja nie kupowałam ozdób bo myślę że mam ich już sporo. Kupilam za to gorącą czekoladę i gofra z wiśniami i polewą czekoladową a potem znalazłam jeszcze to stoisko ze słodkim i kupiłam lizaka oraz 4 krótkie żelki.
IMG_20171215_084533_511.jpg
IMG_20171215_084643_580.jpg
Niedługo po ogłoszeniu wyników konkursu na rzeźbę lodową odbył się pokaz świateł/laserów. Byłam drugi raz na czymś takim i było bardzo fajnie. Szkoda tylko że tak zimno.
IMG_20171215_075935_484.jpg
IMG_20171215_084417_909.jpg
IMG_20171215_080115_239.jpg
Uważam ten dzień za udany. Bardzo lubię chodzić na takie różne rzeczy. :D Każda możliwość wyjścia z domu, zobaczenia czegoś ciekawego, porobienia zdjęć jest dobra. :D

Wracając do domu miałam małą wpadkę. :P Wychodząc z domu ubrałam tenisówki, bo wiedziałam, że będę na Starym Rynku a tam nie wygodnie chodzi się w botkach na obcasach przez wyłożone kamieniami ulice. Nie zapowiadało się na deszcz więc poszłam i wszystko było ok jednak podczas powrotu do domu zaczął nagle padać śnieg i przemokły mi buty. XDDD
IMG_20171215_091507_351.jpg

Zabawa w zgadywanie tytułu chyba się przyjęła. Literki odgadnięte wstawiłam w tytuł a nie pasujące są poniżej.
Snapchat-583633129.jpg
Przypomnienie zasad:
- jest to zabawa w zgadywanie tytułu mojej nowej książki
- piszesz dowolną literkę której jeszcze wyżej nie ma a ja wstawiam w puste miejsca jeśli trafione
- jeśli wiesz już jaki to tytuł piszesz go
- nagrodą za odgadnięcie jest pojawienie się w jednym z rozdziałów, razem zaprojektujemy wygląd postaci, nadasz jej imię oraz funkcje jaką będzie pełnić a ja wymyślę krótki epizod z tą postacią
Powodzenia :)

Piosenka na dziś: Fifth Harmony - "Deliver"

Dziwne... Jak ją pierwszy raz słyszałam to mi się w ogóle nie podobała. Teraz mi się podoba. XDD




Do następnego wpisu,
Lili

PS: Poprawiłam pomyłkę w poprzednim wpisie. Zauważyłam sama, że wstawiłam dwa identyczne zdjęcia zamiast różnych. Już wszystko jest ok. :) Jedynie nowo dodane zdjęcie nie chce pokazać się na głównej stronie mojego bloga. :/ Tego nie jestem w stanie naprawić... :(
 

burzliwe-niebo
 
Sombra:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

gdzietuwyjsckrakow
 
W ramach przygotowań do wyjazdu do Wiednia oglądałam filmy z stolicą Austrii w tle. Obok zaskakującego “Iluzjonisty”, pozytywnie nastrajającego “Przed wschodem słońca” obejrzałam również filmy biograficzne o Mozarcie
i Beethovenie.

22237045_1409693269077984_1311624099_n.jpg

Po zobaczeniu “Amadeusza”, oraz dwóch filmów
o Ludwigu van Beethovenie: “Kopia mistrza”
i “Wieczna miłość”, postanowiłam zwiedzić ich mieszkania, obecnie jedne z muzeów w Wiedniu.

Dom Mozarta

Kamienica, w której niegdyś mieszkała Wolfgang Amadeusz Mozart mieści się w samym centrum Wiednia. Z filmu wiedziałam, że Mozart był dość zarozumiały, bardzo kochliwy, (co po cichu znosiła jego kochająca żona- Konstancja) oraz rozrzutny. Zupełnie nie potrafił oszczędzać, przegrywał
w grach hazardowych fortunę, co odbijało się niekorzystnie na jego rodzinie. W dniu śmierci Mozarta jego rodzina była tak biedna, że pochowano go w zbiorowej mogile dla ubogich. Dopiero parędziesiąt lat później władze Austrii wystawiły mu pomnik. Ten tryb życia można dostrzec zwiedzając jego dawne mieszkanie, a właściwie podziwiając puste ściany pomieszczeń, w których żył i tworzył geniusz. Patrząc na kołyskę jego syna (mebel nie miał dna), odrapany tynk, który odkrywał jak kiedyś był pomalowany pokój, miałam wrażenie, że Mozart faktycznie przegrał wszystko
w karty. Z audio przewodnika dowiedziałam się, że często prosił o pożyczki Straussa. Niewątpliwie jednak był geniuszem. Już w wieku 5 lat skomponował swój pierwszy utwór, a jego rękopisy, których kilka znajduje się w wiedeńskim muzeum,  nie mają naniesionej ani jednej poprawki. Miał rację mówiąc, że “muzykę ma w głowie”.
Bilet do muzeum kosztuje aż 11 euro i gdyby nie darmowe wejście, do którego upoważniała nas Vienna Pass, byłabym rozczarowana. W domu Mozarta eksponatów jest jak na lekarstwo, a wstęp wynosi nieproporcjonalnie dużo do tego, co możemy tam zobaczyć.

