Wpisy oznaczone tagiem "zwierzęta" (1000)  

liliofficial
 
Niemal od początku listopada, bo od 04.11, pojawił się w moim domu ktoś nowy. Popołudniu przyjaciółka napisała do mnie, że jakiś chłopak z jej miasta ma do oddania małego kotka. Napisałam do niego i wieczorem koło dziewiętnastej kotek był już u mnie. Odrazu się rozejrzał po całym domu, odważnie wszedł nawet po schodach na piętro. Następnie poleżał na kanapie i chciał się z nami bawić. Dostał imię Czarny.
1575547406545.jpg

W tym momencie mogę o nim powiedzieć, że jest to słodki łobuziak. Jak na czteromiesięcznego kocurka bardzo mało śpi. Za to lubi się bawić, biegać po domu i obgryza wszystko co się da, łącznie z tapetą na ścianie. Kocham mojego małego urwisa.
IMG_20191122_212330_641.jpg

Dwa tygodnie później pisałam próbne matury. Byłam trochę zestresowana, ale nie było tak źle. Na polskim pierwszy raz w życiu pisałam rozprawkę z hipotezą. XD I wiecie, że nawet mi wyszło? XD Na matmie to było tak, że przy 1 zadaniu pełne skupienie, wszystko wiedziałam, a potem tak w miarę rozwiązywania czułam się coraz bardziej głupia i mój mózg sam zaczynał myśleć o czymkolwiek innym byle by nie o matmie, i tak przy ostatnich zadaniach już się czułam jak na egzaminie z chińskiego. XDD Na angielskim to miałam wrażenie, że nic nie umiem, a na geografii to już w ogóle, bo jeszcze nie przerobiłam całego materiału, i się stresowałam, bo nie chciałam zawieźć kogoś ważnego moim słabym wynikiem. Po wszystkich maturach śmiałam się, że z wszystkiego dostanę po 5 punktów, ale ostatecznie wyszło tak:
Polski - 54%
Matma - 22%
Geografia - 35%
Angielski - 60%
Z polskiego jestem zadowolona. Matma to wiadomo, spodziewałam się. XD W przeliczeniu na punkty zabrakło mi tylko 4 by zdać, a to mało. Myślę, że do normalnej matury już będę na tyle przygotowana, że zdam. ^^ Geografia też spoko. Jak na znajomość połowy materiału to i tak dużo procent. Douczę się jeszcze i zdam ładnie. ^^ No a jak usłyszałam wynik z angielskiego to się aż zaczęłam śmiać. XD Jakim cudem tyle procent jak ja tam nic nie umiałam? To może ja jednak umiem? XD Jest tak samo, jak po egzaminie gimnazjalnym. Najlepszy wynik z tego, co najmniej umiem. Wtedy miałam najwięcej z historii i wosu, gdzie połowę strzelałam a drugiej nie byłam pewna. XD Ja to mam śmieszne szczęście.

Ostatnie, to w tym samym tygodniu, co były matury skończyłam szyć mój koronkowy sweterek. Wygląda tak:
1577058033827.jpg

Jestem zadowolona. ^^ I nie tylko mi się podoba. Dostałam już 3 zamówienia na takie same. Już wiem, że to był bardzo dobry pomysł, by go uszyć. Planuje jeszcze zrobić taki biały tylko chyba trochę krótszy i z krótszym rękawem, żeby był na lato. ^^

To już wszystko, jeśli chodzi o miniony miesiąc. Postaram się jeszcze przed zakończeniem ferii świątecznych podsumować wam grudzień. ^^ Obiecuję, że będzie bardzo ciekawie.

