Wpisy oznaczone tagiem "zwierząt" (12)  

ebook-czytaj-nas
 
Autor:  Anton Marklund  

"Johannes nie jest taki jak jego rówieśnicy. Johannes to siedemnastoletni autystyczny chłopiec. Johannes za wszelką cenę chcę zyskać akceptację i przychylność szkolnych kolegów. Jednak otoczenie postrzega go tylko przez pryzmat jego kłopotów w szkole, wybryków i incydentów, w które nieustanie się wplątuje. Johannes, choć bardzo się stara, nie potrafi zrozumieć innych i ciągle popełnia jakieś błędy. Wydaje się, że tylko rodzice Johannesa widzą w autystycznym synu dobro i czułość. Poczucie wyobcowania oraz szczególny tok myślenia Johannesa doprowadzają w końcu do tragedii…
Przyjaciele zwierząt Antona Marklunda to pełna niepokoju, poczucia samotności i izolacji szwedzka opowieść, która na długo pozostaje w pamięci."


Szczegóły publikacji:
czytajnas.nextore.pl/(…)przyjaciele_zwierzat__p9196…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków i innych publikacji znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

malinapisze
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

licho
 
No cóż, dopiero zdecydowałam się napisać. Może dlatego, że dopiero minęła pierwsza fala rozpaczy. 24 lutego nad ranem odszedł nasz najlepszy przyjaciel. Los i medykamenty pozowoliły mu odejść spokojnie w czasie snu. Wielkie podziękowania dla weterynarza który wydał środek przeciwbólowy do zastosowania w domu.

Poprzedniego dnia Książę, kot wielce urodziwy i niesamowicie inteligentny, jak codzień, wstał z nami(sypiał w łóżku pod kołdrą, przekonany o swoim człowieczeństwie), zjadł z nami(w ramach tego samego przekonania nie jadał z braćmi, ale asystował przy śniadaniu) i poszedł "do siebie". My zajęliśmy się świętowaniem dnia wolnego.

W pewnym momencie usłyszeliśmy przeciągłe, dziwne miauczenie. Brzmiało jak zabawa. W pierwszym momencie uśmiechnęliśmy się do siebie, sądząc że Książę wpadł na kolejny ciekawy pomysł, jako że w ramach nauki człowieczeństwa coraz częściej próbował "mówić" - oczywiście z przewidywalnym efektem. Mówić po ludzku się nie nauczył, ale wzbogacił swój koci język o szereg nowych, niesamowitych zwrotów, które nauczyliśmy się rozumieć.
Jednak dźwięk się powtórzył i poszliśmy sprawdzić, co jest nie tak. Książę stał pod łóżkiem i głośno się skarżył. Ale jak stał! Wyglądał jak Cerber polujący na dusze - schylony, z rozdziawioną mordką i wielkimi, przerażonymi oczyma. Z pyska ciekła mu obwicie ślina... Krzyczął coraz głośniej i głośniej, sycząc jakby się bronił.
Kamil wziął go na ręce, próbując uspokoić. Książę wtulił się w niego płacząc. To już nie było miauczenie, ale jakieś dziwne, wyraźne "Miała, miała". Ten kot nigdy nie miauczał "tradycyjnie" a teraz darł się niczym marcująca się kotka.

Natychmiast złapaliśmy za telefon prosząc przyjaciół o podwiezienie do sąsiedniej miejscowości, do weterynarza, jako że nasz miejscowy weterynarz tego dnia był niedostępny. Przyjaciele nas nie zawiedli. Pół godziny później Kamil z kotkiem na rękach wchodził do gabinetu.

Lekarz weterynarz obejrzał kotka ze wszystkich stron, nie stwierdzając niczego, co kwalifikowałoby go na zabieg. Stwierdził zator w jelitach. Kotek dostał lekarstwo które miało ten problem usunąć i lek przeciwbólowy. Zanim dojechali do domu, Książę był już nieprzytomny. Weterynarz wydał nam krople do zakrapiania niezamkniętych oczek nieprzytomnego Księcia. Siedzieliśmy przy małym cały dzień. W środku nocy nieopatrznie zasnęłam, Kamil stróżował nadal. Przed snem kot dostał halucynacji, bardzo się bał, wołał nas. Biegaliśmy do niego po ciemku, bo każda zmiana światła - czy nagłe włączenie czy wyłączenie, budziło jego strach. Podobnie jak świadomość, że jest sam w pokoju. Typowy lęk przedśmiertny... A jednak wciąż mieliśmy nadzieję, że lekarstwa pomogą. W nocy kotek znów dostał ataku bólu, potrzebny był środek przeciwbólowy. Kotek zasnął, podobnie jak ja. Budząc się rano, zauważyłam że śpi spokojnie... Nie spał - nie żył.
Kamil powiedział, że głaskał go cały czas, tulił. Nasz mały przyjaciel nie umierał w samotności i strachu, los zaoszczędził mu bólu ponad jego siły.