Wiedeń jest ogromnym miastem. Wszystko ma monumentalne: zabytki budynki. Nawet centrum Wiednia jest zaskakująco duże. Dom Beethovena również znajduje się w centrum, ale znacznie dalej od katedry świętego Szczepana niż dom Mozarta. Powiem szczerze, że ciężko trafić do mieszkania Beethovena, bo szyld tego muzeum jest wielkości znaczka pocztowego. Wstęp obejmowało nasze Vienna Pass, ale bez niego zapłacilibyśmy 5 euro. Po obejrzeniu filmów “Kopia mistrza” i “Wieczna miłość” wiedziałam, że Ludwig van Beethoven był furiatem, cholerykiem i samotnikiem. Do końca życia mieszkał sam i nie związał się na stałe
z nikim. Uważam, że jego biografia pełna intrygujących wydarzeń i traum z dzieciństwa, którymi można tłumaczyć jego dorosłe zachowanie, jest o wiele bardziej interesująca niż Mozarta. To Beethoven powinien być uważany za mistrza numer jeden i to jego wizerunek powinien zdobić te wszystkie pamiątki. Nie jest tak, ponieważ wydaje się on mnie charyzmatyczną postacią niż Mozart.

22278645_1409691742411470_1147079452_n.jpg

Apartament Beethovena również nie powala ilością eksponatów. Jest dużo jego portretów, innych obrazów, rękopisy (dla odmiany ostro pokreślone,
z mnóstwem poprawek), no i najważniejsze- fortepian. Całe muzeum można zwiedzić w około 5 minut, a w każdą pierwsza niedzielę miesiąca wstęp jest darmowy.

22215121_1409691372411507_197954322_n.jpg

Podsumowując, nie uważam, aby domy kompozytorów były obowiązkowym punktem zwiedzania Wiednia. Nie żałuje, że w nich byłam, ale polecam je dla osób, które naprawdę interesują się muzyką klasyczną
i mistrzami gatunku.
Ogólna ocena:
Dom Mozarta: 5/10
Dom Beethovena 6/10

22214955_1409691565744821_1923599809_n.jpg
 

visiton
 
VisitON: Luksusowe apartamenty w Krakowie? Mamy na to kilka ciekawych pomysłów. Sprawdź ofertę royaltown i przekonaj się w jakim komforcie można wypoczywać w jednym z najpiękniejszych miast w Polsce!

visiton.pl/(…)5177-apartamenty-przy-ulicy-pilsudski…
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Gdy będąc w gimnazjum pierwszy raz usłyszałam
o wiedeńskim muzeum, w którym są pokazane wszystkie gatunki zwierząt, szkielety dinozaurów i kamienie, od razu zapragnęłam je zobaczyć. We wrześniu 2017 moje marzenie się spełniło.

22264503_1409693249077986_1495525357_n.jpg


22290414_1409693175744660_571369983_n.jpg

Muzeum Historii Naturalnej było pierwszym
i najważniejszym, (jeśli chodzi o zwiedzanie) punktem naszej wycieczki. Karta Vienna Pass uprawniała nas do darmowego wejścia bez kolejki. Normalnie bilet kosztuje 10 euro.
Muzeum jest ogromne i posiada dwa gigantyczne piętra z niezliczona ilością eksponatów.
My zaczęliśmy zwiedzanie od góry, czyli od zwierząt. Byłam wniebowzięta tym, że mam okazję przekonać się, jakiej wielkości są okazy, które znam tylko z telewizji lub dalekiej odległości w zoo. Zachwyciły mnie lwy, ogromne niedźwiedzie, szkielet wieloryba
i inni przedstawiciele różnych gatunków, czasem takich, o których istnieniu nie miałam pojęcia. Nie wiem czy wszystkie zwierzęta w Muzeum Historii Naturalnej są wypchane.