Przemyślałam też propozycję pewnej osoby z aska. Postanowiłam dodać na swój instagram rysunkowy większość swoich dotychczasowych prac. ^^ Zacznę jeszcze od tych z gimnazjum. Będę dodawała po ok. 2 lub 3 dziennie. Jedyne, co będę musiała pominąć, to rysunki istniejących osób z mojego otoczenia. Wszystkie pozostałe, z opisem co to za postać, z pewnością zobaczycie. ^^

Do następnego!
  • awatar goal digger: Słodki kotek. ;> Uwielbiałam rozprawki! <3 Podziwiam za gegrę, ja miałam co prawda rozszerzoną w liceum, ale z rozszerzenia z matury z niej nawet nie podchodziłam, już wybrałam angielski, mimo że w szkole nie miałam przygotowań poza podstawowym. Ale poza tym to powiem Ci, że jak na to po latach patrzę to prawda co mówią - matura to bzdura. Byle zdać, ale poza tym pfff Waaat, sama zrobiłaś ten sweterek? Boski jest. Lubię takie klimaty. ^^
  • awatar Róża Fruzia ♕: Śliczny sweterek. Mogę wiedzieć gdzie kupiłaś koronkę?
Pokaż wszystkie (2) ›
 

benzoksazolka
 
Takajamama: Z racji mojej sympatii do pedagogiki Marii Montessori, powstały dwie pomoce związane ze swiatem, globus i mapa. Kolory nie są przypadkowe we wszystkich pomocach   występują takie same kolory kontynentów.
Mapa powstała na dykcie, okleilam ją niebieskim materiałem. Kontynenty zostały wycięte z 4 mm filcu.
Afryka- zielony
Europa- czerwony
Azja- żółty
Australia- brązowy lub czarny
Ameryka północna - pomarańczowy
Ameryka Południowa- różowy
Antarktyda- biały

Aktualnie "uczymy" się jakie zwierzęta występują na danym kontynencie.

IMG_20190306_234924.jpg


IMG_20190306_235723.jpg


IMG_20190306_234752.jpg
 

jamniczek-pl
 
Jedni spędzają sobotnie wieczory w klubach tudzież spokojnych knajpach. Inni leżą pod kocem oglądając telewizornię, czytając książki, przeglądając internet od początku. Jeszcze inni uprawiają seks. Albo chodzą bez pomysłu chodnikami.

W każdy wieczór ktoś się rodzi i ktoś umiera.

Matko, jak to zabrzmiało...

O właśnie, a propos matki.

Ja spędziłam wieczór z Mamą.

Dobra, taka 'szczera' herbata, czarna, czasem mniej, czasem lepsze a nawet bardzo dobre kabarety, śmiech do łez, Libra zionęła Szogunowi w twarz, w końcu ten nie wytrzymał tego wszystkiego, dał jej po mordzie i se poszedł.

I zaczęło się starcie*.
Kolejne.
On ją prowokuje, ona jego.
I tak w kółko.
:}

To dobre kino.

Odwalało i Nam i zwierzakom. :}

I coś Wam powiem.

Ten wieczór był świetny.

Kiedy chcę się wybrać na piwo to to robię.
Kiedy chcę posiedzieć z Mamą to to robię.

Mam[Y] wolny wybór.

Żadnego przymusu.
Sylwester, imieniny, urodziny, sobota...
Żadnego.

A jak mnie najdzie ochota będę leżała cały dzień pod kołdrą odwłokiem do góry i oglądała memy.
I co pan panie zrobisz jak pan nic nie...

Trzymajcie się. :)

PS Życzę Wam trafnych wyborów.

PS 2 (najważniejsze) Tego chyba nie muszę pisać?
Mamo, wiesz.
Kocham Cię.


*Tak patrząc, jak oni się "bawią" zastanawiam się, jakim cudem Libra do tej pory nie ugryzła mocno Szoguna, zaś Szogun nie zrobił na twarzy Libry dotkliwych śladów.

Libra rzuca nim, on się ładuje z łapami na jej py...twarz. No nie wiem jak to się dzieje. :}
  • awatar Szkotka: Życzę Ci więcej takich wspaniałych wieczorów..
  • awatar jamnick: @Szkotka: dziękuję. Ja Tobie rów.... Życzę Ci szczęścia. I kropka. I wykrzyknik.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

justmebluemoonqueen
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

visiton
 
VisitON: Ogród Zoobotaniczny w Toruniu to najmniejsza tego typu placówka w Polsce, z bogatą ponad 200-letnią historią.

