Wpisy oznaczone tagiem "zwierzęta" (1000)  

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

jamniczek-pl
 
Szogun był przez chwilę chory, ale, odpukać, wszystko już dobrze. Szybka interwencja (taksi, do "alarmowego" weta, później do naszego, antybiotyk) i doszedł chłopak do siebie.
Ale, jak się okazało, mierzenie temperatury przez odbyt nie jest jego ulubioną formą spędzania kociego wolnego czasu. ;)


Libra również ma się dobrze. Wczoraj brykała do mnie jak kózka podczas wieczornego spaceru.

Libra lubi się tulić, wtulać i bardzo często chowa głowę za poduszki itd. Tak jej jest dobrze spać. Kochana Libra. Głaskanie, wtulanie, lizanie. Nie jej!, hah, ona Mamę i mnie.


Szogun zaś, jak się okazało, lubi kibicować sportowcom. Chłopak. ;)
I tak, jak Libra, lubi się tulić. I obwąchiwać Librę, jak pies psa. Przychodzi na zawołanie jego imienia, jak pies. Tak się od małego wychował. Z Librą.


Dobranoc świstaki.

Dziękuję, że czytacie. :)


Libra_tulic.jpg



Szogun1.jpg

“Leć, młody, leć!”


Szogun2.jpg
  • awatar Szkotka: Czytamy i czekamy na więcej!
  • awatar jamnick: @Szkotka: dziękuję! Więcej będzie, jeżeli sytuacja się nie zmieni. Czyli nie wyloguje mnie. Pozdrawiam Ciebie i Was! :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

pajabier4444
 
Jakieś 3 dni wcześniej mój braciszek (był wtedy na studiach), znalazł koty, które żyły w bardzo złych warunkach - była to kotka z kociętami.
Niestety nie pamiętam, w jakich okolicznościach to się stało.
Pamiętam tylko to, że te kotki, pomimo upału, nie miały nic do jedzenia, ani do picia i, że w ogóle na tej posesji warunki ich bytowaniaa  były tragiczne.
Mój brat wezwał policję i wiem, że tam w ogóle była cała draka o te koty.
Skończyło się tak, że brat zabrał jedno z tych kociąt, które było najsłabsze - właśnie Hrupka (Hrupek pisane jest tu przez samo h, bo Tomaszkowi się nie chciało napisać normalnie).
Hrupcio był kotem w najgorszym stanie - umierał bratu na rękach, ale udało się go uratować.
Przywiózł go do nas do Płocka, bo rzecz działa się w okolicach Warszawy.
To był fajny, słodki kociak, bez jednego oka, bo stracił je w wyniku kociego kataru.
Hrupcio był u nas prawie 3 lata.
To był fajny czas.
Ten kot pomagał mi dużo w trakcie choroby, rozweselał mnie.
Jego ulubioną ,zabawą" było gryzienie mamy i babci po nogach.
Ja mu nie pozwalałam - jak zaczynał mnie gryźć, to przestawałam poświęcać mu uwagę i się z nim bawić.
Lubił też drapać fotel u nas w dużym pokoju i meble.
Często też, kiedy leżał u mnie na łóżku  albo, na czymś, co należało do mnie (piżama, koc itp", lubił się ,mościć".
Robił to też bezpośrednio na mnie - ugnsatał mi łapkami klatkę piersiową i mruczał :D.
Lubił słuchać, jak grałam na pianinie, a zwłaszcza Chopina.
A jak bronił domu?... Nie pozwalał Sławkowi siadać na fotel w dużym pokoju.
$,bawił" się" z nim, rzucając się na niego i go gryzł :D. Mówię, że się bawił, bo, jak Sławek się nim nie interesował, to on specjalnie go zaczepibł, żeby mieć powód do gryzienia go :D.
Nie lubił mieć obcinanych pazurków - wtedy się rzucał i warczał na mamę.
W ogóle ten kot bardzo mnie uspokajał, dobrze na mnie działał, jak się źle czułam.
Bardzo byłam do niego przywiązana.
Aż w końcu, w r. 2018, dokładnie 12 maja, kotkowi zaczęło coś być, bo zaczął dziwnie się zachowywać - bardzo miauczał, a potem, w nocy z soboty na niedzielę zaczął robić pod siebie, wymiotował i ogólnie widać było, że cierpiał.
Mama ze Sławkiem w niedzielę pojechali z nim do wńterynarza, dostał kroplówkę, po której było lepiej. W ogóle myśleliśmy, że to problemy z pęcherzem, bo wcześniej miał taką sytuację.
W poniedziałek mama znowu pojechała z nim do weterynarza, bo rano zaczął wymiotować i się dusić.
Po zrobieniu USG brzuszka okazało się, że k+t ma przepuklinę przeponową.
Mama ze Sławkiem zadzwonili do mnie, jaka jest sytuacja i, właściwie postawili mnie przed faktem dokonanym - niby spytali, czy zgadzam się, żeby go uśpić, czy operować, ale zrobili to w taki sposób, że ja wreszcie uległam i zgodziłam się na uśpienie.
Jeszcze przez telefon słyszałam, jak on miauczał :(.
Ja w ogóle chciałam pomóc temu kotu w taki sposób, żeby podłączyć go do quanteca, żeby go wspomóc do tej operacji, żeby dożył, bo operacja miałaby się odbyć w Warszawie, ale okoliczności złożyły się tak, że niestety był uśpiony.
Długo obwiniałam się za to, że byłam tak mało asertywna.
Sama korzystam ze wspomagania quantekiem u siebie, a słyszałam wtedy, że zwierzęta lepiej na niego reagują, niż my, no, ale, widocznie tak musiało być, bo babcia by teraz tego kota nie ogarnęła, ani też ja, ale wtedy było to dla mnie straszne tym bardziej, że wiedziałam, że można mu było spróbować pomóc.
To było jeszcze dla mnie straszne z jednego powodu - że ten kot, jak go usypiali, patrzył na mamę z wyrzutem, nie chciał odchodzić, a ja to czułam, a on wręcz prosił o pomoc.
I wtedy to właśnie pogorszyło mi się ze zdrowiem w wyniku stresu, ale o tym później.
I to tyle w tym temacie.
Myślę jednak, że i tak ten kot doznał od nas dużo miłości i, być może, po to właśnie przyszedł na świat, żeby go ktoś pokochał, a zaznawszy miłości - odszedł z tego świata.
 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