22214997_1409693255744652_757143832_n.jpg


22290282_1409693205744657_1762715737_n.jpg


22215154_1409693222411322_1336370303_n.jpg


22264488_1409693262411318_465195640_n.jpg


22264574_1409693242411320_481465967_n.jpg


Chciałabym myśleć, że tak i że wszystko, co tam oglądałam kiedyś żyło, ale do bólu sztuczny krokodyl (aligator?) rozwiał moje nadzieje.

22237291_1409692899078021_2090945150_n.jpg


22237230_1409693145744663_1971583910_n.jpg


Z ptaków najbardziej podobał mi się Dodo i inne ogromne okazy. Wielkie wrażenie zrobiła na mnie ogromna ilość małych ptaszków, szczególnie, gdy pomyślałam ile ludzi musiało włożyć ogrom swojej pracy, aby stworzyć wystawę z tak drobnych elementów.

22236537_1409693072411337_1006316783_n.jpg


22215150_1409693092411335_638421829_n.jpg


22278771_1409693035744674_1751656602_n.jpg


22278711_1409693115744666_1949186613_n.jpg


22236358_1409693055744672_1649465576_n.jpg


Z racji tego, że lubię gady byłam niezwykle szczęśliwa oglądając węże i jaszczurki.

22236485_1409692715744706_1664680199_n.jpg


22264540_1409692812411363_356828726_n.jpg


22278468_1409692749078036_2053380106_n.jpg

Mieszkańcy najdalszych głębin mórz i oceanów również stanowią ciekawy punkt w Muzeum Historii Naturalnej.

22278402_1409692955744682_707266591_n.jpg

Po zwiedzeniu imponującego drugiego piętra przyszedł czas na “truskawkę na torcie”, czyli pierwsze piętro. Tak, bardziej byliśmy zainteresowani kamieniami, kośćmi i skamielinami niż zwierzętami.

Trasa zaczyna się od ekstremalnie dużego
i przepięknego zbioru kamieni i minerałów. Prawdziwy raj dla geologów.

22237188_1409692919078019_1531115657_n.jpg


Następnie przechodzimy do sal, w których archeolodzy popadną w zachwyt nad znaleziskami należącymi do człowieka pierwotnego. Tutaj również antropolodzy będą mogli zagłębić się w ewolucję gatunku homo sapiens.

22236475_1409692845744693_1880414163_n.jpg


22264500_1409692699078041_361700720_n.jpg

Paleontolodzy też znajdą coś dla siebie, ponieważ muzeum posiada imponujący zbiór skamieniałości, które zdradzają jak wyglądały pradawne organizmy.

22264924_1409692695744708_1787584255_n.jpg


22236085_1409692745744703_454606520_n.jpg


No i oczywiście najlepsze. Dinozaury! A właściwie szkielety dinozaurów, których zobaczenia nie mogłam się doczekać. Spędziliśmy w tej sali najwięcej czasu wprawieni w zachwyt i zdziwienie faktem, że takie groźne kolosy niegdyś żyły na naszej planecie. To doświadczenie jest czymś niezwykłym. Czymś, co sprawia, że dinozaury przestają być już tylko istotami z filmów Steven Spielberg, a stają się historią, która miała miejsce tak samo jak wczorajszy dzień.

22264656_1409692852411359_782840642_n.jpg


22215194_1409692785744699_1185113074_n.jpg


22236343_1409692662411378_1061954327_n.jpg


22264600_1409692865744691_485673659_n.jpg


22264857_1409692945744683_1368618705_n.jpg

Pierwsze piętro muzeum to miejsce, gdzie zobaczymy jeden z jego najcenniejszych eksponatów, wyrzeźbioną 22-24 tysięcy lat temu Wenus z Willendorfu. Myślałam, że jest większa, ale fakt, że patrzę na coś, co ma tyle tysięcy lat i tak robi wrażenie.

22278839_1409692762411368_1508652148_n.jpg


Na uwagę zasługują nie tylko eksponaty muzeum, ale również samo jego wnętrze np. niesamowita kopuła pełna dekoracji, ogromne kamienne posągi i schody lub płaskorzeźby z gadami dopasowane tematycznie do sali ze szkieletami dinozaurów.