Jest również jedynym ogrodem, który ma charakter zoologiczny i botaniczny, co czyni to miejsce niepowtarzalnym. Położony w samym centrum Torunia, jest dostępnym przez cały rok rekreacyjnym, wypoczynkowym i służącym edukacji miejscem

visiton.pl/(…)5958-ogrod-zoobotaniczny-w-toruniu.ht…
 

nickola13
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

rokiowca
 
Dla mnie każdy miesiąc jest kiepski, ale w styczniu zawsze się wydarzy coś negatywnego.
No dobra mój starszy brat ma urodziny ale to negatywne nie jest, bo jutro ma mi kompa ogarnąć. :D
4 stycznia były 3 lata jak nie żyje babcia. W tym tygodniu też minęło 18 lat jak moja ciocia nie żyje. Chyba dobrze policzyłam.
No i jutro będą 4 lata jak rodzice musieli uśpić mojego psa. To była jego ostatnia przejażdżka matizem. W tym dniu mój brat zamówił pizzę i od tego dnia nienawidzę pizzy.

Mój Rołlinek, dzięki któremu mam taką zajebistą nazwę.
Rołek.jpg


Szukałam jeszcze jakiegoś zdjęcia babci, ale nie potrafię go znaleźć. Mam nadzieje, ze gdzieś na komputerze jeszcze jest.
 

muzunguorlik
 
*Phuket, 27.12.2017*

*Witam Was moje Kochane!* :* / *moi Kochani!* ;)

*Co u Was?* :o

U mnie wszystko ok. Tego dnia Byłem w Phuket Top Team. Ważyłem się i... przytyłem po Świętach!!

Więcej i zdjęcia na:
*muzunguorlik.blogspot.com*
 

jamniczek-pl
 
Zanim. A może najpierw.

Stoję przed przejściem dla pieszych. Ktoś mnie w mgnieniu sekundy szarpie za plecak. Pierwsza myśl: "NIE!, mój portfel!, padnę na plecy i...!"

To on.

Bardzo fajny żart. Boki, bo nie plecak, zrywać.

Wiem, że ma problemy. Wiem o jego bliskiej osobie. Wiem, że kiedyś podobało mi się to, że przychodził do sklepu po pracy, brał jedno piwo na wynos, wypijał, odnosił butelkę i szedł do domu.
Stacza się coraz bardziej.
Przykro patrzeć.
Dobry człowiek.
alkohol1.jpg

www.promises.com/(…)loving-an-alcoholic…

Czemu nie pomogę?
Bo widzę, że dopóki nie przestanie mi ściemniać o pracy, o tym, jak ważną personą jest, dopóty mam związane ręce.  


Tego samego dnia. Kończę pakować zakupy, ktoś mnie łapie za kaptur. Nie mocno.

Odwracam się i:
- Nosz kurde, człowieku, znowu to samo?(!)
- Ale co... się stało?
- Wystraszył mnie ktoś dzisiaj. Teraz ty.
- Ja nie chciałem, wybacz..."
Nie był pijany.
Ani nawet ciut podchmielony.
Rozeszliśmy się w komitywie z serdecznością.


Pan Krzysztof Tylski, terapeuta Ośrodka Polana powiedział: "Jest różnica między alkoholikiem a pijakiem. Pijak po napiciu się ma taką refleksję, że jego stan straty, zawalenie różnych rzeczy jest związane bezpośrednio z piciem alkoholu. Alkoholik często wytłumaczy sobie to inaczej. Alkoholik traci umiar w piciu i pije więcej niż by chciał, niż sobie pomyślał. I często więcej niż inni."
alkohol2.jpg


Opis pijaka, przedstawiony przez Pana Krzysztofa, ma według mnie ręce i nogi.
Alkoholika już nie.

“Alkoholik traci umiar w piciu i pije więcej niż by chciał, niż sobie pomyślał. I często więcej niż inni.”



Panie Krzysztofie, bez urazy dla Pana doświadczenia i wiedzy.