Nie byłam w stanie tego znieść. Musząc kolejnego dnia zebrać jego miseczki i poduszkę, uciekłam stamtąd, nie radząc sobie z atakiem żalu i paniki... A przecież już zdarzało mi się pochować zwierzę. Przecieź zdaję sobie sprawę, czym jest śmierć, i wiem, że im więcej zwierzątek - które przecież żyją któcej od nas - mamy pod opieką, tym częściej przyjdzie nam się z którymś z nich rozstać. A jednak właśnie TEN kot wycisnął łzy z nas obydwojga. Nawet pisząc to teraz, nie potrafię ich powstrzymać, a serce pęka mi na drobne kawałki.

A przecież chciałam jak najlepiej. Dzień przed atakiem choroby poprosiłam Kamila, który był na zakupach, by kupił karmę dla kotów. Zwykle gotujemy zwierzątkom sami - uznając że tak jest zdrowiej. Ale raz kiedyś też chcę im podać smakołyk, tak jak rodzic kupuje dziecku cukierki które też nie są zdrowe, a po prostu smaczne. Już otwierając karmę stwierdziłam, że się zmieniła w składzie. I (a myślcie sobie co chcecie, ale stwierdzając taką zmianę zawsze próbuję ze dwie kulki by określić czy jest to coś, co podam zwierzęciu, jako że smak i węch mam na najwyższym poziomie i nadmiar niektórych substancji po prostu wyczuwam) próbując dwiee kulki karmy, stwierdziłam, że nie ma w niej nic groźnego.

Później uświadomiono nam, że karma, nawet gdy groźna w składzie nie jest, może spowodować taki zator w jelitach. Zabiłam sobie kota i nie potrafię sobie tego wybaczyć. Wszystkie, ale nie ten - nie Książę! Był jak mały ludzik.

Każde wyjście Kamila do pracy to mój smutek. Nie ma już Księcia, który żądał "wyjaśnienia mu" różnych przedmiotów, czy np przymierzenia kapelusza. Zawsze żegnał Kamila wychodzącego z domu, a widząc wokół niego różne przedmioty, np części odzienia, lubił sam "spróbować i poznać" dany przedmiot.
Miał dopiero pół roku. Tak naprawdę jeszcze nie był dorosły. Rozumiał tak wiele słów że można było do niego mówić jak do człowieka. Oczywiście, wszystkiego nie rozumiał. Wyłapywał sobie jakieś tam słowa-klucze i próbował pojąć ogólny sens wypowiadanego zdania.
Nigdy nie broił, a przecież inteligencji ku temu mu nie brakowało. Wystarczyło mu widzieć, że inne zwierzę dostaje reprymendę, by samemu danego czynu nie popełnić.

Wieczorem upominał mnie, że mam się już położyć - ponieważ kładł się sam dopiero gdy obydwoje lezeliśmy pod kołdrą, jako że nie lubił jak mu się ktoś kręcił w nocy ;)

A przecież okrutne ramię losu miało zagarnąć go dla śmierci już kilka dni wcześniej. Głupolek włożył łeb w jakąś szczelinę i się zaklinował. Wpadając w panikę omal nie kręcił sobie karku. Mało tego - nie byłam w stanie go znaleźć, gdyż panikując przewrócił na siebie misę która za nim stała, ukrywając się pod nią. Jakimś cudem znalazłam go na czas i uwolniłam. Zdrętwiały i nieprzytomny ze strachu, pół dnia dochodził do siebie. Gdy Kamil przyszedł wieczorem z pracy, kotek długo skamlał mu w ramię skarżąc się na swoją krzywdę...

Tak naprawdę te dwa pozostałe koty znalazły się u nas przypadkiem, jako "dodatek" do Księcia by nie był samotny. Nie pomyśleliśmy wówczas, że Książe może uważać siebie za człowieka i inne koty traktować z "wyrozumiałością ale z góry". Co dziwne, te koty również nie widziały w Księciu jednego z nich. Najwidoczniej więc udało mu się zasugerować im, że kotem nie jest i być nim nie zamierza...

Na każde wspomnienie jego kociej osoby zalewa mnie potok łez... Nigdy nie sądziłam, że można się tak przywiązać do "głupiego kota"... Kamil płaczliwy nie jest - chociaż ja ponoć też nie - ale wiem, że na swój sposób przeżywa to tak samo mocno jak ja. Gdy Książę umarł, zdałam sobie sprawę, że wszystko co "wydawało mi się" odnośnie "dnia jutrzejszego", zawsze zawierało osobę Księcia, siedzącego gdzieś na łóżku czy na poduszce. Czas zmienić wyobrażenie przyszłości.