22215267_1409692625744715_2082305739_n.jpg


22215191_1409692925744685_1944243233_n.jpg


22264832_1409692862411358_1348966725_n.jpg


Podsumowując, co tu dużo mówić, Muzeum Historii Naturalnej to najlepsze muzeum, w jakim w życiu byłam i polecam je każdemu.
Ogólna ocena 10/10.

22236478_1409693192411325_1996392939_n.jpg


22236573_1409693049078006_1528160598_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Cztery dni w stolicy Austrii. Na taką wyprawę, wiadomo potrzebny jest hotel. A z wyprawy, wiadomo przywozi się pamiątki, których tym razem mam wyjątkowo dużo.

22236397_1409691765744801_1452863591_n.jpg

Hotel Debo Pension

Standardowo do rezerwacji hotelu użyliśmy booking.com. Póki, co portal jeszcze nigdy mnie nie zawiódł.
Poszukiwaliśmy noclegu blisko centrum, w dogodnej odległości od dworca autobusowego i w dobrej cenie. Oczywiście w grę wchodziły tylko pokoje
z łazienką oraz śniadanie wliczone w ofertę.
Zdecydowaliśmy się na Debo Pansion. Za trzy noclegi zapłaciliśmy 1013 zł. To dużo biorąc pod uwagę to, co zaoferował nam hotel.
Lokalizacja owszem w dobrej dzielnicy- Neubau wprost usianej klimatycznymi knajpkami i
w niedalekiej odległości od centrum. Dojście do pomnika Marii Teresy i Hofburg zajmowało nam nie więcej niż 10 min. W okolicy hotelu znajdował się sklep spożywczy Billa z przystępnymi cenami, ale oczywiście otwarty tylko do 18 (niestety, jak wszystkie sklepy w Wiedniu).
Debo Pansion znajduje się na Zieglergasse 18, blisko stacji metra, dlatego dojazd z dworca autobusowego (około 2,50 euro za bilet ważny godzinę) był szybki i łatwy. Jechaliśmy liniami 1 i 3 z przesiadka na Stephansplatz.

22215232_1409693765744601_508975545_n.jpg

Obsługa hotelu była hmmm… specyficzna. Z jednej strony miła, z drugiej wyniosła i szorstka. Jeśli chodzi o pokój to zdał egzamin całkiem dobrze. Odpowiednia ilość miejsca oraz półek, w miarę wygodne łóżko, codzienne sprzątanie, czysta łazienka z kosmetykami, ręcznikami i suszarką. Istotną sprawą dla mnie była odpowiednia ilość gniazdek elektrycznych, dzięki której mogliśmy ładować na raz dwa telefony, powerbank, korzystać z telewizora i prostownicy. Na plus było też wygodne rozmieszczenie włączników świateł- przy łóżku i przy drzwiach. Uroczym akcentem okazały się herbatniczki na poduszkach.

22215070_1409693579077953_1764180915_n.jpg

Jedyne, co mnie zastanawia to brak wykładziny hotelowej, która w Polsce w trzygwiazdkowych hotelach chyba jest standardem. No, ale parkiet
w Debo Pension mi nie przeszkadzał.
Rozczarowało mnie natomiast śniadanie. W Berlinie za mniejszą kasę śniadanie było o niebo, ale to naprawdę o niebo lepsze. Tutaj standardowe śniadanie kontynentalne: wędliny, sery, pieczywo, warzywa, dżemy, miód, Nutella, jajka, kilka rodzajów płatków, mleko, jogurt, kawa, herbata, sok. Bonusem były owoce i rogaliki o ile przyszło się odpowiednio wcześnie, bo gdy coś się skończyło obsługa wcale nie dokładała (?!). Za taką cenę oczekiwałam nie tylko piękniej rustykalnej jadalni- a taka była, ale również mega wypasionego śniadania.

22236247_1409693572411287_1488203543_n.jpg


22215298_1409693589077952_1182063544_n.jpg

Pamiątki

Myślimy Wiedeń i co przychodzi nam do głowy? Piwo i kawa. Zaopatrzyliśmy się w sporo, szczególnie tego pierwszego. Do tego jeszcze wyśmienite Austriackie wino. Dobrą pamiątką są również słodycze. Zwłaszcza kulki Mozarta nadziewane marcepanem i wafelki firmy Manner, której logiem jest wizytówka Wiednia, czyli katedra św. Szczepana. Ogólnie polecam całą masę słodkości, których nie można dostać w Polsce- tych od Milki oraz od rodzimych austriackich producentów.