Alkoholik może wypijać jedno lub dwa piwa wieczorem, ale codziennie. "Musi" je wypić. Jest trzeźwy podczas pracy, trzeźwy podczas zajęć, ale "musi".
Codziennie.

Zna...łam alkoholika (niejednego, ale On... Nie jesteście w nas. Między innymi dbał o mnie kiedy mnie zmogło etc., spał u mnie. Owszem, znam wielu alkoholików, niektórzy są naprawdę dobrymi ludźmi, inni tę dobroć... mają, ale... skończ już, Anka!), który mówił, że kiedy nie wychodził z domu nie pił.
alkohol3.jpg


Czemu miałabym Mu wierzyć? Ponieważ opowiedział mi, jak wygląda detoks. Mówił mi o tym, jak się czuł a ja, jak część z Was wie, niezwykle doceniam szczerość.

Jeżeli ktoś otwarcie i szczerze mi mówi, czego się boi, co uwielbia, czego 'nienawidzi'... uchylam lekko furtkę.

Na ogół jest zamknięta.
Bo nie wierzę wielu ludziom tak, jak zwierzętom wierzę.
zwierzeta.jpg



Dobrego dnia! (O ile tu dotarłaś/eś). :)
  • awatar Gusia: Ma sens definicja alkohika, pijakiem staje się szybko, alkoholikiem powoli. Może to być w każdy weekend po parę piw ale po wielu (tygodniach, miesiącach, latach) to przestaje wystarczać i sięga po coraz więcej, zwiększa się tolerancja organizmu na alkohol. Aż w końcu wypija za dużo
  • awatar jamnick: @Gusia: zgadzam się, alkoholikiem staje się powoli. Nawet bardzo powoli. Ale nie u każdego jest tak, że w weekendy wypija jakieś dawki alkoholu i to przestaje wystarczać. Różnie z tym bywa. Są osoby, które w weekend piją, ale nawet po latach w ciągu tygodnia nie sięgają po alkohol *ponieważ nie jest im on potrzebny* . Jednakowoż picie w weekendy może stać się krokiem do alkoholizmu. "Zasmakuje" ten 'stan po'. Ważna jest budowa wewnętrzna człowieka. Jego mózgu. Ważne są genetyczne uwarunkowania. Częstokroć alkoholikom zdarza się usłyszeć, że geny genami, ALE. ALE. Po kim mamy dziedziczenie genetyczne? NIE. Nie bronię osób chorych na alkoholizm. Grypę leczymy, chore zęby leczymy, raka leczymy. Alkoholizm również da się, powiedzmy*, wyleczyć.

    “Alkoholizm jest chorobą, niezwykle podstępną. Znajduje się w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD-10. Nie jest grzechem, wbrew temu, co się często słyszy, nawet w kościele na kazaniach.”

  • awatar jamnick: Napisałam: "Alkoholizm również da się, powiedzmy*, wyleczyć. Grypę wyleczymy, zęby wyleczymy, alkoholizmu - jak do tej pory - nie wyleczymy. Może kiedyś medycyna znajdzie leki, które pomogą (są) a nawet, ku mojemu niedowierzaniu i pragnieniu, wyleczą to potworne gówno. Jest jednak pewien problem. Grypa, zęby (nie będę wymieniać dalej, trzymam się tego) są, że tak powiem, na zewnątrz. Nie siedzą w psychice. Co prawda "lekiem" na depresję były kiedyś elektrowstrząsy. Kojarzą się z czymś - tak jak napisałam - co minęło. Nie minęło. I to wcale nie jest zła nowina. Leki nowej generacji są w stanie człowieka wyciągnąć z depresji. Oczywiście same leki na nic się zdadzą, no, na coś tak, lepiej będzie się czuł... do sedna. Bliscy, bliska osoba którzy/która jest. Psychoterapia. Są ludzie lekoodporni. Takie mają organizmy. Co wtedy? Elektrowstrząsy, jeżeli chcemy ratować człowieka. --> www.polityka.pl/(…)czy-elektrowstrzasy-wracaja-do-l…
Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

Kategorie blogów