lalkazombie
 
Lalka Zombie:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

liliofficial
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

benzoksazolka
 
Takajamama: Z racji mojej sympatii do pedagogiki Marii Montessori, powstały dwie pomoce związane ze swiatem, globus i mapa. Kolory nie są przypadkowe we wszystkich pomocach   występują takie same kolory kontynentów.
Mapa powstała na dykcie, okleilam ją niebieskim materiałem. Kontynenty zostały wycięte z 4 mm filcu.
Afryka- zielony
Europa- czerwony
Azja- żółty
Australia- brązowy lub czarny
Ameryka północna - pomarańczowy
Ameryka Południowa- różowy
Antarktyda- biały

Aktualnie "uczymy" się jakie zwierzęta występują na danym kontynencie.

IMG_20190306_234924.jpg


IMG_20190306_235723.jpg


IMG_20190306_234752.jpg
 

jamniczek-pl
 
Jedni spędzają sobotnie wieczory w klubach tudzież spokojnych knajpach. Inni leżą pod kocem oglądając telewizornię, czytając książki, przeglądając internet od początku. Jeszcze inni uprawiają seks. Albo chodzą bez pomysłu chodnikami.

W każdy wieczór ktoś się rodzi i ktoś umiera.

Matko, jak to zabrzmiało...

O właśnie, a propos matki.

Ja spędziłam wieczór z Mamą.

Dobra, taka 'szczera' herbata, czarna, czasem mniej, czasem lepsze a nawet bardzo dobre kabarety, śmiech do łez, Libra zionęła Szogunowi w twarz, w końcu ten nie wytrzymał tego wszystkiego, dał jej po mordzie i se poszedł.

I zaczęło się starcie*.
Kolejne.
On ją prowokuje, ona jego.
I tak w kółko.
:}

To dobre kino.

Odwalało i Nam i zwierzakom. :}

I coś Wam powiem.

Ten wieczór był świetny.

Kiedy chcę się wybrać na piwo to to robię.
Kiedy chcę posiedzieć z Mamą to to robię.

Mam[Y] wolny wybór.

Żadnego przymusu.
Sylwester, imieniny, urodziny, sobota...
Żadnego.

A jak mnie najdzie ochota będę leżała cały dzień pod kołdrą odwłokiem do góry i oglądała memy.
I co pan panie zrobisz jak pan nic nie...

Trzymajcie się. :)

PS Życzę Wam trafnych wyborów.

PS 2 (najważniejsze) Tego chyba nie muszę pisać?
Mamo, wiesz.
Kocham Cię.


*Tak patrząc, jak oni się "bawią" zastanawiam się, jakim cudem Libra do tej pory nie ugryzła mocno Szoguna, zaś Szogun nie zrobił na twarzy Libry dotkliwych śladów.

Libra rzuca nim, on się ładuje z łapami na jej py...twarz. No nie wiem jak to się dzieje. :}
  • awatar Szkotka: Życzę Ci więcej takich wspaniałych wieczorów..
  • awatar jamnick: @Szkotka: dziękuję. Ja Tobie rów.... Życzę Ci szczęścia. I kropka. I wykrzyknik.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

justmebluemoonqueen
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

 

Kategorie blogów