22237222_1409693302411314_1117916141_n.jpg

Z mocniejszych alkoholi ciekawą opcją na pamiątkę jest Stroh- 80% trunek z buraków cukrowych, który jest produkowany w Austrii. Kupiliśmy też Shnapps’a, którego nigdy dotąd nie spotkaliśmy
w Polsce.

22237289_1409691205744857_492512911_n.jpg

Nie mogłam pominąć standardowych pamiątek jak pocztówki czy naszywka z wiedeńskiego Hard Rock Cafe. Razem z ukochanym kupujemy magnesy na lodówkę w miejscach, które odwiedzamy wspólnie.
Z Wiednia przywieźliśmy ten z “Pocałunkiem” Gustava Klimta, który znajduje się w zbiorach Belwederu i wiedeńczycy zrobili z niego znak rozpoznawczy miasta.
Humorystyczną pamiątką jest breloczek z napisem “We don't have kangaroos in Austria”. Bodźcem do powstania gadżetów z tym hasłem byli zapewne ludzie mylący Austrie z Australią i oczekujący spotkania kangurów w środkowoeuropejskim kraju.
Całkowicie niezwykłą pamiątka jest dla mnie szklana kulka. Ludzie często przywożą je
z podróży, ale to jest moja pierwsza. Zwykle stawiałam na inne suweniry. Dlaczego teraz zmieniłam zdanie? Ponieważ to właśnie w Wiedniu bracia Erwin i Ludwik Perzy otworzyli pierwszy sklep ze szklanymi śniegowymi kulami, który działa do dziś. Kulki wypełnione wodą i białymi drobinkami miały wzmocnić światło lampy chirurgicznej, ale wspomniane drobinki przypominały Erwinowi śnieg, więc wpadł na pomysł umieszczenia w środku popularnych budynków
i sprzedaży wynalazku, jako dekoracji. Można, zatem stwierdzić, że szklana, śniegowa kula narodziła się w Wiedniu. Dlatego jest idealną pamiątką z tego miasta. Oczywiście obok góry słodyczy i piwa.

22237296_1409690259078285_155854690_n.jpg

Podsumowując, jeśli nie zależy Wam na wystrzelonym w kosmos śniadaniu to podczas pobytu w Wiedniu zanotujcie, w Debo Pension i koniecznie kupcie wymienione wyżej pamiątki. No i nie spodziewajcie się kangurów ;) Chyba, że w Muzeum Historii Naturalnej.
Ogólna ocena Debo Pension: 7/10

22236300_1409691369078174_396793658_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Zakochałam się w Mazurach. Chcemy tam wrócić własnymi czterema kółkami i jeździć od jednej urokliwej miejscowości do drugiej, od jednego pięknego jeziora do drugiego.
Jednak zanim to nastąpi, opowiem Wam, dlaczego polubiłam Giżycko oraz gdzie warto się zatrzymać, a gdzie pójść na spacer.

14193871_1055828704464444_1355557969_n.jpg

Apart Hotel Giżycko

14159284_1055837884463526_883855634_n.jpg

Hotel położony jest w dobrej lokalizacji. W samym centrum oraz niedaleko od dworca PKP i PKS. Do plażę przy jeziorze Niegocin idzie się spacerowym tempem około 10 minut.
Obsługa hotelu była niezwykle miła i sumiennie wykonywała swoją pracę> Każdego dnia mieliśmy dobrze posprzątany pokój i uzupełnione braki
w kosmetykach czy bieliźnie hotelowej.
Wystrój przypadł mi do gustu: minimalistyczny, nowoczesny i praktyczny. Odpowiednia ilość gniazdek elektrycznych i turbo miękkie łóżko.

14137830_1055838071130174_345157836_n.jpg


14138522_1055838057796842_503780448_n.jpg

Jednakże najbardziej zakochałam się w prysznicu. Deszczownica, odpływ liniowy i ułożenie na całej ścianie łazienki to jest to, czego zapragnęłam
w swoim mieszkaniu.