Będziemy tęsknić, Książę!
ZegnajKsiaze.jpg


kamil_blackcat.png
  • awatar pozytywna;): :(
  • awatar Hera - blog: Wszystko przeczytałam i dostałam wybuchu płaczu! Niech twój książe spoczywa w pokoju :(
  • awatar niva89: Najpiękniejsze z wielu mądrych rzeczy które przekazała mi moja mama, to słowa, które kiedyś skierowała do Niej siostra zakonna; " nie płacz po tych którzy odeszli, oni teraz są spokojni, a każdą wypłakaną przez bliskich łzę będą tam w niebie musieli odkupić". Luna to nie Twoja wina. Tak być musiało. Po prostu nadszedł Jego czas. I cokolwiek byś wtedy zrobiła lub czegokolwiek byś nie zrobiła stało by się tak samo. Popatrz ilu ludzi traktuje zwierzęta jak przedmioty. Oni nie ganiają z Nimi do weterynarza, często nawet nie karmią, a te zwierzęta jakby na przekór wszystkiemu żyją! Spójrz na to w ten sposób, że Książę zrobił w Twoim życiu miejsce na kogoś równie wyjątkowego jak On. I nie płaczcie daliście mu dobre, spokojne życie i wiarę w ludzi. A tak wiele zwierzaków nigdy tego nie doświadczy. Mój wujek weterynarz mawia, że dla Naszych pupili nie ważna długość życia, one nie znają pojęcia przeszłości. Liczy się tylko jakość. Książę był kochany, a to najważniejsze! Ciepło ściskam.
Pokaż wszystkie (5) ›
 

ekogroup
 
www.ekogroup.info/(…)babyboom-wsrod-polskich-zubrow… - Żubrzy babyboom trwa

Wciąż rośnie #populacja #żubrów w #Puszczy #Knyszyńskiej. Jak co roku o tej porze #leśnicy oraz #przyrodnicy z Regionalnej Dyrekcji #Ochrony #Środowiska w Białymstoku, policzyli #stado tych #zwierząt.



Liczenie odbyło
 

ekogroup
 
#Choroba zbiera #śmiertelne #żniwo wśród #gadów żyjących w #Atlantyku
Międzynarodowy zespół naukowców badał populacje #żółwi żyjących w wodach #Wysp #Zielonego #Przylądka. Rozmnaża się tam kilka gatunków tych #gadów. Badacze odkryli, że jaja #zwierząt często padają ofiarami #infekcji wywołanej przez #grzyba #Fusarium #solani.
ekogroup.info/atlantyckim-zolwiom-grozi-zaglada/
 

wylukam
 
wylukam: Właściciele psów upodobniają je do dzikich #zwierząt  - wylukam.pl/Notes.aspx?ID=a45b-b084527da911
 

epartnerzy
 
Praktyczne porady i rzetelna wiedza na temat sokolnictwa! Książka napisana przez doświadczonego sokolnika, kochającego ptaki drapieżne i emocje polowania. Dla wszystkich sokolników i zainteresowanych tą dziedziną łowiectwa.

Sokolnictwo – wiedza tajemna czy zwykłe polowanie? Arystokratyczne hobby czy sport dla każdego? Miłość do zwierząt czy okrucieństwo? Niewiele dziedzin ludzkiej działalności związanej ze zwierzętami budzi tyle kontrowersji co sokolnictwo. Pora wyrobić sobie własne zdanie! Książka napisana przez doświadczonego sokolnika, kochającego ptaki drapieżne i emocje polowania. Dla wszystkich sokolników i zainteresowanych tą dziedziną łowiectwa.  

Znajdziesz w niej wiadomości o:
• gatunkach ptaków dla sokolników
• ich żywieniu i utrzymaniu
• akcesoriach sokolniczych
• sposobach szkolenia ptaków łowczych
• polowaniu na różną zwierzynę

Praktyczne porady i rzetelna wiedza na temat sokolnictwa!

O autorze:
Marek Cieślikowski jest z wykształcenia hydrobiologiem i ornitologiem. W połowie lat osiemdziesiątych przez krótki czas piastował funkcję sokolniczego i w tym okresie wprowadził polską organizację sokolniczą „Gniazdo Sokolników” do IAF (International Association for Falconry and Birds of Prey).
Jest lektorem Polskiego Związku Łowieckiego w dziedzinie sokolnictwa. Obecnie mieszka na Pomorzu Zachodnim, w terenie, o którym marzy zapewne każdy sokolnik. Jest też zwolennikiem polowania z ptakiem łowczym wyłącznie na zwierzynę łowną.

darmowy fragment do pobrania:
www.aspiracja.com/(…)multico-sokolnictwo_demo.pdf…

pełną wersję ściągniesz tutaj:
epartnerzy.com/(…)sokolnictwo__gatunki,_utrzymanie,…

**********
Salon Cyfrowych Publikacji ePartnerzy.com - zapewnia Ci GWARANCJĘ 100% SATYSFAKCJI, a także gwarancję najniższej ceny
 

 

Kategorie blogów