14169675_1055838084463506_1177903543_n.jpg


14159282_1055838041130177_7859835_n.jpg

Biorąc pod uwagę, że hotel nie był tani dziwi mnie niska, jakość śniadań. Po pierwsze trzeba było na nie przejść do całkowicie innego budynku- restauracji oddalonej o kilkaset metrów. Po drugie za taką cenę spodziewałam się większego wyboru
i mniejszego ścisku.

14182142_1055836581130323_461768592_n.jpg

Pomimo minusów polecam Apart Hotel Giżycko dla osób chcących spędzić w tym uroczym miasteczku kilka dni.
No właśnie, co do uroków Giżycka to jest ich sporo.
Miasteczko jest idealne do zwiedzenia w jeden, góra dwa dni licząc pobyt nad jeziorem i rejs statkiem.
Polecam spacer uliczkami miasta i podziwianie takich atrakcji turystycznych jak mieszczący się
w samym centrum Kościół Ewangelicki

14159917_1055828394464475_210980414_n.jpg

oraz Wieża Ciśnień, na której znajduje się punkt widokowy i muzeum.

14172093_1055829121131069_1681545240_n.jpg

Spacerując (lub jadąc rowerem) po Giżycku można dojść na Wzgórze św. Brunona. Wybraliśmy się tam pierwszego dnia, gdy akurat padało, ale wierzę, że widok ze wzgórza na Niegocin musi być naprawdę piękny bez tej mgły.

14182561_1055829264464388_180661236_n.jpg


14182364_1055829277797720_45399809_n.jpg

Uznaliśmy, że skoro jesteśmy w okolicy to przejdziemy się od razu do Twierdzy Boyen. To nie był dobry pomysł. Po pierwsze to wcale nie było “w okolicy”, po drugie piękne ścieżki spacerowo- rowerowe właśnie się skończyły i mieliśmy do wyboru tuptanie ruchliwą drogą bez pobocza lub lasem. Wybraliśmy las. Jakieś nikłe ścieżki tam były, ale niewiele dawały i zgubiliśmy się kilka razy. Cud, że nie złapaliśmy kleszczy. Do bardzo długim spacerze dotarliśmy do Twierdzy.

14193690_1055829211131060_1772801138_n.jpg

Fort został wzniesiony na przełomie 1843 i 1855 roku. Przez pewien okres czasu stanowił główny punkt obrony Prus Wschodnich. Twierdza Boyen znakomicie wywiązywała się ze swojej funkcji podczas I wojny światowej, zdobyta została
w trakcie II wojny światowej przez wojska III Frontu Białoruskiego, z tym, że podczas jej oddania nie padł ani jeden strzał. Teren Twierdzy Boyen zajmuje około 100ha.

14111785_1055829131131068_436410646_n.jpg

Obiekt niewątpliwie zainteresuje osoby lubiące zwiedzać stare fortyfikacje i pasjonujące się wojenna historią. Osobiście pierwszy raz zwiedzałam jakąkolwiek twierdzę i było to dość interesujące, przynajmniej na początku. Fort oferuje trzy trasy dla zwiedzających. Zdecydowaliśmy się na tą średniej długości. Myślę, że najkrótsza wystarczyłaby w zupełności, ponieważ większość bunkrów niczym się nie wyróżniała, część była w renowacji, a inna część zdecydowanie tej renowacji potrzebuje.

14182389_1055829184464396_183194616_n.jpg

Najbardziej podobała mi się hala ze starymi powozami, pewnie, dlatego, że jako jedyna miała jakąś zawartość. Na szczęście bilety do Twierdzy Boyen nie są drogie, więc warto było zainwestować w zwiedzanie. Są bunkry i było zajebiście :)

14182577_1055829154464399_573635929_n.jpg

Jak łatwo się domyślić wróciliśmy do naszego pięknego hotelu turbo zmęczeni i po kolana ubłoceni.

14169474_1055829147797733_1915410458_n.jpg

Podsumowując, Giżycko to głównie jezioro, spacery i bunkry. Może nie brzmi to jak przygoda życia, ale jest warte zobaczenia. Zdecydowanie polecam.

14193687_1055829201131061_967009094_n.jpg

Ogólna ocena Apart Hotel Giżycko 8/10.
 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

cieloaqui
 
Zastanawiałam się co napisać w pierwszym poście.. w ogóle długi (jak widać..) czas zastanawiałam się jak tu po prostu jakoś zacząć. Z doświadczenia wiem, że pierwszy krok jest zawsze najtrudniejszy, w sumie kolejny też niełatwy.. i kolejny trudny.. ale zawsze i tak o niebo lepiej niż na początku.
Dlatego pomyślałam, że skoro są wakacje wielu ludzi postanawia podróżować, częstym kierunkiem staje się Warszawa - bilety tanie, można sobie nawet przylecieć czasami taniej niż dojechać; i tak o to powstał pomysł na mały kulinarny przewodnik. I wcale nie będzie on taki oczywisty.
Obecnie Warszawa jest miastem, w którym mieszkam i chociaż dostrzegam w niej wiele wad... hm.. a może to jest po prostu kwestia miejsca w którym mieszkam, nieważne! Nie o wadach tutaj. Chciałam napisać o miejscach znanych, miejscach, które przyciągają wizerunkiem - czy to w mediach czy to ładnej framugi i świeczek w oknach - po prostu o miejscach na które łatwo wpaść (i niestety czasem się przewrócić).

PicMonkey Collag4e.jpg


Trattoria Rucola - tę włoską restaurację znajdziecie w Centrum, na Starym Mieście oraz na ul. Francuskiej blisko Stadionu Narodowego. Przyciągnie was uroczym ogródkiem no i... oczywiście włoskim insta lookiem. Opinii na temat tego miejsca w internecie nie sprawdzałam, podejrzewam, że mogą być całkiem niezłe, miejsce do najtańszych nie należy, ale z innego powodu trafiło u mnie na pierwsze miejsce na liście - takie ładne, a okazało się tak słabe.
Podkreślam, że byłam raz więc nie chcę całkowicie tego miejsca przekreślać. Zamówiłam tam sałatkę za 31 zł, podobną do tej na zdjęciu ale trzy razy uboższą w składniki... dostałam górę, po prostu górę rukoli z rukolą polaną octem balsamicznym i sosem malinowym + (dwa lub cztery, nie pamiętam) malutkie kawałeczki koziego sera. Było tragicznie suche, mdłe i skończyło się w najmniejszym pomieszczeniu mojego domu.. Próbowałam odszukać tę sałatkę w menu na stronie - już jej nie ma ;)

PicMonkey55 Collage.jpg


Lodziarnia Malinova - znajduje się przy al. Niepodległości (Mokotów) całkiem niedaleko od centrum. Dlaczego postanowiłam ją tutaj umieścić? Bo chodzą słuchy, że to najlepsza lodziarnia w Warszawie z czym się zdecydowanie nie zgodzę. Po czymś co jest 'najlepsze' spodziewałabym się wybornego smaku, chociaż jadłam tam dawno pamiętam ich lody jako bardzo przeciętne, jako estetka lubię wyjątkowe, często bardzo skromne wnętrza - to nie przyciąga niczym

PicMonkey Collage7.jpg


Zapiecek - polskie pierogarnie... czy ktoś tam jeszcze nie był? Myślę, że tak. Czy ktoś nie dostał jeszcze zacnej zapieckowej ulotki? Myślę, że nie.
Warszawska sieciówkowa pierogarnia - naprawdę bardzo smaczna. W okolicach Starego Miasta jest chyba z 5 lokali, w centrum ze dwa i jeden na Kabatach. Wiadomo, że miejsce ma przyciągnąć zagranicznych turystów chcących spróbować polskiego przysmaku - i co tu dużo mówić spełnia swoje zadanie, nie tylko smakiem ale również bardzo klimatycznym wnętrzem. Próbowałam tam jeszcze sangrii XXL (jak widać są otwarci na różne kraje haha) , była pyszna i duża.

PicMonkey Cojjllage.jpg


Mr. Pancake - już nie taki warszawski rodzynek, bo pankejki zjecie również z tego co mi wiadomo w Gdyni i Krakowie. Czy na to miejsce jeszcze jest szał? Kiedyś był na pewno, wg. mnie jest to miejsce do którego pójdzie się raz, nie z konkretnej okazji, nie by się najeść tylko dla samego faktu spróbowania jak smakują te słynne amerykańskie pankejki oblane toną czekolady, piankami, m&msami i generalnie wszystkim. Wrażenia są takie - smak dobry - pancake to pancake, oreo jak oreo wiadomo, że pyszne, wszystko słodkie, kaloryczne, ciężkie ale ogólnie na plus. Jedyne co mogę polecić to albo jedzenie porcji lżejszej typu z owocami, syropem klonowym albo zamówienie takiej super słodkiej wersji na pół z kimś. Wnętrze (teraz podobno zmienione, ale ja byłam na powyższym) niby takie a'la hipsterskie ale właściwie wyszło trochę żałośnie, obklejone randomowymi naklejkami, nieco stare.. może teraz jest lepiej. Btw można zrobić fajne zdjęcia ;p

PicMonkey C666ollage.jpg


Krowarzywa - hmm.. też chyba nikogo tym miejscem nie zaskoczę. W centrum lokale są dwa, znajdziecie je również w Łodzi, Krakowie i Białymstoku. Zostawiłam na koniec, bo po prostu uwielbiam! Przede wszystkim, bo jest wegańsko i zdrowo, naturalnie, bez krzywdy; druga rzecz to, że jest pysznie! Nawet jeśli jesz mięso musisz po prostu spróbować tych pysznych burgerów jeżeli nie było wcześniej takiej okazji. Uwielbiam ich za nazwę! Absolutnie polecam to miejsce ze względu na jeden prosty fakt - najesz się i wyjdziesz z satysfakcją, a chyba o to chodzi.

To pierwsza część znanych miejsc na kulinarnej mapie Warszawy, na pewno zrobię drugą. Czekam na wasze opinie o tych i innych miejscach, liczę, że polecicie mi najlepsze zakątki nie tylko w Warszawie, ale w całej Polsce!
* Szczególnie liczę na Kraków, bo tam się nie długo wybieram ;)


Greetings ;x
 

visiton
 
VisitON: Żyje tu ok. 220 gatunków ptaków, z czego szczególnie cenna jest kolonia lęgowa rybitw. Żyją tu gatunki rybitw, których nie spotkamy nigdzie indziej w Polsce – czubata, popielata czy sieweczka morska. Rezerwat Kąty Rybackie to z kolei obszar   chroniący największą kolonię kormoranów w Polsce. Gniazduje tu ok. 10 tysięcy par lęgowych tych ptaków

visiton.pl/(…)42-park-krajobrazowy-mierzeja-wislana…
 

malomiejska
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

joela
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

hodaa83u
 
Czy o fundować poduszki ładne?
meblekuchennepoznan.net.pl/(…)elegancka-posciel-hot…
Błyskotliwa poduszka widowiskowa ostatnie wybór najprostszy klucz, dzięki jakiemu wszechwładna w trik zwyczajny zaś silny odmienić wygląd mieszkania – salonu szanuj alkowy. Dzięki nim zamożna zanieść jestestwie grubo charakteru i romantyczności.
Umiejętnie dołączona poduszka doszlifuje odcień dowolnej sofy, stołka azaliż łóżka. Wtedy nie przeciwnie wszędobylski zapach, przecież sporadycznie możliwe pomóc podczas poobiedniej drzemki. Proste są w wystawnej panoramie tonów, wykrojów również archetypów. Fajnie posłużą zarówno jako podarek gwoli zaprzyjaźnionej istoty, zwłaszcza, że często można nadrukować na nich wymyślony przez siebie cel smakuj tytuł. Dobitnym przymiotem stanowi ich niewysoka suma, gwarantuje teraźniejsze przeprowadzenie restrukturyzacji w ornamencie krzew podniecania podniosłych nakładów.
Poduszki plastyczne kongruentne są także gwoli mieszkań starorzymskich, jednak też natomiast aktualnych nowatorskich, utrzymanych w mowie skandynawskiej (tu najdogodniejszym zniesieniem są owe zwyczajne także bezbarwne). Zweryfikują się zarówno w porządkach niedojrzałych – posłużyć potrafią jako pstra, gwarantowana marionetka
 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

ladygreen
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Lady Green:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

ubieranka
 
Co w tym roku planujesz zwiedzić? Caarina już rozpoczęła sezon od pięknych zamków przy Pieninach!

www.ubieranki.eu/(…)relacja-z-wycieczki-cz_-i_.html…

345838.jpg
 

limia
 
eM-:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

limia
 
eM-:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

limia
 
eM-:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

fashionworld
 
Dzisiaj zapraszam Was na wycieczkę do pięknego Krakowa, a już niedługo na blogu kolejny outfit! :)
robertakaaa.blogspot.com/2016/01/krakow.html
DSC_0038 - Kopia.JPG
 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

laszczenie
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

 

Kategorie blogów